Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Historie codziennego życia, które wspierają w poznaniu siebie i zrozumieniu naszych reakcji. Artykuły są na stronie https://www.dorotatuitam.pl Zachęcam do przesłuchania.
Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Energia, która mówi (Przestrzenie Istnienia)
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Tekst Doroty Czyszczonik z książki „Przestrzenie Istnienia” analizuje koncepcję ludzkiego ciała jako żywego zapisu energetycznego, który gromadzi historie nasze oraz naszych przodków. Autorka wyjaśnia, że niewidzialne informacje manifestują się poprzez fizyczne odczucia i wibracje, wpływając na nasze codzienne relacje oraz stan emocjonalny. Poprzez historię Kamili ukazano, jak międzypokoleniowe traumy mogą ukrywać się w podświadomości, czekając na odpowiedni moment, by zostać zrozumianym i uzdrowionym. Kluczem do wewnętrznej przemiany jest uważna obecność oraz zastąpienie ogólnych narzekań konkretnymi pytaniami, które otwierają drogę do samoświadomości. Według źródła, duchowość nie jest oddzielnym światem, lecz przenika każdy aspekt codziennego życia, od pracy po relacje z bliskimi. Autorka zachęca do świadomego wyboru energii, którą emanujemy, podkreślając, że zrozumienie własnego systemu informacji wewnętrznej prowadzi do odzyskania spokoju i równowagi.
Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam
Witaj, zapraszam Cię do rozmów o książce Doroty czyszczonik. Przestrzenie istnienia. Usiądź wygodnie i posłuchaj.
SPEAKER_00Wchodzi się do jakiegoś pomieszczenia, powiedzmy do zwykłego pokoju, w którym przed zaledwie momentem trwała ostra, bardzo emocjonalna kłótnia klasyk. Otwieramy drzwi, nikt już nie krzyczy, panuje absolutna cisza, fizycznie nikt się nawet nie rusza, ale w powietrzu wisi coś tak gęstego, takie niewytłumaczalne napięcie, że niemal można je kroić nożem.
SPEAKER_01Zgadza się. Albo wiesz, inna sytuacja, wita się zupełnie obcą osobę, wyciąga rękę i natychmiast bez żadnego logicznego powodu pojawia się w ciele dziwny dyskomfort.
SPEAKER_00Tak, taki ucisk w żołądku. Irracjonalna chęć ucieczki.
SPEAKER_01I zazwyczaj takie odczucia od razu zrzuca się na karp zwykłego zmęczenia albo przypadku. No bo jako ludzie mamy tę ogromną, wbudowaną wręcz potrzebę, żeby wszystko racjonalizować, prawda? Próbujemy zamknąć w bezpiecznych, logicznych i najlepiej mierzalnych ramach to, co wymyka się samej logice?
SPEAKER_00Dokładnie.
SPEAKER_01Skoro nie mamy przed oczami twardych wykresów pokazujących poziom stresu w pokoju, to po prostu uznajemy, że nasz mózg płata nam figlę.
SPEAKER_00No właśnie, ale chwileczkę. Co jeśli to wcale nie jest przypadek ani żaden błąd naszego logicznego oprogramowania? Co jeśli to, co wtedy odczuwamy, to bardzo konkretny mechanizm biologiczny i fizyczny?
SPEAKER_01O to jest świetne pytanie.
SPEAKER_00Dzisiaj bierzemy ten temat pod lupę i rozkładamy na czynniki pierwsze koncepcje tego, że nasze ciała i przestrzenie, w których żyjemy, to takie potężne, twarde dyski. Opieramy to dzisiejsze głębokie zanurzenie na koncepcjach z książki Przestrzenie istnienia autorstwa Doroty Czyszczonik.
SPEAKER_01Fantastyczna pozycja.
SPEAKER_00Misją na dzisiaj jest zrozumienie, jak dokładnie ludzkie ciało zapisuje emocje, dlaczego reaguje na niewidoczne napięcia. No i oczywiście, jak zarządzać tym całym bagażem. Przy okazji patrząc na Twoje otoczenie, na tę przytulną bibliotekę pełną światła, muszę przyznać, że to wnętrze idealnie oddaje motyw przestrzeni, o którym zaraz będziemy mówić.
SPEAKER_01Bardzo dziękuję. Bo wiesz, przestrzeń wokół nas to znacznie więcej niż tylko architektura. To nie jest tylko zbiór ścian i mebli. Kiedy analizowałem te materiały, uderzyło mnie, jak bardzo propozycja autorki zmienia postrzeganie codzienności.
SPEAKER_00Jasne, ale żeby to pojąć, musimy chyba zrozumieć pewien mechanizm, prawda?
SPEAKER_01Dokładnie. Chodzi o to, żeby spojrzeć na przestrzeń i ciało jako naczynia na informacje. Energia, czyli na przykład wyrzut adrenaliny, czy złość podczas tej kłótni w pokoju, jest z natury ulotna.
SPEAKER_00Przemyka przez nas i znika?
SPEAKER_01Właśnie, podnosi tętno i opada. Ale uwaga, informacje, które ta reakcja niesie ze sobą, wcale nie znikają. One się w nas osadzają. Ciało staje się tu dosłowną przestrzenią zapisu.
SPEAKER_00Okej, zatrzymajmy się na moment. Skoro energia mija, a informacja zostaje, to jak to fizycznie wygląda? Bo kiedy o tym myślałam, przygotowując się dzisiaj, to od razu przyszła mi do głowy analogia ze świata technologii.
SPEAKER_01Śmiało zamieniam się w słuch.
SPEAKER_00Wyobrażam sobie, że nasze ciało to trochę taki wielki skompresowany plik zip z danymi. Gigantyczna paczka informacji, która od zawsze była zapisana na naszym wewnętrznym dysku. Emocje, jakieś nieprzepracowane stresy z dzieciństwa, ukryte lęki. To wszystko tam jest. Ale żeby w ogóle zobaczyć zawartość, żeby ten plik rozpakować, to chyba potrzebujemy odpowiedniego oprogramowania, który ten plik otworzy, prawda?
SPEAKER_01To jest po prostu znakomita analogia, bo dokładnie tak działa nasza pamięć somatyczna, czyli inaczej pamięć ciała. Autorka posługuje się tu z kolei genialną w swojej prostocie metaforą matryoszki.
SPEAKER_00O tych drewnianych lalek nakładających się na siebie?
SPEAKER_01Właśnie tych lalek. Nasz układ nerwowy jest na tyle inteligentny, że nie pozwala nam zobaczyć wszystkiego naraz. Te informacje, czyli te twoje skompresowane pliki, mogą leżeć całkowicie uśpione przez dekadę w naszych narządach - niesamowite. Tak, w napięciu powiezi czy w chronicznych bólach. Rozwój to proces powolnego zdejmowania kolejnych warstw. Otwieramy pokój, który był w nas zawsze, ale nagle widzimy go z innej perspektywy, bo wreszcie pada na niego inne światło.
SPEAKER_00Czyli to światło albo hasło do pliku ZIP, to może być cokolwiek, na przykład przeczytana książka, film, spotkanie kogoś po latach.
SPEAKER_01Dokładnie tak, cokolwiek, co wywoła rezonans.
SPEAKER_00Ale dlaczego ten system jest aż tak opóźniony, skoro noszę w sobie plik z napięciem, dlaczego mój własny mózg ukrywa go przede mną? Nie lepiej byłoby to po prostu załatwić od razu.
SPEAKER_01Mogłoby się tak wydawać. Ale to jest potężny mechanizm obronny. Układ nerwowy to absolutny mistrz przetrwania. Wiedza i ukryte, często bolesne emocje ujawniają się dopiero w tym dokładnie momencie, kiedy nasza świadomość jest na to gotowa.
SPEAKER_00Gotowa biologicznie?
SPEAKER_01Biologicznie i psychologicznie. Tak, gdybyśmy zrzucili z siebie od razu wszystkie matryoszki naraz, system uległby całkowitej awarii.
SPEAKER_00Załamanie nerwowe.
SPEAKER_01W rzeczy samej otwieramy tylko ten plik, na który mamy odpowiednią pojemność w danej chwili.
SPEAKER_00Rozumiem. I tu dochodzimy do momentu, który moim zdaniem wywraca wszystko do góry nogami w tej książce. Bo skoro ciało to dysk pełen plików czekających na otwarcie, to musimy zapytać, czy wszystkie te pliki na pewno należą wyłącznie do nas?
SPEAKER_01O tak, to jest ten moment, gdzie robi się naprawdę głęboko.
SPEAKER_00Tu pojawia się ta absolutnie wstrząsająca historia Kamili. Z tego co czytałam, Kila przyszła do autorki, by porozmawiać o dylematach związanych z rodzicielstwem, o brakach z dzieciństwa i o tym, jak bardzo przytłacza ją myśl o byciu matką.
SPEAKER_01Tak, to jest w ogóle kluczowy punkt tej analizy. W trakcie ich rozmowy zaczął pojawiać się pewien specyficzny obraz. Kiedy autorka opisała go Kamili w najdrobniejszych szczegółach reakcja była natychmiastowa.
SPEAKER_00Płacz, prawda?
SPEAKER_01Niezwykle gwałtowny płacz, ale uwaga! Ten płacz nie wynikał ze strachu, on wynikał z nagłego olśnienia. Kamila zrozumiała, że ten ogromny ciężar, te samotne, przytłaczające myśli o rodzicielstwie, one w ogóle nie należały do niej. Dokładnie. Należały do jej mamy.
SPEAKER_00O rany, to jest po prostu niewiarygodne.
SPEAKER_01To były dylematy matki, która przed laty musiała podjąć dramatyczną, bardzo samotną decyzję dotyczącą życia Kamili. I Kamila wchodząc w ten obraz fizycznie spotkała się z przestrzenią swojej matki, zrozumiała, że przez całe życie nosiła w sobie zapis tamtego ogromnego stresu.
SPEAKER_00Okej, muszę tu wyjść w słowo, bo od razu włącza mi się bardzo silny sceptycyzm. I podejrzewam, że nie tylko mi. Z perspektywy lajka to brzmi wręcz mistycznie. Jak to w ogóle działa w rzeczywistości? Mówi się tu o słowie wibracja albo zapis, a to dla wielu osób brzmi strasznie ezoterycznie. Czy to jakaś magia?
SPEAKER_01To kluczowe pytanie, żebyśmy nie wpadli w pułapkę magicznego myślenia. Nie mówimy tu o magii, mówimy o zjawiskach, które dziś potrafi już opisać nauka, na przykład epigenetyka czy neurobiologia interpersonalna?
SPEAKER_00Czy to nie jest przerażające? Myśl, że jesteśmy jakimiś chodzącymi archiwami potężnego stresu naszych przodków?
SPEAKER_01Zależy, jak na to spojrzeć.
SPEAKER_00No, szczerze mówiąc, brzmi to jak strasznie niesprawiedliwy bagaż. Dlaczego ktokolwiek z nas ma płacić za traumy czy dylematy pokoleń wstecz, skoro większość ludzi ledwo radzi sobie z wyzwaniami własnego życia?
SPEAKER_01To jest bardzo naturalny bunt, ale z perspektywy tej koncepcji to wcale nie jest wyrok czy kara za grzechy przodków. To jest raczej zaproszenie do przerwania łańcucha. Przerwania łańcucha, to znaczy, dlaczego natura w ogóle wyposażyła nas w ten mechanizm? Bo nosimy te zapisy do momentu, w którym wreszcie ktoś w linii rodowej zechce się zatrzymać, poczuć ten ból i zrzucić z siebie tę nie swoją matryoszkę.
SPEAKER_00Aha, czyli robimy z tym wreszcie porządek.
SPEAKER_01Właśnie. Kamila dostała szansę, by uwolnić nie tylko siebie, ale też oddać ten ciężar symbolicznie swojej matce.
SPEAKER_00Bo skoro uświadamiamy sobie, że mamy w sobie ten obcy kot, te stare pliki, to pierwszą reakcją jest panika. Jak się tego szybko pozbyć? I tu wchodzi koncepcja, przed którą autorka mocno przestrzega: Mówię tu o turystyce duchowej.
SPEAKER_01O tak, to jest bardzo trafna i bolesna diagnoza współczesności. Widzimy ogromne zniecierpliwienie wokół nas.
SPEAKER_00Ludzie uciekają od bólu, szukając szybkiego oświecenia.
SPEAKER_01Dokładnie tak, mówią, byłem na jednym warsztacie nie zadziałało jadę na następny, albo muszę zmienić metodę, muszę jechać do Indii i spróbować nowej techniki oddechowej. To mechaniczne zaliczanie kolejnych stadiów samorozwoju. Autorka mówi o tym, pyk pyk, tu byłem, to odhaczyłem, to odkryłem.
SPEAKER_00Ta turystyka duchowa to jest dla mnie trochę jak bezrefleksyjne skrolowanie TK. Tylko w poszukiwaniu sensu życia. Oglądamy filmik z pięknym cytatem, przez chwilę czujemy się bardzo udokowieni i przesuwamy do kolejnego bodźca.
SPEAKER_01Świetne porównanie, bo to jest oparte na dopamienie, a nie na wglądzie w siebie.
SPEAKER_00Zbieramy certyfikaty, ale to się w ogóle nie osadza w ciele, bo unikamy konfrontacji z tym, co jest trudne.
SPEAKER_01Układu nerwowego nie da się oszukać zmianą scenerii. Zmienianie miejsc z poziomu ucieczki kompletnie nic nie daje. Kluczem nie jest to, co i gdzie robimy, ale z jaką jakością obecności to robimy.
SPEAKER_00Uważność i cisza.
SPEAKER_01Tak, wtedy nasza wewnętrzna przestrzeń wreszcie zaczyna do nas mówić. Autorka ma tu odważne podejście do bólu. Zazwyczaj bierzemy metaforyczną tabletkę. Uciekamy. Tymczasem ból to informacja z tego dysku twardego.
SPEAKER_00To nie awaria, to droga.
SPEAKER_01Dokładnie. Ból krzyczy: zwróć uwagę na tę matrioszkę, której jeszcze nie rozpakowałeś.
SPEAKER_00Czyli zamiast uciekać od trudnej konfrontacji, mamy po prostu w niej stanąć. Ale to chyba wymaga uznania, że ta cała przestrzeń duchowa i nasza twarda fizyczna rzeczywistość wcale nie są oddzielone. One się przenikają.
SPEAKER_01Absolutnie, ale to jest bardzo konkretna przestrzeń operacyjna organizmu, która posługuje się własnym językiem. Miłość rozwiązuje konflikty i zmienia naszą neurobiologię zupełnie inaczej niż siła i opór. Z perspektywy danych uderzanie głową w mur po prostu nie działa.
SPEAKER_00Dobrze, to zejdźmy z tym na ziemię do czystej praktyki. Co zrobić, kiedy ten ból, stres z pracy po prostu nie ustępują? Co kiedy wszystko wali się na głowę i człowiek czuje bezradność. Autorka rewelacyjnie opisuje to jako syndrom, czemu znowu ja.
SPEAKER_01O tak.
SPEAKER_00Od razu słyszę w głowie piosenkę znowu w życiu mi nie wyszło.
SPEAKER_01Ten stan umysłu to jedno z największych zagrożeń. Pojawia się cała seria obciążających myśli. Mam dosyć życia. Dlaczego we wszystkim jest mi tak ciężko?
SPEAKER_00Co ze mną jest nie tak? To są strasznie dołujące pytania.
SPEAKER_01Bo z psychologicznego punktu widzenia to są pytania, które w ogóle nie szukają odpowiedzi. One są energetyczną czarną dziurą, zamykają nas na rzeczywistość.
SPEAKER_00I to jest moment na moje ulubione narzędzie z całej tej koncepcji. To są dosłownie takie koła ratunkowe, których można się złapać, żeby wyrwać się z tego narzekania. Zamiast pytać, dlaczego życie jest takie ciężkie, kontrujesz własny mózg pytaniem, a jak ja dzisiaj pomagam innym, by ich życie było choć odrobinę lżejsze.
SPEAKER_01Mocne.
SPEAKER_00Zamiast co w moim życiu jest nie tak, pytasz z pełną świadomością, a co w nim jest na tak? Czujesz, że otacza cię masa rozczarowań, zapytaj siebie wprost, a czy ja sam kogoś nie zawiodłam i dlaczego to zrobiłam? Zmiana perspektywy jest po prostu natychmiastowa.
SPEAKER_01Mechanizm stojący za tym kodem jest fascynujący naukowo, bo zmuszamy nasz mózg, a dokładnie układ siatkowaty, który filtruje informacje z otoczenia, do szukania zupełnie innych danych.
SPEAKER_00Czyli dosłownie przeprogramowujemy filtry.
SPEAKER_01Dokładnie. To promuje postawę takiej radykalnej stuprocentowej odpowiedzialności za własny los. Przekształcamy narrację biernej ofiary w postawę aktywnego badacza. Pytanie, co ja tworzę, wyciąga nas z pułapki odzyskujemy sprawczość nad własną przestrzenią.
SPEAKER_00Ta skoro mówimy o przestrzeni i codziennej sprawczości, to chyba płynnie przechodzimy do wniosku, który przynosi ogromną ulgę. Ta cała głęboka praca ze świadomością wcale nie wymaga wyjazdu w góry i odcięcia od świata. To jest koncepcja pełnego uziemienia duchowości.
SPEAKER_01W rzeczy samej to jest zrozumienie, że nie funkcjonujemy w oderwaniu od rzeczywistości.
SPEAKER_00Nie trzeba golić głowy, zakładać lnianych szat i medytować godzinami nad rzeką, prawda? My jesteśmy istotami duchowymi w każdym nawet najbardziej prozaicznym momencie. Kiedy kroimy cebulę na zupę, kiedy wkurzamy się stojąc w korku, kiedy odkurzamy dywan w soboterano.
SPEAKER_01Bo każdego dnia w tych tysiącach najdrobniejszych interakcji wybieramy jakość informacji, jaką wysyłamy do otoczenia. Przestrzeń natychmiast odpowiada na nasze wewnętrzne ułożenie, albo robi się lekko, co jest sygnałem równowagi, albo powietrze gęstnieje i pojawia się opór.
SPEAKER_00Taki codzienny poligon doświadczalny.
SPEAKER_01O bardzo dobre określenie. Na tym poligonie możemy zadawać sobie podstawowe pytania. Czy to środowisko mi dzisiaj służy, co mnie w tym człowieku przyciąga, a co odpycha.
SPEAKER_00Fascynuje mnie to podejście. Ono zdejmuje z nas presję bycia jakimś mistrzami sen na pełen etat. Wystarczy absolutnie szczera uwaga i świadomość w chwili, gdy po prostu w milczeniu parzy się kawe.
SPEAKER_01I to jest właśnie to, co buduje długofalową harmonię. Rozpoznawanie odczuć w ciele na bieżąco. O zacisnęła mi się szczęka, albo czuje ucisk w klatce piersiowej. I nazywanie tego bez oceniania - zwykła obecność. Tak. Stała cicha praktyka, która nie wymaga żadnej wielkiej ceremonii, a jedynie niefiltrowanej obecności tu i teraz. Skoro jako ludzie stanowimy system tak ściśle połączonych naczyń, to jakie dokładnie archiwum energetyczne i jaką wibrację zupełnie nieświadomnie tworzymy dzisiaj w naszych domach dla pokoleń, które nadejdą po nas?
SPEAKER_00Czy zostawiamy im w spadku nasze gęste dylematy i wyparte lęki, skazując na rozpakowywanie cudzych matryoszek w przeszłości? Czy może jednak wykonujemy dzisiaj tę trudną pracę, by tworzyć przestrzenie, w których od razu już od samego progu czuć prawdziwą lekkość. Z tą refleksją zamykamy dzisiejsze głębokie zanurzenie w temat.
SPEAKER_02Dziękuję za wspólną chwilę w przestrzeniach istnienia. Jeśli czujesz niedosyt, książka jest dostępna na stronie dorotatu.pl do następnego spotkania.