Dział Dostępności

#20 Dział Dostępności z podsumowaniem 2025 roku

Marcin Halicki Season 2 Episode 20

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 49:33

Dla wielu osób był to rok dobry. Dla innych niekoniecznie. 2025 odchodzi do przeszłości, za chwilę przywitamy 26.

Jaki był ten mijający rok dla dostępności, zwłaszcza w Poznaniu? Staramy się na to pytanie odpowiedzieć w ostatnim w tym roku odcinku naszego podcastu. Staramy, ponieważ naszą gościnią (po raz kolejny!) jest Agnieszka Maciejewska, koordynatorka dostępności Urzędu Miasta Poznania.

Czy stolica Wielkopolski jest liderem dostępności w naszym kraju? Jeżeli tak, to dlaczego? Co się udało w 2025 roku, a czego jeszcze zabrakło? Między innymi na te pytania próbujemy znaleźć odpowiedź. A biorąc pod uwagę, że Agnieszka ma głos przykuwający uwagę wielu słuchaczy, warto poświęcić kilkadziesiąt minut na wysłuchanie ostatniego odcinka Działu Dostępności w 2025 roku.

Oczywiście kolejne odcinki przed nami, ponieważ Poznańskie Centrum Dostępności będzie kontynuować swoją misję także w 2026 roku :)

Przypomnijmy, że projekt "Poznańskie Centrum Dostępności" jest finansowany ze środków budżetu Miasta Poznania.

#poznanwspiera

Dział Dostępności to podcast prowadzony przez Fundację Mili Ludzie z Poznania. Rozmawiamy o dostępności z ciekawymi i miłymi ludźmi!

Nasz mail: info@mililudzie.org


Dzień dobry.

Ostatni raz w tym roku w podcaście Dział Dostępności mam przyjemność gościć Agnieszkę Maciejewską, Koordynatorkę Dostępności Urzędu Miasta Poznania.

To jest ważna informacja, ponieważ Agnieszka jesteś Koordynatorką Urzędu Miasta, a nie...

A nie Miasta Poznania.

Chociaż to się wszystkim raczej łączy.

Tak, łączy się jak ktoś pewnie przeciętny, kowalski, który gdzieś tam pracuje w jakiejś miejskiej jednostce, instytucji, to jak słyszę Agnieszce, to myślę, że Agnieszka zajmuje się w ogóle dostępnością w Poznaniu, w Urzędzie Miasta, nie tylko, we wszystkich jednostkach i pewnie niektórzy do Ciebie dzwonią i pytają, co mają zrobić w jakichś tam trudnych sytuacjach.

Zdecydowanie, a dodajmy, że jest przecież Mariusz Filewicz w Zarządzie Dróg Miejskich, który jest Koordynatorem Przestrzeni Publicznej w mieście, jest w Biuro Cyfryzacji i Cyberbezpieczeństwa, które mocno w Urzędzie zajmuje się dostępnością cyfrową, m.in. wprowadzaniem prostego języka, także to nie jest tak, że ja jestem zupełnie sama, ale faktycznie zdarzają się takie telefony, że mam zaradzić, po prostu naprawić świat w Poznaniu.

Na kłopoty Maciejewska.

To już tylko nieliczni pamiętają, chyba tylko nasze pokolenie, to co zacytowałeś.

W sumie.

Jak ktoś wie, jaki był pierwowzór, może nam napisać komentarze.

Agnieszka, widzimy się w ostatnich dniach 2025 roku.

Jak to był rok dla Ciebie?

W pracy?

Ogólnie.

W pracy bardzo ciekawy, w życiu osobistym również.

Udało mi się zrealizować jedną z moich żeglarskich pasji.

Weszłam pod żaglami z morza do Amsterdamu.

Wow.

To gratulacje.

Dziękuję.

Jak już jesteśmy przy tym temacie, czy zdarzyło Ci się, że były jakieś osoby z niepełnosprawnościami w czasie rejsów?

Na moich rejsach akurat nie.

Przyznam się, że nigdy nie udało mi się uczestniczyć w rejsach Zobaczyć Morze.

To jest duży projekt, który od lat jest realizowany na Żaglowców Zawisza Czarny, m.in. w dużej mierze na Zawiszy.

Tam pływają osoby z niepełnosprawnością wzroku.

Toromy Kroczeń m.in. też przy tym współdziała.

Dla nich organizowane są rejsy.

Oni oczywiście mają asystentów.

To nie jest tak, że się wpuszcza całą załogę osób z niepełnosprawnością wzroku.

Mają swoich asystentów, którzy pomagają im funkcjonować na Żaglowcu Zawisza.

Nie jest łatwym żaglowcem, więc tym bardziej robi to wrażenie, że jednak się daje i od lat się to udaje.

Tak to się zdarza na morzu, ale samo żeglarstwo jest bardzo trudne, więc przeskoczenie pewnych trudności, które wynikają z niepełnosprawności, to już ta skala tam rośnie bardzo, bardzo wtedy.

Rozmawiałem z jakimś żeglarzem, który opowiadał, że w czasie rejsów szkoleniowych biorą udział osoby z zespołem Downa.

Nie oszukujmy się, osoby z zespołem Downa wysoko funkcjonujące, bo niestety dygresja wyobrażenia o zespole Downa po programach Down the Road jest taka, że wszystkie osoby z zespołem Downa tak funkcjonują jak te osoby, które widzieliśmy na ekranie.

Tak nie jest, są bardzo różnie funkcjonujące i te wysoko funkcjonujące faktycznie znakomicie mogą sobie radzić.

Zupełnie nie widzę powodu, żeby nie miały uczestniczyć w takich rejsach, ale przyznam się, że osobiście nie słyszałam, bo mówię teraz o pełnomorskich, natomiast wiem, że dla osób z niepełnosprawnością intelektualną pływania np. po Jeziorze Kierskim w ramach projektu Żagle dla Wszystkich organizuje Wielkopolski Okręgowy Związek Żeglarski.

Także m.in. stowarzyszenie na tak korzystało, jeśli dobrze pamiętam z tej propozycji.

To jest super sprawa, dlatego że przecież nie powinniśmy w żaden sposób dzielić czy wykluczać osoby z niepełnosprawnością intelektualną z zespołem Downa, które są mega sprawne ruchowo i bardzo ogarnięte w związku z tym.

Są zadaniowe bardzo, także mają swoje zadanie, to świetnie je realizują.

Absolutnie zgadzam się i popieram i jest to fajny pomysł, który na pewno warto gdzieś tam popychać dalej.

Aktywizacja społeczna i też oczywiście my jesteśmy, myślę, że nie tylko ja, wielkimi zwolennikami aktywizacji zawodowej.

Ogromne.

Żeby pracowali i pracowały.

No właśnie, jak już jesteśmy przy pracy, myślę, że takim jednym z najważniejszych, jak jesteśmy w roku 2025, takich rzeczy w Poznaniu, które są dla mnie przynajmniej dosyć przełomowe, to jest budowa i tworzenie zakładu aktywności zawodowej.

Tak, miałeś poprzedni odcinek o tym.

To jest bardzo ważne miejsce.

Przyznam się, że myślałam, że na koniec tego roku będziemy mówili już w kategoriach otwarte, no ale troszeczkę życie jednak płata różne niespodzianki, bo nie chcę powiedzieć, że fikle i to przesunięto, jeśli dobrze pamiętam, na czerwiec.

Maksymalnie chyba w czerwcu.

Otwarcie ZAZ-u.

Pewnie organizatorzy nie chcą zapeszać, dlatego mówię o tej dacie czerwcowej, chociaż być może będzie to troszkę wcześniej.

To jest jeszcze pół roku.

Ogromne oczekiwania, nie wiem jak wygląda sytuacja w tej chwili, bo stanęłam na etapie, że na te chyba osiemdziesiąt parę miejsc, które tam będzie pracy jest ponad pół tysiąca zgłoszeń, nie wiem czy nie więcej w tej chwili.

Ale chyba więcej.

Tak, że to pokazuje, że takich ZAZ-ów powinni siąść w Poznaniu przynajmniej na dziś pięć, sześć nawet, żeby to spełniło oczekiwania tych osób.

Praca dla osób z niepełnosprawnością intelektualną jest tak samo ważna jak dla każdego z nas.

Jeszcze bardziej może nawet troszkę, bo jest ją trudno znaleźć.

I po prostu to też dodaje już takiego nimbu, że to jest coś bardzo wyjątkowego.

Tak, w ogóle ZAZ-y są przeznaczone głównie dla osób, które mają stopień umiarkowany i znaczny.

Nie ukrywajmy, że w tej grupie jest najwięcej osób, które nie są aktywne zawodowo.

Tu nawet nie możemy mówić o bezrobociu, tylko o braku aktywności zawodowej.

Nie, o braku pracy dla tych osób.

Z jednej strony mamy dziewięć warsztatów terapii zajęciowej w Poznaniu, podobną liczbę ze środowiskowych domów samopomocy.

W warsztatach jest ponad 450 uczestników, jeżeli dobrze pamiętam dane Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

To jest bardzo duża grupa osób.

Celem WTZ-ów jest generalnie ta aktywizacja społeczna, ale także zawodowa, czyli kierowanie osób do pracy.

Fajnie, żeby to był otwarty rynek, ale ZAS jest elementem przejściowym między warsztatem terapii a otwartym rynkiem pracy.

Jestem bardzo ciekawy, jak to będzie w Poznaniu wyglądało.

Oczywiście nie sądzę, żeby większość osób to były osoby z niepełnosprawnością intelektualną, jeżeli chodzi o pracowników, ale mam nadzieję, że będzie to spora grupa osób, które mają ten rodzaj niepełnosprawności, ale społecznie jest to nadal duże niezrozumienie, tabu, mimo że mamy programy typu Autentyczni.

Tak, trochę to odsłajamy inaczej.

Są różne głosy na temat tych programów, ale wracając, widzisz, mamy dziewięć warsztatów terapii zajęciowej WTZ-ów i tak naprawdę rodzi się pytanie, dlaczego nie mamy tyle ZAS-ów.

Odpowiedź jest jednak prosta, jeżeli się trochę w tym siedzi, bo jednak stworzenie zakładu aktywności zawodowej jest dużo trudniejsze.

To jest jednak zakład pracy, który ma się zajmować konkretną rzeczą.

Ten, który powstaje w Poznaniu, przypomnijmy, że będzie miał palarnię kawy, jeśli dobrze pamiętam, kawiarnię, no i pralnię przemysłową, czyli to jest stworzenie zaplecza.

To nie są już warsztaty, na które przyjdą osoby skorzystając z propozycji, tylko tutaj trzeba zapewnić BHP i przygotować mnóstwo innych rzeczy i całe zaplecze, znaleźć potencjalnych klientów, czyli ogrom pracy.

Miejmy nadzieję, że to się dobrze rozwinie, utrzyma i faktycznie okaże się, że warto takie zakłady w Poznaniu otwierać w większej liczbie niż jeden, bo nie wiem, czy gdzieś w Polsce są miasta, które mają po kilka zasób.

Tej wiedzy nie mam, przyznam się.

Chyba nie, aż tak nie.

Czyli to ogólnie jest jakiś tam problem.

Myślę, że w ogóle format działania w postaci tworzenia, prowadzenia, czy bycia tzw. organizatorem zakładu aktywności zawodowej jest dosyć trudną.

Nie będziemy też oczywiście ukrywać, że Poznań nie od wczoraj chciał, znaczy osoby, które tutaj prowadzą działania, chciały, żeby ZAS był otworzony, ale zawsze gdzieś tam obijało się to albo lokal, albo kwestie wkładu własnego finansowego, albo problemy logistyczne, bo to nie jest prosta sprawa.

Dlatego ja się też z drugiej strony nie dziwię, bo ZAS to nie jest jakby WTZ bis.

To jest jakby miejsce, które ma być miejscem pracy, a jak jest to miejsce pracy, to też przynoszącym przychód, który ma też być, przynajmniej na to zero wychodzić.

Lepiej, żeby też były jakieś środki na tzw. fundusz rehabilitacyjny dla osób uczestniczących.

Tutaj w tym ZAS-ie będzie także działanie rehabilitacyjne, bo to jest myślę, że dosyć istotny element w zakładach aktywności zawodowej.

Ale z drugiej strony, bo przypomnijmy, że ZAS jest tworzony przez Stowarzyszenie na Rzecz Współdzielni i Socjalnych.

Moja gościnnie ostatnia, Dorota Małachowska, przyszła dyrektorka ZAS-u.

To jest osoba, która wywodzi się z NGO-sów.

Ona się wywodzi z biznesu i tutaj, że to jest ważny aspekt tego miejsca, że to będzie po prostu działanie stricte biznesowe.

Oczywiście mające bardzo dużo kwestii społecznych wokół, bo to jest z jednej strony oczywiście rehabilitacja zawodowa, ale oczywiście też społeczna.

Ja jestem też ciekawy, w jakim kierunku pójdzie ta rehabilitacja społeczna, bo przecież może być bardzo wiele różnych form działania, które będą aktywizowały uczestników czy tam pracowników ZAS-u, pracowników i pracowniczki.

Duża grupa też osób oczywiście sprawnych, bo tam będzie...

Tak, to nie będą tylko pracownicy.

Dwadzieścia kilka osób.

To jest osoba z tak zwanego jakby zaplecza wspierającego, czyli osoby, które będą tam koordynowały te wszystkie działy.

Jestem naprawdę bardzo ciekawy i myślę, że...

Oczywiście pewnie też trzymasz kciuki.

Ja też trzymam bardzo długo już kciuki i mam nadzieję, że to przedsięwzięcie będzie taką perełką na mapie Poznania.

Ja mam też nadzieję, wiesz, bo mam takie poczucie, że w takich działaniach niezwykle ważna jest cierpliwość jednak, nie są rzeczy, które wystrzelą jak te fajerwerki jutro, których nie lubię.

Miałam psa, więc lubię dwa razy bardziej, ale po prostu zmierzam do tego, że osoby, które się za to wzięły, się nie zniechęcą tak szybko, bo są inwestycje czy działania, które jednak wymagają czasu i myślę, że tutaj ten czas też jest bardzo potrzebny.

A skoro mnie pytasz jeszcze, zapytałeś co w tym roku, to uważam, że Poznańskie Centrum Dostępności bardzo nam się udało.

Nie mów.

Tak, dzięki.

Ponieważ nie masz okazji jakby sam pewnie siebie podsumować, ale mam wrażenie, że to był pomysł, działanie, które pokazuje, że jest bardzo potrzebne.

Zresztą Warszawa stworzyła coś podobnego, ale nie do końca, bo jednak troszeczkę się różnimy, ale pokazuje właśnie, jak bardzo potrzebne jest miejsce, które w pewien sposób zbiera te działania, proponuje.

Także super, to uważam, że bardzo się udało.

Bo trudno mówić o tym półroczu poprzedniego roku.

Myślę, że tutaj ten rozbieg całoroczny jednak był z zupełnie inną skalą.

No tak, jasne, że jak w każdym działaniu, ten początek jest oswajanie się z tym tematem.

Natomiast ja też widzę wiele takich, chociażby taki, nie wiem, mamy koniec grudnia, kilka dni temu kilku przedstawicieli podmiotów publicznych prowadzonych przez miasto Poznań dzwoniło do mnie z takim pytaniem, czy już wiemy, czy będziemy prowadzić to miejsce, to centrum w przyszłym roku, bo bardzo by chcieli też dalej utrzymywać wsparcie.

I myślę, że to jest trochę takie pokazanie tego, że tego brakowało.

Bo teraz generalnie, no jasne, ja też bym wolał, żebyśmy nie byli potrzebni, żeby w podmiotach pracowali ludzie, żebyśmy mieli bardzo dużą wiedzę i świadomość na temat tego, jak z taką dbałością o dostępność wydawać środki publiczne, no ale sama wiesz, przecież nie ukrywajmy, że bywa z tym jeszcze różnie, również w Poznaniu.

Aczkolwiek ja widzę progres, widzę.

Są oczywiście miejsca, ponieważ widzimy ten progres w wielu miejscach, no to zastanawia nas, dlaczego na przykład inne miejsca, czy instytucja w ogóle o tym nie pomyślała, czy pomyślała o tym na końcu, za późno i tak dalej.

Ale to jest już przepaść w kategoriach kiedyś ziemia, dzisiaj jednak niebo.

Instytucje kultury na przykład nadal są moim zdaniem bardzo do przodu z tym tematem dostępności.

Nawet jak z nimi rozmawiam, jak dzwonią, żeby coś skonsultować, no to powiem tobie i powiem wam, że jest bardzo duży poziom świadomości, że tam już generalnie nie trzeba za bardzo tłumaczyć, tylko diabeł trwi w jakichś szczegółach.

Ale powiedzmy też, że w takich szczegółach, że to my potem aż otwieramy usta ze zdziwienia, że wymyślono właśnie jeszcze coś takiego, na przykład jak w enigmie audio guide'a w tekście łatwym do rozumienia.

Pierwsze miejsce w Polsce, które to zrobiło, podobno już teraz tam jakieś kolejne się pojawiły, ale że po prostu chodzi mi o to, że te miejsca myślą w kategoriach takich wykraczających.

To jest taki naprawdę design thinking, czyli nie myślmy w kategoriach co możemy zrobić, bo możemy, tylko wymyślmy coś.

I faktycznie wymyśla się i robi się rzeczy, które były do tej pory absolutnie niespotykane.

Tak że wiesz, to jak bardzo się miasto zmienia, czego może nie widzimy wszyscy, a część wręcz nie chce widzieć i mówi, że tak nie jest, dla mnie jakby sygnalne jest to, że miałam bardzo dużo w tym roku wizyt studyjnych, czyli inne miasta czy też związki, miast, powiatów i gmin i tak dalej, przyjeżdżają do Poznania właśnie po to, żeby pewne rzeczy zobaczyć tak na żywo, jak to wygląda, jak to funkcjonuje, nie tylko obejrzeć sobie, bo dzisiaj wiadomo, że wszystkim się chwalimy i wszystko można obejrzeć chociażby w sieci, ale właśnie przyjeżdżają, żeby zobaczyć, jak to funkcjonuje na co dzień.

Tak że ten rok był pod tym względem akurat u mnie wyjątkowy, bo faktycznie tych wizyt do końca, do grudnia jeszcze było kilka i myślę, że z jakimś tam powodzeniem może druga strona też na tym skorzysta.

Mówisz o wizytach studyjnych z zewnątrz, tak?

Tak, z zewnątrz Poznania.

Ja na przykład mam z drugiej strony perspektywę, bo ja dużo jeżdżę po Polsce i widzę, że osoba, która być może siedzi w Poznaniu i nie ukrywajmy, że my w tej naszej bańce siedzimy i tutaj nam się wydaje, że jeszcze trzeba tyle zrobić, że jest coś w jakichś elementach niedostępnego, natomiast wystarczy pojechać nawet do paru dużych miast w Polsce, żeby zobaczyć, że w tym Poznaniu tak naprawdę źle nie jest, mówiąc bardzo delikatnie.

I że oni się mogą uczyć i jak czasami opowiadam podczas szkolenia o różnych działaniach, które się odbywają w Poznaniu, to ludzie tam generalnie otwierają szeroko oczy, bo im się nie zdawali sobie sprawy, że w innych miastach w Polsce może się dziać tyle.

Zresztą przykładem wspomniana Warszawa, która jakby poszła tropem trochę.

Oczywiście to miejsce, mówię o warszawskim Centrum Dostępności, ma trochę inny charakter, natomiast jest to trochę taka odpowiedź na to, co zrobiło miasto Poznań.

Zdecydowanie i ty jeszcze masz też perspektywę mniejszych miejscowości, o tym jakby pomyślałam, bo duże miasta sobie radzą, chociaż jeszcze parę rzeczy powinniśmy zrobić tak na cito, naprawdę zapisywać się w budżetach, tą dostępność tak na ostro, nie tam na miękko, czy potem ewentualnie pozyskiwać pieniądze, ale mniejsze miejscowości, gdzie już wejście ustawy to pięć lat temu, sześć, to w ogóle jakieś nieporozumienie.

Do dzisiaj jakoś właśnie próbują się pozbierać i nie wszystkie sobie z tym radzą, bo nie można oczywiście powiedzieć też, że wszystkie mają z tym jakieś problemy.

Dobrze wiemy, ty i ja, że to wszystko zależy tylko i wyłącznie od ludzi, bo narzędzia czy ramy prawne są, tylko właśnie ludzie muszą zrozumieć, że jest to potrzebne.

Najbardziej rozumieją, gdy w jakiś sposób bezpośrednio ich to dotyczy, ich rodziny, to wtedy jest to tak naturalne i oczywiste, że trzeba zrobić gdzieś podjazd, że trzeba trochę inaczej coś oznaczyć, wtedy tak, ale gdy tak nie jest, to często wiem, że koordynatorami na przykład dostępności czy koordynatorkami są osoby kompletnie z przypadku, z łapanki takiej właśnie pana Wójta na przykład.

Potem szybko rezygnują.

Niestety może to powodować, że w ogóle rezygnują z tej pracy, bo po prostu robią coś, co robiły wcześniej i mają robić coś, czego nigdy nie robiły i nie są do tego przygotowane.

Tak że tak, wiesz, to co jeszcze w tej sytuacji mnie zastanawia, ostatnio bardzo dużo mi się trafia takich kursów Zostań koordynatorem dostępności w dwa dni.

Masz mi się uśmiechnął.

Tak się zastanawiam właśnie, czy można zostać koordynatorem dostępności w dwa dni.

Nawet po takim kursie można mieć zacząć jakieś tam bardzo mgliste pojęcie, o co chodzi w tym.

Ale to, co też robisz sieciując na przykład koordynatorów w Poznaniu poprzez Poznański Centrum Dostępności, koordynatorem mam wrażenie, że to my nie zostaniemy do końca takim tip-top, no do końca nie zostaniemy, bo cały czas pojawia się coś nowego.

Ja na przykład miałam w tym roku parę takich, użyję tego słowa, ale ciężko, nie lubię, ale to parę sytuacji nie case'ów, które były kompletnie nowym wyzwaniem w tym, co robię od pięciu lat, konkretnie w urzędzie.

Bo na przykład zadzwoniono mnie pani z Szpitala Wojewódzkiego w Czólice Lutyckiej.

To było bardzo ciekawe, że ona w ogóle pomyślała o tym, żeby do mnie zadzwonić, że zgłosił się do nich pan, który ma psa asystującego, nie przewodnika, asystującego.

Czyli wytłumaczmy, że na przykład są to osoby, które mają ataki paniki, czy no właśnie sytuacje, które wymagają… Czy epilepsję na przykład.

Epilepsję, właśnie, zabrakło słowa.

Cukrzycę i tak dalej.

Za chwilę też cukrzycę.

Będą mogli korzystać z takich psów, bo wiem, że Labrador szkoli w tym kierunku Stowarzyszenie Labrador, czy Fundacja?

Fundacja.

No i właśnie, zadzwoniłam pani ze szpitala, powiedziała, że zgłosił się do nich pan, który ma psa asystującego, który będzie musiał mieć przeprowadzony zabieg w tym szpitalu i oni mają pewien problem.

Problemem nie jest ten pies, ponieważ pan był wcześniej w szpitalu Degi, również był z tym psem, czyli w szpitalu ortopedycznym, no i oni jakby ściągną sobie standardy ze szpitala Degi, co oni tam zrobili, że ten pies mógł z tym panem być.

Ale zapytała mnie bardzo rozsądnie, podobało mu się to, że wybiegła do przodu, co będzie z tym psem, gdy na przykład w wyniku tego zabiegu ten pan trafi na OION.

Albo nie daj Boże, umrze, bo to wszystko się może zdarzyć, idziemy do szpitala.

Co oni wtedy mają zrobić z tym psem?

I powiem Ci, że otworzyło mi to zupełnie nowy rozdział.

Zaczęliśmy z panią dyrektor Dorotą Potejko, zaczęliśmy w Wydziale Zdrowia zastanawiać się właśnie, jakie potencjalnie możliwe są rozwiązania, bo ich nie ma.

Czyli nie możemy otworzyć jakiegoś tam podręcznika i zrób to tak i tak, nie ma takiego jeszcze miejsca.

Pogadaliśmy właśnie z Fundacją Labrador, okazało się, że oni owszem, opiekują się w takich sytuacjach, a jeszcze nie powiedziałam ważnej rzeczy, że ten pan musiał iść z tym psem m.in. też dlatego, że nie miał go komu zostawić.

Labrador powiedział nam, że w takich sytuacjach psy przed niego wychowane przez Fundację i wolontariuszy znajdują miejsce, w którym mogą przeczekać taki czas.

Tu był ten problem, że to był pies wzięty z Katowic, czyli po prostu spiętrzenie wszystkich możliwych problemów.

No i zaczęliśmy myśleć, czy schronisko jest dobrym miejscem, nawet w jakimś wyizolowanym supermiejscu.

Okazało się, że nie, to też prowadziłyśmy z panią dyrektor rozmowy.

Chcę wam pokazać, że to nie jest tak, że my sobie przychodzimy w tym urzędzie, siadamy i tutaj codziennie dzieje się to samo.

Tutaj ta praca codziennie jest inna.

Zdarzają się sytuacje, w których przekopujemy naprawdę się przez coś absolutnie nowego, nieznanego.

Po raz pierwszy też, bo nie wiem, czy to kiedyś wybrzmiało, ale to może powtórzę, ponieważ jestem przewodniczką w Poznaniu, po raz pierwszy też mi się w tym roku zdarzyło, że zgłosiła się do mnie dziewczyna, właśnie muszę się do niej też odezwać, bo chyba jest już teraz w Poznaniu, niewidoma, która chce zwiedzić Poznań.

Czyli też spod Warszawy.

Taka świadomość, że osoby z niepełnosprawnościami naprawdę przestały pilnować w dużej mierze tych lodówek, tak jak seniorzy w dużej mierze.

Zaczynają wychodzić i szukać możliwości, które sprawiają, że mogą funkcjonować bardzo fajnie w tym świecie.

Zresztą ta Ania przyjechała do Poznania właśnie do labradora po psa, akurat tutaj przewodnika, bo to będzie przewodniczka, bo to będzie suczka.

Także też ciekawe, takie właśnie zupełnie nowe rzeczy, które wcześniej mi się nie zdarzały.

Zdarzają codziennie praktycznie jakieś rzeczy.

Ostatnio mieliśmy bardzo ciekawą, bo my też oczywiście wspieramy mieszkańców indywidualnie, oczywiście w ramach możliwości, bo przyjęliśmy założenie takie, to być może też dla Was, dla osób słuchających jest ważna informacja, że my niestety nie przyjdziemy do Was do domu z różnych względów.

Zazwyczaj, że to są osoby starsze, które mogą mieć jakieś jeszcze dodatkowe sprzężenia, niepełnosprawności np. związanej z wiekiem, problemy dementatywne, problemy otępienne.

W związku z tym jest to trochę takie, no nie można się za bardzo zabezpieczyć wtedy, ale mogą być różne sytuacje.

To jest taki jakby background tej sytuacji.

Natomiast oczywiście, jeżeli ktoś do nas przyjdzie, najczęściej są to kontakt mailowy, telefoniczny, ale też osobisty.

Ostatnio mieliśmy kontakt z parą, której mężczyzna jest osobą z niepełnosprawnością ruchową i oni wspólnie chcą kupić mieszkanie.

Teraz mają jakieś mieszkanie na oku i chcieliby się dowiedzieć, czy jest opcja, żeby np. potencjalnie wspólnota mieszkaniowa, bo to dotyczyło wspólnoty mieszkaniowej, zainstalowała jakieś urządzenie, które ułatwiłoby dostęp temu mężczyźnie do swojego mieszkania, które...

Czyli to, co widzimy czasami na osiedlach, że ludzie to robią we własnym zakresie.

Tak, tak.

Dobywają zgód oczywiście, bo nie oszukujmy się, to nie jest tak, że sobie coś wybudujesz sam.

Nie, oczywiście, to jest samowola.

Tutaj muszą być spełnione wszystkie warunki.

Tutaj też pewnie sobie zdajemy wszyscy sprawę, że jeżeli mieszkamy w substancji zabytkowej, no to tutaj wchodzi kolejny element, czyli konserwator zabytków, który musi wyrazić zgodę na montaż jakiegoś urządzenia lub przebudowy obiektów w taki sposób, żeby mogła tutaj mieć dostęp osoba, która na przykład ma niepełnosprawność ruchowa.

Także to są takie elementy, które są dla nas też ciekawe, bo to mi też pokazuje jakby, no niestety, kula...

Nie, nie jest dobre słowo.

Takie trochę nie do końca, dobre słowo, deficyty związane z kwestiami formalnymi, prawnymi dotyczącymi właśnie na przykład zapewniania dostępności, no bo część osób mieszka na przykład w wieżowcach, gdzie winda jest dopiero od pół piętra.

Do tego pół piętra trzeba dojść.

Tak, mówi się, że jest winda, tylko że do windy mamy 6 stopni.

Tak, mamy 6 stopni do windy i wtedy jak ma z mieszkania, które jest powiedzmy na dziesiątym piętrze, nieważne czy na którym, nawet na parterze może być, jak może wyjść wtedy osoba, która na przykład nabywa niepełnosprawność.

Często, coraz częstszą sytuację, bo my jesteśmy jako społeczeństwo coraz starsi, w związku z tym możemy nabyć też ograniczoną mobilność, brak możliwości wyjścia samodzielnego z mieszkania lub jeżeli jestem na przykład osobą w związku jakimś i mój partner, mąż, żona są osobami też starszymi.

No i tutaj się pojawiają takie życiowe problemy, dlatego my oczywiście doradzamy, możemy doradzić, wskazać jakieś rozwiązania też, które mogą być potem pomocne przy wnioskach do wspólnoty mieszkaniowej, do spółdzielni mieszkaniowej, chociaż oczywiście tutaj moglibyśmy też podawać przykłady, jak często te wspólnoty i spółdzielnie bronią się rękami i nogami przed tym, żeby zainwestować.

To jest przedziwne, bo przecież powinny być tak proludzkie, że człowiek jest, oprócz substancji mieszkaniowej, to właśnie człowiek jest naturalnym elementem działania w ogóle, to oni dla ludzi są, więc nie mogę tego pojąć.

To jest to, o czym mówiłaś, jeżeli tam jest osobą decyzyjną, ktoś, kto ma świadomość potrzeb, bo ma na przykład taką swoją sytuację osobistą, ktoś z bliskich, ktoś ze znajomych nabywa, czy jest osobą z niepełnosprawnością, to przecież doskonale wiesz i nie trzeba być osobą alfojomego, żeby wiedzieć, że wtedy zupełnie jest inny poziom świadomości i też poziom empatii.

Znaczy to tutaj wracamy do tego...

Empatii powinni w szkołach uczyć, tak jak dzieci dońskie, zupełnie inne podejście by było.

Ale wiesz co, powiedziałaś magiczne słowo, dwa słowa, konserwator zabytków i pomyślałam sobie, że naprawdę wydarzeniem roku, nad którym trochę przeszliśmy tak do porządku dziennego, bardzo szybko, w ogóle bez ciągłych zachwytów, a powinniśmy się zachwycać, jest podjazd w zamku, przecież to sześć lat czekaliśmy i w ogóle go nie widać, w żaden sposób nie szpeci, nie przeszkadza, a ja widziałam, będąc kiedyś w zamku, dwie osoby na wózkach, które podjechały za tym podjazdem, bo chodzi właśnie o te pięć schodów prowadzących do...

Jakie szczęście malowało się naprawdę na tych twarzach, to trudno sobie w ogóle wyobrazić.

Ja pamiętam, jak przedstawicielki zamku skontaktowały się z nami, to było jeszcze w 2024 roku i my tam dosyć sporo czasu konsultowaliśmy z nimi ten element przebudowy, to ja szczerze nie wierzyłem.

Nie wierzyłeś, że to powstanie?

Nie, potem jak już był temat, że to powstaje, to wiedziałem, że to powstanie, natomiast, że w końcu gdzieś tam została wydana zgoda na to, żeby można było od tego prawilnego miejsca, czyli tam jak każdy, kto mieszka w Poznaniu, doskonale wie, którędy wchodzimy zazwyczaj, do Centrum Kultury Zamek, czyli głównym wejściem do tej sali wielkiej, gdzie jest oczywiście kasy, kasy do teatru, animacji, kasy ogólne zamku, gdzie można kupić bilety do kina pałacowego, gdzie jest kino pałacowe, gdzie jest kawiarnia i tak dalej, to tam tędy wchodzimy.

I dodajmy jeszcze, że wchodzimy do miejsca, które jest dostępne.

To są podjazdy, są dźwigi, teraz na przykład zamek myśli o tym, żeby ten dźwig, który jest tam przy Teatrze Animacji, żeby tam zrobić podjazd również.

Tak, tak, tak.

Jakby w środku jest dostępność, tylko nie można się tam dostać.

No nie można się dostać.

Trzeba było kombinować od strony Muzeum Czerwca 56, żeby tam pod nośnikiem pionowym się dostać do poziomu zero i potem z tego poziomu zera znowu trzeba było dzwonić po osobę z ochrony, która miała wtedy umożliwić otwarcie Platformy Przeporęczowej, także tam były niezłe chocki klocki i teraz jest o wiele lepiej.

Nie wiem, czy masz takie wrażenie, natomiast mi się wydaje, że ten podjazd zawsze tam był.

Że on zupełnie tak naturalnie się wkomponował w tę przestrzeń, że...

Tak, jest bardzo dobrze zrobiony i faktycznie przez to wydłużenie go wzdłuż schodów kompletnie dla mnie na przykład niewidoczne, także uważam, że idealnie to zrobiono.

Myślę, że zamek na tym bardzo zyskał, bo jest taki element, o którym nie mówimy, ale osoby, które mają jakieś dodatkowe potrzeby, najlepszym przykładem jest kino bez barier w zamku, no to wiadomo, że wybierają miejsca, które są im przyjazne i w jakiś sposób spełniają ich oczekiwania.

Dlatego mnie ciągle dziwi, że duże koncerny meblowe, bez nazwy oczywiście będę teraz operować, czy duże centra handlowe jeszcze nie są do końca dostępne.

Przecież wszyscy mamy pieniądze i czy poruszamy się na wózku, czy jesteśmy osobą starszą, czy w pełni sprawną i młodą, to tak samo możemy chcieć je gdzieś wydać, możemy chcieć komuś zrobić prezent i po prostu musimy mieć miejsca, w których możemy przyjść, odpocząć, odpowiednio skorzystać z miejsc do higieny.

Mnie to dziwi naprawdę, bo ja gdybym miała duże centrum handlowe, to po prostu bym od razu na wstępie zrobiła wszystko tak, żeby było dla wszystkich.

Jeszcze bym tym trąbiła na lewo i prawo, pokazując, że właśnie tak jest.

Ale jedno centrum ma przecież koordynatorkę dostępności w Poznaniu, tak że tutaj można się uczyć.

Dobrze wiesz, że nas podmioty publiczne, co wynika z ustawy, jakby zmusiły do tego, zmusiły do dostępności, zmusiły.

Powiedzmy, że oczywiście, że o niej myśleliśmy, ale nie w takiej skali.

Przepisy prawne.

Teoretycznie przedsiębiorstwa też zaczynają zmuszać przepisy prawne, no bo mamy, przecież mamy od czerwca Pakt o Dostępności, Europejski Pakt o Dostępności, który zaczął obowiązywać, on jeszcze obowiązuje określone grupy, więc jeszcze to nie jest tak, że wszystkich.

Ale po prostu jakbym myślała czysto o biznesie, o pieniądzach, które do mnie przyjdą, przyjadą na wózku, czy nie wiem.

To biznes chyba jeszcze tego nie dostrzega.

To jest niesamowite dla mnie.

Myślę, że ten przykład, nie będziemy tutaj oczywiście wspominać nazwy, ale to jest sieć spożywcza, która w Wielkiej Brytanii przebudowała stronę internetową sklepu internetowego w ujęciu standardu WCAG, które powodują, że strona jest dostępna np. dla osób niewidomych, słabo widzących.

I okazało się, że po przebudowie tej strony, na którą wydali tam kwotę kilku tysięcy funtów, czyli minimalną w ogóle kwotę, jeżeli chodzi o taki sklep, to nagle się okazało, że w parę miesięcy zyski tego sklepu skoczyło kilka milionów funtów.

No właśnie.

Okazało się, że osoby niewidome zaczęły u nich robić zakupy, kupować różne rzeczy, bo też mają pieniądze i też chcą je wydać.

Dla mnie to jest niezrozumiałe, że część biznesu kompletnie sobie nie zdaje z tego sprawy.

Dlatego ja zawsze np. pokazując, jak w Poznaniu poradziliśmy sobie do tej pory, bo to jeszcze nie koniec, z kwestią komfortek, czyli miejsc do przebijania osób dorosłych, które wymagają pieluchowania środków kłonnych, ja zawsze pokazuję restaurację nad Rusałką, która jest właśnie przykładem takiego miejsca.

I tu oczywiście zakładam tutaj altruistyczne jakieś tam założenia jej osoby prowadzącej tę restaurację, bo akurat wiem, kto to jest i wiem, że takie ma.

Ale z drugiej strony jest czysty biznes.

No po prostu, jeżeli coś zapewniasz, no to wiadomo, że osoby, które tego potrzebują, będą robić pewne rzeczy u ciebie w tym przypadku w tej restauracji, bo mają spełnione te potrzeby, które są dla nich jakoś tam konieczne i oczywiste.

Jak miałbym robić imprezę teraz, to tak powiem wszystkim tutaj, to chyba restauracja nad Rusałką jest chyba pierwszą, która przychodzi mi do głowy, bo nie dość, że jest super miejsce, to jeszcze naprawdę robią...

Znaczy, tam dostępność jest czymś oczywistym.

No właśnie.

To, że jest to jedna chyba knajpa, która ma komfortkę.

Jedyna.

W Poznaniu przynajmniej w tej chwili jedyna.

A z drugiej strony jest to miejsce też wypoczynku.

To dlaczego osoby, które są niesamodzielne, pod opieką innych osób, nie mogą korzystać, nie miałyby korzystać?

Dlatego myślę, że...

Mówiąc w tych kategoriach, nie myślę tylko o tych osobach, które są niesamodzielne i wymagają opieki, ale myślę też o ich opiekunach, którzy nie mogą ich zostawić, bo to jest niemożliwe.

A na przykład chcieliby zjeść obiad gdzieś w przestrzeni miasta, tak jak my wszyscy co pewien czas wychodzimy sobie gdzieś tam na obiad.

Także to jest też ważne, żeby myśleć w kategoriach, że to opiekun może iść dzięki temu do centrum handlowego na przykład sobie pospacerować, bo ma taką ochotę, bo ma zapewnione pewne standardy w tym miejscu.

Także to jest też bardzo ważne.

Ja jeszcze chciałem tylko dodać taki disclaimer, że restauracja nad Rusałką nie płaci nam za to, że jechaliśmy.

Nie, i nawet powiem szczerze, że dawno tam nie byłam.

Ja biegam często i widzę, że jest bardzo dużo ludzi.

Ja po prostu widzę, że organizacje z Poznania, które potrzebują takich miejsc, robią tam swoje imprezy.

Bardzo fajnie, dobrze, że też jest odpowiedź na taką propozycję biznesu.

Kończąc jakby naszą rozmowę, jak miałabyś wymienić jakieś działanie, które by powodowało, że mogłabyś powiedzieć z tak czystym sumieniem, że Poznań jest miastem dostępnym?

To co by to było?

Ale takie jedno działanie?

No dobrze, taka jedna rzecz, która by była takim właśnie papierkiem lakmusowym.

Oś teraz mnie zastrzeliłeś.

Bo ja mam, ale jestem ciekawy, czy jesteśmy zgodni w tym.

Nie no, mi takie chodzą na razie małe rzeczy po głowie.

Na przykład chodzi mi po głowie to, że osoby, które mają odpowiednie uprawnienia, mogą w mieście parkować swój samochód tylko w miejscu wyznaczonym do tego.

Mówimy teraz o tych dużych niebieskich kopertach.

Jeżeli podjeżdżasz i taka koperta jest zajęta, to stając w innym miejscu, z tego co ja wiem, jeżeli się mylę, to może ktoś, ale z tego co wiem, musisz normalnie zapłacić za parking.

Możesz wykupić abonament roczny.

No tak, ale mówimy o sytuacji, gdy jedziesz do miasta na przykład coś załatwić.

To musisz mieć dodatkowo, poza uprawnieniami, czyli poza kartą parkingową, musisz mieć wykupiony w Wydziale Parkowania taki roczny abonament.

Aha, bo ktoś mi mówił, że musiał zapłacić normalnie za parkowanie.

Pomyślałam sobie wtedy, że w sumie dlaczego osoba, która ma uprawnienia, nie może sobie tak jak samochody z zielonymi rejestracjami zaparkować wszędzie.

Tak, no właśnie.

Bo jeżeli oni mogą, tylko dlatego, że są elektrykami, to uważam, że osoby z niepełnosprawnościami powinny też mieć możliwość parkowania wszędzie.

Te koperty niebieskie są określone prawem, więc wiadomo, że one by pozostały, bo to instytucje muszą zapewnić się dość blisko siebie itd.

Ale mówimy o sytuacji trochę też innej, także elektryczne samochody mnie do tego natchnęły, które mają dużo różnych uprawnień.

Tak, parkowanie, buspasy, osoby, które mają niepełnosprawność, nie mogą jeździć buspasami, bo nie mogą dopasować.

Także tu gdzieś jakby coś takiego się wydarzyło, bo pytasz mnie już o taki naprawdę high level, to myślę, że to.

A druga rzecz jeszcze powiem, bo to też wyszło mi w czasie oprowadzania wycieczki, na której podeszła do mnie pani seniorka Polka mieszkająca w Wiedniu i zapytała mnie, bo ona nie jest z niepełnosprawnością, i zapytała mnie, gdzie jest toaleta, w którą ona tam może skorzystać, wykorzystując klucz uniwersalny.

Wow.

Bo w Austrii i w Czechach wszystkie toalety dla osób, które mają dodatkowe potrzeby, otwiera się kluczem uniwersalnym.

Tak, można ten klucz dostać, jak się dostaje orzeczenie na przykład.

I to jest, słuchaj, uważam, że powinniśmy zacząć o tym myśleć.

I nie w kategoriach Poznania, tylko absolutnie w kategoriach całego kraju, żeby znowu się nie okazało, że coś zrobiliśmy tutaj, a tego nie ma gdzieś.

Ale jak słyszę tam czasami, że na dworcu toaleta zamknięta, a kluczu zawiadowcy stacji na czwartym peronie, to sobie pomyślałam, no...

Tak, to jest ten...

Także mam takie marzenia.

I wtedy bym powiedziała, że jest super.

Już tutaj poruszyłaś też ważną rzecz, bo to 2025 rok to też bardzo ciekawa zmiana, ponieważ zmieniła się osoba jako pełnomocnik rządu ds. osób z niepełnosprawnościami.

Pan Łukasz Krasoń przestał być tym pełnomocnikiem.

Została ją kilka tygodni temu pani Maja Nowak, która posłanka tej samej partii.

Ale to jest taka ciekawostka, pani Maja jest tzw. tłumaczką przewodniczką, czyli komunikuje się z osobami głuchoniewidomymi.

Czyli posługuje się alfabetem norma.

Także przed nią na pewno wiele wyzwań, bo tutaj moglibyśmy też cały odcinek poświęcić na kwestię warsztatu terapii zajęciowej, bo jest proponowana zmiana dotycząca w ogóle funkcjonowania...

Wysokości finansowania.

Wysokości, ale też myślę, że to może być dużym wyzwaniem dla części warsztatów, to że maksymalnie jeden uczestnik będzie mógł przebywać jako uczestnik w warsztacie 6 lat.

To myślę, że dla bardzo wielu warsztatów, ale też dla rodziców i opiekunów, bo nie bójmy się tego słowa, że to jest też bardzo istotna grupa społeczna, która ma też duży wpływ na to, jak te warsztaty działają.

No to myślę, że to jest dosyć, mówiąc delikatnie, kontrowersyjne.

O tym to może kiedyś jeszcze pogadamy.

Tak, o tym to w ogóle nie zaczynałam, bo wiedziałam, że to jest temat...

Natomiast ja jeszcze tylko powiem to, co dla mnie byłoby takim...

Właśnie, jestem bardzo ciekawa.

To w końcu, kiedy osoba z niepełnosprawnością będzie mogła wejść na taras widokowy Bramy Poznania.

I tutaj...

Tutaj też powiedzmy, że coś się dzieje.

Tak, coś się dzieje, ale wracamy do tych konserwatorów, bo ja myślę, że nie powinniśmy tego ukrywać.

Konserwator Zabytków nie wyraziła zgody na to, żeby został wydłużony szyb windy, który jest aktualnie...

Wtedy to było najprostsze i najtańsze rozwiązanie.

Tak, po prostu Brama Poznania ma windę w tej chwili, której szyb się kończy i trzeba by go wydłużyć tak, żeby winda mogła wyjechać na taras.

Tak, bo do tej pory jest tak, że osoba, która ma na przykład ograniczoną mobilność, jakąkolwiek deficyty sfery ruchowej, nie jest w stanie wejść na taras widokowy, ponieważ na taras prowadzą schody wąskie, a winda jedzie do ostatniej kondygnacji.

Tak, żeby osoby też mogły, jak jest ładna pogoda, żeby korzystać z tej przestrzeni, bo to jest superprzestrzeń, to żeby była taka możliwość, to niestety pani konserwator uważa, że zaburzy to...

Że ten wystający szyb będzie zaburzył otoczenie.

Na przykład katedrę.

To się nazywa otoczenie konserwatorskie.

Tak, otoczenie konserwatorskie.

To Brama sama, jaka w sobie nie jest zabytkiem, ale jest w otoczeniu konserwatorskim śródki i Ostrowa Tuńskiego.

No niestety innej opcji za bardzo nie ma.

To jest dosyć duży problem, techniczny przede wszystkim.

Chyba, że trzeba by było zburzyć to i wybudować od nowa.

Ale ja liczę na to, że może jednak wspólne...

Nie lubię słowa naciski, ale jakieś takie konsultacje z panią konserwator przyczynią się do tego, że ta najprostsza forma i najprostsze rozwiązanie...

I dodajemy prawdopodobnie najtańsze.

Najtańsze, tak, bo tutaj są tak różne pomysły, były różne pomysły i widać, że naprawdę Poznańskie Centrum Dziedzictwa, które jest operatorem Bramy Poznania, myśli w bardzo różnych kategoriach związanych z tym, jak udostępnić tę przestrzeń też dla osób, które mogą odnieść niepełnosprawność ruchową.

Pokazuje, że są zdeterminowani, ale tutaj niestety jest ta przeszkoda w podstaci opinii konserwatorskiej.

I dopiero jak będę mógł wejść na przykład poruszając się o kulach na taras widokowy, to wtedy powiem, że to jest fajne miasto, jeżeli chodzi o dostępność.

I tym optymistycznym akcentem.

Tak, i powiedziałabym i do pracy.

Tak, dziękuję ci Agnieszko za wizytę.

Jak zwykle nawet nie wiemy kiedy, prawie godzina minęła.

Ja jestem Maciejewska Koordynatorka Dostępności Urzędu Miasta Poznania.

Wszystkiego dobrego na 2026 roku.

Mam nadzieję, że jeszcze się usłyszymy na antenie, na tzw. anteniu, w którymś z kolejnych odcinków działu dostępności.

Tymczasem dziękuję ci bardzo za usłyszenie.

Bardzo dziękuję.

Również najlepsze życzenia.

I licząc oczywiście na dalszą, owocną współpracę, bo samemu to raczej niewiele można zrobić.

Dzięki Marcin.

Cześć.

Cześć.

Dla wszystkich osób, które pamiętają jeszcze Agnieszkę Maciejewską z Radia Poznań.

Dzisiejszy odcinek był na pewno wyjątkowy.

Nie mówimy ostatniego słowa i na pewno Agnieszka jeszcze pojawi się w naszym podcaście, ale to już w przyszłym roku.

To jest ostatni odcinek tegoroczny. 2025 rok bardzo aktywny w Poznańskim Centrum Dostępności. 689 godzin doradztwa, audytów, wsparcia z zakresu dostępności architektonicznej, cyfrowej, a także informacyjno-komunikacyjnej.

Porady, wsparcie indywidualnych mieszkańców.

To wszystko miało miejsce w tym roku.

Przekoliliśmy także osoby podczas dziesięciu szkoleń.

Były to osoby z bardzo różnych instytucji i jednostek prowadzonych przez Miasto Poznań.

Na podsumowanie pewnie jeszcze przyjdzie czas, zwłaszcza, że nie kończymy projektu Poznańskiego Centrum Dostępności.

Przypomnę dla osób, które nie słuchały nas ostatnio, że Fundacja Mili Ludzie będzie nadal prowadziła Poznańskie Centrum Dostępności w całym 2026 roku.

Mam nadzieję, że uda nam się zrealizować jeszcze więcej działań na rzecz dostępności stolicy Wielkopolski.

Bardzo wam dziękuję za wsparcie, za miłe słowa, za maile, za mnóstwo rozmów, także podczas szkoleń.

Bardzo wam dziękuję za udział w spotkaniach sieciujących, bo to jest też taka wartość dodana i myślę, że niepodważalna prowadzenia centrum, a co w przyszłym roku to czas pokaże.

Natomiast ja chciałbym wam życzyć tego 2026 roku przynajmniej tak dobrego, a nawet lepszego niż ten mijający 2025 rok.

Ja jeszcze chciałem na koniec oczywiście wspomnieć o tym, że projekt Poznańskiego Centrum Dostępności jest finansowany ze środków budżetu Miasta Poznań.

A także tym bardziej dziękujemy naszemu miastu Poznań.

Trzymajcie się ciepło.

Za oknem, jak tak patrzę, to w międzyczasie od rozpoczęcia dzisiejszego odcinka zaczął sypać śnieg i to jest pewne jakieś podsumowanie tego roku.

Także szczególny czas, czas zimowy, czas podsumowań pewnie każdego i każdej z nas.

Dzięki jeszcze raz, trzymajcie się ciepło i do usłyszenia już niebawem.