Żarty się skończyły - podcast do śmiania

Wilk i Zając...

M. Łuczak Ł. Chmielowski

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 58:47

Pisz co mówisz!

...czyli niedługo Wielkanoc :)

Jeśli chcecie, możecie nas wesprzeć, kupując nam kawę:

buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly


Support the show

SPEAKER_01

Żarty się skończyły, czyli podcast do śmiania. Dzień dobry! Dzień dobry! Dzień dobry!

SPEAKER_03

Oczepałeś się już z czarnego popiołu?

SPEAKER_01

Tak, jestem jak Feniks, który rozpostarł swoje skrzydła i poleciał gdzieś daleko, niczym rajski ptak.

SPEAKER_03

Feniks rajskim ptakiem. Tak? Podoba mi się. I rozumiem, że ten twój ptak? Mój ptak? Który ci wyleciał?

SPEAKER_01

Tak, wyleciał?

SPEAKER_03

Poleciał w jakieś takie. rewiry zaklęte, świata dowcipów.

SPEAKER_01

Tak, tak, tak. Poleciał na przeszpiegi do innych kraj niż te zwęglone i spalone, żeby zaczerpnąć trochę egzotyki jakichś dowcipów z innych stron świata. Może też trochę czystego powietrza. Też.

SPEAKER_03

Czy to by oznaczało, że dzisiejszy odcinek poświęcimy różnorodności świata dowcipów? Dokładnie tak, jakbyś wiedział to, Marcin.

SPEAKER_01

Czytasz w moich myślach? Szczelałem! Szczelałeś? Szczelałem? To dokładnie tak, dzisiaj będą różne, tak zwany, kiedyś zwany dawny miks.

SPEAKER_03

Ole jak wiemy, miks jest dużo mniej ambitnym sformułowaniem niż różnorodny świat dowcipów.

SPEAKER_01

No nie, różnorodny świat dowcipów brzmi bajkowo. Poetycko i naukowo zarazem.

SPEAKER_03

Tak, trochę taki.

SPEAKER_01

Gniód.

SPEAKER_03

Bo wiesz, jak coś jest do wszystkiego Łukasz? To jest do niczego. Znasz to powiedzenia. Znam to powiedzenie. To rodzice tak nam mówili, jak nam wychodziło coś lepiej niż tylko w jednej rzeczy.

SPEAKER_01

Tak. Chociaż czy to się odnosiło do. Tak?

SPEAKER_03

Do urządzeń. Pierwotnie? Do urządzeń, tak, pierwotnie. Tak. No tak. No nie wiem, no na przykład miałaś taki.

SPEAKER_01

Komputer, co robi wszystko.

SPEAKER_03

No nie, ale na przykład miałeś jakiś taki. Trzy w jednym. Wiesz, ja chyba to po raz, nie wiem, czy po raz pierwszy, ale ja to słyszałem przy okazji. Popularnych nie podam marki, bo jeszcze na mnie zapłacono, ale popularna marka scyzoryków, gdzie było coraz więcej ostrzej 20, 30, 40. Swiss Army Knife. No właśnie, więc jak coś jest do wszystkiego, to właśnie jest dla niczego. Bo tam wykałaczka ci wypadła.

SPEAKER_01

Tak, albo to właśnie.

SPEAKER_03

Bo penseta się wbiła wbrew, jak chciałeś na kempingu sobie. To tak każdy mężczyzna wymodelować brwi, no wiesz. No pewnie, no. Albo z nosa usunąć nadmiar kłaków.

SPEAKER_01

No tak, bo to przy ognisku jakby się spaliło, o, poszło wy od razu wszystko. Do pluc.

SPEAKER_03

No zdraby ci się zwajczyły.

SPEAKER_01

Ale ja pamiętam na przykład były takie, nie wiem, szamponno, mydło, coś tam trzy w jednym.

SPEAKER_03

No było, było. Że trzeba było chodzić na ramionach.

SPEAKER_01

Tak, dokładnie, tak. A ja miałem jeszcze, drodzy Państwo, a propos czegoś, co jest do wszystkiego, i właściwie zawiera wszystko, miałem kiedyś taką podręczną grę. I to komputerową, taką grę, gdzie było napisane. Na tym urządzeniu, że tam jest 9999 gier, a były trzy.

SPEAKER_03

I były w jakiś różnych głupich konfiguracjach. A to samo. Albo samochód był zielony, a na drugi był czerwony. Niesamowite. I to było według nich. Miałeś to na przysłowym cartridge, jak Tomaga klasyk, czy nie?

SPEAKER_01

Nie, to było takie w jednym. Aha, czyli to był taki handl. Tam był Tetris, wyścigi i chyba jakiś taki. I wąż. Wąż i jeszcze coś takiego. No to może więcej tych gier było rzeczywiście.

SPEAKER_03

Ale masz z Tetrisem było tak, że było z 10 tysięcy różnych punktacji. Tak. I też różnych startów, prawda? Że czasami zaczynałeś od zara, że miał. No i to była inna gra. Idioci z nas, że się daliśmy nabrać.

SPEAKER_01

Tak, a jeszcze pamiętam, przepraszam, ale tak mnie. Tak cię naszło na współczęte. Nostalgię. Pamiętam jeszcze grę Wilki Zając. To była wybitna k mało.

SPEAKER_03

Ruski handl. To zając zrzucał jajka, a wilk musiał je łapać do koszyczka. Tak, i to było tak tragiczne.

SPEAKER_01

W sensie też trzeba czasów, tak, ale nie, że to było. Ta postać widziałeś ją już narysowaną, tylko się podświetlała tak w innych miejscach.

SPEAKER_03

Tak, i chodziło o to, że miałeś trzy skuchy, jak to można powiedzieć. Tak, prawda? Jak ci trzy razy jajko spadło za przeproszeniem, to przegrywałeś. I chodziło o to, żeby jak najwięcej jedno jajko to był jeden punkt.

SPEAKER_01

Tak, tak chyba było. Już nie pamiętam, ale pamiętam.

SPEAKER_03

To był taki taki płyta.

SPEAKER_01

Pagada.

SPEAKER_03

Tego już nie było, co?

SPEAKER_01

Nie było, no wiadomo.

SPEAKER_03

Ale było napisane po rusku. Teraz tak mówię brzydko. No to niestety to jest bardzo śmieszna bajka. Kompletnie.

SPEAKER_01

Coś takiego chyba tak.

SPEAKER_03

O czym warto wspomnieć? Kompletnie nieedukacyjna.

SPEAKER_01

I kompletnie też zerżnięta z zachodnich bajek z Toma i Jazz Kojego.

SPEAKER_03

Ale poszli krok dalej, bo jednak Wilk chodził z otwartą butelką wina i z papierosem stały.

SPEAKER_01

To jest. To jest. To jest rosyjska, właściwie sowiecka interpretacja zachodu. Idzie Wilk, popijając wodę, i czy tam piwo, czy wino i paląc śluga. Była też świnia, która miała chyba.

SPEAKER_00

Trzy steniki. To by. Bardzo edukacyjne. To było bardzo śmieszne.

SPEAKER_03

To było bardzo śmieszne.

SPEAKER_01

Jak na tym kombajnie jechał był taki odcinek.

SPEAKER_03

O Jezu, to moglibyśmy. I na końcu tam krzyczał Nuzajcku kurku, bo mu się pomyliło, bo nie sprawy.

SPEAKER_01

A tam usta popcorn.

SPEAKER_03

Moglibyśmy godzinami rozprawiać o tych odcinkach. Ja jeszcze na koniec powiem, że chyba moim ulubionym odcinkiem jest ten jak Wilk. Do wysoko miasteczka i tak. Bo tam są.

SPEAKER_01

Lustra te takie poszerzające, jak się śmieję, tego takie poliki czerpa.

SPEAKER_03

Potem Wilk co robi? Oczywiście wszystkie te lustra.

SPEAKER_01

A to było jak takie psychodela, nie wtedy dla dzieciaka.

SPEAKER_03

I na końcu tańczy z nim tango, pamiętasz, takie opresyjne tango. Bierze zająca, bierze róże, pysy i z nim tańczy takie opresyjne tango.

SPEAKER_01

Czyli połączenie animacji i po prostu radzieckiego teatru. Jakiegoś formy. Mocnego.

SPEAKER_03

Był jakiś mejerhold.

SPEAKER_01

No dobrze. No ciekawe. No dobrze, no to nie przedłużają.

SPEAKER_03

Nie przedłużając, bo moglibyśmy zrobić osobny podcast o bajce wilki i zająć.

SPEAKER_01

Tak, może zrobimy. Może chcecie o jakichś bajkach pogadać, albo o naszych wspomnieniach z dzieciństwa, to możemy też pogadać. Co nas bawiło na przykład kiedyś.

SPEAKER_03

A jak nie chcecie, to i tak wam opowiemy. Tak. Dobrze. No to nie przedłużając Łukaszu. Proszę.

SPEAKER_01

Nie przedłużając. Zalany w trupa, mąż wraca do domu późno w nocy. W drzwiach wita gożona z patelnią w ręku.

SPEAKER_03

Gotowała.

SPEAKER_01

Mąż na to. Iź spać, kochanie.

SPEAKER_03

Nie jestem głodny. No tak, mówię, że gotowała.

SPEAKER_01

No to dobrze. Dostasz punkt.

SPEAKER_03

Dziękuję, bo co robi kobieta z patelnią w nocy? Bo to też jest głupie.

SPEAKER_01

Ja nie rozumiem z tą patelnią i z wałkiem. Dlaczego wałek jest narzędziem.

SPEAKER_03

Ale też jak to jest? Bo zobacz, on wraca w nocy.

SPEAKER_01

No, zalany w trupa.

SPEAKER_03

Zalany w turpa. A jak to jest? Ona rozumiem raczej nie śpi.

SPEAKER_01

No bo czeka, bo nie zaśnie, jak przyjdzie.

SPEAKER_03

Czeka, i co? I czeka w kuchni z tą patelnią? Czyż to ciężkie jest, jak byś to trzymał tak? Chyba, że oparte to jest, chyba że postawiła to obok na stole, wiesz, ale rozumiesz.

SPEAKER_01

Tak, i w ostatniej chwili, tylko. O! Jest!

SPEAKER_03

Tak, tak, tak. Ale też musi w jakimś napięciu czekać. Niesamowite. Bo ta adrenalina musi ją tak podbierać, że ona nie zasypia. Tylko czeka w napięciu z tej nóżki na nóżki, z nóżki na nóżki, jak to się mówi, że coś się robi z nogi na nogę? Przebiera. Tak, przebiera. Właśnie to chciałem powiedzieć. Nie, że się przebiera w nogi.

SPEAKER_01

Tak.

SPEAKER_03

Bo to głupie.

SPEAKER_01

Głupio by się przebrać.

SPEAKER_03

Przebrał. A jak wyobraź się w ogóle przebrać? W nogach można też spać.

SPEAKER_01

Mówisz tak?

SPEAKER_03

W płaczku, można w nogach. A jak byś się przebrał za nogi?

SPEAKER_01

Jest taka artystka noga, nie pamiętam, jak się nazywa ma nazwisko. Piosenkarka noga, taka izraelska.

SPEAKER_03

Kajili noga?

SPEAKER_01

Nie, minoga. Przepraszam. Tak to.

SPEAKER_03

No to ta sama para, ten sam mąż i ta sama żona, tylko trochę odwrócona sytuacja. I już na trzeźwo dzwoni żona do męża po kilku tygodniach od tego zdarzenia, i mówi: Kochanie, kupiłam nowy telewizor. Panowie przywieźli, wnieśli, zamontowali. A ile macali? No tak ze dwie godziny.

SPEAKER_01

Bardzo ładny słowny dowcip.

SPEAKER_03

Bardzo ładny.

SPEAKER_01

Bardzo. Przypomniał mi się ten dobcip z szefem, pamięt? Mój szef jest blady blady jak maca, a mój jak maca jest czerwony.

SPEAKER_03

Tak, to bardzo śmieszne. Ale teraz to też. Jak sobie to wyobrażę, to to jest bardzo śmieszne. Jeżeli założysz. To naprawdę tak nie rozumieć. Nie co innego, jeżeli sobie założyć, że oni naprawdę. No przepraszam, że jakby wejdę w logikę tego żartu, ale że oni naprawdę macali tylko, to wyobraź sobie, jak oni te dwie godziny macają. Tak naprzemiennie rozumiesz. Ona siedzi na krześle i już ogląda ten telewizor, a oni tak naprzemiennie macają po prostu. I to tak powiedziałbym, bez żadnego uczucia na twarzy. No myślę, że tak służbowo. Tak, służbowo macają. O dwie godziny.

SPEAKER_01

Dobra, Edek, pomacaj jeszcze chwilę i jedziemy, bo musimy rozwieźć kolejne dę.

SPEAKER_03

A on już wychodzą nam mówi to panowie tak macali. Ani tak.

SPEAKER_01

Z dwie godziny. Dobra. Bardzo dobry dowcip. Gdzieś tego znalazł. Bo jeszcze nie było tego dowcipu.

SPEAKER_03

No chyba nie wiem.

SPEAKER_01

Są dowcipy, których jeszcze nie było, niesowite. Tak. Czyli żarty się nie skończyły.

SPEAKER_03

Nie.

SPEAKER_01

To chyba było. Ale co zrobi?

SPEAKER_03

To. Ale to już było.

SPEAKER_01

A ta Maryla też ładny głos.

SPEAKER_03

Piękny.

SPEAKER_01

Nic się nie starze.

SPEAKER_03

Ale zjadło chyba słoik z moralami.

SPEAKER_01

Dobrze. A pan jakie ma zastrzeżenia do żony? No panie sędzie, no ta cholerna baba żyć mi nie daje. Ciągle czego chce. A czy mógłby pan jakieś przykłady podać? Bardzo proszę, wysoki sądzie. O, w sobotę. Ostatnio, wpadli kuplę na piwo. Siedzimy na tarasie, gadamy, pijemy, słoneczko świeci, bo limiec gorący.

SPEAKER_02

Jak nie wiem, a tak jak nie znacznie znowu, wyrzeć końkę, wyrzeć końkę.

SPEAKER_03

Było, ale to jest śmieszny dowcip. To jest to, co sobie kiedyś powiedzieliśmy, no to trochę tak, jak człowiek siada przed telewizorem i na przykład ogląda na Polsacie film, który jest powtarzany wielokrotnie, mówię to już było kiedyś w telewizji. Na przykład taki Kewin nie powiem do końca. I tak siada i taki jest w ogóle rozczarowany, że to już kiedyś było w tym. To już kiedyś było, nie?

SPEAKER_01

No jak, no i jeszcze będzie wiele razy. Będzie wiele razy. Ale ja na szczęście mam taką przypadłość, która oprócz swoich minusów, ma też jeden plus. Czyli moja pamięć bardzo słaba. Pamięć złote rybki, złotej rybki. I ja mogę na przykład drugi raz obejrzeć jakiś film, który wiem, jak się skończy. Znaczy, wiedziałem kiedyś, jak się skończy, bo widziałem go. I być zaskoczonym tym.

SPEAKER_03

Jak się kończy. Więc to jest super. Ja z moją dziewczyną narzeczoną. Nrzeczona, moja. Ewunia. Przecież mam. Ewę.

SPEAKER_01

Mów narzeczoną, Ewunią.

SPEAKER_03

Szukamy takiego cytatu z Kilerów: dwóch. Nieważne. W każdym razie oglądałem jakiś rok temu. Serial, który ci polecałem na pewnego rodzaju platformie streamingowej o Asterixie pięciodcinkowej.

SPEAKER_01

Tak, chyba go nie obejrzałem.

SPEAKER_03

No i ja oglądałem go teraz z Moniką po roku, sty nic nie pamiętałem. Tak się dobrze bawiłem. Jakbym pierwszy raz oglądał. Naprawdę. Ale z książkami też tak jest, nie? Ja rzadko niestety, kiedy czytam dwie książki. Jedną książkę dwa razy, tak powiem powiedzieć. Ale jeszcze raz ci czytam dwie książki jeden raz.

SPEAKER_01

No tak, ale ja czasami czytam dwie książki na raz i to jest dopiero upierdwe.

SPEAKER_03

No to nie rób tego, jeżeli to jest upierdliwe.

SPEAKER_01

To od ciebie zależyło. Ale nie czasami mam tak, że jestem w procesie czytania dwóch książek. Niejednocześnie, ale no tak, trochę tej, trochę tej, ale to nie mogą być fabularne dwie. Jedna na przykład to może być tam jakiś poradnik, a druga to fabuła.

SPEAKER_03

Ja mam podobnie, to też, że jakiś dokładnie. Żeby mi się akcje już nie mieszały. Jakiś taki emocjonalny wspornik, emocjonalno-mentalny wsp, a drugi to Beletry.

SPEAKER_01

No bo wyobrażasz sobie dwa kryminały norweskie czytać?

SPEAKER_03

Nie wyobrażam sobie nawet jednego. Tyle ci powiem.

SPEAKER_01

A był taki Jonezbo, taki gość. Był.

SPEAKER_03

Nie żyje, prawda? Żyje chyba, ale wydaje, że nie żyje. Nie, nie, nie.

SPEAKER_01

Piszcie do nas, czy żyje, czy nie żyje.

SPEAKER_03

Czy Jonezbo żyje? Czy nie? Czemu że ona cię zostawiła? Zapytała mnie, kogo wybrałbym do trójkąta. I co? Pewnie wybrałeś którą z jej koleżanek. Dwie koleżanki.

SPEAKER_01

No i to jest świetny dowcip, tak? To już nic nie trzeba tłumaczyć.

SPEAKER_03

Wybrał dwie koleżanki.

SPEAKER_01

Drogie panie. Nie zadawajcie pytań, na które nie chcecie znieść odpowiedzi. Na lekcji religii pani pyta o dzieci. Kto wie, gdzie jest Pan Bóg? Zgłasza się Jasiu.

SPEAKER_02

W mojej łazience. Jasiu, dlaczego tak sądzisz? Bo jak rano wstaję, to słyszę, jak mama mówi zawsze. Boże, znowu tam siedzisz.

SPEAKER_03

Tak, ale to jest wdzięczny do wokiej. Wdzięczny dowcip. Podstawówkowy Pegi. Brown. Ładnie mnie załatwiał. 9. Pegi dziewięć? Nawet Pegi 6. Pegi 6. Pegi 6. Bardzo ładny. Pacjentka dzwoni do swojego lekarza. Załóżmy, że to taka baba. Baba dzwonię. Baba, baba. Płanie doktorze. Kupiłam tę górkę od Lewaty. Co ja mam teraz ją robić? Napełia ją pani ciepłą wodą i wsadza ją sobie w dupę, a potem. Dobra, dobra, jutro zadzwonię widzę, że pan coś dzisiaj nie wchodzi.

SPEAKER_01

Marcin. Ty masz po prostu strajki łapiesz. W sensie strajk, nie strajki.

SPEAKER_03

Solidarnościowe.

SPEAKER_01

Łapi strajk. Łapi strajk. Nie chodzi. Jak w kręglach. Nie, to jest strajk? To jest strak, jak tam. Tak. Piękne masz. Ja mam dzisiaj takie. Po jednym kręgu zbijam. Ale poczekaj, coś z tą gruszką. Że ja pamiętam taką gruszkę, tylko ona była używana u nas przynajmniej do wyciągania Giliznosa.

SPEAKER_03

Czy zapchanek zatok? Tak. Tak też tak można ją stosować.

SPEAKER_01

Mam nadzieję, że tylko do tego.

SPEAKER_03

No, szczerze mówiąc tak, nawet jakby ją umyć, to. Niefajna sprawa.

SPEAKER_01

Nie fajna. Spotyka się dwóch kolegów, i jeden jest strasznie pogryziony przez psa. Co ci się stało, że jesteś taki pogryziony? Pierwszy raz trzeź wywróciłem do domu. Pies mnie nie poznał.

SPEAKER_03

Oo! To jest wdzięczny twójścik. Dobra, ile to mówi o człowieku? Wiele?

SPEAKER_01

Wiele. To ktoś tak powiedział, że jak będziesz cały czas na rauszu, od momentu, gdy spotkasz kogoś po raz pierwszy, to ta osoba nie będzie wiedziała, kiedy jesteś pijany, a kiedy nie. Bo będzie myślała, że tak się to jest twój naturalny stan.

SPEAKER_03

Jak się zachowujesz. Że to jest jakaś, że to jest twoja osobowość. Ojej, masz mnie znowu tak, wiesz, co, taki niestety powiem ci, oblał mnie trochę zimny spot i przeszedł mi po plecak. Ja tak mam, że co jakiś czas jak uświadamiam sobie, jakie żniwo zbiera alkohol i jak je mógł zebrać. To mnie to porusza. Wiesz, Łukasz? Porusza mnie to cały czas. Przepraszam, że tak nagle uderzyłem w kurczy ton, ale.

SPEAKER_01

Nie no, bardzo dobrze.

SPEAKER_03

Ale to jest poruszające.

SPEAKER_01

Myślę, że to jest też podcast edukacyjny. Młodzi ludzie nas słuchają, więc tutaj zwróćcie na to uwagę, bo granica jest bardzo cienka, kiedy się przekracza linie zabawy, a to niestety.

SPEAKER_03

Tak, najprościej, kiedy nie wiesz, kiedy z poziomu chcę, wpadasz w poziomy muszę. Muszę. Tak, no bo tego nie widać.

SPEAKER_01

A też się otaczasz zapewne ludźmi, którzy też wszyscy robią tak samo jak ty, więc też tego nie widzisz, nie ma kogoś, kto trzeźwym okiem na to spojrzy.

SPEAKER_03

Dosłownie. Jeszcze trafiasz na ludzi, którzy mówią ci, że cały czas chcą, chociaż tak naprawdę muszą, to też jest zwłotnicze. Tak, tak. Jakbym chciał, to bym mógł. To bym przestał.

SPEAKER_01

To była fajna definicja. A już nie pamiętam, czym się różni alkoholik od pijaka. Pamiętasz? Nie. Coś takiego, że alkoholik. Nie, że pijak mógłby przestać, gdyby chciał, a alkoholik chciałby przestać, gdyby. Nie bym mógł. Coś takiego.

SPEAKER_03

Świetne. Za to się z tobą napije.

SPEAKER_01

Wody.

SPEAKER_03

Ten dowcip już był i chyba ty go opowiadałeś.

SPEAKER_01

Ale już nie włączaj tej Maryi.

SPEAKER_03

Dobrze. Zresztą wydaje mi się, że opowiadałeś go bardzo ładnie. On jest krótki. Siedzi facet w teatrze i czuje, że coś śmierdzi niemiłosiernie. Trąca typa, co siedzi przed nim i pyta. Przepraszam. Zesrał się pan? Tak, o co chodzi?

SPEAKER_01

To jest. Czasami naprawdę w prostocie. To tak jak z filmami. Czasami im prostszy, tym lepszy. Prosta historia, na przykład taki film.

SPEAKER_03

Tak. A to nie były proste historie?

SPEAKER_01

A to nie były proste historie. Po co komplikować żart jak można? Najbardziej, jeśli mogę się z Państwem podzielić moimi spostrzeżeniami i preferencjami. Prosiby żartowniczymi, żartowliwymi, to że najbardziej nie lubię żartów, które są. Od pierwszego zdania czujesz, że są podszykowane, jakby już pod płęty przygotowane. No, że są tak naciągnięte, że. Ja siu piszę wypracowanie, idzie do mamy i mamo, co mam napisać? Nie mam teraz czasu. Idź do taty. Tak co mam napisać, a smoknij mnie w dupę. I później pani nauczyciel pyta, jak jest zwierzątko, coś tam. No wiesz, co chodzi.

SPEAKER_03

Nie, teraz proszę przeczytać swoje zdania. Nie mam teraz czasu, idź do taty. Jasiu, proszę cię, zamknij morę.

SPEAKER_01

Takie dowcipy. Takie dowcipy. A takie proste i wdzięczne to bardzo lubi. I życiowe też przy okazji. Tak. No boż z nas się w teatrze nigdy prawda nie zesrał. Z wrażenia, o czym warto wspomnieć. Z wrażenia, bo przecież nie z nudów.

SPEAKER_03

Nie z nudów. Z nudów nie.

SPEAKER_01

To teraz ja? Tak. Chodź ze mną pogratulować Stefanowi. Dziecko mu się urodziło. Tak? A co ma?

SPEAKER_03

Wyborował. No tak, ale to jest taki dowców z lat 80. Bayistyczny. Barystyczny, Baleistyczny, humorystyczny żart. Wyborową, no to tak.

SPEAKER_01

Może kiedyś się pokusimy. Nie chcę, żebyście Państwo nas trzymali za słowo, ale kiedyś możemy zrobić obary i odcinek. O żartach, które nawet tak sobie przelecimy scenariusze i wybierzemy co lepsze teksty, bo te teksty to są jak właściwie jak dowcipy, bo to są scenki takie małe sklecze też, nie, więc możemy przytoczyć państwu i zachęcić również do oglądania, bo myślę, że warto. Nawet jak się w tych czasach nie żyło, to one są uniwersalne i niektóre mechanizmy działają do dziś o dziwo.

SPEAKER_03

To jest siła Bary. A to ciekawe, że ten Baryja się właśnie coraz lepiej starze, bo przecież. Tak, on był nilibiany.

SPEAKER_01

Tak mówiliśmy, że baryzm to był synonim takiego marnego kina, tego kikano.

SPEAKER_03

Nie ciota, nie. A skąd mam wiedzieć, że pański film to nie będzie kaszan? Żona uradowana wybiega z łazienki. Zenek! Zrzuciłam dwa kilogramy. Tylko nie zapomnij wody spuścić.

SPEAKER_01

Marcin, nie wiem co. Co w ciebie wlazło? Masz taką pasę dzisiaj.

SPEAKER_03

Chciałbym, żeby we mnie wlazła jakaś kawa, więc jeżeli Państwo dobrze bawicie się w naszym podcaście, arty się skończyły, to możecie postawić nam kawę. Link do Bajkafi naszego Bajkafi znajdziecie w opisie naszego podcastu.

SPEAKER_01

Dokładnie. Żegnamy reklamy. Dzwoni telefon. Mąż mówi do żony.

SPEAKER_03

Jak do mnie?

SPEAKER_02

To powiedz, że nie ma mnie w domu.

SPEAKER_01

Znaczasz to?

SPEAKER_02

Boję się, że znam błędów.

SPEAKER_01

Okej. Żona odbiera i mówi.

SPEAKER_02

Mąż jest w domu.

SPEAKER_01

Można to. Czemu tak powiedziałeś? Przecież mówiłem! Bo to był telefon do mnie! Odpowiada żona.

SPEAKER_03

Widzisz, ale przeliczyłem, ale był chyba kiedyś. Przeliczyłem się. Przesłuchanie do Akademii Muzycznej. Przychodzi skrzypek prowadzący gram u dźwięki. Na to skrzypek perfekcyjnie odpowiada. Następnie przychodzi pianista. Efekt ten sam. Wszystkie dźwięki bezbłędnie odgadniane. W końcu przychodzi perkusista. Prowadzący gra mu dźwięk. Można jeszcze raz? Prowadzący gra jeszcze raz ten sam dźwięk. Na co perkusista? Kurwa, nie wiem. Fortepian.

SPEAKER_00

Oba.

SPEAKER_01

Biedni są ci perkusiści i basisi. Śmieją się z nich zawsze. To jak skończą razem, nie? Jak rzucają się z okna. Był taki domcie półny. Jak opowiedz. No nie wiem, bo to trzeba będzie dźwięk zrobić, ale skaczą. Coś było, że perkusista, i basista, że chodź, skoczymy razem. Nie gdzieś spadają chyba i już nie mogą tego zatrzymać. I jeden mówi do drugiej, o, w końcu skończymy razem. Jackie.

SPEAKER_03

No biegny rytmu.

SPEAKER_01

Tak, ale no ci Basiści, a perkusiści przez co jest. Jezu, tylu wybitnych. Włipz, ale jest przecież ten pan, który już nie żyje z Lepin. Jason Bol. Połam. 30 parę lat. To była rewelacja, te synkopy na tych.

SPEAKER_03

A przerażająca śmierć. Pierz jaka? Ztusiłby mieć nam. Jak pan pani oczywiście. A jeszcze. A jeszcze go położyli na boku. Położyli go na boku, bo wiedzieli, że jest on. To ci mogę powiedzieć, bo to przeczytałem całkiem niedawno. Żon wypił od rana tego dnia do nocy tam około dwóch albo trzech litrów czystej wódki. Żeś on gdzieś w okolicach tam zdaje się, lunch, on już był po 60 sotach. Czystej wódki.

SPEAKER_02

Jezus ma.

SPEAKER_03

I balował z nimi do nocy, i jak już padł, to oni go położyli w łóżku. Chyba to w ogóle zrobił robert plant i położył go specjalnie na boku, żeby powiadomić. I nie wiem, czy Państwo wiecie. Oczna ustalona. Ale to akurat może się wam przydać kiedyś, oby nie, ale jeżeli macie pijanego delikwenta we własnym towarzystwie, który zasypia, trzeba go położyć na boku, żeby właśnie nie daj Boże, nie zakrztusił się własnymi wymioczeniami. A on właśnie podobno leżał na tym boku i wiesz, i w nocy się za przeproszeniem obrócił i.

SPEAKER_01

Straszna. Straszna śmiać. Straszna śmierć. Ale z ACDC też ten. Też zmarł.

SPEAKER_03

Wielu perkusistów w ogóle. Umiera przecież tak samo jak z perkusistą, i teraz nie pamiętam. Jak się nazywa ona H? Perkusista for Fighters, który odszedł tam półtora roku temu. I chyba też tam był jakiś taki overdose.

SPEAKER_01

To nie wiem. Ja tylko wiem, jak się wokolista nazywa.

SPEAKER_03

No to każdy wie, bo był perkusistą. Bo był perkusistą, właśnie, dlatego pomyślałem. No, ale jest parę takich przypadków bardzo, bardzo przykrych. Związanych z perkusistami. Mam w głowie jeszcze jednego? Mam. Jednak nie mam. Ale zaraz sobie powinienem przypomnieć. Nie, nie, bo przypomniałem się przez chwilę, ale w The Bite sytuacja była inna. Przed Ringo, starym Pit Best. Pit Best właśnie chyba nie był perkusistą. Nie wiem, czy Pit Best nie był gitarzystą, basistą. Tak? Nie wiem, czy nie było. Wydaje mi się, że był perkusistą. A może nie. Bo było tak, że chyba Pit Best był basistą. A, że Ringo był już. I potem było tak, że Pit Best odszedł, bo po prostu odstawał od całej reszty to nikt z chłopaków nie chciał grać na basie i padło na pola McCartney. Nie on grał na basie. Ale to już za dużo tych dał.

SPEAKER_01

Tak, tak, tak, tak. To sobie doczytajcie tam na Wikipedii. W antologii. No, to taki szkolny dowcipam. Czy teraz ty?

SPEAKER_03

Nie, nie.

SPEAKER_01

To co ty mówiłeś?

SPEAKER_03

Ja mówiłem o fortepanie.

SPEAKER_01

Okej, dobra. Pani pyta w szkole. Kto z was zrobił dobry uczynek?

SPEAKER_02

Nie, udały się dwa.

SPEAKER_01

Jaki, Jasiu?

SPEAKER_02

No w sobotę pojechałem do babci i babcia bardzo się ucieszyła.

SPEAKER_01

No, bardzo dobrze, a drugi?

SPEAKER_02

No, w niedziele wyjechałem od babci, babcia ucieszyła się jeszcze bardziej.

SPEAKER_03

No tak, to jest dobry, wdzięczny żart. Tak, Peggy Six, Peggy Zero. A to jest Peggy 75. Dozwolony od lat 18. Facet chciał sobie zrobić tatuaż na penisie. Poszedł do studia tatuażu i mówi, że chce wytatuować sobie tam Willy. Bo tak go nazywa. Pieszczotliwie jego dziewczyna. No okej, ale żeby się zmieściło Willie, to musisz go pan postawić. A więc facet trochę sobie pomógł. Członek stanął. Tatuażysta wytatuował. Po paru dniach facet poszedł na plaży nudystów. Leży, ale na penisie widać tylko pierwszą i ostatnią literę. Wychodzi w. Patrzy, obok leży jakiś gość i też ma wytatuowane na penisie wy. Facet się na chwilę odwrócił. Trochę sobie pomógł, i leży dumnie z napisem Willy. Drugi gość popatrzył, odwrócił się, również postanowił sobie pomóc i leży na wznak z napisem Welcome to Ibiza everybody.

SPEAKER_01

Ciekawe, z jakiego kraju to dowcip.

SPEAKER_03

Nie mam pojęcia, ale jeżeli Państwo chcecie usłyszeć więcej dowcipów z różnych krajów, to polecam dodać nas do takiej listy subskrybu... żebyście wiedzieli, że za tydzień wychodzi kolejny odcinek, subskrybentów. Tak, tam dodajecie gwiazdeczkę, ratingujecie nas i macie na nas oko. Przysłowiowe oczywiście, jak kto zwykłać. Klasek.

SPEAKER_01

Ja mam dowcip z kategorii biblijny. Proszę. Adam i Ewa spacerują po raju. Adam. Kochasz mnie. A kogo mam kochać?

SPEAKER_03

Ojej! No, piękny. No piękny. Na kogo ma kochać? No dobrze, że Adam nie urodził się. Bo są tacy, którzy mieliby kogo kochać. No tak. W raju.

SPEAKER_01

Węża.

SPEAKER_03

Węża. Ale cierka były satanista.

SPEAKER_01

No tak. A czy Adam miał węża w kieszeni?

SPEAKER_03

Adam nie miał kieszeni, bo o tym cała historia jest. Że potem za. Ale potem miał już w kieszeni, jak został wygnany z raju.

SPEAKER_01

No tak. I później miał kainę i jabla, tak?

SPEAKER_03

Miał.

unknown

Miał.

SPEAKER_03

Chłopaki sobie nieźle tam. Czy nie chłopaki? No Kain tam przegieł pałę za przeproszeniem.

SPEAKER_01

No przegieł.

SPEAKER_03

Zupełnie niepotrzebnie.

SPEAKER_01

W ogóle była wesoła kompania tam dalej.

SPEAKER_03

No powiem ci, że Stary Testament to jest takie, powiedziałbym, niezłe uniwersum przemocy.

SPEAKER_01

Ale to są świetne historie do swilmowania, nie? Tak. Tak. Żeby tak wysoko budżetowym nakładem zrobić jakiś taki. Tylko ile to by trwało?

SPEAKER_03

No, myślę, że wszystkie platformy streamingowe byłyby zachwycone. Może wiele sezony.

SPEAKER_01

Był chyba taki o Jezusie zrobili film. Taki też właśnie ze skrowdfundingowy to się nazywa? Ze składek, że podobno bardzo dobry. A gdzie to można ujrzeć? No właśnie chyba na Netflixie jest, wydaje mi się. Chowzen się nazywa. I to jest jakiś naprawdę bardzo dobrze zrobiony.

SPEAKER_03

Może zerknę.

SPEAKER_01

Ja pamiętam film Pasja.

SPEAKER_03

Jak byłem mocno laty 18? Bardzo mocno. Zebrał wódz indiański, siedzący pies, całe swoje plemię na naradę wojenną. Czerwono skórzy! Jesteśmy wielkim narodem? Tak! To dlaczego nie mamy własnej rakiety z ładunkiem nuklearnym? A propos, no tak. Tak! Zbudujemy! Hóra! ścieli to mawkami największą sekwoję w okolicy wydrążyli ją w trudzzie i znoju, według starej indiańskiej recepty, wyprodukowali proch, napchali do wydrążonego pnia, zapletli linę z Julian i jako ląd wyprowadzili na zewnątrz rakiety. Gdzie ją wystrzelimy? Na erwań! A dlaczego na erywań? Innych miast nie znamy! Napisali na rakiecie na erwań. Zbili się w gromadę i podpalili ląd. Jak nie pierdolnęło? Prawdziwa w Magedon. Dym, skąd wszystkich rozjebało w promieniu kilkunastu metrów. Wódz bez nogi, bez ręki odszypuje się skórzy i mówi Ja pierdolę. Wyobrażacie sobie, co się dzieje w rwaniu.

SPEAKER_01

Jezus. Nie wiem dlaczego. Bardzo ładny dowcip. Mam parę wątpliwości, co do tego dowczym.

SPEAKER_03

O jasna cholera, no proszę.

SPEAKER_01

Po pierwsze, czy wódz by powiedział my czerwono skórze? Chyba nie.

SPEAKER_03

Brawo, nie powiedziałby.

SPEAKER_01

Ale wydaje mi się, to brzmi jakiś taki energowski docip. Bo oni się bardzo interesowali w ogóle Indianami winę tu i tymi sprawami. Masz to, brzmi tak. Brzmi tak, jakby to było właśnie z tamtych. W ogóle to jest niesamite, że to było niemiecko-jugosłowiańskie, nie, te winety, ta cała seria.

SPEAKER_03

Mówisz o ekranizacji. Tak, o ekranizację. Zobaczmy były przez Karola Wajarę. Niemiaszka. Tak?

SPEAKER_01

Ciekawe, czy pisał to wiosną. Dobrze. Teraz. Chyba był ten dowcip, ale trudno. Kopalnia. Do szatni wpada dyrektor. Ja się pytam. Kto wczoraj pił? Grobowa cisza. W pewnej chwili Janek mówi. Ja piłem.

SPEAKER_00

To się zbieraj. Idziemy na klian. A reszta do roboty!

SPEAKER_03

No kocham. Był ten dowcick. Nie, był podobny silnik. Jak ten.

SPEAKER_01

A w wojsku coś. Tak, coś z wojska. No bo to jest taki. Czuć wojskowy waję. Wojno.

SPEAKER_03

Jechał facet autostradą i nagle. Nagle coś mu się zachciało. Dwójeczka. Dwójeczka. Potrzeba niecierpiąca zwłoki, no po prostu. Dobrze, dobrze. Dojechał do najbliższej stacji benzynowej i udał się do świątyni dumania. Kiedy już siedział i się koncentrował, usłyszał, jak ktoś wchodzi do kabiny obok. Oj, to jest bardzo nieprzyjemne. Nie wiem, czy ty też tego tak nie znosisz, jak ja. Że ktoś wchodzi. Czy chcesz się wypróżnić? Za przeproszeniem Twoich uszu, a już ktoś obok siada. Jest kłopot.

SPEAKER_01

Jest, bo to jest teraz taka wojna na dźwięki. O, to właśnie.

SPEAKER_03

Albo na ich brak. Kto ciszej. Po chwili z tejże kabiny dobiegło pytanie. Cześć! Co tam u Ciebie słychać? Facet głupio się poczuł na ogół. Nie rozmawiał z obcym jeszcze w takiej okoliczności, no ale nie pewnie powiedział. Nic. Wszystko w porządku. Słuchaj. A powiedz, co zamierzasz teraz zrobić?

SPEAKER_04

No.

SPEAKER_03

Nie wiem. Facet czuł się coraz bardziej skrępowany tą wymianą zdań. Jadę do Gdańska, a potem wracam do Katowic. Wiesz co? Zadzwołem do ciebie później. Jakiś debil w kibląbok odpowiada na wszystkie moje pytania.

SPEAKER_01

Bardzo zabawny. Było kiedyś chyba, jak widziałeś? Możliwe, ale bardzo dobrze. Świetnie opowiedziany. Świetnie dałeś to skrępowanie. Dziękuję, Łukaszku. Naprawdę. Widać, że bywałeś w takich sytuacjach. To prawda. Nie ma jak to czerpać z siebie właśnie.

SPEAKER_03

To jest najlepsze. Strasber.

SPEAKER_01

Trasberger. Zrasbar. Parcie samolotu, pilot rozmawiają. No. Teraz napijemy się kawki, a potem wypróbujemy tę nową Stewardessę. Było nie? Nie zauważyli jednak, że mikrofon jest włączony. I rozmowa jest słyszana w całym samolocie, także przez pasażerów. Stewardesa, która była na sali, biegnie do nich, aby powiedzieć im o tej gafie. Nagle jeden z pasażerów podkłada jej nogę, ona wywraca się. Jak długa, a pasażer na to. A pani gdzie leci? Nie słyszała pani, panowie piloci najpierw będą pilkawkę.

SPEAKER_03

Był ale pięknie opowiedziałem. To jest bardzo śmieszny żart.

SPEAKER_01

A ty kurwa dokąd ja bym powiedział?

SPEAKER_03

Dokładnie, Himilak z maklakiem lecą do rzeszowa. Tak.

SPEAKER_01

Tak. Idziemy polatać.

SPEAKER_03

To chyba Łukasz też było, ale bardzo dawno. Pewien facet miał 50-centymetrowego penisa.

SPEAKER_01

Kry?

SPEAKER_03

Pokażę ci jutro. Stwierdził, że z tak dużym nie będzie chciała go żadna dziewczyna, więc musiał się z tym jakoś uporać. Poszedł do czarownicy, a zapowiedziała mu, że ma iść do lasu. Tam na środku lasu będzie kamień i na nim będzie siedziała żabka. Miał zadać jej takie pytanie, na które żabka odpowie nie, i wtedy członek skróci się o 10 cm. Poszedł więc, znalazł żabkę, pyta. Rzabko? Dasz mi buzi? Rzabka na to. Nie! Ubyło 10 cm. Facet już wraca? Ale stwierdził, że 40 cm to jeszcze jest za dużo, no więc znów pyta. Rzabko? Dasz mi buzi? Nie. Teraz facet wraca z 30-centymetrowym interesem. Pomyślał jednak, że 20 cm w zupełności załatwi sprawę. Idzie więc jeszcze raz i pyta. Rzabko? Dasz mi buzi? A żabka. Nie, nie! Jeszcze raz nie!

SPEAKER_01

Tak myślałem. Niesamite, bo to jest odwrócony dowcip tak naprawdę, bo zwykle w dowcipach ludzie chcą mieć większe penisy i powiększać. Ale był taki dowcip też właśnie na tym silniku, tylko odwrotnie, że ktoś chciał. Co sklaskanie było i ktoś zaczął tak klaskać.

SPEAKER_03

Ja zawsze jak słyszę, że klaskacz, to mam przestań klaskać ten wajsk, kurwy synu.

SPEAKER_01

No, bo no, niestety. Propublikował co ważne. Całny. A jak się nazywa ręka boksera?

SPEAKER_03

Rękawica? Nie. Nie wiem, nie, to nie, nie wiem. Faj łapa. Faj łapa. Tochar to jest. Łukasz, a mam teraz żart, który chciałbym, żebyś ty przeczytał. Powiem ci dlaczego.

SPEAKER_01

Nie, znowu nie będę udawał rabina.

SPEAKER_03

Nie, nie, nie. Po prostu chcę oddać królowico królewskie. Bo ja ten dowcip usłyszałem kiedyś od ciebie. I wyobraź sobie, że znalazłem go po latach w zapisie. Co ty gań? Tak, i bardzo bym chciał, żebyś go przeczytał. No proszę.

SPEAKER_01

Słat nad.

SPEAKER_03

Wie kopę. To jest twój dowcip. Ale mój autorski? Nie twój autorski, ale nie śmiałbym.

SPEAKER_01

No, tak, ja pewnie inaczej go opowiadałem.

SPEAKER_03

Możesz go tam zapgradować.

SPEAKER_01

W szpitalu lekarz pyta się zmartwionej matki. Czym się pani tak martwi? Przecież urodziła pani ślicznego zdrowego synka.

SPEAKER_02

Ale panie doktorze, no. On jest tu rudy. Mój mąż od razu pozna się, że to nie jego syn.

SPEAKER_01

Spokojnie ja to załatwię. Lekarz wychodzi na korytarz, gdzie czeka ojciec dziecka. Witam pana. Dzień dobry. Wszystko spokojnie, wszystko dziecko jest zdrowe. Ale niech mi pan powie, jak często uprawia pan seks z żoną. No co tydzień. Proszę nie żartować, jestem lekarzem. Może pan szczerze. No dobrze, no. Co miesiąc. No panie, błagam, no. Lekarza pan chce szukać. Ja się znam na takich rzeczach widzę teraz, że pan kręci. Proszę pomówić prawdę. Dobrze, dobrze. Raz na pół roku.

SPEAKER_00

Tak? To pan idź teraz do żony i zobacz, pan coś pan tym zerdzewiałym chujem zmajstował.

SPEAKER_03

Łukasz, jak ty to świetnie opowiadasz.

SPEAKER_01

Bardzo ładny dowcik.

SPEAKER_03

Jaki to jest dobry dowc.

SPEAKER_01

Dobry. Ale taki prosty, nie? Okej bardzo, ale rewelacyjny była śmiku.

SPEAKER_03

Tak się cieszę, że go mogłem znowu usłyszeć z twoich ustów.

SPEAKER_01

Z moich ustów.

SPEAKER_03

No to teraz ty dla odmiany. Oretar się popłakało.

SPEAKER_01

Ale to jest jakiś słaby dowcip. No masz prawdę. Czyta dobra. Nie każdy dzień jest świetnym dniem. Nieprawda. Prawda. Prawda. Dwaj młodzi księża rozmawiają na temat spowiedzi po prostu. I pierwszy stwierdza. Od tego co się teraz słyszy od młodzieży przy spowiedzi, to się człowiekowi dosłownie czapka podnosi. Na to drugi. To po chuju kładz na kolanach. Nie było tam tego brzydkiego słowa. Przepraszam, dodałem.

SPEAKER_03

Dozwolony od lat 18.

SPEAKER_01

To było tak.

SPEAKER_03

No teraz mam bardzo taki szowinistyczny dowcip. No trudno. Takie też się zdarzają. Młode małżeństwo nazajutrz po ślubie ustala zasady związane ze sprawami łóżkowymi. Ona mówi. Jeśli wyjdę z łazienki i bransoletkę będę miała na lewej ręce, to nie mam ochoty na seks. Ale jeśli na prawej, to nie mogę. No to on. A jak ja wyjdę z łazienki w gaciach, to nie chcę. A jak bez gaci, to mam w dupie twoją bransoletkę.

SPEAKER_01

Ale wiesz, że już zobaczyłem tego gościa? Ja niestety też. Jakby tak, no, czy mam wyobraźnik, to jest taki. No, sterot mi się włączył. Może to przez to jak opowiedziałeś tym głosem jego tak. Czy on jest taki koło 45-50 bardziej? Tak go sobie.

SPEAKER_03

Ale to jest młode małżeństwo.

SPEAKER_01

No, to nie wiem, ale ja wybrał się takiego gościa, który ma młodszą żonę.

SPEAKER_03

No trudno.

SPEAKER_01

Cześć stary. Co ty taki smutny? Córka mi się urodziła. Zdrowa? Zdro. No to cieszyć się trzeba nie martwić. Nie przejmuj się. No, następny będzie syn. I koniecznie pogratuluj małżonce.

SPEAKER_03

Może jeszcze nie wie. No tak. Ale wiesz, co Łukasz? Ale pięknie opowiedziałeś. No, jasna dupa. Wytrawne aktorstwo. Naprawdę wytrawne aktorstwo. No pięknie to było. Ja to doceniam bardzo. Świetnie zagrane. W dobrych rytmach. Świetne. Kurczę, przyjmiesz mnie na rok? Przyjmę, a potem na dwa. To sprząta. Co to za okropny.

SPEAKER_01

Nie ma wymówek tutaj, Marcin. Opowiadaj.

SPEAKER_03

Tak, tak, tylko poczekaj, bo ja tu nie rozumiem jakby za przeproszeniem ucięte. Aha. Żona się przebudza i krzyczy, szarpiąc za rękę męża. Stachu! Stachu, ale miałam cudowny sen! Facet wkurzony, ale pyta. A co takiego ci się śniło? Wyobraź sobie, na plaży stało ogromne wiadro penisów, a na samym wierzchu leżał jeden taki duży, sprężysty! To na pewno był mój. A co ty? A twój leżał to obok jakiś taki mały, taki stary, taki pomarszczony. Za pół godziny facet ciągnie za rękę żonę. Kryktowała! Ale miałem sen! Wyobraź! Czniła mi się plaża. Patrzę, a tam pełne wiadro damskich cipek. O takie śliczne rzutkie. Piękne. A na samym wierzchu leżała taka jedna, przepiękna, młodziutka. Mówi rozmażony mąż. To pewnie. Nie, nie, nie, nie, niekochana, nie twoja. W twojej to to wiatro stało!

SPEAKER_00

Jezus Maria. Ale zajemista, to moja.

SPEAKER_01

Pięknie, naprawdę, tu powinni. Podkręciłeś mnie. Ale challenge. Challenge aktorski.

SPEAKER_03

No, to jest właśnie słynne, to. To jest to słynne powiedzenie Stanisławskiego. Najlepszy sposób dobrego zagrania na scenie, to zmusić partnera, żeby dobrze zagrać. No tak.

SPEAKER_01

W ogóle otaczając się ludźmi, którzy dobrze grają, od razu lepiej grasz.

SPEAKER_03

To prawda?

SPEAKER_01

To prawda. Jeśli masz takie, no nie wiem, mnie zawsze ciągnie w górę, a może są tacy.

SPEAKER_03

Co chciał nie w dół cyklu, kurde, ale on dobrze gra, a tak nie potrafię.

SPEAKER_01

To już nie będę próbował. Nie będę bez sensu. Ale to myśla, a propos tego snu i przebudzenia w nocy, to pamiętasz ten dowcip, jak żona się przebudziła?

SPEAKER_03

Nie, nie, powiedz. No były taki.

SPEAKER_01

Leży małżeństwo śpią, czy tam żona śpi, i nagle się przebudziła z głośnym chruknięciem. No, no, no. Że się własne. Własne chrapanie wybudziło. I na to może. Co, znowu trufleciły.

SPEAKER_03

Rewelacja! Rewelacja.

SPEAKER_01

Ach te jest seksistowskie. Ale to rewczowe. Ale nie są seksistowskie, nie wiem.

SPEAKER_03

Ale myślałem, że powiesz, że ach, też seksistowskie żarty, czy one nie są śmieszne?

SPEAKER_01

Czy one nas. Czy my ich nie kochamy? Kochamy. To jest taki słaby żart, ale powiem. To jest karol Strasburgera prawdopodobnie nawet. W nocy przerażona żona mówi do męża: Stachu.

SPEAKER_02

Stachu? W kuchni piszczy mysz?

SPEAKER_01

No i co kurwa mam ją naoliwić?

SPEAKER_03

Mój boże. Taki proste. No bardzo, bardzo, rzeczywiście, ale jesteś. Za przeproszeniem, bo nie chcę obrażać pana Karla Trasburgera, bo chciałem powiedzieć, że zajecha już transburgerem. Tak, tak, tak. O to chodziło. Facet w przedziale dłuższą chwilę przygląda się intensywnie towarzyszowi podróży. Wreszcie stwierdza. Wie pan. Gdyby nie wąsy wyglądał, byś pan wypisz wymaluł jak moja żona. Przecież ja nie mam wąsów. Ona ma.

SPEAKER_01

Jej,ku.

SPEAKER_03

Coś ci się przypominało.

SPEAKER_01

Nie przypomniało mi się dzieciństwo.

SPEAKER_03

O mój Boże.

SPEAKER_01

Przepraszam. Nie, nie, nie. Taką panią, którą w sklepie spotkałem i bardzo mnie to zdziwiło. Właśnie z wąsem. I mój. Al bujnym? Bujnym, bujnym niegolonym. I właśnie byłem. Pełn podzid? Nie, byłem zdezorientowany, jako nie wiem, ile miałem 6 lat i tak. Co to znaczy? A powiedziałeś coś? Nie. Chyba babci zapytałem, bo z babcią wtedy byłem, dlaczego ta pani ma wąsa i babcia mówiła.

SPEAKER_03

No tak, no na ogół odpowiadają w takim momentach babci i rodzice.

SPEAKER_01

Bo nie wiedzą. No bo skąd mam. Wiesz Marcin, to czy mało? Nie, nie mam pojęcia. Ja nie wiem, no co powiedzieć. A ja chciałem wtedy. Przychodzi baba do lekarza i mówi.

SPEAKER_02

Panie doktorze.

SPEAKER_01

Proszę. Ale to nie jest śmieszne, to nie się dzieje. Ale już nie śmieszczy twoje reakcja. Nie, bo to jest reakcja na to, że to nie jest jednak śmieszne. Przychodzi baba do lekarza i mówi, panie doktorze.

SPEAKER_02

Na wstanie. Na wstępie pragnę zaznaczyć, że jestem jeszcze dziewicą.

SPEAKER_01

No to się świetnie składa, bo ja jestem właśnie lekarzem pierwszego kontaktu.

SPEAKER_03

To jest śmieszne. No przepraszam cię, Kristoski śmieszny żart.

SPEAKER_01

Kistoski śmieszny żart.

SPEAKER_03

Ten żart już był, ale chciałbym go przypomnieć być. No tak dawno. Ale to już było. Kazik od zawsze robił to, co lubił. Całował żonę, wślizgiwał się do wyra i od razu zasypiał. To już mówił, pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok. A co ty cholery robisz w moim łóżku? Kim do diaba jesteś? To nie jest twoja sypialnia. Jestem święty Piotr. Jesteś w niebie, odpowiedział facet w szafroku. Że co? Ty twierdzisz, że jestem martwy? Ja nie chcę umierać! Ja jestem na to za młody jeszcze! Jak ty natychmiast wrócić na ziemię? To nie takie proste. Możesz wrócić, ale jako kura. Albo jako pies. Wybór należy do ciebie. Kazio pomyślał przez chwilę i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące, a życie kur to wydaje się być miłe i relaksujące. Bieganie po zagrodzie z kogutem, to przecież nie może być złe. Chcę powrócić jako kura, odpowiedział. W kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kurki. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje. Wtedy podszedł do niego kogut. Hej! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi święty Piotr. Jak ci się podoba bycie kurą? No jest okej, ale mam to dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje. No tak, to znaczy, że musisz zjeść jajko, powiedział kogut. A jak mam to zrobić? Daknij se dwa razy zaprzyj się jak najmocniej potrafisz. Kazio zagdakał, zaparł się jak najmocniej potrafił, nagle chlust i jajko było już na ziemi. To było znajobiste! Powiedział Kazik. Zagdakał jeszcze raz zaparł się i wypadło z niego kolejne jalo. Za trzecim razem, gdy zagdakał, usłyszał krzyk swojej żony. Kto jest tej cholery? Co ty napisz na bucie? Zaczynowałeś całe łóżko.

SPEAKER_00

O Boże. Przez to, że to znałem, to mi jeszcze większą wrajdę sprawiła ta pierwsza część dowcipu, po prostu jak wiedziałem, co się dzieje.

SPEAKER_01

Ale to jest dobry dowcip. Jest bardzo śmieszny żart. Ale świetnie też opowiedziany. My to sobie kadzimy, ale tak, taka jest prawda.

SPEAKER_03

Śmieszny ten żart, że nie wiem.

SPEAKER_01

Tam wszystko było zabawne. W ogóle to, że święty Piotrze jest takim młodym, takim.

SPEAKER_03

Tak, jurnym szlafroczaninem.

SPEAKER_01

Ale ja wyobrażam sobie, że żon tak leży w tym łóżku obok niego, tak wiesz, potwarty.

SPEAKER_03

Tak, on jest trochę jak szatan leżący obok ślady.

SPEAKER_01

Tak, tak, tak.

SPEAKER_03

No to chyba po ostatku, tak? Czy nie Łukaszu?

SPEAKER_01

Ja jeszcze mam dwa.

SPEAKER_03

No to ja jeden, proszę bardzo.

SPEAKER_01

Ale dwa, które chyba już były, więc to nie. Ale tyle. No tak. Wchodzi facet ze złotą rybką do onkologa. Siada. Milczy. Onkolog również milczy. Patrzą na siebie pytająco. Kicha. Wydłużo za siebie wreszcie facet słucha, jaka znowu kicha. Rybka, rybka, kicha. Chora jest znaczy się. Panie, coś pan. Jak rybka może panu kichać? A w ogóle to jestem onkologiem. Czemu pan przynosi do mnie chorą rybkę? Kolega pana zareklamował, podobno raka pan mówi leczył.

SPEAKER_03

Już nie wiem to kończy. No, nabudowany, świetnie. Znowu powiedziany, bardzo dobrze. No niestety, ale widzisz. Ale to też ciekawe, bo czasami może być taki challenge. Shit twist.

SPEAKER_01

Tak, ale wydaje mi się, że on jest fajnie napisany, bo jest w takim takim tonie do scenki. On jest w takim, wiesz, jakim tonie dla mnie.

SPEAKER_03

On mówił być około pokorowym. Tak. Właśnie pokora z tą rybką przyszedł. Tak. Prawda? Bardzo ładnie. Do Wilhelmiego? Nie, do tego zapomniałem, jak ten aktor się nazywał. Ludkiewicz. Dziękuję, ty to zawsze pamiętasz.

SPEAKER_01

Co mam zrobić? Nie pamiętam, jak się nazywam.

SPEAKER_03

Ja pamiętam. Ale to już było. Przychodzi dziewiętnastoletnia córka do rodziców i oświadcza, że jest w ciąży. Rat, nie rad ojciec mówił. Rat, nie rat. No wiesz, córcia, chciałbym poznać ojca dziecka. Następnego dnia najnowszym porze przyjeżdża 50-letni jegomość. I od razu z grubej rurywali, że owszem, dziecko jest jego, ale ma żonę i dwójkę dzieci i rozwodzić się nie zamierza. Jak to? A co z dzieckiem? Pyta wzburzony ojciec. Wie pan, spokojnie, ja mam rozwiązanie. Kiedy urodzi się syn, dostaniecie dwie fabryki i 500 milionów złotych. W przypadku, gdy urodzi się córka, dostaniecie jedną fabrykę i miliard złotych. W razie, gdyby jednak doszło do poronienia.

SPEAKER_00

To przelecisz panią jeszcze raz! Jezus, przepraszam.

SPEAKER_01

To zrażenia. Tak, cóż za ojciec, prawda? Niegodziwy. To jest znany wszystkim prawdopodobnie słuchaczom. Kroszek. To już mówię. Mocno napruty gość wsiada do taksówki i mówi do taksówkarza. Na dworzec. Na dworze, ale to bardzo szybko. No to taksówka. Proszę pana, ale my już jesteśmy na dworcu. Na co zdziwione pijak wyjmuje z kieszeni 50 zł i mówi. Dobra masz, ale na drugi raz tak nie zapierali.

SPEAKER_03

O, bardzo ładne. Zapomniałem, że go znałem. Bardzo dobry żart.

SPEAKER_01

Bardzo miły.

SPEAKER_03

No zobacz.

SPEAKER_01

Coś tam jeszcze się.

SPEAKER_03

Wyszpargało. Coś tam jeszcze. Coś tam jeszcze piszczy w trawie.

SPEAKER_01

Nawet stosunek żartów, które były do tych, których nie było były. Tak.

SPEAKER_03

Zawartość cukru w cukrzy się zgadza.

SPEAKER_01

Wszystko się zgadzało.

SPEAKER_03

No to jeszcze teraz na finale.

SPEAKER_00

Autorskie suchary.

SPEAKER_03

Rewelacja.

SPEAKER_01

No, masz jakiś Marcinie Suchar, a ja mam. A młodzież od młodzieży.

SPEAKER_03

Starzyzna?

SPEAKER_01

Mam, mam, mam. Więc tak. Radosław Kłućma. O kurcze, pozdrawiamy. Pozdrawiamy. Napisał tak. Co powiedział kanibal, zajadając się mózgiem.

SPEAKER_03

Mniam, miał, miał, miał.

SPEAKER_01

Nie. Rozumiem.

SPEAKER_03

Rozumiem. Rozumiem. O, kurde, dobra. A to jest autorski?

SPEAKER_01

Nie wiem tego, nie napisał.

SPEAKER_03

Ale jak jest autorski, to szacun. To jest naprawdę szacun.

SPEAKER_01

I Dżanek 123 napisał. Dlaczego ryby odczuwają ból inaczej niż ludzie? No, no nie wiem. No bo ludzie czują ból, a ryby ból, ból, ból, ból. Rozumiem.

SPEAKER_03

Zrozumiałeś? Oba dwa zrozumiałe. No, proszę. Ja mam dzisiaj tak tragiczny autorski Łukasz. Aż wstyd. Ja mam taki średni. To ja zacznę, dobra? Żebyś ty potem ratował sytuację. Wiesz, nieważne, jak mężczyzna zaczyna, ważna jak kończy więc.

SPEAKER_01

Kończy jego kolega.

SPEAKER_03

O! To bardzo ładne. Piąteczka. Jak po włosku mówi się przesuń tira.

SPEAKER_01

Tira misuń! Brawo! Doprawdy? Naprawdę?

SPEAKER_03

Och, ty mój zdolny jegomości, no. To tyle lat.

SPEAKER_01

A co powiedzieć do krów, które żrą za dużo trawy.

SPEAKER_03

Nuzdruj się! Nie. No to już nie wiem. Wypas! No dobrze, czyli to jest jakby wypad. Tylko że wypas. Wypas rzyb. A że pasujecie. Tak, wypas. Wypas. Później jest się trap. Myślałem, że to jest jak wypad. Stąd wypas. Nie, wypas. To wygląda. Dla was za dużo, ale jednocześnie wypas, że wypas. Dwie interpretacje. Ula. Omnibusie. Drodzy Państwo.

SPEAKER_01

Drodzy Państwo.

SPEAKER_03

Jak to bywa w naszym podcaście, on kiedyś się kończy. Tak. To jest ten moment w przypadku tego odcinka. To jest właśnie ten moment, w tym. Ten moment w tej chwili. Ma to swoje dobre i złe strony.

SPEAKER_01

A jakie są dobre?

SPEAKER_03

Dobre są takie, że skoro coś się kończy, to dowód na to, że coś musi się zacząć. I prawdopodobnie zacznie się kolejny odcinek za tydzień.

SPEAKER_01

No tak.

SPEAKER_03

A jakie złe? Teraz pewnie zapytasz. Chyba, że nie zapytasz.

SPEAKER_01

No zapytam. Co w tym złego?

SPEAKER_03

Że wszystko co dobre, szybko się kończy Łukasz.

SPEAKER_01

Okej. To już wszystko wiem. To bardzo optymistyczne. A jeszcze chciałem powiedzieć, że lubimy sobie czasem z Marcinem kawkę wypić, więc jeśli chcecie.

SPEAKER_03

A więc jeżeli chcecie sprawić nam przyjemność i dobrze wam się słuchało, to wiecie. Kupcie nam kawę na Bajkofi. Link dołączony do opisu. No i jeżeli chcecie być na bieżąco z naszymi odcinkami, chcecie być doinformowani, kiedy i o której, a na ogół w poniedziałek o 6 to polecamy dodać nas do tak zwanych przysłowiowych ulubionych, jak to zwykło mawiać klasyk.

SPEAKER_01

Tak, i chyba wam już życzymy wesołych świąt, bo to w tym tygodniu.

SPEAKER_03

Wesołych jajek.

SPEAKER_01

Wesołych jaj. Żeby jaja się was zawsze przetrzymały. W sensie żarty.

SPEAKER_03

No tak, a ty miałeś kiedyś wesołe jaja, czy nie czy nigdy? Przepraszam, bo może pytam o coś, co nie powinienem.

SPEAKER_01

Miałem, ale to było. Tak, były kiedyś wesołe. Rozumiem, ale bo.

SPEAKER_03

Już nie pytam, czy połaskotałeś jaja, bo to głupie, prawda? Jak połaskotałem? No, wziąłeś jajka. Takie wielkanocne i połaskotałeś. Nie, tak nie robiłem. Rozumiem. Jest wtedy szansa, że będą wesołe.

SPEAKER_01

A, no tak. Nie nie. To ja robiłem coś innego. Powiedz, co zrobiłeś, żeby jajki były wesolutkie. Włożyłem do wywaru z długinkami cebuli. Jaja? Ile? Dwa, wystarczą. I później wziąłem taki nożek. I zrobiłem sobie kraszanki tak zwane. Tak się nazywa? Tak. I to jest wesolutka sprawa. Wesolutka. Na początku może być jakoś tak nie swoje, ale później jest całkiem fajna zabawa.

SPEAKER_03

To rozumiem, no to takie jaja jak. No berety chciałyby się wręcz powiedzieć.

SPEAKER_01

Tak. Chciałbym mieć beretkę. Ja też.

SPEAKER_03

Ale nie mam.

SPEAKER_01

Ja nie mam też. No. Znaczy mnie jakaś nostalgia.

SPEAKER_03

Przez te jaja, wiesz?

SPEAKER_01

Przez te jaja. No ile można sobie robić jaja.

SPEAKER_03

Jak z tym gościem, co tą kurą został. To nic. Słuchajcie, wszystkiego dobrego, wesołja. Tak.

SPEAKER_01

No i jest śmigus. Tak, a jeśli chcecie na przykład, ja pomyślałem tak, jeśli to się wam spodoba, to na przykład. W komentarzu odcinka. Napiszcie jeden, dwa, trzy. Trzy trzy najlepsze dowcipy z tego odcinka, który wam się najbardziej podobał.

SPEAKER_03

A to ciekawe. To ciekawa zabawa, podoba mi się. No, ale ty jesteś. No dobrze, dobrze, ale ty jesteś pewien, że to jest w tym nadchodzącym tygodniu już. Tak. Święta, kiedy się zaczynam święta. No teraz już. Dobrze, no to co zrobić? Dobrze patrzę.

SPEAKER_01

Dobrze patrzesz. Ja źle patrzę.

SPEAKER_03

No tak, trzeba się zbierać. To ja się zbieram i ja idę, biorę te. Jałą kiełbasę, dwa jaja i do świętam.

SPEAKER_01

Cześć! I pieprz! Kiełbasa, jaj i pieprz. Dobrze. Żegnamy się z wami. Trzymajcie się ciepło.