Żarty się skończyły - podcast do śmiania
Postaw nam kawę, dzięki :)
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły” to podcast, który odbudowuje kulturę opowiadania dowcipu. Od klasyki, przez czarny humor, aż po absurd – eksplorujemy pełne spektrum tego, czym może być dowcip.
Dla nas humor to sztuka, a nie nasze poglądy. Każdy żart ma na celu wywołanie uśmiechu, refleksji i chwili zapomnienia od codzienności. W podcaście nie usłyszysz żartów rasistowskich ani antysemickich, bo wierzymy, że śmiech powinien łączyć, a nie dzielić.
Jeśli masz dystans i kochasz dobre dowcipy – jesteś we właściwym miejscu!
Żarty się skończyły - podcast do śmiania
Życie jest nowelą...
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
...czyli lubimy wracać tam gdzie byliśmy już :)
Jeśli chcecie nam kupić kawę, to możecie:
buycoffee.to/zarty-sie-skonczyly
Żarty się skończyły, czyli podcast do śniania! Dzień dobry, dzień dobry, jeszcze raz dzień dobry. Dzień dobry, Łukaszu. Dzień dobry.
SPEAKER_12W taki nas powiedziałbym, klerykalny sposób przywitała. A to mogę winny. Proszę bardzo. Dzień dobry, dzień dobry. Dzień dobry, dzień dobry, duju! Tu was, proszę Państwa, was, tu was, dzień dobry, witamy was. Tak was. Tak, to gust z czterech pancernych i psa. Witamy was w podcaście żarty się skończyły, czyli podcaście do śmiania. Wita was, Łukasz oraz Marcin. W dzisiejszym odcinku będziemy również zagłębiali się tak jak w poprzez. A nie! W dzisiejszym poprzednim odcinku zagłębialiśmy się przecież w taki świat dziecięcy, dziecięcej magii. Tak, zagłębialiśmy się właśnie w dzieci. A teraz się będziemy zagłębiać w świat codzienny, życie codzienne, które jest, jak wiemy, nowelą. Krej nigdy nie masz dosyć i dlatego będziemy właśnie powracać tam, gdzie byliśmy już, bo lubimy tam wracać. Jak śpiewał Pan Wodecki. Świętej pamięci wspaniały zbigniew Wodecki. Zego brakuje. Zoprawda. Łukaszu. No jakieś przeżycia wyjątkowe z ostatniego tygodnia. Chciałbyście czymś z nami podzielić? Nie, myślę, że wszystko przekaże w żartach. Tak? Tak sobie skompletowałeś ten tygodniowy miks do wcipów, że całą swoją historię opowiesz poprzez te żorty.
SPEAKER_04Tak. A wy możecie napisać w komentarzach. Co mi się tak naprawdę przydarzyło? A dlaczego tak naprawdę? No nie no, że te żarty są jakimś takim wierzchołkiem góry lodowej, a co jest pod spodem, to mam nadzieję, że odgadniecie. Nie żartuję. Nic się takiego specjalnego nie wydarzyło. Po prostu. Życie.
SPEAKER_12Rozumiem. No to chyba nie przedłużając w tej sytuacji, bo spodziewałem się, że to naprawdę powiesz coś, że świat dowcipów nie tylko zadrży w posadach.
SPEAKER_04No mam nadzieję, mam nadzieję. No teraz już właściwie końcówka szkoły. Mury już napisane. Jak ci poszło? No, nie wiem. Średnio, ale posłuchałem sobie naszego podcastu i od razu humor mi się poprawił. Przez cech. Przez cech. Tak, no to.
SPEAKER_12Taką mam cechę charakteru. Takie a propocecha, no bo haha, czasami też jest pisane przez cecha. A czasami przez samo to też ciekawe. To jest dziwne. To jest dziwne, więc zaczynając ocieć.
SPEAKER_04Możesz się śmiać HH albo OH-.
SPEAKER_12Tak. No tak, z Haniem tak, więc z Haniem mam nadzieję, że ja się zaśmieję. Zaraz po tym, jak opowiesz, pierwszy dowcip Łukasz.
SPEAKER_04No dobrze. To nie przedłużając, odpowiadam. Na lekcji religii ksiądz pyta. Czy odmawiacie modlitwę przed.
SPEAKER_12Piękny start. Widzę, że pan ładnie przedstawił się przed temat. Nie, chciałem się jednak jakoś.
SPEAKER_04Bardzo ładnie. Czy odmawiacie modlitwę przed jedzeniem? Mój tato się modli. Zgłasza się Jasiu. Bardzo ładny. Przepraszam Państwa. Bardzo ładnie cieszy się, ksiądz, a możesz kolegom powiedzieć, jak? No tak, mówi. Mój Boże, znowu ten jebany bigos. Czy co? Bigos? Bigos. Przepraszam, tak. No właśnie, zapomniałem.
SPEAKER_11Dozwolić od lat 18.
SPEAKER_04Przyznam się państw. Miałem w tekście napisane cholerny. Niepotrzebnie zmieniłem to na. Chciałem się ratować, bo stwierdziłem w połowie żartu, że on nie jest śmieszny i czasami przekleństwo może podnieść. Wiesz o co chodzi, Marcin.
SPEAKER_12Powiem szczerze, podniósł tutaj, bo mnie to bardzo rozbawiło. Bardzo. Cholerny były.
SPEAKER_04Niestety cholerny by mnie tak nie rozbawił. Dobrze, no czasami widzicie, czasami słowa brzydkie się przydają. No to teraz ja.
SPEAKER_11Dozwolony od lat 18!
SPEAKER_12Wraca facet do domu, a tu żona przed nim pada na kolana, rozpina mu rozporek i ochoczo bierze się do pracy. Kiedy sprawa skończona, mówi do żony, nie wiedziałem, że tak się będę podobał jak zgole wąsy. O kurwa, to ty!
SPEAKER_07Jezus.
SPEAKER_04Dowci pod tytułem Nieporozumienie.
SPEAKER_12Jedna z naszych ulubionych kategorii.
SPEAKER_04Jezu, straszne, jak sobie tak uświadomisz. Mieć taką żonę to nie jest dobra. To nie jest dobrze. W środku nocy pielęgniarka w szpitalu budzi pacjenta. Co się stało? Pyta zaspany chory. Zapomniał pan wziąć tabletek na sen. No! To jest kategoria wdzięczna. Wdzięczna. A głupia? Le nie wiem. Ale jaka obowiązkowa pielęgniarka.
SPEAKER_12Tak. Taka biurwa. Taka. Pielęgniarska biurwa, to prawda. Zapomniał pan wziąć tabletek? Czy pigułek? Tabletek. Kabletek. Bo jednak pigułki nie jakoś tak.
SPEAKER_04Pigułki są mniejsze? Właśnie mnie to zawsze zastanawiało, że.
SPEAKER_12Nie wiem, dla mnie pigułki brzmi.
SPEAKER_04To są kapsułki, to są te takie. Tak. To są te takie. Słodki.
SPEAKER_12Nie są dłużne opsłych.
SPEAKER_04Tam jest po prostu proszek. Są pigułki. To mi się wydawało zawsze, że to są takie malutkie i są tabletki. Czy tabletki to są wszystkie. Nie, no nie, bo na przykład wydaje mi się, że pills to jest jak pigułka. Tak. Był taki album Alanis Morris. Coś tam Jack pill.
SPEAKER_12A Pink śpiewała kiedyś. You just like a pill. Just like a pill. You're just gonna make it me better.
SPEAKER_08Just like a pill.
SPEAKER_12Nie, just like a bird. Nie, to było.
SPEAKER_08And I swear it's you just like a pill. It's gonna make it me better. You making me.
SPEAKER_12Ojeku. To fajny kawałek. Ja bardzo lubię. Chyba się nazywał Just like a pill, po prostu.
SPEAKER_04I to zakładam, że to jest 99-y 2000. Coś takiego. To są. Bardzo lubię te lata. Cranberries, no i te inne zespoły.
SPEAKER_08Ale nie, no, wiesz, przełom tych lat.
SPEAKER_04Sam sobie przełom.
SPEAKER_12To tak. Jedzie chłopak z dziewczyną samochodem. Facet kieruje, a dziewczyna siedzi z tyłu. Dziwne. Facet się odwraca. Ona patrz na drogę. No patrz przed siebie, idioto! No Boże na. No patrz, gdzie jedziesz. Zamknij rykurwa cofam.
SPEAKER_04Jezu. To blondynka by? Możliwość, możliwość. Rozmowa męża z żoną. Piło się skończyło. Skoczysz do sklepu? Ale jest tak okropna pogoda. Zimno, wiatr wieje, grad leci z nieba, jest lut na chodnikach. No jeszcze się wywrócę, mówi żona.
SPEAKER_12No to koł w połóżce, żeby się nie stukło. Ja to opowiadałem całkiem niedawno. Ale to nie jest żadna topa, bo to śmieszny żart. A jednocześnie bardzo mało śmieszny.
SPEAKER_04No, niestety.
SPEAKER_12Bo jak teraz tak wyjrzałbym przez okno w mieszkaniu w Łodzi, to wydaje mi się, że to nie jest żart. Że to taka rozmowa się odbyła tam dwa bloki dalej. Przykry to. Pasuje mi to do takiego łódzkiego spinu. Łódzki waj. Łócki waj, łódzki splin. Łócki spin. Ale a propos Łodzi, wiesz, że całkiem niedawno dworzec łódź fabryczna gościł Amerykał. Hajlanda? Tak, kręcili tu właśnie Hallandera i grał tutaj niejaki Kawil, ten, który grał.
SPEAKER_04Wiedźmina i Supermena. Tak. Wszystko wiesz, Łukasz. Coś tam wiem, tak zbieram takie właśnie nieprzydatne informacje w głowie. A nie wiem, gdzie samochód zaparkowałem.
SPEAKER_12I potem odbywa się tak zwane zbędne dolenie.
SPEAKER_04Ale niesamite, nie. Jakbyś się zastanowił, po co ci takie informacje? Dla zdrowotności. No dobra.
SPEAKER_12Rozmawiają dwie przyjaciółki. Wiesz, że mój romek prawie mi się wczoraj oświadczył? Ale jak to prawie? No tak na 50%. Czemu na 50%? Zapytał. Wyjdziesz? To jest bardzo zabawne.
SPEAKER_04Tak, to jest bardzo zabawne. Bardzo zabawne. Przychodzi wieśniak do piekarni. Sobułki? Przedawczyni. Nie są. Wieśniak. To poczekasz przyniosą. To jest koniec?
SPEAKER_12Dam ci za odwagę. Dziękuję. Sobułki nieco, to. Poczekasz przy nie.
SPEAKER_04Jeso. No tak, co zrobić? Taki dowcip, prawda? No bo nie są. Nie są, w sensie niosą. Zrozumiałeś. Tak.
unknownDobrze.
SPEAKER_12Sprawdzałem. Mąż dostał awans w pracy i z tej okazji żona postanowiła kupić mu nowy garnitur. Kochanie, proszę, tylko dbaj o niego. Nie zniszcz, nie ubrź, on był naprawdę drogi. Tak się złożyło, że przy następnej okazji świętowania tegoż awansu, mąż wyszedł na imprezę w tym właśnie garniturze. Poszli z kumplem. Bar alkohol, dużo alkoholu, zgon totalny. Facet się obrzygał. Cały garnitur ufajdany. Biedny mówi do kumpla.
SPEAKER_09Stefan, co ja teraz zrobię? Ja się pokażę, że żonie mówiła, żebym dbał, bo drogi, no i tak dalej. Ja ja się orzygałem, no ona mnie zabije.
SPEAKER_12Spokojnie, coś wymyślimy. Stefan myśli, myśli i wymyślił. Słuchaj, zrobimy tak. Powiesz żonie, że byłeś w knajpie. Trafiłeś na pijanego gościa i on cię obrzygał, ale był na tyle w porządku, że dał ci dychę na pranie. I kumpel wsunął mu kasę do kieszonki marynarki. Obrzygany mos. Ty to jest. To jest dobry pomysł. To powinno zadziałać. Wraca do domu. Drzwi otwiera żona. Jezu, jak ty wyglądasz. Coś ty ze sobą zrobił? I ten garnitur, no mówiłam, mówiłam.
SPEAKER_09Poczekaj, poczekaj, nie wiesz wszystkiego. Byłem w barze, wpadłem na pijanego gościa i po prostu mnie obrzygał.
SPEAKER_12Ale był na tyle w porządku, że dał mi dychę na pranie. Wyciąga z kieszeni daje żonie banknot. A ona. Ale tutaj masz dwie dychy. A, przepraszam, jeszcze jeden nasrał mi w gacie.
SPEAKER_04O, Boże. Ale bardzo mnie rozbawiło to, jak powiedziałeś tak. To był taki. Paulo kot sa był taki Błoch, i on tak mówił po polskiej.
SPEAKER_03Co teraz zrobię?
SPEAKER_04Brzygami garnitur. No przepraszam, nie dlaczego. Ale od razu, jak pomyślałem o garniturze, który jest ubrzony, to przypominam się, reklama Mentosów była taka, że się gdzieś ubrudził, farbą chyba gdzieś usiadł, a później postanowił sobie cały garnitur.
SPEAKER_12Tak było coś takiego. A nie było coś z paskami?
SPEAKER_04Że on jakoś tak, że w paski miał to, że w paski i później sobie całość zrobił. Tak samo jak kobieta, która. Uwielbiałem obca.
SPEAKER_12Haj jej się jeden złamał i sobie zerwała drugi i zrobiła sobie takie czułenka.
SPEAKER_04Ale to świetne były te reklamy. Takie proste, a taki powiew po prostu.
SPEAKER_12No powiew, bo było na końcu Mento z the fresh make-a.
SPEAKER_04Tak, ale taka bizneswan to też było świetnie targetowane, nie? Że tutaj się otwierały biznesy w Polsce, więc też.
SPEAKER_12Że tak, że mentos jest dla poważnych ludzi. Tak, poważnych poważnych biznesmenów.
SPEAKER_04Chyba też było. No, ale co zrobić, drodzy Państwo, ja już nie będę się tłumaczył, bo wreszcie, bo nie chcę być winny. Noc. Mąż śpi z żoną w łóżku, gdy nagle budzi ich głośne. Drzwi. Przewraca się na bok i patrzy na zegarek trzecia w nocy. Nie będę się o tej porze zrywał. Myśli i przewraca się z powrotem. Słychać jeszcze głośniejsze. No i ci otwórz, zobacz, kto to, mówi żona. Mąż zwleka się pół przytomny, schodzi na dół, bo mieszkają w domku. Otwai, a na progu stoi facet, od którego jedzie alkoholem na kilometr. Dobry wieczór. Czy mógłby mnie pan pompchnąć? Nie no, spadaj facet, no, jest trzecia w nocy, wywlokłeś mnie pan z łóżka. Warczy mąż i zatrzaskuje drzwi. Wraca do żony i mówi, co zaszło. No co ty no, jak mogłeś, mówi żona. A pamiętasz, jak nam się wtedy samochód zepsuł, kiedy jechaliśmy odebrać dzieci z kolonii i sam musiałeś szukać kogoś, żeby nam pomóc. Co by się wtedy stało, gdyby też ktoś ci powiedział, żebyś spadał, no? Nochanie, on był pijany. No nieważne, ale potrzebuje pomocy, tak? No więc mąż jeszcze raz zwleka się z łóżka, ubiera i schodzi na dół. Opiera drzwi, ale z powodu ciemności nic nie widzi, więc zwoła. Hej, Halo, proszę pana. Dalej trzeba pana popchnąć. Z ciemności dochodzi głos. Tak. Ale ponieważ nadal nie potrafi zlokalizować faceta, krzyczy. A gdzie pan jest? Po grodzie tu na huśtawce.
SPEAKER_12Chyba był teraz, jak puenty powiedziałeś. Bardzo dobry żart. To chyba jakiś taki. Nie, nie, chciałem powiedzieć, że to chyba jakiś chyba za możny facet, ten, który był właścicielem domu. Bo od razu zobaczyłem jakiś taki elegancki ogród. Także ma. Niezbyle jaką huśtawką, prawda? Tak to tak. Uroczy ten menel czytam. Może nie Mel, pijany gość. Pijany po prostu. W kryzysie pijaności. Pijanowski. Przydzi baba do lekarza. A propos naszego uniwersum niedawnego. Przychodzi baba do lekarza. Panie doktorze!
SPEAKER_09Jak siadam na Kiblu i robię klocka, to mi się zamrusza.
SPEAKER_12Doktor, myśli, myśli? Myśli? W końcu diagnoza. Proszę odwijać nici z rolady.
SPEAKER_04Ale niesamowite. Ten lekarz pierwszego kontaktu to musi być szerokiem czasami.
SPEAKER_07Tak. To pięknie właśnie podsumowała. Ale to myśli myśli, myśli.
SPEAKER_04Ale tak przeleciał pewnie cały Atlasnej książki, tak? Kry miał na studiach i. A wiem. No tak. Ale bardzo ładnie opowiedziany. Ale dziękuję. SMS, koleżanki do koleżanki. 38,5. Wszystko mnie boli. Odpowiedź. Nie mogłaś znaleźć gościa skrótszym. Ulala. Ulala.
SPEAKER_12Tak, bardzo szukałem płenty w głowie. Pomyślałem sobie, jak to się może skończyć. Oczywiście wiadomo, temperatura, temperatura, myślał, temperatura i nie wpadłem na to, że to nie temperatura.
SPEAKER_11O, może, Łukasz! Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_12Przychodzi tata do domu z pracy i szczęśliwy mówi: Dostałem bon na wakacje, jedziemy nad morze. To fantastycznie, mama na to. Jasio, masz tu dyszkę na lody, a my się spakujemy. Jasio poleciał, a tata domusi. Chodź, kochanie, strzelimy sobie gola przed wyjazdem. Tata z mamą rozgrzebanie na tapczanie. Jasio wpada i mówi: Tato!
SPEAKER_09Dychy zapomniałem. A co wy tu robicie?
SPEAKER_12Wiesz, syno. Duży jesteś? Ale ci powiem, dobrze, jedziemy nad morze.
SPEAKER_10Mama nie umie pływać. Trzeba biedaczkę troszkę napompować, żeby nam nie utonęła.
SPEAKER_09Łę, tata, nie pękaj. Pan Zenek z podczurki mamy pompował wczoraj. Z tyłu z przodu i pod językiem kontrolował potem, czy powietrze nie schodzi.
SPEAKER_04Ale bardzo ładnie zagrałeś zawstydzenie ojca.
SPEAKER_12Jezus językiem skontrolować, czy powietrze nie schodzi. To jest tak od razu bitne, nie mogę tego od nie mogę od zobaczyć tego.
SPEAKER_04No to prawda. Ale ciekawe w ogóle, że przychodzi gość i mówi, że jedziemy na wakacji i już się kurwa pakują. Tak, od razu tym pomyślałem. Ale to. Taka rodzina, która po prostu czeka na tej wakacji i mówi, dobra, pakujemy się, to jedziemy na morze. Tak, to prawda.
SPEAKER_12To było bardzo śmieszne, jak oglądaliśmy całkiem niedawno z moją dziewczyną piratów z Karaibów chyba na krańcu świata, i, jak to piraci z Karaibów, umówmy się, jeden ze statków, który się najczęściej pojawia, to statek, który wypływa z podwody na powierzchnię razem z taką grupą rybokształtnych. Czyli kompletny jakiś powiedziałbym, no, scifaj wręcz. A my to tak oglądamy, oglądamy, i jest to taka scena, w której piraci, Jackas, nie Jackas Paroła, tylko Bosy po prostu wpływają na takie tereny arktyczne i wszyscy mają wąsy zamrożone, ale są ubrani, no tak wiesz, t-shery, znaczy to nie były t-sh-żerki.
SPEAKER_04Tak, krótkie koszulki.
SPEAKER_12Kylliek koszulki jałika mówiła, że jaki to jest nieprawdopodobne. To jest niemożliwe, żeby tak było. Zobaczyli, oni by zamarli przed są tak ubrani. Tak sobie, no właśnie, to jest ta żelazna logika, gdzie jakby specjalnie już nie podważasz tego, że pięć minut temu statek wypłynął z podwody z patłami.
SPEAKER_04To tak jak Bąda, pamiętam, oglądaliśmy z dziadkiem zawsze, i on tak, a takie tam bajeczki. To niemożliwe. Więc ja mówię, no dziadku, raczej nie. No raczej nie, ale raczej o to w nim chodzi. No tak. Zawieszenie niewiary tak zwane.
SPEAKER_12No przecież jest taka słynna scena w Golden Eye, gdzie scena otwarcia, gdzie spada samolot w przepaść, a za samolotem rzuca się jakąś chwilę po Brosnan, i Brosnan jest w stanie do tego samego spadawego dolecieć i jeszcze do niego wsiąść.
SPEAKER_04Niesamowite. Tak. A pierwsza to nie jest, że samy jakiś skacze na banji?
SPEAKER_12To jest w ogóle scena. Tak, to jest pierwsze ujęcie, kapitalne.
SPEAKER_04Tak. Muszę sobie przypomnieć, kiedyś próbowałem, miałem podejście do bądź po kolei chyba i się zatrzymałem na którymś rogerem murem. Ja się dopiero zatrzymałem na kregu. Tak? Tak. Wszystkie obejrzałeś? Tak. Obejrzałem wszystkie. Już nie ma tego. Były na jakiejś jednej stronie.
SPEAKER_12To było kiedyś na było na Home Box Office. Ale obejrzałem do Skyfał.
SPEAKER_04No nie, no, jest parę fajnych tych skonary też są ze dwa fajne. Doktor nałó w ogóle bardzo mi się podoba.
SPEAKER_12Tak, bardzo dobry.
SPEAKER_04W salonie Volvo. Volvo czy nie Volvo? Volvo. No dobra, to proszę. Salonie Volvo. Moja żona chciałaby porozmawiać o tym. Volkswagenie Polo z wystawy w oknie. Ale my nie mamy żadnego Volkswagena polo na wystawie. To salon Volvo. No od kilku sekund już macie. To bardzo śmieszne. Dla kogo?
SPEAKER_12Dla mnie. Na pewno nie dla nich. Żona do męża. Chc rozwodu. Mam tego dosyć. Co chwilę wytykasz mi to, że jestem gruba. Dłużej tak nie mogę. Kochani, no przecież nie wygłujaj się. No nie róbmy czegoś takiego. Taka bzdura. No chociażby ze względu na dziecko. Co?
SPEAKER_04Dobre. Dobrze. Bardzo ładne. I taki subtelny żart, no? O, parę razy się zdarzyło powiedzieć komuś pewnie. Ja nie. Ja już nie mówię takich rzeczy. Ja już się boję. To chyba ty kiedyś opowiadałeś ten dowcip. Dwóch kumpli siedzi na dworcu. Nagle przejeżdża obcokrajowiec. Hi guys. Do you speak English? How can I get to the city center?
SPEAKER_03Parli Italiano. Co? Ablanus series is spaniol? Never mind. Odjechał.
SPEAKER_04Widzisz, zachód? Trzeba było się uczyć języków obcych. A niby po co? On zna cztery języki co? Dogadał się?
SPEAKER_12Rewelacja.
SPEAKER_04Taki życiowy żart. Prawie.
SPEAKER_12No tak. Po co ci te języki? Wow. No to ale prawda to?
SPEAKER_04No prawda, prawda?
SPEAKER_12No to taki żart, wiesz co, no po prostu nie był aczkolwiek silnik był. Przychodzi zakonnica do spowiedzi i mówi. Proszę księdza, popełniła bardzo ciężki krzech.
SPEAKER_05To niech siostra powie. Bardzo wstydzę. A niech siostra mówi.
unknownTałam nago po parku.
SPEAKER_05Piekło, moja droga. Piekło.
unknownPiekło, piekło. Pod dupą wpadłam w pokrzewę.
SPEAKER_04Tak ja znałem to. Dlatego mówił, prawa się seks z mężczyzną. No, to będzie piekło już piecze. Właśnie, no silnik silnik. Znowu mam dowcip, który chyba był. Ale co zrobić? Jak jest według mnie w miarę zabawny. Po 25 latach jeżdżenia Harlejem facet doszedł do wniosku, że zobaczył już kawał świata i uznał, że czas osiąść gdzieś na stałe. Kupił więc kawałek ziemi w Wemont. Tak daleko od innych ludzi, jak to tylko możliwe. Z listonoszem widział się raz na tydzień, po zakupy jeździł raz na miesiąc. Poza tym była tylko natura i on. Po mniej więcej pół roku takiego życia słyszy stukanie do drzwi. Idzie otwiera i widzi wielkiego brodatego tubylca. Cześć, mówi tubelec. Jestem Iok, twój sąsiad mieszkający jakieś cztery mile w tamtym kierunku. Słuchaj, za jakieś dwa dni wieczorem urządzam małe przyjęcie. Miałbyś ochotę przyjść? Jasne, po pół roku na tym odludziu to może być fajne. Iok pożegnał się i już miał iść, ale odwraca się. A słuchaj, bo jesteś tu nowy, więc chyba powinienem cię ostrzec, że będziemy tam. Ostropili. Nie ma problemu. No 25 lat jeździłem Harlejem, myślę, że dam sobie radę. Irok już ma odchodzić, ale jeszcze odwraca się i mówi.
SPEAKER_01Tak, dobra, bo powinienem cię też ostrzec, że by nie było.
SPEAKER_04Że tutaj nie było jeszcze imprezy bez bijatyki. Wiesz, za 25-letnim doświadczeniem jako motocyklista, myślę, że dam sobie radę. Byłem w różnych barach i tak dalej. I nok odwraca się i już ma iść, ale przypomina sobie jeszcze jedną rzecz, i mówi. No dobra.
SPEAKER_01Muszę ci powiedzieć, że te przyjęcia to istna orgia seksu.
SPEAKER_04Widziałem już tam rzeczy, o których mi nawet się nie śniło. Po 25 lat śdżenia Harlem i pół roku na tym odludziu jestem więcej niż gotów, zwłaszcza na to. A, I no, bo zanim zapomnaj, jak powinienem się ubrać na to przyjęcie.
SPEAKER_01Lubiesz się, jak chcesz, i tak będziemy tylko my dwaj.
SPEAKER_07Tak, o tyle, ale pięknie opowiedziałeś. O, taki. Ale pięknie, ale jest nieopowiedziany żarny.
SPEAKER_12Dziękuję.
SPEAKER_04Na bezrybi jak ryba.
SPEAKER_12Straszna historia.
SPEAKER_04Straszna historia, nie? Jak z jakiegoś takiego horroru.
SPEAKER_12No, straszne, bo teraz załóżmy, że on nie pójdzie, do zabija. Wiemy, jaka będzie jaki będzie kolejny odcinek. On tam przyjedzie. Zobi mu zdyń średni wieczar. Jak w palpicz.
SPEAKER_04Tak, to są takie dowcipy, które nie kończą się, kiedy kończy się dowcip. O, wiesz, punkt. Jest dalszy ciąg. To be continued. Tak. Gaba sprawa.
SPEAKER_11Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_12Siedzi błażej przy piecu. Papierochać mi. Żonie swej po kuchni się krzątającej przegląda. Urodziłaś mi Anula chłopaka. Urodziłaś mi anula dziewuchę. Tak sobie myślę. Może byś jeszcze urodziła trzecie. Tak, dla odmiany. Trzecie była?
SPEAKER_10Dla odmiany? Dla odmiany jakie? Dla odmiany kurwa moja.
SPEAKER_04O, o.
SPEAKER_01Nie, no, dobra.
SPEAKER_04To ja się odwdzięczę. Proszę. Leży żona w szpitalu po urodzeniu dziecka. Przybiega mąż. No i co? Do kogo jest podobny? Nie tak nie znasz.
SPEAKER_12O Jezu, ale to chyba był kiedyś. Jezło, to strasznie. Ale odwdzięczyłeś się to, naprawdę.
SPEAKER_04Piękny za. Na dobne. Zładne sformułowanie. Na dobne. Tak. Była taka sztuka na dobni się. Była. I koczkodany. I koczkodany. A nawitka cego z tego co pamięt.
SPEAKER_12Słynego skąd i notowitkiewicz. Chodzi facet po targowicy. Nagle na stoisku nie jestem widzisz fiński ryj. Kurczę, zapomniałem starej fajki kupić.
SPEAKER_04Jezus Maria. Ale przykre to jest. O, Boże. No ale zabawne, co zrobić?
SPEAKER_12Nic, właśnie. Chyba z tym się nic nie da już zrobić.
SPEAKER_04Udentysty. No dobrze, a teraz pora na coś, co może pana zaboleć. Okej, jestem gotowy. Od roku spotykam się z pana żoną.
SPEAKER_12Ojej! Rewelacja. Rewelacja. No tak, jeszcze bezbronny, dobrze to sobie wymyślił ten dentysta. Najpierw znieczulonko. Tak. Otwarta gęba, tam powkładane te odsysze śliny i tak dalej. Powkładane gazy. Rozwiercony ząb.
SPEAKER_04Jeszcze nie daj Boże, kanałowe.
SPEAKER_12O kurczę.
SPEAKER_04Schmat.
SPEAKER_11Ale to już było.
SPEAKER_12Bardzo lubię ten żart. Ale klasyk. Lew zrobił spotkanie wszystkich zwierząt jako król. Proszę by zwierzęta inteligentne.
SPEAKER_06Przeszły na prawo, a zwierzęta piękne skierowały się na lewo. Na środku została żaba. A ty co?
SPEAKER_12Przecież się kurwa nie rozdwoje.
SPEAKER_04Piękny klasyczek. Uwielbiam.
SPEAKER_12Żaby są też takie urocze w tych dowcipach, co?
SPEAKER_04Też będzie, będzie, będą.
SPEAKER_12Powinna być w uniwersum żabka. Musi być.
SPEAKER_04Musi być, bo ja już widzę te żabę net jak wygląda. Ja widzę ją jak z lolitowy.
SPEAKER_12Wiedziałem, że to. Ale bez cylindra, co? Czy chcesz ją z cylindrem za wszelką cenę, bo to już będzie taki trochę plagiat.
SPEAKER_04Tak, ale ja bym ją dał tak naprawdę w takim francuskim berecie. Dobrze. I w żakiecie. W żakiecie. W żabocie to by bardziej pasowało. Brawo. Brawot. Brawo. Brawat, brawat. Brawat. Najbogatszy gość w mieście idzie do najdroższego bordelu w mieście i zamawia najdroższą dziwkę w całym przybytku. Gość kocha się z nią, ale po pewnym czasie mówi, zapaliłbym. Pewnie malboro? Skąd wiedziałaś? No, jestem najdroższą kurwą w mieście. Wiem takie rzeczy. Minął jakiś czas. Gość dalej kocha się z najdroższą kurwą.
SPEAKER_11Przepraszam, zapomniałem o. Pozwolony od lat 18.
SPEAKER_04Dzieci, proszę odejść od odbiorników. No jak to skąd wiedziałam? Jestem najdroższą kurwą. Ale przeleciałem szybciutko. Gość dalej kocha się z najdroższą kurwą, ale znowu mówi, zapaliłbym. Pewnie Ema. Skąd wiedziałaś? Jak to skąd? Jestem najdroższą kurwą w mieście? Wiem takie rzeczy. Mija pewien czas i historia się powtarza. Gość mówi, znowu bym zapalił. A pewnie też tym bielbłądem na paczce. Jak one się nazywają? Kamela. Skąd wiedziałeś?
SPEAKER_12Jestem najdroższą kurwą w mieście, wiem takie rzeczy. Świetne.
SPEAKER_04Nie. To jest taki właśnie. Dobry.
SPEAKER_12Bardzo dobry. Bardzo dobry. Fajnie, że takiej też wrzuciłeś. Tak. Bo to jest zupełnie inny format. To jest taki format podpuszczaki. Interaktywny. Tak, gdzie pointą jest ośmieszenie osoby słuchającej.
SPEAKER_04Tak jak było kiedyś widziałeś ten film, geje mówią nie. Tak. Okej, nie dałeś się złapać.
SPEAKER_12Lecimy. Wchodzi pijak na dworzec autobusowy, szuka wolnego miejsca, ale nie ma dużego wyboru, więc siada obok księdza. Ksiądz niezadowolony, pijak śmierdzi alkoholem. Z jednej kieszeni wystaje mu butelka, z drugiej papierosy. No i pijak wyjmuje gazetę i czyta. Po chwili zwraca się do księdza z pytaniem.
SPEAKER_01Może mi ksiądz powiedzieć, co powoduje artretyzm?
SPEAKER_12Ksiądz pomyślał, no, teraz ma palne kazanie.
SPEAKER_10I zaczyna. Jeżeli nadużywasz alkoholu, papierosów, prowadzisz życie niemoralne, cudzołożysz, kradniesz, nie szanujesz wartości, to Bóg zsyła artretyzm.
SPEAKER_12Ty jak pokiwał ze zdziwieniem głową, zakrył się gazetą i czyta dalej. Po chwili księdzu głupio się zrobiło, że tak z góry potraktował bliźniego swego, zaczyna więc w pojednawczym tonie. Przepraszam.
SPEAKER_10Przepraszam. Wiem, że tak nie powinienem. Jak długo ma pan ten arretyzm? Kto? Ja? Ja nie mam. Właśnie czytam, że papież ma.
SPEAKER_04Bardzo ładny. Ale wiesz, co pomyślałem?
SPEAKER_12No, znaczy nie wiem.
SPEAKER_04Nie wiesz. Wymyśliłem w trakcie pułentę do tego dowcipu, jak opowiadałeś. No powiedz, że on czyta tę gazetę i co powoduje artretyzm? Ten ksiądz mu odpowiada tak on. Ale na 8 liter, że krzyżówkę rozwiązywał.
SPEAKER_12A! Też by była bardzo dobra ta puenta. Ale z papieżem jest też.
SPEAKER_04Jest, jest. Tylko tak sobie pomyślałem, że szukałem tutaj. Kombinuj, kombinuj mój małej. Kombinuj dziewczyno. Szarlako. Wie też taką piosenkę? Tak, nie przepadam za nią. Ja nie przepadam za tym też śpiewakiem. Ja też operowym. On był chyba operowym? Tak, tak, tak. No cóż. Co zrobić? Co zrobić? Rozmawia dwóch dziadków.
SPEAKER_02Ja to już seksu nie uprawiam. A ja mogę. Jeszcze raz w tygodniu mogę. Jak to możliwe? Przecież jesteś ode mnie dwa lata starszy. Nie wiesz, jem cały czas ciemne pieczywo i to pomaga. Nic o tym nie wiedziałem, nikt mi tego nie powiedział.
SPEAKER_04Tego samego dnia poszedł dziadek do sklepu i poprosił ekspedientkę o ciemne pieczywo. Krojone czy w całości? A jaka to różnica? No wie pan, krojony to szybciej i twardnieje. Kurwa, wszyscy wiedzieli.
SPEAKER_06Chyba było, ale piękne. Pięknie opowiedziane. Pięknie. A ten drugi dziadek w ogóle jeszcze lepszy od pierwszego.
SPEAKER_09Wspaniały! Wspaniały.
SPEAKER_12Piękny żart. Siedzą dwie babcie klozetowe i plotkują. Trochę jak z misian ta scena. Przychodzi elegancki pan i jednej z nich kłania się kapeluszem. Druga z podziwem w głosie.
SPEAKER_10Wow! Znasz go, znam. Srywa u mnie.
SPEAKER_04Bardzo ładny. Srywa u mnie. Ładne sformułowany. No tak. Zatrzasnąłem. To też jest cytat, żeby nie było. To nie ja zatrasnąłem. No pewnie. Zatrzasnąłem dziś rano kluczyki w samochodzie, a wraz z nim dwójkę moich małych dzieci. Przechodzący obok sąsiad pyta. Masz zapasowy komplet? Tak, mam jeszcze dwóch synów z poprzedniego małżeństwa.
SPEAKER_12Boże, za koszmarny żar. Co się przykry. A z drugiej strony. W ogóle nie przykry, bo bardzo śmieszne. A z trzeciej przykry i śmieszne.
SPEAKER_04Tak. I straszny i śmieszny. Tak.
SPEAKER_11Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_12Dziadek do wnuczka.
SPEAKER_11Są dwa typy kobiet.
SPEAKER_06Warte chuja, synku. Albo chuja warte. Innych nie ma.
SPEAKER_04Ale jak podkreśliłeś tą pointę, innych nie ma. Jakby to było najważniejsze. Bo jest. Okej. Ładnie. Ciekawe, skąd się wzięło powiedzenie. Jesteś nic nie warte. No ale dlaczego? Dlaczego tak.
SPEAKER_12No bo to jest podkreślenie samego samym fulgaryzmem. No chyba tak, chyba.
SPEAKER_04O to chodzi. Pani Stefania, dawna kościelna organistka, miała już 80 lat i była ogólnie lubiana i szanowana za swoją dobroć dla wszystkich, pewnego wiosennego dnia postanowił odwiedzić ją miejscowy pastor. Zaprosiła go do swego pokoju, gdzie w rogu stały małe, domowe organy. Tym, co przykuło szczególną uwagę pastora, była przeźroczysta bańka z wodą, po powierzchni której coś pływało. Ale to, co zobaczył pastor, przyprawiło go niemal szok. Zadyszkę i poważny wstrząs, na powierzchni wody pływała prezerwatywa. Pewnie coś jej się pomieszało w głowie na starość, pomyślał, i postanowił, że nie będzie o nic pytać, pomimo, że ciekawość go zżerała. Kiedy Stefania wróciła z ciastkami herbatą, rozpoczęli rozmowę. Pasor długo powstrzymywał się od pytania o bańkę z wodą, w końcu jednak nie wytrzymał. Pani Stefania pytał wskazując na bańkę. Może mi pani coś powiedzieć o tym? Ale rzeczywiście, odparła staruszka. Czy to niewspaniałe? Spacerowałam sobie po przedmieściu parę miesięcy temu i znalazłam małą paczuszkę. Było na niej napisane. Założyć na organ i utrzymywać w wilgoci, a zapobiegnie chorobom. I myślę, że działa, bo przez całą zimę nie złapałam przezięcia. Nie jest ten żart. Inomen omen naciągany.
SPEAKER_12No, za to dam ci bazera. Ale wiesz, to jest chyba przetłumaczony dobry. Tragiczny żart nie zmienia to faktu, że nie wiesz, że robiłeś co mogłość, opowiadając go w bardzo piękny sposób. Ale puł tak.
SPEAKER_04Myślałem, że coś z niego jeszcze wyciągnął. No i wyciągnąłeś. Niewiele. Nie wiele. Ale będzie jazda.
SPEAKER_12Bo będą teraz autorskie słuchary. Tutaj patrzę, co wiesz, ta młodzież starzyzna również. Starszy znaczę.
SPEAKER_04Szczęście, że my, Marcin, jeszcze te młodzież rozumiemy. Bo czasami jest takie wiązanki slangowe, których ja. Ja nie rozumiem.
SPEAKER_12No tutaj Andreus 79 niestety powiedział coś, co ja rozumiem, ale chyba po raz pierwszy muszę przy słucharze czy żarcie wrzucić.
SPEAKER_11Dozwolony od lat 18.
SPEAKER_04Pewnie ma 13 lat ten autor.
SPEAKER_12Nie, chyba nie. Andreus 79 mówi, tym razem natchnął mnie wasz słuchacz, uga bługa maczuga z jednostką miary. Mam taki autorski dowcip, nie dowcip, pytanie, nie pytanie. Jaka jest bordelowa jednostka miary? Dzięki palców na dwie szpary.
unknownTo śmieszny.
SPEAKER_04Dobrze, że powiedziałeś.
SPEAKER_12Tak. To śmieszny. I Hubert Osborne, 8-2. Osborne z tych Osborów? Chyba z hubertów bardziej. Autorski. Rozmawiają dwie baby. Wiesz, że mój mąż jutro będzie w US? Serio? Gdzie będzie? Dostał pracę w Stanach? Nie jedzie do urzędu skarbowego. A w US. Musiałem to tak wydać. To jest bardziej do czytania niż na kwarcie. Śmieszny. Tak. Żart Gustaw Fryki. Gustawa Fryki. Żart nieautorski, ale zasłyszany. Najlepiej opowiadany głosem idioty pijaka. To coś dla ciebie.
SPEAKER_04Dziękuję, że masz takie mnie zdanie. Szuję sobie trzy żółwiki pustynią. I pierwszy. Przede mną jest pustynia, a za mną jest żółwik. Drugi. Przede mną idzie żółwik i za mną idzie żółwik. Trzeci. Przede mną idzie żółwik i za mną idzie żółwik. Dlaczego trzeci żółwik skłamał? Bo to był taki kłamczuszek. Pięknie przeczytane. Pamiętam jeszcze żart, którego nie było u nas. Mianowicie. Mianowicie. Był taki. Tak, o lisie kłamczuszku, to opowiedz, czy chcesz zachować go na lepsze czasy? Mogę opowiedzieć.
SPEAKER_12Proszę bardzo. Uwaga, Łukasz opowiada.
SPEAKER_04Z głowy? Czyli z niczego. Czyli z niczego. Gospodarz. Fmer miał problem z kurami, ponieważ co chwila zostały zjadane przez liska. No, ale nie mógł go złapać. W pierwszej nocy widział, że gdzieś tam mu uciekł. W drugiej nocy mu uciekł. Trzeciej nocy mu uciekł. No ale cały czas po prostu kury ginęły i nie było jajek. Ale czwartej nocy złapał go, złapał tego lisa, wziął go za szyję i pyta: Mam cię ty szkodniku. Czy to ty wyjadałeś mi kurę? Nie powiedział lisek. Choć tak naprawdę to był on. No, dobry żar, dlatego teraz opowiedz autorski. No dobrze, to. Słuchajcie, miał to być suchar, ale trochę go rozszerzyłem, żeby był bardziej zrozumiały.
SPEAKER_12To, cholera. Bojam się.
SPEAKER_04Mąż mówi do żony. Byłem u tego lekarza z tymi moimi. wynikami wątroby. A, u tego tak wiem, co się nazywa Nicze, tak? Tak, tak, tego niemieckiego lekarza. No i co ci powiedział? Żami. Wątroba wysiada. No i a coś jeszcze dodał? No tak. Tak orzeczę. Zara, trzustka.
SPEAKER_12Ale pięknie, właściwie autorski dowc. Taka życzę Zara trustka?
SPEAKER_04Taka życzę Zara trustka. Bardzo śmieszne.
SPEAKER_12Kto nie czytał niczego, ten się nie zaśmieje. Niczego nie zrozumie. Tak. O, tak. No to ja mam po prostu pytanie odporów.
SPEAKER_04No bo ja kombinowałem niestety.
SPEAKER_12Jak nazywa się jedyny prawdziwie upadający grzyb?
SPEAKER_04Przelatuję przez wszystkie grzyby, ale nie mogę. Borowik? Trufel. Trufel, right?
SPEAKER_12A jaki był ten dowcip z tymi truflami? Pamiętasz? Truflowe? Nie truflami był jakiś dowcip z żoną i mężem coś z tymi znowu ci się trufla. Jak to było? Jak? Mąż pisoną.
SPEAKER_04Tak, i żona taknęła przez scenę, aż cię obudziła i mąż do niej. Co, znowu trufle cię przyczuły.
SPEAKER_06To zgoni żarny. Znowu trufle ciągle.
SPEAKER_04Ale to jest właśnie w podtekście wszystko, że nie jest wprost powiedziane, nie jest wulgarny przez to.
SPEAKER_06To jest niesamowity żart, naprawdę. No to w ogóle jak? Jeszcze znowu. Nie rozumiesz, że kobieta, których obsesyjnie śnią się trufę co tam.
SPEAKER_07Ojej, ale to jest rewelacja. Tak, że się tak ucieszyła jakby tym? Przeczeki. To znowu truflecie się przyśniły. Ojej, pięknie. No, co?
SPEAKER_04Co zrobić? Chyba musimy się z wami pożegnać, no bo już nasz czas dobią końca w tym tygodniu.
SPEAKER_12Śmiejcie się dobrze.
SPEAKER_04Śmiejcie się do rozpuku tak, tak jak wcześniej.
SPEAKER_12A jeśli podoba Wam się nasz podcast i chcielibyście jakoś nas uhonorować i wesprzeć naszą pracę, to bardzo będziemy wdzięczni za zakupienie nam kawy na Bykofi. Link do tego miejsca, gdzie możecie nam tę kawę zakupić. Znajdziecie w opisie odcinka i w opisie naszego podcastu. Z góry dziękujemy. Tak. Merci de la Montagne.
SPEAKER_04Grację la Montagne. Cześć! Cześć!