Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Historie codziennego życia, które wspierają w poznaniu siebie i zrozumieniu naszych reakcji. Artykuły są na stronie https://www.dorotatuitam.pl Zachęcam do przesłuchania.
Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Adwokat duchowy na sali rozpraw
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Tekst przedstawia historię Doroty, która określa siebie mianem „adwokata duchowego” i opisuje swoją niefizyczną interwencję podczas rozprawy rozwodowej znajomego. Autorka relacjonuje proces oczyszczania energii na sali sądowej oraz prośby o sprawiedliwość i spokój dla wszystkich uczestników postępowania. Dzięki jej duchowemu wsparciu sprawa przebiegła bezkonfliktowo, co wywołało zdziwienie i ulgę u głównego zainteresowanego. W opowieści pojawiają się również wątki dotyczące reinkarnacji oraz wpływu poprzednich wcieleń na obecne życie zawodowe. Całość promuje przekonanie, że czysta intencja i praca z poziomem energetycznym mogą realnie poprawić ziemskie doświadczenia. Źródło pochodzi z bloga koncentrującego się na ezoteryce, rozwoju duszy i alternatywnych metodach terapeutycznych.
Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam
Witaj w przestrzeni Doroty Czyszczonik. Słowa z bloga Dorota Titam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.
SPEAKER_04Dzisiejsza analiza bierze pod lupę właśnie taki niezwykły wpis z bloga Dorota Tuta. Zresztą sam blok to fascynująca przestrzeń poświęcona wierszą, energiom, generalnie sprawą duszy.
SPEAKER_01Zgadza się?
SPEAKER_04A tekst, który dziś bierzemy na warsztat, nosi intrygujący tytuł adwokat duchowy na sali rozpraw.
SPEAKER_02Henryk. Z tekstu dowiadujemy się, że to człowiek o wybitnie analitycznym umyśle. Na co dzień porusza się w świecie twardych dowodów, wnosi pozew o rozwód po kilkunastu latach małżeństwa. Ale z jakiegoś powodu, mimo tego całego racjonalnego pancerza, jest otwarty na rozmowę o jak to ujęto, sprawach duchowo-energetycznych. Obserwuje działania autorki bloga, czyli doroty, zadaje jej pytania. Warto tutaj zatrzymać się na moment przy stanie psychicznym człowieka, który w ogóle staje w obliczu rozwodu, nawet u kogoś, kto powiedzmy zawodowo zajmuje się analizą ryzyka.
SPEAKER_04Pojawia się ten moment paniki.
SPEAKER_02Tak, absolutna utrata gruntu pod nogami. Rozwód to taki proces, w którym tracimy kontrolę nad narracją o własnym życiu, oddajemy decyzję o przyszłości majątku, dzieciach w ręce zupełnie obcego człowieka w toze. I umysł po prostu desperacko szuka wtedy jakiejkolwiek kotwicy.
SPEAKER_04Bo spójrzmy, jak Henryk próbuje tę kotwicę zarzucić.
SPEAKER_02No właśnie.
SPEAKER_04Kiedy Dorota pyta, w czym może mu pomóc w dniu rozprawy, on wręcza jej coś, co w zasadzie jest po prostu listą żądań.
SPEAKER_02Tak, to jest fascynujące.
SPEAKER_04Zobacz. Czy on w ogóle rozumiał o co prosi? To brzmi, jakby chciał wynająć sobie jakiegoś magicznego ochroniarza do załatwienia brudnej roboty.
SPEAKER_02Ale wiesz, z drugiej strony to jest bardzo naturalny, czysto ludzki odruch w sytuacji skrajnego zagrożenia. Henryk próbuje po prostu zastosować to samo narzędzie, którego używa na co dzień w swojej pracy. Chce podyktować warunki umowy. Próbuje wziąć tę duchową czy tam energetyczną pomoc i przerobi je na kolejne narzędzie nacisku na tę swoją rzeczywistość. Ale to, co jest tutaj absolutnie kluczowe w tym materiale, to odpowiedź autorki bloga.
SPEAKER_04Bo ona go trochę sprowadza na ziemię.
SPEAKER_02Nawet bardzo. Ona wcale nie mówi, okej, załatwione twoja żona będzie posłuszna, jej odpowiedź jest krótka, mówi dobrze, ale to tak nie działa.
SPEAKER_04I tu następuje zgrzyt. Dlaczego to tak nie działa? No bo skoro ktoś zajmuje się pracą z energią, to tak z punktu widzenia laika jego praca polega na wpływaniu na to, co się wydarzy, prawda?
SPEAKER_02Nie do końca. Bo w ezoteryce i takiej świadomej pracy z intencją nie ma kodów na nieśmiertelność. Intencja nie służy do manipulowania ludźmi pod dyktando niczyjego ego. Jeśli autorka próbowałaby wymusić na żonie Henryka jakieś określone zachowanie, żeby jemu po prostu było wygodniej, to byłaby to jakaś forma ataku? Dokładnie tak. Z punktu widzenia duchowego dokonywałaby swego rodzaju przemocy energetycznej. Dorota od razu sprowadza Henryka na ziemię, nie wyczaruje ci tu konkretnego wyroku z listy życzeń.
SPEAKER_04Okej, no to odrzucamy zamówienie na wynos.
SPEAKER_02Jak w takim razie wyglądała ta faktyczna interwencja Doroty w dniu rozprawy?
SPEAKER_04Ona tam używa niesamowicie plastycznych obrazów. Pisze, że na sali sądowej zobaczyła cytuję szare punkty plamy, ciągnące mazie.
SPEAKER_02Tak, ciągnące mazie.
SPEAKER_04Które potem, pod wpływem wprowadzanej przez nią wiesz, energii, zaczęły się transformować. Z perspektywy kogoś takiego, kto twardo stąpa po ziemi, brzmi to trochę jak scena z pogromców duchów. Czy to ma być relacja z jakichś fizycznych anomalii pod sufitem?
SPEAKER_02Wiesz co, odłóżmy może na chwilę tę dosłowną, stryktem magiczną interpretację i spójrzmy na to przez taki pryzmat psychologii środowiskowej i neurobiologii, bo to ma głęboki sens.
SPEAKER_04Zamieniam się w słuch.
SPEAKER_02Nawet najbardziej zdeklarowany sceptyk musiał kiedyś wejść do pokoju, w którym, no powiedzmy, że dwie minuty wcześniej doszło do potężnej awantury.
SPEAKER_04O tak, to uczucie, że powietrze jest aż gęste.
SPEAKER_02Dokładnie, można by je kroić nożem. I teraz nasz układ nerwowy poprzez neurony lustrzane, poprzez odczytywanie mikrowyrazów w twarzy, napięcia ciał ludzi w tym pokoju, a nawet przez specyficzny zapach potu stresowego błyskawicznie odczytuje to wszystko jako zagrożenie. Ciało migdałowate w mózgu bije na alarm. Dla osoby pracującej ze świadomością, jak autorka tego bloga, te szare ciągnące mazie to po prostu taki, nazwijmy to, wizualny interfejs dla potężnego ładunku stresu.
SPEAKER_04Aha, czyli ona to widzi w ten sposób.
SPEAKER_02Tak, to ogromny ładunek nienawiści i lęku, który siłą rzeczy wypełnia taką salę rozwodową. Ona to widzi jako gęstą energię, a psycholog nazwie to zjawiskiem zarażania efektywnego.
SPEAKER_04Bo sąd to z założenia miejsce walki my kontra oni.
SPEAKER_02Właśnie. System nerwowy absolutnie każdego w tym pomieszczeniu, łącznie z sędzią, jest w trybie walki lub ucieczki.
SPEAKER_04No to to rzuca zupełnie inne światło na proces tego całego czyszczenia. Skoro na sali panuje ekstremalne napięcie, a autorka odrzuciła początkową listę żądań Henryka, to jaką nową intencję tam wprowadza? Z tekstu wynika, że buduje ją na trzech filarach. Prosi o prawdę w zeznaniach. I tu warto zauważyć nie o to, żeby Henryk za wszelką cenę miał rację, ale o taką obiektywną prawdę. Po drugie, prosi o mądrość sędziego. I po trzecie o spokój i taki szacunek do wszystkiego wokół, bez krzty agresji.
SPEAKER_02Łącznie z jego żoną. Wiesz, to jest absolutnie mistrzowski ruch na poziomie deeskalacji konfliktu. Z psychologicznego punktu widzenia, jeśli choć jeden powiedzmy element w zamkniętym systemie rodzinnym, a takim systemem jest, wciąż to rozpadające się małżeństwo na sali radykalnie obniży swoje napięcie, to cały układ po prostu musi na to zareagować.
SPEAKER_04Taki efekt domina.
SPEAKER_02Dokładnie. Henryk poszedł na tę sprawę z takim podświadomym wsparciem, wiedział, że ktoś tam, używając nomenklatury autorki, trzyma dla niego przestrzeń spokoju. O to chodzi: neurony lustrzane drugiej strony nie mają z czym rezonować, bo zamiast nienawiści nagle napotykają spokój i opanowanie. Autorka wprowadzając do tego równania intencje prawdy i szacunku zamiast wygranej i zniszczenia oponenta, wiesz, całkowicie zmieniła paradygmat tego spotkania. I tutaj robi się naprawdę ciekawie, pojawia się potężny haczyk.
SPEAKER_04Tak, i ten haczyk dotyczy tego pierwszego filaru, który postawiła Dorota prawdy. Prawdy przez wielkie P.
SPEAKER_02Henryk w tej rozmowie niemal z przestrachem przyznaje, prawda wyszła tam, gdzie się nawet tego nie spodziewał. I dodaje z takim szokiem w głosie ja o to nie prosiłem, a wyszło na jaw.
SPEAKER_04O, właśnie, adwokat duchowy, to jest jakaś brutalna ironia. Kiedy wnosisz do tak skrajnie napiętej sytuacji żądanie obiektywnej, uniwersalnej prawdy, musisz się pogodzić z faktem, że ta prawda nie ma faworytów.
SPEAKER_02Ona, jak to mówią, nie bierze jeńców.
SPEAKER_04Dokładnie, obnaży nie tylko błędy żony, ale dotknie również ciebie, przewietrzy twoje własne tajemnice.
SPEAKER_02To nam uświadamia bardzo ważny mechanizm, bo często ludzie uciekają w szeroko pojętą duchowość, licząc na to, że uchroni ich ona przed taką niewygodą konfrontację z samym sobą.
SPEAKER_04Że to jest taki plaster.
SPEAKER_02Tak. I kiedy Dorota rzuca tak mimochodem do słuchawki światło pomogło, no to zapada taka głucha cisza. Henryk w końcu pyta, o co chodzi z tym światłem. To jest w ogóle krytyczny moment dla poszerzenia jego świadomości.
SPEAKER_04Stoi na rozdrożu. Bo wiesz, albo zracjonalizuje tę gładką rozprawę jako dobry dzień sędziego i zwykły zbieg okoliczności, żeby chronić ten swój analityczny umysł.
SPEAKER_02Albo w końcu otworzy się na paradygmat, w którym rzeczywistość to jest coś znacznie więcej niż tylko te jego paragrafy i sądowe przepychanki, to świetnie pokazuje, jak największe życiowe traumy, no a rozwód bez wątpienia nią jest, stają się dla nas takim niespodziewanym katalizatorem głębokiej przemiany. Jedyna rzecz, nad którą mamy taką realną władzę, to stan i postawa, w jakiej my sami wchodzimy w jakikolwiek konflikt. Kiedy wnosisz do przestrzeni pełnej zapiekłego gniewu jakiś radykalny spokój, poszanowanie dla prawdy i twardo odmawiasz wejścia w ten chory system ataku, zmieniasz z miejsca całą dynamikę relacji.
SPEAKER_03Przestajemy karmić agresję własnym paliwem.
SPEAKER_02Dokładnie tak, przestajesz karmić lęki drugiej strony swoim własnym lękiem. Rozbrajasz przeciwnika nie poprzez brutalne pokonanie go i zmiażdżenie argumentami, ale poprzez odebranie mu tej wrogiej energii do płonięcia. I to jest czyste mistrzostwo negocjacji oraz radzenia sobie ze stresem, które tutaj opisano po prostu językiem ezoteryki.
SPEAKER_04To wyciągnięcie wniosku, że zmieniając swoją własną, wewnętrzną postawę, potrafimy realnie zmodyfikować tę zewnętrzną rzeczywistość wokół nas, prowadzi do jeszcze jednego dość mocnego przemyślenia na koniec. Jeżeli intencja tylko jednej osoby, ukierunkowana na generowanie spokoju, tej prawdy, jest w stanie oczyścić taką pełną jadł salę rozpraw i radykalnie wygładzić procedurę sądową, to pomyślmy teraz o tym mechanizmie reburs.
SPEAKER_02Czyli o skali tej negatywnej emisji z naszej strony.
SPEAKER_04Dokładnie o tym. I to rodzi ważne pytanie, jak gigantyczny i jak niszczycielski wpływ na naszą taką globalną, zbiorową przestrzeń ma ten nasz codzienny ładunek stresu. Pomyślmy chociażby o tej zawiści, która wręcz wylewa się na nas w mediach społecznościowych, o tym powszechnym internetowym hejcie.
SPEAKER_02O zwykłej agresji za kierownicą samochodu rano.
SPEAKER_04Tak, w tych porannych korkach, ile takich energetycznych, szarych mazi całe nasze społeczeństwo pompuje dzień w dzień w tę wspólną przestrzeń.
SPEAKER_02Bo to nam uświadamia, że ciągle ślepo podążamy za takimi głęboko zakodowanymi schematami. W tych codziennych, wiesz, z pozoru drobnych konfliktach stawką przecież nigdy nie jest to, kto wygra kłótnie o miejsce na parkingu, czy kto będzie miał ostatnie słowo w komentarzach pod postem? Prawdziwą stawką jest to, z jakiego systemu oprogramowania, że tak powiem, decydujemy się korzystać my sami. Czy napędza nas z automatu ten program strachu, który nakazuje nam kontrolować absolutnie wszystkich dookoła, czy może włączamy ten program świadomości, w którym wybieramy spokój i pozwalamy opanować te emocje na korzyść jakiegoś większego dobra?
SPEAKER_04Może więc te najważniejsze, najtrudniejsze i takie najbardziej brzemienne w skutkach rozprawy wcale nie odbywają się gdzieś tam w wielkich dębowych salach sądowych z udziałem tych ludzi w togach. Wojny toczą się każdego dnia, gdzieś w naszych domach, przy porannej kawie, w korporacyjnych biurach i przede wszystkim we własnych głowach. Gdy na koniec dnia znika całe to napięcie zewnętrznego świata, nie zostaje przecież żaden fizycznie wypisany wyrok, zostaje tylko nasza własna świadomość tego, z jaką intencją faktycznie przeszliśmy przez ten dany dzień. I myślę, że warto z tą myślą pozostać do czasu naszego kolejnego badania źródeł. Do usłyszenia.
SPEAKER_00Dziękuję Ci za wspólnie spędzony czas. Niech to, co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Do powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia!
unknownDziękuję bardzo.