Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam

Czy można żyć “po staremu”, ale z nową świadomością?

Dorota Czyszczonik Season 1 Episode 31

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 15:24

Tekst autorstwa Doroty Tu i Tam analizuje nieodwracalny proces wewnętrznej przemiany, który następuje po wejściu na ścieżkę świadomego rozwoju osobistego. Autorka przekonuje, że raz zdobyta nowa wiedza o sobie i świecie uniemożliwia powrót do dawnych schematów myślenia czy ignorowania rzeczywistości. Choć proces ten bywa bolesny i wiąże się z konfrontacją z trudnymi doświadczeniami oraz utratą relacji, przynosi on wyzwolenie z iluzji i ograniczeń. Historia Adama służy jako dowód na to, że mimo trudności, duchowa ewolucja i dbanie o własną energię są wartościowsze niż trwanie w bezpiecznym, ale ograniczającym zastoju. Ostatecznie artykuł stanowi przestrogę i zachętę, by przed zadaniem kluczowych pytań o sens istnienia, być gotowym na całkowite przeobrażenie swojego dotychczasowego życia.

Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam

SPEAKER_00

Witaj w przestrzeni Dorotyczyszczonik. Słowa z bloga Dorotuitam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.

SPEAKER_02

Wiesz co, zazwyczaj, kiedy w ogóle myślimy o nauce czegoś nowego, o zdobywaniu wiedzy czy jakiejś tam pracy nad sobą, to traktujemy to trochę jak, no nie wiem, pobranie kolejnej aplikacji na ten nasz wewnętrzny smartfon.

SPEAKER_01

Dokładnie. Po prostu instalujemy sobie nową umiejętność, sprawdzamy, jak działa, i może używamy jej przez kilka dni.

SPEAKER_02

Właśnie. A jeśli nam się to nie spodoba, jeśli stwierdzimy nagle, że ten cały nowy system przekonań zajmuje nam za dużo pamięci i jakoś spowalnia codzienne działanie, to po prostu go usuwamy.

SPEAKER_01

Tak, i koszt jest wtedy praktycznie zerowy.

SPEAKER_02

No jasne, no i żyjemy dalej. Tylko że problem polega na tym, że ten taki prawdziwy rozwój osobisty, to głębokie przebudzenie, o którym dzisiaj tak wiele się mówi, wcale nie działa jak taka mała, niegroźna aplikacja.

SPEAKER_01

O, zdecydowanie nie.

SPEAKER_02

Z tekstu, który dziś tak dogłębnie bierzemy na warsztat w naszej analizie, wynika coś znacznie bardziej radykalnego. Esej autorstwa blogerki, która pisze jako Dorota tu i tam, zatytułowany Czy można żyć po staremu, ale z nową świadomością, stawia sprawę bardzo jasno, mianowicie, że prawdziwa zmiana to jest nieodwracalna, całkowita aktualizacja oprogramowania. Taka po której powrót do tych starych nawyków z wczoraj jest po prostu fizycznie i psychicznie niemożliwy i ja jestem tym niesamowicie wręcz podekscytowany, bo to jest fascynująca podróż po tych koncepcjach rozwoju duchowego.

SPEAKER_01

Jasne, to ekscytujące, ale ja bym tu od razu trochę ten entuzjazm stonowała.

SPEAKER_02

Okej, dlaczego?

SPEAKER_01

Bo to trafne ujęcie z aktualizacją, ale ono od razu zderza nas z takim, wiesz, twardym sednem problemu. Nie ma to obietnicy, że to będzie miły spacer połące czy jakieś weekendowe odcięcie się od problemów biuroch. Jest za to bardzo poważne ostrzeżenie przed procesem, który tak naprawdę na zawsze zmienia całą architekturę naszego życia. Z tym się wiąże naprawdę trudna praca.

SPEAKER_02

Dobra, rozumiem. I to jest ten moment, w którym musimy cofnąć się do samej iskry zapalnej. Bo zanim w ogóle człowiek zderzy się z tymi konsekwencjami zmiany, to w jego głowie pojawia się pierwsza wątpliwość, prawda?

SPEAKER_01

Zgadza się taki impuls.

SPEAKER_02

Chęć zadania, pytania o sens. I autorka stawia w tekście tezę, która wydaje mi się niesamowicie mocna, twierdzi, że samopostawienie pytania o poznanie siebie i sens istnienia, to już jest zmiana.

SPEAKER_01

Tak.

SPEAKER_02

Zmiana, która została tam określona jako uwaga, ruch w przestrzeni. I przyznam ci szczerze, że to mi brzmi odrobinę mistycznie. Kiedy słyszę o ruchu w przestrzeni, to zastanawiam się, co to właściwie ma oznaczać dla kogoś, kto nie wiem, po prostu jedzie we wtorek rano tramwajem do pracy i zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem.

SPEAKER_01

Jasne, rozumiem to Twoje wyczulenie na powiedzmy, ezoteryczny żargon.

SPEAKER_02

No trochę tak to brzmi.

SPEAKER_01

Ale to, co jest tutaj fascynujące, to fakt, że autorka wcale nie widzi tej zmiany jedynie jako działania fizycznego. Jeśli rozłożymy to pojęcie na czynniki pierwsze, to zyskuje ono bardzo konkretny wymiar. Ten ruch w przestrzeni nie oznacza, że ty fizycznie jedziesz do Indii, albo rzucasz te pracę z dnia na dzień.

SPEAKER_02

Okej, czyli co to jest?

SPEAKER_01

To jest po prostu takie fundamentalne przesunięcie punktu percepcji, z którego ty obserwujesz własne życie. Autorka pisze tam o takim zbliżaniu się do informacji. Kiedy człowiek zaczyna w ogóle zadawać pytania, szukać tego, czym jest dla siebie, to staje w takiej przestrzeni, gdzie nie ma już wymówek. Staje się świadomy i wtedy ta rzeczywistość dookoła po prostu musi zacząć wyglądać inaczej.

SPEAKER_02

Okej, rozpakujmy to trochę, bo to mi przypomina sytuację z takiego codziennego życia. To jest trochę tak, jak wiesz, z przeczytaniem w internecie spoilera do filmu, który zamierzało się obejrzeć wieczorem.

SPEAKER_01

O świetne porównanie.

SPEAKER_02

No bo kiedy twój mózg już przyswoi te informacje o tym, że ten główny bohater tak naprawdę od początku nie żyje, tak, ten słynny plot twist. Cały sens oglądania tego filmu ulega drastycznej zmianie. Zaczyna się zauważać te wszystkie ukryte detale, jakieś spojrzenia w tle. Krótko mówiąc, traci się niewinność widza.

SPEAKER_01

I to jest doskonała wręcz analogia do tego, co ona opisuje jako nieodwracalność procesu. Ponieważ nasz mózg po prostu fizycznie zmienia swoją strukturę pod wpływem nowej wiedzy.

SPEAKER_02

No tak?

SPEAKER_01

Więc udawanie, że czegoś nagle nie wiemy, wymagałoby po prostu ogromnego nakładu energii. Ta wiedza to nie jest tylko jakiś tam klik tekstowy.

SPEAKER_02

Ale to przecież rodzi potężny problem.

SPEAKER_01

Dlaczego potężny?

SPEAKER_02

Jeśli zdejmiemy te symboliczne klapki z oczu, to od razu pojawia się dylemat, który jest zawarty w samym tytule tego esejju. Co się stanie, gdy z tym nowym, wyostrzonym spojrzeniem spróbujemy funkcjonować dokładnie tak samo jak wczoraj.

SPEAKER_01

Aha, czyli w starych ramach.

SPEAKER_02

No tak, w tej samej pracy, w tych samych relacjach domowych autorka przecież stawia sprawę na ostrzu noża pisząc, że nie da się żyć, żyć po staremu i tu robi się naprawdę ciekawie. Bo my przecież żyjemy w kulturze, która usilnie nas przekonuje, że jest inaczej.

SPEAKER_01

To prawda, mamy ten kult szybkiego dopasowywania się.

SPEAKER_02

No dokładnie, ta kultura popularna wręcz krzyczy: słuchajcie, jedźcie sobie na głęboki warsztat oddechowy w Bieszczady, popaczcie, uwalniajcie emocje, ale w poniedziałek rano załóżcie marynarkę i z uśmiechem do tego toksycznego biura.

SPEAKER_01

Tak, jakby można było mieć ciastko i zjeść ciastko.

SPEAKER_02

Właśnie o to pytam. Oczekuje się, że będziemy tak płynnie przeskakiwać między tymi światami, kompletnie bez zgrzytów. Tymczasem autorka sugeruje, że jak znikają iluzje, cudze ścieżki, to zostaje nam tylko nasza własna droga i pełnia konsekwencji, nie można czekać do emerytury. Więc czy autorka nie jest tu zbyt radykalna, tak w ogóle odbierając nam prawo do tego powrotu.

SPEAKER_01

Jeśli odniesiemy to do takiego szerszego kontekstu psychologicznego, to autorka nie jest radykalna, ona jest po prostu szczera. Ona tam dekonstruuje ten cały psychologiczny koszt udawania. Koszt udawania wyjaśnia głębsze powody, dla których powrót do starych wzorców myślenia powoduje fizyczny i psychiczny ból. Zjawisko, o którym my tutaj teraz mówimy, to jest nic innego jak potężny dysonans poznawczy. W starym życiu my funkcjonowaliśmy w oparciu o pewne mechanizmy obronne. Tolerowaliśmy powierzchowność, toksyczność szefa, bo tłumaczyliśmy to sobie. No takie jest życie, każdy tak ma, po prostu trzeba zacisnąć zęby. To były nasze tarcze. A nowa świadomość znosi te projekcje, uwalnia nas od nich.

SPEAKER_02

Czyli to jest trochę tak, wracając do mojej metafory, jak ze starym komputerem. Kiedy instalujemy ten powiedzmy nowy, superpotężny system operacyjny świadomości, a potem próbujemy odpalić na nim przestarzałe oprogramowanie z naszej dawnej codzienności, to cały system zaczyna ci się zawieszać. No właśnie.

SPEAKER_01

Dładnie tak to działa. Ten ból, o którym autorka wspomina, to jest efekt tego ciągłego uruchomiania w tle procesów, które po prostu ze sobą walczą. Bycie przebudzonym w toksycznym środowisku wymaga od ciebie stałego tłumienia samego siebie, a to tłumienie to jest gigantyczny wydatek energetyczny dla organizmu.

SPEAKER_02

O rany.

SPEAKER_01

Kortyzol ci rośnie, ciało jest w permanentnym stresie, dlatego powrót do tych dawnych ram nie jest bezpiecznym kompromisem. On staje się aktem autoagresji?

SPEAKER_02

Wow. Okej, to rzuca absolutnie nowe światło na całą koncepcję odrzucania iluzji. Skoro udawanie jest tak wyczerpujące, a wyjście na nową drogę przynosi autentyczność, to naturalnie pojawia się tu pewien paradoks?

SPEAKER_01

Jaki paradoks?

SPEAKER_02

No bo dlaczego w takim razie tak ogromna liczba osób z całą wręcz stanowczością odmawia wejścia w ten proces zmiany? Przecież logicznie rzecz biorąc, każdy chciałby zrzucić ten ciężar, uwolnić się od tego bólu.

SPEAKER_01

To rodzi ważne pytanie o to, dlaczego tak łatwo nam oceniać osoby, które nie chcą się zmieniać. Zwróć uwagę na empatię autorki w tym tekście. Ona wprost przyznaje, że osoby, które chcą pozostać w iluzji. Czasem to jest zły moment życiowy, czasem ten obecny stan im wystarcza. Ale przede wszystkim pojawia się tam jeden motyw: to jest gigantyczny lęk. Strach przed dotykaniem własnych traum. Najważniejsza zasada z tekstu brzmi: nikogo nie można zmieniać na siłę. Jedyne co możemy robić dla innych, to oczyszczać z ciemnych przestrzeni wokół. Nic więcej. Wymuszanie transformacji staje się po prostu manipulacją.

SPEAKER_02

Czajaj, zatrzymajmy się na sekundę. Znowu mamy tu takie sformułowanie: oczyszczanie ciemnych przestrzeni wokół.

SPEAKER_01

W ujęciu psychologicznym to oczyszczenie przestrzeni to jest konsekwentne stawianie własnych granic. Pilnowanie, by cudze projekcje, ten cudzy chaos nie wnikały do naszego ogrodu. Jeśli ktoś chce siedzieć w ciemnym pokoju, ok. My tylko dbamy, by nie wnosił tego mroku do nas. Próba ciągnięcia kogoś na siłę przeczamej idei świadomego rozwoju.

SPEAKER_02

To jest brutalnie wręcz szczere. Nie możemy nikogo ratować na siłę. I wiesz co, to świetnie nas prowadzi do chyba najważniejszej części tego materiału: do historii Adama. Dokładnie, żeby te wszystkie nasze rozważania o odrzucaniu iluzji jakoś sprowadzić do poziomu doświadczenia drugiego człowieka, musimy przyjrzeć się temu studium przypadku źródła: historii Adama.

SPEAKER_01

Tak, to jest wręcz kwintesencja całego tekstu. Pamiętasz początek tej jego historii?

SPEAKER_02

Pamiętam. Autorka, zanim cokolwiek się zaczęło, daje Adamowi krótkie ostrzeżenie: już nic nie będzie takie samo. I jak on reaguje? On się tylko naiwnie uśmiecha.

SPEAKER_01

Tak, dokładnie.

SPEAKER_02

Ale to uśmiech kogoś, kto nie wiem, myślał, że czeka go luksusowe spa, a dostał bilet w jedną stronę na jakiś morderczy obóz przetrwania w dżungli. Kompletnie nie wiedział, co go czeka. Jak bardzo to odbiega od tego popkulturowego obrazu samych sukcesów, prawda?

SPEAKER_01

To prawda. Rozwój wcale nie odcina od problemów. Adam musiał przez długie miesiące uczyć się pracy w przestrzeni, by w ogóle ochronić swoje ciało przed chorobami, przed manipulacjami otoczenia i uwolnić się z dolegliwości skumulowanych przez lata.

SPEAKER_02

I to jest znowu moment, gdzie ja muszę zapytać. Dlaczego? Dlaczego zmiana myślenia u Adama nagle wywołała fizyczną chorobę? Przecież mówi się, że jak żyjesz w zgodzie ze sobą, to ciało zdrowieje, a on tam zderzył się z jakimiś chowającymi się ciemnościami, siłami ciemności. Co to za ciemności na poziomie psychiki?

SPEAKER_01

To ma głębokie uzasadnienie naukowe, na przykład w teorii poliwagalnej. Kiedy przez lata żyjesz w rygorze, masz zamrożone emocje, ciało trzyma gardę. Twój organizm to napięcie trzyma w tkankach, jego ciało dostało sygnał. Okej, odrzucamy iluzję, stwarzamy bezpieczną przestrzeń. I co się dzieje? Puszczają tamy. Uwalnia się stres z całych dekad. Często to się manifestuje fizycznym załamaniem.

SPEAKER_02

Czyli to ciało jako całość musiało odchorować ten dawny tryb przetrwania.

SPEAKER_01

Właśnie tak. Konfrontacja z tym to jest potężna walka.

SPEAKER_02

Ale wiesz, koszty Adama na tym się wcale nie skończyły. Materiał precyzuje, że ta walka kosztowała go utratę dawnych relacji. I znowu się zastanawiam, dlaczego ludzie zaczęli od niego odchodzić, skoro on z założenia stawał się coraz bardziej ugruntowanym i spokojnym człowiekiem, przecież chcemy przybywać z takimi osobami.

SPEAKER_01

Z reguły chcemy, ale pamiętaj o dynamice systemów społecznych. Wcześniejsze relacje Adama mogły opierać się na tym, że on nie potrafił odmawiać. Że brał cudze problemy na siebie.

SPEAKER_02

Czyli spełniał dla tych ludzi pewną wygodną funkcję.

SPEAKER_01

Dokładnie. A kiedy przestał dawać się wciągać w ich dramaty, zaczął pilnować granic, to stał się z ich perspektywy usterką w systemie. Dawni znajomi, którzy chcieli zostać w swoim starym mroku, musieli odejść. Dysonans był dla nich zbyt silny.

SPEAKER_02

Odrzucili go, żeby samemu nie musieć patrzeć w lustro.

SPEAKER_01

Właśnie tak.

SPEAKER_02

Wow, no i to ostatecznie maluje nam niesamowicie trudny obraz tej całej podróży. Podsumowując powiedzmy, listę kosztów Adama. Ból fizyczny, konfrontacja z trudnymi głębokimi ciemnościami. Mimo tych potężnych kosztów, Adam twierdzi, że on sobie w ogóle nie wyobraża powrotu. Mówi, że teraz z tym nowym sensem żyje mu się po prostu łatwiej. Jak to w ogóle możliwe po tym wszystkim?

SPEAKER_01

Kiedy on przebił się przez ten bolesny lastrę i emocji, znalazł się w miejscu, gdzie rzeczywistość zgadza się z jego wnętrzem. Nie musi już tracić resztek energii na podtrzymywanie tej starej iluzji. Rozwój to po prostu narzędzia do lepszej pracy z rzeczywistością.

SPEAKER_02

Więc co to wszystko właściwie dla nas oznacza? Zbliżając się do końca naszej dzisiejszej głębokiej analizy, rozwój to proces pełen konsekwencji. Autorka jasno zaznacza, że to nie jest tylko spacer połące pełnej uśmiechów, ale też wydobywanie z siebie tego, co najcięższe do zmiany.

SPEAKER_01

Dokładnie, trzeba być gotowym na utratę, żeby zyskać autentyczność, nie ma drogi na skróty.

SPEAKER_02

I to skłania mnie do takiej dość prowokacyjnej myśli na koniec, myśli, z którą chciałbym zostawić wszystkich słuchających. Bo jeśli to wejście na drogę samoświadomości faktycznie jest całkowicie nieodwracalne i niemal zawsze wiąże się z tak bolesną utratą dotychczasowych relacji oraz koniecznością konfrontacji z ukrytym cieniem, to czy ta powszechna dzisiaj na świecie chęć ciągłego samorozwoju nie jest w rzeczywistości aktem najgłębszego, wręcz bardzo ryzykownego buntu przeciwko naszej bezpiecznej egzystencji? A i zasadnicze pytanie brzmi, czy naprawdę każdy z nas jest na taki punkt gotowy. Zostawiamy was z tym przemyśleniem, dziękujemy za dzisiejsze spotkanie.

SPEAKER_00

Dziękuję ci za wspólnie spędzony czas. Niech to co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Do powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy do usłyszenia.