Żarty się skończyły - podcast do śmiania
Postaw nam kawę, dzięki :)
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły” to podcast, który odbudowuje kulturę opowiadania dowcipu. Od klasyki, przez czarny humor, aż po absurd – eksplorujemy pełne spektrum tego, czym może być dowcip.
Dla nas humor to sztuka, a nie nasze poglądy. Każdy żart ma na celu wywołanie uśmiechu, refleksji i chwili zapomnienia od codzienności. W podcaście nie usłyszysz żartów rasistowskich ani antysemickich, bo wierzymy, że śmiech powinien łączyć, a nie dzielić.
Jeśli masz dystans i kochasz dobre dowcipy – jesteś we właściwym miejscu!
Żarty się skończyły - podcast do śmiania
Wiosenne tematy...
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
...czyli jaki wybrać odkurzacz?
Możecie nam pomóc, kupując nam kawę, dziękujemy :)
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły, czyli podcast do śpiania.
SPEAKER_04Sponsorem dzisiejszego odcinka jest.
SPEAKER_02Izabela Jod.
SPEAKER_04Bardzo dziękujemy za wsparcie naszego podcastu i ciągłą szansę rozwoju. A jeśli ktoś z Was również chce zostać sponsorem naszego odcinka i naszego podcastu serdecznie zapraszamy do płaty na mykofi. Link znajdziecie w opisie naszego podcastu. A teraz! Już nie powiem, że wystąpi pan na gieraz, bo powiedziałem to ostatnio. No ona też nie może za każdym razem występować.
SPEAKER_01No nie no, ma swoją wyporność. Przecież to jest znana artystka występująca na wszystkich cenach świata to taka willa chyba, tak trochę. Albo apartamentas.
SPEAKER_04Dobrze, że nie chałupas. Ałupas to my będziemy. Welcome to. Ałupas, welcome tu. No bo dwóch, to tu. Tak. Łukasz i Marcin. Czyli, opas Łukas i. Nie wiem co dalej. Witamy was w podcaście żarty się skończyły. Czyli podcaście do śmiania.
SPEAKER_01Wita was, wasz ukochany prowadzący Łukasz i wasz mniej prowadzący ulubiony Marcin. Tak, to ja. W sensie mniej ulubiony prowadzący, nie mniej prowadzący, bo prowadzimy tak sam.
SPEAKER_04No prowadzę równo. Web włeb, ale jestem mniej ulubiony.
SPEAKER_01Nie, to nieprawda. To był tylko żart.
SPEAKER_04Taki podcast, prawda?
SPEAKER_01Ja już dam bazera za ten żart.
SPEAKER_04Coś nie wyszło. No i słusznie, bo to w żaden sposób nie zasługiwało sobie na wasera. No dobrze. No, dzisiaj będziemy się miksować.
SPEAKER_01Co weźmiemy na tapet, tak zwany. Czy jak mówią niektórzy na tapetę.
SPEAKER_04To to jest. Oczywiście, no jak to mawia klasyk, przysłowiowy. Dzisiaj będziemy uprawiać takiego miksta. Po jednej stronie kotu ty i ja, a po drugiej dowcipy, z którymi będziemy się mierzyć na punkty. Oczywiście przysłowiowe, jak to zwyczaj. No oczywiście. Klasyk. No i zobaczymy, czy wygramy ten mecz. Chciałbym, żeby ten mecz był dzisiaj pod znakiem dobrego poczucia humoru. O, dobrze.
SPEAKER_01Myślę, że jest na to szansa, zwłaszcza po ostatnich odcinkach, gdzie nie było zabawnie, nie było nam do śmiechu. Chociaż trochę było.
SPEAKER_04No powiem ci szczerze, że ta trąbka to jest zabawne rozwiązanie. Jest jest. Ale było też uniwersum dowcipów, gdzie przypomniały się różne zabawne kawałki. Ale dzisiaj otwieramy w pewnym sensie wrota do Nowego Świata. Mówię pewnym, bo czasami pewnie będziemy też świadomie mniej lub bardziej skręcać w jakieś żarty, które miały już miejsce. Czasami nie będziemy o tym pamiętać, a czasami z pełną świadomością będziemy wracać do żartu, który padł dosyć dawno, a wydał się na tyle zabawny, że warto go przypomnieć. Tak. Będę dzisiaj psikać, ponieważ zaczyna się taka pora roku, kiedy niektórzy psikają. Jesteś alergikiem. Jestem.
SPEAKER_01Ja też jestem z tego. Ja nie wiem, czy ja jestem dumny, ale nie wiem nawet, na co jestem uczulony. Wiem tylko, że kręci mnie w nosie. Jak to się kiedyś ładnie mówiło.
SPEAKER_04Pałe szczęście. Ze w nosie. Łukasz. Tak. Nie przedłużając? Nie przedłużając. Chciałbyś rozpocząć? Czy zależy ci wyjątkowo, żebym ja zaczął?
SPEAKER_01Ja chciałbym rozpocząć. Proszę. Ach! Pomyśleć, że Mateusz się żeni. No właśnie, właśnie. A jeszcze wczoraj to na czworakach raczkowało to po podwórku, naplało się w kałużach i robiło w gacie. No, jak straby był ten wieczór kawerski.
SPEAKER_04Tak myślałem. Tak myślałem. No tak dobry dowcip. Ale oczywiście już nauczony doświadczeniem ponad stu odcinków.
SPEAKER_01Niesamowite, że my już wyprzedzamy płty w głowie. Nie potrafimy to tak jak czasami ciężko nam chyba obejrzeć ze świeżością jakieś przedstawienie teatralne, prawda? Że już widzimy czasami.
SPEAKER_04A zwłaszcza to, w którym gramy.
SPEAKER_01Zwłaszcza wiemy, jak się skończy.
SPEAKER_04Słuchaj, a chciałem nawiązać do pointy tego dowcipu: Ty masz jakieś doświadczenia zabawne, albo jakiekolwiek z wieczorem kawalerskim, bo ja powiem ci szczerze, nigdy nie byłem na żadnym wieczór kawerskim.
SPEAKER_01No to dużo cię ominęło, ale ja i tak wielu tych wieczorów nie pamiętam. Pamiętam, jeden z najgorszych wieczorów kawalerskich, to był wieczór kawalerski mojego brata.
SPEAKER_04A ja nawet pamiętam, jak do mnie dzwoniłeś przed wyjazdem, bo z tego, co pamiętam, on się odbywał na twojej działce.
SPEAKER_01Tak, na działce moich rodziców, ja go organizowałem. Byłeś tam trochę zestresowany. Byłem zestresowany. Był to też czas, kiedy nie piłem, nie spożywałem alkoholu.
SPEAKER_04No to ten czas właściwie ma miejsce cały czas.
SPEAKER_01Teraz, ale to była tak, później wróciłem jeszcze na chwilę, jeśli mam być szczery. Bądź. Będę. I musiałem pilnować tych młodzieńców. Żeby nie powiedzieć.
SPEAKER_04Zachowywali się po prostu jak zwierzęta troszkę. A była jakaś zabawna anegdota z tego wieczoru. No.
SPEAKER_01Trzeba było wybrać kanapę. No to zawsze jest. Naprawić stół, bo jeden z kolegów mojego brata powiedział. Ej, Łukasz, mam super pomysł. Jaki masz pomysł? Wezmę tę piłkę i kopnę ją tam w stół. Ja mówię, nie rób tego. Ale zobacz, jakie to fajne. No i to zrobił i uszkodził plastikowy stół. Ale miał kopa. To był jakiś zawodowy piłkarz? Nie. To był pijany, przeciętny człowiek.
SPEAKER_04To jest czasami synonim zawodowego piłkarza.
SPEAKER_01No tak, ale do momentu takiej libacji, która się często pewnie zdarza na wieczorach kawalerskich. Spriemne gry i zabawy, jak na przykład paintball, czy nie wiem, pójście na bilard, na kręgę, na kajaki, w zależności od tego, co kto lubi.
SPEAKER_04A jaką wy mieliście taką?
SPEAKER_01Paintball w lesie. To było super. Też bolesne dosyć.
SPEAKER_04Ale na trzeźwo.
SPEAKER_01Na trzeźwo.
SPEAKER_04Wygrałeś?
SPEAKER_01Chyba drużyna, w której byłem wygrała, tak? Zdobyliśmy flagę. To było fajne po lesie tak sobie. Z karabinkami. No wiesz, powiedz to. Jest tak adrenalny. No wiem, wiem.
SPEAKER_04Ale tak, ja też brałem kiedyś udział w paintbalu i również dobrze wspominam. Powinno się to nazywać Paintball. Painball tak, dlatego że jak cię trafią w jądro. Dokładnie. To masz boleść. A to teraz w tej trudnej sytuacji. Dlaczego trudnej? Dlatego, że boję się, że muszę teraz być tak zabawny jak ty i może się nie udać tam dowciąć. Ale czy ja byłem zabawny? Oczywiście. Jedzie rolnik szosą i nagle zauważa na poboczu prostytutkę. Zjadanie. Oczywiście. Jadą już dobry kwadrans. W końcu prostytutka pyta. Uprawia Pan seks? Nie. W tym roku jedno psa i buraki.
SPEAKER_01To jest śmieszne, ale może słowo seks nie dotarło do. Do tej flipki na wieśno.
SPEAKER_04No tak, wiesz, zastanawiam się, kiedy w języku polskim się właśnie.
SPEAKER_01Przepraszam, chciałem do końca. No tak, tak, tak. Ale kiedy słowo seks pojawiło się w ogóle w Polsce to jest też ciekawe. W którym wieku mniej więcej?
SPEAKER_04W osiem roku życia.
SPEAKER_01W wieku. W wieku. Ale mówię tak o kulturowo. Ale myślę, że po osiemnastym grubo.
SPEAKER_04No może Wisłocka jest.
SPEAKER_01Wcześniej chędo żyli.
SPEAKER_04Mogli chędożyć, a Wisłocka mogła seksić.
SPEAKER_01Już tak. Albo mogli z kimś lec legnąć.
SPEAKER_04Albo jak to Kornel Filipowicz w swoich opowiadaniach pisze, mogli z kimś żyć.
SPEAKER_01Żyć. A po śląsku żyć.
SPEAKER_04To wiemy co.
SPEAKER_01Tak. O, to ja mam nawiązanie do rolnika. O, tak. Syn gospodarza przyjechał z Anglii. Jedź, Synku, trzeba wywieźć gnój, mówi gospodarz. Ład? Syn chce się pochwalić znajomością angielskiego.
SPEAKER_02Ładky i łot świni.
SPEAKER_04Bardzo zabawny dowczy. Łoto. A widzisz, to była jedna z tych błęd, której poszukiwałem w głowie i nie znalazłem. Pyślałem sobie, co może być złot? Bardzo dobre.
SPEAKER_01Już mózgi nasze są zajęte, zamiast po prostu być tu i teraz, rozkoszować się historią, to my już myślimy.
SPEAKER_04Ale troszkę się rozkoszowałem. No to dziękuję.
SPEAKER_01Dziękuję, że ci zrobiłem dobrze. To ja dziękuję.
SPEAKER_04Proszę bardzo. Rozmowa męża z żoną. Piwo się skończyło. Skoczysz do sklepu? Ale na zewnątrz się slud, jeszcze się wywrócę. A to kup w puszce, żeby się nie stłukło.
SPEAKER_01To jest kwestia priorytetów.
SPEAKER_04Tłdziesz procentów. Woliłeś z puszki czy z butelki? Z butelki. Ktoś w ogóle woli piwo z puszki, jak ma do wyboru butelkowane.
SPEAKER_01Jeszcze takie nagrzane w puszce.
SPEAKER_04Obrzydlistwo.
SPEAKER_01Ojejku.
SPEAKER_04Nie, po prostu ja nie znoszę piwa z puszki. Nawet jak kupuję sobie piwo bezalkoholowe.
SPEAKER_01Ja też lubię przelać je już. Ale z puszki, czy z butelki? Z butelki, z butelki. W ogóle takie najbardziej lubiłem lane piwo. Robiłem sobie takie właśnie lany poniedziałek. Z beczki. To chyba było, ale zobaczymy. Do pokoju hrabiego wchodzi lokaj i mówi. Panie hrabio, znowu przyszedł ten żebrak, który twierdzi, że jest pana bliskim krewnym i że może tego dowieść. To chyba jakiś idiota. Ja też tak pomyślałem, ale to jeszcze nie dowód.
SPEAKER_04No, ale nie wiem, czy znałem ten dowcią.
SPEAKER_01To jest taki. Myślę, że hrabia i jego lokaj to też są postaci, o których powinniśmy powiedzieć, bo lokaj jest zawsze taki. To jest taki typowy, sprytniejszy sługa od pana, nie. Taki archetyp służącego, który jest Sancho Pana, tak.
SPEAKER_04Tak. Tak, miejsce tych panów jest niewątpliwie w uniwersum świata dowcich.
SPEAKER_01Nawet nie wiem, czy Alfred nie był mądrzejszy od Batmana.
SPEAKER_04Był, ale to też to jest trochę inna sytuacja, bo on był mądrzejszy doświadczenia. Doświadczenie. Ale był jednak starszym panem był i. I go wychowywał, więc to. To jest trochę archetyp ojca, nie, Alfred.
SPEAKER_01To jest niesamowite. Nie? Jak to jest jak niby taki prosty komiks, a jaka tam mądrość płynie z niego. Jaka? Wielka. Batman jest. Jest wielką mądrością. Więże się wielka odpowiedzi, ale to nie ten cytat. Wielką mocność.
SPEAKER_04Ale powiedziałbym, że linkuje tutaj. Link, lęk. Szanowni przysięgli, mam dla Państwa niespodziankę. Za chwilę przez te drzwi wejdzie człowiek, którego rzekomo zamordował mój klient. Adwokat wskazuje na drzwi. Zaskoczeni przysięgli odwracają się w ich stronę i w napięciu czekają. Mija minuta, potem druga. Nikt jednak nie wchodzi. W końcu adwokat mówi. Przyznaję, nie byłem szczery. Ale widzieli Państwo, że wszyscy patrzyli na drzwi z oczekiwaniem. To oznacza, że macie wątpliwości co do winy mojego klienta. Wnoszę więc, by rozstrzygnąć te wątpliwości na jego korzyść i go uniewinnić. Przysięgli udają się na naradę. Po pewnym czasie wracają na salę i ogłaszają werdykt winny. Zaskoczony adwokat pyta. Ale jak to jest możliwe? Przecież sami państwo patrzyliście na drzwi. Na to przewodniczący składu przesięgłych odpowiada. No prawda. My patrzyliśmy, ale pański klienta nie razu.
SPEAKER_01Bardzo.
SPEAKER_04To bardziej może trochę taka przepowiastka, anegdoty.
SPEAKER_01No. Zmorałem. Jak był taki pewien sportowiec. Co był niby niewinny? Co zabił żony? Nie wiadomo.
SPEAKER_04To ten, co mu się rękawiczki na dłonie nie mieściły?
SPEAKER_01Tak. I jeździł na deskorolce. Nazywa się Bart Simpson. To on. Jezu, jaki straszny, dobra. Dlaczego? Mam nowy dowcip. Tego chyba nie było. Tamtego chyba też nie Łukasz. Tak? No to się bardzo cieszę, że zdarzają się jeszcze. Zdarza mi się znaleźć jeszcze dowcipy, których nie było.
SPEAKER_02Jakłosia, Jakłosia!
SPEAKER_01Krzyczy gospodyni.
SPEAKER_02Dałaś krową! Nie Włoborowemu. No, spodziewałem się, podałaś.
SPEAKER_04Ale tak, dobrze, dobry. O tyle dobry, że zresztą bardzo mi się podoba to, że gospodyni, to jest dobre w tych dowcipach. I podoba mi się też, że ty idziesz z duchem czasu. Że gospodyni to nie jest jakaś taka baba wyjętarzywcem z XVIII wieku, tylko widać, że to już jest kobieta z XXI wieku, która zainwestowała w sterydy.
SPEAKER_01Wstery. O głosie mówisz. Tak.
SPEAKER_04Że może tam była potrzeba na przykład zmiany płci, i że już do wsi dochodzą też takie takie możliwości.
SPEAKER_01Właśnie, jak myślę o gospodyni, to mi się kojarzy z takiej perelowskiej wsi trochę. Bożena dykiel, taka z jakiegoś filmu. Niestety już świętej pamięci pamięci. Ale ona grała takie role.
SPEAKER_04Ale chociażby też w ziemi obiecanej.
SPEAKER_01Świetne, ona wygląda jak po prostu typowa niemka w tym filmie. Gra Niemka, ale ta uroda jest tak niemiecka, że aż nie można bardziej.
SPEAKER_04Ona miała w sobie tę taką organiczną, mówię o aktorskiej umiejętności, takiej plebejskosti na.
SPEAKER_01Prostoty takiej, tak.
SPEAKER_04Takiego nawet prostactwa, które nie było. No właśnie, który nie czułeś, że jest grane. Tak.
SPEAKER_01Takie skrzywienie, wiesz, ona twarz potrafiła, miała taką minę, takiego właśnie skrzywienia. Ona mogłaby zagrać. Jakby żyła jeszcze żonę rybaka w tej, wydaje mi się, złotej rybki.
SPEAKER_04W tej złotej rybce w baśni.
SPEAKER_01Idealna by była. Taka kurwa zawsze narzeka. Tak.
SPEAKER_04Ja mam. Pozwolę sobie dwa z rzędu, bo mam to są krótkie, one linery tak zwany. Jeden to jest one liner, zagadka. Jakie jest ulubione danie prezydenta nawrockiego.
SPEAKER_01Coś będzie, że zamiast spaghetti z meatballs, to będzie spaghetti z baseballs. Dobre by to było, nie wiem. Danie w mordę. A nie w mordę. Tu Kwaśniewskiego by było danie w szyję. Tak?
SPEAKER_04Tak, myślę, co by było Komorowskiego, ale za każdym razem, kiedy myślę o prezydencie komorowskim. Danie w bur. To jednak myślę, chodź tu mój szogól. Szokól. Słuchaj, ty znasz rosyjski, to może mi wyjaśnisz. Pewna Rosjanka powiedziała mi, że moja fryzura wygląda jak kobiece wno. Co mogła mieć na myśli? Że wyglądasz jak pizda z uszami.
SPEAKER_01Ale jak to będzie po rosyjsku? Pizdz? Zóż myj. Złóż myj. Uszmyj. Łóż mi, urz mi. Siedzą dwie blondynki na przystanku i rozmawiają.
SPEAKER_00Na jakiej tramwaj czekasz? Na dwudziestkę. Ale przecież dwudziestka jeździ tylko w dni świąteczna, dziś jest wtorek.
SPEAKER_04Ale ja mam dzisiaj urodziny. Tak, było. Tak. Ale co to szkodzi? Wcisnąć taki guziczek. Ale to już było. No, jak, Zośka, robisz sobie ty cycki, czy nie? No niestety nie. Mój lekarz wykrył przeciwwskazania. Jakie? Stać mnie tylko na jeden.
SPEAKER_01No to jest duże przeciwwskazanie. Tak. Chociaż to by było ciekawe może dla kogoś.
SPEAKER_04Komuś by się to spodobało. Może. Pamiętam kiedyś. Nikcyc. No jeden właśnie. Właśnie może stać ją na jeden, ale za to duży. No właśnie. Przypomniało mi się, że kiedyś wielkim dla mnie poruszeniem była scena z filmu Pamięć Absolutna z Arnoldem Przwalskim. Ja wierzę, nie widziałem tego filmu. Tam jest kobieta, która ma trzy piersi. Ja ja wtedy 10 lat zobaczyłem to i myślałem sobie, jak to możliwe. Teraz wiem, jak to możliwe. Efekty specjalne.
SPEAKER_01Mądry Marcin po szkodzie.
SPEAKER_05Dokładnie.
SPEAKER_01To ja mam dowcip szkolny. Proszę. I w treści, i w myślę, w przesłaniu, czy zobaczymy. Sprawdzając wiadomości. Co?
SPEAKER_04No może tam niewyraźnie jest napisane.
SPEAKER_01Nie wyraźnie jest napisane. Ktoś mi napisał takim Times New Romanem. Czcionką bardzo małą. Czyli czas nowego Romana. Czas nowego Romana. Czas na nowego Roma. Sprawdzając wiadomości religijne dzieci idących do komunii. To chyba nie wiadomości religijne, tylko wiedzę religijną dzieci idących do pierwszej komunii. Siostra Katechetka usłyszała taką wersję przykazania. Nie pożądaj żadnej żony bliźniego swego. No Damianku, mówi siostra. No pomyśl, coś ci się pomyliło. Damian po chwili. Nie pożądaj żony bliźniego swego na daremna.
SPEAKER_04To jest dobre. To jest dobre, nie wiem, czy na bazera tak się zastania.
SPEAKER_01Nie, nie, nie na bazera. Dlatego powiedziałem, że to jest podstawowej.
SPEAKER_04To jest dobre w tej logice. W dziecięcej logice.
unknownTak.
SPEAKER_04No tak. No świetne, to jest odwrócenie przykazania, to znaczy. Chęt aż miło.
SPEAKER_01Właśnie zawsze mnie zastanawiało to przedostatnie i ostatnie. Przykazanie. Nie pożądaj żony bliźniego swego. Ani żadnej rzeczy, która jego jest. Właśnie, jak się dobrze zaakcentuje, to dobrze to brzmi. Ale jak zaakcentujesz ani żadnej rzeczy, która jego jest, to już w połączeniu z tym poprzednim przykazaniem wychodzi na to, że ta żona to jest rzeczą.
SPEAKER_04No tak, no tak, masz rację. Nie pomyślałem tak o tym. Zatem dam ci Bazera. Za twoją niewątpliwą inteligencję. Dziękuję. Dzięki Marcin. Kiedy spojrzałem na swoje nagie odbicie w lustrze, pomyślałem. No za chwilę wypieprzą mnie z tej IK.
SPEAKER_01Bardzo śmieszne. Nie ma jak to Hotdok z IKE.
SPEAKER_04O, bardzo, bardzo lubię.
SPEAKER_01Ja też Tanie.
SPEAKER_04To dlaczego dobre? Tylko że właśnie nie jeden. Ja nie wiem, no tak. To wtedy dwa trzeba sobie kupić. Prażona cebulka. Tak. Rewelacja.
SPEAKER_01O góre? Ok, musztarda, keczup. Tak. A wiesz, czego mi brakuje? Naprawdę za czym bardzo tęsknię to są hot dogi z lat 90. No tak. Po prostu to jest smak, którego już nie ma. Bo ta parówka też była średnio dobra, ale połączenie tych surówek, takich ze słoika, które tam z czerwonej kapusty. Półka była okropna też. Bo była taka na parze podgrzewana. Tak. Ale wiesz, ale był ten majonez, na przykład, musztarda i kczub, i to połączenie tego smak zachodu. W latach 90. miałeś nagle miałeś hot doga, miałeś Amerykę w dłoni.
SPEAKER_04No powiedziałbym taki smak zachodu wiader ze wschodni.
SPEAKER_01No wiadomo, tak, tak, tak. Ale te budki takie wszędzie takie czerwone, które stały.
SPEAKER_04No ty chyba masz takie doświadczenia, bo ja jako dziecko nie mam, ponieważ nie byłem wtedy w Łodzie, ale czy ty pamiętasz jakieś budki z hot dogami, te słynne z dworca fabryczna? Tak, pamiętam. Bo ja sam dworzec fabryczny pamiętam, ale już wtedy chyba one nie były te budki takie popularne.
SPEAKER_01Ale pewnie w Poznaniu, jak tam mieszkałeś, też było trochę tych budek.
SPEAKER_04Wiesz co, był taki. Do dzisiaj jest taka budka na moście teatralnym, która słynęła z zapiekana.
SPEAKER_01A, okej. No zapiekanki to też były świetne rzeczy.
SPEAKER_04No to były nasze polskie fast foody. No tak.
SPEAKER_01Jeszcze wcześniej było coś takiego w Warszawie też. Bułka, która była wydrążona i w środku były po prostu pieczarki. To było jakoś tak serem.
SPEAKER_04A, tak, było coś takiego. Nawet nie wiem, jak to się nazywa. Ale teraz sobie przypomniałem, nie podam nazwy, żeby to nie robić, pract placement, ale kiedyś na niezwykle, moim zdaniem, wysokim poziomie smaku, była taka sieć restauracji, która swoją nazwę zaczerpnęła z starożytnego Egiptu. No, przedstawiała ta nazwa to.
SPEAKER_01A, tak, tak, tak, tak. Już wiem. Bez nosa ta postać.
SPEAKER_04Ta postać co tak, Obeliks niby tam.
SPEAKER_01No świetne to było, ale niestety się sprawia.
SPEAKER_04A przecież to robiło było.
SPEAKER_01Pyszne było. Tak. No dobrze. Skłodniałem.
SPEAKER_04Ja też. Z tego wszystkiego nie pamiętam, kto ostatni przeczytał dowcip. Ja przeczytałem ostatnio do IKE i wtedy rozmawialiśmy o hodnowach.
SPEAKER_01Tak, bardzo dobrze. Dziękuję. Piątka za uwagę. Hura. Pamiętasz, były takie za uwagę się dostawało na lekcji.
SPEAKER_04Ja za uwagę to raczej dostawałem właśnie.
SPEAKER_01Uwagi. Właśnie. Pewien facet, trochę już starszy, zaczynał mieć zaniki pamięci. Coś jak my. Tylko nie jesteśmy tak bardzo starzy. Kiedyś na spotkaniu z przyjaciółmi u niego w domu zaczął opowiadać, że teraz leczy się u takiego dobrego lekarza. Na to goście też by chcieli, jak się ten lekarz nazywa.
SPEAKER_00No właśnie miałem na końcu języka.
SPEAKER_01Pamiętacie może, był taki grecki poeta w starożności taki ślepy. No był, Homer, co ten lekarz ma nazwisko Homer?
SPEAKER_00Nie, nie, nie, nie, nie, nie.
SPEAKER_01On napisał taką epopę o tym, jak Grecy się tłukli nad takim miastem starożytności, które próbowali zdobyć. No tak, no, zdobywali troje. To co ten lekarz się jakoś podobnie nazywa? Albo mieszka na takiej ulicy? Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie. Tam był taki wódz, no tych Greków, taki główny, Agamemnon. I on miał tego, no, brata. Menę lałowała. Tak, tak, tak, tak, tak. Ale co on ma wspólnego z lekarzem? No zaraz, zaraz już mówię. No i tam był ten wódz trolejński, który ten. No, jak on tam miał? No, uprowadził żonę. Parys? Ten lekarz nazywa się parys? Nie, nie, nie. Ta żona, co ją uprowadził to. Jak ona miał. Jak ona miała na imię. No, Helena. No właśnie, Helena.
SPEAKER_02Helena! Jak się nazywa ten mój lekarz.
SPEAKER_01To jest dowcip, który można wyciągnąć nieskończoność, a poety się spodziewasz.
SPEAKER_04Kiedyś wydaje mi się, że ten dowcip był, ale to jest jeden z tych dowcipów, który był tak dawno, że bardzo dobrze, że on wrócił. Tak, bardzo dobrze opowiedziany. Bardzo zabawnie go opowiedział. Dziękuję bardzo. To ja dziękuję. Myślę w imieniu swoim i słuchacz. Dzień dobry pani. A to ty, Piotrusiu, co się stało? Tata mnie przysłał, bo długie przemotorku i nie może sobie poradzić. Poczekaj. Stary różdu i pomóc sąsiadowi. Tata jeszcze mówił, żeby pan sąsiad widział jaki specjalny klucz, bo tata nie ma. A jak? Szklana 50.
SPEAKER_01Szklana 50. Szklana 50. Szklana, no. To były czasy, kiedy ludzie tak znali tych swoich sąsiadów i dobrze z nimi żyli. I wspólnie spędzali czas.
SPEAKER_04Żałuję, że to jest czas przeszły.
SPEAKER_01Teraz ludzie są nieufni. Chyba.
SPEAKER_04I zajęci za bardzo. Chyba wszystkim tylko nie budowaniem relacji. Takim bezpośrednim budowaniem relacji. Bo budują relacje na TikToku.
SPEAKER_01No kiedyś sąsiadowi można było kluczy zostawić na przykład. Szklaną 50. No i w podziękowaniu można było też wręczyć. Niesamowite, że kiedyś walutą było, po prostu był alkohol dękczynną. Nie wiem, czy dalej tak jest? Czy już trochę się odchodzi o to. To się chyba zmienia. Ale kiedyś to było niesamowite, że. Tak jakbyś komuś dał po prostu, nie wiem, 30 zł, to tak dawało się alkohol.
SPEAKER_04Tak, butelkę dobrej wódki.
SPEAKER_01Może to się wiązało z tym, że kiedyś o alkohol było trudniej na przykład.
SPEAKER_04Albo że kiedyś było też dużo większe społeczne przyzwolenie na picie alkoholu.
SPEAKER_01No tak, i na to w pracy. No to widać na tych filmach, nie? Że wszyscy w tej pracy chlali. Może nie chlali, ale spożywali ten alkohol. Każdy, wiesz, dyrektor miał barek. Alternatywy się kłaniają. A, na piękna szafa, tak.
SPEAKER_04Ta słynna scena z Wojciechem pokorą. Świetna. Rewelacyjna.
SPEAKER_01Polecamy Państwu alternatywy 4. Serdecznie. Spotykają się dwa pączki. Jeden do drugiego. Star! Złożyłem podanie na studia. No i co, przyjęlicie? No co, ty, pączka?
SPEAKER_04Bardzo znany? Nie wiem, czy ja go kiedyś nie słyszałem, ale nie jest z naszego podcastu, wydaje mi się. Bardzo wdzięczny. No taki bardzo.
SPEAKER_01Można by rzec głupi. Popodobnie jak można by rzec mądry. Piór nonsens, jak to się mówi? Piór nonsens? Tak, czysty nonsens. Czysty nonsens. Taki absurdalny po prostu, tak? Dowcip absurdu.
SPEAKER_04Troszkę mnie kusi na red flag, tak i wiesz.
SPEAKER_06Ale właśnie nie wiem, bo to. Na wszelki wyzwolony od lat 18.
SPEAKER_04Dżingel jest dłuższy niż dowcip. Małżeństwo w łóżku.
SPEAKER_03Patrz! Stanął mi. To dawaj, dawaj, dawaj, dawaj. Przysunuj się do mnie szybko. Cicho, cicho, bo cię jeszcze pozna po głosie.
SPEAKER_01Nie, to nie jest na. No właśnie, tak się zastanawiałem. No za bardzo się asekurujesz, Marcin. Kazałeś! No bo wiedziałem, co to za to? Nie wiedziałeś. No to może to lepiej. No dobrze, niech tak będzie. Ten dowcip chyba też już był, bo teściowych były dowcipy. Swoją drogą też czeka jest na uniwersum.
SPEAKER_04Uniwersum masz miło. W ogóle centralna postać na plakacie.
SPEAKER_01Tak. Trzeba będzie ją trochę jakoś od baby odróżnić, bo też myślę, że trochę seks wspólnych może mieć. Tak, to prawda. Przyjechała teściowa.
SPEAKER_02Otwieraj ty łobuzię! Wiem, że jesteś w domu, bo twoje Adidasy stoją przed drzwiami. Niech się mama tak nie wybądza! Poszedłem w standup.
SPEAKER_04Tak, był, ale bardzo ładnie opowiedziany. I też był bardzo dawno. Dawno. Także ktoś, kto słucha nas po raz pierwszy.
SPEAKER_01Właśnie witamy w ogóle nowych słuchaczy.
SPEAKER_04Witamy, to słyszy dowcip po raz pierwszy. W każdym razie z Twoich ustów. No i zachęcamy do słuchania również naszych wcześniejszych odcinków. Oczywiście. A jeśli słuchacie nas po raz pierwszy, i podoba Wam się nasz format, to koniecznie dodajcie nasz podcast do obserwowanych. Podobnie zresztą słuchajcie, większość też osób, które nas słucha, widzimy, to nie ukrywam po tych statystykach iości osób, które słuchają, a możemy nieskromnie powiedzieć i za to bardzo dziękujemy, jest was bardzo dużo. To byłoby dobrze, gdybyście też dodali nas do obserwowanych, bo wydaje mi się, że właśnie ilość odsłuchów ma się po części nijak do ilości fowersów. Tak.
SPEAKER_01Jeśli chcecie, możecie kupić tam kawę na bajkofi.
SPEAKER_04Bajkofi. Link na stronie naszego podcastu. Cudzisz, profilu.
SPEAKER_01Żegnamy reklamy.
SPEAKER_04Było sobie dwóch kumpli dwwali. Wiesław i Patryk.
SPEAKER_01To mógłbyś koniec zakończku. To by było zabawne.
SPEAKER_04Poszli pewnego razu do roboty i wie się go drąbał sobie rękę. Patryk, myk, myk. Wrzucił rękę do torebki foliowej, wieśka do samochodu, szybko zawizł do szpitala.
SPEAKER_02Ręka.
SPEAKER_04Mruczy chirurg. Będzie ciężko. A za cztery godziny proszę przyjechać w okolegę. Po tym czasie Patryk przyjeżdża do szpitala. Gdzie Wiesiek? W ping poga. Rzeczywiście. Drwalna piżdża w pingla przyszytą ręką aż miło. Po tygodniu wiesławowi przydarzył się podobny wypadek, ale tym razem odrąbał sobie nogę. Patryk analogicznie. Myk, myk, noga, torebka, wiesiek, samochód szpital. Noga. Ciężka sprawa, mówi chirurg. Proszę odebrać kolegę za 6 godzin. Po tym czasie Patryk przyjeżdża do szpitala, a tam na trawniku Wiesek z przeszytą nogą w piłę gra s szyby lecą. Po tygodniu wieśka do Pada Pech jeszcze więks. Odrąbał sobie łeb. Patryk Standard, głowa mykmyk, torebka Korpus Wiesława autoszpital.
SPEAKER_03Ciężka operacja z tą głową.
SPEAKER_04Ale za 10 godzin powinno być dobrze, mówi chirurg. Po tym czasie do szpitala zajeżdża Patryk. Gdzie wieśek?
SPEAKER_03Nie żyje. Jak to? Przecież miało być OK. Operacja wprawdzie ciężka. W ciężka. Ciężka, no bo była ciężka, ale żeś panwa wieśka w torebce udusił.
SPEAKER_01Ale ten domcik jest tak dobry na tak wielu poziomach. Z tym ping Pongiem, z piłką nożną. Z tym lekarzem, który. On mi się skojarzył od razu, wiesz, co, z takim z Batman.
SPEAKER_04Mi się kozył z takim felczerem, przepraszam. Co to tak gdzieś w jakimś miasteczku niedaleko wsi, że to nie jest jakiś szpital.
SPEAKER_01Taki felczer mi się skojarzył z pierwszą częścią Batmana. Tam. Joker poszedł do takiego lekarza, który po prostu miał jedną liczę i była. Jaki to jest absurd w tym filmie, że po prostu chirurg, który ma takie brudne narzędzia i cały wykrwi.
SPEAKER_04A on wtedy bierze lusterko, które roztrzaskuje.
SPEAKER_01I taka żarówka, jaki to jest przerażające i to jest wyobraźnia Tima Bartona. Świetna. Ale tak, to mi się z takim właśnie skojarzy, że dobra, dań pan coś tam zrobimy. Piękny dowcip. Zabawny, prawda? Świetnie, świetnie opowiedziany. Dziękuję. Ale proszę. Do mieszkania fąwarów przychodzi akwizytor sprzedający odkurzacze. Stawia odkurzacz na podłodze, rozrzuca po całym dywanie mnóstwo śmieci, okrówów, i tak dalej, i mówi: Zjem każdy papro, którego nie wciągnie, ten super odkórzacz. A w takim razie życzę smacznego, mówi wąwarowa. W naszym domu odczaraj nie ma prądu. Ojej!
SPEAKER_04Ale obrzydlistwo! Obrzydlistwo. To co on tam musi. Ojej. No tak, no to właściwie krótko mówiąc, zamienił się w odkurzacz. No tak. Ludzki odkurzacz. Bo myślałem, że ten dowcip już był. Ale ja pamiętam inną pułę. Nie było nic z sprądem, było coś, że kod się wypróżnił coś tam. Ojej, obrzydlistwo. Bardzo działa na wyobraźnie ten dowczyk w moim przypadku.
SPEAKER_01No, musiał posprzątać jakoś.
SPEAKER_04A ty korzystasz w mieszkaniu, chcę to wierzyć z odkurzacza. A z jakiego?
SPEAKER_01Korzystam?
SPEAKER_04A z jakiego masz taki.
SPEAKER_01A nie mogę powiedzieć firmy pewnie.
SPEAKER_04Nie możesz, ale my mamy taki, co to sam se jeździ.
SPEAKER_01A nie, to ja nie mam takiego, co sam sobie jeździ. Ja muszę. Za przeproszeniem, ty nim jeździsz? Ja nim jeżdżę.
SPEAKER_04Ale to nie jest Kasia. Pamiętasz Kasię, tak jest urządzenie. Nie pamiętasz.
SPEAKER_01Kasia, to taki stary odkurzacz?
SPEAKER_04Nawet, ale wiesz, jaki odkurzacz, co to nawet nie był podłączany do prądu, tylko to była taka. Jak to dobrze nazwać? To było w prostokątnym kształcie podstawa, która była zbudowana na takich dwóch wałkach.
SPEAKER_01Tak, tak, jak szczotka, jak to się nazywało? To się nazywało, tak?
SPEAKER_04Nie wiem, czy wrotka, ale to były takie dwa wałki ze szczotkami. I to polegało na tym, że ty ruszając z tym do przodu i do tyłu, uruchamiałeś te wałki, które szczotkami zbierały z podłogę.
SPEAKER_01Takie ręczne kosiarki. Jak takie ręczne kosiarki? Nie spaliwidowe i elektryczne. To się nazywało Kasia. Ale to ja myślałem, że to jest. Bo ja widziałem coś takiego u mojego dziadka kiedyś, jak byłem mały, ale myślałem, że to jest do polerowania podłóg.
SPEAKER_04Nie, nie, nie. Chyba, że ty mogłeś mieć zamożnego dziadka. Może miało coś takiego do polerowania podłóg.
SPEAKER_01Nie no, ja pamiętam taki odkurzacz firmy coś tam z domem. Czy nie podąż, produ.
SPEAKER_04Wiem, pamiętam, była taka firma, a oni też robili fwarelki. Tak, tak. I ten domi mieli w logo taki domek, prawda?
SPEAKER_01Tak, tak, tak.
SPEAKER_04Pamiętam. Prędą, pręddom. Czyli ty po prostu masz przysłowiowy, jak to mawiał klasyk, odkurzacz.
SPEAKER_01Odkurzacz, taki, który się ładuje i jest bezprzewodowy.
SPEAKER_04Czyli masz taki, który się tam ma taką stację dokującą.
SPEAKER_01No nie mam stacji, bo to musiałbym wkręcić do ściany, a wiesz, ja nie jestem inżynierem.
SPEAKER_04Nie jesteś. No to jak to ładujesz ten przysłowiowy rynku?
SPEAKER_01No po prostu podłączam do prądu. Kablem. I tyle. I to jest bardzo wygodne, bardzo dobrze, że tak powiem, sie.
SPEAKER_03Tak.
SPEAKER_01Jest takie słowo. Zasys, zasysa kurze. I miał jeszcze podświetlenie, więc widać te kurze, jak jest ciemniej.
SPEAKER_04Chcę dopytać. Bo to jest ciekawe, bo rozumiem, że ty gdzieś przeprowadziłeś się. Nie. Bo mieszkałeś do tej pory w centrum Warszawy, niemalże. No przesadza. Tak. Na ulicy Połapskiej. Tam mieszkam.
SPEAKER_01Ale co myślisz, że kupiłem odkórzek?
SPEAKER_04Bo chodzi o to, że co kury trzymasz w domu. Bo jak mówisz, że zasysz kurę, to co jej zasyszasz konkretnie.
SPEAKER_07Ja ja.
unknownRosł.
SPEAKER_04Bardzo proszę, Łukaszu. W tej trudnej sytuacji ja będę mówił, bo ty mówiłeś o odkurzeczku.
SPEAKER_01Tak, ja mówiłem o odkurzeczni.
SPEAKER_04Dzisiaj o tym gadaliśmy po części powiedziałeś ten towcip dzisiaj przed naszym podcastem. To zabawne. Naprawdę? W pewnym sensie. W harlemie pięciu lokalców napadło i zaczęło tarmosić niemieckiego turystę. Niemiec zaczął krzyczeć: NAE! NAEN! Przebiegło jeszcze czterech.
SPEAKER_01No tak. To o tym właśnie się gadaliśmy. Piekąd rozmawialiśmy. Dlatego dam bazera. Dobra? Bo nie jako sobie go daje.
SPEAKER_04No tak, słusznie.
SPEAKER_01Mąż wrócił z pracy i zobaczył, jak trójka jego dzieci siedziała przed domem, ciągle ubrana w piżamy, i bawiła się w głocie wśród pustych pudełek po chinszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do aułta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu, nie było najniższego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, chodnik był zawinięty pod samą ścianą. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej. W zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole. Lodówka stała szeroko otwarta, psiej jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnych drzwiach była usypana kubka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, lewcząc przy okazji kolejne zabawki, kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane. Między tym wszystkim a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył krok i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała, jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał, co tu się dzisiaj stało?
SPEAKER_00Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała.
SPEAKER_01Pamiętasz kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam? Tak, odpowiedział z niechęcią. Więc dziś tego nie zrobiłam. Łoś też bardziej przypowieść, ale piękna.
SPEAKER_05Nżowci. Piękna.
SPEAKER_01Jak to okazuje się, że rola matki jest tak naprawdę etatem. Tak.
SPEAKER_04Piękna, ale też bardzo męcząca. Bo jak opowiadasz to wyobraźnia moja, która jest cały czas bombardowana kolejnym brudem, i sobem, przypomniała mi się scena, ty oglądałeś bliskie spotkania trzeciego stopnia z Figbergem.
SPEAKER_01Dawno, dawno.
SPEAKER_04Tam jest taka scena, w której główny bohater grany przez Dreyfusa w swoim domu zaczyna usywać kopiec, który z jakiegoś powodu ma w głowie jego wygląd. Jakiegoś kobca, który trochę wygląda jak góra, on go zaczyna obsesyjnie tworzyć i budować, żona go zostawia, wyprowadza się z dziećmi, a on przez okna nasypuje z ogrodu mnóstwo ziemi, piachu. No więc to mi się.
SPEAKER_01Świetny aktor swoją drogą. Był też taki film, gdzie prowadził orkiestrę szkolną. Nie pamiętam, jak się nazywał, ale świetnie zagrał takiego nauczyciela, pasjonata.
SPEAKER_00Jak to się nazywało?
SPEAKER_01Nie pamiętam. Może sobie przypomnę.
SPEAKER_04Tutaj zrobię coś takiego.
SPEAKER_06Dozwolono już od lat 18.
SPEAKER_04Bo i był, i dozwolony od lat 18. No to pięknie. Ale chciałem go przypomnieć, bo jest bardzo zabawny, moim zdaniem. Tata, mama i synek stoją przed budką z lodami. Tata zamówił lody czekoladowe, mama waniliowe. W tym momencie ojciec z rozmachem trzka syna w głowę i pyta. A ty jak ich chcesz wielki ubieg? Oburzona starsza pani pyta. A dlaczego go pan bije jej tak wyła? Ojciec na to, proszę pani. Są trzy rzeczy w życiu, które facet chce mieć. Po pierwsze, duży, fajny samochód. Proszę spojrzeć tam na parking. Ojciec, to wskazuje piękne BMW. Wiedzi pani? Oto on. Po drugie, wielki, wygodny dom. Widzi Pani tamten dom na wzgórzu? Ojciec to wskazuje na wielką willę z basenem. Mój. Po trzecie, fajną laskę. Z ciasną cipą. I taką też miałem.
SPEAKER_03Dopóki nie urodził się wielki łeb!
SPEAKER_05Tak. Piękny dowcip. Piękny. Chyba ty go opowiadałem, jak go opowiadałem, tak, tak, tak.
SPEAKER_01Ale podrasowałeś go emocjonalnie.
SPEAKER_04Albo końcóweczka, tak.
SPEAKER_01Tak. Ładnie w timingu.
SPEAKER_04Uczę się od najlepszych.
SPEAKER_01To dobrze. To jest dziwny dawsi. Przystole.
SPEAKER_02Tak, tak, hrabino mam hemoroid. O, hrabio. W istocie nie hrabino w dupie.
SPEAKER_05Piękny żart. Ależ pięknie opowiedział.
SPEAKER_01Ale mam wszystko opowiedział.
SPEAKER_04Ale pięknie. I zresztą świetnie się zaczyna. Nie ma zbędnego wstępu, tylko wchodzisz od razu w środku rozmowy. Rewelacja. Bardzo dobrze.
SPEAKER_01Ja lubię takie dowcipy.
SPEAKER_04Jest bardzo dobrze skonstruowany. Bardzo. Piękny żart. Istocie.
SPEAKER_01Tak, bo już możesz sobie dopowiedzieć, jak wcześniej ta rozmowa wyglądała, nie jak on opowiada.
SPEAKER_04Świetne. Świetne. To jest też jak często w dobrze skonstruowanych scenariuszach filmowych.
SPEAKER_01Tak, że dialog nie ma zbędnego tak zwanego pierdolenia.
SPEAKER_04Tak, i zbędnego też wprowadzenia, że nagle się okazuje, że możesz dowiedzieć się o bardzo istotnych informacjach z kontekstu.
SPEAKER_01Scena może zacząć od środka, nie musisz robić wprowadzenia do sceny, bo to jest świetne. To Stephen King pisał chyba tak w takim napisał podręcznik do pisania, że żeby skreślać wszystkie nieistotne informacje, dzięki którym i tak czytasz czytelnik zrozumie, co się dzieje.
SPEAKER_04Ale z drugiej strony mamy teraz odwrócenie. Bardzo dużo wywalał po prostu. Bo mamy teraz odwrócenie tej tendencji, pewnie słyszałeś o tym, że jedna z wiodących platform streamingowych wymaga od scenarzystów, aby tematy głównego wątku fabuły były powtarzane kilkunastokrotnie na przestrzeni całego scenariusza. Z uwagi na to, że wielu ludzi w trakcie oglądania filmu korzysta z telefonu komórkowego i ma rozproszoną uwagę. Niesamowicie jest.
SPEAKER_06Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_04Stoi facet na klatce schodni. I pali. Nagle z sąsiedniego mieszkania rozlegają się krzyki, wrzaski. Za chwilę wybiega sąsiad z połamanymi okularami 3D. Facet go pyta. Sąsiedzie, czemu pan taki wściekły? Abo kupiłem swój telewizor 3D i właśnie rozwaliłem go w drzazgi. Dlaczego?
SPEAKER_03Bo próbowałem obejrzeć porno i pięć lat wymało mi.
SPEAKER_05Dałeś tutaj przycisk? Dałem, musiałem. To nie słyszałem go. Dałem. Musiał.
SPEAKER_01Ojku. Był taki film. Oraty. Lov, miłość, Gaspara Noe. To nie jest ten.
SPEAKER_04Nie widziałem tego filmu.
SPEAKER_01I on był. Ja go nie widziałem w 3D, ja go widziałem w 2D, ale była scena zbliżenia. W sensie było najpierw scena zbliżenia, a później było zbliżenie na członka w trakcie wytrysku, i ten wytrysk.
SPEAKER_04Na kamerę?
SPEAKER_01Tak. Ale to było tak w zwolnionym tempie, i myślę, że po to było całe to 3D dla tej jednej sceny.
SPEAKER_04No tak.
SPEAKER_01No tak. Wydaje mi się, że ludzie mogli się.
SPEAKER_04Ale on był w 3D?
SPEAKER_01Ten film?
SPEAKER_04Tak, był w 3D. Niesamowite.
SPEAKER_01Myślę, że ludzie mogli ocierać sobie twarzy, jak oglądali ten film. To mniej więcej tak, jak się ba jak wybiegli z kina podczas pierwszego pokazu filmu Blakiej Lumier. Pociągu na stację. W Lonie chyba, czy nie? Nie pamiętam gdzie.
SPEAKER_04No słuchaj, Łukasz, to rzeczywiście, chyba tylko po to była ta wersja.
SPEAKER_01Chyba tak. A to był taki, no właściwie można by rzec: arthousowy porn. Tak bym nazwał ten film. No dobrze. Po miłym u obiedzie, bo to jest. Rzecz się dzieje na wsi, więc tu tak jest skonstruowany ten dowcip, tak jest opowiedziany, że te słowa są. Właśnie nie wiem, czy to jest śląski, czy to jest taki po prostu jakaś gwara taka wiejska. No sprawdza. Zobaczymy. Po miłym łobiedzie dwie pary wstają od stołu. Kobiety poszły do kuchni, a chłopi do pokoju gościnnego. Jeden mówi do drugiego. Myślim, że to wspaniale, że cały czas mówisz do swojej żony słoneczko, dziubku i cukierzku. Ten na to. Prawdę mówiąc, cztery roki temu zapomniałe, jako ma na imię.
SPEAKER_04No to ciekawe, bo tutaj. Nie wiem. Czego nie wiesz? Nie wiem. Bo ty w ogóle zrobiłeś ciekawe połączenie.
SPEAKER_01Nie wiem, co to było. Ale to mnie się to podobało.
SPEAKER_04Najbardziej z całego dowcipu.
SPEAKER_01Podobało się to dla mnie.
SPEAKER_04Tak, bo puenta.
SPEAKER_01A tu jest jako manamiano. Puenta taka mizerna. Mizerna. Mizerna cicha.
SPEAKER_04Stajenka licha. Ale opowiedziany. I puenta licha. Bardzo interesująca. No tu jest taki dowcip, też powiedziałbym. Co ja będę? Po prostu opowiem. Żona do męża. Czy naprawdę musiałeś znowu wypić całą butelkę wódki? Kochani.
SPEAKER_03Tym razem zostałem zmuszony. Przez kogo? Przez przypadek. Zgupiłem nakrętkę od butelki. O Jezus, Maria.
SPEAKER_04No nie mogę wygrać. Nie to jest to.
SPEAKER_01A też się mówiło, żeby zakręcić, bo 5% uciekają.
SPEAKER_04No, ale nie miał jak zakręcić, więc nie chciałby wypił się tak.
SPEAKER_01No to ja mam. Dcip. O mężu i żonie.
SPEAKER_04A ile ci jeszcze zostało? Tak, pytam z przysłowiowej. No dwa. No i świetnie.
SPEAKER_01Mąż wraca o czwartej rano do domu. Żona za spana otwiera mu drzwi i pyta z wyrzutem. No gdzie byłeś? Na rybach, kochanie, odpowiada mąż. No i co? I złapałeś coś? Pyta żona. Nie. Nie. Mam nadzieję, że nie.
SPEAKER_04Straszny, ale o tyle bardzo dobry dowcip, że tutaj powiedziałbym, wieloznaczność zamknięta w bardzo prostym dialogu. No tak. I to jest ekstra w tym dowcipek. No, bo on to nie jest taki dowcip prostolinijny kawałek.
SPEAKER_01Nie, nie jest.
SPEAKER_04Dobry żart.
SPEAKER_01To poproszę. Wa.
SPEAKER_04Wart. Moja żona myśli, że oblała prawo jazdy w momencie, w którym nie zatrzymała się przed zebrą. Ja wiem, że stało się to już w momencie wjechania doza.
SPEAKER_05Tak. Tak myślałem.
SPEAKER_01Bardzo ładny. Ja nigdy chyba nie użyłem określenia zebra na pasy.
SPEAKER_04A ja bardzo często użyłam.
SPEAKER_01Ja zawsze mówię pasy. Nigdy nie powiedziałem, że na zebre wchodzę. Wejdź na zebra.
SPEAKER_04A ja używałem tego sformułowania i pewnie jeszcze używam. I pewnie będę używał czas.
SPEAKER_01A używaj. Dzięki. Ciekawe, czy w innych językach też tak się mówi, czy to jest polski wymysł.
SPEAKER_04A jak jest w ogóle zebra po angielsku?
SPEAKER_01Zebra.
SPEAKER_04Po prostu? Mm.
SPEAKER_01Okej. Co myślałeś? Horse in stripes? Tak. Meryl strip. Meryl strip to zebra. Kostnica. Patolog odkrywa prześcieradło i mówi. Czy rozpoznaje pani swojego męża? Tak, to on. Przy okazji jakiego broszku dopania używacie, że to prześcieradło jest takie białe? Boże drogi. Wydaje mi się, że wielozadaniowa kobieta po prostu. Wielozadaniowy dowci. Wiele zadaniowy dawci.
SPEAKER_06Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_04Młody człowiek się ożenił. Jednak po ślubie do niczego między nim a małżonką nie doszło. W końcu udał się do teścia i żali się. A to. Wiesz, co ja z reklamacją? Ja już trzeci dzień po ślubie, ona mnie nawet do łóżka nie wpuszcza. Wiesz, nie bardzo wypada. Poproszę żonę, żeby z nią porozmawiała, przecież to są kobiety. Matka poproszona rozmawia na osobności z córką. No, no co się stało? No czemu mu nie dajesz? Bo on myśli, że jestem dziewicą. A ja przecież miałam jednego chłopaka, drugiego chłopaka, trzeciego. No to wiesz, durna, co robić. Przecież twój tato też tak myślał, że ja byłam dziewicą, a ja miałam jednego chłopaka, drugiego, trzeciego. W tym czasie teść podsłuchuje, a zień zniecierpliwiony pyta. No i co? No co? No o czym tam mówią? O czym, o czym, o czym? Na o czym mogą rozmawiać dwie kurwy?
SPEAKER_01O Boże. O Boże.
SPEAKER_04To śmieszny żart.
SPEAKER_01Bo z dziewczynami nigdy nie wie, o nie wieczą. O, Boże, drogi. No, co zrobić?
SPEAKER_04Przejść płynnie do. Autorskich sucharów.
SPEAKER_01Coś tam, coś tam? Ktoś tam, coś tam mówiłeś. Ktoś tam, oczywiście. Coś tam, coś tam. Więc tak. Od I, i, i, i. O kurczęta. Albo LL. A to już mieliśmy takie doświadczenie. Jeśli ta osoba mogłaby w komentarzu następnym. Powiedzieć tam, jak się czyta. Tak, jak to się czyta. Fonetycznie proszę nam to zapisać. Więc ta osoba ma żart autorski. Jak? Jak się nazywa grymas Witolda? Nie mam pojęcia. Witamina. Bardzo dobre. Bardzo dobre. Bardzo dobre. Oraz Tomek i Krzysztof.
SPEAKER_04A, to ojciec i Syn z tego co pamiętał. I pozdrawiamy.
SPEAKER_01Pozdrawiamy. Mam autorski żart. Jak się nazywa uszczęśliwiona szynka.
SPEAKER_04Hypi. Ktoś jest hapy? Nie. No to nie wiem. Cieszynka. Bardzo dobra. A jak jest twój dowcip, ty mój autorski dowcipnisiu.
SPEAKER_05Już widzę, że będzie się działo. Będzie się działo, bo. No.
SPEAKER_01Co odpowiada. Teraz muszę się zastanowić. Co odpowiada sprzedawca? Gdy Kazimierz. Pyta go, dlaczego ten obraz jest taki tani.
SPEAKER_04Co odpowiada sprzedawca? Kazimierz pyta go. Dlaczego ten obraz jest taki tani?
SPEAKER_01Wyobraź sobie, że przychodzi kazimierz do sklepu. Do antywariatu. Do antywariatu czy gdzieś. I pyta, dlaczego ten obraz jest taki tani? Dlaczego ten obraz jest taki tani? I co odpowiada ten sprzedawca? No nie wiem. Kazorama.
SPEAKER_04A! Kazdorama, okej. To teraz ja. Straszna. Jak nazywa się Syndzikana?
SPEAKER_01Sydykat. Okej. Mogłoby być oczywiście. Dikens, Dickenson, Dekanson, Dekanson, dzikanka, dziecka, nie wiem.
SPEAKER_04Michael Jackson.
SPEAKER_01To też mogłoby być gdzie jest syn Michała.
SPEAKER_04Gdzie? Michel Jackson. Też dobra.
SPEAKER_01No dobrze. To tym właśnie optymistycznym akcentem o panu Jacksonie. Ja widziałem film, Marcin nie widział. Może ktoś widział. Dla mnie ten film to był jaki żart. Więc się wpisuję w nasz podcast. Ale może komuś się podobał, więc trudno. Słuchajcie, nasi milili słuchacze. Widzimy się za tydzień. Właściwie słyszymy. I pozdrawiamy was serdecznie. No nie wiem, co jeszcze mogę dodać. Marcinie, masz coś do dodania? Jakieś polecenia, coś widziałeś ostatnio ciekawego, czym chciałbyś się podzielić? Słuchałeś jakiejś płyty ciekawej.
SPEAKER_04Tak, ale to nie o tym dzisiaj.
SPEAKER_01Nie, nie o tym o tym.
SPEAKER_04Wszystko, co miałem do powiedzenia w kontekście żart podcast się skończyły. Powiedziałem.
SPEAKER_01No to dobrze. Ja też chyba wszystko powiedziałem.
SPEAKER_04No to w związku z tym życzymy wam dobrego, uśmiechniętego tygodnia, a my słyszymy się tradycyjnie za tydzień. Tak, i pogody. I pogody dół.