Żarty się skończyły - podcast do śmiania
Postaw nam kawę, dzięki :)
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły” to podcast, który odbudowuje kulturę opowiadania dowcipu. Od klasyki, przez czarny humor, aż po absurd – eksplorujemy pełne spektrum tego, czym może być dowcip.
Dla nas humor to sztuka, a nie nasze poglądy. Każdy żart ma na celu wywołanie uśmiechu, refleksji i chwili zapomnienia od codzienności. W podcaście nie usłyszysz żartów rasistowskich ani antysemickich, bo wierzymy, że śmiech powinien łączyć, a nie dzielić.
Jeśli masz dystans i kochasz dobre dowcipy – jesteś we właściwym miejscu!
Żarty się skończyły - podcast do śmiania
Dzień Dziecka
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
...czyli żarty dla najmłodszych :)
Jeśli chcecie nam kupić kawę, to możecie:
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły, czyli podcast do śmiania.
SPEAKER_00Dzień dobry! Dzień dobry, łukaszku!
SPEAKER_02Dzień dobry.
SPEAKER_03Witamy. W podcaście.
SPEAKER_02Żarty się skończyły. Czyli do śmiania.
SPEAKER_01Podobno to wcale nie jest taki dobry pomysł, żeby rozmawiać z dziećmi w infantylny sposób. Tak. Nie infantylizujmy dzieci.
SPEAKER_02Ale też z drugiej strony nie traktujmy ich jako dorosłych, bo wtedy. Możemy się przekonać, że nie odpowiedzą nam w ten sposób, jaki byśmy chcieli.
SPEAKER_01No to zacznijmy jeszcze raz. Dzień dobry. Dzień dobry. Witamy was, nasi najmłodsi słuchacze w podcaście Żarty się skończyły, czyli podkaście do śmiania. Dzisiejszy odcinek z okazji Dnia Dziecka Dedykujemy wam, a i tu chciałbym zadać tobie pytanie nie ma. Czy jest ktoś, komu chciałbyś zadedykować odcinek?
SPEAKER_02Tak. Chciałbym zadedykować ten odcinek mojej bratanicy. Wspaniale, jak ma na imię? Krama 4 lata, ma na imię Celina. Tak to Celina, Celina, Celina jest. Chociaż może być za mała na te żarty, ale może kiedyś w przyszłości. To słucha.
SPEAKER_01Wspaniale. Nawet się wzruszyłem. Naprawdę. To było. Ja też chciałbym. A komu chciałbyś zadedykować? Ja chciałbym zadedykować dzisiejszy odcinek Tosi, Julkowi i Antkowi. Tosia, Julek i Antek to siostrzeńcy Moniki, mojej dziewczyny narzeczonej. Moje dziewczyny toczek. Którzy było, nie było również stali się tym samym moimi siostrzeńcami, których bardzo kocham i którym chciałbym życzyć dobrego życia.
SPEAKER_02Bardzo ładnie. I żeby chyba też byś chciał pewnie życzyć, żeby to wewnętrzne dziecko pielęgnowali do końca życia. W ogóle wszystkim tak naprawdę ten odcinek jest dla wszystkich, którzy nie zabili jeszcze swojego wewnętrznego dziecka.
SPEAKER_01No, chciałem zażartować, ale w dorosły sposób bardziej dojrzały.
SPEAKER_02No tak, ale myślę, że możemy powiedzieć, od kiedy można puścić ten odcinek dzieciom.
SPEAKER_01Od kiedy? Od poniedziałku od szóste rano.
SPEAKER_02Tak. Ale od którego momentu podcastu? Nie, słuchajcie, myślę, że możecie słuchać z pociechami swoimi tego odcinka, bo też sobie w tym odcinku chcieliśmy przypomnieć sobie dowcipy, które słyszeliśmy kiedyś, jak byliśmy mali, co nas bawiło, jakie były powiedzonka w szkołach, no i w ogóle czym tak naprawdę opowiadanie dowcipów było wtedy, bo wtedy się opowiadało do wcipy jeszcze.
SPEAKER_01Czyli witają was, wasi ulubieni prowadzący Łukaszek i Marcinek. Dzień dobry, dzień dobry. Dobrze, zaczniesz?
SPEAKER_02Tak, zacznę. Drogie dzieci, dawno, dawno temu. To jest taki żart, który ja pamiętam właśnie z przedszkola. To jest żart słowny. W ogóle chciałbym zaznaczyć, że te żarty też kształtują. Nie tylko wyobraźni. Wydaje mi się, że inteligencje też mogą kształtować, ale w pewien sposób uczą używania języka w sposób nieszablonowy, szczególnie te słowne żarty. Pokazują wielość znaczeń niektórych słów, prawda? I to jest jeden z takich dowcipów. Więc idą dwie agrawki przez pustynię. Jedna mówi ale mi gorąco. To się rozepnij.
SPEAKER_01Brawo. Znam ten dowcip, bo też byłem kiedyś dzieckiem. Nie wierzę. Wiesz na słowo. Wiesz, ja kiedyś miałem włosy.
SPEAKER_02Ale małe dzieci nie mają włosów. Aż tak mały nie byłem. To bardzo ładna. Peroc też nigdy nie był młody, prawda?
SPEAKER_01Nie. Co to jest? Chodzi po ścianie i stuka. Zegar. Mucha z nogą w gipsie.
SPEAKER_02Ale dzisiaj będą żarciochy.
SPEAKER_01Żarciochy. Ale to zabawne. Zabawne.
SPEAKER_02Chciałby wymyślić coś takiego. No jak może prawda ucha? Wiadomo, mieć gips na nodze, no jak?
SPEAKER_01Zapytajmy o to ulubieńca wszystkich dzieci Karola Strasburgera. No właśnie. On znajdzie nam odpowiedź i zresztą chciałeś zasugerować, żeby zwrócić się właśnie do niego.
SPEAKER_02Tak. A ja mam takie pytanie prośbę do słuchaczy. Jeśli ktoś z Państwa ma jakiś dostęp do Akces? Akces do pana Karola.
SPEAKER_01To jest tak zwany Charles Acces? Tak, Charles Akces.
SPEAKER_02To jest brat Aksola. Co ja gadam? Przepraszam. Nie, chodzi o to, że jeśli ktoś. Miałby właśnie dostęp do pana Karola, to mogliby państwo serdecznie mu przedstawić taką propozycję, że jeśli by miał ochotę, mógłby nas posłuchać. A jakby nas posłuchał, to może by chciał kiedyś wpaść. To taka autopomocja.
SPEAKER_01Zapraszamy pana serdecznie, panie Karolu.
SPEAKER_02Myślę, że to by było świetne. Spotkanie. Mielibyśmy wspólne temat kilka odcinków na pewno.
SPEAKER_01Mielibyśmy wspólne tematy. To prawda.
SPEAKER_02To drugi dowcip taki z serii też przez pustyni idą. Tylko tym razem dwóch kumpli idzie przez pustynię. Jeden mówi, stary, nuk nie czuję.
SPEAKER_00To pomaga jest pojawi tak. No, bardzo lubi.
SPEAKER_02Ale dzisiaj będzie naprawdę, będziemy się śmiać do rozpuku.
SPEAKER_01Cała ta seria pustynna, tak by miał, ta pustynna burza.
SPEAKER_02Tak, bo jeszcze było z kuwetem, prawda?
SPEAKER_01Prawda, ale też było sporo.
SPEAKER_02Nie ogarniam tej kuwety.
SPEAKER_01No, więc teraz chciałem zaprosić na scenę ulubieńca i dorosłych, i malutkich. Ja pani w szkole pyta Jasia. Jasiu, jak nazywa się człowiek, który ciągle mówi, a nikt go nie słucha. Nauczyciel.
SPEAKER_02No tak, nie jest ciekawe, ale jednocześnie sobie zaprzeczył tutaj, bo musiał posłuchać tego nauczyciela, żeby odpowiedzieć na to.
SPEAKER_01Brawo pytanie. Nie pomyślałem o tym. Pomyślałem o tym w pierwszej kolejności, żeby powiedzieć naszym najmłodszym słuchaczom, nie próbujcie tego w szkole.
SPEAKER_02A w szkole. No tak. Ja słuchałem czasami nauczycieli. Ja czasami też. W dżungli. A ja w szkole. W dżungli spotykają się dwa węże. Jeden z nich pyta drugiego. Czy ja jestem jadowity? Nie mam pojęcia. A czemu pytasz? Bo właśnie ukryzłem się w język.
SPEAKER_01Bardzo ładny żart. Ciekawe. Ciekawe, czy to możliwe? Ten gąż może ugryźć się w język. Może.
SPEAKER_02No nie bo. On jest bardzo cienki ten język, a zęby ma po dwóch stronach. Ale jakby tak zapludł tym językiem gdzieś tak zahaczył o ząb.
SPEAKER_01A to właśnie może nie może.
SPEAKER_02Ale czy może się tak naprawdę, skoro ma ten jad i tak w sobie, czy może się zatruć swoim jadem?
SPEAKER_01Czy on jest na niego odporny. No właśnie. To jest pytanie do was, nas się najmłodzić słuchacze. Piszczę, piszcze. Piszcie w trawie. Piszcie w trawie i w komentarzach. Również Jasio przychodzi do sąsiadki i mówi: Proszę pani, znalazłem pani kanarka. Ale Siasiu, to jest kotek. Tak, a kanarek jest w środku.
SPEAKER_02O. Smutne. Ale z drugiej strony.
SPEAKER_01Ale powiem ci, wiesz, jaką miałeś teraz nimikę, jak miałe wyraz twarzy? To teraz mojego ukochanego komika, wyglądałeś jak Will Ferrel. To tak bardzo w jego stylu zrobiłeś. Wiesz o czym mówię, prawda? Że to jest na kontrze najprościej mówiąc. Czy ty cenisz sobie poczucie humoru?
SPEAKER_02Nie lubiam go. A film zresztą, jeden z twoich ulubionych też, Step Brothers. Bracia przyrodni, no to jest po prostu majster sztyki. I to jest niesamowity ten drugi aktor, który tam występuje, przypomnien.
SPEAKER_01Zapomniałem oczywiście imienia i nazwisko JC Ray Ray.
SPEAKER_02Świetny aktor, który jest bardzo wersatile, że tak powiem, bo on jest naprawdę wszechstronny. W Chicago też grał między innymi. No i w Magnoli. W Magnoli, więc to jest to nie jest taki aktor stricte komediowy, prawda? No Will Ferel też przecież grał w filmie Stranger Than Fiction. O tym, jak słyszał głos narratora w swojej powieści. Okazał się być bogiem. Tak. Tak. No nie, świetny. To bardzo lubię. Oni się wywodzą zresztą z SNL-a chyba też.
SPEAKER_01Saturday Night Live. Właśnie Apropos, widziałem ostatnio, to jest już stary sketch, ale Jimmy zawsze o nim się myli. Jimmy Falon zaprosił Willa Ferrel, albo Jimmy Falon, jak wiemy, też jest z SNL. Pewnie to widziałeś, jak śpiewają piosenkę Tight Pants. Will Ferrell jest w bardzo obcisłych spodniach i śpiewa Everybody Looking at My Tight Pants. Nie widziałeś tego? To polecam.
SPEAKER_02Ale to zobaczy sobie po odcinku.
SPEAKER_01Ja obejrzę z tobą, dobra? Dobrze. Dobra, ale przejdźmy może w takim razie.
SPEAKER_02Jeszcze on jest, przepraszam, tak mi się skończyło, że jest. To najmłodszy mogą nie wiedzieć, kim są.
SPEAKER_01A będzie mówić teraz pewnie o czadzie.
SPEAKER_02I że grał w redhotach, nie? Grał. Na perkusion. Kto? Czad Smith. No właśnie mieli też taki sketrz bardzo zabawny. Dobrze. Drogie dzieci, to było dla dorosłych. Teraz wracamy do was. Idą dwa wielbłądy przez pustynię. No bo przez co? Przez życie. Przez ciebie. Przeze mnie. I jeden nagle mówi do drugiego. Nie garp cię. Koniec.
SPEAKER_01No to przepraszam.
SPEAKER_02Marzy cię wyprostował nie wiedział. Widać jakiś automatyzm działa tak, że jak słyszysz, nie garczy, to po prostu.
SPEAKER_01Poza tym powiedziałeś to tak sugestywnie.
SPEAKER_02Tak ad hoc, nie. Jak ktoś nazywa? On pose? Że tak mimochodem.
SPEAKER_01Tak. Pani od biologii pyta rzeczonego Jasia. A nawet nie pyta, tylko chyba nakazuje czy prosi. Ja siu, wymień mi pięć zwierząt mieszkających w Afryce. Dwie małpy i trzy słonie. To jest bardzo błyskawice. I to mnie bardzo bawi ten żart. Tak.
SPEAKER_02Ale myślę, że ja się też chciał tu zażartować. Ja też tak. To nie jest taka wymuszona odpowiedź. Tak. Przecież każdy by wymyślił pięć zwierząt.
SPEAKER_01W Afryce? A wymyśl teraz dajemy sobie trzy sekundy, proszę.
SPEAKER_02Małpa, krokodyl, hipopotam, koń, zebra, lew. Małpa, powiedziałeś co? Małpa, hipopotam, zebra. Dobra, to teraz ja.
SPEAKER_01Tylko musisz liczyć. Czas?
unknownTak.
SPEAKER_01Kiedy? No poczekaj, no to mi powiedz tam. Nie, bo teraz myślisz. Nie, nie, nie, nie myślę. Dobra. Czas start. Ryrafa, nozec, krokodyl, małpa. To są cztery. Pozyty nie chciałem po tobie powtarzać, a powtórzyłem mi tak. A żyrafa powiedziałeś? Powiedziałem, żyrafa i nożec. Antylo? Nie powiedziałem. Ale ty też nie powiedziałeś o czym powiedziałem. Chena. Cmentarna. Guziec? Ale zobacz, Lew. Dokładnie. Skrywałeś po królwie. Pawian. Pawian, właśnie.
SPEAKER_02Paw, Jan był taki.
SPEAKER_01A to ładny. Jan. Pasuje do jakiejś bajki Ludwika Jerzego Kerna. Pawan, prawda? Tak.
SPEAKER_02Ferdynand wspaniały to był jego, nie? Tak, tak. W nosorożce w dorożce. O ty od tego nie znam.
SPEAKER_01Dnia pewnego w dorożce jechały dwa nosorożce. Mama, tata i syn. I coś tam coś tak. A dzwonki dzwoniły dzyń dźń. Już dalej nie pamiętam. Pewnie dzyń jeszcze było, żeby rytm zachować. Mama, tata i syn, a dzwonki dzwoniły dzyń, dzyń, dzeń. No, mogło tak być.
SPEAKER_02Kolejny żart zwierzęcy. Spotykają się dwie pchły. Gdzie spędziłaś wakacje? Na krecie. No, brawo! Stary dobry żart.
SPEAKER_01Na krecie. Na krecie.
SPEAKER_02Byłeś na krecie, tak swoje?
SPEAKER_01Nie byłem na krecie, a ty byłeś, prawda? Byłem kiedyś. A byłeś w labiryncie Minotaura? Nie. A dlaczego?
SPEAKER_02Pobałem się tam wejść, że nie zeszła.
SPEAKER_01Ale przecież to są już tylko ruiny.
SPEAKER_02No tak, to bym wyszedł.
SPEAKER_01Ale naprawdę pojechałeś na kretę i nie pojechałeś zobaczyć tych ruin? Nie, ale byłem u króla Minusa.
SPEAKER_02Byłem w tych ruinach, no to tak, i co u niego. No, nie wszystko złoto, co się świeci. A to mi das. To nie ten sam.
SPEAKER_01Adidas. A miałeś znalazłeś nić, o której.
SPEAKER_02Dokłamka, Ariadne?
SPEAKER_01Nie, nie znalazłem. Ale też nie zgadzają się już. Ariadna?
SPEAKER_02Kiedyś na pewno.
SPEAKER_01Pani pyta dzieci. Znowu zwierzęce żart. Pani pyta dzieci. Powiedzcie mi jakieś zwierzątko na A. Jasio wstaje i mówi: A może to karp? Nie Jasiu, siadaj. Dobrze. Powiedzcie teraz, jakie zwierzątko na literę B. Jasio. Być może to karp? Jasiu, proszę za drzwi. Jasio wychodzi. A teraz dzieci, powiedzcie mi zwierząt na literę C. Nagle za drzwi wystaje łeb Jasia i mówi. Czyżby to był karp? No taki klasyczny. Bardzo go lubię. Awę się, że będzie przekaństwa.
SPEAKER_02Nie, nie będzie. Mama pyta Jasia. Co robisz, synku? Piszę list do Tomka. Ale jak to przecież ty jeszcze nie umiesz pisać. To nic, Tomek jeszcze nie umie czytać.
SPEAKER_01Brawo, ja też mam ten dowcie. Masz ten dowcie. Tak, bo bardzo mi się spodobał. A nie znałem go wcześniej. I ty go znałeś? Tak. Ja go nie znałem. Wydawać by się mogło, że skoro jestem od ciebie starszy, to miałem dłuższe dzieciństwo.
SPEAKER_02Nie, dzieciństwo mieliśmy takie samo.
SPEAKER_01No wiem, wiem, Łukasz.
SPEAKER_02Ale w innych czasach może ciut. Bardzo podobnych. No ale wiesz, ale czasami ten rok różnicy, wiesz jak to jest? Przestępny. Czasami załapujesz się na jakieś pokolenie, a wystarczy rok.
SPEAKER_01Dzwoni telefon na komisariacie, odbiera policjant.
SPEAKER_03Pomocy!
SPEAKER_00Policja! Policja! Szedł mi kot do domu. Pomagajcie!
SPEAKER_01Proszę pani, proszę się uspokoić. To jest jednak tylko kot. Nie jestem panią, tylko papłogą!
SPEAKER_02Nie myślałem, że to papuga. Ale nie chciałem papójnie. Nie chciałem już od razu właśnie dlatego pomyślać. Są papugi? Zapomniał, jak się papuga robi.
SPEAKER_01Nie, nie zapomniałem. Tego się nie zapomina.
SPEAKER_02Tego się nie zapomina. Tak, w chileże to było. Oczywiście. A jak nazywa się dziecko urodzone dziś?
SPEAKER_01Dziesiątko?
SPEAKER_02Nie z dziś.
SPEAKER_01Świetna. A jak nazywa się lekarz, który leczy pandy. Pan doktor. Tak. Tak?
SPEAKER_02Pan doktor. Dam sobie basera. Grawo. Ja się znam znowu nasz ulubiony. Świetnie. Ja się wraca z podwórka. Mama od razu robi mu wymówki. Ja siu wyglądasz jak prosie. Wiesz przynajmniej, co to jest prosie. Wiem, mamusi, dziecko się wini. To jest. Uniwersalny żarny. Ale to jest niesamowite, bo to jest takie niewinne. Chociaż nie wiem, czy nie celowe.
SPEAKER_01No właśnie. To jest taki dowcip familijny niczym film szereg. Każdy znajdzie coś dla siebie. To jest też taki film familijny. Jaki?
SPEAKER_02Nie, dobra, nie będę tego mówił. Bo to nie jest. Nie, nie, nie.
SPEAKER_01Co pan. No i bardzo dobrze. Co robi blondynka z zamkniętymi oczami przed lustrem?
SPEAKER_02Zagląda w swoje wnętrze?
SPEAKER_01Ładne, ale powiedziałbym zbyt ambitne, jak na blondynkę w tym dowcipie. Bo ona z kolei próbuje zobaczyć, jak wygląda gdy śpi.
SPEAKER_02Ale bardzo ładnie to odpowiedzieć jakby to był tyle turniej. Poczułem się Kazimierz Kaczor. O, świetny aktor. Niezapomniana rola w filmie w serialu Polskie Drogi.
SPEAKER_01Och, kurasia nijakiego. Ale może nie gadajmy o polskich drogach, bo najmłodsi słuchacze. Nie będą wiedzieli, jak to mówimy.
SPEAKER_02Polskie druszki. Tak. Mamo, kupij małpkę. Czym ty ją będziesz karmił, synu?
SPEAKER_01Kup mi taką z Zoich nie można karmić. No brawo, inteligencja najwyższego poziomu. Tak.
SPEAKER_02Mówisz o tym chłopcu z dowcipu czy o mnie?
SPEAKER_01Mówię o matce. A o matce. Gdzie mieszkają Wosie.
SPEAKER_02W łosingtonie.
SPEAKER_01Ale ładna. Nie? Nie, ale zaliczyłbym to. Na łosiedło. Na łosie!
SPEAKER_02No tak, to jest całkiem logiczne. Włosiedle. Mieszkałem na łosiedlu kiedyś. Ja też. Ty na Łazarskim rejonie? Nie. Nie. Nauczycielka pyta dzieci. Jakie macie zwierzątka w domach? Ja mam psa, mówi Małgosia. Ja mam kota, mówi Tomek. A ja mam kurczaka w zamrażarce, mówi jaś.
SPEAKER_01No i ma rację. I to też jest zwierząt.
SPEAKER_02Tylko już takie. Nie pochodzi. Skąd się pochodzi, no? No pochodzi, pochodzi. Wobec jednego źródła.
SPEAKER_01Tak. Rozemocjonowany Jasiu przybiega do mamy. Mamo, mamo daj cztery złote dla biednego pana, który stoi na rogu ulicy. Dobrze, dobrze. A co to za pan? Pan, który sprzedaje lody.
SPEAKER_02O. Pamiętasz?
SPEAKER_01No, jakże? Dźwięki dźwięk dzieciństwa.
SPEAKER_02I pamiętam, jak mama mi zrzucała pieniądze z balkonu.
SPEAKER_01Ja też to pamiętam, jak ci zrzucała.
SPEAKER_02Aż się wzruszyłem.
SPEAKER_01A ja się wczoraj wzruszyłem, bo położyłem się w swojej sypialni w ciągu dnia, żeby się zdrzemnąć, i obudził mnie krzyk chłopca z podwórka, który krzyczał. Mamo! Ja już tak tego dawno nie słyszałem. Pomyślałem sobie. Tak, bo teraz wszystko się załatwie przez komórki, nie? Właśnie. Pozytywnie ci dziecko wyjdzie na podwórko. Co on ma tam robić? Jeszcze pobiją. A może wyszło na podwórko, bo tam lepszy zasięg?
SPEAKER_02Mamo, zrzuć telefon. Ale to niesamowite, nie wiesz, dziecko krzyczy Mamo, i pięć okien się otwiera. Tak. Mamo! Czego się trzy? Marz, zrzucam ci, zrzuciłam. Tylko resztę przynieść. Reszczę. Ja pamiętam, teraz sobie przypomniałem. Właśnie, pierwsze lody, które kupiłem, to. Za takie pieniądze zrzucone z balkonu, to było 30 groszy kosztowały. 30. Nieprawdopodobne. Ale takie sopelki. To pierwsze lody, jakie ja zjadłem, to były. Knieszka 90 groszy kosztowało. Nie, 50, 60 groszy była.
SPEAKER_01Bo ja pamiętam, że pierwsze lody, jakie jadłem, to znaczy, o których pamiętam, że jadłem, to tak zwane były w Poznaniu, tak zwane lody od Brody. Chyba w ogóle tak się nazywała firma Broda. Broda.
SPEAKER_02Józko Broda?
SPEAKER_01Nie, nie, nie. Lody od Brody i mój dziadek, świętej pamięci, dziadek Marian dziadku, całuję cię, gdziekolwiek jesteś, kocham cię bardzo. Dziadek Man właśnie zabierał mnie na lody od Brody. Na plac wolności w Poznaniu. Plac wolności.
SPEAKER_02To jeszcze pewnie płaciłeś Mikołajem Kopernikiem za to.
SPEAKER_01Ja nie dziadek na szczęście, wiesz.
SPEAKER_02Ale ja pamiętam jeszcze, no to było jak 10 groszy chyba teraz.
SPEAKER_01No tak, no czyli to nie mogło być tak, jak powiedziałeś tam 60 groszy, tylko pewnie 6 tysięcy złotych.
SPEAKER_02No tak. Te ceny zwariowane.
SPEAKER_01Szaleństwo. 6 tysięcy zaloda. Opowiedz lepiej dowcibi jakiś.
SPEAKER_02Już. W hipermarkecie hostesa zachwala towar klientowi. Polecam nasz najnowszy model szczoteczki do zębów. Myje zęby nawet w trudno dostępnych miejscach. Ale ja nie mam zębów w trudno dostępnych miejscach.
SPEAKER_01To bardzo ładne. To bardzo ładne. Mama kładzie bliźniaki spać. Jeden z nich głośno się śmieje. A co ci tak wesoło? Pyta mama. Bo Piotra wykąpałaś dwa razy, a mnie wcale. Dejko, ale to jest niesamowite, że dziecko cieszy się, że nie został wykłopane.
unknownTo jest.
SPEAKER_02To jest absurd. Ja na przykład nienawidziłem mycia włosów. I to było. Ja się wyzbraniałem przed tym, bo ten. Ja bardzo lubiłem. Tylko szampon nieprzyjemna. Trzeba było mieć szampon, wiesz jaki. No more tears był taki. Był. Reklamowany. No more tears. Świetnie. Możonie powinien taki. Masz już. No more tears. Przepraszam cię, no już masz. No more tears. Umyle za włosy. Ile pan zna języków? Trzy. A jakie? Rosyjski, angielski, francuski. To proszę powiedzieć coś po angielsku. Ten tak. Ale to jest po niemiecku. A, to cztery.
SPEAKER_01Piękny. To na pięć, bo jeszcze polski. No właśnie, jakiś nieroztropny człowiek. Nie roztropnis. Mama patrzy przez okno i widzi, jak Jasio pije wodę z kałuży. No nie pij tej wody, przecież tam żyje mnóstwo bakterii. Już nie! Przejechałem je kilka razy rowerem.
SPEAKER_02Nie wiem, rozmarzyłem się. Kojące towcipy. Tak, ale takie, te wycieczki rowerowe, pamiętam, jak. Czy to jest jakaś wycieczka? To jest wycieczka tak w głąb dzieciństwa. Takie eksplorowanie świata, że niby nie można było dalej jechać niż poza osiedle, ale jednak się jakoś tak jak w Age of Empires powiększało mapę trochę.
SPEAKER_01I z każdym rokiem coraz bardziej.
SPEAKER_02To jest niesamowite, nie? Tak. Jakbyś na nieznany ląd, teraz inkognita i sobie po prostu.
SPEAKER_01A jeszcze to osiedle, które wydawało się na początku, kiedy byłeś mały, tak wielkie. Tak. A dziś z perspektywy.
SPEAKER_02Później to mówię, górka, bo większość osiedli miała górkę, bo to. One zostawały po budowie te górki. A no tak. Właściwie to dobrze.
SPEAKER_01Dla dzieci. Gorzej dla matek, które nie umiały na przykład parkować na ręcznym.
unknownTak.
SPEAKER_02Na ręcznym. Dobrze. Co to jest? Leci. Leci i robi. Pijana mucha? Coś takiego. Tak, mucha na wstecznym biegu. No to nie to samo. Ale bardzo bardzo. Daję ci bazera.
SPEAKER_01Dziękuję. Mama usypia Jasia i śpiewa mu kołysankę.
SPEAKER_02O, ale czyżby to była kołysanka? Był sobie król.
SPEAKER_00Był sobie paś i była też królewna.
SPEAKER_02Bałem się tej kołysanki. Tak, ja bardzo...
SPEAKER_01Bardzo była smutna o tej iskierce.
SPEAKER_02Iskiereczka mruga, choć opowiem ci bajeczkę.
SPEAKER_01Bajka będzie duka będzie.
SPEAKER_00Teraz królewna pokochała grajka. A w tej bajce same dziwe skończona bajka. A jeszcze było sobie baba jaka. Miała chatkę z masła. A w tej chatce sama dziwne cyt i zierka zgasła.
SPEAKER_01No więc którąś sami.
SPEAKER_02A temu król wyprawił im wesele i skończona bajka, tak?
SPEAKER_01Więc którąś prawdopodobnie z tych kołysanek śpiewa mama, a właściwie chyba wszystkie, bo najpierw śpiewa ju jedną, później drugą i kolejną. I w końcu Jasio ciężko wzdycha i mówi. Mamo, pozwolisz mi zasnąć, czy będziesz dalej śpiewać? No tak. Ale ja zasypiałem zawsze. Ja też. To jest niesamowy. Mnie bardzo często kołysanki śpiewała babcia Jola. Pięknie śpiewała. No, zobacz, jaki dzień.
SPEAKER_02To jest takie kształcenie słuchu, wiesz.
SPEAKER_01Od najmłodszych. Od najmłodszych lat. Jak i powiedziałbym, sentymentalny podcast na brzeg.
SPEAKER_02Tak, ale ja też mam taki. Cofam się do tych czasów. Na WF-ie w szkole wszystkie dzieci mają robić rowerek.
SPEAKER_01Pamiętasz takie ćwiczenie? Pamiętam, leżało się na plecach, miało się uniesione nogi zggięte w kolanach i się pedałowało w powietrzu.
SPEAKER_02Tak, pedałowało w powietrzu. Dobrze to nazwałeś. I dlaczego ty zawsze powtarzasz jakieś. Nie się nie brzucha, to mówi świadczy. Zaptarzam? To już wiesz, już wiesz co. No dobrze, więc wszystkie dzieci mają robić rowerek. Jedynie Jasiu nie robi, więc pani do niego podchodzi i pyta: Jasiu, dlaczego nie ćwiczysz? Ćwiczę po prostu, teraz zjeżdżam z górki.
SPEAKER_01Bardzo dobre. To jest świetny. To trochę w podobnym klimacie, z tym, że trochę innym. Jasio mówi do taty. Tato, już nigdy nie więcej nie pójdę z tobą na sanki. Nie gadaj Jasie ciągni.
SPEAKER_02O, piękne. Ojciec się ustawił. To prawda. Rozmawia krowa z owcą. Krowa. Owca. Krowa. Nie zmieniaj tematu.
SPEAKER_01Bardzo ładny. Bardzo ładny dowcip. Ależ dziękuję. Jasiu, pyta mama synka, dlaczego nie myjesz Ząbków? Bo mi się mydałko w buzi nie mieści.
SPEAKER_02Ja chciałbym teraz.
SPEAKER_01A ja chyba skończyłem w ogóle.
SPEAKER_02Ja zaraz skończę, ale chciałbym coś powiedzieć a propos mycia zębów. Tak. W przedszkolu mieliśmy taki zwyczaj. Był taki czas jak leżakowanie. No pewnie. I przed tym trzeba było umyć zęby. Przed leżakowanie. Przed leżakowanie. Które było po południu, po obiedzie. Po obiedzie. Ja nie lubiłem tego leżakowania. Nikt wtedy nie lubił dzisiaj dałbym wszystko. Ja też a wtedy się nudziłem po prostu, no bo chciałem się bawić. Ale pamiętam, że była koleżanka, która miała taką pastę. Wyciskaną w kształcie gwiazdki. I ona była bardzo słodka. Na smaku chyba koliczy. Tak. Ja jej za przeproszeniem zżarłem całą pastę przez, no wiadomo, co miesiące trwało, ale wyjadałem jej tę pastę. Chciałem ją przeprosić. Zębów? Nie stóp. Okej, całe szczęście.
SPEAKER_01Nie zębów. Nie oblizywałem jej zębów. No to by było dopiero Łukasz. Ale z drugiej strony, gdybyś oblizywał zębów, to by wiele tłumaczyło. Dlaczego jesteś dzisiaj w tym miejscu, w którym jesteś.
SPEAKER_02Rozumiem proszę.
SPEAKER_01Nie w dzisiejszym odcinku. Ale pamiętam, nawet pamiętam taką reklamę, bo to nie była. Bo ta pasta, o której mówisz, była zagranicznej produkcji.
SPEAKER_02Tak. Zadzwoń do bramy.
SPEAKER_01Tak, zadzwoń do bramy. Zgadza się, ale była kiedyś, chyba już nie ma tej firmy, a może jest. W każdym razie była Polska, gdzie tupka w reklamie rymowała. Cześć, to ja, kolordent junior F. Spróbuj raz, a nie zamienisz nigdy mnie. Nie pamiętasz? Nie.
SPEAKER_02No ja pamiętam. Kolodent junior F.
SPEAKER_01Bo chodziło o to, że.
SPEAKER_02Tak, właśnie tak. No tak. A pamiętasz taką reklamę jeszcze, jak na jajku sprawdzano, czy pasta jest dobra, że jak się posmarowało i postukało takim lusterkiem dentystycznym, to nie pękała skrupka. Pamiętam.
SPEAKER_01Pamiętam tę reklamę. Do połowy było zanurzone, coś takiego było. Czyli jakbym nie miał zębów przez parę dni, to jakbym taknął?
SPEAKER_02Puknął to byś się tak rozpadł. I by ci się kurczak urodził. Tak. Bo w tych zębach są kurczęta. To była chyba trójkolorowa pasta.
SPEAKER_01Z tym pamiętam. Też tak pamiętam. I tam jeszcze było napisane, że niby powiedziane, przepraszam, że każdy kolor jest odpowiedzialny za co innego. I tam i te kolory pokrywały po kolei ZOM, i.
SPEAKER_02Już widzę, jak po prostu w fabryce tak robią. Nie robią. Dobrze. Przydziłek do apteki. Dzień dobry. Poproszę tabletkę od Bólogłaby. Zapakować? Nie dziękuję, poturam. Bardzo wdzięcznie. Och, drogie dzieci. No to chyba już wszystko z naszych dowcipów.
SPEAKER_01No nieprawda, bo jeszcze są.
SPEAKER_02Autorskie suchary.
SPEAKER_01Jakie masz przygotowany. A nie, bo czekaj, zaczniemy od naszych słuchaczy, tylko czy tam są autorskie suchary. Dla dzieci. Dla dzieci. Zaraz zobaczymy. Może nie być. Niech no ja się przyjrzę, Filip Bros napisał do nas. No to zrobiło na mnie wrażenie. Słucham każdego odcinka, jak wypuścicie od razu. Dzisiejszego słucham już piąty raz. Niesamowity. Niesamowity jest, Filip.
SPEAKER_02Filip. Jak tak lubisz nasze odcinki. Pozwalamy ci postawić nam kawę.
SPEAKER_01Tak, Filip. I rodzicom dzieci, które nas słuchały, też pozwalamy postawić nam kawę. Znajdziecie link do postawienia nam kawy w opisie naszego podcastu i odcinka. Tak jest. A tu jest taki od Manoli jest taki autorski. Manol, a manola. Manola jest autorski suchar. Bardzo powiedziałbym Peggi 6. Jaki pojazd najczęściej wpada do rowu?
SPEAKER_02Land rower. Row. Rover. A to jest ciekawostka w ogóle, że rower w Polsce nazywa się rower, a nie bicykl na przykład. Bo rower to była firma, która produkowała też rowery.
SPEAKER_01To bardzo ciekawe. Ani na przykład nie Welo.
SPEAKER_02Albo na przykład nie. Pężom mógłby się nazywać po prostu?
SPEAKER_01Mógłbyś. Tak to się nie nazywa. Niestety, uga Buga Macuga. O, znany nam skontinąd. Wrzucił taki autorski suchar. Jak się nazywa związek dwóch wód.
SPEAKER_02Nie wiem. Para wodna. Para wodna. Świetne. Bardzo dobre. Ale słuchacze, wiem, że prosili nas. Znaczy zasugerowali, że moglibyśmy rzucać hasła. Już tak kiedyś robiliśmy.
SPEAKER_01To tak zwany XYZ zaproponował, że może spróbujecie dawać na koniec odcinka hasła, do których widzowie będą musieli ułożyć Schary. I ja takie na dzisiaj znalazłem. O, znalazłem. Dla najmłodszych. To hasło na dzisiaj, do którego chcielibyśmy. Nie, nie, najpierw powiedzmy nasza, a potem zachęcimy słuchacze.
SPEAKER_02First things first. Proszę. Jak nazywa się pokój niemieckiego optyka? Pokój niemieckiego optyka. Jak? Rumcajs.
SPEAKER_01Bardzo śmieszna.
SPEAKER_02Był taki optyk, który produkował nawet dla luft dwa pe okulary.
SPEAKER_01Był rozbójnikiem. Jak nazywa się najsłynniejsza chora cyfra.
SPEAKER_02Najsłynniejsza. Chora cyfra.
SPEAKER_01Jak nazywa się najsłynniejsza chora cyfra.
SPEAKER_02Nine zik sew! Aks? Sik? Sik sew. Okej. Sik sew. Te trendy to. Może być syk sew.
SPEAKER_01Six sew. Tak. Hasło dla was, nasi drodzy słuchacze, chcemy wam zaproponować, żebyście wymyślili jakiegoś suchara. Możecie poprosić rodziców o pomoc. Możecie. To hasło na dzisiaj to nastolatek. Nastolatek.
SPEAKER_02O, to dobre hasło do wymyślania na początku. Jak mi się tak wydaje. Tak.
SPEAKER_01Niczego nie sugerujemy, nie. Ale składamy wam najserdeczniejs życzenie. Zresztą składamy wszystkim ludziom na ziemi, bo każdy z nas jest czymś dzieckiem. I życzym wam serdecznie, żebyście. Tak jak to Łukasz bardzo ładnie powiedział na początku. Ja to wiele, żebyście cały czas spielęwali w sobie wasze wewnętrzne dziecko. No i jak to mamy zwyczaj umawiać na koniec naszego odcinka. Śmiejcie się dobrze!
SPEAKER_02Śmiejcie się dobrze!
SPEAKER_01Cześć!