Mili Państwo Podcast - Czyli z humorkiem o życiu milenialsa
Mili Państwo, czyli Aleksandra Guc i Mateusz Makowski.
Para milenialsów, która w żartobliwy a czasem poważy sposób opowiada o życiu.
Mili Państwo Podcast - Czyli z humorkiem o życiu milenialsa
Milenialsi i internet - Czyli początek internetu w Polsce (Mili Państwo Podcast 2#02)
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Amerykańskie świstaki zeżarły nam budziki, a co za tym idzie, sen zimowy podcastu nieco się wydłużył. Były też inne powody, ale o nich trochę w najnowszym odcinku. Wracamy do nagrywania, bo jeszcze się nie nagadaliśmy 🙂
Tym razem na tapet wzięliśmy internet: zjawisko milenialskie na wskroś. Milenialsów po prostu nie byłoby bez dorastania na czatach i forach. Bez ściągania filmów i muzyki, bez milionów przejrzanych memów i bez dokumentowania życia w social mediach. Jesteśmy pokoleniem, które może i świat bez dostępu do internetu pamięta, ale (według nas) niekoniecznie umiałoby sobie w takim świecie poradzić. Nie jesteśmy wcale tacy analogowi, jak nam się wydaje:)
W tym odcinku wspominamy swoje pierwsze kroki w internecie, a także przyglądamy się temu, jak na przestrzeni czasu kształtowała się nasza relacja z siecią. Czy dorosły milenials zatrzymałby rozwój internetu, gdyby mógł cofnąć czas?
Dzień dobry, Mateł. Cześć! Dawno się nie słyszeliśmy. Dawno się nie widzieliśmy. Mieliśmy troszkę przerwę. Dużo się wydarzyło w tym czasie. Tak. Głównie u ciebie. I to przez ścień nagrywaliśmy odcinków, trzeba na głośno powiedzieć.
SPEAKER_02Przepraszam wszystkich słuchaczy, którzy czekali na nowe odcinki. Tak, trochę się wytłumaczę. Sporozmian u mnie. Nowa praca, nowe mieszkanie, nowa miłość.
SPEAKER_01Dla fanów Oli mogę uspokoić, poznałem Lubęgo. Jest całkiem spokój. Chcę powiedzieć przed milionami słuchaczy tutaj, że byłaś po prostu w kryzysie.
SPEAKER_02Tak, byłam w kryzysie. Bo przecież kryzys to jest to, skąd się w ogóle wziął ten podcast, od czego zaczynaliśmy. No i kryzysy sam, każdy je przeżywa. Miałam dużo stresu i. Mało przestrzeni. Mało przestrzeni. Taką pracę intelektualną można powiedzieć. Czy powiedz, co w tym czasie zdarzyłeś zrobić ciekawego, bo ja sobie ogarniałam życie. A co ja ogarniałem?
SPEAKER_01No właśnie. No co, ja sobie zrobiłem studio, w którym teraz siedzimy sobie i jest pięknie. Zacząłem też działalność taką na TikTok. Zapraszam na mojego TikToka Kowski Wave i tam można sobie posłuchać o fajnej muzyce, o której opowiadam. Jestem bardzo mocno skupiony teraz na tych roneczkach, na pracy.
SPEAKER_02I teraz będziemy szerzyć tylko i wyłącznie dobre wibracje. A jak to milenialsko.
SPEAKER_01Bardzo dobrze. Pozytywnie zakończeni jesteśmy teraz. A dlaczego o tym Państwu wszystkim mówimy i o tych aplikacjach, i o TikTokach, i o podcaście, bo dzięki jednej rzeczy Państwo mogą słuchać tego podcastu. Internet nie jest. Internet.
SPEAKER_02Dzisiejszy temat odcinka - milenialsi i internet. Dokładnie.
SPEAKER_00Mili Państwo, zapraszają miłoch państwa na podcast.
SPEAKER_02Jak sobie myślałam o tym temacie, to jest takie utarte przekonanie, że milenialsi to jest to pokolenie wyjątkowe pod tym względem, że my jeszcze pamiętamy czasy, jak to było bez internetu i pamiętamy, jak on wchodził. Ale czy my byśmy umieli tak naprawdę żyć bez internetu? Jak się zaczęłam nad tym zastanawiać, to oczywiście pamiętam jakieś tam fragmenty życia bez internetu, ale jednak wchodzenie w tą dorosłość było już z internetem, i ja sobie pewnych rzeczy bez internetu naprawdę nie umiem wyobraźni. Ja jak sobie przypominam moje początki z internetem, to oczywiście internet na modem, bo mieszkaliśmy na wiosce i w ogóle stałe łącze coś takiego nie istniało. Tafejki internetowe, no chyba najbliższa była pewnie 70 km ode mnie. No to ja byłam oczywiście bardzo zafascynowana dwoma rzeczami w tamtym czasie Harry Potterem i muzyką. Umawiałam się z rodzicami, już teraz wejdę na godzinę. ściągałam jak najwięcej, żeby było w offline'ie informacji o haryporterze i o moich ulubionych zespołach. I to wtedy były już jakieś tam Nirwany, inne takie, i wiesz, i ja po prostu godzinami później w offline czytał jakieś biografie.
SPEAKER_01ściągałaś strony internetowe.
SPEAKER_02Tak, ściągałam strony internetowe, że potem można było oglądać offline, bo była taka możliwość. Albo przeklejałam kopiowała i przyklejałam tekst do notatnika albo do Worda, żeby to później móc czytać.
SPEAKER_01Bardzo kreatywne.
SPEAKER_02Tak, w pewnym sensie to służyło do nauki, ale nie takiej na pewno jak on liczyli rodzice.
SPEAKER_01Jedyne co mogłem wykorzystać na komputery do nauki, to kalkulator.
SPEAKER_02Że to nie skrzydziła głowy. Jak sobie wracasz myślami do tego, do tego, że idziesz na przykład do kafejki internetowej, masz tę możliwość. Nie pamiętam tego okresu w życiu, żebym o istnieniu internetu nie wiedziała. To się już wyrastało, nawet nie mając tego internetu w domu, z taką świadomością, że coś takiego istnieje.
SPEAKER_01Rozmowy takie towarzyskie o internecie głównie dotyczyły tego, że można było się połączyć, właśnie tak jak mówisz, z ludźmi z całego świata, z tym, że to było nieosiągalne na poziomie zwykłego użytkownika. 1991 rok, to jest taka oficjalna data pojawienia się internetu w Polsce, to było zarezerwowane dla wąskiej grupy naukowców z uniwersytetu warszawskiego, tam zdziału fizyki bokdyk, którzy tam z Kopenhagą się łączyli przez serwerę, ten pierwszy mail wysłany pana Pietraka, bodajże. Opinię publiczną w Polsce wtedy obiegła ta wieść, że jest coś takiego, że za pomocą komputera to bądź co bądź nowego medium u nas w Polsce można połączyć się w zasadzie w sposób magiczny trochę, tak?
SPEAKER_02Nie rozumieliśmy, jak to dzieje dalej trochę nie rozumiem.
SPEAKER_01Z drugim końcem świata, czy z kimkolwiek na ziemi. To było super abstrakcyjne myśl i pobudzała wyobraźnię. Dopiero to upowszechnienie się takiego internetu właśnie za pomocą modemów, gdzie ten charakterystyczny dźwięk z czołówki tego podcastu, który nie zmieniało.
SPEAKER_02I że nie można dzwonić w tym czasie.
SPEAKER_01Tak, i to polegało właśnie na tym, że to było podpięte pod linie telefoniczne, które mogło się połączyć z numerem telefonu 020-2122 i dopiero się on łączył jakby z tym serem. Czy to były serwer? Ktoś, jakiś pan informatyk pewnie w komentarzach zapraszam.
SPEAKER_02Jak coś tam było, tak?
SPEAKER_01Po 22. Nie wiem, czy pamiętasz, jak miałeś jeszcze modem, naliczane były tańsze opłaty za abonament. Znaczy za sam impuls. I to był rzęd naprawdę 50-60%. Dlatego właśnie ludzie korzystali po 22. raz, że nikt nie dzwonił wtedy, no bo jakby się wtedy nie dzwoniło do ludzi po 22. No nie raczej spali. Ale tutaj właśnie był ten patent, że po 22 internet był tańszy i tam można było więcej sobie. Może inaczej. Mniejszy rachunek zapłacić w źród znajomych krążyły opowieści o gigantycznych rachunkach, które przychodziły za korzystanie z internetu, bo te opłaty na początku były naprawdę ciegie. Sąsiad zierzowca po prostu handlował internetem i podpinał wszystkim ludziom stałe łącze, więc jakby to od tego momentu mi się zaczyna przygodać z internetem. Wcześniej chodziłem faktycznie do kafejek internetowych. W Szczecinie najbardziej popularne to był portal. To było na tyłach dzisiejszego Pasidona. Strasznie ciemne, obskurne miejsce. Tam się płaciło albo dwa, albo pięć złotych, też dokładnie nie pamiętam za godzinę. Brałem dyskietki, jechałem do kafejki internetowej, ściągałem zdjęcia.
SPEAKER_02Jakie to były zdjęcia, Mateusz?
SPEAKER_01Ja nie mówię, co to były zdjęcia. To były zdjęcia moich ulubionych postaci z komiksów. I wciągają wszystko, co dotyczy spona. To jest taki super bohater, Toda McFarlana, którym się gierałem w opór. I tak jak ty robiłaś z Harry Potterem i muzyką, zgrywałem to wszystko sobie na dyskietki. Potem na przykład ustawiałem sobie tapetę ze zespołem.
SPEAKER_02To trzeba było dobrze ściągnąć, w pełni 100% ściągnąć stronę online, żeby później ci się offline cała wyświetliła. Bo jak się cała dobrze nie ściągnęła, to później w offline nic nie miało.
SPEAKER_01Albo sam tekst, albo obrazki do połowy.
SPEAKER_02Tak, albo w ogóle się nie odpalała. Ciężkie czasy, jak to były.
SPEAKER_01No tak, no tak to wyglądało. To była nasza rzeczywistość. Z perspektywy czasu możemy oceniać, czy to było straszne, czy nie. Próbuję sobie przypomnieć, jaka była pierwsza strona internetowa, na jaką wszedłem. Ja nie pamiętam Ewber.
SPEAKER_02Nie, ja nie wiem.
SPEAKER_01Wydaje mi się, że to był jakiś.
SPEAKER_02Jakie wiadomości może? A nie strona tartowa Windows, czy czegoś. Jak my szukaliśmy wiadomości różnych? Musiałeś mieć od kogoś jakiś adres strony internetowej. WWW.
SPEAKER_01WPPL to było takie coś, co od łapką. Bardzo krótki adres, łatwo zapamiętać. Interia, onet, ewentualnie, tlen. To był portal internetowy, jakby nie patrzeć. Gdzie tam się przechodziło w linki, tam była wyszukiwarka i można było artykuły poszukać.
SPEAKER_02Tak, to się po prostu robiło na portalach.
SPEAKER_01Mnie w świetle internetu i czatów wprowadziła moja starsza siostra, o której jeszcze nie wspomniałem. Dla ludzi, którzy prowadzą bingo.
SPEAKER_02Tak, najlepszy jest moment, w którym Mateusz wspomina starszą siostrę.
SPEAKER_01No i ona jest z pokolenia Irca.
SPEAKER_02A weź o tym coś więcej opowiedział.
SPEAKER_01Irc to był czat po prostu, w sensie komunikator. Tam faktycznie były pokoje, do których można było tam poznawać ludzi w ogóle i tak na AKM czy skąd klikasz, nie? To jakby to. No i tam faktycznie pamiętam, że poznawała ludzi z kręgów swoich zainteresowań. Nie Irc ominął, ale byłem na pewno aktywnym użytkownikiem czatów na WP i na interi.
SPEAKER_02Ja chyba nie czatowałam i chyba było szkoda czasu. Ja chyba po prostu chciałam tak chłonąć tą wiedzę. Jak już to wchodziłam na jakieś fora i po prostu czytałam, co jest na tych porach. Ale z tego, co pamiętam, to ja jeszcze jako nastroadka się za bardzo nie udzielałam. Dlaczego? Nie wiem. Może nie uważałem, że mam coś ciekawego do powiedzenia. Ja pamiętam, że dla nas w rodzinie to w ogóle pojawienie się internetu Skypa. Pamiętajcie Skypa?
SPEAKER_01Skypaja.
SPEAKER_02To było wielkie wydarzenie. Dlatego, że my mamy rodzinę w Japonii. Do czasu, jak się pojawił SkyPay, to kontakt z nimi zawsze wyglądał tak, że po prostu raz w miesiącu wujek dzwoniłego, zawsze pierwszego dnia mi się.
SPEAKER_01To ten wujek, który przysyłał kasety z Japonii.
SPEAKER_02Dzwonił po prostu do babci na telefon domowy, no i to była taka dłuższa rozmowa. Raz w miesiącu można się było pozwolić, no tam wiesz, po godzinę czy coś pogadać, i wszystkimi niósami się wymienić. Ewentualnie było jakieś wysyłanie sobie listów, paczek, właśnie tak jak wspomniałeś, te kasety, nam wysyłał, żebyśmy zobaczyli na przykład jego życie, kręcił. Włogi, tak naprawdę to było wlogi na dzisiejsze standard. I w momencie, kiedy się pojawił Skype i kamera, i możliwość zobaczenia ich, jego żony, dzieci i wiesz, i sprowadzaliśmy wtedy dziadku, że do nas przyszli, i robiło się takie rodzinne posiedzenie, i wiesz, i dla dziadków to było. No widać, oni byli tak nachyleni aż przed tym ekranem. Wagia to była, tak, że oni mogą tego swojego syna i całą tą rodzinę zobaczyć, to było niesamowite, tylko wiesz, to były takie sytuacje, że ten net się zacinał. Czasami nie było słychać, i jakość tego internetu wtedy była dużo, dużo gorsza. Ale to, że faktycznie możesz się z kimś połączyć, kogo nie widziałaś bardzo długo, to było wow, to było coś wielkiego. Ja pamiętam, że były takie strony w ogóle, gdzie ludzie się jakby przedstawiali, to się chyba nawet nazywało jakiś penbal czy coś takiego. I tam jakieś krótkie baje o sobie zostawiałaś i swój właśnie e-mail i można było się wymyślić mailami. Dla mnie to była też wiesz, jakaś tam motywacja, żebyś tego angielskiego lepiej uczyć, żeby się z tymi ludźmi dogadać. No ja wtedy miałeś jakieś taką ekspozycję na ludzi z innych krajów, to było takie też wow, nie jesteś nagle ograniczony do swojej wioski, swojego miasta czegokolwiek. Tym bardziej jak byłeś dzieciakiem, który miał jakieś zainteresowania, nie takie jak ludzie na swoim podwórku, no to w końcu miała skim się z tymi zainteresowaniami sprawiało.
SPEAKER_01Zoroś ludzi, którzy podpięcie człowieka do internetu sprawiało, że znajdujesz grono ludzi, którzy jarają się tym samym coach internetowe były bardzo dobrym przykładem tego. Ale to mówimy już o czasie, kiedy dostęp do internetu stał się powszechny. Mówimy o stałych łączach, które pojawiły się w domach. W zasadzie każdego człowieka, kiedy pojawiło się gadugado w 2000 roku. To był moment, w którym zakładali mi internet. Takie stałe łącze w kąpie. Pierwszy e-mail m4m.pl.
SPEAKER_02Może ktoś teraz do niego na ten mail.
SPEAKER_01A założyć. Oczywiście, że pamiętam. Oczywiście, że pamiętam hasło, proszę pisać na m4m małpao2.pl. Zobaczyłem, jak to się odezwa. Pierwszego maila z tej skrzynki przed nagraniem sprawdziłem, dostałem w 2001 roku. I to były jakieś zdjęcia.
SPEAKER_02Wiecie, dziewczyny, mnie to nie dziwi, że to znacznie zdjęcia dziewczyny. Spodki PL!
SPEAKER_01Spodki. Weronika, bodajże, pozdrawiam serdecznie.
SPEAKER_02By było jakby Weronika część do ciebie po tych 25 latach napisała na ten sam adres i Cześć Mateusz, to ja.
SPEAKER_01To bardzo dużo zmieniło w ogóle w postrzeganiu, w spędzaniu czasu. Zmieniło się w zasadzie nasze życie. I rodziców też, no bo rodzice tracili dziecko z oczu na. Wiele godzin. Tygodnie, nawet lata. No bo podpięcie do internetu było czymś spektakularnym wydarzeniem.
SPEAKER_02Tak się zastanawiam się, jak to wpłynęło na relacje z rodziców z dziećmi, nieże zawsze chyba tak było, że rodzice nie do końca wiedzą, co tam dzieciaki w swoim prywatnym życiu robią, co myślą, ale chyba internet to jeszcze spotęgował, bo jak masz oko na znajomych z okolicy, wiesz, z kim to twoje dziecko się kluje, co to są za ludzie, tak jakby mniej więcej. No to jak już się pojawił internet, to już tej kontroli nad tym, z kim twoje dziecko i o czym rozmawia, kompletnie nie masz.
SPEAKER_01Słynna akcja, czyście z tym Ania, ma 12 lat. No pamiętam, szczebst to było. Z tym dziadem, ja jestem Michał, już mam 12 lat.
SPEAKER_02Te reklamy w telewizji, no rzeczywiście.
SPEAKER_01Czy coś się zmieniło w tym aspekcie? Czy wiesz, z kim się buja twoje dziecko? Niechu ja nie wiesz. Mając 14-letnią córkę, przekonałem się ostatnie o tym, że.
SPEAKER_02Tak, ale to właśnie ona się już wychowa w czasach internetu. A ja pamiętam, że te początki, no to aż tak mocno to może nie wpływało na codzienne życie społeczne. Dopiero później jak już też się pojawiły social media, nie? Chociaż.
SPEAKER_01Ale czym są social media? Tak, czy fora internetowe nie są jakby takimś prekursorem social mediów? Nasza klasa. To jest social media, ta maksa, nie masz naszą klasę?
SPEAKER_02Oczywiście czy tak, ale jestem w stanie uwierzyć w to, dlatego że ludzie są bardzo ciekawi. W ogóle cały Wachlarz uczuć, jakby mam wrażenie, napędza social media, czyli właśnie to nostalgia, ciekawość, chęć porównania się z tym, jak się twoim rówieśnikom życie potoczyło, jeśli chodzi mi o tych starszych ludzi, nie? Te słynne przecież rozpadanie się związków i małżeń, przez to, że kogoś odnalazł na naszej klasie, jaką swoją starą mi. Ja pamiętam, no co, nasza klasa też mi trochę służyła do szukania ludzi, którzy mają jakieś podobne zainteresowania. Pamiętam, że tam były jakieś takie strony. Założyłam chyba nawet na naszej klasie strony wtedy mojego ulubionego zespołu, taką fanowską. To była Agent Up Foundation. Założyłam stronę mojemu kotu na przykład.
SPEAKER_01Boże, to jest krężowe. Wrzucałaś.
SPEAKER_02Zdjęcia kota rzucałam na naszą klasę. Moja kotka miała swój profil na naszej klasie.
SPEAKER_01Ale wisałaś jej posty?
SPEAKER_02No, wiesz, wtedy się chyba nie pisało postów, tylko po prostu się wrzucały zdjęcia, bo ona miała znajomych. Znaczy ja wiem, że nie byłam jedyną osobą, bo to był jakiś taki trend, że ludzie jakieś swoje zwierzę zakładali. Też miałam jakąś zajawkę na robienie zdjęć, więc rzucałam zdjęcia, jakie zrobiłam z wakacji, jakieś takie pseudoartystyczne. Czyli jakaś taka forma wyrażania siebie, ale też jakby stworzenia swojego wizerunku. Nawet opis na Gadugadu to było już jakieś takie tworzenie wizerunku.
SPEAKER_01Tak, ja pisałam tam wiersze. Wiersze w formie opisów na Gadugada. Takie egzystencjalne oczywiście. Oczywiście. Takie, że jestem taki samotny, jestem taki nieszczęśliwy. Jak to jest? Co jest takie z listkami i parzy? Pokrzywa. Jak pokrzywa w lesie.
SPEAKER_02Nie, ja pamiętam, że tak, albo jakieś takie się rzucało takie opisy trochę enigmatyczne, że ten, co ma wiedzieć, to wie. O czym to jest, wiadomo.
SPEAKER_01Albo żeby zagadać, co tam u ciebie czytało.
SPEAKER_02Tak, dokładnie, żeby zwrócić na siebie uwagę tego typu opisy. Albo potem była taka moda, że się wrzucało już z YouTube'a link do piosenki jakieś, nie dzielenie się. Nie miałaś tego? Kurczę chyba tak. W moim środowisku w kontaktach Adogadu to było popularne. Si rzucało te kawaj tekstu piosenki i link do YouTube'a, nie pokazywałeś, wiesz, czego słuchasz. To już tak, to już jest takie trochę social mediowe.
SPEAKER_01Tak, tak, jak najbardziej. Większość mojego czasu spędzania w internecie, to ja przeciwdziałem na Newgrounds. Kto wie, czym jest Newgrounds, to wie, a kto nie wie, to już przybliżę. To była strona internetowa jeszcze długo przed YouTube'em, gdzie twórcy z całego świata mogli wrzucać swoje animacje, krótkie filmy, były tam też gry. Podger, podger, podger. Najsilniejsza animacja flashowa. Program do robienia tych gifów nazywał się Flash. I to był pierwszy program, który ściągnąłem za pomocą emula. Pamiętam, że to był program po włosku i siedziałem ze słownikiem i tam tłumaczyłem wszystkie te.
SPEAKER_02Że my teraz trochę brzmijmy.
SPEAKER_01Ja robiłem ja i robiłem tam pierwsze swoje animacje i wrzucałem właśnie na Newgrounds, ale to opowiem może kiedyś osobno ci koło.
SPEAKER_02Bo my brzmiemy teraz jak tacy męży, którzy opowiadają o tym, jak szli do szkoły przez rzekę i górę. To my tak właśnie korzystaliśmy z internetu, że była tylko strona powłosku, więc musiałem otworzyć słownik i przetłumaczyć sobie tę stronę.
SPEAKER_01Tak było, internet to głównie rozrywka. Ja to tak powiem. Wchodziło w jedne strony internetowe, które miały nam umilić czas. Na pewno kwejk. Demotywatory.
SPEAKER_02Kwej, demotywatory, koniecznie.
SPEAKER_01Na wykopię mnie digard a proposenia zdjęć do internetu. Artystyczne takie ludzie.
SPEAKER_02To już trochę bardziej pójdę w innym kierunku, ale modelską. Dziewczyny próbowały być modelkami. Ludzie, którzy aspirowali do zostania fotografami, tam siedzieli z takiej w branży, takiej modowej ludzie tam stawiali.
SPEAKER_01To trochę nawet istnieje jeszcze. Nie wiem, że. No i też oczywiście ściąganie muzyki, nie przez internet. No tak, tak. Ta niechlubna karta historii. Dlaczego nie chlubna?
SPEAKER_02No bo wiesz, no jednak ściągając tą muzę, nie płaciłeś. Artystom nie.
SPEAKER_01Powszechny dostęp do internet sprawił, że masz te irackie rzeczy na wyciągnięcie ręki. Pamiętam masowo ściąganą muzykę. Ale to na potężnie.
SPEAKER_02Nie, nie znaję, że ściągnąłem, mimo że wiedziałam, że to jest złote. Powiedziałam, że nie mam kasy na płyty, jak to słuchać.
SPEAKER_01Takimi najbardziej popularnymi były na pewno torenty, kaza, i Emile. To były takie aplikacje do pobierania packiej muzy. No i tak, 95% muzyki, które słuchają, no to była pościągana z pirackich źródeł.
SPEAKER_02A pamiętasz, że to bardzo długo się ściągało i że na przykład pamiętasz, ten moment takiej ulgi i takiej ekscytacji, że na przykład ściągnęła ci się. ściągnęła ci się cała dyskografia Blair na przykład. O Boże, można słuchać, już mam.
SPEAKER_01Tak, na zielono pamiętam tak, że przed pójściem spać, plikałem sobie ileś tam rzeczy do pobrania, i ten paseczek z tego zielony szedł i rano, jak fala szkąpa. To tak, że które rzeczy na zielono się pada, to jest taka ekscytacja do maksu.
SPEAKER_02Ej, ale wiesz, my tutaj gadamy o tym wszystkim, co nas jarło i to było wszystko takie nowe i pozytywne, ale też wiesz, przyszedł internet i przyszły pierwsze zagrożenia. I nie wiem, pamiętasz na przykład, jak ktoś cię oszukał w internecie po raz pierwszy?
SPEAKER_01Zczyko szukał? Powiedział mi nieprawdę, czy przyszło?
SPEAKER_02Nie wiem, na przykład próbowało na przykład od ciebie jakąś kasę wyciągnąć, albo na przykład zagrażało to twojemu bezpieczeństwu.
SPEAKER_01Para internetu to te pojawienie się alegrało u nas, tak? W Polsce?
SPEAKER_02A, rzeczywiście.
SPEAKER_01Poza takimi aukcjami, jak sprzedam powietrze z koncertu, albo tam sprzedam duszę, tak? To były takie aukcje. To były też po prostu zwyczajne oszukaństwa, gdzie ludzie zamiast telefonów komórkowych czy tam czegokolwiek wysyłali jakieś tam cegły, nie wiem, czy pamiętasz nie. No to ja chyba raz kupiłem bluzę Adidasa przez Allegro i faktycznie ktoś mnie wysłał dwie śdzierki. Ale chamstwo.
SPEAKER_02I to wtedy co z tym można było zrobić?
SPEAKER_01Nic, nie. Nie, to już było wtedy. A potem wyszły regulacje, tak? Jak ludzie tam faktycznie jakieś tam kościoły sprzedawali? Kościoły sprzedawali. Czy jakieś tam pałacy i zamki? Nie, chyba nie naciąłem się.
SPEAKER_02Ja się bardzo długo bałam zakupów w internecie. Ja miałam 20 parę lat dopiero chyba, jak ja zaczęłam się tak jakoś i tak jeszcze się stresowałam tym, że dokonuję jakichś transakcji w necie. Po prostu nie wiem dlaczego. Bo na słuchałam właśnie jakichś głupotowe czy głupot. No to były pewnie autentyczne historie z tego, jak ktoś kogoś szukał na kasy czy wysłał jakiś tam produkt, z którym później nie można było nic zrobić, jakichś reklamacji złożył nic. I pamiętam, że ja bardzo późno zaczęłam w ogóle zakupy internetowe. Ja chyba też.
SPEAKER_01To znaczy, oszukaństwo w internecie, no ściąganie wirusów, tak? Nieświadomo, to też było.
SPEAKER_02Jezu, no było.
SPEAKER_01Ociągnięcie jakiejś wersji pirackiej płyty, czy czakolwiek. Nie wiedziałem, czym się różnią rozszerzenia od siebie. Czy to jest MOF, czy to jest jakieś tam Agi, czy coś, się klikało, coś się ściągnęło i to zarażało komputer? Co prawda miałem też kuzynę, który gdzieś tam przychodzi na czas jakiś czas i czyścił z tych wirusów. Ale to też nie było tak, że wiesz, jesteś zalogowany do banku, ktoś kradnie twoje dane. To nie było to była taka skala, co on tam mogli ukraść zdjęcia z pełna z komputera? Raczej to było jakiś taki wirus, albo złośliwe programowanie, ktoś ci niszczy komputer po prostu, albo jakoś Google Móba, albo coś. To nie były takie zagrożenia, że ktoś ci oszuka w taki sposób tak.
SPEAKER_02Tak, ale wirusy to był poważny problem. Bo jeszcze wtedy nawet nie było chyba tak dobrych antywirusów, nie? Czy dopiero jakoś tak to chodziło, nie wiem.
SPEAKER_01Takim najbardziej popularnym to był chyba kasperski? Był, tak. Ale to już późno. Też mówimy o erze takiej, że faktycznie jakby masz te wrażliwe dane na swoim kąpie. Nie wiem, masz maile, masz jakieś takie rzeczy, które są faktycznie jakimś takim zagrożeniu, no bo generalnie do komputera się nie wpisywało żadnych swoich rzeczy, gdzie mieszkać. Nie, to nie było takie.
SPEAKER_02To też nie było właśnie tak jakbyś takie czasy, żeby ktoś, po pierwsze, ukradł ci faktycznie pieniądze, bo nie było bankowości internetowej. Żeby ci układł tożsamość też nie, bo nie było.
SPEAKER_01Mógł cię włamać do konta.
SPEAKER_02Mógł ci maila przeczytać.
SPEAKER_01A propos łańcuszków gadłarów i opisów. Pamiętasz łańcuski. Pamiętam.
SPEAKER_02To polegało na tym, że musisz to udostępnić, bo jeżeli nie udostępnisz tej wiadomości.
SPEAKER_01Noch do ciebie przyjdzie.
SPEAKER_02To na przykład coś się stanie, nie pod samochód. Albo będziesz mieć szczęście, albo właśnie nie szczęście. Jeśli udostępniasz to siedmiu osobom, no to coś tam coś takie.
SPEAKER_01Niektóre te łańcuszki w tekście zabierały link. I jak wysłałaś kogoś ten link, to był kot, który Garłognie traktowały jako zmiana opisu. I na nie świadomce miałeś na przykład zmię napisu na dalej dupę za łyżkę z wielkich. Ale ktoś nie ustego pan! A w gry grałaś? Jak mówimy o komputerze? Kórnik był.
SPEAKER_02Kojarzę coś takiego, ale ja w tym nie grałam, bo trzeba było dużo czasu na to poświęcić, a jak mieszkałam jeszcze z rodzicami, to jeszcze były czasy modemu. Bo tem jak już poszłam do szkoły, czy tam na studiach, jak już miałam te stałe łącze, no to mi trochę było szkoda jednak czasu na takie rzeczy. No, więc ja tak możesz trochę przypomnieć, bo ja rzeczywiście zupełnie nie pamiętam, co ludzie wtedy grali, o czym wtedy gadali. Jakie to były?
SPEAKER_01Znaczy były gry i było i gry online.
SPEAKER_02Gry online może bardziej po tym pogadamy.
SPEAKER_01O multiplayerach, wtedy były takie gry. Mam na pewno CS. Każdy dzieciak u mnie na osiedlu grał w konterstrika, w kojeka, lamparty, gdzie omawialiśmy się z kolegami na podpinanie do jednego chłopaka, szliśmy z komputerami, tam się podpinaliśmy kablami do jednego kompa i graliśmy jakby na każdym na swojej kompacie.
SPEAKER_02Tak, bo to była jeszcze era bez laptopów, czyli wyszliście ze swoimi tymi tak zwanymi jednostkami centralnymi monitorami. Z tym całym sklep przyszliście do jednego typa do mieszkania. Na blokowisku.
SPEAKER_01Kurde, trzeba by to zobaczyć. I było lamparty. Ja miałem uraz do gier Multiplayer. Najwięcej w życiu przegrałem jedną grę, to jest StarCraft. To jest taka gra strategiczna. Miałem miliard godzin tam chyba zrobionych. Byłem ultra fanatykiem Starcrafta. Do momentu weszła opcja grania po sieci z ludźmi. Poszedłem do kafejki indylowej, mówię, tam jest zainstalowany StarCraft. No to sobie popykam z ludźmi wobec całego świata. Pokażę jakie jest te dobry. Podpierłem się potępił. Serwer do Chińczyków nie zrzuciło i dostałem dupę z jakichś sześciów. Rozgiwali mi bazę po prostu odskute. I pamiętam, że potem przez wiele lat uraz do gierów FPR, szczególnie jeśli chodzi o jakieś azjatyckie serwery.
SPEAKER_02I od razu już mam takie myśli, że ciekawe kim jest i co teraz robi ten człowiek, który zmiażdżył twoje poczucie własnej wartości grając z tobą?
SPEAKER_01Ale pamiętam, że byłem tak potwornie zaskoczony tym. Dobra, mówiliśmy o czatach, mówiliśmy o stronach. Czy są jakieś jeszcze zagadnienia?
SPEAKER_02Ja bym chciała poruszyć ten temat tego właśnie życia bez internetu. Co jest w ogóle możliwe bez internetu? I ja naprawdę mam problem z przypomnieniem sobie, albo z wyobrażeniem sobie, jak to było, na przykład sprawdzać pociąg, rozkład jazdy pociągu.
SPEAKER_01Nie chcesz pojechać na stację i sprawdzić.
SPEAKER_02No a jak nie ma u ciebie. No właśnie. Gdzie były? W tele gazecie. W tele gazecie. Myślisz, że w tele gazecie były rozkłady jazdy pociągów. Czy ludzie po prostu dzwonili na PKP na informacje i się pytali, kiedy jest pociąg tam, nie wiem, do Kliwic 13 sierpnia.
SPEAKER_01Czy ma być z notatnikiem.
SPEAKER_02Ale ty mieszkasz w mieście w Szczecinie. To wszyscy mogłeś wsiąść 61, czy co tam jeździ na dworzec, pojechać i co zrobić? A na przykład jak ja mieszkałam w wiosce i wyobrażam sobie, że moi rodzice chcieli gdzieś pojechać pociągiem, no to oni by musieli najpierw pojechać autobusem do miasta i pójść na dworzec i sprawdzić na rozkładzie. A tak to się chyba robiło. Tak to się sprawło.
SPEAKER_01Ale było począt pantoflową. Wiesz, że pani Zosia trzy dni temu była spisała sobie na ten spisek.
SPEAKER_02No nie pamiętam, ja serio, tego nie pamiętam, bo teraz to jest takie łatwe, że po prostu wchodzisz i sprawdzasz, kiedy są te połączenia. Czy to jest samolot, czy to jest pociąg, czy to jest autobus, cokolwiek. Poza takimi jakimiś lokalnymi może firmami autobusowymi, jak Pan Bus, gdzie tam internet nie przyszedł. Tam jeszcze internet nie dotarł.
SPEAKER_01W ogóle nie powiedzieliśmy o Facebooku i o tym, że.
SPEAKER_02Tak, ale to myśleć o social mediach to trzeba chyba zrobić oddzielny odcinek.
SPEAKER_01Tak, to chyba tak zrobić.
SPEAKER_02No, ale jeszcze wracają do tego, czego się nie wyobrażam. Płacenie rachunków, nie. Znaczy wiem, że do dzisiaj energiści płacą rachunki na poczcie w Żabce. Albo pójście do urzędu. W toje się czasu traciło na urzędy. Albo zarejestrowani się do lekarza, gdzie teraz możesz to zrobić przez internet.
SPEAKER_01Nie wyobrażam sobie życia przez internetu. Kocham internet. To jest taka moja deklaracja na koniec tego odcinka. Wszelkiego rodzaju zjawiska, które się dzieją w internecie, trendy, nie trendy. Pominam szkodliwość ludzi na nasze życia. Każdy wie, o czym mówię, każdy wie, czym jest uzależnienie od internetu, każdy wie, że impulsywnie, kompulsywnie przeglądamy te gówno treści, tak naprawdę.
SPEAKER_02Szukanie pracy, szukanie mieszkania, szukanie takiejś oferty kulturalno-rozrywkowej w swoim mieście, że teraz znowu wchodzisz na dedykowane portale.
SPEAKER_01Przez jaki portal znaleźłeś pracę? W gazecie kontakt.
SPEAKER_02Tak, tak, w gazecie kontakt. To jest formę. Tak, tak, ale w formie papierowej mieszkania, praca i te jakieś takie też były matronialne chyba. No i normalnie pamiętam, że się zaznaczało. W kółku na przykład jak szukałyśmy z koleżankami mieszkania, jeszcze chyba liceum, to w kontakcie i podzwoniłyśmy pod te numery, chodziłyśmy tam. Potem się pojawiło gumtry, infoludek, tak, i tam już można było szukać zdjęcia były. No przecież w kontakcie, to nie widziałeś zdjęcia tego mieszkania, które będziesz obejrzeć. Wiesz co, bo jak sobie myślisz o tym szukaniu pracy, to jest trochę tak, jak idziesz do restauracji i masz za dużo w menu. Czy tam jak odpalasz Netflixa i nie już to obejrzeć i tracisz dwie godziny na zastanowienie się, co chcesz obejrzeć, aż po prostu zmęczony je serdzasz rzenit, no to trochę szukaniem pracy jest tak. Znaczy ja nie mówię, że pracy jest dużo, bo teraz wszyscy wiemy, że jest kryzys. No, bo masz niby LinkedIn, masz te bezpośrednie strony firm, jakieś tam grupy. Czasami aż trudno się skupić na jednym tym streamie, z którego ta praca może przyjść, że to też się robi trochę chyba problematyczne w szukaniu. A wtedy było tak, że masz ten kontakt i polutkę i chodzisz i dzwonisz, albo właśnie chodzisz z Całką po miejscach różnych, albo właśnie dzwonił na znajomości. No, LinkedIn to myślę, że o Linkedie to też można zrobić od samy odcinek albo poświęcić mu jakiś segment w odcinku o social mediach, bo to jest ciekawe dla jak już teraz masz pracę, to może nagramy w ogóle o rynku pracy dla mileniansów i jak to sytuacja wygląda. To jest ciekawy temat, bardzo gorący temat, bo z kim się nie rozmawia, no to wszyscy mają coś do powiedzenia na ten temat, bo czegoś doświadczyli w tym temacie, więc myślę, że warto. Dobra, to ten. Ale wiesz, jeszcze bym chciała, żebyśmy wrócili do neta i do niej etykiety, bo to jest bardzo ciekawe zagadnienie. Pojawił się internet. Zaczął być cordziej dostępny, popularny. Wiadomo, że ludzie mają taką tendencję, że to jest takie jakieś ustawienie fryczne człowieka, że w nowym środowisku tworzy nowe zasady. No i co? Jakie były zasady w internecie, jak się pojawiło?
SPEAKER_01Czy jakiekolwiek były? Do momentu stałego łącza były. Dokładnie dzieciaki bez nadzoru w zasadzie różnych środowisk, dostawych dostęp do internetu, to się zaczęło psuć. Znaczy psuć. Ja nie chcę powiedzieć, że to się psuje. Po prostu zrobiło się inaczej.
SPEAKER_02Zrobiło się inaczej. Czyli do czasu starego łącza według Ciebie obowiązywała tak zwana etykieta. Dokładnie. Czyli co na przykład?
SPEAKER_01Nie wiem. Ja jestem tym dzieckiem, które. Ty jesteś już z tego z tych pokolenia tronić. Tak, tak, gdzie fascynuje mnie. Zresztą do dzisiaj mnie fascynuje pewnego rodzaju postawa, jakiś cynizm, dystans. Oczywiście tronowanie bywa kurzające i irytujące, ale ten rodzaj jakiegoś takiego anarchizmu w internecie jest fascynujący dziecko.
SPEAKER_02Nie jest fascynujące, jak sobie myślę o obecnej sytuacji społeczno-politycznej na świecie, o tym, co się stało w Stanach Zjednoczonych, kto tam teraz rządzi, kto to nakręcił, to wydaje mi się, że niestety trollowanie i takie puszczenie tychichkolwiek grani trollowania, to prowadziło trochę do dość sporej katastrofy. Myślę o takich stronach, jak wiesz, jakiś tam legendardy Forchan, Aid Chan i takie, wiesz, te wszystkie wylęgarnie jakichś takich skrajnych poglądów, jakichś tych teorii spiskowych.
SPEAKER_01Ja bym tutaj rozdzielił dwie rzeczy. Ludzie, którzy interesują się teoriami spiskowymi, mają swoją niszę, znajdują ludzi, którzy w tej nisze też się poruszają i zdobywają informacje, dzielą się informacjami i tak dalej. A ty mówisz troszkę w przypadku Stanów Zjednoczonych i o tym, co się wydarzyło, o narzędziu, czyli wykorzystywaniu ludzi i tego medium, jakim jest internet w dzisiejszych czasach, jako narzędzia politycznego do realizacji celów konkretnej partii politycznej czy polityków. Mówimy o zupełnie dwóch różnych rzeczach.
SPEAKER_02Dobra, masz troli. Masz ludzi, którzy po prostu w samej satysfakcji trolują, a czasami skutki mogą być opłakane, jeśli chodzi o wiesz, rozlanie się na przykład jakiegoś klimatu społecznego. No ja się z tobą niezgody, ale to też w sumie może być sprawdzło.
SPEAKER_01To może faktycznie jako sofomy tak zrobić odcinek. Ja właśnie uwielbiam internet za tą anarchię.
SPEAKER_02Za anarchię czy za wolność? Czy jednak za anarchię właśnie?
SPEAKER_01Za to i za to. Są przecudowne zjawiska w internecie. Ostatnio mieliśmy tę inicjatywę, tak? Złatwogęgiem i tak.
SPEAKER_02Tak, widzisz. Ja na przykład nie jestem fanką tej inicjatywy i.
SPEAKER_01A chcesz o tym opowiedzieć w kolejnym odcinku.
SPEAKER_02Może kiedy indziej. Ja się po prostu tą inicjatywą tak nie zachwycam, jak inni ludzie. I oczywiście wiadomo, zebrano 250 milionów złotych na pomoc fundacji. Super sprawa. Ale sposób, w jaki to zrobiono, kto wpłacał te pieniądze i po co i dlaczego, jakie były motywacje tych firm na przykład, jakie były motywacje tych celebrytów, którzy się tam pojawiali, dla mnie to było jednak obrzydliwe wszystko. Gdyby nie internet, to nie byłoby takiego zjawiska na taką skalę. Ale nie masz racji dlatego, że przed internetem był Włoś. Przecież Włoś to jest to samo generalnie, tylko gość, to skręcił z poziomu telewizji. Na mniejszą skalę, ale jednak był w stanie na dużą skalę gigantyczną rozkręcić coś takiego bez internetu. Internet skaluje i zjawiska pozytywne i zjawiska negatywne. No to prawda. Bo zarówno dobre, jak i złe rzeczy mają tak niesamowity szzyk.
SPEAKER_01Brzebę.
SPEAKER_02Nie, myślę, że mówię właśnie jak Milenial, typowy świadomy Milenials, który właśnie właśnie trochę wyrasta już z tego zachwytu. Tym wszystkim, co było nowe, co było nowinkami technologicznymi. Internet jest super. Nie ma życie bez internetu już na ten moment. Nikt by tego też nie chciał. Ale on niesie ze sobą też wiele niebezpieczeństw i wszystko, co w internecie się pojawia, może dotrzeć do nas bardzo szybko i na bardzo dużą skalę, więc konsekwencje i tego, co dobre, i tego, co złe, są o wiele większe, o wiele szybsze i trudniejsze do jakby zamortyzowania, zadbania o mnie. Tym bardziej powinniśmy wędr pomyślunku włożyć w to, jak ten internet zorganizować, żeby zarządzać dobrze tym ryzykiem.
SPEAKER_01Ja jestem zwolennikiem regulowania czegokolwiek w internecie. Oczywiście kampanie uświadamiające, ewidentne skamy. Szkodliwe społecznie zjawiska w internecie, oczywiście kancelować jak najbardziej.
SPEAKER_02No właśnie, czyli jednak jesteś fanem regulowania.
SPEAKER_01Czy ja sam sobie zaprzeczyłem teraz?
SPEAKER_02Trochę tak. Znaczy nie trochę, tylko tak. Ostatnio bardzo fajne zdanie usłyszałam. Gość mówił o pokoleniu set. Podobno ich imprezy wyglądają tak, że oni generalnie nie tańczą mnie. Jakoś tak zniknęła taka szalona, ta mileniarska zabawa, oni nas oczywiście uważają za cringe'owych, że tańczyliśmy do upadłego, strafiliśmy przysadzić z alkoholem i robiliśmy dziwne rzeczy. Wiadomo, nie zawsze byliśmy z nich dumni, ale jednak mieliśmy ten czas, że tą młodość mogliśmy trochę się wyszaleć. Bez jakichś większych konsekwencji, na przykład wizerunkowych. To się dopiero później pojawiło, jak byliśmy starsi, a oni teraz tak naprawdę mają bardzo małą przestrzeń na to, żeby rzeczywiście być sobą, popełniać błędy, być cring'owym, bo nigdy nie wiesz, kto cię w tym momencie nagrywa i kto to wrzuci do internetu i jakie będą tego konsekwencje dla ciebie na przykład społeczne.
SPEAKER_01Dlatego nic nie robią.
SPEAKER_02Dlatego nie robią, bo się boją tego, że będą dziwni. Tak podsumowując ten internet, no bo gadaliśmy o tym, jak to było, wiadomo, wspominki, to się fajnie o tym mówiło. Jako milenialiści trochę się już tego nauczyliśmy internetu, trochę już tak wyczuwamy i zaczynamy trochę też w pewnych sferach życia się od niego dystansować. Na przykład social mediów. Jest takie zjawisko, że wielu milenialsów po prostu ogranicza postowanie, dzielenie się.
SPEAKER_01Jest jakby przesyt. Przesyt wszystkiego. Korzystając z TikToka od dwóch czy tam trzech miesięcy, odkąd założyłem ten swój profil, teraz to jest gigantyczny pochłaniacz czasu. Skrojus te rolki i mija 2-3 godziny nawet nie już kiedy. Pojawiło się nie nowe, ale zaczyna się o nim szerzej mówić o zjawisku głównowacenia wszystkiego.
SPEAKER_02Tak, tak.
SPEAKER_01My jesteśmy. Ja przynajmniej my, nasze pokolenie, przyzwyczajeni do tego, że każdy impuls, każda informacja musi zawierać jakąś treść, musi zawierać być atrakcyjna w takiej formie, że musi być bogata w tej chwili.
SPEAKER_02Tak musi jakoś przyciągnąć swoją uwagę.
SPEAKER_01A teraz właśnie chodzi tylko o uwagę. Jakby zrobisz gówno rzeczy i to i tak znajduje poklask, znajduje te łapki w górę, serduszka i tak dalej.
SPEAKER_02Ale czy te łapki i te serduszka nie znaczą coraz mniej?
SPEAKER_01Na algorytmu nie. Dla algorytmu takiego TikToka, to im więcej masz takich łapek, tym więcej promuje ci ten film.
SPEAKER_02Tak, ale ja myślę o tym, co będzie później. Film jest promowany, jakiś wyświetlany, jakiejś grupie użytkowników, ale ci użytkownicy też mają jakieś swoje kapacy, jeśli chodzi o przyjmowanie bodźców i reagowanie na nich. I kiedy widzisz setny, taki sam filmik, który ci podsyła ten algorytm, to też już na niego tak, no dobra, zobaczysz go, ale to już też jakby to wpływa na przykład na swoją decyzję zakupową.
SPEAKER_01To jest różnica, którą dostrzegam pokoleniowej. Bo znam ludzi, młodych ludzi, którzy na przykład używają dziktokada z zasypiania.
SPEAKER_02Skrolują tak długo, oni tego używają do zasypiania, czyli oni de facto nie poświęcają uwagi na to, wiesz, ktoś się za przeproszeniem spuszcza na tym, żeby nagrać fajną rolkę, ciekawą rolkę, zainteresować ludzi, a oni tak naprawdę.
SPEAKER_01Nie ma to znaczenia.
SPEAKER_02Nie ma to znaczenia, właśnie, bo ludzie tam, aha, dobra, nie chcę śleci w tle. I chodzi mi o to, że jakby nawet taka wartość marketingowa tego, co ludzie robią w internecie, to już nie ma takiej tak naprawdę wartości, bo to się już nie przekłada na to, że będziesz dalej tego akurat konkretnego twórcę oglądać, i że jemu na przykład będą reklamodawcy płacić albo że ty pójdziesz i coś kupisz, bo w jakiś sposób na ciebie wpłynął, bo ty i tak do ciebie to trochę jak grocha o ściany, że ty to masz na zasadzie a bądź co, bodźcie, dobra, bądź co chodźcie, ale ten bodziec jakby poza Twoim zmęczeniem nie za bardzo powoduje chyba jakieś konkretne działania. Nie wiem, może ja się mylę.
SPEAKER_01To są jak te szczury, które wciskają ten guzik. Z tego eksperymentu słynnego. Masz tylko po prostu dostarczyć sobie dopaminy. W jakiej formie, w jakiej treści? Czy coś z tym idzie? Chyba, że są Państwo głodni, fajnych treści o muzyce na TikToku. To zapraszam na mój profil TikTokowy, gdzie opowiadam o muzyce Kowskiej Wave.
SPEAKER_02Bo to jest coś oryginalnego, co Mateusz tam z serce przygotowujemy. Dokładnie.
SPEAKER_01A jeśli nie TikTok, jeśli nie lubicie nienawidzić tej platformy, to mam też kanał na YouTube z shortami i też opowiadam o muzyce i na instragen.
SPEAKER_02Nie przydaję szorty. Milenialski cringeowy żart. Podsumowując, no to dzisiaj sobie powspominaliśmy nasze pierwsze doświadczenia z internetem. Pogadaliśmy o tym, jak to kiedyś było. Bo wiadomo, że zawsze kiedyś to było lepiej. No tak naprawdę chyba jeszcze o tym internecie sobie pogadamy w kontekście social mediu, może jeszcze jakiś innych zjawisk. Mamy nadzieję, że fajnie wam się tego słuchało i że wybaczycie nam tą przerwę.
SPEAKER_01Muszą wybaczyć, na przykład ja mam dwa scenariusze. Albo mają totalnie kurwa w dupie, już nikt tego nie słuchał. Albo jak komuś wyskoczy nasz odcinek ten, to pomyślcie o super posłucham.
SPEAKER_02No mamy nadzieję, że takich reakcji będzie więcej.
SPEAKER_01Podzielcie się w ogóle historiami z internetu. Dokładnie. Jakie macie doświadczenia z początkami internetu z tamtego okresu? Jestem bardzo ciekawy z Waszych doświadczeń, jeśli chodzi o obcowanie z tym medium nowy.
SPEAKER_02Tak, i może jest też coś takiego, o czym nie powiedzieliśmy, a warto byłoby sobie o tym przypomnieć. Właśnie w komentarzach jesteśmy na Instagramie. Także dziękujemy.
SPEAKER_01Dziękujemy i trzymajcie się tam.
SPEAKER_02Tak, i pięknej udanej wiosny, które jeszcze nie przyszłość, ale zielono jest, chociaż, chociaż jest, 8 stopni. A więc wróciliśmy pełni optymizmu jak zawsze. Doczenia ma.