Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Historie codziennego życia, które wspierają w poznaniu siebie i zrozumieniu naszych reakcji. Artykuły są na stronie https://www.dorotatuitam.pl Zachęcam do przesłuchania.
Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Mały krok, ale od czegoś warto zacząć
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam
Witaj w przestrzeni Dorotyczyszonik. Słowa z bloga Dorota Titam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.
SPEAKER_00Kiedy tak myślimy o tradycyjnym podejściu do problemów psychologicznych, to wiesz bardzo często przypomina to trochę taką wizytę u mechanika samochodowego.
SPEAKER_01Klasyczne otwarcie maski.
SPEAKER_00Dokładnie. Otwieramy maskę, stoimy tam z latarką w ręku, patrzymy na ten skomplikowany silnik i próbujemy go naprawiać po prostu część po części. Diagnozujemy lesterkę, wymieniamy ten przysłowiowy olej, czyli w sumie wdrażamy takie standardowe procedury. No i po tym wszystkim oczekujemy, że samochód natychmiast ruszy z miejsca.
SPEAKER_01A jeśli nie rusza, to co robimy?
SPEAKER_00No właśnie, frustrujemy się na maszynę, że to przecież wszystko zrobione według instrukcji, a on stoi. I dzisiejsza wnikliwa analiza zabiera nas w zupełnie inne powiem ci, bardzo nieoczywiste rejony. Zamiast grzebać w tym silniku, zmusza do zadania sobie fundamentalnego pytania, a co jeśli ten samochód wcale nie jest zepsuty z perspektywy mechanicznej?
SPEAKER_01Tylko na przykład stoi w zamkniętym garażu.
SPEAKER_00Oto to po prostu tkwi uwięziony w ciemnym, pozbawionym tlenu garażu, z którego wyjazd zablokowany jest ciężką bramą.
SPEAKER_01Misją tej analizy jest raczej zrozumienie, jak spojrzenie na taki poważny kryzys psychiczny przez pryzmat tzw. przestrzeni energetycznej i takich małych, bardzo nieszablonowych interwencji może zaoferować zupełnie nową, świeżą perspektywę. Bo niezależnie od naszego indywidualnego stosunku do koncepcji przepływu energii, ten tekst dostarcza nam naprawdę fascynującego studium przypadku, ukazuje mechanizmy przełamywania potężnego oporu, takiego wiesz, informacyjnego i emocjonalnego u młodego człowieka.
SPEAKER_00Ok, w takim razie rozpakujmy to, bo ten materiał źródłowy zaczyna się od obrazka, który no niestety staje się zjawiskiem wręcz masowym dzisiaj.
SPEAKER_01Niestety tak.
SPEAKER_00Autorka tekstu opisuje tam kilkunastoletnią dziewczynkę. Nastolatka po prostu zamyka się w swoim pokoju, odcina się od świata, wiesz, nie ma apetytu, nie wykazuje absolutnie żadnych pasji ani zainteresowań. I autorka stawia tam takie retoryczne pytanie o to, czy ten widok będzie stawał się coraz powszechniejszy, po czym od razu uderza w bardzo czuły punkt.
SPEAKER_01Tak, uderza w to całe społeczne szufladkowanie.
SPEAKER_00Wskazuje, jak wielkim błędem jest takie wrzucenie całej młodzieży, zmagającej się z apatią do jednego wielkiego worka. Mocno krytykuje to nasze powszechne, zakorzenione podejście, które w sumie sprowadza się do haseł w stylu niech się po prostu weźmie w garść, czy musi się ogarnąć, albo to klasyczne, które mnie zawsze doprowadza do szału, to jej własny wybór, że tak leży całymi dniami.
SPEAKER_01To jest fascynujące, bo to podejście opiera się na takiej zupełnej iluzji kontroli. Jako społeczeństwo często zakładamy, że ludzka wola działa jak przełącznik światła.
SPEAKER_00Pstry już, tak?
SPEAKER_01Pstyk już wystarczy wcisnąć. A z perspektywy psychologii to zjawisko można tłumaczyć gigantycznym brakiem zrozumienia dla kosztów poznawczych i emocjonalnych, jakie ponosi osoba w tym głębokim kryzysie I powiem ci, czytając ten tekst od razu czuć taką głęboką frustrację autorki z powodu tego właśnie społecznego upraszczania problemu i trudno się z nią nie zgodzić.
SPEAKER_00Powierzchowność mówienia o sobie w depresji, żeby tak po prostu zmieniła nastawienie, jest uderzająca. W źródłe pada takie bardzo trafne stwierdzenie, że gdyby ogarnięcie się było wyłącznie kwestią chęci, no to świat byłby pełen radosnych ludzi, prawda? A depresja by w ogóle nie istniała.
SPEAKER_01Dokładnie, wszyscy byliby uśmiechnięci i zmotywowani.
SPEAKER_00No właśnie, wymaganie od kogoś, kto wiesz, nie ma siły fizycznie wstać z łóżka, żeby nagle wykrzesał z siebie wielki entuzjazm, jest trochę jak żądanie od kogoś ze złamaną nogą, żeby przebiegł maraton, tylko dlatego, że ma ładne nowe buty dobiegania.
SPEAKER_01O, świetne porównanie.
SPEAKER_00Używa tam pojęcia zawiązań z określonymi miejscami i osobami, które według niej działają jak takie ciężkie kotwice trzymające człowieka w jednym mrocznym punkcie.
SPEAKER_01I tu wchodzimy w bardzo ciekawe rejony, bo ta koncepcja zawiązań zmusza nas do spojrzenia na człowieka w ujęciu czystosystemowym.
SPEAKER_00Co masz na myśli?
SPEAKER_01Zdejmujemy w ten sposób z niej tę stygmatyzującą etykietę wież trudnego dziecka albo leniwej nastolatki. Ta przestrzeń energetyczna, o której traktuję materiał, to jest raczej traktowana jako taka mapa zapisów informacyjnych.
SPEAKER_00Czyli patrzymy na szerszy obrazek.
SPEAKER_01Dokładnie. W tym ujęciu nie ma jednostek chorobowych, do których trzeba na siłę jakoś dopasować pacjenta. Jest system, w którym pewnym miejscu po prostu nastąpiło zablokowanie takie zwarcie. Patrzenie na kryzys przez ten pryzmat tych zebranych doświadczeń pozwala nam w ogóle zadać zupełnie inne pytanie. Nie pytamy już, co jest z Tobą nie tak, ale raczej, jakie niewidzialne ciężary sprawiają, że twój wewnętrzny system operacyjny po prostu całkowicie się zawiesił.
SPEAKER_00Materiał płynnie przechodzi do historii, która jest niezwykle mocną ilustracją zderzenia się dwóch kompletnie różnych systemów pomocy, dwóch różnych reakcji dorosłych na ten sam kryzys. Mamy tam opisaną historię nastoletniej Jagody, na którą mówią w tekście jagłka. Sytuacja w domu jest bardzo napięta. W ogóle nie wychodzi z pokoju, odczuwa potężną niechęć do jakiejkolwiek aktywności, co uderzająco ona w ogóle nie szuka kontaktu z rówieśnikami, a wręcz odnosi się do nich z jawną pogardą. I teraz rzućmy okiem na reakcję rodziców w tej sytuacji.
SPEAKER_01To są absolutnie dwa różne bieguny.
SPEAKER_00Z jednej strony mamy matkę dziewczyny, wiedziona zapewne jak najlepszymi intencjami, ona przez wiele miesięcy usilnie namawia, a według relacji z tekstu wręcz zmusza tę córkę do wizyt u psychologa, no i jaki jest skutek, całkowity brak jakichkolwiek rezultatów terapeutycznych. Nic nie działa.
SPEAKER_01Ani drgnie.
SPEAKER_00Ani drgnie. Po drugiej stronie mamy ojca, Karola, którego autorka określa jako osobę, i tu cytat, świadomą energetycznie, on obserwuje tę całą gechennę, widzi brak postępów, ale nie przyjmuje takiej postawy ignorancji w stylu wiecz, no taki to po prostu wiek. Minie jej.
SPEAKER_01Co też się często zdarza u rodziców.
SPEAKER_00Tak. Ale on nie. Zamiast tego decyduje się wyjść całkowicie poza ramy konwencjonalnej medycyny i to on zgłasza się po pomoc właśnie do autorki tego bloga. Więc co to wszystko oznacza tak naprawdę dla procesu pomocy w tym domu?
SPEAKER_01Zderzenie tych dwóch postaw świetnie obnaża mechanizmy obronne dorosłych. Wiesz, ta dynamika opisana w źródle to jest klasyczny przykład tego, co w psychoterapii systemowej nazywamy problemem z pacjentem identyfikowanym.
SPEAKER_00Pacjent identyfikowany brzmi poważnie.
SPEAKER_01Tak się to fachowo nazywa. Chodzi o to, że system rodzinny z reguły nieświadomie, próbuje usilnie naprawić jeden wadliwy według nich element, czyli tutaj córkę, używając w kółko wciąż tego samego narzędzia. Konwencjonalna terapia, chociaż z definicji ma być taką bezpieczną przestrzenią wsparcia, w tym konkretnym przypadku stała się po prostu kolejnym polem bitwy i przymusu.
SPEAKER_00Jasne, czyli gabinet psychologa stał się narzędziem kary albo przymusu, tak?
SPEAKER_01Dokładnie tak to odczuwała jagódka. Nacisk ze strony matki z pewnością potęgował tam zjawisko tzw. reaktacji psychologicznej.
SPEAKER_00Reakstancji?
SPEAKER_01Tak, to taki stan, w którym każda próba wywarcia wpływu spotyka się z automatycznym, wręcz podświadomym oporem, żeby za wszelką cenę chronić resztki własnej autonomii.
SPEAKER_00Wiesz co, przyszedł mi teraz do głowy pewien obraz, który chyba świetnie to podsumowuje. To jest trochę tak, jakbyśmy mieli do czynienia z takimi ciężkimi, zaciętymi drzwiami. I podejście tej matki przypomina trochę takie ciągłe fizyczne siłowanie się z klamką. Ona popycha drzwi, pcha córkę w stronę tego gabinetu, wpycha do zamka klucz, który ewidentnie nie pasuje do tych konkretnych drzwi, ale im bardziej te drzwi nie ustępują, z tym większą siłą matka na nie napiera.
SPEAKER_01Bardzo obrazowe.
SPEAKER_00Prawda. Natomiast ojciec przypatruje się temu z boku, widzi, że te zawiasy zaraz po prostu pękną od tego naporu, więc cofa się o krok i stwierdza, okej, to uderzanie głową w mur nie ma żadnego sensu, sprawdźmy po prostu, czy w tym budynku nie ma jakiegoś otwartego okna z zupełnie innej strony.
SPEAKER_01Ten twój obraz wymaga jednak pewnego istotnego doprecyzowania. OK. Bo to nie jest tylko kwestia użycia niewłaściwego klucza czy samego siłowania się z drzwiami. Z psychologicznego punktu widzenia każde kolejne mocne pchnięcie matki sprawia, że ten zamek od wewnątrz zaciska się jeszcze mocniej.
SPEAKER_00O rany.
SPEAKER_01Przymus po prostu rodzi obronę. Decyzja ojca, by poszukać alternatywy u osoby pracującej z tą przestrzenią energetyczną jest tak naprawdę aktem wyłamania się z tego szkodliwego schematu. Wiesz, zmiana paradygmatu wcale nie musi tu oznaczać jakiegoś radykalnego odrzucenia nauki na rzecz, nie wiem, magii.
SPEAKER_00No właśnie, bo to brzmi trochę abstrakcyjnie.
SPEAKER_01Brzmi, ale w tym kontekście to po prostu oznacza radykalne zaprzestanie generowania oporu. Ojciec poszukuje środowiska, który nie będzie na jego córkę niczego absolutnie wymuszać.
SPEAKER_00I tu muszę zgłosić moje małe wotum nieufności.
SPEAKER_01Śmiało słucham.
SPEAKER_00Bo tu robi się naprawdę ezoterycznie. Autorka opisuje w tekście, że jakby zajrzała w przestrzeń energetyczną jagódki, by zdiagnozować w ogóle przyczynę jej stanu. I dostrzegła tam dziewczynkę uwięzioną w ciasnej, takiej szaro buro czarnej przestrzeni. Jagódka była tam potwornie wystraszona i co kluczowe, całkowicie osaczona.
SPEAKER_01Osaczenie to słowo klucz tutaj.
SPEAKER_00A autorka rozpoczyna proces, który podobno jest niezwykle delikatny, przeprowadza interwencję polegającą na tym, że mentalnie rozsuwa granicę tej szarej przestrzeni, wpuszcza tam takie metaforyczne powietrze i światło, i co mnie bardzo uderzyło, bardzo dba o to, by nikt, absolutnie nikt, dziewczynki w tym momencie nie dotykał.
SPEAKER_01Ciekawy zabieg.
SPEAKER_00No właśnie, i gdy ta przestrzeń robi się taka szeroka, jasna, autorka podsuwa jagłódce piękną, rozłożystą paletę kolorów, no i powiem Ci, jako osoba twardo stąpająca po ziemi, muszę tu wejść w rolę adwokata diabła.
SPEAKER_01Z przyjemnością posłucham.
SPEAKER_00Mówimy przecież o nastolatce, która w realnym świecie leży pogrążona w całkowitym marazmie, patrzy tempo w sukit i pała po prostu niechęcią do całego otoczenia. Choć ciekawostką z tekstu jest to, że pokój dziewczyny faktycznie urządzony był w takich szarych, ciemnych barwach. Ale pomijając już ten dziwny zbieg okoliczności, powiedz mi, w jaki sposób z psychologicznego punktu widzenia to ma jej pomóc wyjść z tak głębokiego kryzysu?
SPEAKER_01Zgłaszanie takiego sceptycyzmu w tym momencie jest niezwykle cenne.
SPEAKER_00Uf, to dobrze.
SPEAKER_01Bo to pozwala nam oddzielić formę tego przekazu od jego fundamentalnej psychologicznej treści. Odłóżmy na chwilę na bok sam język pracy z energią i spójrzmy na te opisane działania przez pryzmat takich twardych mechanizmów ludzkiej psychiki i neurobiologii stresu.
SPEAKER_00Zamieniam się w słuch.
SPEAKER_01Autorka artykułu bardzo trafnie diagnozuje tam nie tyle jakąś konkretną chorobę medyczną co permanentny stan osaczenia układu nerwowego. Zauważmy jedną rzecz. Jakie działania dominowały w życiu tej dziewczyny do tego momentu?
SPEAKER_00No była ciągle zmuszana, namawiana do wizyt, wyciągana z łóżka.
SPEAKER_01Właśnie była zmuszana, naciskana, ciągle analizowana, w przenośni i dosłownie czuła się dotykana z każdej strony jakimiś cudzymi oczekiwaniami. A to z kolei tylko podnosiło u niej poziom kortyzolu i całkowicie zamykało jej gotowość do jakiejkolwiek współpracy.
SPEAKER_00Czyli to nie dotykanie podczas tej sesji u autorki bloga to w zasadzie było takie metaforyczne odcięcie tych wszystkich bodźców.
SPEAKER_01Z mojej perspektywy to jest znacznie więcej niż tylko odcięcie bodźców. To jest przede wszystkim zbudowanie fundamentu pod jej bezpieczeństwo psychologiczne. Kiedy człowiek doświadcza tak głębokiej apatii, jego umysł wchodzi w stan tak zwanego zawężenia poznawczego. Myślenie staje się tunelowe, dychotomiczne. Wiesz, widzi się tylko zagrożenie, brak sensu i taką przysłowiową szarość wokół.
SPEAKER_00Widzisz tylko to, co najgorsze.
SPEAKER_01Dokładnie. I to zjaisko sprawia, że pacjent autentycznie traci zdolność dostrzegania jakichkolwiek innych alternatyw. Interwencja opisana przez autorkę, która polegała na tym poszerzeniu przestrzeni i wpuszczeniu tam powietrza, to jest świetna metafora radykalnego usunięcia presji, która na nie ciążyła.
SPEAKER_00A co z tymi kolorami?
SPEAKER_01Zaś to podsunięcie kolorów, ale zwróć uwagę, bez absolutnie żadnego nacisku, żeby po nie w ogóle sięgnąć. To jest wręcz mistrzowski model zaoferowania opcji bez obciążania i tak już skrajnie przeciążonego układu nerwowego.
SPEAKER_00Aha.
SPEAKER_01Daje się jej po prostu wybór, redukując przy tym do zera ciężar cudzych oczekiwań?
SPEAKER_00Okej, powoli zaczyna łączyć kropki. Ale dobra, załóżmy, że ta interwencja zadziałała. Przestrzeń uległa rozhermetyzowaniu, pojawiły się jakieś tam opcje. Przechodzimy teraz do brutalnej rzeczywistości. Czy zadziałała tutaj jakaś magiczna różdża? Czy zaraz po tej sesji energetycznej Jagudka nagle wiesz, wyskoczyła z łóżka z uśmiechem pełna entuzjazmu zapisała się na kółko teatralne i zaczęła planować wspaniałą przyszłość?
SPEAKER_01No oczywiście, że nie.
SPEAKER_00Otóż nie. I to jest moment, w którym ten materiał powiem ci bardzo pozytywnie zaskakuje swoją uczciwością, prowadzi do takiej konkluzji o procesie i o niezwykle małych krokach. Autorka tam wprost przyznaje, że to nie przenosi natychmiastowego efektu wow, bo nie ma drugi na skrótek. Przestrzeń i wybór to jedno, ale teraz cała sprawa w zasadzie sprowadza się do zaangażowania zarówno ojca, jak i córki w obu światach, jak to ładnie ujęto w tekście tu i tam.
SPEAKER_01To pojęcie tu i tam stanowi oś wokół której w ogóle obraca się szansa na faktyczne wyjście z kryzysu. Wiesz, to całe uwolnienie przestrzeni od nacisku jest absolutnie niezbędna, aby w ogóle móc zainicjować jakąkolwiek zmianę.
SPEAKER_00To daje grunt.
SPEAKER_01Tak. Jednakże autorka tekstu wskazuje, że bez działania fizycznego w realnym świecie, ten dopiero co otwarty układ znów ulegnie stagnacji i się zamknie. Po prostu nie da się trwale pomóc komuś, dokonując zmian wyłącznie w sferze abstrakcyjnej.
SPEAKER_00I dokładnie to wynika z tekstu, bo pierwszym tym takim fizycznym krokiem, do jakiego zachęca się jagodę już po tej interwencji, jest po prostu poszukiwanie na jawie w normalnym, nudnym życiu, chociażby drobnych przebłysków tych zaprezentowanych w trakcie sesji kolorów.
SPEAKER_01Chodzi o poszukiwanie sprawczości.
SPEAKER_00Chodzi o to, żeby znalazła najmniejszą nić pasji, czy jakiegoś pozytywnego bodźca, szukanie własnej tożsamości, odkrywanie przeznaczenia, świadome uwalnianie skumulowanych w ciele emocji i pada tam bardzo szczere wyznanie z ust autorki. Ona mówi, że nie wiadomo na 100%, czy ten efekt interwencji w ogóle utrzyma się na zawsze. Wiadomo tylko, że jest to długotrwały proces, ale jej podsumowanie brzmi, że od czegoś zawsze warto zacząć.
SPEAKER_01I to jest bardzo racjonalne podejście.
SPEAKER_00Żeby to lepiej zwizualizować, to wiesz co, wrócę znów do tej mojej motoryzacji. Przypomina mi to trochę sytuację, gdy w jakiś taki poranek wsiadamy do samochodu i mamy całkowicie zaparowane szyby. Nic nie widać.
SPEAKER_01Znamy to uczucie.
SPEAKER_00Ta interwencja energetyczna była w tym wypadku takim przetarciem tej szyby od wewnątrz. Wytarła ten dziwny osad, dała widoczność, zlikwidowała to okropne poczucie klaustrofobii w środku. Ale umówmy się, czysta szyba sama nigdzie nie pojedzie, prawda?
SPEAKER_01No nie.
SPEAKER_00Dziewczyna i jej tata nadal muszą fizycznie uruchomić ten silnik, wcisnąć pedał gazu, mocno chwycić kierownicę i zacząć nawigować po prawdziwych, często wyboistych drogach.
SPEAKER_01Wiesz, jeśli połączymy to z szerszym obrazem, ta szyba w Twoim porównaniu wcale nie paruje bez przyczyny. Ona ma to wieje od braku odpowiedniej cyrkulacji powietrza w środku, zupełnie jak w tych relacjach międzyludzkich opartych na ciągłej presji. Dlatego absolutnie kluczowy w tym procesie staje się element, o którym rzadko się mówi w kontekście ezoteryki, a który tutaj autorka z całą stanowczością akcentuje: Mówię o współodpowiedzialności i wolnej woli.
SPEAKER_00To uderza w tekście.
SPEAKER_01Materiał, jak słusznie zauważyłaś, wcale nie sprzedaje nam taniej iluzji, że można sobie zapłacić jakiemuś ekspertowi, by jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zdjął z nas ciężar, że niby wyczyści magię nasze życie. Nic z tych rzeczy. Wolny wybór oznacza w tym wypadku, że musi podjąć ten trudny wysiłek eksplorowania podsuniętych jej opcji. Z jej własnego aktywnego działania ta przestrzeń za chwilę znów pokryje się po prostu szarością. I tu w ogóle rola ojca też mocno ewoluuje.
SPEAKER_00W jaki sposób?
SPEAKER_01Z takiego biernego obserwatora i poszukiwacza alternatywnych dróg w internecie on staje się jej przewodnikiem w świecie rzeczywistym. Jego zadaniem nie jest teraz ciągnięcie córki na siłę po ścieżce, jak to robiła matka z psychologiem, ale asystowanie jej, gdy ona z własnej woli stawia swoje własne małe kroki. Bez podjęcia tego fizycznego wysiłku żadne metody wsparcia, ani te konwencjonalne, ani te holistyczne po prostu nie przyniosą rezultatów.
SPEAKER_00Jasne. I to w zasadzie spina w taką piękną klamrę naszą dzisiejszą dyskusję nad tym nietypowym źródłem. Niezależnie od tego, do jakiego paradygmatu postrzegania świata jest komuś bliżej, historia jagódki jest kopalnią wiedzy na temat takich uniwersalnych mechanizmów natury ludzkiej. Kiedy stajemy z boku w obliczu czyjegoś totalnego paraliżu życiowego, wiesz takiej blokady motywacji, odcięcie od otoczenia, głębokiego smutku, to naturalnym instynktem nas jest takie rzucenie się na ratunek poprzez napieranie, wciskanie dobrych rat i zmuszanie tej osoby do natychmiastowego działania.
SPEAKER_01No zrób coś, wyjdź do ludzi, prawda?
SPEAKER_00Dokładnie. Ten tekst świetnie obnaża, jak bardzo takie podejście jest przeciwskuteczne w dłuższej perspektywie.
SPEAKER_01Zdecydowanie. Napieranie na mur z całej siły zawsze rodzi ranę tylko u tych, którzy próbują go zburzyć gołymi rękami, a z drugiej strony wzmacnia samą konstrukcję muru po stronie osoby, która się za nim chowa. Rozwiązaniem, jakie podsuwa nam to dzisiejsze studium przypadku, jest po prostu umiejętność wycofania się o krok, zanim definitywnie zniszczymy zawiasy w zablokowanych drzwiach. Czasem wiesz, największą pomocą jest stworzenie środowiska całkowicie wolnego od jakichkolwiek oczekiwań. Owo poszerzenie przestrzeni pozwala drastycznie obniżyć poziom napięcia u osoby w kryzysie. Zamiast ciągnąć kogoś na siwę z mroku, o wiele lepiej jest rozłożyć w bezpiecznej odległości tę paletę barw i po prostu dać czas. Cierpliwość i taka zgoda na małe kroki to waluty, których w dzisiejszym zinformatyzowanym świecie, nastawionym na szybkie sukcesy, brakuje nam najbardziej.
SPEAKER_00Zdecydowanie się zgadzam, taka wyrozumiałość dla tempa, w jakim inny człowiek przetwarza rzeczywistość wokół siebie, bywa często o wiele ważniejsze niż te najnowocześniejsze, najdroższe techniki psychologiczne.
SPEAKER_01To podstawa relacji.
SPEAKER_00Okazuje się, że to absolutne poczucie wewnętrznego osaczenia, tego braku jakichkolwiek perspektyw i wszechobecnej apatii stanowiło tam w zasadzie lustrzane odbicie fizycznej zupełnie namacalnej przestrzeni. Ten jej pokój wokół niej nie stymulował jej do życia, a wręcz odzwierciedlał jej wewnętrzne zatrzymanie.
SPEAKER_01Ciekawe spojrzenie.
SPEAKER_00To takie sprzężenie zwrotne pomiędzy naszym stanem mentalnym a środowiskiem, w którym przebywamy, bardzo prowokuje do głębszej refleksji nad naszymi własnymi domowymi mikrokosmosami, co fizyczny układ zorganizowanie mebli, jakiś bałagan na biurku, czy nawet dominująca kolorystyka przestrzeni, w których spędzamy najwięcej czasu naszych sypialni, domowych biur czy salonów, mówią tak naprawdę o tych naszych niewidzialnych blokadach i ciężarach, z którymi zmagamy się każdego dnia. Warto zadać sobie samemu pytanie, czy otoczenie, które tak systematycznie każdego dnia wokół siebie budujemy, daje nam tlen, przestrzeń i szeroką paletę możliwości, czy może tak całkowicie nieświadomie tworzymy sobie na własne życzenie małe, szare i hermetyczne pokoje, w których po prostu powoli dzień po dniu brakuje nam powietrza do działania.
SPEAKER_02Dziękuję ci za wspólnie spędzony czas. Niech to, co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia!