Żarty się skończyły - podcast do śmiania

Śmigus-Dyngus...

M. Łuczak Ł. Chmielowski

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 57:15

Pisz co mówisz!

...czyli lejemy z żartów!

Jeśli chcecie, możecie nas wesprzeć, kupując nam kawę:

buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly

Dzięki!


Support the show

SPEAKER_08

Żarty się skończyły, czyli podcast do śmiania. Sponsorem naszego dzisiejszego odcinka jest. Marcin Kopper. Serdecznie dziękujemy za wsparcie i zapraszamy do wspierania nas kupując nam kawę. Dziękujemy. Dzień dobry Marcinie. Dzień dobry Łukaszu i dzień dobry państwu. Dzień dobry państwu. Witamy was serdecznie w kolejnym odcinku naszego podcastu Żarty się skończyły, czyli podcastu do śmiania. Nieodłącznie jesteśmy z wami. W waszych domach, samochodach, może nawet w łóżkach.

SPEAKER_04

Łóżka w domu Łukasz, no tak.

SPEAKER_08

Ale może łóżko polowe, no łóżko polowe jest w polu. W polu, jak sama nazwa wskazuje, wodne jest na wodzie.

SPEAKER_04

Ale jak to śpiewało wariusz Manks, nie szukaj łóżka w polu, tylko szukaj wiatru w polu.

SPEAKER_08

Wiatru w polu i igły w stoku. Dzisiaj wasz ulubiony miks. Miks dowcipów, zwany potocznie przez Marcina niezwykłym światem dowcipów. Chyba tak. No, blisko. Blisko, nigdy nie pamiętam tej nazwy.

SPEAKER_04

Ja też nie. Dlatego wiem, że blisko, ale nie potrafię cię precyzyjnie poprawić. Nic nie szkodzi. Ja cię poprawię.

SPEAKER_08

Bo jestem chirurgiem plastycznym.

SPEAKER_04

Myślałem, że nie ma czego poprawiać.

SPEAKER_08

Nie no, nie ma, nie ma. Jest idealny. Jesteś. Jest idealny! O to ten to człowiek jest idealny. Rozumiem. Nieważne co ma się w głowie niszcz. Na zewnątrz głowy.

SPEAKER_04

Ciekawe, czy kiedyś będzie taki chirurg neurologiczny.

SPEAKER_08

Ale to by było super. Mózg sam w sobie jest neuroplastyczny, więc tam raczej artysta plastik by się przydał.

SPEAKER_04

No to prawda. Artyta neuroplastyk.

SPEAKER_08

A co ciekawe, nie wiem, czy wiesz Marcinie, że jak ktoś ma na przykład uszkodzony jakiś ośrodek w mózgu, to inne części mózgu przejmują funkcję. Że mózg ma taką właściwość. Przystosowywania przystosowywania się. Na przykład jak ośrodek mowy jest w jakiejś części, no to jak ona jest uszkodzona, to inna część mózgu przejmuje wtedy to, przynajmniej częściowo.

SPEAKER_04

Czyli jest szansa, że jeżeli ośrodek mózgu odpowiedzialny za mowę przestaję funkcjonować, to że i tak będziesz mógł nauczyć się mówić.

SPEAKER_08

Tak, tak słyszałem, ale nie wiem na ile to jest prawda.

SPEAKER_04

Tak jak ciebie czasami słuchał, to mam wrażenie, że ty masz uszkodzony ten ośrodek i że.

SPEAKER_08

Ja mam cały ośrodek, cały mój ośrodek wypoczynkowy jest uszkodzony.

SPEAKER_04

Oj, mój ośrodek wypoczynkowy też jest uszkodzony, bo ja nawet na wakacjach nie odpoczywasz niekoniecznie umiem wypocząć.

SPEAKER_08

Ale za to wy możecie z naszym podcastem.

SPEAKER_04

No mam taką nadzieję.

SPEAKER_08

Mam nadzieję, ale dostaliśmy taki feedback, że na wakacje też nas zabieracie ze sobą i jesteśmy takimi czasami skrzydłowymi dla Was. Ponieważ przypczemy wam do ucha dowcipy, które wy później na głos powtarzacie swoim kolegom, koleżankom.

SPEAKER_04

No to liczymy.

SPEAKER_08

Ale był taki podcast, że wiesz, na podryw, nie? Możesz żarto powiedzieć. Na przykład taką serię Dcipy na podryw. Że działają, bo nie wszystkie się nadają oczywiście na podryw. Wydaje mi się, czarny humor nie jest dobry na pierwsze spotkanie i przełamywanie lotu. To też zależy, na kogo jak trafisz na jakąś statystkę, to może i tak.

SPEAKER_04

Albo na kogoś, kto ma takie poczucie humoru, jak ty, Łukasz, czy ja. Czy ja, czy ty. Ale zamykając już ten temat, chciałbym powiedzieć, że to jest jakieś moje marzenie, żeby właśnie ten podcast pełnił swoistego rodzaju rolę terapeutyczną, że ludzie, którzy przy tym podcaście po prostu wypoczywają. To byłoby moje spełnienie marzeń.

SPEAKER_08

Też chciałbym mieć taki podcast, tylko głupio słuchać samego siebie w sumie. Jesteś aktorem, bo nie wypocząłbym przy słuchaniu swojego głosu. Bo jesteś perfekcjonista, tak, ale niestety, że ludzie myślą, że znaczy myślą, no spotkają się, także lubię siebie słuchać, jak tozy, i czy oglądać, a jest odwrotnie, wydaje mi się.

SPEAKER_04

Zdecydowana większość aktorów ma problem z tym, żeby się podobać.

SPEAKER_08

Bo widzi przepaść między tym, co sobie wymyślili w głowie, jak to wygląda, tym, co widzą, jak to. Zderzenie z rzeczywistością po prostu.

SPEAKER_04

No tak.

SPEAKER_08

I to powiedział, nie jesteś Belmondo, ani wiesz, ani.

SPEAKER_04

Chocia chciałem powiedzieć, że przed zderzeniem z rzeczywistością ta okazuje się, że ta strefa zgniotu jest śmiertelna.

SPEAKER_08

Tak. To jest taka władda.

SPEAKER_04

No to teraz czas na niełada dowcipy.

SPEAKER_08

Pięknie, czyli nie przedłużając.

SPEAKER_04

Nie przedłużając. Zaczniesz?

SPEAKER_08

Oczywiście, że zacznę. Kompletnie zalany facet wchodzi do tabu i po chwili gapienia się na jedną kobietę siedzącą przy barze, podchodzi do niej i całuje ją. W co? Nie jest napisane. Ale prawdopodobnie w usta. Kobieta zrywając się z miejsca, z miejsca policzkuje go. Facet natychmiast przepraszam. Przepraszam, ale wziąłem panią za moją żonę. No wygląda pani zupełnie jak ona. Tak ty bezwartościowy, nieznośny, nędzny pijaku! Wykrzyczała kobieta. Zabawne. Nawet brzmi pani jak ona.

SPEAKER_04

Bardzo ładny. Może przez chwilę sobie pomyślałem, że może to jest jego żona.

SPEAKER_08

Może tak. Właśnie też tak pomyślałem. To byłby Twist. To byłby Twist. Albo że szuka takich po prostu podobnych kobiet jakoś tak do swojej żony. W sensie takich całości podobnych.

SPEAKER_04

Ale chyba najbardziej prawdopodobne stuknijmy się Łukasz wodą? Wodą? Odstawmy szklanki. Chciałem powiedzieć, że jednak chyba najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem tej naszej zagadki jest to, że był tak zalany, że zobaczył kogoś, kogo nie było. Zalany w trupa. Zalane w trupa. To takie stany, kiedy człowiek widzi rzeczy, których nie ma. Delirium tremens.

SPEAKER_08

Ojku. Różowe słonie. Różowe słonie. Nigdy nie widziałem różowego słania.

SPEAKER_04

A na etykiecie właśnie tego piwa belgijskiego delirium tremens. Pamiętasz takie piwo, czy nie?

SPEAKER_08

Nie, ale te belgijskie piwa mocne, nie? One mają pomoc. 9%.

SPEAKER_04

Właśnie nie wiem, czy delirium tremens jest mocny, ale ma taką butelkę, na której etykiecie widnieją różowe słonie właśnie w nawiązaniu do delirium tremens. Jeśli wiecie, czym jest delirium tremens, to dobrze. A jeżeli nie, albo wydaje wam się, że wiecie, to możecie napisać w komentarzach. Czym waszym zdaniem jest delirium tremens?

SPEAKER_08

Tak, zwycięzca dostanie. Możność powiedzieć. Nie wiem, czego. Dostanie jakąś możliwość od życia. Żeby się szybko wycofać z tego, co prowadzi do delirium tremens.

SPEAKER_04

O! To jest, powiem ci, to jest chyba najlepsza nagroda, jaką można dać w tym przypadku. Albo dostać. Tak, no to w tej sytuacji ja przestałem.

SPEAKER_08

Dziś nie, tak. Twoja tak zwana przysłowiowa.

SPEAKER_04

Przecież tam przysłowiowy żart. Rejestracja onkologiczna.

SPEAKER_08

Ojku.

SPEAKER_04

A przepraszam, bo to źle zacząłem. Mogę jeszcze raz?

SPEAKER_08

Proszę bardzo.

SPEAKER_04

Dziękuję, bo powiem ci szczerze, że po prostu źle. Dobrze, to ja zrobię to intonowały klap.

SPEAKER_08

Proszę. Żart Marcina, ujęcie drugie.

SPEAKER_04

Rejestracja onkologiczna? Tak, słucham. Chciałem zapisać się do onkologa na wizytę. Czuję, że. Najbliższa wizyta jest możliwa 16 lutego w 2028 roku na godzinę 8 rano. No, ale do tego czasu to przecież ja mogę umrzeć. To ja pana wpiszę ołówki, mam wrażenie czego wygumkuje.

SPEAKER_08

Bezlitosne. Tak, chciałem ci dać bazera jeszcze raz. Bezlitosna pani w recepcji. A z drugiej strony właśnie taka. Życiowa, no taka pragmatyczna.

SPEAKER_04

No tak, to jest jej praca. To jest jej praca. Ona się już za bardzo nad tym nie zastanawia.

SPEAKER_08

No ale tak samo w przypadku, wiesz co, w przypadku rejestracji na przykład do poradni psychologicznej czy psychiatrycznej, to też jest, wiesz, no tam czasami każda godzina się liczy nie. Każdy dzień. Bo jak ktoś przychodzi z depresją i ma stan jakichś myśli? Takie z tych ostatecznych.

SPEAKER_04

To może się nie doczeka.

SPEAKER_08

To jak usłyszysz za pół roku, no to nie wiem, czy.

SPEAKER_04

Nie, nie no to.

SPEAKER_08

Takie wesołe rzeczy tutaj opowiadamy.

SPEAKER_04

Służba zdrowia to jest jedyna rzecz, która nie działa.

SPEAKER_08

To nie powinno się nazywać służba. To prawda? No tak, bo komu służy? Komu służy? Sobre. Nikomu to nie służy. Dobrze. Ja mam taki inny trochę dowcip niż ty. No wreszcie. Po prostu nie w szpitalu. Nie, to jest bardziej przypowieść. Przepraszam, to nie jest dowcip, to jest przypowieść. Lubię przypowieści. Myślę, że może ci się spodobać. Pewien facet popadł w kłopoty finansowe. Jego firma popadła w długi, stracił samochód. Bank chciał zająć dom. Postanowił zagrać w lotto. Niestety nie wygrał. Modli się więc do Boga. Boże, moja firma bankrutuje, mogę stracić dom. Spraw, żebym wygrał w lotto. W następnym losowaniu znowu wygrał ktoś inny. Znowu się modli i błagła. Boże, za tydzień stracę dom, gdzie się podzieje z rodziną. Znowu wygrywa jakiś inny gość. Boże, nie masz litości. Moja rodzina głoduje. Jutro Bank nas wyrzuci z domu. Pozwól mi wygrać w Lotto. Nagle widzi błyski staje przed obliczem rozgniewanego Boga. Mogę ci pomóc, ale wykrzesaj też coś z siebie, wypełnij wreszcie ten cholerny kupon. Świetne. To jest przypowieść. To jest tak, jak wydaje mi się, że Bóg czy w cokolwiek wierzymy, czy los, przypadek daje nam różne okoliczności, a my po prostu nie zauważamy ich.

SPEAKER_04

Nie dostrzegamy, bo nie jesteśmy otwarci na to, co się. No już teraz czas na taką powiedziałby.

SPEAKER_08

No nie, ale myślimy, że nagle rzeczywiście coś się zmieniło.

SPEAKER_04

To strefia egzystencjalka dla żółtłu dziobów w weekend. Tu mówimy takie banały, ale zgadzam się z tym, że pojawia się tyle różnych sprzyjających okoliczności i okazji do rozwoju i do zmiany swojego życia na lepsze, których nie dostrzegamy, bo nie umiem ich dostrzec przez własną perspektywę oczekiwań.

SPEAKER_08

Tak, to tak samo była taka przypowiedź, którą kiedyś usłyszałem od księdzy, jak byłem w podstawówce na lekcji religii, gdzie opowiadamy.

SPEAKER_04

Czy miał spodnie, kiedy to mówił? Miał. To nie, no po prostu bałem się, że może to. Nie.

SPEAKER_06

Chodzi o to, że.

SPEAKER_04

Bo może był w sutannie, no i wtedy nie widać spodni. Nie widać było. Był sutannie. Czyli mógł być bez spodni? Nie sądzę.

SPEAKER_08

To nie jest szkod. Słuchaj. Chodzi o to, że gość jakiś chyba zalewało mu dom, czy była jakaś powódź, i on mówił, że Boże, uratuj mnie i wierzył w to, że Bóg go uratuje. No i podpłynął jakiś najpierw gość, on mówił, nie, nie, dziękuję, Bóg mnie uratuje. No i tam kilka osób właśnie podpływało, i on zawsze mówił, że Bóg mnie uratuje, Bóg mnie uratuje, nie potrzebuje waszej pomocy. No i zapytał się później Boga, dlaczego mi nie pomogłeś? On trzy razy ci posładał.

SPEAKER_04

Tak, bo potem poszedł do nieba i chyba mówił, dlaczego mi nie pomogłeś? On mówi, przecież trzy razy wysłałem po ciebie pomoc. Tak. No więc to jest to.

SPEAKER_08

Nie widzimy małych rzeczy, które mogą być, wiesz, ludzie, których sprawia. Dobra.

SPEAKER_04

A jest jeszcze takie powiedzenie, to nieką na kontrze, a może jak się nad nim głębiej zastanowić, to jest właśnie apropos, czyli jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz miło o swoich planach.

SPEAKER_08

Tak. No właśnie, czy to też jest. To jest przypisywany Woodiemu Allenowi chyba.

SPEAKER_04

Czyli Woody Allen jest bogiem.

SPEAKER_08

Tak. To była nawet taka chyba sztuka, Bóg. Bóg nie był Bóg Mordu, ale Bóg po prostu.

SPEAKER_04

O drzewie?

SPEAKER_08

Od drzewie. Na Bogu God.

SPEAKER_07

A God od tyłu to do.

SPEAKER_04

A nie o Gocie to było w takim razie?

SPEAKER_07

Gocie.

SPEAKER_04

Dobrze. No to w. Swornegocie. Zwornegocie. Na łożu śmierci leżą Anglik, Francuz i Rusek. Anglik wytarzony. Mary? Weznaj mi w obliczu śmierci. Zdradziłaś mnie, kierykawek? Tylko raz. Pamiętasz ten pierścionek z cyrkonią z lombardu? To był prawdziwy brylant. On mi go kupił. Francuz pytarzony. A Mehli? Zdradziłaś mnie kiedyś? Raz, mój drogi. Pamiętasz to futro z królików z wyprzedaży. Prawdziwe norki. Nowiuszki. On mi je kupił. Wiesz za co? Ubierający rusek pyta.

SPEAKER_02

Swieca! Zradzła mnie kiedy! Tak, Iwan. Pamiętasz te gumo filce. Pamiętam. To on ci je zabrał.

SPEAKER_08

Ale zabawny. Sami, każdy naród ma swoje jakiejś co. Buty ładne buty. Nie mogę dojść do siebie po tym dowciwie.

SPEAKER_04

Ale dlaczego Łukasz?

SPEAKER_08

Nie wiem. Te różnice między państwami i obyczajami. Że gumowlce tak ważną rzeczą dla Rosjan. Nie wiedziałem o tym, nie czytałem w książkach. Jak to człowiek się dowiaduje? Nie wiem, z dowcipów. Tak. Nie wiem, co mam ci na to odpowiedzi. Ja też nie, nic nie musisz, nic. Ja sobie przemyślę to jeszcze w domu. Ale tak.

SPEAKER_04

No ale pamiętasz albo i nie pamiętasz, że chociażby w walce o Stalingrad, to żołnierze biegali. No tak, tak, tak. Parami. Pamiętasz, że jeden z nich miał naboje, a drugi miał broń.

SPEAKER_08

Myślę, że powiesz, że buty.

SPEAKER_04

Nie, nie. Jeden miał naboje, a drugi miał broń, no bo oni mieli wystarczająco amunicji i właśnie karabinów. Więc ten wypadek, gdyby jeden zginał, to drugi wtedy brał.

SPEAKER_07

No tak.

SPEAKER_04

To co zostało?

SPEAKER_08

Ale buty też to jest taka wojenna sprawa, że buty często wymieniali sobie żołnierze gdzieś po drodze od nieżyjących kameratów albo wrogów. To mogło być. Jasnowic mówi do mężczyzny. Tak, tak, tak, tak. Jest pan ojcem dwójki dzieci. Tak pan myśli? Zaśmiał się mężczyzna i sprostował. Jestem ojcem trójki dzieci. Tak pan myśli.

SPEAKER_06

Tak myślałem ja.

SPEAKER_04

Bardzo ładny. Bardzo ładny. To zawsze wybrnie taki szaman. No tak. Powiedziałbym, samo zwańczy. To prawda. To zawsze z tego wybrniesz.

SPEAKER_08

Ale nie powiedzieć Jasnowidz? Znaczy istnieją czas, że wierzyć w ich moce.

SPEAKER_04

To jest pytanie, na które nie umiem udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

SPEAKER_08

Czyli masz tak trochę wierzysz, trochę nie.

SPEAKER_04

No, to jest idealna odpowiedź, Łukasz. Trochę wierzę, trochę nie.

SPEAKER_08

No ale ten na przykład, ten słynny polski Jasnowid, to on się myli często, ale go dalej zapraszają. Jemu nie wierzę. Za grz. Jemu za grosz nie wierzę. Nie pamiętam, ale jemu nie wierzę. Taką twarzą. Taką mocno zniszczoną życiem, jakby. Przepraszam, że tak oceniam, ale tak mi się kojarzy.

SPEAKER_04

Miejmy nadzieję, że życiem. No tak. A z drugiej strony, czym może być zniszczona twarz? No właśnie.

SPEAKER_08

Jak życie jest wszystkim, co jest dla nas.

SPEAKER_04

Właśnie. Oj, co nam się dzisiaj zbiera na kładzik filozoficzny. No właśnie, ale taki powiedziałbym spipidówy.

SPEAKER_06

Samozwańczy. Filozofów.

SPEAKER_04

To też mogło być. Bo to, co ty opowiedziałeś, to mogłobyć, ale nie było. No tak. Ale to było. To proszę. Ale przypomnę. No przypomnę. Wspominają dwaj Starzy Polacy.

SPEAKER_02

W 45 ściągnąłem pilota na ziemię łopatą. Znieba? Nie, od siostry.

SPEAKER_08

Rozumiem. Przez chwilę myślałem, że chodzi o pilot do telewizora.

SPEAKER_04

Nie, nie.

SPEAKER_08

Dobrze.

SPEAKER_04

Był 45.

SPEAKER_08

Nie wiem właśnie dlatego.

SPEAKER_04

Dlatego tak myślałeś, że pilot od telewizora. Ma to sens.

SPEAKER_08

Nie, dlatego nie pomyślałem. Zweryfikowało to moje myślenie. Słusznie. To ja mam teraz taki dowcip, który też mógł być, ale niech będzie. Facet budzi się po kilkutygodniowym piciu. Cały siny, zarośnięty. Idzie do łazienki, staje przed lustrem i zaczyna się sobie przyglądać intensywnie przy tym myśląc. Nagle słyszy z kuchni.

SPEAKER_00

Nie tak zjesz śniadanie.

SPEAKER_08

Bali się w łeb i mówi.

unknown

Nie ty.

SPEAKER_04

No to rzeczywiście. Trochę popił chłopaka. Ale nie miałem tak nigdy, żebym zapomniał swojego imienia do alkoholu.

SPEAKER_08

Ale była ciekawa historia. Był taki reportaż, nie pamiętam gdzie ja to czytałem. O gościu, który obudził się na dworcu, zobaczył, że jest bezdomny i zobaczył swoją gdzieś tam poszedł do łazienki, zobaczył swoje odbicie i nie mógł sobie przypomnieć, kim jest. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów i w ogóle nie wiedział, stracił jakąś pamięć i co się stało? No nic, później gdzieś tam jakoś. Nie pamiętam, czy go znalazła rodzina, czy nie, ale.

SPEAKER_04

Ale odzyskał pamięć?

SPEAKER_08

Chyba częściowo tylko, ale dalej nie wiedziano kim on jest. To była taka zagadka. W sensie. Nie wiadomo dlaczego. To była chyba nierozwiązana historia. Ale wyobrażasz sobie obudzić się nagle, nie wiesz, kim jesteś w ogóle. Straszny.

SPEAKER_04

Nie wiem, czy trochę tak nie było w filmie Memento? Rekonstrukcja. Nie wiem, Łukasz.

SPEAKER_08

Ja widziałem w filmie Memento trochę tak było, że nie mógł sobie przypomnieć podstawie zdjęć polaroidalnych.

SPEAKER_04

Nie mogę sobie nawet przypomnieć tego filmu.

SPEAKER_08

To idealnie się pisujesz w nurt. No to taki powiedz powiedz.

SPEAKER_04

No trochę taki właśnie. Dozwolony od lat 18.

SPEAKER_01

Wulgarny.

SPEAKER_04

Troszkę. Ojciec z synem idą przez miasto. Syn jest już prawie dorosły, ale właśnie kluczowe jest to słowo. No to dlaczego tamten chłopak dał swojej dziewczynie kurtkę. Bo nikt nie chce loda od dziewczyny, które szczęka zębami.

SPEAKER_06

Trochę. Trochę.

SPEAKER_04

Niesamowicie jak tatasz szybko mu wytłumaczył. No bo wie dlaczego. Nie był doświadczony życiem, jest starszy.

SPEAKER_08

Ojejku, ale skoro jest doświadczony, to musiało być bolesne. To szczęście, że ma tego syna w porę.

SPEAKER_04

Dlaczego? Myślisz, że szkodowała się, że bezpośrednio doświadczył przymusowego skorzysta.

SPEAKER_08

No by ktoś tak powiedział, że nikt nie chce, no to to znaczy, że musiał tego doświadczyć.

SPEAKER_04

No nie może jego kolega doświadczył. No, okej. Ciekawe. Mogli pójść we dwoje. We dwóch, przepraszam, on i swój kolega gdzieś tam w liceum na spotkanie z kobietą, która zarabia. Zarabia parając się usługami seksualnymi. Ten kolega mógł pójść jako pierwszy.

SPEAKER_08

I akurat było zimno.

SPEAKER_04

No i wrócił. Bezegoś, z czym wyszedł.

SPEAKER_08

To ciekawe, jak na biegunie sobie ludzie radzą w iglo.

SPEAKER_04

A na koniu? Na biegunach? To musi być jeszcze trudny, Łukasz.

SPEAKER_08

Ale konie łatwiej tak wiesz, po prostu przewrócić, spalić.

SPEAKER_04

Ale no właśnie, jak wtedy szczęknie. To wtedy drzazga może. Koniec.

SPEAKER_08

Kiedy drzazga może wejść niestety. Ja mam dowcip. Co zwierzę? Tak. O, a propos. A propos. Dlaczego na polowaniu strzelał pan do swojego kolegi? Pyta sędzia na rozprawie. Wziąłem go za sarnę. A kiedy spostrzegł pan swoją pomyłkę? Kiedy sarna odpowiedziała ogniem.

SPEAKER_04

Bardzo dobry. Bardzo dobry żart. To byłoby świetne. Gdyby. Zwierzyna łowna mogła odpowiadać ogniem. To by się dopiero działo.

SPEAKER_08

Zwierzyna łowna. To nie łowy, to jest zabijanie.

SPEAKER_04

To prawda. Łowca jeleni.

SPEAKER_08

Łowca.

SPEAKER_07

No, ładny film.

SPEAKER_04

Nie, nie, to właśnie byłoby przypomnienia. Przypomniało mi się, jak bardzo imponuje mi Robert Deniro w tych starszych rolach.

SPEAKER_08

No tak, bo później niestety już zaczął grać trochę parodię siebie.

SPEAKER_04

Szkoda. Dlatego przeczytam dowcip. No tak, żeby się tym nie smucić. Który już kiedyś był, ale dawno. Dlatego nikt tego nie pamięta. A też mam taki dowcip.

SPEAKER_08

Nic nie ma. Oby to nie był ten sam. Boję się, że to jest ten sam. Wyczuwam to. Wyczuwam falę mózgową.

SPEAKER_04

Nie, to nie jest ten sam. Za oknem zmieszkało. Ona leżała na plecach doskonale goła. Jej blada piers w ostatnich promieniach zoży wieczornej pomalowała się w róż. A całość dopełniały delikatnie opalone i wygięte nogi. Marian patrzył na nią. Zamyślony głęboko. I było nad czym myśleć. Jedna kura na tylu gości.

SPEAKER_08

Bardzo taki o. To by wiesz, kto mógł to napisać? Kazimierz przerwa Tetmajer. Taki erotyk. Bardzo, bardzo ładny poetycki dowcip. Ja mam bardziej dosłowny można by rzec, rubaszny. Wiejski, wiejski dowcip mam.

SPEAKER_01

Ale może na wszelki wypadek. Dozwolony od lat 18.

SPEAKER_08

W pewnej wsi mieszkał sobie jurny młynarz, który zaliczał wszystkie panny we wsi. Lecz pewnego razu zrobił to z córką sołtysa. Sołtyza to nie ucieszyło i strasznie się wkurwił. Zabawne zdanie. Zwołał zebranie, aby zaradzić jakoś temu problemowi z młynarzem. Na sali cisza. Nagle zgłasza się kowal. Bardzo prosty człowiek i mówi. Może mu po prostu wpierdolimy. Na tołtys, nie możemy! Bo to jedyny młynarz we wsi. Co zrobimy, jak się wkurzy i opuściłeś? Kto będzie nam robił mąkę? Znów zapadła cisza. Po parunastu minutach znowu wstaje kowal i mówi, No to wpierdolmy stożowi tych jest dwóch.

SPEAKER_00

Chyba było, ale pieni. Chyba było.

SPEAKER_08

Tak mi się coś wydaje. Pięknie.

SPEAKER_04

Logika. Logika. Nawet wyglądała, czyja? No po prostu logika. To jest logiczne. To jest logiczne rozwiązanie.

SPEAKER_08

Komuś trzeba po prostu. Trzeba rozwiązać sytuację. Komuś trzeba wpierdolić.

SPEAKER_04

Komuś trzeba wpierdolić, no. Stolarzowi, proszę bardzo. Po co ci poza tym dwóch stolaży w jednej wsi? Nie, bez sensu. Zupełnie nieczło. Sztuczna konkurencja. Tak.

SPEAKER_08

Nie, nie, nie. Niech wywala do innej wsi. Absolutnie. Ale to było niesamowite. Każdy kiedyś miał pracę. Nie było konkurencji. Był jeden kowal, był jeden stolarz. Dwóch było. No tu dwóch.

SPEAKER_04

Dlatego wiesz co, z jednym środek. To bardzo dobrze. A mógłby się przebranżowić, nie mieć problemu.

SPEAKER_08

No ale na kogo mógłby się przebrać? Na kuśnierza. No tak. Kóśniesz. Kuśniesz, kłśniesz, bo uśniesz. Tak. Albo na druciarz był jeszcze.

SPEAKER_04

Na szewca.

SPEAKER_08

Szewc. Ludwisarz był taki, od dzwonów.

SPEAKER_04

Ty jesteś taki współczesny Ludwisarz Łukasz. Tak na ciebie patrzę. Masz dwa dzwony.

SPEAKER_08

Nie jednego dzwona zaliczyłem samochodowego. Oczywiście. Przyzwoniłeś komuś kiedyś? Samochodem? W inny samochód? Nigdy w życiu.

SPEAKER_04

Mnie przydzwoniono. Jażem jeszcze nie przydzwonił. Ale przedzwoniłem wielokrotnie do wielu ludzi.

SPEAKER_08

Do kogoś, no tak. Przedzwon do mnie. To jest ciekawe. Nie zadzwoń, tylko przedzwoń, czyli takie.

SPEAKER_04

No właśnie. Jakie. To ciekawe jest sformułowanie przedzwoń. A tymczasem ten dowciep również był. Mąż kłóci się z żoną. Dochodzi do ostrej wymiany zdań. Masz się mnie słuchać!

SPEAKER_02

Byłem w wojsku pod porucznikiem, a ja byłam pod generałem.

SPEAKER_08

Dopami. To było po prostu. Ja byłam pod generałem. A też ony z tych dowcipów. To wstydny. Zebranie koła łowieckiego. Znowu coś o myśliwych. To już prawa. Panowie, mamy świetne miejsce na niedźwiedzia. Trzeba tylko z godzinkę czy dwie posiedzieć i poczekać. W zasadce? Nie, nie, nie, cyrkowcy skończą wcześniejsze numery. No tak.

SPEAKER_04

Sprytny, co?

SPEAKER_08

Błyskotliwe.

SPEAKER_04

tak zdesperowani i myśliwi. Ale teraz już nie ma zwierzę. Cyrku polują. No właśnie.

SPEAKER_08

Może to radziecki cyrk. Tam może jeszcze zwierzęta.

SPEAKER_04

I myśliwi, którzy tam się czają wokół cyrku. To by mi pasowało do radzieckich myśliwych. Naprawdę. To to się chowają zawozem dyrektora.

SPEAKER_08

Ale niesamite. W ogóle były takie cyrkowe rodziny rosyjskie, nie?

SPEAKER_04

To tak.

SPEAKER_08

Całe pokolenia.

SPEAKER_04

Jeździły tymi taborami.

SPEAKER_08

Widziałeś kiedyś rosyjski cyrk? Widziałem raz. W telewizji?

SPEAKER_04

Nie, w Poznaniu. Tak?

SPEAKER_08

Jak się nazywał? Nie pamiętasz?

SPEAKER_04

Nie. Miałem z 5 lat.

SPEAKER_08

Mniej. Ruski cyrk.

SPEAKER_04

No pewnie tak.

SPEAKER_08

A był niedźwiedź?

SPEAKER_04

Nie pamiętam. Nie pamiętasz. Nie, nie pamiętam. No pewnie był, no. Jak ruski, to na pewno był niedźwiedź.

SPEAKER_08

Ciekawe, czy ruski klaun jest śmieszny, bo może wiesz, rozśmiesza cię przewróci, a później wyciąga kawacha i strzela do ludzi.

SPEAKER_04

No, chyba w tym przypadku tak nie było, bo bym z tobą nie gadał. No tak, to dobrze. To chyba, że zabawne jest to, że po prostu strzela w nikogo nie trafia, bo jest ślepy na przykład. Ślepy klaun.

SPEAKER_07

Ślepy klaun byłby zabawny.

SPEAKER_04

Snajper, to byłoby zabawne. Ślepy Klaun snajper. A teraz mam bardzo na czasie dowcip. I cieszę się, że taki znalazłem.

SPEAKER_08

Dobrze.

SPEAKER_04

Teraz jest jasne, dlaczego Trump obciął finansowanie wszystkich agencji, których celem jest promocja amerykańskich wpływów na świecie. No. Po co wydawać pieniądze na kwiaty i szampana skoro jesteś zdecydowany na gwałt.

SPEAKER_07

Przykre to jest.

SPEAKER_04

No. Przepraszam, ale. Przepraszam, że to powiem, ale dla mnie prezydentura trumpa jest generalnie bardzo przykra.

SPEAKER_08

Bo to nie jest śmieszne już.

SPEAKER_04

To nigdy nie było śmiesznych. Nie było. No na to nie na początku było. Ale mówimy o pajacu. No tak. Okazuje się, że nie każdy pajac jest zabawny. A jaki jest najzabawniejszy pajac, jakiego znasz, Łukasz?

SPEAKER_08

Ja znam smutnego pajaca. Piero?

SPEAKER_04

Nie mówimy o sobie.

SPEAKER_08

Chciałem przedstawić.

SPEAKER_04

Piero. Piero. Z Komedii D'Aarte? Ale znasz jakiegoś wesołego paja?

SPEAKER_08

Wesłego pajaca? Nodi.

SPEAKER_04

Nodi był wesołym pajacem.

SPEAKER_08

Był pajacem. Był taki dowcip o Nodim, ale chyba opowiadałem już. Nie pamiętam. To urikiego Jerwesa był ten dowcip. Dlaczego Nodi miał czapkę ze zwoneczkiem? Bo był pizdą.

SPEAKER_04

Genialny żart. Genialny żart.

SPEAKER_08

Dobrze, więc teraz dowcip mój. Panie doktorze! Nie właściwie to nie jest kobieta. Dobra. Panie doktorze, żali się młody, przystojny, świetnie zbudowany gość. Mam już wszystko, co normalnemu człowiekowi jest potrzebne do życia. Zbudowałem piękny dom, mam kochającą żonę, trójkę dzieci. Dobrze prosperującą firmę i kupę kasy. Jedno czego mi brakuje, to silne emocje. Potrzebuję ciągle dużej dawki adrenaliny, bo nie mogę normalnie funkcjonować. Próbowałem już skoków spadochronowych, nurkowania w głębinach i nawet wybrałem się samotnie do dżungli. Wszystko za mało. No to niech pan sobie znajdzie kochankę. Proponuje lekarz. Mam już trzy kochanki. No to niech pan powie o nich żonie.

SPEAKER_01

No tak. A ma żonę?

SPEAKER_08

Ma kochającą. No tak, było o tym.

SPEAKER_04

Ta dżungla zwróciła moją uwagę.

SPEAKER_08

Więc to jest też taki dowcip z morałem.

SPEAKER_04

Jaki jest moral, Łukasz o tego dowcipu?

SPEAKER_08

Czy na pewno potrzebujesz tej adrenaliny? To jest takie pytanie wypływające z tego dowcipu.

SPEAKER_04

Albo jakiej adrenaluje?

SPEAKER_08

Albo jakiej adrenaluje i w jakich dawkach?

SPEAKER_04

To prawda.

SPEAKER_08

Bo można, wiesz, skoki spadochronowe uprawiać, ale by nie spowiedzieć, że żoni o kochankach to jest chyba już wyższy poziom. Zwłaszcza na przemianie sportu.

SPEAKER_04

Jak uprawiasz skoki spadochronowe w tandemie z kochanką, a na dole czeka na ciebie żona.

SPEAKER_08

No tak.

SPEAKER_04

Musiałbyś jakoś wypiąć kochankę w trakcie lotu.

SPEAKER_08

Ale i tak spadnie przed tobą gdzieś. No tak, to trzeba było.

SPEAKER_04

Na odpowiedniej wysokości, żeby nie spadła niedaleko.

SPEAKER_08

Czyli tak, że po prostu kobieta, która spada z nieba. Mówi się tak, spadłaś z niebami spadła.

SPEAKER_04

Z niebami spadłaś, tak.

SPEAKER_08

No i to ona mogłaby być.

SPEAKER_04

Tak. I to musiałby powiedzieć wtedy nekrofil, który by znalazł w lesie. Jezus.

SPEAKER_08

To ja powiem, że to było wszystko, co Państwo usłyszeli dozwolone od lat 18.

SPEAKER_04

No pewnie. To ja mam teraz krótki żart. Jeszcze powiedziałby w poetyce politycznej. To proszę. Panie ministrze, gdzie pan zdobywał wiedzę i doświadczenie w rolnictwie? Przykorycie.

SPEAKER_08

No, tak. To jest ciągle aktualne. Absolutnie. To jest niesamowite. Za to dam ci i za to się z tobą napieję. Dziękuję. Gruba dziewczyna podrywa chłopaka.

SPEAKER_04

Teraz się nie mówi gruba.

SPEAKER_07

Hałda.

SPEAKER_04

Wiesz co, nie, teraz się mówi. Kobieta w kryzysie. Nie teraz nie pamięta.

SPEAKER_08

Ożarstwa.

SPEAKER_04

Dokładnie tak.

SPEAKER_08

Większa kobieta. Półkna. Taka duża dziewczyna. Po prostu, tylko nie zwyczaj, podrywa chłopaka. Duża dziewczyna przesz. Przeż. Na pięć liter. Poziomo. Dobrze, jeszcze raz. Taka duża dosyć dziewczyna, podrywa chłopaka.

SPEAKER_04

No to jest świetne. Żeby zachować się poprawnie na etapie używania odpowiedniej nomenklatury, a potem to wszystko zniszczyć wczorajnym.

SPEAKER_08

Nie, to nie będzie. Nie, nie. Jak się masz Złodzutki? To komplement czy groźba.

SPEAKER_04

Bardzo śmieszny dowcip. Taki zabawny. Żona wybrała się na wizytę do ginekologa. Była długa kolejka i musiała skorzystać z toalety, więc po skorzystaniu z toalety spyskała się desodorantem do higieny intymnej. Ale się pani odczykowała, powiedział ginekolog, kiedy żona już rozsiadła się w fotelu. Ciekawe, o co mu chodziło, pomyślała, ale lekarz nie wraca już do tematu. Kiedy żona wróciła do domu czekała już na nią córka. Mamo, nie wiesz, gdzie jest mój brokad do włosów, bo tam gdzie go postawiła, czy jakiś dora.

SPEAKER_05

O Boże. Teraz i ta scena jest świetna. Idzie do ginekolej.

SPEAKER_04

Ale się pani odszykowała. No dokąd to się wybieramy na bal.

SPEAKER_08

Przedni widz, jak to mówią.

SPEAKER_04

Tak. Śny bardzo ten żart.

SPEAKER_08

Znowu o polowaniu. Co się dzieje? Ale gwint. Mąż telefonuje z polowania do domu. Kochanie, będę za dwie godziny w domu. No, a jak tam owy? Przez miesiąc nie będziemy kupować mięsa. A co upolowałeś jelenia? Nie. Dika. Przepiłem całą pensję. To tak jak z rybami trochę wydaje mi się, z tym polowaniem jest, tylko to jest bardziej niebezpieczne niż łowienie ryb. Czy to jest głównie pretekst do tego, żeby się spotkać z kolegami i napić?

SPEAKER_04

Jak w tym dowcipie, który opowiadałem jakiś czas temu, gdzie pamiętasz, czterech facetów umawia się, że o piątej rano wstają, wsiadają do samochodu, biorą strzelby i skrzynkę piwa. Tak. A i ktoś mówi, czekaj, jak skrzynka piwa? Jak? Przecież ostatnio były dwie była skrzynka piwa, tośmy postrzili tam zęka. To nie bierzemy strzelp. I na końcu stanęło na tym, że po prostu siedzą w samochodzie i z niego nie wsiadają kopiją w środku browary.

SPEAKER_08

Dokładnie.

SPEAKER_04

Tak. Przychodzi facet do wróżki i narzeka. Nie, nie mam pieniędzy. Mieszkanie by się przydało odmalować. Samochód zmienić ciągle się psuje. Wróżka wzięła jego dłoń w swoje.

SPEAKER_03

Coś tam pomem lała i mówi. A teraz podrapam dłonią ta, z czym masz problem? Lasci teraz węże. No, nie masz pieniędzy, podrap portfel. Remont podrap ścianę. Samochód już wiesz.

SPEAKER_04

Facet nie uwierzył, ale zapłacił ostatnimi pieniędzmi. Podrapał portfel. Dostał nieoczekiwaną premię. Podrapał ścianę. Sąsiad zalał mu mieszkanie, a z ubezpieczenia zrobiono kompleksowy remont. Podrapał samochód, wygrał nówkę na loterii. Za jakiś czas przychodzi do wróżki, jednak mocno niezadowolony. Tak go pytał przyczyny tego stanu rzeczy, na co on odparł? Dlaczego? Dlaczego?

SPEAKER_02

A po kiego mi cztery jaja.

SPEAKER_06

Jezus. Ale już myślałem, że coś przyjdzie z podrapaną żoną, która się nie chciała zmienić. To już byłoby dobre. Po co mi cztery jaja?

SPEAKER_04

No, niestety, przepraszam, że to powieba, ale w przypadku mężczyzn to taka. Taki warto przekleństwo.

SPEAKER_08

Tak, ale wydaje mi się, że ktoś musiał.

SPEAKER_04

Nie podrapać, oczywiście, wychodząc od wróżki.

SPEAKER_08

Nie, drapiąc się po jajek, musiał wpaść na ten dowcip po prostu. Mogło tak. Podciągnął pod tezę.

SPEAKER_04

Jaja? Czy co?

SPEAKER_08

To jest dowcip, którygo chyba na początku nie zrozumiałem.

SPEAKER_04

Przepraszam, że którego na początku nie było, ale później już był.

SPEAKER_08

Nie, nie, którego na początku nie zrozumiałem, później wydaje mi się, że zrozumiałem, a teraz w sumie nie wiem, czy go rozumiem.

SPEAKER_04

O, ciekawe, to teraz.

SPEAKER_08

To może ty go zrozumiesz.

SPEAKER_04

Masz moją uwagę, jak to mawiają, wiesz, w pewnych stronach.

SPEAKER_08

Mija już dziesiąty dzień odkąd zaginęła moja żona. Policja mówi, że mogę spodziewać się najgorszego. Wyciągnąłem więcej rzeczy ze śmietnika.

SPEAKER_04

Też nie wiem, czy rozumiem.

SPEAKER_08

Chyba wydaje mi się, że po prostu już.

SPEAKER_04

Rozumiem, że zamordował.

SPEAKER_08

Nie, wydaje mi się, że pogodził się z tym, że ona nie wróciła. A ona najgorszego, że wróci.

SPEAKER_04

Stuba, to jest mądry chłopak.

SPEAKER_08

To jednak zabawny.

SPEAKER_04

Ale to dam ci bazalę nie za dowcip, tylko za to, jak go rozczytałeś inteligentnie.

SPEAKER_08

No tak, ale wydaje mi się, że po prostu.

SPEAKER_04

On tu jest trochę źle skonstruowany.

SPEAKER_08

Śle skonstruowany, tak. Pewnie ktoś tłumaczył z angielskiego.

SPEAKER_04

Kierownik sklepu uczy młodych sprzedawców, jak powinno się obsługiwać klientów. Patrzcie! I uczcie się ode mnie. Wchodzi klientka. Poproszę proszę do prania firan. Proszę bardzo, ale doradzam pani również kupić płyn do mycia okien. Skoro bierze pani firany, to może pani też umyć okna. Widzisz, Jaciek? Tak musi pracować sprzedawca. Teraz twoja kolej, mówi szef, widząc następną klientkę. Dzień dobry, poproszę podpaski. Proszę bardzo, ale doradzam Pani również kupić płyn do mycia okien. Ale po co? Skoro nie może Pani dawać dupy, to niech Pani chociażby kokna umyje.

SPEAKER_06

Może.

SPEAKER_08

Pojętny uczeń. Jasio nasz kochany. To jest Jasio. Ale już on obserwował tego gościa, i tak jeszcze robił notatki. Tak rozkmijał. Jak w tym skleczył, Dudka, uczy Jasiu.

SPEAKER_04

Tak, jeszcze tak brwi marszczyłem. Tak, mówić.

SPEAKER_08

Muszę powiedzieć, że moja żona jest wspaniała. Oświadcza Rosenbaum na przyjęciu urodzinowym małżonki. Matka odciąga go na bok i mówi. Jak mogłeś powiedzieć, że ta ruda, twoja ruda, wretna wieźma jest wspaniała? Ależ mamusiu, ja nie powiedziałem, że jest wspaniała. Ja powiedziałem, że muszę tak powiedzieć.

SPEAKER_04

Piękna. Dabeł tkwi w szczegółach. A ubiera się gdzie? Uprady. Bardzo dobrze. Wraca na walony facet do domu. Wchodzi. W domu cię.

SPEAKER_00

Zosta. Weź już zacznij drzeć na mnie murne, bo do łóżka nie trafię.

SPEAKER_06

To też taki stereotypowy.

unknown

Tak.

SPEAKER_08

A może spała.

SPEAKER_04

No to obudził. No właśnie. No dobrze.

SPEAKER_08

Biedne te żony. Wiesz dlaczego? Bo w sumie jesteś w takim stanie czuwania, ani nie możesz pójść spać, ani do końca nic zrobić, bo czekasz na tego męża. Straszne to musi być. Okropne. Nie chciałbym tak.

SPEAKER_04

Ten drugiej tak nie będziesz miał chyba.

SPEAKER_08

Dzięki. Spoko. Nie będę miał. No dobra, męża. To raz. A co, żony to dwa? To dwa. Dzieci to trzy. Gurzysta droga to chyba było. Chyba nawet ty to opowiadałeś.

SPEAKER_04

O kurczęta.

SPEAKER_08

Gurzysta droga. Facet prowadzi samochód. Naprzeciw niego jedzie drugi samochód, który prowadzi kobieta. Gdy się mijają, kobieta uchyla okno i krzyczy. Świnia! Facet natychmiast uchyla swoje okno i odkrzykuje Dziwka! Facet jedzie dalej i gdy wjeżdża w następny zakręt, wpada na świnę stojącą na środku drogi.

SPEAKER_04

Bardzo śmiesznie szakło. On byłby jeszcze lepszy, gdyby był nagrany w formie sceny firmy. Tak, tak, no to by było idealne.

SPEAKER_06

Ale wiesz, że facet od razu odruchował dziwka.

SPEAKER_04

Świetnie. Co pan może robić? Mogę kopać. A co jeszcze? Mogę nie kopać.

SPEAKER_08

To mi przypomina żart. Jak dwóch Żydów się spotkało. I jeden się pyta drugiego. No i jak się masz? Nie, coś tam leci. Dobrze. A tak w dwóch słowa? Nie dobrze.

SPEAKER_04

Bardzo ładne, to świetne. Przepraszam, że to sypie się. Sypię się ten brokat, bo myśmy się odstrzelili jak ta baba do ginekologa.

SPEAKER_08

Dokładnie. To jest chyba obserwacja. Czy jaś, bo nie moja. Jeśli facet otwiera kobiecie drzwi do samochodu, to albo samochód jest nowy, albo kobieta.

SPEAKER_04

To jest dobra obserwacja. Coś może być. Albo jest uprzejmie, i bardzo się kocha ze swoją żoną. No tak. I ceni. Hrabina z miliordem tańczą walca na wielkim balu. Hrabino. Teraz kręcimy się w drugą stronę. Dlaczego już to mój milordzie? Kończy mi się gwint w protezie.

SPEAKER_08

Tak to jest, biodra.

SPEAKER_04

Był ten dowcip. Był, był.

SPEAKER_08

Ja też mam taki, który już był.

SPEAKER_04

No trudno.

SPEAKER_08

A to jest ostatni mój dowcip, a to mój jeszcze nie.

SPEAKER_04

A mój tak. To ja mam jeszcze przysłowie. I to może ja jeszcze powiem, albo tobie ty powiedzmy.

SPEAKER_08

No, dobrze. Dopowiedz jeszcze jeden.

SPEAKER_04

Palisz? Tak. Ile paczek dziennie? Trzy ile kosztuje jedna? Dwadzieścia złotych. Od dawna palisz? Od 20 lat uśredniając wydajesz 60 złotych dziennie na papierosy co daje 20 par tysięcy rocznie w ciągu ostatnich 20 lat wypaliłeś 272 tysiące 800 nawet biorąc pod uwagę fakt, że kiedyś papierosy były tańsze, nie uwzględniamy przecież kosztów inflacji i tak dalej. Możemy więc założyć, że to faktycznie przybliżone wydatki? No pewnie tak. Czy wiesz, że gdybyś odkładał te pieniądze w banku na oprocentowanym rachunku oszczędnościowym mógłbyś sobie kupić za to nowiutkie porze? A ty palisz?

SPEAKER_03

Nie.

SPEAKER_04

Gdzie twoje posze?

SPEAKER_08

Wydaje na coś innego. Może piję. Mądry żart.

SPEAKER_04

To jest taki żart z kategorii, przepraszam za skrót myślowy, nie pierdol.

SPEAKER_08

Nie pierdol, tak. No, masz porszę? No, nie. To nie pierdol właśnie. Mój dowcip to dowcip taki. Pewna blondynka kupiła sobie w aptece podpaski. Na chwilę po wyjściu zauważyła jednak, że opakowanie jest podobne, lecz rodzaj nie zgadza się z tymi, które zawsze stosuje. Wraca więc do apteki i pyta. Przepraszam, czy może mi pan wymienić? Młody farmaceuta zaczerwieniony po uszy odpowiada, panie wypacz, ale nigdy tego jeszcze nie robiłem.

SPEAKER_04

Wydaje mi się, że był ten żart.

SPEAKER_08

Był, był, był.

SPEAKER_04

No tak on jest dobry. No to ja zamykam. Dobrze, przepraszam. Nigdy tego nie robiłem. Dlaczego miałbym musieć to robić? Nie wiem.

SPEAKER_08

Tutaj przytrzymujemy skrzydełka.

SPEAKER_04

No właśnie prościs. Nie zagadnie. Nie, nie, nie, nie. Ja ci nie podpuszczam. Leci sobie duży pasażerski samolot. Spokojnie, bez ciśnień, pogoda ładna. Nagle podlatuje do niego wojskowe F-16, którego pilotowi straszliwie się nudzi i zaczyna wkurwiać pilota dużej maszyny. Przelatuje nad nim, pod nim jakieś beczki, korkociągi w niebezpiecznej odległości i tym podobne. Przy czym cały czas szydzi z pilota samolotu pasażerskiego. Czym ty latasz? Z to dołą. Patrz na to, gościu, zrobisz tak? Nie zrobisz. Mam lepszy samolot i nie ma czegoś takiego, co potrafisz ty i twoja maszyna, czego ja bym nie zrobił milion razy lepiej. Aleś w pasażerce coraz bardziej wnerwiony, po którejś tam sugestii by się żołnierzyk odstosunkował. W końcu proponuje. Okej, Datango Charlie, coś tam. Teraz ja wykonam jeden myk, ale jak go nie powtórzysz, na dole stawiasz kolację panienki, a na kadłubie swojego odkurzacza piszesz, jestem złomem. Umowa? Dawaj mi siu! Nie ma takiej opcji, żebyś wygrał, więc to ty napiszesz ten tekst na swoim kadłubie, a wódeczka panienki i tym podobne na twój koszt. Uwaga, zaczynam. Tylko się nieco odsuni. Pilot F16 czeka. Mija pół minuty. Pułap ten sam. Prędkość ta sama, nic się nie zmienia. Mija minuta. Dalej nic. W końcu pilot pasażerskiego odzywa się w słuchawce. Dobra, skończyłem. A co to kurwa miało niby być? Byłem się odlać.

SPEAKER_07

Okej. No tak. To go załatwił.

SPEAKER_04

No, myślę, że wygrał.

SPEAKER_07

Wygrał.

SPEAKER_08

Ale to jest. Wiesz, z czym mi się to kojarzy, jeśli chodzi o takie porównanie, to tirowcy i kierowcy samochodów osobowych. Czy też zawsze się na tego, wiesz, na tira przeklina i tak dalej, że zawali droga. Ale jakby ten stira wszedł w to auto, to myślę, że lepiej by sobie poradził z tym samochodem niż ten kierowca.

SPEAKER_04

No to prawda, myślisz, że to świadomość myślę, że to samo o pilocie F16. No właśnie jakby to się tutaj miało. Że co, że pilot samolotu pasażerskiego by sobie lepiej polacił w F16? Chyba nie? No to nie. Tutaj przeciążenia i tak dalej.

SPEAKER_08

No ale może był szkolony, tylko po prostu zarabia pieniądze.

SPEAKER_04

Jak aktorzy, którzy szkoleni, a po prostu zarabiają pieniądze.

SPEAKER_08

Dokładnie tak. szkoleni, jak grają w reklamach.

SPEAKER_04

No to w tej trudnej sytuacji dla nas wszystkich trzeba o tym wspomnieć.

SPEAKER_01

Autorskie słuchary.

SPEAKER_04

No zacznijmy sobie może od naszych słuchaczy. Tutaj jest taki komentarz, ale osoba, która to napisała nie ma. Nie tytułuje się w żaden sposób, tylko tytułuje się emot ikokankami. Pamiętacie wasz pomysł z poprzedniego sezonu o odcinku, w którym wybieracie waszym zdaniem najśmieszniejsze żarty. Wkładacie rurę w wodzie w usta. Nie wiem, dlaczego myślałem, że będzie inna końcówka, że wkładacie rurę w. Dobra. Wiesz o co chodzi, prawda? A więc pamiętacie.

SPEAKER_06

Co za sadyści.

SPEAKER_04

Pamiętacie wasz pomysł z poprzedniego sezonu o odcinku, w którym wybieracie waszym zdaniem najśmieszniejsze żarty. Wkładacie rurę w wodzie w usta i staracie się nie zaśmiać, zróbcie to, będzie ubaw.

SPEAKER_08

Dobry pomysł. Myślę, że to zrobimy jeszcze kiedyś.

SPEAKER_04

Zrobimy. Kto wie, czy nie jeszcze w tym sezonie.

SPEAKER_08

Nie, może tak. To jest zabawne. Tylko może w butelkach będziemy mieli wodę, żeby tak nie rozleć.

SPEAKER_04

Ale może to będzie lepsze, jak będziemy wiedzieli, że parsknięcie wiąże się z tym, że za przeproszeniem zalejjemy wszystko. Może wtedy będziemy się trzymać, jak tylko możemy.

SPEAKER_08

No tak, to jakieś ręczniki się tutaj może. Tak, zrobimy to wypadek. No dobrze.

SPEAKER_04

Odcinek to był a propo czarnego humoru. 13RYZZ37. Odcinek tak potężny, że potrzebowali dwóch tygodni, by go nabrać? Nagrać. Śmieszne. Emil. Apropo czarnego humoru. O mój Boziu, a dwa odcinki temu prosiłam. Dziękuję. Odcinek jak zawsze świetny.

SPEAKER_08

To bardzo miło dziękujemy. Dziękujemy.

SPEAKER_04

No i teraz Ługa Bługa Macuga 2. Autorsko sucharowe kombo. Pierwsze ulica dla bogatych. Droga. Bardzo dobre. Co mówi optyk do drugiego optyka?

SPEAKER_08

Wpadłeś mi w oko.

SPEAKER_04

Blisko. Stary Żuć na to okiem.

SPEAKER_08

Dziki dzik. Jak się nazywa dzik? Lolocha.

SPEAKER_04

Lolocha? To ty chyba bardziej, jakby się tak nazywało. Dzikus. Najniebezpieczniejsza pogoda?

SPEAKER_08

Szklana pogoda.

SPEAKER_04

Zawierucha. Skąd informatyk pisze swoje kody?

SPEAKER_08

Skrypt.

SPEAKER_04

Skrypty.

SPEAKER_08

No. Ja skrypt chciałem powiedzieć, więc skryp.

SPEAKER_04

Słuchaj, jeżeli to są, a nie mamy powodu, żeby nie wierzyć. Ale autorsko sucharowe, to szacun. To powiedziałbym, że to jedne z najlepszych, jakie do tej pory było nam dane przeczytanie.

SPEAKER_08

Jak się nazywa? Ten użytkownik? Uga Bługa maczugo dwa. Bardzo ładnie Uługo Bugo maczugo dwa.

SPEAKER_04

Bardzo ładnie powiedziałeś, Łukaszu, chyba skończyłeś wydział aktorski. Jednej z najbardziej popularnych, prestiżowych szkół teatralnych w Polsce. To był SFTVT w Łodzi imienia Leona Schiller? Coś takiego.

SPEAKER_08

No dobrze, to ja mam dowcip, jeśli mogę zacząć. Autorski słuchar. Proszek. Jak się nazywa Hiszpanka? Kra lubi lokalną sieć komputerową.

SPEAKER_04

Lokalną sieć komputerową? Co to jest? Tak. Poczekaj, off the record. Czym jest lokalna sieć komputerowa? Chodzi o taki lan?

SPEAKER_08

Tak.

SPEAKER_04

Nie wiem.

SPEAKER_08

Langusta.

SPEAKER_04

Czyli byłem na tropie.

SPEAKER_08

Byłem na tropie. Tak jak jest megusta, to jest langusta.

SPEAKER_04

Ja dzisiaj miałem taką ochotę stworzyć dowcip, który. Mówię to w pełni odpowiedzialnie i świadomie.

SPEAKER_08

Nie będzie śmieszny.

SPEAKER_04

Że nie zależało mi wcale na błędzie, tylko chciałem stworzyć głupie pytanie do odpowiedzi. No tak tym też się zajmujemy poniekąd. Jak nazywa się człowiek, zawodowo zajmujący się zabijaniem, który komunikuje się werbalnie, jedynie przy pomocy słowa pla.

SPEAKER_08

Pla. Plankton pla, platyna. Nie wiem, plakat a plakat. No tak, ale jak ty to, Marcin wymyśliłeś? Nie chcesz wiedzieć. Ja nie chcę. Patrzyłeś na plakat i to wymyśliłeś? To wiem. W jakimś filmie to było? Jak Leslie Nielsen wymyślał sobie, kim jest, i patrzył na różne napisy i ściemniał. Ściągany to było chyba? Jak go pytali, jak się nazywasz? I on tak spojrzał?

SPEAKER_04

Było, to było w czymś faktycznie.

SPEAKER_08

W jakimś sklepie i tak brał nazwę z płatków czy tam z czegoś. Było coś tam. Nazywam się Celox. Kellogs Cheerio.

SPEAKER_04

Pamiętasz, jak Michael J. Fox się nazywał, jak w trzeciej części powrotu do przeszłości wylądował na dzikim zachodzie?

SPEAKER_08

Nie, jaki tam John. Clastwood. Cint Eastwood.

SPEAKER_04

I tam właśnie jeden ze zkowów była powiedział, co to za kreteńskie nazwisko.

SPEAKER_08

Clistwood, o którym Sergio Leone mówił, że ma dwie miny. W kapeluszu i bez.

SPEAKER_04

To piękne.

SPEAKER_08

Ale później siebie robił. Świetny reżyser w ogóle. No to jest naprawdę. Za wszelką cenę taki film był. Bardzo dobry film. A Hilary Słankki.

SPEAKER_04

Tak, ona też grała w takim filmie nieczas na łzy, tak? Hilary słankki.

SPEAKER_08

Tak, tak. No to właściwie mamy wszystko w dzisiejszym odcinku. Dziękujemy wam za to, że byliście z nami. Mam nadzieję, że rozmurzyliśmy wasze humory. Można tak powiedzieć? Można, bo ja tak mówię. Że dzięki nam mogliście przejść przez ten dzień suchą stopą.

SPEAKER_04

Ale może mokrymi majtami.

SPEAKER_08

Ale tak, mam nadzieję, że musieliście zmienić go tak zaśmiewały. Gdzie! Uratowaliście.

SPEAKER_06

Sajdzie.

SPEAKER_08

Jeszcze chciałem powiedzieć, że właściwie mamy przecież dzisiaj wielki poniedziałek. Wielki, a wielki poniedziałek jest śmigus, tak zwany dyngus.

SPEAKER_04

I w związku z tym można na nas wyśmigolić i wydyngolić kawę.

SPEAKER_08

Tak, dlatego też powiedziałem o tym, że możecie być mokrzy dzisiaj, bo nie tylko ze śmiechu, ale też możecie polewać nie tylko z naszych żartów, ale możecie polać się wodą. I tak, i możecie nam postawić kawę, bo lubimy kawę.

SPEAKER_04

Tak, na Bajkofi, link macie załączony do naszego opisu podcastu.

SPEAKER_08

I to nie jest Bajkofi, że bajka, tylko baj Kofi.

SPEAKER_04

Tak, nie Bajkofi. Je ktoś, kto na przykład. Bardzo lubi bajki. Myśli o królewnach z Disney i robi rzeczy pod kołdrą. To nie jest bajka.

SPEAKER_08

Nie sam, żeby zrobić książęta, to byli ten pocałował martwą śnieżkę, ten pocałował świąt. Nie to dobrzyliwe. To jest podejrzana sprawa.

SPEAKER_04

Bardzo podejrzana. Ktoś podejrzał i to zrobił.

SPEAKER_08

Tak całować bez zgody leżącą kobietę?

SPEAKER_04

Wiemy, jak to się nazywa w dzisiejszych czasach. Tak. Słuchajcie, i przypominamy tym osobom, które nas słuchają, i ale jeszcze nas nie zasubskrybowały, nie zaobserwowały. Zróbcie to dzięki temu nie umie was nasz kolejny odcinek.

SPEAKER_08

Obserwujcie nas, bo jesteśmy aktorami i chcemy, żeby nas ludzi obserwowały.

SPEAKER_04

Poza tym obserwujcie nas, żebyśmy niczego nie wywinęli.

SPEAKER_08

No właśnie, patrzcie nam na ręce.

SPEAKER_04

Kłukam na przykład wywinął bieliznę teraz. Na lewą stronę. No kobiety lubią. Dziękujemy bardzo! Trzymajcie się ciepło i do usłyszenia za tycie.