Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Historie codziennego życia, które wspierają w poznaniu siebie i zrozumieniu naszych reakcji. Artykuły są na stronie https://www.dorotatuitam.pl Zachęcam do przesłuchania.
Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Pielęgnowanie żalu w sobie
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Tekst opisuje proces uwalniania się od dawnych urazów na przykładzie historii Kseni, która mimo życiowych sukcesów zmagała się z ciężarem trudnego dzieciństwa. Autorka podkreśla, że pielęgnowanie żalu i duma działają jak wewnętrzne blokady, które uniemożliwiają osiągnięcie autentycznego spokoju i pójście naprzód. Spotkanie z terapeutką uświadamia bohaterce, że zmiana perspektywy wobec rodziców pozwala na odrzucenie agresji i odzyskanie lekkości w relacjach rodzinnych. Kluczowym przesłaniem jest to, że wybaczenie nie oznacza zapomnienia wyrządzonych krzywd, lecz jest aktem dbania o własną przyszłość i dobrostan. Ostatecznie tekst zachęca do refleksji nad tym, czy warto trzymać się negatywnych emocji, które niszczą nas od środka i odcinają od pozytywnej energii.
Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam
Witaj w przestrzeni Dorotyczyszczonik. Słowa z bloga Dorotuitam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.
SPEAKER_02Czasami zastanawiam się, jak często to, co uważamy za naszą największą życiową siłę, ten nasz absolutny fundament niezależności i takiego twardego charakteru, okazuje się tak naprawdę grubym murem. Murem zbudowanym z dawnego, zupełnie nieprzepracowanego bólu. Cześć witam w naszej dzisiejszej analizie, podczas której przyjrzymy się temu z bliska.
SPEAKER_03Cześć. I od razu powiem, że materiał, który dzisiaj wzięliśmy na warsztat, idealnie się w to wpisuje.
SPEAKER_02Dokładnie. Dzisiaj zrobimy dogłębną analizę wpisu z bloga Dorota tu i tam. Wpis nosi tytuł Pielęgnowanie żalu w sobie: schowaj dumę do kieszeni. Naszą misją dzisiaj jest zrozumienie, dlaczego urazy, które bierzemy za tarcze, w rzeczywistości nas blokują.
SPEAKER_03Tu warto od razu zaznaczyć jedną niezwykle ważną rzecz. My tutaj wcale nie mówimy o kolejnym suchym poradniku psychologicznym. Wiecie, w stylu pięć kroków do uwolnienia się od stresu.
SPEAKER_02O nie, to zdecydowanie nie jest ten klimat.
SPEAKER_03No właśnie. Ten tekst to jest zapis bardzo surowego, emocjonalnego wręcz zmagania. To relacja z konkretnej sesji, gdzie takie czysto intelektualne analizy przestają wystarczać, a do głosu zaczyna dochodzić to, co dzieje się w ciele. I w tej przestrzeni dookoła człowieka. To taki przypadek, który pokazuje, że nasze najtwarsze przekonania o nas samych potrafią się po prostu rozbić o fizyczne blokady.
SPEAKER_02Bo układu nerwowego nie oszukasz, prawda?
SPEAKER_03Dokładnie tak. Można świetnie racjonalizować swoją przeszłość, można o niej pięknie opowiadać, ale ciało pamięta.
SPEAKER_02Rozłóżmy to w takim razie na czynniki pierwsze. Zacznijmy od samej postaci, bo to jest profil kogoś, kogo współczesny świat wprost uwielbia i wręcz nagradza na każdym kroku. Kobieta silna, niezwykle niezależna, dowiadujemy się z tekstu, że miała bardzo trudne dzieciństwo, ale co zrobiła, wypracowała sobie perfekcyjny mechanizm obronny.
SPEAKER_03Zgadza się, jako dziecko po prostu przyjmowała ciosy, bo obiektywnie rzecz biorąc, nie miała innego wyjścia.
SPEAKER_02Tak, ale jako dorosła podjęła decyzję, że zamyka te wspomienia. Dosłownie na cztery z pusty, głęboko na klucz i nigdy więcej do nich nie wraca. Jej życiowa mantra brzmi i tu zacytuję: Sama do tego doszłam, nikt mi nic nie dał.
SPEAKER_03To brzmi znajomo, prawda?
SPEAKER_02No właśnie, to brzmi jak profil na LinkedInie chyba każdej osoby, która odniosła ogromny sukces. Wszyscy znamy to, to hasło wstaję o czwarte rano, nikt mi nic nie dał, wszystko wywalczyłam sama. Społeczeństwo podziwia taką postawę. Bijemy im brawo, ale z drugiej strony rzadko padają pytania o to, przed czym ci ludzie z tak gigantyczną determinacją uciekają.
SPEAKER_03To, co jest tutaj fascynujące, to ta pułapka hiperniezależności. Społeczeństwo, tak jak zauważyłaś, oklaskuje same efekty. Nikt nie widzi kosztów wewnętrznych. Sukces Kseni, który odniosła dzięki tej ogromnej determinacji, jest faktem, jest prawdziwy, jej osiągnięcia są namacalne.
SPEAKER_02Oczywiście nikt jej tego nie odbiera.
SPEAKER_03Jasne, a ten mechanizm obronny, który w sobie wykształciła, był jej w dzieciństwie niezbędny do przetrwania. Ale tu pojawia się problem. Mechanizmy przetrwania z dzieciństwa bardzo często stają się więzieniem w dorosłości. Tekst autorki uświadamia nam kluczową różnicę między prawdziwym przetworzeniem przeszłości a jej zwykłym zamrożeniem. Ksenia po prostu zamknęła te wspomnienia.
SPEAKER_02Ale od samego zamknięcia drzwi bałagan z drugiego pokoju nie znika.
SPEAKER_03Dokładnie. Z perspektywy psychologicznej wyparcie wcale nie jest pasywnym stanem. To jest proces, czynność, która 24 godziny na dobę pochłania gigantyczne zasoby energii.
SPEAKER_02Wiesz, kiedy o tym mówisz, nasuwa mi się taka bardzo wizualna analogia. Wyobraźmy sobie, że postawa Kseni przypomina budowanie wspaniałego, super nowoczesnego wieżowca, szkło stal z zewnątrz wygląda po prostu imponująco, reprezentuje potęg. Ale ten wieżowiec zostaje wzniesiony na fundamentach, w których ziemia jest pełna niewypałów z czasów wojny. Znaczy pod spodem cały czas trzeba inwestować zasoby w to, żeby te bomby po prostu nie wybuchły. Skoro niezależność i sukces są świetną rzeczą, skoro ten metaforyczny wieżowiec stoi i zarabia na siebie, to może to odcięcie się od bólu po prostu działa, może to jest dobra strategia życiowa.
SPEAKER_03Działa. Ale tylko dopóki nie zaczniesz chcieć od życia czegoś więcej niż ciągłego przetrwania i pilnowania granic swojego terytorium. Zauważ, co dzieje się u Kseni. Ona osiąga punkt, w którym naprawdę chce ruszyć z miejsca. Chce dokonać zmian, otwiera się na rozwój. A jednak czuję, że utknęła w martwym punkcie.
SPEAKER_02Czyli te bomby pod fundamentami zaczynają o sobie dawać znać.
SPEAKER_03Właśnie tak. Ta zablokowana energia powoduje tak zwane przeciążenie alostatyczne. Organizm Kseni funkcjonuje świetnie na zewnątrz, ale wewnątrz jest skrajnie wyczerpany tym ciągłym trzymaniem drzwi. I tu płynnie dochodzimy do tego, co dzieje się podczas tej kluczowej sesji opisanej na blogu. Ksenia przychodzi i deklaruje pełną gotowość do zmiany, ale nagle ta jej chłodna, analityczna fasada całkiem pęka?
SPEAKER_02Dobrze. Autorka Dorota opisuje, że w trakcie ich pracy pojawia się w pewnym momencie temat jednego z rodziców księgi. I z tekstu wynika, że księg staje naprzeciwko tej obecności, a w przestrzeni padają słowa napędzane taką czystą, żywą złością.
SPEAKER_03Tak, zacytujmy: mnie nikt nie pomógł, to dlaczego ja mam pomóc im? Gdzie oni byli, gdy ich potrzebowałam?
SPEAKER_02To uderza. Słychać tu ten gigantyczny żal, poczucie krzywdy i pytanie o sprawiedliwość, ale zanim wejdziemy w detale tego, jak fizycznie zachowało się jej ciało, zatrzymajmy się na sekundę.
SPEAKER_03Jasne.
SPEAKER_02Bo kiedy czyta się w tekście o pracy przestrzennej, o jakich wibracjach, o stawaniu naprzeciwko postaci, to dla wielu osób brzmi to pewnie dość ezoterycznie, magicznie wręcz. Jak to wygląda z takiej racjonalnej, praktycznej strony? Przecież tego rodzica tam fizycznie w ogóle nie ma w tym gabinecie.
SPEAKER_03To jest świetne i bardzo ważne rozróżnienie. Kiedy autorka bloga używa takich pojęć jak przestrzeń czy niska wibracja, to musimy zdjąć z tego ten taki lekko mistyczny naskurek, bo mówimy o niezwykle konkretnym zjawisku. W psychologii to się wiąże po prostu z pamięcią somatyczną.
SPEAKER_02Czyli to nie jest wywoływanie duchów.
SPEAKER_03Absolutnie nie. Ksenia nie wyobraża sobie jakiejś mgły w rogu pokoju. Jej układ nerwowy na samo wywołanie tematu rodzica reaguje dokładnie tak, jakby ten człowiek tam stał, metr przed nią. Zmienia się napięcie mięśni, oddech od razu staje się płytki, a mózg automatycznie przechodzi w tryb walki.
SPEAKER_02O wow, czyli to jest czysta fizjologia.
SPEAKER_03Tak, to jest ten fizyczny ciężar stresu, który organizm przechowuje. Kiedy w tekście mowa o przestrzeni, to jest po prostu pole własnych, często nieuświadomionych reakcji Kseni na wspomnienie.
SPEAKER_02I to nam genialnie tłumaczy kolejny detal, który mnie w tym wpisie całkowicie pochłonął: Ksenia stoi w tej konfrontacji, patrzy w tę przestrzeń przed siebie, ale jej dłonie są twardo, głęboko wciśnięte w kieszeni.
SPEAKER_03To jest niesamowity obraz.
SPEAKER_02Prawda, przyszła tam przecież po to, żeby ruszyć do przodu, pracować nad zmianą, otworzyć się, a w obliczu echa z przeszłości fizycznie zastyga. Jej własne ciało krzyczy, nie ma mowy, nie tknę tego. Te dłonie w kieszeniach to jest tak potężny symbol zamknięcia, że aż daje do myślenia.
SPEAKER_03Bo to w żadnym wypadku nie jest przypadkowa poza. Dłonie schowane w kieszeniach są fizyczną manifestacją tej niskiej wibracji, buntu. Ciało zawsze ucieleśnia to, z czym umysł próbuje jeszcze negocjować.
SPEAKER_02Czyli chowa dłonie i co to konkretnie oznacza dla jej mózgu?
SPEAKER_03Kiedy ona chowa te dłonie, dosłownie odcina się od jakiejkolwiek możliwości wejścia w relację. Jej postawa to jeden wielki komunikat. Nie dam wam niczego od siebie, ale też niczego od was już nie przyjmę. To jest budowanie muru z cegieł w czasie rzeczywistym.
SPEAKER_02Niesamowite i to pewnie blokuje nie tylko przeszłość, ale też tę zmianę, po którą przeszła.
SPEAKER_03Oczywiście. I wiesz, to zjawisko nie dotyczy tylko głębokich, poważnych traum z dzieciństwa. Można to odnieść do znacznie bardziej prozaicznych sytuacji. Pomyślmy o zwykłej kłótni, dajmy na to z partnerem czy kimś bliskim. Ile razy zdarza się, że w połowie awantury orientujesz się, że hej, w sumie to nie mam racji. Zagalopowałem się.
SPEAKER_01Zdarza się najlepszym.
SPEAKER_03No właśnie. Ale duma to jest takie nasze wewnętrzne włożenie rąk do kieszeni nie pozwala nam odpuścić. Zaciskasz zęby, zapierasz się i brniesz w to dalej, bo zrobienie tego jednego kroku w tył wydaje się wręcz fizycznie bolesne. Księ robi dokładnie to samo, tylko że ona stawia opór całemu swojemu skomplikowanemu dzieciństwu.
SPEAKER_02I tutaj cała ta sytuacja z gabinetu robi się naprawdę ale to naprawdę ciekawa. Księ stoi sztywno przy swoim buncie, i nagle do autorki tekstu, Doroty, przechodzą słowa. Intuicyjna myśl to nie jest od księgi, tylko wpada do głowy autorki. Schowaj dumę do kieszeni ktoś czeka na pomoc.
SPEAKER_03Tak to jest kluczowy moment sesji.
SPEAKER_02Dorota wypowiada to na głos. Księ jest totalnie wstrząśnięta. Jej reakcja to mieszanka złości i ogromnego zdziwienia. Mówi, skąd wiedziałaś, że nie chce nic zrobić, że nie chce pomóc, skoro nikt mi nie pomógł. I wiesz co, ja w tym momencie wejdę w rolę adwokata diabła.
SPEAKER_03Bardzo proszę, spróbujmy to rozbroić.
SPEAKER_02Przeanalizujmy to tak na chłodno, czy takie polecenie rzucone w przestrzeni, zresztą nieważne przez kogo, nie brzmi po prostu noesprawiedliwie. Mamy ewidentną ofiarę kogoś, kto cierpiał przez zaniedbania rodziny i nagle wymaga się od niej, żeby chowała swoją dumę do kieszeni i pomagała komuś, kto przecież ją skrzywdził. Czy z tego wpisu płynie komunikat, że ona ma teraz zbawiać swoją toksyczną rodzinę?
SPEAKER_03Twój sprzeciw jest w stu procentach uzasadniony. Pamiętaj, że Ksenia w tamtej chwili poczuła dokładnie kropka w kropkę to samo. Stąd to jej oburzenie, ale patrząc na to z szerszej perspektywy, to wynika z gigantycznego nieporozumienia wokół tego, czym w ogóle jest proces odpuszczania.
SPEAKER_02Co masz na myśli, kto tu kogo źle zrozumiał?
SPEAKER_03W tym intuicyjnym przekazie w ogóle nie chodzi o jakąś wymuszoną uległość wobec ludzi, którzy nas zranili. Nie ma tam sugestii, że Ksenia ma teraz zadzwonić do rodziców, ratować ich z opresji i udawać, że nic się nie stało. Słowa ktoś czeka na pomoc, wcale nie oznaczają bezpośredniej przysługi dla toksycznego krewnego. Czeka sama Ksenia. To ta przestrzeń, w której ona sama utkwiła, domaga się uwolnienia. Schowanie dumy do kieszeni to w tym konkretnym przypadku rezygnacja z bardzo usztywnionego stanowiska. To porzucenie postawy, która mówi: Zostałam zraniona, więc teraz do końca życia na złość wam będę stać w tym miejscu z zaciśniętymi pięściami.
SPEAKER_02Czyli to ona traciła energię na trzymanie tego muru, a nie jej rodzice.
SPEAKER_03Dokładnie tak i zauważ, co się wydarza po tych słowach o dumie. Z tekstu dowiadujemy się, że mija kilka minut w głębokiej ciszy. Księgi mieli to wszystko w głowie. I w pewnym momencie na jej twarzy pojawia się lekki uśmiech, później wreszcie po prostu wyjmuje te ręce z kieszeni.
SPEAKER_02Ten moment to wyjęcie dłoni to jest taki mikroskopijny, ale z drugiej strony absolutnie fundamentalny gest. Wiadomo, że on nie rozwiązuje całego jej życia, jak zastrygnięciem palców, prawda?
SPEAKER_03Oczywiście, że nie, to byłoby naiwne.
SPEAKER_02Ale to jest wyraźny sygnał dla jej układu nerwowego, o którym mówiłeś, odkładam broń. Przestaję toczyć tę walkę.
SPEAKER_03Ten jej uśmiech to był pewnie taki moment, kiedy dotarła do niej ta potężna ironia. Duma, z której była tak strasznie dumna, ta podstawa jej wizerunku na zewnątrz służyła tylko temu, żeby dusić ją samą od środka, odcinała ją od przyszłości świetnie to ujęłaś. Odkłada broń. Ale kluczowe jest to, że odkłada ją nie dlatego, że ten jej wewnętrzny wróg nagle przestał być wrogiem, odkłada ją, bo ta zbroja i ten miecz stały się po prostu zbyt ciężkie, żeby z nimi dalej iść przez życie. Kiedy wyjmuje dłanie z kieszeni, robi się miejsce na mały ruch, na otwartość, na jej własną, prywatną zmianę. Autorka wpisu też bardzo trzeźwo zaznacza, że po tym wszystkim była potrzebna jeszcze spora praca. Takich blokad nie zdejmuje się w jeden wieczór.
SPEAKER_02Jasne, i tu pojawia się pytanie, więc co to wszystko w zasadzie oznacza w takiej twardej rzeczywistości? Jak to wygląda, kiedy Ksenia wychodzi z gabinetu, wraca do codzienności, odbiera telefony, jedzie na święta. Tekst daje nam tu niesamowitą odpowiedź. Kilka tygodni później Ksenia mówi dorocie. Pamiętam, co się stało w dzieciństwie, ale rozmawiam z rodziną inaczej, z dystansem nadal, ale już bez agresji. Czuję, że jest jej lżej.
SPEAKER_03To jest ta sedno całej sprawy.
SPEAKER_02Odcina od, jak to zostało nazwane, światła i drogi zmian w dobro. Mnie uderza tutaj ogromny realizm tej relacji.
SPEAKER_03Masz na myśli to, że omija ten klasyczny, kinowy mit wielkiego przebaczenia. Keselia wcale nie zresetowała swojej pamięci.
SPEAKER_02No właśnie, ona zachowała bezpieczny dystans, bo doskonale wie, kim są ci ludzie, ale zrobiła najważniejszą rzecz: całkowicie wypompowała z tej sytuacji własną agresję.
SPEAKER_03Taka racjonalność w zarządzaniu własnymi emocjami budzi po prostu najwyższy szacunek. To jest piękny, życiowy instruktarz dorosłej higieny emocjonalnej. Całą tę mechanikę żalu można znów ująć w fizyczną metaforę. Pomyśl o tym tak, agresja i to ciągłe, palące poczucie krzywdy to były ciężkie kamienie. I Ksenia ładowała je do własnego plecaka każdego ranka.
SPEAKER_02Żeby mieć amunicję w razie czego?
SPEAKER_03Tak. Jej się wydawało, że tym samym każe swoich rodziców. Ludzie bardzo często mają to złudzenie, że trzymanie złości to jest forma wymierzania sprawiedliwości. Że dopóki jesteśmy wściekli, tamci ponoszą konsekwencje swojego zachowania.
SPEAKER_01A rzeczywistość często jest taka, że oni mają to gdzieś.
SPEAKER_03Prawda bywa wręcz brutalna. Prawdopodobnie oni nawet nie byli świadomi istnienia tego gniewu. Ten ogromny ciężar miażdżył wyłącznie plecy Kseni. Więc zrzucenie tego żalu to nie była żadna przysługa wyświadczona rodzinie. To był desperacki akt ratowania samej siebie. Ksenia pamięta historię, dlatego trzyma dystans. Ale nie nosi już w sobie złości, co udowadnia, że ta historia przestała wreszcie dyktować warunki.
SPEAKER_02I to jest moment na małą syntezę tego, co dzisiaj przeszliśmy. Obserwowaliśmy drogę od tożsamości zbudowanej na bardzo twardym pancerzu i pozornej niezależności. Zobaczyliśmy, jak to wszystko sprowadza się do fizycznej blokady układu nerwowego, czegoś, co manifestuje się w zamknięciu dłoni głęboko w kieszeniach, aż wreszcie doszliśmy do realistycznego wyjścia dystansu, który jest pozbawiony niszczącej agresji.
SPEAKER_03Wiesz, dla mnie to jest niesamowicie mocna lekcja o tym, jak ogromna część naszych dziennych zasobów może być zupełnie nieświadomie pożerana przez ochronę przed czymś, co dawno się wydarzyło. Odcinamy się od światła i przyszłości, bo cały czas walczymy z duchami.
SPEAKER_00Dziękuję ci za wspólnie spędzony czas. Niech to, co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia.