Dział Dostępności
Podcast o dostępności. W kulturze, w instytucjach publicznych, niepublicznych, na stronach internetowych, w przestrzeni, w której żyjemy. Powered by Fundacja Mili Ludzie.
Dział Dostępności
#17 Dział Dostępności z Pauliną Kuntze
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Zbliża się Międzynarodowy Dzień Wolontariusza_ki. Dobrze się złożyło, że w tym odcinku podcastu gościmy osobę, która z poznańskim wolontariatem kojarzy się od wielu lat: Paulinę Kuntze.
Wolontariuszka, aktywistka, działaczka organizacji humanitarnych, wspaniała osoba.
Paulina rozpoczęła realizację kolejnego swojego projektu - tym razem międzynarodowego, którego celem jest wsparcie osób (także z różnymi niepełnosprawnościami) w Syrii, kraju w ostatnich latach bardzo doświadczonego przez wojnę.
Warto wesprzeć zbiórkę środków finansowych, jednocześnie zapoznać się z różnymi materiałami umieszczonymi przez Paulinę na stronie zbiórki:
Dobrego słuchania!
Podcast publikowany jest w ramach projektu "Poznańskie Centrum Dostępności 2025" finansowanego ze środków budżetu Miasta Poznania.
#poznanwspiera
Dział Dostępności to podcast prowadzony przez Fundację Mili Ludzie z Poznania. Rozmawiamy o dostępności z ciekawymi i miłymi ludźmi!
Nasz mail: info@mililudzie.org
Cześć, z tej strony Marcin Halicki, a Wy słuchacie kolejnego odcinka podcastu Dział Dostępności.
Dawno się nie słyszeliśmy, co nie znaczy oczywiście, że Poznańskie Centrum Dostępności nie działało.
Mieliśmy mnóstwo pracy, nadal mamy, mimo że już nastał grudzień, ale mam dla Was być może dobrą wiadomość.
Jeszcze kilka razy w grudniu się usłyszymy i mam nadzieję, że posłuchacie ciekawych odcinków na koniec roku.
Okres świąteczny, trochę myślę, że wolnego czasu będziecie mieć na to, żeby nadrobić ewentualnie, jeżeli nie macie możliwości na bieżąco słuchać naszych opublikowanych odcinków Działu Dostępności.
Dzisiaj, jako że zbliża się Międzynarodowy Dzień Wolontariusza, jest mi bardzo miło przedstawić Wam rozmowę z Pauliną.
Paulina Kuntze, nasza fundacyjna współpracowniczka, przyjaciółka już od dłuższego czasu.
Z Pauliną byliśmy w Hanowerze kiedyś, jak fundacja powstawała w 2015 roku.
Był to chyba jeden z naszych pierwszych projektów, które realizowaliśmy jako fundacja.
Natomiast od tego czasu, przez te 10 lat, bardzo dużo w życiu Pauliny również się zadziało.
Chciałbym zaprosić Was do rozmowy na temat współpracy międzynarodowej, ale także oczywiście wsparcia.
Zapraszam.
Cześć Paulina.
Cześć.
Paulina Kuntze, kurczę, jakby Cię przedstawić, wolontariuszka.
Wszyscy mówią, że jesteś wolontariuszką.
Paulina jest społeczniczką, działaczką, pracowniczką, humanitarną, aktywistką i, z tego co czytam, osobą głęboko wierzącą w człowieczeństwo.
Czy to prawda?
Tak, nadal, pomimo tych wszystkich lat, tak.
Spotykamy się z Pauliną dlatego, że Paulina ostatnio była w Syrii.
Jest jedną z wolontariuszek systemu syryjskiej obrony cywilnej.
I wspierałaś, obserwowałaś też działania białych hełmów.
I zbierasz teraz pieniądze, utowarzasz zbiórkę.
Na co?
Na takie kontynuacje treningu dla psów ratowniczych i trenerów psów ratowniczych w Syrii.
Mam nadzieję, że to wyjdzie, ponieważ jest to kolejny krok.
Pierwszym krokiem był przyjazd i zabranie dwóch polskich trenerów.
Jeden reprezentuje też nasze miasto, jest z Poznania, Przemysław Rymbielak.
Drugi to Krystian Faltyn i razem próbujemy stworzyć i pomóc białym hełmom w zorganizowaniu pierwszej, profesjonalnej grupy psów ratowniczych K9 w Syrii.
Byłaś tam ostatnio.
Byłaś już po zakończeniu wojny.
I jak ten kraj wygląda teraz?
Wow, to jest bardzo dobre pytanie.
Rezim upadł, dokładnie właściwie teraz mija rok od upadku reżimu.
W zeszłym roku w grudniu, 8 grudnia nad ranem to się wydarzyło.
I wiedziałam wtedy dokładnie, że muszę tam jechać i muszę spotkać się z tymi przyjaciółmi, z którymi przez tę wojnę nie mogłam się spotkać i zobaczyć wreszcie wolną Syrię.
I tak się też wydarzyło, stało, w maju wyleciałam pierwszy raz do Syrii i też zdarzyło się tak, że utknęłam tam przez zupełny przypadek, bo akurat wtedy były bombardowania pomiędzy Izraelem i Ranem.
I utknęłam tam na trochę więcej niż myślałam.
Spędziłam tam miesiąc czasu objeżdżając Syrię wzdłuż i wszerz, spotykając się z ludźmi, rozmawiając.
I powiem Tobie szczerze, że byłam również w Saddnaya Prison, czyli w tym więzieniu no, więzieniu piekle, bo tak nazywają je również Syryjczycy.
W więzieniu, w którym przebywały w straszliwych warunkach osoby zatrzymywane przez reżim wiele, wiele lat zanim w ogóle wybuchła rewolucja w 2011 roku.
Bo wiemy, że Syria ciężką ręką władana była przez rodziny Asadów przez ponad 50 lat.
I powiem szczerze, że miałam mnóstwo skojarzeń z czasem przebudowy Polski, z taką transformacją.
Jakbyś wszedł do Polski po 1989, ale jednocześnie po 1945.
Czyli zdewastowany kraj, potrafisz jechać przez 2, 3, 4 kilometry i nie ma kamienia na kamieniu.
Przysłowiowego.
A jednocześnie gdzieś tam w zakamarkach widzisz życie.
Widzisz to, że ludzie się próbują zbierać, że próbują naprawiać domy, że próbują się wprowadzać.
Że przejeżdżają, wiesz, cały kraj z jednego do drugiego miejsca wracając do tego, co praktycznie nie istnieje.
Ale jednak był tam kiedyś ich dom, więc wracają tam.
Z całym swoim dobytkiem, z tym co udało im się zebrać przez ostatnie lata.
To są niesamowite sceny i bardzo cieszę się, że mogłam to obserwować.
I bardzo cieszę się, że mogę coś dla nich dalej kontynuować poprzez tą pracę humanitarną.
Czy rozwojową.
Jakbyśmy to nazwali.
Tak, ale wojna to także, zresztą to jest doświadczenie także nasze, to mnóstwo osób z różnymi niepełnosprawnościami.
Byłaś tam w grupie trenerów, ratowników, którzy specjalizują się w poszukiwaniu osób zaginionych np. pod gruzami z psami ratownikami.
Tak, natomiast niestety nie byliśmy w stanie wziąć psów ratowników z Polski.
To mamy w planach w przyszłości, jeśli fundusze nam na to oczywiście pozwolą.
Natomiast Stryjczycy, i tak jak wspomniałeś wcześniej, Stryjska Obrona Cywilna, czyli tak zwane szeroko białe hełmy.
Oni mają już grupę psów, z którymi mogliśmy już współpracować.
Ale cieszę się, że wspominasz też o osobach z niepełnosprawnościami, bo to jest grupa, jak wiemy, zawsze i wszędzie bardzo pomijana.
A biorąc pod uwagę stan, w jakim jest teraz Syria, to jest to grupa szczególnie potrzebująca.
I jest takich osób mnóstwo, ponieważ jest wiele osób, które straciły kończyny poprzez to, co musiało przejść, czyli wybuchy.
Wiemy dokładnie, nie muszę opisywać dokładnie, jak wygląda wojna, jest to straszliwy czas, w szczególności dla cywilów.
Białe hełmy zawsze od samego początku powstania pomagały, wyciągały takie osoby spod gruzów.
Nawet jeśli byli bombardowani po raz drugi, czyli te tak zwane podwójne naloty, kiedy to ratownicy przyjeżdżali na miejsce i byli bombardowani, odchodzili i znowu byli bombardowani.
To naprawdę był ciężki okres, ale jadąc przez Syrię, jeśli masz szeroko otwarte oczy, jesteś w stanie z łatwością zobaczyć osoby z niepełnosprawnością przeróżną.
I to myślę jest ważne, żeby mieć na uwadze, mając gdzieś w przyszłości myślenie o projektach pomocowych.
Ja bym chciała również przy tym projekcie treningu psów ratowniczych mieć też coś obok tego, a właściwie równolegle, czyli taki projekt edukacyjny na temat pierwszej pomocy.
I chciałabym z nim wjeżdżać do obozów, które niestety jeszcze na północy Syrii są, i do miejsc mniej dostępnych, pomagając tym samym w edukowaniu cywilów na temat pierwszej pomocy.
Ale takiej naprawdę praktycznej, dostosowanej do tych realiów, w których oni muszą funkcjonować.
Więc chciałabym mieć to też poszerzone o to, jak się może też komunikować.
Jest wiele osób też, które są niedosłyszące ze względu też na wojnę, ale nie tylko, i które były przez wiele lat odłączone w ogóle od możliwości komunikowania się.
Więc naprawdę to jest pustynia, którą należy wypełnić przeróżnymi projektami z głową, używając do tego partnerów na miejscu oczywiście, tylko i wyłącznie, czyli pracując na miejscu z Syryjczykami zainteresowanymi tym tematem.
To o czym opowiadasz, to jest w ogóle osobie, która mieszka tutaj, nie ma za bardzo...
No bo skąd mamy czerpać taką wiedzę?
Informacja o Syrii nie pojawia się w głównych wydaniach wiadomości.
Polskie portale internetowe raczej milczą o tym, co dzieje się w tym czasie, czyli dzisiaj w Syrii, która musi się odbudować.
My jesteśmy na zupełnie innym poziomie, ponieważ jednak wsparcie osób z niepełnosprawnościami, oczywiście można tutaj dyskutować o zakresie, o skali tej pomocy i czy faktycznie jest ona wystarczająca, ale jednak jest.
Natomiast my tutaj mierzymy się z zupełnie innymi kwestiami, takiego fizycznego przetrwania wręcz osób, które ucierpiały w czasie wojny, ale to są też przecież nie tylko widoczne niepełnosprawności związane z narządami ruchu, ale także kryzysy zdrowia psychicznego, kryzysy związane z wojną, PTSD, czyli syndrom stresu porazowego, mnóstwo dzieciaków, które przecież tam mieszka, żyje na co dzień.
Przepraszam, może się przerwę, ale które całe swoje życie widziały przez pryzmat tylko i wyłącznie tego, co się wokół działo, czyli wojny.
I to nie jest tylko Syria, jak wiemy, to jest mnóstwo innych miejsc.
My jesteśmy tymi informacjami bombardowani non stop, bardzo ciężko nam.
Ja mam też wrażenie, że od paru miesięcy jest jakieś większe natężenie tych fake newsów i tego, żebyśmy się totalnie w tym pogubili jako zwykłe osoby szukające prawdy.
A napotykamy tylko i wyłącznie gdzieś tam te postprawdy albo w ogóle… bardzo ciężko nam jest się w tym odnaleźć, dlatego ja się cieszę, że mogę rozmawiać na przykład, że są takie kanały informowania jak twoje.
Czyli coś, co możemy znaleźć, co możemy sobie przekazać i co ze spokojem możemy posłuchać.
I myślę, że główną rzeczą teraz jest informowanie siebie o tym, gdzie te informacje uzyskiwać.
I to jest bardzo ciężkie.
Bardzo nas to męczy, mnie również bardzo to męczy.
Natomiast właśnie dlatego nie możemy się poddawać i musimy to kontynuować i robić swoje.
Robić swoje, ale żeby to robić swoje, trzeba mieć za co robić.
Dlatego, Paulina, założyłaś zbiórkę.
Zbiórka się nazywa Psy ratujące życie w Syrii.
Na co te pieniądze będą przeznaczone?
Jeżeli oczywiście ten cel, który jest 20 tysięcy złotych, celem zbiórki jest taka kwota, na co chciałabyś przeznaczyć te środki?
Wiesz co, tak naprawdę to jest kropla w morzu.
Nam się wydaje, z naszej perspektywy, że 20 tysięcy to jest sporo.
Jesteśmy w stanie za to zrobić dużo.
Natomiast ja realistycznie starałam się do tego podejść, dlatego to jest taka kwota.
Tak, naprawdę ta kwota, jeśli chcielibyśmy zrobić to naprawdę dobrze, nawet nie biorąc pod uwagę jeszcze tego projektu edukacyjnego, o którym wspomniałam, to jest około 60-70 tysięcy.
I w to wchodzi przede wszystkim przelot, niestety, ale przeloty są nadal bardzo drogie.
Poza tym chodzi też o czas, o to, żeby być na miejscu wypoczętym i jak najszybciej móc działać.
Na miejscu również może nam się wydawać, że Syria jest bardzo tania ze względu na to, co się stało, ale tak nie jest.
Obowiązuje tam teraz waluta, płaci się dolarami głównie.
Dla obcokrajowców są to stawki wyższe.
Nie ma się co dziwić, ponieważ kraj chce się odbudować i tak dalej, i tak dalej.
Natomiast są te koszty techniczne, trochę nas pochłaniają.
Poza tym chciałabym, i tak też rozmawialiśmy z chłopakami o tym, że chcielibyśmy im zawieźć jakiś sprzęt.
I mamy taką listę tego sprzętu, który chcielibyśmy wziąć i dla tych psów, i dla samych uczestników tego, powiedzmy, quasi-projektu.
W sensie to jest projekt po prostu stworzony przez nas.
Ale to wszystko wymaga dużego zaangażowania, dużej siły, olbrzymich nakładów.
I tak naprawdę to, co będę mogła uzyskać, jeśli uda nam się jakimś cudem zebrać tą kwotę, chociaż tych 20 tysięcy, to są przeroty, zakwaterowanie i to, żebyśmy mogli funkcjonować tam przez, powiedzmy, tydzień.
Tydzień, czyli siedem dni takiego intensywnego treningu.
To jest niezbędne teraz, akurat w tym momencie, jak najszybciej.
Ponieważ my już tam byliśmy w sierpniu, nie wiem czy już zdążyliśmy o tym wspomnieć, byliśmy tam w sierpniu i zrobiliśmy pierwszy krok.
I okazało się, że urodziły się szczeniaki, jak byliśmy też tam na miejscu.
No i te szczeniaki już teraz mają parę miesięcy i to jest idealny moment, żeby móc dalej ich szkolić.
I oczywiście, że cały czas jesteśmy w kontakcie z Haledem, czyli menadżerem całej grupy i z całą grupą i spotykamy się co jakiś czas online.
Natomiast online, jak wiemy, nie jest to najlepsza forma, w szczególności trenowania psów.
Każdy, kto ma psa, wie, że ani z YouTube'a, ani gdzieś z podcastu nie jesteśmy w stanie wyszkolić psa, żeby był posłuszny.
Jest to naprawdę bardzo ciężka, żmudna, nudna praca.
Tak, jeśli wziąć to, wiesz, tak siedząc, jakby stojąc z nimi codziennie na tych treningach.
To jest naprawdę, jeśli ktoś tego nie kocha, albo nie kocha zwierząt, albo nie kocha ludzi, w sensie to jest projekt, który obiera obie te rzeczy, i ludzi, i psy.
I próbujemy jakoś to ziarenko tam zasiać, żeby to kontynuować.
Jeśli ktoś nie ma jakby tego podejścia, i z serducha tego nie robi, no to absolutnie to nie wyjdzie.
Na szczęście lata, lata mojego zaangażowania i kontaktów, które udało mi się zrobić.
To, że mogłam przy pierwszej wizycie zarówno znów spotkać się z przedstawicielami White Helmets, jak również już teraz z ministrem Raedem, który był głównodowodzącym Białych Helmów przez wiele, wiele lat, a teraz został ministrem.
Otrzymałam od niego zielone światło.
Powiedział, że jeśli mogę, chcę, im to bardzo pomoże i bardzo wesprze ich w tym odbudowywaniu kraju tak naprawdę od totalnego zera.
Jeśli będziemy to mogli zrobić, ja będę z tego, oczywiście to zmieni wiele, ale to też jest takim małym symbolem prawdziwej, autentycznej takiej prawdziwej solidarności.
Tego, że faktycznie pomiędzy Polską, a Syrią tworzy się jakieś takie, nie chcę mówić górnolotnie, ale… Porozumienie.
Tak, dokładnie tak.
Spotykamy się w momencie, w roku szczególnym, bo z jednej strony zbliżają się, nie wiem, czy najważniejsze, ale takie przełom roku, święta, gdzie spotykamy się z rodziną, gdzie dajemy sobie prezenty.
Myślę, że takim dobrym prezentem, żeby wspomóc inną osobę jest dorzucenie paru groszy do zbiórki.
My tą oczywiście zbiórkę podlinkujemy w opisie tego odcinka, ale także początek grudnia to jest moment, kiedy jest Międzynarodowy Dzień Wolontariusza.
Wolontariuszki Paulina jest poznańską wolontariuszką roku 2017.
Trochę czasu minęło i od tego czasu cały czas jesteś gdzieś tam.
Znamy się od dawna, myślę, że coraz bardziej aktywnie uczestniczysz w tym życiu, który nie tylko dotyczy innych krajów, bo jeździłaś przecież do Maroka, gdzie jeszcze byłaś ostatnio jako przedstawicielka World Kitchen Center.
World Central Kitchen, mam okazję również z nimi współpracować.
Na Majocie, to jest, mogą sobie Państwo wygooglać, bo ja też musiałam to zrobić, będąc już w samolocie, jest to mała wyspa pomiędzy Madagaskarem a kontynentem afrykańskim.
I miał tam miejsce cyklon.
W związku z tym jechaliśmy z pomocą humanitarną na miejsce, bo też Maroko była Polska, jak była powódź niedawno, też mieliśmy misję tutaj.
I tak mi się teraz przypomniało, bo wspominaliśmy już o osobach z niepełnosprawnościami, niezależnie od tego, w jakim miejscu nie jesteśmy, te osoby z niepełnosprawnościami są, w szczególności tymi fizycznymi, są naprawdę widoczne momentalnie w miejscach, gdzie dochodzi do katastrof naturalnych, nienaturalnych.
I to są też takie momenty, w których ja muszę się zatrzymać, w sensie takim metaforycznym, w czasie swojej pracy i pamiętać o tym i być wdzięczna za wszystko, co mam i za to, że mogę robić tę robotę, którą robię, bo uważam, że to są momenty ważne.
Żeby móc też sobie zdać z tego sprawę.
Wspomniałeś też o świętach.
Dla wielu osób w naszym kraju jest to istotny czas mówienia o nadziei i o pokoju, w szczególności.
Myślę, że powinniśmy bardzo, bardzo, w szczególności teraz, kiedy naprawdę świat jakoś zbacza z kursu człowieczeństwa chyba coraz bardziej, nad tym się pochylać.
Trzymamy kciuki Paulina.
Dzięki wielkie za spotkanie.
Na stronie ze zbiórką jest też film, który nagraliście w Syrii, także polecam Wam też obejrzenie tego filmu.
Myślę, że on po części da Wam możliwość sprawdzenia, zobaczenia, na co te pieniądze mniej więcej pójdą.
Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję.
Pozdrawiam wszystkich słuchaczy i słuchaczki i zachęcam, jeśli nawet nie chcecie nic wpłacić, to chociażby mam olbrzymią, olbrzymią prośbę, żebyście dalej przesłali to.
Super.
Dzięki wielkie i powodzenia.
Dzięki.
Link do zbiórki, którą organizuje Paulina znajdziecie w opisie tego odcinka.
A ja już Wam dzisiaj bardzo dziękuję za uwagę.
Mam nadzieję, że wytrwaliście i wytrwałyście do końca tego odcinka.
Na pewno jeszcze wkrótce się usłyszymy, ponieważ kolejne odcinki jeszcze w grudniu.
A tymczasem trzymajcie się ciepło.
Na razie.