Żarty się skończyły - podcast do śmiania
Postaw nam kawę, dzięki :)
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły” to podcast, który odbudowuje kulturę opowiadania dowcipu. Od klasyki, przez czarny humor, aż po absurd – eksplorujemy pełne spektrum tego, czym może być dowcip.
Dla nas humor to sztuka, a nie nasze poglądy. Każdy żart ma na celu wywołanie uśmiechu, refleksji i chwili zapomnienia od codzienności. W podcaście nie usłyszysz żartów rasistowskich ani antysemickich, bo wierzymy, że śmiech powinien łączyć, a nie dzielić.
Jeśli masz dystans i kochasz dobre dowcipy – jesteś we właściwym miejscu!
Żarty się skończyły - podcast do śmiania
Boki zrywać...
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
czyli jak to jest śmiać się do rozpuku?
Jeśli chcecie nam kupić kawę, to możecie:
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły, czyli podcast do śniania.
SPEAKER_02Sponsorem dzisiejszego odcinka jest. Stawerwis niewski, który zapłacił tutaj naprawdę kilkukrotnie można powiedzieć w wielu transach jedną wpłatę. Bardzo dziękujemy, lecz nie rozbijacie też o to ile, ale że w ogóle i że doceniacie w ten sposób nasz podcast. Jeśli chcecie być również sponsorami naszego odcinka, to pozostawcie nam kawę na bajkopy.com. Link znajdziecie w opisie naszego odcinka i podcastu.
SPEAKER_04Dziękujemy.
SPEAKER_02To jest też ciekawa sprawa, tak sobie myślę, bo.
SPEAKER_04Dzień dobry w ogóle przebywanie. Dzień dobry.
SPEAKER_02Dzień dobry, witamy w podcaście. Żarty się skończyły. W podcaście do śmiania. W takim podcaście, w którym opowiadamy dowcipy, przewracamy jak to sobie kiedyś ukuliśmy takie sformułowanie, przewracamy kulturę opowiadania do wcipów.
SPEAKER_04Mam nadzieję, że zrywacie sobie boki, jak to kiedyś się mówiło, prawda?
SPEAKER_02No, tak się mówiło. Zrywać boki, jak to mówią klasek przysłowiowy. Chciałem powiedzieć, że ta kwestia poruszania tych finansów, a właściwie tego wsparcia przez naszych słuchaczy, to ciekawe, że często wiąże się u mnie z pewnego rodzaju wdzięcznością połączoną z zawstydzeniem. No bo z jednej strony przecież robimy to docelowo, żeby z tego żyć i żeby na tym zarabiać, bo to jest nasz zawód. Jesteśmy wykwalifikowani w tym kierunku. Mówię to w pełni odpowiedzialnie. W tym kierunku powiedziałbym tego performensu, i tego entertainmentu. A z drugiej strony, to jednak to zawsze jest takie zaskakujące i przyjemne. A z trzeciej strony takie zawstydzające, że. Teraz jak o tym powiedzieć, że dzięki, że zapłaciliście nam kasę. Więc używam tego sformułowania sponsor, bo chciałbym, żebyście też mieli takie poczucie, że de facto jesteście sponsorami, że wasze wsparcie to materialne, a jednocześnie też takie emocjonalne, bo czujemy, że to jest jakiś taki taki handicap, który dostajemy, że on naprawdę pomaga nam się już nie tylko rozwijać, ale nie oszukujmy się w dzisiejszych czasach, zwłaszcza ten czas to pieniądz. No i my coraz rzadziej sami to czujemy z tego powodu, że musimy gdzieś po prostu funkcjonować jeszcze zawodowo, mamy coraz mniej czasu na to, żeby się spotykać i nagrywać, więc to są takie momenty, które sprawiają, że mamy łapiamy oddech i za to chciałem podziękować.
SPEAKER_04I za wasze wiadomości, w których piszecie, że potrafi Wam to zrobić dzień, mówiąc kałkową z angielskiego. Tak. To jest naprawdę bardzo miłe. Bo jak tak sobie gadamy, to czujemy się, jakbyśmy byli na po prostu takiej luźnej rozmowie, a świadomość, że naprawdę nas słucha tyle ludzi i że poprawiamy komuś humor w jakieś beznadziejne dni, no to jest naprawdę bardzo przyjemne. Chciałbym też takiego podcastu słuchać, który by mi poprawiał dzień. A nie będę przecież słuchał siebie, bo nie jestem głupi. Możesz słuchać mnie, jeśli jesteś mądry. Wytnę swoje wszystkie kwestie i posłucham tylko Marcina.
SPEAKER_02W nawiązaniu do tego, co powiedziałeś, dostaliśmy ostatnio taką wiadomość, w której jedna z osób napisała, że hej, właśnie pisałem egzamin z języka polskiego, ósmoklasisty, no ale mi nie poszło, ale wasz podcast od razu poprawił mi humor. I co genialne, humor zostało napisany przez cechę, więc uważam, że z wyjątkowym poczuciem humoru i błyskotliwością tego się miejmy nadzieję. Tego się trzymam. Ten nasz słuchacz to napisał. To jest naprawdę to może być sam w sobie żart. Tylko taki właśnie do czytania, a nie do opowiadania, bo tutaj kluczowy jest to cecha. No tak, ale to jest ekstra.
SPEAKER_04No ale miejmy nadzieję, że jednak kolega zda ten egzamin.
SPEAKER_02Absolutnie, trzymamy za ciebie kciuki. A teraz specjalnie dla Ciebie. Dedykacja dzisiejszego formatu. Format dzisiejszy to format dosyć znany i mamy nadzieję, że lubiany, czyli. No to jest. Jak my to nazywamy? Bo czasami to ucieka. Teraz chciałem powiedzieć, to nie jest uniwersum, no bo wiadomo, czym jest uniwersum świata dowcipów. Nie, to jest. To jest różnorodny świat dowcipów. To jest różnorodne. O, tak, to jest różnorodny świat dowcipów. To wybieramy się z wami w taką podróż. Po świecie, po całym świecie.
SPEAKER_04Kiedyś to było nazywane miksem, tak jak mikstapy były kiedyś. Takie składanki. Więc to jest taka składanka dowcipów.
SPEAKER_02Tak, czyli starsze! Milenialsi mogą sobie to wyobrazić jako kasetę magnetofonową, nagraną z różnymi utworami z radia. Troszkę młodsi mogą sobie wyobrazić jako płytę CD.
SPEAKER_04Wypalone z MP-trójkami ściągniętymi z emule.
SPEAKER_02A najmłodsi mogą sobie to wyobrazić jako o co wam chodzi?
SPEAKER_04No jako z Playlistą, którą tworzycie w Spotify'u i wysyłacie komuś.
SPEAKER_02O, świetnie powiedziane.
SPEAKER_04No więc nie przedłużają. Nie przedłużając, bo wiem, że niektórzy mają do tego zastrzeżenia, a więc nie przedłużamy.
SPEAKER_02Tak. Zresztą wrócimy do tych zastrzeżeń pod koniec odcinka, bo to też bardzo zabawne. Tak, to trzeba rozwinąć i poświęcić temu chwilę. Dobra. Zaczynasz? Oczywiście, proszę.
SPEAKER_04Przychodzi dres do dentysty.
SPEAKER_02Już się śmiejesz. Bo to zabawne rzeczywiście dres udentysty. Trudno sobie wyobrazić dresę dentysty.
SPEAKER_04Tak, dentysta każe mu otworzyć usta. Patrzy i zdziwiony pyta. A gdzie ma pan zęby? Adres na to. Mam wyjebanę.
SPEAKER_02Mocne otwarcie. Ale czy dzisiaj w ogóle funkcjonuje jeszcze subkultura dresiarzy?
SPEAKER_04Tak, tylko. Tak. Funkcjonuje. Ja widziałem. Białe skarpetki, ciemne dresy, czapki. Nie wiem, co prawda, czy jeszcze są tełczany prawilności tak zwane, czyli te nerki przewieszone sobie.
SPEAKER_02Kołczan prawilności. Nie znałem tego. Co się nazywało?
SPEAKER_04Rewelacja. Tak przewieszone, wiesz, przez Tors. Ale tak, no są dresy.
SPEAKER_02Ale one są już trochę takie. Ekstensją, co? Tak, tak. To marciło nie to, co w latach 90. Bo wydaje mi się, że.
SPEAKER_04Każdy był dresiarzem w latach 90. Jak pamiętam w szkole, każdy chodził w dresach. Cztery paski, pięć pasków, dwa paski. Te lampasy. Te takie na guziki otwierane, wiesz, takie rozpinane spodnie. Tak, tak, tak, tak. Jak dla Cipentailsów, nie wiem.
SPEAKER_02No tak, coś takiego jest.
SPEAKER_04Każdy miał dresy. No bo to było wygodne, to było modne. Tanie w miarę.
SPEAKER_02Ja do dzisiaj lubię nosić spodnie dresowe, ale takie otalionowe czy takie. Nie, bardziej materiałowe. Ale jednak pamiętam, że w latach 90. założenie spodni dresowych to też był pewnego rodzaju sygnał, nie? Sygnał pod tytułem Uciekaj.
SPEAKER_04No tak.
SPEAKER_02Uciekaj, bo dostaniesz.
SPEAKER_04Przysłowiowy.
SPEAKER_02Tak. Dlatego uciekam od dresów i teraz ja znajdę jakiś dowcip. Znaczy ja już znalazłem. No to dobrze.
SPEAKER_04Szukajcie, a znajdziecie mówi pismo.
SPEAKER_02Tak mówi. 80 latek ożenił się z dwudziestolatką i to z poślubną spędzają w hotelu. Wśród personelu tegoż hotelu trwają zakłady, czy pan młody przeżyje tę noc. Nad ranem na schodach prowadzących do recepcji pojawia się panna młoda. Na drżących nogach słania się trzymając się poręczy. Co się stało? Pyta zaniepokojona recepcjonistka. Na to panna młoda płaczliwym głosem. Jak mówił, że oszczędzał 60 lat, to myślałem, że ma na myśli pieniądze.
SPEAKER_04O. Można się naciąć. W sensie nabić. W butelkę. Tak. Przepraszam. Pomyślałem właśnie o butelce.
SPEAKER_02Ja też. Pewnie grali w butelkę. To jest taka niewinna gra dla 80-latka i 20-latka. Idealna na przełamanie lodów. No tak. Tak zwanych, oczywiście. Oczywiście.
SPEAKER_04To może ja coś z innej parafii. Proszę. A propos? Będzie ksiądz? Nie. Tak powiedziałem. Z innej beczki. Żona do męża. Chciałabym być twoją gazetą. Dlaczego? No zwracałbyś na mnie więcej uwagi. Ale wiesz, kochanie, że ja codziennie mam nową.
SPEAKER_02Wow!
SPEAKER_04Dam bazel.
SPEAKER_02Roskotliwy gość, co tak.
SPEAKER_04A dlaczego kobieta chce być gazetą?
SPEAKER_02No nie wiem. Pierwszy raz coś takiego usłyszałem. Ja też. Ja bym w życiu nie chciał być gazetą. Ja też nie. Żeby ktoś cię. Komara tobą zabił? No właśnie. Albo żeby cię przeczytał i wyrzucił, albo co gorsza nie przeczytał i wyrzucił. Bo to też się tak zdarza, nie? Że kupujesz gazetę i zapominasz, że ją przeczytać. Ona następnego dnia już jest nieaktualna, więc ją po prostu wyrzuca.
SPEAKER_04Ale wiesz, jaką gazetą najbardziej bym nie chciał być?
SPEAKER_02Najbardziej nie chciałbyś, nie wiem.
SPEAKER_04Takim miesięcznikiem dla dorosłych.
SPEAKER_02A dlaczego byś nie chciał być miesięcznikiem dla dorosłych z rozkładanką?
SPEAKER_04No nie wiem, bo nie chciałbym mieć jakichś posklejanych stron w sobie.
SPEAKER_02No tak, o tym nie pomyślałem. Ma to sens. Głęboki. Kelner! Hej! Kelner! Słucham pana. Nie odpowiada mi ta zupa. A o co ją pan pytał? To głupota.
SPEAKER_04Jak psychiatryka, ale podoba mi się. Ten spokój kelnera. Tak.
SPEAKER_02No, wydaje mi się, że właśnie to jest jego siło.
SPEAKER_04W ogóle kelner, taki prawdziwy kelner jak. Jak. Wlętych rewirach. Zaklętych rewirach.
SPEAKER_02Film nie pamiętam czy i to był majewskiego. Oczywiście, że tak. Janusza. Ale wydaje mi. Simratem i Romanem Wilhelmiem.
SPEAKER_04Tak, że to już też jest zawód, który odszedł do lamusy. Taki prawdziwy zawód kelnera, że teraz kelnera się przeucza w weekend, jakiegoś studenta się bierze, a już nie ma takiej sztuki kelnerskiej jak kiedyś, prawda?
SPEAKER_02Tak, to tak jak nie ma trochę sztuki, to jest co innego, ale nie ma trochę sztuki bycia sprzedawcą. Że sprzedawca przede wszystkim. Takim komiwojeżerem? Nie, sprzedawca w sklepie, że on wie, co ma, jaki ma asortyment. No tak.
SPEAKER_04Subiekt, tak jak w lalce.
SPEAKER_02Tak. Tak. Zapytaj dzisiaj sprzedawczynie w pewnej popularnej polskiej sieciówce, która nazywa się jak pewne urocze zwierzę. Zapytaj ją rękunkom. Zapytaj ją, jakie wino może ci polecić. A to już w ogóle za dużo, ale zapytaj ją, czy ma jakiś pół wytrawne albo wytrawne.
SPEAKER_04Ale co ona może wiedzieć, jak ona głównie małpki sprzedaje cały dzień. To prawda. To jest straszne, ostatnio widziałem gościa, który sobie trzymałki. Taki.
SPEAKER_02Dobrze ubrany gość. Jakby był źle ubrany, to nie brałby trzech małpek, tylko 07. Tak naprawdę. No, to też jest ciekawe. Małpka w żabce.
SPEAKER_04Czy to się tam zmieściło?
SPEAKER_02Nie wiadomo jak.
SPEAKER_04Ciekawe, czy w Biedronce są takie. No dobra. Małpki? Są małki w Biedronkach. Można znaleźć. Idzie Jasił do szkoły i zatrzymuje jadący samochód. Proszę, niech mnie pan podwiezie do szkoły. Ale chłopcze, ja jadę w innym kierunku. Tym lepiej. O, tak, bardzo dobry szkolny towci, który był już.
SPEAKER_02Od razu chcemy w takim razie skorzystając z okazji, chcemy zapowiedzieć odcinek 1 czerwca na Dzień Dziecka chcemy zrobić i zrobimy. Bo to nasz podcast. Odcinek poświęcony i dedykowany naszym najmłodszym słuchaczom, których nie powinno być, ale i tak wiemy, że są. Więc zrobimy taki odcinek. Tutaj rodzice wtedy możecie odejść śmiało od głośników i nie musicie pilnować cenzury, a nawet cenzurować swoich dzieci słuchaczy, tylko to będzie odcinek taki, jak my to nazywamy Peggy S.
SPEAKER_04Jacy rodzice przecież myślisz, że ci 15-latkowie mają dzieci?
SPEAKER_02No tak, o tym nie pomyślałem. A w dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe.
SPEAKER_04Wszystko jest możliwe. Ja miałem koleżankę, która zaszła w ciąży w wieku 15 lat, a jej mama ją urodziła w wieku 15 lat. Żartujesz.
SPEAKER_02Czyli jej mama w wieku 30. W wieku 30 lat została babcią.
SPEAKER_04Czyli jakby tak dalej pójść.
SPEAKER_02To w wieku 45 lat pra babcią, a w wieku 60 pra babcią. A w wieku 75? No i tak dalej, i tak dalej. Orety. Niesamowite. Mąż zabiera żonę do klubu. A tam na parkiecie koleś coś wywija: tańce, breakdance, moonwalking, robi salta, kupuje drinki dla ludzi. Prawdziwy lew parkietu. Nagle żona mówi do męża. Widzisz tego faceta? 25 lat temu oświadczył mi się, ale dała mu kosza. Na co może odpowiada? Wygląda na to, że nie przestał jeszcze świętować.
SPEAKER_05Bardzo zabawne.
SPEAKER_04Ale też w kategorii wdzięcznej. Tak, wdzięczny, ale najbardziej mnie tak naprawdę rozbawiło w tym dopcipie, że tańczy Monwoki, coś tam, kupuje drinki na parkiecie zajmiste. Tak. Rozmowa kwalifikacyjna. Więc ile ma pan lat? 30. A jak długo pan pracował w poprzedniej firmie? 35 lat. Jakim cudem?
SPEAKER_02Nadgodziny. A to bardzo ładny dowcip. Niewdzięczny, lecz żeby niewdzięczny i wręcz życiowy. Bardzo dobry dowcip.
SPEAKER_01Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_02Wpada koleś w komieniarce do banku ze spluwą i drze się. Nagleby, kurwa wszyscy to jest napad! Co się kapi, szelej do gleby? Podchodzi do babeczki do okienka. Dawaj hajs! Ale proszę pana, tu nie ma pieniędzy. Jak to nie ma pieniędzy, to jest bank, że niby co jest kurwa za tym sejfem? To jest bank spermy. Otwieraj ten sejf. Babka otwiera rzeczywiście po lewej fiolki, po prawej fiolki. I co? Że to jest niby sperma, tak to pitość ma to! Ale pyj po cię nie rozwalę! Wypiła, jakoś przełknęła. Jeszcze jeden! No pytaj! Ale pypo cię zabiję! Ta wypiła, chociaż cofnęło jej się, ale wypiła. Facet nagle ściąga kominierkę i mówi I co, Marysiu? Można?
SPEAKER_06Maria.
SPEAKER_04O, Boże. No, to jest na bazę radowych. Jakby nie patrzeć. No tak, to był dla dorosłych dowciel.
SPEAKER_02Prawda?
SPEAKER_04Tak.
SPEAKER_02On chyba nie pomylił tych banków, co? Nie.
SPEAKER_06Teraz się zastanowiłeś.
SPEAKER_04Cóż za nieporozumienie.
SPEAKER_01Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_02Rozumiem, że nie chcesz pozostać dłużny.
SPEAKER_04Tak, ale to nie chodzi o treść, a o słownictwo tutaj bardziej. Czego wam trzeba, dobry człowieku? A, i to był już ten dowcip, więc. Czego wam trzeba, dobry człowieku?
SPEAKER_03Kawałek chleba, szanowna pani. Gdyby się znalazł, byłbym nad wyraz zobowiązany.
SPEAKER_04Dobry człowieku macie szczęście. Mieliśmy dzisiaj małą uroczystość i sporo tortu zostało.
SPEAKER_03Nie, ale szanowna pani, zbyt łaskawa, tylko chleba kawałek.
SPEAKER_04Dobry człowieku to żaden kłopot. Wani domu przynosi spory kawał tortu i z dumą wręcza go żebrakowi. Ten chcąc nie chcąc, przyjmuje jej pod nosem szepcze.
SPEAKER_03Kurma, jak jeden denaturat przez to gówno przesadza.
SPEAKER_02Tak, to jest. Wspaniały żart. Dobrze, że go znowu. Dobrze, że go przypomniał. Nie, niego nie było. Świetny żart. No to są problemy. Trzeciego świata. Tak, to chciałem właśnie powiedzieć.
SPEAKER_01Dozwolony od. Jeszcze 18.
SPEAKER_02Oglądałem synem filmów. Od razu zaznaczam, że nie ja oglądałem. No wychodzi syna. Tak, cytuję. Oglądałem synem film, w którym pojawiła się scena erotyczna. Chyba czas, żebyś poszedł do łóżka i tato. Ja mam 18 lat, nie obchodzi mnie, ile masz lat, nie będziesz patrzył jak walek.
SPEAKER_05Nie mogę. O, boże. Tak, ale to jest taki dowciak. Dziera dociera, dociera, dociera.
SPEAKER_04No, to ja mam taki spokojny. Znowu rozmowa o pracy. Jakie ma pan zalety? Biorę sprawy we własne ręce. Okej. Odezwiemy się do pana. Nie, to ja się do was odezwę.
SPEAKER_05Okej. To na przygośmy wdzięczny.
SPEAKER_02No słuchaj, to jest. To jest klasyk. Też to kategoria wdzięczna. Nauczycielka na lekcji. Kowalski, dlaczego nie masz w zeszycie wczorajszego tematu lekcji? Bo to nowy zeszyt. A gdzie stary? Stary w robocie. W takim miśnie tak.
SPEAKER_04Stary w robocie. Mis jest teraz właśnie. Tak chciałem, nie mamy nic z tego, ale jeśli Państwo mają Netflixa, to możecie sobie obejrzeć bardzo dużo dobrych, starych polskich filmów i komedii Stanisława Barei, jest miś, jest brunet wieczorową porą. Co mi zrobisz? Jak mnie złapiesz? Jejs, Marka Piwowskiego, więc.
SPEAKER_02Jest poszukiwanewana. Ale są też niewinni czarodzieje czy nóż w wywodzie.
SPEAKER_04Tak, więc jeśli chcecie. Chcieliście zobaczyć te filmy, o których często wspominamy, to macie teraz możliwość.
SPEAKER_02Tak. A my kiedyś w ogóle zrobimy taki odcinek poświęcony filmom komediowym. Tak. Żeby was zachęcić do zerknięcia w stronę ekranu i poświęcenia półtorej tudziesz dwóch godzin na to, żeby obejrzeć jakąś naszym zdaniem godną tego fabułę. Komediową.
SPEAKER_04Komediową. Zebranie. Ktoś z Państwa chciałby coś dodać? Tak, ja bym chciał coś dodać. Słucham. 12 plus 7. Dziękuję.
SPEAKER_02Zajebisty żart. No zajebisty wykolejł mnie myślowo. Jeszcze szukałem schematu, a on mnie rozbroił świetny. Znowu to nie o mnie, chociaż będzie w pierwszej osobie, ale proszę o tym pamiętać. Że to są cytowane dowcipy. Nie historię z życia. Wczoraj wieczorem siadłem do windy z taką. Taką dziewczyną, która miała takiej piersi, że nie mogłem odwrócić od nich wzroku. Zapatrzyłem się. No i zamyśliłem. No, taweczka w końcu mówi, no proszę pana, może by pan w końcu nacisnął. No i od tego momentu coś poszło nie tak. Jak widzę byli. Przypomina.
SPEAKER_04Nie wiem, że zrozumiałem ten dowcip.
SPEAKER_02No, że ona, że on zrozumiał, że skoro patrzy na jej piersi, ona mówi...
SPEAKER_04Ale nacisnąć, dobra, przepraszam.
SPEAKER_02Ale nie macy.
SPEAKER_04Rozkojarzyłem się. Rozumiem to. Zostałem przez ciebie rozkojarzony. Dlaczego przeze mnie? Przez dowcip. Rozumiem. Zaproś mnie gdzieś na walentynki. Nie, nie, nie zadaję się z mężatkami. Jestem twoją żoną. Żadnych wyjątki.
SPEAKER_02Było, nie? Było? Była. Ale dawno.
SPEAKER_01A teraz dozwolony od lat 18 Dobra, czym się różni jazda na motocyklu od minety.
SPEAKER_02Nie spodziewałem się tego pyczę. Rozumiem, no właściwie nawet to dobrze o to wyświadczy.
SPEAKER_04To coś z prędkością będzie? Nie, nie mam pojęcia.
SPEAKER_02Niczym, chwila nieuwagi, a ląduje się wrowie.
SPEAKER_06Skoda wierzysz naj dzisiejszego.
SPEAKER_04To ja słyszałem, że to jest. To jest to jest definicja przejęczenia. Dobrze, dam ci pazera. No, pewnie, że dasz, bo cię rozbawił, rozbawił mnie, no. To nie moja wina. Nie. To mogło być. Turysta chodzący po górach natrafia na malutki drewniany domek. Puka w drzwi i słyszy dziecięcy głosik. Kto tam? Dziecko, jest tam twój tata? Taty nie ma. A może twoja mama? Mamy też nie ma. A spotykasz się ze swoimi rodzicami.
SPEAKER_02Tak, ale nie w Kiblu. Bardzo ładny żart. Dobre żarty dzisiaj padają słuchaj, Łukaszu, i to się okaże. Ja mówię, właśnie już się okazuje, bo mnie bawią. No tak. To jest żart z kategorii dziwny. Lubię takie.
SPEAKER_04Jest obawa, że go nie zrozumiem.
SPEAKER_02Jest obawa, że ja go sam nie rozumiem. Przychodzi facet Sanepidu na kontrolę do szpitala psychiatrycznego. A tam wszyscy z kierownicami biegają. Idzie więc do ordynatora i pyta. A co się stało, że tam wszyscy z kierownicami biegają. Oordynator wyjmuje szczufladę kierownicę i mówi: Pik, jedziemy sprawdzić.
SPEAKER_06To zajebisty to. Zajebisty dowc.
SPEAKER_05Zajebisty dowcip. O, Boże. Jak to się mówi, dom wariatów.
SPEAKER_02To dom wariatów!
SPEAKER_05Słownie. Piękny.
SPEAKER_04Oj. Żona do męża. Jest szósta rano. Gdzie byłeś całą noc? Grałem z kąplami w kasynie. O, komple są dla ciebie ważniejsi, tak? Wiesz co, możesz smakować swoje rzeczy i się wynosić.
SPEAKER_03Mogę to już nie jest nasz dom.
SPEAKER_02Tak myślałem, że. Będzie to. No, przewrotna puenta.
SPEAKER_04Tak. I taka też była.
SPEAKER_02To ja mam teraz z kategorii życiowej. Wodociągi? Tak, słucham. Z kranu płynie woda. A co ma płynąć? Sądząc po rachunku Burbon.
SPEAKER_04No tak. A gdzie ma jechać? W bok mi się skojarzyło. Tak, czy ta wina. Albo. A z kranów ma lecieć Johnny Walker. Tak.
SPEAKER_02Pan Bogdan Wazuka.
SPEAKER_04Bokan, trzymaj się. On już ma z 90 lat pan Bokdan.
SPEAKER_02Pan Bogdan tak. I to cytat z chłopaki nie płaczą. Tak. Filmu Olafa Lubaszenki.
SPEAKER_04To jest historia zatytułowana miłość.
SPEAKER_02O, taka w stylu Hanekego?
SPEAKER_04W stynu charlekina. Dobrze. Nie, to chyba. Nie wiem, czy nie było tego dowcipu. Chyba kiedyś ty opowiadałeś, ale dawno temu, więc przytoczę go otaczaj. Miłość. Pewna kobieta krótko po rozwodzie spędziła pierwszy dzień smutna, pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich skrzyń. Drugiego dnia przyszli i zabrali jej rzeczy i meble. Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni, włączyła spokojną muzykę, zapaliła dwie świece, postawiła półmisek z dwoma kigramami krewetek, talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i przystąpiła do konsumpcji. Ale już więcej nie mogła. Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju rozmontowała pręty karniszy. Pamiętasz to. Pozdejmowała z końców zatyczki i do środka włożyła połowę krewetek i sporą porcję kawioru, po czym ponownie umieściła zatyczki na końcach karniszy. Potem zrezygnowana cicho wyszła i pojechała do swojego nowego lokum. Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i nową dziewczyną. Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z czasem dom zaczął śmierdzieć. Próbowali wszystkiego, wyczyśili, wyszorowali i przewietrzyli cały dom. Sprawdzili, czy w wentylacji nie ma martwych myszy, wybrali dywany. W każdym kącie powiesili odświeżacze powietrza i choinki wunderbał. Złożyli setki puszek sprejów odświeżających. Nawet wykorztowali się i wymienili wszystkie drogie dywany. No nic nie działało. Nikt nie przychodził do nich w odwiedziny, robotnicy nie chcieli pracować w domu, nawet służąca się sama zwolniła. W końcu były mąż kobiety i jego dziewczyna zdesperowani musieli się wyprowadzić. Po miesiącu nadal nie mogli znaleźć nikogo, kto zechciałby kupić cuchnący dom. Sprzedawcy nie chcieli nawet odbierać ich telefonów. Zdecydowali się wydać ogromną sumę pieniędzy i kupić nowy dom. Ex małżonka zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i zapytała, co u niego słychać. Odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, ale nie wyjaśniając jej prawdziwej przyczyny. Wysłuchała go ze spokojem i powiedziała, że bardzo tęskni za domem i że porozmawia z prawnikami, aby uporządkować sprawy w papierach w taki sposób, by odzyskać dom. Mężczyzna sądząc, że jego ex nie ma najmniejszego pojęcia o smrodzie, zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą rzeczywistej ceny, o ile ona podpisze umowę tego samego dnia. Przystała na to i w ciągu godziny dostała od niego papiery do podpisania. Tydzień później mężczyzna i jego dziewczyna stali w drzwiach starego domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble i wsadzano na ciężarówkę, by zabrać je do nowego domu. Łącz karniszami.
SPEAKER_02Naprawdę tego nie pamiętałem. Łow!
SPEAKER_04Taki obrazek filmowy, końcówka filmu jakiegoś i także.
SPEAKER_02Ale wiesz, Łukasz, kto go napisał? Bo on jest bardzo. On jest po prostu świetnie napisany. Świetnie napisane.
SPEAKER_04Naprawdę taka historia. Jeszcze pod tytułem Miłość. Ale ciekawe, bo to wygląda, jakby ona nie zrobiła tego celowo tak. Wypkała te krewetki, że już nie mogła i jakby.
SPEAKER_02No nie, myślę, że jednak. Celowo. Ale z tymi karniszami to genialne. Tego nie pamiętałem. Ja myślałem, że.
SPEAKER_04Ale co ty opowiadał się dowcipym.
SPEAKER_02Ale ja pamiętałem, że puenta jest taka, że ona po prostu odkupuje ten dom za jedną dziesiątą cenę, a te karnisze to jest game changer. Świetny, świetny żart. Świetnie napisany. No, i oczywiście. Tam napisane, ale nie ma.
SPEAKER_04Ktoś go przytoczył jak syzyf.
SPEAKER_02Poczęstowałbym cię cukierkiem, ale się boję. Czego się boisz? Że weźmiesz.
SPEAKER_00Tylko nie. Tak.
SPEAKER_02Ładny. Tak, bo taki kojarzy mi się. Zn stan.
SPEAKER_04To mi brzmi na jakiś taki to mógł być pewnie szmonce kiedyś. Tak. Że pożyczyłbym ci na przykład pieniądze.
SPEAKER_02Tak, ale się boję.
SPEAKER_04Tak. Na izbie przyjęć. Dzień dobry, ma pan kapcie? Dzień dobry, mam. Szlafrok? No tak. Kościel jest? Jest, jest. Poduszka kołdra ma teraz? Tak, wziąłem. Dobrze, a kim jest ten pan obok w Białym Kitlu? No na wszelki wypadek wziąłem też lekarze, jakbyście nie mieli.
SPEAKER_02Okej. No, ale z drugiej strony kondycja służby zdrowia. W pigułce. Polskiej. Oj. To też kiedyś było. Ale dawno chyba. I nie wróci więcej? Właśnie wraca. Dobrze. Kochanie, pójdziesz ze mną na siłownię. A co uważasz, że jestem za gruba? No dobra, jak nie chcesz? I do tego leniwa? Proszę cię, uspokój się. A co ty masz mnie za histeryczkę? Jezu, wiesz, że nie o to chodzi. A! Twierdzisz, że przeinaczam prawdę. Nie, po prostu nie musisz ze mną nigdzie iść. A dlaczego tak ci zależy, żeby iść samemu?
SPEAKER_04Jezus, Maria. Jak to zatytułowałeś? Ten dowcip. Życie! Życie, życie jest nowe z Nowelą. Nowelą. To chyba też kiedyś było. Przychodzi facet z psem do pujrzeć mecz reprezentacji Polski. Niestety przegrała. No nie, znowu! Mies. Wszyscy zdumieni patrzą na psa. Czy twój pies powiedział no nie znowu? Pyta Barman. Tak, zawsze tak mówi, kiedy Polska przegrywa. Zdumiewające, a co mówi, kiedy wygrywamy? Nie wiem, mam go dopiero 5 lat.
SPEAKER_02Tak. No niestety również powiedziałbym kondycja reprezentacji polskiej w pigułce. Dużo pigułek dzisiaj tutaj zaordynowałeś. Ciężkich do przełknięcia. Panie doktorze, od polepszenia poczucia humoru. Mamo, zobacz! Przez wakacje piersi mi urosły. Wiem. A jak myślisz, od czego tak urosły? Od piwa, Marcin.
SPEAKER_04To się nazywa ginekomasti chyba.
unknownTak.
SPEAKER_04To jest chyba takie spostrzeżenie. Alkoholizm jest wtedy, kiedy wychodzisz z monopolowego, a sprzedawca zamiast do widzenia mówi ci do jutra. A drugi stopień alkoholizmu jest wtedy, kiedy wchodzisz do monopolowego, sprzedawca cię poznaje, a ty jego nie. No to koniec, to taka smuta historia.
SPEAKER_02Spotek się facet z dziewczyną. Masz gumki? Nie.
SPEAKER_01No, to dupa.
SPEAKER_04Zambawny. Zraszamy, chyba. Nie wiem, dlaczego, ale ja mam ostatni dowcip. Możliwy to? Możliwe. Tak, możliwe? Możliwe. Możliwe. I to jest chyba. Niestety, niestety, zobaczymy, ale dowcip, który już padł. Z twoją ulubioną papugą. O! I to jest, chyba ty to opowiadałeś. Ja czasami mam także tak nie bawi dowcip, jak go znajdę, że.
SPEAKER_02No to właśnie to jest dobry odruch.
SPEAKER_04Trzeba go wtedy brać oprawiać. Pewien student miał papugę, która zawsze komentowała jego wyczyny erotyczne. Pewnego dnia przyprowadził do domu tak super laskę, że aż miło. Nim jednak doszło do rzeczy, podszedł zdenerwowany do klatki z ptakiem, wcisnął jej głowę między pręciki klatki i odwrócił do ściany, mówiąc, dziś mnie nie ośmiessz stara rupie czarno. Po kolację doszło do wiadomej rzeczy. Kochankowie w namiętności oddawali się rozkoszy nagle spadła z nich kołda.
SPEAKER_06Przepraszam, nie chcąc przerywać stosunku mężczyzna, próbował wszelkimi sposobami podnieść przykrycie. Widząc jego marne starania, kobieta w dół się nie wyjęczała nogą. Zprowujną. Tak? Nagle klatka z ptakiem zaczęła się ruszać. Ptak odwrócony do ściany z głową między prętami zaczął właśnie. A niech mnie łeb se ukręca, ale ten numer muszę zobaczyć.
SPEAKER_02Ja nie pamiętam tego dowcipu, co jest w ogóle najpiękniejsze w tym.
SPEAKER_05O Boże.
SPEAKER_02Pięknie opowiedział jego spróbuj nogi wspaniały dowcip. Łeb sobie ukręcę, ale ten numer muszę zobaczyć. Kocham papugi w dowcipach. Powtarzam, to jest.
SPEAKER_04Ale to jest też do uniwersum postać, prawda?
SPEAKER_02Ale tak, ale po prostu uwielbiam. Uwielbiam papugi w żartach.
SPEAKER_04Oret. Piękny. Niesamite, bo to są takie. One mają. Taki mocny charakter te papugi. Takie wścibskie i takie pyskate.
SPEAKER_02Tak, i w redne. O, popłakałem się. Ja też. O i co ja teraz mogę? Ja teraz tylko tak mogę.
SPEAKER_01Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_02Gabinet dentystyczny. Z fotela schodzi zapłakany siedmiolatek. Mama uśmiechnięta, bo ząbki wyborowane. Syneczku, co się mówi panu? Tyku!
SPEAKER_04No, to chyba z czasów, kiedy jeszcze nie było znieczuleń, prawda?
SPEAKER_02Oj, chyba tak. Be znieczulenia musiało być zdecydowanie.
SPEAKER_04Takie wolne wiertła. Jeszcze chyba nie było tej. Wody też nie było w tej. Nie było chłodzone, więc mogło się tam zakleszczyć. Tak. Obrzydwo. Straszne. No dobrze. Czas na.
SPEAKER_02Autorskie suchary. Jak ładnie. Słuchaj, zobaczmy, co tam się dzieje u naszych naszych wiernych.
SPEAKER_04Właśnie, zamiast suchar możemy mówić słuchaj.
SPEAKER_02Tak jak zespół Fil.
SPEAKER_04Nie, jak w tej ju był. ABR mówił JO, więc słuchaj. Niewojwaj. Zobaczy. Jaki słuchaj mamy na dzisiaj?
SPEAKER_02To od tego chciałem zacząć. Właściwie nawiązałem do tego na początku odcinka. Magda Simka pochwaliła nasz poprzedni odcinek. Cytuję, mega odcinek w końcu było więcej żartów niż bezsensownego pierdolenia za przeproszeniem.
SPEAKER_04Dobrze, że za przeproszeniem. To wybaczamy.
SPEAKER_02Tak, ja to. Mnie to po prostu bardzo nie ukrywa. Mnie to rozśmieszyło. To jest zabawne. Chociaż chciałem powiedzieć tutaj właściwie jedną rzecz, że jeśli mam być szczery, każdy nasz odcinek. Łącz z jego powstaniem i wypuszczeniem uważam za bezsensowne pierdolenie, więc. Dla mnie każdy nasz odcinek jest, właśnie cytując panią Magnę Siemkę jest bezsensownym pierdoleniem. Co zresztą uważam za ogromny atut tych odcinka.
SPEAKER_04Tak, ale też wielu z was lubi to bezsensowne pierdolenie. Na przykład.
unknownTak.
SPEAKER_04To bezsensowne pierdolenie ratuje wam dzień. Więc kurwa.
SPEAKER_02Drug, ale sprinter. W nawiązaniu do dowcipu z odkurzaczem z poprzedniego odcinka napisał, co do odkurzacza widziałem mema, jak dziewczyna siedzi z chłopakiem obok kot i dziewczyna pyta, a twój kot boi się odkurzacza. Facet odpowiada: Nie wiem, mam go dopiero od pół roku. Śmieszne. Tak. Tutaj moja krajanka. Krajanka, no tak.
SPEAKER_04Poznanianka.
SPEAKER_02Poznanianka, chyba Poznanianka napisała do mnie, bo wspomniano o takiej budce. Rozmawialiśmy o zapiekankach i hoddogach, pamiętasz? I wspomniam o takiej świetnej budce na moście teatralnym i tutaj niestety Esty napisała co do tej budki na teatralnym to się zepsuło. To bardzo śmieszne. To się zepsuła, i albo zmienił się właściciel, albo kompletnie zlikwidowali. Ciekawe, Esti, a jak możesz to rozwinąć, co to znaczy, że budka się zepsuła, bo to zabawne.
SPEAKER_04Może po prostu spleśniała.
SPEAKER_02Spleśniała budka. No i. To chyba tyle.
SPEAKER_04No ale. To nie ma autorskiego suchara? Nie ma.
SPEAKER_02Nie ma. Mój jest w sensie.
SPEAKER_04No ja też mam.
SPEAKER_02Zapraszam, to jest. No to powiesz? Po co uczeń? Przepraszam. Pod co? Uczeń chowa książkę do historii. Podręcznik. Brawo!
SPEAKER_04A co robi super myśliwy?
SPEAKER_02Nie wiem.
SPEAKER_04Ekstra poluje.
SPEAKER_02Dobra. Ekstra polowanie. Ekstra polowanie. No to co?
SPEAKER_04To jajco? Albo czegoś 100. Pamiętasz ten słony dowczyk. Oczywiście. Oczywiście. Wchodzi blondynka może przypomnę. Proszę. Wchodzi blondynka do Sekshopu.
SPEAKER_01Poproszę 100. Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_04Poproszę, 100 wibratorów.
SPEAKER_01Co? Chują 100!
SPEAKER_02I tym optymistycznym akcentem kończymy dzisiejszy odcinek. Słyszymy się za tydzień. Pozdrawiamy.
SPEAKER_04Tak, a co do tych jeszcze chciałbym powiedzieć to tych, którzy oburzają się czasami, że zwracają uwagę, że są przekleństwa, będzie odcinek. Ju miliśmy o tym, ale 1 czerwca, który będzie przeznaczony właściwie dla dzieci.
SPEAKER_02Tak. A jeśli nasza praca chciałaby zostać przez was doceniona, to przypominamy, że możecie wspierać nas na Bajkafi, kupując nam, stawiając nam kawę. Link znajdziecie w opisie naszego odcinka i naszego podcastu a my żegnamy się z staropolskim hasłem do wcipnisów, czyli dobra praca nas wzbogaca!
SPEAKER_04Śmiejcie się dobrze. Tak, a jeszcze tylko chciałem zapytać. Bo mówi się do rozpuku, ale też boki zrywać. Czy zerwałeś sobie kiedyś bok przez śmiech?
SPEAKER_02Nie, ale rozpłukałem, można powiedzieć.
SPEAKER_04Raz w życiu. Do widzenia.