Żarty się skończyły - podcast do śmiania
Postaw nam kawę, dzięki :)
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły” to podcast, który odbudowuje kulturę opowiadania dowcipu. Od klasyki, przez czarny humor, aż po absurd – eksplorujemy pełne spektrum tego, czym może być dowcip.
Dla nas humor to sztuka, a nie nasze poglądy. Każdy żart ma na celu wywołanie uśmiechu, refleksji i chwili zapomnienia od codzienności. W podcaście nie usłyszysz żartów rasistowskich ani antysemickich, bo wierzymy, że śmiech powinien łączyć, a nie dzielić.
Jeśli masz dystans i kochasz dobre dowcipy – jesteś we właściwym miejscu!
Żarty się skończyły - podcast do śmiania
To chyba jakiś żart vol. 2
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
...czyli kolejne Wielkie Losowanie Dowcipów :)
W przyszłym tygodniu niestety nie będzie odcinka, także widzimy się za 2 tygodnie
Jeśli chcecie nam kupić kawę, to możecie:
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły? Czyli podcast do śmiania. Witajcie, kochani. W drugim odcinku naszego cyklu to chyba jakiś żart. Będziemy tak jak w poprzednim losować dowcipy w wielkim generatorze dowcipów, tak go nazwaliśmy, a to po prostu telefon komórkowy.
SPEAKER_03Bardzo ładny. Ale z drugiej strony nas zdradziłeś, bo może ktoś, kto ma bujną wyobraźnię wiarę w nas. Rzeczywiście myślisz, że my mamy postawione studio nagrani generator dowcipów.
SPEAKER_02Jest taki zderz hadronów. Mamy tutaj w pokoju. W Szwajcarii. Tak, mamy połączenie ze Szwajcarią, więc dzisiaj będziemy czytać dowcipy bez wcześniejszego przygotowania. Co nam wylosuje telefon?
SPEAKER_03Życie.
SPEAKER_02Życie. Co nam życie przyniesie? To nam generator da. Więc mam nadzieję, że będzie zabawnie, bo sami będziemy zaskoczeni dowcipami, które będziemy opowiadać, bo ich wcześniej nie słyszeliśmy.
SPEAKER_03I też jednocześnie warto, żebyście. To jest taki pretekst, żebyście wy docenili nasze odsiewne żartów ilość, które musimy przeczytać każdego tygodnia, żeby wybrać te najlepsze. Bo zobaczycie, ile gniutów krąży.
SPEAKER_02A ile będzie powtórzonych dowcipów?
SPEAKER_03A, to już inna sprawa. Natomiast zobaczycie, ile żartów będzie prawdopodobnie po prostu nieśmiesznych.
SPEAKER_02No, ale cóż zrobić, taki odcinek. Losowanie, ślepy los? Dycyduje.
SPEAKER_03Jak ślepej kurze ziarno.
SPEAKER_02Właśnie. Jak grochem o ścianę, to się w ogóle nie łączy.
SPEAKER_03Absolutnie.
SPEAKER_02No dobrze. To co? Nie przedłużając? Nie przedłużając. Czas uruchomić nasz wielki generator dowcipów?
unknownO!
SPEAKER_02Wylosowało mi. Mąż wybrał się z żoną do dentysty. W gabinecie pyta. A ile pan doktor bierze za usunięcie zęba? Ze znieczuleniem czy bez? Bez Gratuluję jest pan bardzo dzielny. Mężczyzna zwraca się do żony. No kochanie, siadaj na fotelu.
SPEAKER_03Czyli chodziło o żonę. Tak. Dobrze zrozumiałe.
SPEAKER_02Dobrze zrozumiałeś. No ja sam się zastanawiam, no bo pierwszy raz czytam ten dowcip.
SPEAKER_03Ale już się zastanowiłeś. Tak. I do jakich wniosków doszedłeś? Podobny do podobnych co ja? Takie.
SPEAKER_02Na trzy krótkie śmiechy. Na trzy krótkie śmiechy. Na pewno nie na bazera to jest dowcip. Nie jest.
SPEAKER_03No to teraz zobaczymy, co u mnie. Aha, pamiętajcie, tu się będą pojawiały też dowcipy, których byśmy nie przytoczyli normalnie, bo nie przeszłyby przez naszą. Nie chcę tego nazywać cenzury. Nie przeszłoby przez nasz kręgosłup etyczno-moralno dowcipny. Tak. Nie mówię, że teraz tak jest, tylko tak mówię na wszelki wypadek, no i nie włączamy, bazera dozwolono dla 18, bo nie wiemy, co nam tu wypadnie, więc cały odcinek teoretycznie jest dozwolony dla 18. Kobitka załamana codziennym pijaństwem swojego mężusia, poprosiła koleżanki o radę, pozwalającą uwolnić Lubego od tego jakże wstrętnego nałogu i od towarzystwa kilku zaplutych moczym, których ten nazywa swoimi kumplami. Jak znowu przyjdzie nawalony do nieprzytomności, to wsać mu w dupę rozwiniętą prezerwatywę. I co? Nic! Zobaczysz, że to zadziała, poradziły koleżanki. Mężu się tym razem doczłapał pod drzwi domciu w towarzystwie uczynnych kumpli i znowu był nawalony jak szpak. Zwalił swe obświnione wymiocinami cielsko na łóżko i usnął snem sprawiedliwego. A małżonka, korzystając ze stanu swojego wybrańca, uczyniła skwapliwie co jej koleżanki doradziły. Nastał poranek, mężuś drapiąc się po brudnym podkoszulku jak co dzień, udał się chwiejnym krokiem do toalety. Tym razem wyszedł z niej po wyjątkowo długim pobycie, jakiś taki jakby odmieniony, odświeżony, ogolony, w czystej bieliźnie. Jakiś taki nieswój. Unikając wzroku małżonki zasiadł do przygotowanego przez nią śniadanka. Udała się wczorajsza imprezka? Zaszedziła żonka. Udała się. Odparł, spuszczając oczy. Znowu troszkę popiłeś, co? Troszkę. Widziałem, że klu odprowadzili cię pod same drzwi. Nie wspominaj mi o nich ja. Nie mam już kumpli.
SPEAKER_02No tak, to jest bardzo życiowy dowcip.
SPEAKER_03Ach. Przepraszam. Jesteśmy na lotnisku nagrywamy. To się może zdarzać. Któż z nas po.
SPEAKER_02Chciałem dać bazera.
SPEAKER_03Tak jak Łukasz mówi, życiowy dowcip. Któż z nas po pijaku, czy nawet na kadzu, nie wyciągał z tyłu prezerwatywy.
SPEAKER_02No, ten nie był nigdy na dobrej imprezie.
unknownTak.
SPEAKER_02To losuje. Widzę, że lekarski dowcip. Przychodzi do lekarza matka z synkiem, który ma wysypkę alergiczną. Lekarz usiłuje dociec z przyczyny tego uczulenia. Może ta wysypka jest po winogronach? Nie, nie, nie. A może po bananach? Nie, nie sądzę, panie doktorze, nie, nie sądzę. A może po jajkach? Nie, nie, nie, tylko po rękach i nogach.
SPEAKER_03Dałbym. Dałbym. Coś mnie w nim śmieszy w tym żarcie.
SPEAKER_02To jest troskana matka.
SPEAKER_03Trudno mi doprecyzować co konkretnie, ale. Ale coś. Ale coś mnie w nim śmiesznie.
SPEAKER_02Ziarno dowcipu w tym, znaczy ziarno humoru.
SPEAKER_03No dobrze. No to teraz pozwolisz, że ja wylosuję. Dobrze.
SPEAKER_02W tyle turnieju jakimś to jest.
SPEAKER_03Idzie blondynka do sklepu RTV i AGD. Sprzedawca mówi. Blondynką nie sprzedajemy. Wychodzi wkurzona. Na drugi dzień przychodzi w Peruce. Poproszę ten telewizor. Blondynką nie sprzedajemy. Wychodzi jeszcze bardziej zła. Na trzeci dzień przychodzi w peruce i w kapturze. Poproszę ten telewizor. Blondynkom nie sprzedajemy. A skąd pan wie, że jestem blondynką? Bo to jest mikrofalówka.
SPEAKER_02No to jest. Coś jest powiem koledze, zabawne.
SPEAKER_03Coś jest na przysłowiowy bazer, jak to zwykł mawiać.
SPEAKER_02Klasyk.
SPEAKER_03Tak. Zobacz na razie, cztery dowcipy łukaż i się żaden nie powtórzył. I nie było o.
SPEAKER_02A ty liczysz te dowcipy, Marcin.
SPEAKER_03Wiesz, co tak po prostu jakoś samo z siebie wyszło.
SPEAKER_02Bo chciałbym też wylosować dowcipów.
SPEAKER_03No to tu ty losuj. Ale ja nie wiem, gdzie. Bardzo dobrze no wszystko się dzieje. Dziękuję. Łukasz pomylił maszynę do losowania z mikrofalówką. Tak. Jestem blondynką. Mamusiu, jest! Przepraszam, na czym tak na mnie spojrzałeś? Bo też to zrobił. Musiałem aż przerwać. Jak Bogdan Smolań to zrobiłeś. Tak, bo zaczęłeś pod ziemi. Wiesz, jak on tak. Wiesz, czy będzie naturaty komunikat wzrokowy tak z podziemi. Tak, tak, tak. Gdzieś tam się gdzieś przebazał się po odbiorcy, tak zrobiłeś ze mną.
SPEAKER_02Nieświadomo.
SPEAKER_03Bardzo ładne. Przepraszam.
SPEAKER_02Mamo. Jestem w ciąży. Bój się Boga. Córeczko, dwa miesiące przed maturą, a ty mówisz jestem? To był ten żart, ale on jest.
SPEAKER_03Tak, ale on jest zabawny.
SPEAKER_02Taki wylosował mi się.
SPEAKER_03Bój się Boga, córeczko, dwa miesiące przed maturą, a ty mówisz jestem. Śmieszny. Pozwolę sobie wylosować dowcip.
SPEAKER_02Dobrze.
SPEAKER_03Dwóch jąkałów założyło się, kto pierwszy kupi papierosy w sklepie Malboro. Pierwszy podchodzi i mówi. Proszę to Boro. Kobieta mu dała, zapłacił i poszedł i pokazuje. Tam stopper 25 sekund. Podchodzi drugi. Proszę maro. Na to ekspedientka zwykły, czy light.
SPEAKER_02Kurwo. Zabawę. Very finy, bym powiedział. To ja teraz losuję. W pewnej rodzince był taki zwyczaj, że rodzice co 2-3 dni wyjeżdżali do znajomych na noc, więc jedyny syn miał hatę wolną przez cały wieczór i noc. Co to za zwyczaj tak abstrachujący. To jest ciekawy zwyczaj, nie bardzo. Co dwa, trzy dni wyjeżdżali do znajomych noc.
SPEAKER_03To niesamowite. Sy, pamiętaj, że będziemy co 2-3 dni wyjeżdżać do znajomych na noc, więc będziesz miał wolną hatę. Czyli pewnie swingersi.
SPEAKER_02No więc miał całą wolną hatę dla siebie i skwapliwie z tego korzystał. Sprowdzając sobie swoją dziewczynę i razem piglowali. Uwielbiam to słowo. Korzystając z nieobecności starszych. Aż pewnego pięknego dnia znajomych nie było w domu i rodzice z kwitkiem wrócili z powrotem i przyłapali młodych, jak ktoś to ładnie ujął - inflagranti. A tu jest napis infiliganti. No właśnie. Bo figla. Inteligentny narrator. Chłopak przyłapany na gorącym uczynku pomyślał sobie. O cholera mam za niedługą maturę. Miałem dostać samochód, uważali mnie za takiego porządnego, a tu co? Trudno, dziewczyna myśli sobie. A miało być fajnie, miał mnie przedstawić swoim rodzicom, miało być miło, kolacja i tak dalej, a tu mnie jak ostatnią kurwę poznali. Przepraszam, to strasznie głupie. Ojciec sobie myśli. Moja krew, dobrze, synku, dobrze całkiem nie zła tupa. A serce matki. Jak ta kurwa nogi trzyma? Przecież mu niewygodnie. Ten żart kiedyś słyszałem.
SPEAKER_03Ale coś, że słyszałem skoro śmieszny. Jedyna troskliwa tu matka była. Tak. Ojciec bardzo też mi się podobał.
SPEAKER_02Całkiem jest, ale tak jakby to. Jakby miał mieć ser on po nim.
SPEAKER_03To prawda. A ty tak to zinterpretowałeś, Łukasz. To przepraszam. No właśnie. No właśnie. Płaci pani mandat mówi dwóch policjów, zatrzymując samochód jadący z nadmierną prędkością. A czy nie mogłobym zapłacić w naturze? Co to znaczy w naturze? No wiecie, musiałbym zdjąć majtki i tam tać. Policjant odwraca się do kolegi i pyta. Potrzebne ci są majtki? Nie. Nie też nie.
SPEAKER_02Tak, też był ten dociw, ale jest bardzo zabawny. A, to losuje. O, teraz nie wylosowałem. Rankiem po chłodnej zabawie. Ja nie? Tak? Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry? Nie. Hole, znów przywieźli mnie w bagażników.
SPEAKER_03O, a tego nie znałem. Nie było? A ty to znałeś?
SPEAKER_02Nie. A może znałem? Słyszałem chyba kiedyś, tak?
SPEAKER_03To teraz ja.
SPEAKER_02Ja chciałbym poznać kiedyś pana hrabiego.
SPEAKER_03Ja też.
SPEAKER_02O nim też zrobimy chyba odcinek.
SPEAKER_03Zrobimy. To było, no ale wylosowałem.
SPEAKER_02Wylosowałeś, to nie masz wyjścia dla znanego.
SPEAKER_03To nawet zabawny żart. Na budowie podczas szkolnej wycieczki. Bardzo ważne jest noszenie kasków. Znałem chłopca, który nie nosił kasku. Pewnego dnia spadła mu cegła na głowę i zabiła go na miejscu. Znałem też dziewczynę, która chodziła w kasku i gdy spadła jej cegła na głowę, uśmiechnęła się i poszła dalej. Na to odzywa się Jasiu. Ja też ją znam! Mieszka w naszym bloku do tej pory chodzi w kasku i się uśmiecha.
SPEAKER_02Świetny dom. I wielka brawa za pana Maklakiewicza.
SPEAKER_03To dla pana Maklakiewicza. Panie Zdzisławie.
SPEAKER_02Panie Zdzisławie.
SPEAKER_03Bardzo z lokiem welukaszem pana lubimy. Gdziekolwiek pan jest. Naprawdę. Pan nam bardzo dużo dał.
SPEAKER_02Prawda, Łukasz?
SPEAKER_03Radem z Panem Janem.
SPEAKER_02Polecamy pana Maklakiewicza i pana Himsbacha. Tak. To znaczy.
SPEAKER_03Znaczy polecamy ich artystyczne wygibasy tu szwigle.
SPEAKER_02Dobra, losuję. Co mają wspólnego blondynka i Gorbaczow?
SPEAKER_03Nie mam pojęcia.
SPEAKER_02Tu jest napisane, że oboje zostali wyruchani przez 10 facetów będąc na wakacjach, a jaka jest między nimi różnica? Gorbaczow w wiekim byli ci faceci?
SPEAKER_03Okej, świetne, niestety świetne. Niestety świetne. Bo mogę Państwu tutaj objaśnić, jeśli ktoś z was nie płynował, to ja też nie pamięta okoliczności, no bo tutaj rzecz rozbija się najpewniej o to, że kiedy Gorbaczow był u władzy, a właściwie u schyłku władzy i dochodziło. Tak, Jelcen przejął władzę, można powiedzieć. I to Gorbaców został zamknięty w takim areszcie domowym przez resztę KGB. Nawet nie KGB, tylko jak oni się?
SPEAKER_02KWD?
SPEAKER_03Nie zupełnie nie. Nie chodzi mi o. Nawet nie była wtedy duma, bo duma to jest teraz w parlamencie.
SPEAKER_02Poliz biuro.
SPEAKER_03No, można tak to nazwać. Chodzi o to, że to nie była żadna policja żadna policja, tylko byli to po prostu jego zastępcy zapomniane, no po prostu niesamowite taką mam dziurę w głowę. No partia. Parknęła go partia, ale zapomniałem, jak nazywały się te najważniejsze i najwyższe struktury partyjne. Zaraz sobie przypomnę. W każdym razie on został zamknięty, i to jest tych dziesięciu facetów, którzy go cytując, wyruchali. Bo odebrali mu w tym czasie właściwie władzę. On potem wrócił do Moskwy i musiał podpisać zrzeczenie się owej władzy. Słyszeliście?
SPEAKER_02Nie, ale to bardzo dobrze, że mówisz o tym, bo to ten podcast ja zawsze powtarzam, że ma rolę edukacyjną.
SPEAKER_03Natomiast umiem wytłumaczyć Gorbaczowa, ale blondyki nie potrafię. Też nie kojarzę tych 10 facetów.
SPEAKER_02No, on nie kojarzy po prostu.
SPEAKER_03No właśnie, to jest na dwoje. Tak. To ja będę teraz losował przysłowiowo?
SPEAKER_02Tak.
SPEAKER_03No dobrze. Rozmowa dwóch kumpli. Jaką wolałbyś żonę? Ładną, ale puszczalską? Czy brzydką, ale wierną. Ładną, ale puszczalską. No, co ty dlaczego? Lepiej jeść tort z kolegami niż gówno w samotności. Boże drogi. Rezolutny kolega. Boże drogi. No właśnie, takie za przeproszeniem.
SPEAKER_02Nież gówno w samotności.
SPEAKER_03Takie właśnie kwiatki chwasty potrafią wyrastać na łące formatu to chyba jaki żart.
SPEAKER_02Tak, a my zazwyczaj jak kopciuszek po prostu oddzielamy śmieci od wartościowych rzeczy. Więc prosimy o, żeby docenić naszą też pracę, że przesiewamy ziarno od plew.
SPEAKER_03Prosimy i prosimy, mało tego, prosimy kupić nam kawę, bo my to musimy robić 24 godziny na dobre.
SPEAKER_02Jesteśmy śpiący często.
SPEAKER_03Tak.
SPEAKER_02Teraz ja losuję. Jechał chłop wozem i uderzył konia batem. To nie koniec. Koń odwraca łeb i mówi. Jak mnie jeszcze raz uderzysz, to ci tak skopa oddam, że się w lustrze nie poznasz. Chłop zdziwiony. Pierwszy raz przecież słyszy, żeby koń mówił. Ja też przytnął siedzący obok chłopa pies.
SPEAKER_03To jest znany żart, jest on wdzięczny, a poza tym jadam jeszcze chciał powiedzieć oskara. No takiego bazerowego oskara za to, że właściwie jechał kłapałchy z pawakiem.
SPEAKER_02Nigdy nie wiesz, kogo w domciwie, możesz spotkać. Jaka to postać przyjdzie do Uba komu.
SPEAKER_03To prawda. I to jest wspaniałe.
SPEAKER_02To jest wspaniałe, bo nagle się coś skojarzy coś tam, neurony się tam stykną, i nagle powstanie jakaś postać, która nie wiadomo dlaczego tam się znajduje. Znajdzie się postać, która się znajduje. Brawo Łukasz. Brawo Łukasz.
SPEAKER_03Cztereżonatych mężczyzn w niedzielę przedpołudnie gra w golfa. Przy trzecim dołku jeden z nich mówi. Nie macie pojęcia, co musiałem przejść, żeby dzisiaj z wami zagrać. Musiałem obiecać żonie, że w przyszły weekend pomaluje cały dom. Na to drugi to jeszcze nic. Ja musiałem obiecać, że wykopię w ogródku basen. Trzeci. To i tak macie dobrze. Ja będę musiał przejść całkowity remont kuchni. Czwarty z gracze nie odezwał się ani słowem, ale oczywiście pozostali nie dali mu spokoju. A ty czemu nic nie mówisz? Nie musiałeś nic obiecać żonie, żeby ci puściła? Nie. Ja po prostu nastawiłem budzik na 5.30 rano, jak zadzwonił, to sztorchnąłem żonę i zapytałem seksik czy golfik. W odpowiedził słyszałem odpierdol się, jakie są w szafie.
SPEAKER_02Zbrytny gość.
SPEAKER_03Trzeba znać swoją drugą połówkę, żeby umieć z nią rozmawiać.
SPEAKER_02Tak.
SPEAKER_03Gorzej jak się rozmawia po drugiej połówce.
SPEAKER_02Właśnie chciałem coś takiego powiedzieć.
SPEAKER_03Wiem, Łukasz, wiem.
SPEAKER_02Dobra, losuję. Pewien sołtys mówił co drugie słowo kurwa. Znane słowo. Za miesiąc miał jechać na spotkanie z ministrem rolnictwa i przyswajał sobie przez ten miesiąc, że zamiast kurwa będzie mówił żaba. Wchodząc do gabinetu ministra, potknął się dwan, mówiąc o, żaba. Minister wstaje z zawiórka i mówi: A skąd się ta kurwa tu wzięła?
SPEAKER_03Bardzo ładny, krótki, treściwy. Dobry żart.
SPEAKER_02Jak pamiętasz ten dowcip, to był bardzo zabawny dowcip o biskupie i karpie.
SPEAKER_03No ja opowiedziałeś go fantastycznie. Ale rewelacyjny żart. Relacyjnyj żart.
SPEAKER_02To skurwielu za przekroszony. Skurwiel to nazwa ryby.
SPEAKER_03Wspaniale opowiedziałeś ten żart. Rewelacyjny.
SPEAKER_02Dziękuję, ale nie po to mówiłem.
SPEAKER_03Ja wiem przecież znam cię chłopczę. Wiem, że ty jesteś skromni. Facet poznał dziewczynę w klubie. Wylądowali u niego. No i wiadomo, co dalej. Wiadomo. Ona po wszystkim w niebo wzięta mówi. Ale czad, jak ty to robisz? Możesz jeszcze raz? No pewnie, ale muszę się zdrzemnąć 10 minut. Ty w tym czasie trzymaj mnie obiema rękami za członka. Po dziesięciu minutach dziewczyna budzi kolesia. No i co, dasz radę? Facet bez problemu ponownie wyprawia cuda wszystkie pozycje, cyfrowy. Ona znowu, złożemy to powtórzyć? Tak, tylko się prześpię 10 minut. A ty trzymaj mnie za członka tylko obiema rękami? No i znowu ogień. I tak do rana. Rano panna pyta. Wiesz co? Ale powiedz mi, w czym ci pomaga to trzymanie za członka? W sumie bez tego też dałbym radę, ale wiesz, słabo cię znam. Jeszcze byś mi coś w chacie zajębała. Co za żar.
SPEAKER_02Ale był ten dość chyba, nie? Ale rozbawił mnie. Co za żar? Co mnie rozbawiło? Tak. Ty powiedziałeś. Tylko obiema rękoma. Bardzo zabawna intonacja. No dobra, to ja losuję.
SPEAKER_03Coś się stało z maszyną, chyba Łukasz. Tak. Ale wylosowała? Wylosowała.
SPEAKER_02To najważniejsza. W Bistro. W Bistro wylosowało. Bistro. To ciekawe, że to się wzięło od bystro, bystro jak Rosjanie w Paryżu Beli. Nie wiedziałem, powiedz coś więcej. Tylko tyle wiem. Dlatego bystro, bystro, że szybciej, szybciej i stąd się wzięła nazwa Bistro.
SPEAKER_03A bardzo ładna nazwa. Ja lubię słowo, Bistro.
SPEAKER_02Bistro, Bistro. Wistro rozmawia dwóch młodych biznesmenów. Podobno przyjąłeś do pracy nową sekretarkę. No owszem. I co? Jesteś z niej zadowolony? Po pierwszym dniu to trudno powiedzieć. Młoda, ładna? Taka sobie niczego. A jak się ubiera? Bardzo szybko.
SPEAKER_03O, kurde balans.
SPEAKER_02Zobawny.
SPEAKER_03Bardzo. I przepraszam za takie. Kurde. Ale inteligentny. Inteligentny żart. Tak. No, trudno, losuje. Ta maszyna, ta można. Co jest taka maszyna? Dostać przysłowej. Facet zobaczył na ulicy kobietę z idealnymi piersiami. Podbiegł do niej i spytał. Sorry, dasz mi jedną ugryźć za stuwak? Wal się pan za tysiąc? Ja nie jestem dziwką. Za dziesięć tysięcy. Kobieta pomyślała sobie, że to spora suma i warto ją zdobyć. Dobrze, ale nie tu. Poszli w ciemny zaułek, gdzie kobieta rozebrała się od pasa w górę, pokazując najpiękniejsze piersi na świecie. Facet zaczął je lizać, pieścić, sad i całować, ale nie gryzł. W końcu zniecierpliwiona kobieta powiedziała. To ugryzie pan, czy nie? Nie, trochę drogo.
SPEAKER_02O, Boże. Niesamowity dowcip. Taki sprytny po prostu chłop. To jest chyba dorosły Jasiu, prawda? To jest dorosły Jasiu. Tryster. Tryksta. Dobra, to. Do gabinetu naczelnika więzienia wchodzi strażnik i mówi. Panie naczelniku, więzień z celi numer 128 zachowuje się skandalicznie, trzeba go ukarać. Zróbcie mu dwa dni postu. Dwa dni temu już miał dwa dni postu. To dajcie mu na te dwa dni książkę kucharską do przeglądania.
SPEAKER_03Koniec tego. Okej, okej. To jest taka, powiedziałbym, subtelna forma tortu.
SPEAKER_02Tortu, tak.
SPEAKER_03Coś mi się podobało w tym żarcie, Łukasz.
SPEAKER_02Książka kucharska. Też może jesteś gładnie.
SPEAKER_03Nie, nie, nie, jakby coraz mam wrażenie, że albo się zdarzi, albo coraz bardziej doceniam te.
SPEAKER_02Nieśmieszne żarty. Nie, nie, te bardziej subtelne żarny. Supelny.
SPEAKER_03To był bazer za ten dowcip? No właśnie, mówi ci, że się staży. Jakaś taka subtelność nie ujemna. No to trudno. Dowódca pewnej jednostki wojskowej otrzymał informację, że zamówiona syena 7-onowa jest do odebrania w firmie XXX, której magazyn znajduje się z drugiej strony miasta. Wywał więc do siebie sierżanta i rozkazał przywiezienie przesyłki. Sierżant wybrał kilku sprytnych żołnierzy, zorganizował ciągnik, największą przyczepę podczołgową i wyruszyli, paraliżując ruch pojazdów w mieście. Po jakimś czasie stawili się pod wyznaczonym magazynem. Sierżant osobiście udał się do biura, aby dopilnować odbioru syreny. Po dokonaniu formalności papierkowych magazynier przyniósł niewielkich rozmiarów skrzynkę i wręcza sierżantowi. Co to jest? Pyta zaciekawiony sierżant. Syna generująca siedem różnych tonów.
SPEAKER_02Siedmiotonowa. Świetne, świetne. Bardzo dobry żart. Jak to mówią w Białymstoku, podoba się to dla mnie.
SPEAKER_03Mogę od ciebie trochę przysłowiowej wody jak to klasy? Tak.
SPEAKER_02Ja mam groźlice, jakby co. Chop, shop, no to ja luję. Kelner! W mojej zupie pływa martwa mucha. Kelner na to. Nie możliwy. Dałbym sobie głowę uciąć, że jak wychodziłem z kuchni, to była jeszcze żywa.
SPEAKER_03Spodziewałem się pointy wyobraźni. Bo to może znałeś to. Nie, nie znałem. Po prostu już tyle słyszałem ty dowcie po wukasz. Że sam wylosuję kolejny. Chyba był ten żart.
SPEAKER_02Ale to wiesz, dzisiaj to. Co ja mogę, prawda?
SPEAKER_03Do szkoły podstawowej na lekcji języka polskiego zapowiedział się minister oświaty z małą wizytacją. Pani Kasia lekko zdenerwowana, bo w klasie numer jeden to oczywiście Jasio. Myśli, co tu zrobić, by cała klasa zabłyszczała intelektem, a przy okazji by nie okryła się hańbą. Więc wymyśliła, że każde dziecko wypowie słowo na kolejną literę alfabetu, a żeby uniknąć klęski ze strony Jasia, który strasznie przekinał. Jasiu po prostu zacznie. No bo jak jest przekleństwo na literę A. Nastaje sądny dzień. Minister zasiadł w ostatniej ławce. Pani Kasia mówi do Jasi. Jasiu, powiedz słowo na literę A. Juś na to. Automatycznie. Pani Kasi, kamień spadł z serca. I mówi do Małgosi. Małgosiu, powiedz słowo na literę B. A w tym momencie wstaje minister i mówi. Jasiu. Znaczy ty znasz znaczenie słowa, które powiedziałeś. A ja się na to. Oczywiście. Załóżmy, że pana matka jest kurwą. Czyli pan automatycznie jest kurwy syrem.
SPEAKER_02Ale no to jego wina, już ministra, naprawdę. Robili co mogli. I pani, i Jasiu.
unknownTak. Tak.
SPEAKER_02Losowanie do wcipu.
SPEAKER_03To też było. No, ale sam powiedziałeś przede chwilą.
SPEAKER_02Losowanie. Cześć stary. Słyszałem, że się ożeniłeś. No, żeniłem się. Musisz być szczęśliwy. Muszę.
SPEAKER_03O, bardzo ładny żart. Oj, bardzo ładna żar.
SPEAKER_02Ale tak.
SPEAKER_03Ale też. No przepraszam, Łukasz, że znowu będę kadział, ale też bardzo dobrze powiedziany.
SPEAKER_02Bo jak można to źle powiedzieć?
SPEAKER_03No pewnie, że można. Tak? To jest kwestia odpowiedniej intonacji. Rozumieję. Dziękuję Ci bardzo za te miłe słowa. No bo to trzeba zrobić coś takiego, co lubię nazywać w sposób następujący, że za słowem kryje się świat.
SPEAKER_02Tak, najpierw trzeba sobie wyobrazić ten świat. No i właśnie. To tak jak w poezji, że musisz znać, musisz wyobrazić sobie, co się kryje pod tymi słowami, pod tą lapidarną treścią, tak naprawdę, no bo to nie jest proza. Tak naprawdę zobaczyć obraz, który kryje się w tych zdaniach, nie? Jakby poczuć tę atmosferę i wtedy. No tak, ja nie wiem, ja nie wiem. Co w tym stylu to Marcin jest nauczyć.
SPEAKER_03Ja się zgadzam z tym absolutnie co powiedziałeś. Dlatego wylosuje dowcip. Na terytorium Indian położono drogę żelazną. Czyli ja wierzę, że chodzi po prostu o tory.
SPEAKER_02Kolej, tak. Mówiło się kolej żelazna.
SPEAKER_03No właśnie, ale nie droga. Wódz postanowił osobiście powitać pierwszy przyjeżdżający pociąg. Stanął na torach, podniósł rękę w geście powitania, a lokomotywa nawet nie zwolniła i przejechała po nim jak połysę kobylę. To nie koniec. Ale to już jest zabawne. Wita. Ciężko ranny wódz odzyskuje przytomność w swoim tipi, gdy nagle słyszy narastający gwist. Zrywa się na równe nogi, wyskakuje na zewnątrz patrzy. A tu czajnik z gwistkiem. Zrzuca go na ziemię kopie, depcze, wali toporem. Zona wypada za nim wołając. Uspokój się, co robisz! Zabić gminę pokibały.
SPEAKER_02Bardzo ładny, obrazowy dowcip. Myślenie prostego człowieka. Nawet nie prostego, ale takiego, który nie widział.
SPEAKER_03Teraz się Aku, i wiesz, zaraz wyjdzie, że jesteś sympasisty.
SPEAKER_02Ty powiedziałeś Indianin powinieneś powiedzieć Native American.
SPEAKER_03Powinien powiedzieć rzeczywiście rdzenny Amerykanin. Tak. Ale to nie ja powiedziałem.
SPEAKER_02Ja tam dowczył. Ja też przecież ja losuję teraz, więc nie wiem, co tam będzie.
SPEAKER_03Cholera jasna, no ta niepewność.
SPEAKER_02Marynarz po powrocie z dalekiego rejsu pytarzone. No i kochanie, co powiesz o tej małpce, którą przesłałem ci z Afryki. Jeśli mam być szczera, to wolę cię lecinę.
SPEAKER_03No nie, no przez to, że ty to tak spłętowałeś głupio. Jak głupią? No tym głosem, to mnie rozbawiło i wyraz swojej twarzy. Jeśli mam być szczera, to wale cię lęcę. No i przez ciebie się zaśmiał. Nie chciała zdenerwować męża. A ty mnie? Ja ciebie też nie. No właśnie. Ojciec gimnazjistki, która zwykle godzinami rozmawia z przyjaciółmi przez telefon. No, nie do wiary. Rozmawiałaś tylko 15 minut. Czyżbyś poznała jakiegoś małomów chłopaka? Nie, to pomyłka.
SPEAKER_02To zabawne bardzo. Jeszcze w czasach, kiedy naprawdę telefony były drogą sprawą.
SPEAKER_03Pamiętasz?
SPEAKER_02No pamiętam, że nie można było.
SPEAKER_03Nabijałeś troszkę rodziców? Nie doprowadziłeś do tego, że rodzice dostali wysokie rachunki za telefon stacjonarny.
SPEAKER_02A nie, to kiedyś była taka akcja i wtedy były jeszcze.
SPEAKER_0307-0?
SPEAKER_02Nie, nie, nie, na takiej nie. Ale w ogóle, że z kolegami gadałem gdzieś tam dzwoniłem i przychodziły, w którymś momencie bilingi były. I wtedy można było już sprawdzić, gdzie się dzwoniło, do kogo.
SPEAKER_03Moja mama specjalnie zamówiła usługę bilingową, bo ja robiłem ja nabiłem takie rachunki.
SPEAKER_02Ale dlaczego ze po złości?
SPEAKER_03A skąd? Jak mama po prostu wychodziła do teatru o godzinie 18, to ja od 18 do 22 mogłem gadać. Ja gadałem po prostu z kumplami, z koleżankami. No, mnóstwo gadałem przez telefon.
SPEAKER_02Ja pamiętam, miałem taki telefon też na kasetkę małą taką.
SPEAKER_03Telefon na kasetkę?
SPEAKER_02Telefon na kasetkę. To znaczy sekretarkę.
SPEAKER_03Ale że miałeś, no rozumiem, że miałeś sekretarkę na takiej minikasetki.
SPEAKER_02Miejski kasetka taka, jak do dyktafonów.
SPEAKER_03Tak.
SPEAKER_02No właśnie.
SPEAKER_03Tak. Tak. I to śmieszne, bo to się załączało po kilku nieodbranych sygnałach. I to nawet było słychać jak tak. Zaczyna tak działać. Dawno to były czasy.
SPEAKER_02Kto teraz odsłuchuje wiadomości głosowe?
unknownJa.
SPEAKER_02Czasami. W poczekalni w szpital trzech gości czeka na wieści od lekarza. Nagle wychodzi lekarz i mówi do jednego. Urodziło się panu trojaczki. Wspaniale. A to dlatego, że moja żona czytała trzech muszkieterów. Za chwilę wychodzi ponownie i mówi do drugiego. Urodziły się panu siedmioraczki. To dlatego, że moja żona czytała siedmiu wspaniałych? Na to mówi trzeci. Aha. Moja żona czytała dywizjon 303. Głupie. Ja pierdzielę.
SPEAKER_03Co za durny dobie. Ory. No, zastanawiałem się, jaka książka ma. Ale też już podejrzewałeś, że. Nie podejrzewałem, że dywizjon 303, bardziej aliba i 40 rozbójników.
SPEAKER_02Nie myślałem 100 Normatczyków. Nie, w ogóle nic nie myślałem. Bo kątem oka zobaczyłem końcówkę dowcipu. A, nie sprawdzasz tak błęd? Czasami.
SPEAKER_03Idzie staruszek do PZU i powiada. Chciałbym się ubezpieczyć na życie. A ile pan ma lat? 85. To pan już za stary. Niestety, ale nie mogę pana obezpieczyć. To się ojciec zmartwi. To pan ma ojca? Taka co? A ile ma lat? 104 to przyjdź pan jutro z ojcem. To się dziadek ucieszy. To pan ma dziadka? Taka co? A ile ma lat? No 122. To przyjdź pan jutro z ojcem jest dziadkiem. A jutro nie mogę. A dlaczego? Dziadek sieszeni. To mu się jeszcze chce? Nie, nie chcę, ale musi.
SPEAKER_02Co? Nie wiem. To koniec? Tak. A tak się dobrze zapowiadało. Tak, tylko nie zrozumiałem puenty. Ja też nie. Może tam jest coś dalej, ale musi?
SPEAKER_03Nie.
SPEAKER_02Dam za to, że ładnie bardzo opowiedziany i obiecujący dowcip.
SPEAKER_03No ale puenta tragiczna.
SPEAKER_02Ale był ten dowcip kiedyś, nie? Co z dziadkiem?
SPEAKER_03Ja był, ale to nie taki. Tak, był taki, że chyba przyszedł reporter do wsi, gdzie żyli najstarsi ludzie. Coś takiego było.
SPEAKER_02Niesamowite.
SPEAKER_03Nieprawdopodobne.
SPEAKER_02No dobra, to ja losuję.
SPEAKER_03No nie rozumiem czego żarka. Jeśli ktoś z Państwa rozumie, proszę napisać wytłumaczenie płenty w komentarzu, a Łukasz już wylosował dowcie.
SPEAKER_02Wylosowałem. Fą farowa. Żona fąfara, po prostu. Żona fąfara. Które może do uniwersum tam zajrze? Może tak. Więc żona fary, fąfarowa. Szyje sukienkę na maszynie, a mąż stoi nad nią i krzyczy.
SPEAKER_01Teraz wlewo. Jeszcze bardziej. Prosto. No uważaj, nie za szybko. No przecież to nie umiesz szyć. Po co te twoje głupie komentarze?
SPEAKER_02Chciałem ci tylko pokazać, jak się czuję, gdy jedziemy razem samochodem.
SPEAKER_03Bardzo dobry dowcip. No i widzisz. Ta subtelność mnie urzeka, dobrze opowiedziane.
SPEAKER_02No, co ty, naprawdę?
SPEAKER_03Niech nie gonią za te bazery dzisiaj, no ale ja mam dzisiaj taki nastrój. Że takie dowcipę nie śmieszą. Lasuję. Pojechało raz dwóch rusków do Szwecji po piłę do drzewa. Daleko? Bardzo. Wchodzą do sklepu i mówią, że potrzebują wyciąć parę drzewek i potrzebują do tego sprzętu najlepszego jaki jest na stanie. Sprzedawca po chwili zamyślenia mówi, że ma coś, co powinno się spodobać. Tutaj si drywale, taką piłą wycinają bez problemu średnio 60-70 drzew dziennie, mówi z uśmiechem na twarzy. Ruski ucieszone, każą zapakować i wracają do domu. Po tygodniu ponownie pojawiają się w sklepie z pretensjami do sprzedawcy.
SPEAKER_00Panie!
SPEAKER_03No jak to możliwe? Że u was wycinają 60, 70 drzew! Podciak dół u nas najlepsi drwale, nie dają rady więcej jak dwadzieścia 30. Sprzedawca trochę zdziwiony. Otwiera pudełko, wyciąga piłę ogląda. Wszystko wygląda na sprawne. W końcu zapala. W tym momencie jeden drusek mówi do drugiego: Tewania!
SPEAKER_02To ma silnik! Zabawne. Zabawne, zabawne.
SPEAKER_03Ale z jakim smutkiem to stwierdziłeś, Łukaszu.
SPEAKER_02Zabawne, zabawne. No że tyle musieli się napracować.
SPEAKER_03Żal ci się zrobiło ruskich w dzisiejszych czasach? Człowieka ci się zrobiło. Czyli ty jesteś jak Czechow. Jestem jako Czechow. Pójdę na Sachal, młody człowieka. Na Sachali.
SPEAKER_02Ale fajnie, bo ci twoi ruscy mówili trochę jak górale, a trochę jak z Białego Stoku.
SPEAKER_03No bo to byli górale z Białego Stoku.
SPEAKER_02No. Wpada facet do domu i woła. Rozradowany do żony.
SPEAKER_00Kochanie, patrz mam szóstkę w toku. Niemożliwe pokaż. No patrz! Będzie kilka miliardów. Już jedziemy gdzieś. Nie spiernalaj.
SPEAKER_03Tak, no. To już nawet nie da, bo to taki znany dowcip.
SPEAKER_02Znany.
SPEAKER_03Dlatego wylosuje coś. Ten żart był. Idzie facet po lesie. Deszcz zacina wiadrduje, noc czarna. Czarna ja. Zmarzł cały, patrzy, stoi samochód. Podszedł, zagląda do środka. Nikogo. Otworzył drzwi, wsiadł na tylne siedzenie, chroniąc się przed deszczem. Nagle samochód ruszył. Facet zgłupiał. Samochód jedzie, on siedzi sam za kierownicą nikogo. Nagle pojawia się owłośion ręka, kręci kierownicą i znika. Facet w coraz większym strachu. Patrzy wystraszony, pojawiają się pierwsze zabudowania. W końcu samochód zatrzymuje się przed zapuszczonym domem na skraju wsi. Brzwi się otwierają. Zarośnięty mężczyzna zagląda do środka i widząc wkulonego ze strachu w najdalszy kąt faceta pyta. A co ty tu kurwa robisz? Nic, nic. Jadę! Duka przestraszony pasażer.
SPEAKER_00No kurwa można o chujeć, a pchama ten kurwa jedzie!
SPEAKER_02Świetny dowcip. O głośiona ręka zawsze mnie ujmuje.
SPEAKER_03To jest rewelacja.
SPEAKER_02Dobrze, to jest. To chyba ostatni już dowcipy.
SPEAKER_03No powalutku chyba tak.
SPEAKER_02Przychodzi żona do domu i widzi męża leżącego w kuchni na stole zupełnie nagiego, obsypaną mąką. Co się stało? Pyta mocno zaniepokojona. No, przecież kazałaś mi ukręcić ciasto na jaj.
SPEAKER_00Także co to jest?
SPEAKER_04O Boże.
SPEAKER_03Słuchajcie, jeśli ktoś z was jeszcze nie zaobserwował naszego podcastu, no to żeby mu właśnie takie porady kulinarne nie umknęły.
SPEAKER_02Tak, no myślę, że takiego dowcipu bym nie przytoczył, chociaż kto wie w normalnym odcinku.
SPEAKER_03Zapraszamy, zapraszamy, zaobserwujcie nas. No to teraz ja ostatni, tak?
SPEAKER_02Tak, a później ja ostatni?
SPEAKER_03Tak. To jest ta takie pierniczona maszyna. Słuchaj Łukaszu. Przyjechali na urlop na są matrę. W samolocie popili Zwłaszcza, że jakoś przemycili swoje zapasy. Limuzyna z lotniska zewezła ich do hotelu. Po drodze opróżnili barek. W hotelu najbliżej morza okazało się, że nie ma miejsc, znaleźli dopiero w trzeciej linii. Trudno, co robić. Popili na smutki. W dodatku dostali pokoje nie na parterze z bezpośrednim wyjściem na basen, a na piętrze. Co robić? Popili. Policja ostatecznie jakoś zagoniła ich do pokoju. Nudzą się. Siedzą i piją. Postanowili skakać wprost z balkonu do basenu. Potem uznali, że spalmy może być niezła zjeżdżalnia. Ułamali, przestawili do balkonu. Na koniec wypróbowali skoki na fotelach. Przyjechała policja. Zakazano im wychodzić z pokoju pod groźbą aresztu, dopóki nie przedrzeć wieją. Trudno co robić. Zamówili panienki, zabawili się, popili, zasnęli. Przespali tsunami. Rano jeden wychodzi skacowany na balkon, rozgląda się dookoła same zniszczenia. Chłopaki! Chyba się kurwa nie wypłacimy.
SPEAKER_02Ale to jest też smutny żart o pijaństwie. To jest kadwegas pojawia. No dobrze, to losuje żart. W drodze do nieba spykają się duszę dwóch facetów i zaczynają rozmowę. Ja zmarłem przez zimno. No wiesz, niska temperatura, organizm nie wytrzymał. Tak? A ja zmarłem ze zdziwienia. Jak to ze zdziwienia? Wracam wcześniej z pracy, widzę gołą żonę w łóżku, no to szukam faceta. Sprawdzam pod łóżkiem. W szafa, w szafie, na balkonie, w łazience, w kuchni. Jednym słujem wszędzie i nie mogę go znaleźć. No i z tego zdziwienia umarłem. Zajrzał do lodówki to obaj byśmy żyli.
SPEAKER_03No taki.
SPEAKER_02A byłaś dyskur wielu cytujecki.
SPEAKER_03No dobrze. Tośmy przeszli przez to jak tsunami na Sumatrze. Tylko że my nie jak te ruskie co się rano obudziły.
SPEAKER_02Nie, my zwierząt.
SPEAKER_03My właśnie idziemy spać, można powiedzieć. Ale zanim pójdziemy spać.
SPEAKER_02Padłem pospać.
SPEAKER_03Ale zanim padą posłać.
SPEAKER_02Autóckie słuchanie. Mamy coś tam?
SPEAKER_03Zajrzyjmy, zajrzyjmy, zajrzyjmy.
SPEAKER_02Żeby nam nie ściągnęli za ruski akcent podcastu.
SPEAKER_03Oby nie. Panowie Dżanek 123. Powinna dołączyć do uniwersum twoja stara, która jest zarówno twoją starą, jak i starą Jasia. No tak. Mądre. Marcin J w nawiasie szef. Zróbcie o stierlicu.
SPEAKER_02Sturley był taki.
SPEAKER_03Był. To ten ruski klos. Klos. Dziadek do uniwersum tak świetnie go udajecie pisze monetka Enjoyer. Dobrze, dziękujemy za te sugestie. Pewnie się do nich jakoś. Ustosunkujemy. Nie no to my, no to. Nie, ja to Marcin, to Marcin. To tyle z sugestii. Ja tu nie widzę świetnych autorskich sucharów. No to trudno, no to my musimy powiedzieć. No, nasze też nie będą świetne.
SPEAKER_02No nie będą, tylko będą. Dobrze, proszę. Ty zaczynasz? Czy ja? Proszę bardzo. No to ja mam taką zagadkę. Według mnie żartobliwą. Jakie filozoficzne zdanie przyświeca francuskim producentom opon? Poproszę jeszcze raz. Jakie filozoficzne zdanie przyświeca francuskim producentom opon? Myślę, więc jestem. Skąd wiedziałeś? Tak pomyślałem.
SPEAKER_03Tak, bardzo dobrze. Dziękuję. No ale to wiesz, ty też czasami zgadujesz.
SPEAKER_02Nie podoba mi się to, że zgadłeś. A zabawne?
SPEAKER_03Zabawne. Zabawne. Bo sam wymyśliłeś? Bo ty wymyśliłeś. No, ale ty zgadłeś. No, więc podwójnie zabawnie. Tak byłoby tylko pojedyncza zabawa. Dobrze. Jak nazywa się grupa ludzi, która definitywnie przestała słuchać muzyki trans.
SPEAKER_02Transfobej transfobowie. Już te nie. Transto. Transport. Nie wiem. Transformers. Former. Bardzo dobra, ale nie zgadam. Jestem zasmucony dzisiaj. Nie bądź bądź ucieszony. Dobrze, jestem. Dobrze. Ale jakbym nie dał francuski, to też byś zgadł. No dobra. Teraz myślę. Teraz nie przekroja. Za prostą zagadkę dałem. Bardzo świetna zagadka.
SPEAKER_03Zbytłościutka dla mnie.
SPEAKER_02Mało błyskotliwa.
SPEAKER_03Bardzo błyskotliwa, jestem błyskotliwy gość. Dlatego błyskotliwą zagadkę, Łukaszu. Przepraszam. Docceń swojego partnera, partner in crime.
SPEAKER_02Partner in crime. Słuchajcie, drodzy nasi słuchacze. Tym optymistycznym akcentem żegnamy się z Państwem z wami.
SPEAKER_03Ja wiem, że tak, domyślacie się pewnie, znaczy zastanawia się, dlaczego bez eha przeszły dwie rzeczy. Pierwsza, czyli dlaczego bez Echa przeszło prima Apris. Bez eha trochę przeszło prima Aprilis, bo się nie łączyło akurat z wydaniem naszego odcinka. Poza tym uznaliśmy, że. Macie co tydzień z nami prima. Więc nie chcemy już. Więc nie chcieliśmy tego szczętucznego.
SPEAKER_02Was do żartowania z innych też, tylko żeby, jak to powiedziała moja nauczycielka, żeby obie strony się śmiały, a nie tylko jedną.
SPEAKER_03A ja was zachęcam przede wszystkim do żartowania z siebie. To jest wiele.
SPEAKER_02To jest najtrudniejsze.
SPEAKER_03Więc a druga rzecz. Nie wspomnieliśmy nic o świętej pamięci niestety już taku Norisie. Już tak Noris, który no, chyba na stałe wpisał się w kanon polskich dowcipów.
SPEAKER_02I nie wiemy, jakim cudem tak naprawdę zdało się to, że niezniszczalny człowiek jednak był śmiertelny.
SPEAKER_03No, bo kopnął kalendarską obrotu. Natomiast wrócimy do Taka Norisa jeszcze w tym sezonie, żeby go ogodnie pożegnać i żeby sprawić, że pamięć o nim nie umrze.
SPEAKER_02Nie umrze. Nie wszystko umr.
SPEAKER_03Nie wszystko umrze szczaków. Pozdrawiam was Marcin. Wszystkiego dobrego!
SPEAKER_02Wszystkiego dobrego.