Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam

Nadmiar spraw wokół, dlaczego?

Dorota Czyszczonik Season 1 Episode 25

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 15:55

Autorka tekstu analizuje przyczyny życiowego chaosu oraz nawyku odkładania spraw na później, łącząc codzienne obowiązki z przestrzenią energetyczną. Wyjaśnia, że fizyczne blokady i brak motywacji do działania często wynikają z nieoczyszczonych intencji otoczenia lub nieświadomego oddawania własnej życiowej radości innym. Poprzez osobiste doświadczenia Dorota zachęca do uważnej obserwacji własnego samopoczucia i szybkiego reagowania na pojawiające się napięcia oraz dyskomfort. Tekst promuje dążenie do wewnętrznej równowagii świadomego oczyszczania swojej przestrzeni z negatywnych wpływów, co pozwala na powrót do twórczej aktywności. Całość stanowi refleksję nad głębokim powiązaniem między duchowością a codzienną egzystencją, podkreślając znaczenie asertywności w dbaniu o własną energię.

Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam

SPEAKER_00

Witaj w przestrzeni Dorotyczyszczonik. Słowa z bloga Dorota Titam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.

SPEAKER_01

Zazwyczaj, kiedy mówimy o przeszkodach, sprawa jest dość prosta do zdiagnozowania.

SPEAKER_02

Jasne, widzimy korek na ulicy.

SPEAKER_01

No tak, korek albo brakuje nam pieniędzy na koncie, psuje się komputer, ale zastanawiałam się ostatnio, co w momencie, kiedy tkwimy w korku, którego kompletnie nie widać.

SPEAKER_02

W tym niewidzialnym.

SPEAKER_01

Kiedy jedynym hamulcem jesteśmy my, sami, a właściwie coś, czego w żaden sposób nie potrafimy racjonalnie wytłumaczyć.

SPEAKER_02

No wiesz, to jest właśnie ten moment, kiedy wkraczamy na takie terytorium niewidzialnego chaosu. Sytuacji, która z perspektywy kalendarza i logiki powinna płynąć zupełnie gładko, a w rzeczywistości przypomina takie brodzenie w gęstym błocie.

SPEAKER_01

Dokładnie tak.

SPEAKER_02

Bardzo lubimy namacalne problemy, bo łatwo je sobie sklasyfikować. Kiedy przeszkoda staje się nagle niewidzialna, nasz mózg po prostu zaczyna wariować, szukając takich logicznych wymówek dla naszej własnej bezczynności.

SPEAKER_01

A opierać się będziemy na bardzo ciekawym wpisie z bloga Dorota tu i tam, który jest zatytułowany Nadmiar spraw wokół dlaczego.

SPEAKER_02

Tak, to jest bardzo interesujący tekst.

SPEAKER_01

Zdecydowanie. I wiecie co, nasza dzisiejsza głęboka analiza będzie miała formę takiej bardzo skondensowanej pigułki wiedzy.

SPEAKER_02

Skupmy się na konkretach.

SPEAKER_01

No właśnie. Autorka bloga stawia tam bardzo odważną tezę. Sugeruje mianowicie, że nasze codzienne z pozoru tylko fizyczne blokady, no to odkładanie spraw w nieskończoność wcale nie wynikają z braku czasu. Mają swoje źródło w czymś, co ona nazywa przestrzenią energetyczną.

SPEAKER_02

I to słowo klucz.

SPEAKER_01

Tak, i powiem szczerze, kiedy pierwszy raz czytałam o odkładaniu przeprowadzki czy jakimś nienamalowanym obrazie w kontekście niewidzielnych energii, to mogła mi się zapalić taka lampka ostrzegawcza z napisem ezoteryka.

SPEAKER_02

Wiesz, to jest zupełnie naturalna reakcja. Słowo energia bywa w takich kontekstach potwornie nadużywane. Ale i tu jest to ważne, ale jeśli zdejmiemy z tego ten lekko mistyczny nim i przyjrzymy się samym mechanizmom, o których pisze autorka, to uderzy nas to, jak bardzo to wszystko jest zakorzenione w twardej psychologii, a nawet neurobiologii.

SPEAKER_01

O, proszę!

SPEAKER_02

Tekst po prostu zmusza do refleksji nad tym, co tak naprawdę dzieje się w naszej głowie, kiedy odsuwamy od siebie kolejne obowiązki. To jest fascynujące.

SPEAKER_01

Spójrzmy na fundament. Życie w ciągłym pędzie usypia naszą czujność. Funkcjonujemy na takim autopilocie, prawda?

SPEAKER_02

Dokładnie, odhaczamy tylko zadania.

SPEAKER_01

Przeprowadzka, wstrzymywana oferta, czy niechęć do zaproszenia kogoś na rozmowę. Zawsze pojawia się wymówka, że to nie ten dzień, nie ten klimat. Kiedyś użyłabym tu metafory zamiatania kurzu pod dywan. Na początku tego nie widać, ale w końcu można się potknąć. Ale dzisiaj, wiesz to mi raczej przypomina mojego smartfona.

SPEAKER_02

O, ciekawe, w jakim sensie?

SPEAKER_01

No kiedy telefon zaczyna zwalniać, ekran reaguje z opóźnieniem, a bateria znika po prostu w oczach. Patrzymy na ekran główny, wszystko wygląda normalnie, nie mamy otwartych żadnych aplikacji, ale prawda jest taka, że gdzieś tam w tle, w tej niewidzialnej przestrzeni, działa kilkanaście programów, których nie zamknęliśmy. One ciągle pobierają dane, śledzą lokalizację, zżerają pamięć operacyjną i mam wrażenie, że to odkładanie spraw, o którym mowa na blogu, działa dokładnie tak samo. Fizycznie chaosu nie widać, ale drenuje naszą mentalną baterię. Tylko jak to się ma do tej przestrzeni duchowej.

SPEAKER_02

Wiesz co, to jest rewelacyjna analogia, dlatego że doskonale obrazuje zjawisko znane w psychologii jako efekt zagarnik.

SPEAKER_01

Ekt zajgarnik.

SPEAKER_02

Takski mózg ma taką silną tendencję do zapamiętywania i ciągłego procesowania zadań przerwanych lub niedokończonych znacznie bardziej niż tych zakończonych. Kiedy autorka mówi o rosnącym napięciu w tej przestrzeni energetycznej, to z naukowego punktu widzenia mówi o gigantycznym obciążeniu poznawczym - czyli to zżeranie pamięci. Omijanie problemu w świecie fizycznym wcale go przecież nie kasuje. Myślimy o tym, przejmujemy się tym, tworzymy skomplikowane racjonalizacje, no by jakoś wytłumaczyć sobie, dlaczego znów czegoś nie zrobiliśmy.

SPEAKER_01

Czyli to podskórne ciśnienie w końcu musi, mówiąc potocznie, wywalić korki. Dochodzimy do jakiejś ściany i organizm mówi stop, zmęczenie materiału.

SPEAKER_02

Dokładnie. To, co autorka z takim analitycznym spokojem opisuje jako nagromadzenie chaotycznej energii, to w rzeczywistości nasz układ nerwowy, który informuje nas, że skończyły się zasoby na unikanie konfrontacji. Musimy się zatrzymać.

SPEAKER_01

Bo brakuje nam ramu.

SPEAKER_02

Tak, brakuje ramu na przetworzenie kolejnego dnia. I to napięcie w tej sferze niewidzialnej rośnie do ogromnych rozmiarów.

SPEAKER_01

Weźmy historię pierwszą: z malowaniem obrazów.

SPEAKER_02

Ten obraz talizman.

SPEAKER_01

Właśnie autorka ma pasję kocha tworzyć. Oddaje jeden ze swoich obrazów znajomej. I nagle koniec, pędzle leżą nietknięte, radość zmalowania znika w ogóle jak zdmuchnięta świeczka. Wniosek autorki oddany obraz przejął jej energię twórczą. Stał się dla nowej właścicielki takim swoistym talizmanem.

SPEAKER_02

Tak to opisuje.

SPEAKER_01

Pisze, że ktoś podziwiając ten obraz podświadomie pragnął wręcz przywłaszczyć sobie tę kreatywność i zadziałał jak wampir energetyczny. Czekaj, ja muszę tu trochę drążyć. Czy to oznacza, że nieświadomie niesiemy cudzy bagarz, jak oddanie komuś pomalowanego płótna ma fizycznie wyssać z nas chęć do pracy? To trochę brzmi jak skrypt z jakiegoś filmu fantazji.

SPEAKER_02

Brzmi, owszem, dopóki nie przetłumaczymy tego na taki język psychologii twórczości i relacji społecznych, spójrzmy na ten mechanizm z boku. Pominąwszy ezoteryczny słownik, akt twórczy, to jest przecież niezwykle intymny proces, prawda? Wymaga poczucia bezpieczeństwa, swobody.

SPEAKER_01

Jasne, rozumiem.

SPEAKER_02

Kiedy autorka przekazuje ten obraz, on przestaje być tylko wyrazem jej ekspresji. Nagle staje się obiektem oceny i co gorsza, zewnętrznych oczekiwań.

SPEAKER_01

Skoro tej znajomej tak bardzo się spodobało, to następny obraz musi być jeszcze lepszy.

SPEAKER_02

Owszem, presja, ale też wiesz, takie zjawisko podświadomego scegowania własnej wartości na ten jeden obiekt. Kiedy czyjeś oczekiwania stają się zbyt zachłanne, nasza podświadomość odcina zasilanie. Żeby nas chronić? Tak, żeby chronić naszą integralność.

SPEAKER_01

Okej, to ma głęboki sens. A co z drugim przykładem, w którym blokada pojawia się całkowicie z zewnątrz w postaci cudzego lęku?

SPEAKER_02

To jest fascynujący moment.

SPEAKER_01

No dla mnie też. Autorka chce ruszyć z nową ofertą, jest zwarta, gotowa, wszystko zaplanowane, i nagle projekt w ogóle zamiera. Dlaczego? Według tekstów ktoś obserwuje jej działania i myśli, dlaczego jej się to układa, ja na jej miejscu potwornie bym się bała.

SPEAKER_02

Zazdrość i strach w jednym.

SPEAKER_01

Tak, i ten cudzy wewnętrzny strach ma rzekomo zatrzymać autorkę przed wysłaniem maila. No, znowu muszę zagrać ad wokata diabła. Chcesz mi powiedzieć, że jeśli moi znajomi boją się jakiejś mojej porażki, to ja fizycznie nie jestem w stanie kliknąć wyśli. Przecież cudze myśli nie stają się fizycznymi barierami. Nie czytamy w myślach.

SPEAKER_02

Nie czytamy w myślach jako takich, to prawda. Ale jesteśmy ewolucyjnie zaprogramowani do mistrzowskiego odczytywania sygnałów społecznych. Zauważ, że jesteśmy istotami stadnymi. Przetrwanie w grupie zależało głównie od tego, jak dobrze potrafimy wyczuć nastroje stada. Więc jeśli ktoś w naszym bliskim otoczeniu emituje silny lęk, nawet jeśli tego w ogóle nie werbalizuje, my to natychmiast rejestrujemy w tle.

SPEAKER_01

Przez mowę ciała, mikroekspresję.

SPEAKER_02

Tak, dokładnie. Mikroekspresję, ton głosu, dobór słów, a nawet takie specyficzne unikanie tematu, my mamy w mózgach neurony lustrzane, które służą do symulowania stanów emocjonalnych innych ludzi, byśmy mogli ich zrozumieć.

SPEAKER_00

O wow!

SPEAKER_02

Więc jeśli bliska ci osoba odczuwa zazdrość, podszytą jakimś strachem i patrzy na twój projekt przez pryzmat własnych ograniczeń, ty jako osoba empatyczna zaczynasz po prostu nieświadomie naśladować ten stan.

SPEAKER_01

Czyli ten obcy strach instaluje się w mojej głowie znowu jak taki wirus w tym moim nieszczęsnym smartfonie?

SPEAKER_02

Doskonale to ujęłaś. Zaczynasz nagle wątpić. Pojawia się syndrom oszusta. Myślisz sobie, a może faktycznie to jest zbyt ryzykowne, może czegoś nie przemyślałam, i wtedy cały projekt staje w miejscu. Autorka nazywa to manifestacją cudzego strachu.

SPEAKER_01

W przestrzeni energetycznej.

SPEAKER_02

Efekt końcowy jest identyczny. Stoisz w miejscu nie z własnej winy, ale dlatego, że stado dało sygnał alarmowy.

SPEAKER_01

Rany to rzuca zupełnie nowe światło na to powiedzenie, że jesteśmy średnią pięciu osób, z którymi przebywamy. Ale dobrze, idźmy do trzeciego przykładu, bo zjawisko potrafi być jeszcze bardziej zdradliwe. Mam na myśli sytuację, w której ta ingerencja ubiera się w szaty takich dobrych intencji.

SPEAKER_02

Warunkowa pomoc.

SPEAKER_01

Ktoś oferuje nam pomoc, brzmi świetnie, zdejmuje nam z barków jakiś ciężar. Dlaczego coś, co ma nas popchnąć, działa nagle jak zaciągnięty hamulec ręczny.

SPEAKER_02

Zobacz, kiedy tworzymy coś z pasji albo z autentycznej potrzeby rozwoju, to jesteśmy w trybie kreacji, jesteśmy otwarci na błędy. W momencie, gdy pojawia się pomoc uwarunkowana. I to nawet jeśli ten warunek nie jest głośno wypowiedziany, ale jest tak wyczuwalny w powietrzu, natychmiast wpadamy w tryb transakcyjny. I co się wtedy dzieje w naszej głowie? Zamiast skupiać się na zadaniu, nasz mózg zaczyna prowadzić jakąś skomplikowaną księgowość. Zastanawiamy się, zaraz, ile to będzie mnie kosztować, kiedy ten ktoś zażąda rewanszu? Czy ja nie stracę przez to autonomii?

SPEAKER_01

No i ta cała energia nam znowu ucieka?

SPEAKER_02

Tak używając nomenklatur z bloga, energia ucieka na zarządzanie ryzykiem relacyjnym, a nie na realizację celu. Intencja tej osoby po prostu nie była czysta, więc podświadomie wzbraniamy się przed przyjęciem takiego zatrutego jabłka. Zatrzymujemy działania, bo to jedyny sposób, by uniknąć popadnięcia w ten niewidzialny dług.

SPEAKER_01

Wiesz co, to jest niezwykle racjonalne wytłumaczenie. Ja chyba zaczynam powoli rozumieć, dlaczego autorka używa języka energii, to jest po prostu szybsze do opisania niż wnikanie w te skomplikowane procesy podświadomości.

SPEAKER_02

Tak jest prościej to ująć w słowa.

SPEAKER_01

Ale dotarliśmy do przykładu czwartego, przy którym znowu zapaliła mi się czerwona lampka. Chodzi o zajętą przestrzeń. Autorka pisze, że planuje przeprowadzkę, ma wszystko dopięte na ostatni guzik, nagle sprawa się sypie, pojawiają się niespodziewane opóźnienia i co ona diagnozuje? Ktoś inny zaczął fizycznie wyobrażać sobie, że zajmie ten konkretny pokój.

SPEAKER_02

Fizycznie zaplanował to sobie w głowie.

SPEAKER_01

Tak, wysłał taki mentalny sygnał, zarezerwował przestrzeń i przez to kartony autorki nie mogły zostać spakowane. No przykro mi, ale to już naprawdę brzmi jak czysta magia. No i jak to w ogóle połączyć z rzeczywistością?

SPEAKER_02

Zgadzam się, że ten przykład wydaje się być najbardziej oderwany od takiej twardej logiki, ale spróbujmy na to spojrzeć przez pryzmat relacyjnej dynamiki terytorialnej.

SPEAKER_01

Brzmi naukowo.

SPEAKER_02

Przestrzeń, a już zwłaszcza ta domowa czy biurowa, jest niezwykle wrażliwa na takie subtelne roszczenia.

SPEAKER_01

My odkładamy tę przeprowadzkę wcale nie przez jakieś magiczne siły z kosmosu, ale dlatego, że nasza własna intuicja krzyczy nam: Ej, uważaj, jeśli tam wejdziesz, zrazisz do siebie tego człowieka i będzie konflikt.

SPEAKER_02

Dokładnie tak, podświadomie zwalniamy proces. No bo musimy jakoś przetworzyć to zderzenie interesów. Nasz aparat decyzyjny ulega chwilowemu paraliżowi. Ale w gruncie rzeczy jest to ciężar wiszącego w powietrzu sporu o zasoby.

SPEAKER_01

To ma sens.

SPEAKER_02

I jeśli spojrzymy na szerszy kontekst, nieważne, czy nazywamy to energią, wibracjami, czy podświadomym skanowaniem zagrożeń, efekt końcowy, czyli fizyczna niemożliwość wykonania kroku, on pozostaje boleśnie prawdziwy.

SPEAKER_01

Kiedy w ten sposób to tłumaczysz, to nagle te wszystkie niby ezoteryczne blokady stają się takie bardzo ludzkie. My reagujemy na ukryte intencje, na toksyczną pomoc, a co w ogóle najważniejsze, na blogu widać świetny moment przełomowy. Autorka nie wpada w jakąś spiralę samobiczowania.

SPEAKER_02

To jest bardzo ważne, co teraz mówisz.

SPEAKER_01

Prawda. Ona nie obwinia się, nie złości się na siebie, że ojej, znowu coś odłożyłam. Nie mówi, jaka ja byłam ślepa. Ona uświadamia sobie obecność tych blokad.

SPEAKER_02

To rozpoznanie źródła blokady, to takie przejście od po prostu mi się nie chce, to czuję cudzą presję i się na nią absolutnie nie zgadzam. Ono momentalnie zdejmuje to napięcie. System sam się restartuje. Sztuka polega na tym, by po prostu zadać sobie właściwe pytania. Dlaczego ja to ciągle przesuwam? Czy to ciężar cudzych oczekiwań, czy też mój własny instynkt samozachowawczy ciągnie za ten hamulec?

SPEAKER_01

Czyli to pozbycie się nadmiaru. Żyjemy tak szybko, że po prostu tracimy tę zdolność odczytywania tych naprawdę subtylnych sygnałów, dopóki coś nie eksploduje.

SPEAKER_02

Tak, ten pęd nas usypia.

SPEAKER_01

I z tej całej analizy płynie jeden wyraźny wniosek: jeśli czujesz niewytłumaczalny opór, musisz zatrzymać się, natychmiast i zrobić taką wewnętrzną diagnostykę, oczyścić tę pamięć podręczną z ukrytych umów czy cudzych obaw. Ale na sam koniec dzisiejszego spotkania chciałabym zostawić nas wszystkich z taką bardzo prowokującą myślą. Przez cały czas skupialiśmy się na tym, jak obronić się przed barierami ze strony innych, ale skoro, jak twierdzi źródło, jedna myśl pełna zazdrości czy też warunkowa chęć pomocy potrafią tak fizycznie zablokować czyjś projekt, to jaką niewidzialną architekturę my sami wznosimy każdego dnia. Jakie trudne do sforsowania bariery nieustannie budujemy dookoła naszych bliskich czy współpracowników, naszymi niewypowiedzianymi oczekiwaniami, ukrywaną dezaprobatą, zastanówmy się nad tym głęboko następnym razem, gdy zdziwimy się, że ktoś nam bliski, nagle stracił isrę i utknął w miejscu. Być może to my zupełnie nieświadomie zaciągnęliśmy Mu ten hamulec ręczny.

SPEAKER_00

Dziękuję Ci za wspólnie spędzony czas. Niech to, co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia -