Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam

Alkohol... okazjonalnie...?

Season 1 Episode 46

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 18:40
Tekst analizuje negatywny wpływ alkoholu na człowieka, kładąc szczególny nacisk na wymiar energetyczny i duchowy zamiast tylko na aspekty fizyczne. Autorka argumentuje, że nawet niewielkie ilości używek osłabiają ludzką świadomość, czyniąc jednostkę podatną na ataki ze strony mrocznych sił i bytów. Poprzez historię Oliwki przedstawiono proces utraty wolnej woli oraz uwięzienia duszy w przestrzeniach pełnych cierpienia i lęku. Picie zostało ukazane jako ucieczka od rzeczywistości, która prowadzi do odcięcia się od naturalnej intuicji i sygnałów płynących z ciała. Ostatecznie źródło sugeruje, że odzyskanie równowagi wymaga świadomej decyzji o uwolnieniu się od nałogu oraz wsparcia w procesie oczyszczania własnej energii.

Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam

SPEAKER_00

Witaj w przestrzeni Dorotyczyczonik. Słowa z bloga Dorota Titam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.

SPEAKER_03

Większość z nas uważa, że doskonale kontroluje to, co pije, prawda? I to dlaczego w ogóle po to sięga?

SPEAKER_01

Tak nam się wydaje.

SPEAKER_03

No właśnie, a co jeśli ta zupełnie niewinna, relaksująca lampka wina w piątkowy wieczór, to tak naprawdę dobrowolne oddanie kluczy do własnego umysłu.

SPEAKER_01

To jest mocne postawienie sprawy.

SPEAKER_03

Zazwyczaj, wiesz, kiedy mówimy o wpływie alkoholu, mamy przed oczami taki bardzo konkretny, czysto medyczny obraz. To trochę jak patrzenie na zdjęcie rentkenowskie.

SPEAKER_01

Dokładnie, widzimy wątrobę, żołądek, układ nerwowy.

SPEAKER_03

Lekarz może ci wręcz wskazać palcem na ekran, prawda i powiedzieć proszę spojrzeć, o tutaj jest problem, tu tkanka jest uszkodzona. Znamy to wszyscy na pamięć.

SPEAKER_01

Jasne, to jest takie bardzo zero-jedynkowe, namacalne podejście. Mamy fizjologię, biologię, wiesz, mierzalne wskaźniki z krwi i po prostu twarne dane z laboratorium. Wiemy, jak organizm metabolizuje etanol. Z tego punktu widzenia ocena sytuacji wydaje się stosunkowo prosta.

SPEAKER_03

I właśnie w tym bezpiecznym medycznym świecie królują określenia takie jak na przykład umiarkowanie. Że niby takie okazjonalne picie to nic wielkiego. Czasem wręcz w jakichś artykułach lifestyle'owych czytamy, że odrobina alkoholu dobrze wpływa na układ krążenia.

SPEAKER_01

Albo lampka wina na sen.

SPEAKER_03

Tak, albo po prostu pomaga zredukować stres po ciężkim dniu pracy, ale nasza dzisiejsza dogłębna analiza materiałów źródłowych zabierze nas w miejsce, w którym to metaforyczne zdjęcie rentkenowskie możemy po prostu zgnieść i wyrzucić do kosza.

SPEAKER_01

Zdecydowanie, to inna kategoria.

SPEAKER_03

Wchodzimy dzisiaj na terytorium, które proponuje nam zupełnie inny model rzeczywistości, i będziemy się opierać na niezwykle ciekawym wpisie z bloga o nazwie Dorota tu i tam, a nosi tytuł Alkohol okazjonalnie. Autorzy tego tekstu, czyli Dorota oraz osoba o imieniu Aleksander, przedstawiają tam perspektywę całkowicie energetyczną i duchową, i żeby było od razu jasne, wiesz, bo to ważne, naszym celem dzisiaj w ogóle nie jest ocena, czy ten system przekonań to jest jakaś obiektywna prawda. My po prostu chcemy zrozumieć mechanizmy, o których oni tam piszą. A teza jest, powiedzmy sobie szczerze, niezwykle radykalna.

SPEAKER_01

Oj, tak, bardzo radykalna. Z punktu widzenia tych koncepcji energetycznych, o których czytamy w tekście, alkohol nie ma absolutnie żadnych zalet, znaczy zero kompromisów.

SPEAKER_03

Ani trochę nic.

SPEAKER_01

Co więcej, wiesz, autorzy wskazują na pewien groźny mechanizm, takie iluzji, zwracają uwagę na to, że fizyczny powrót do normy, to jest pułapka.

SPEAKER_02

W jakim sensie?

SPEAKER_01

Kac mija i dokładnie fakt, że rano po imprezie bierzemy prysznic, wypijamy tę mocną kawę, mija ból głowy i znowu wiesz, funkcjonujemy w społeczeństwie, to wszystko daje nam fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

SPEAKER_03

Że wszystko wróciło na swoje miejsce.

SPEAKER_01

Właśnie. Tymczasem ten system pojęciowy, na którym dzisiaj bazujemy, zakłada, że na tym głębszym, niewidzialnym poziomie nasze naturalne struktury obronne są dalej rozerwane, są po prostu osłabione.

SPEAKER_03

Spróbujmy więc może zrozumieć, jak to rzekome rozerwanie działa w praktyce. Zanim w ogóle spojrzymy na same skutki, chyba musimy zapytać o przyczynę, prawda? Tekst stawia tu bardzo trafną, wręcz psychologiczną diagnozę, że robimy to najczęściej po to, żeby się na chwilę wyłączyć. W dzisiejszym świecie jesteśmy okrutnie przebodzicowani. Chcemy odciąć stres, ten zgiełk informacyjny. Po prostu chcemy zniknąć z problemami i zredukować napięcie, więc tak naprawdę zwyczajnie szukamy ucieczki od tego, co czujemy w naszym ciele.

SPEAKER_01

Tu widzisz, tu dochodzimy do sedna mechanizmu opisanego przez Dorotę. Autorka kładzie ogromny nacisk na to, że alkohol działa jak taki potężny wyłącznik, odcina nas od czucia własnego ciała. Z tej perspektywy ciało to nie jest tylko ten biologiczny skafander, to jest nasz najważniejszy komunikator, taki zaawansowany system radarowy, który bez przerwy skanuje otoczenie i informuje nas, czy jesteśmy bezpieczni, czy z ludźmi wokół wszystko gra, czy może lepiej brać nogi za pas.

SPEAKER_03

Wiesz, kiedy czytałam ten fragment w moich notatkach, przyszła mi do głowy pewna taka w sumie bardzo prosta analogia. Wyobraźmy sobie dom, w którym nagle zaczyna przeraźliwie wyć czujnik dymu. Dźwięk jest koszmarny, irytujący wwierca się w sam mózg, prawda? Nie pozwala zebrać myśli. Mamy ten potężny wyrzut kortyzolu.

SPEAKER_01

No budzisz się w panic.

SPEAKER_03

Właśnie, więc co robimy z punktu widzenia kogoś, kto szuka natychmiastowej ulgi? Wchodzimy na krzesło i po prostu brutalnie wyrwamy baterie z tego urządzenia.

SPEAKER_01

I ów, spokój.

SPEAKER_03

Nagle nastaje taka błoga, kojąca cisza. Ramiona nam opadają, odprężamy się, tylko że problem polega na tym, że wyciągnięcie baterii nie gasi pożaru, który właśnie trawi naszą kuchnię na dole.

SPEAKER_01

Dokładnie tak.

SPEAKER_03

Straciliśmy jedynie system wczesnego ostrzegania, więc znieczulając ciało alkoholem według tego tekstu stajemy się bezradni wobec tego, co faktycznie dzieje się dookoła nas.

SPEAKER_01

Świetne porównanie to naprawdę oddaje logikę autorki. Co ciekawe, wiesz, ten wątek rozwija też Aleksander, wskazując na pewien taki mroczny paradoks tej całej sytuacji.

SPEAKER_03

Jaki paradoks?

SPEAKER_01

Według jego przemyśleń im bardziej świadoma jest dana osoba, tym mocniej uderza w nią ten mechanizm odcięcia.

SPEAKER_03

Dlaczego?

SPEAKER_01

No bo pomyśl, skoro ten zaawansowany radar zostaje nagle wyłączony, powstaje u niej gigantyczna martwa strefa. I tutaj właśnie ujawnia się prawdziwe niebezpieczeństwo tego fizycznego powrotu do zdrowia, o którym mówiliśmy wcześniej.

SPEAKER_03

Że na zewnątrz niby wszystko jest ok.

SPEAKER_01

Tak, biologia wyczyści sobie krew z toksyn w te kilkanaście godzin, ale energetyka, ta cała subtelna tarcza obronna, ona odbudowuje się niezwykle powoli. Pęknięcia w niej zostają długo po tym jak minikac.

SPEAKER_03

Dobrze, skoro już mówimy o tych tarczach i pęknięciach, to tu pojawia się ogromny znak zapytania. Bo wyjęliśmy tę naszą baterię, mamy iluzję spokoju, ciało nie ostrzega, umysł dryfuje. Ale jeśli dom stoi otworem, a my nie mamy tej obrony, no to przed czym właściwie ta tarcza miała nas chronić? Z czym konkretnie my się tu mierzymy w tej rzeczywistości, którą autorka nazywa ciemnością.

SPEAKER_01

No właśnie.

SPEAKER_03

Bo brzmi to, przyznam szczerze, dość abstrakcyjnie. Jak ten mechanizm działa w takim powiedzmy codziennym życiu?

SPEAKER_01

Autorzy w ogóle używają pojęcia rysy, żeby opisać te ubytki w naszej przestrzeni. I według ich koncepcji uśpienie świadomości, wiesz to odcięcia alkoholem powoduje, że tracimy swoją integralność. Granice stają się po prostu przepuszczalne. Jak si to. O dokładnie i przez te luki swobodnie przenikają energię i wpływy z zewnątrz, autorka nazywa je zbiorczo ciemnością. Na początku to może być, wiesz, coś zupełnie niedostrzegalnego. Na przykład jakiś niewytłumaczalny spadek sił witalnych następnego dnia, takie poczucie dziwnego rozbicia, i to nie jest coś, co da się zrzucić tylko i wyłącznie na fakt, że organizm jest odwodniony.

SPEAKER_03

Rozumiem.

SPEAKER_01

Te konsekwencje narastają stopniowo, ale załatanie takich dziur to proces wymagający dużo więcej wysiłku i czasu niż po prostu wypicie elektrolitów.

SPEAKER_03

I w tym miejscu, muszę zwrócić uwagę na coś, co wydało mi się w tym tekście po prostu najbardziej kontrintuicyjne.

SPEAKER_01

Słucham.

SPEAKER_03

Kiedy my w takiej debacie publicznej rozmawiamy sobie o szkodliwości picia, zawsze skupiamy się na substancji i na ilości, prawda? Liczymy te mililitry, liczymy procenty, jak często ktoś pije. Tymczasem artykuł sugeruje nam coś, co kompletnie wywraca tę naszą logikę do góry nogami. Z tekstu wynika, że równie ważne, a może z tej ezoterycznej perspektywy, decydujące jest to, z kim przebywamy w trakcie tego znieczulenia.

SPEAKER_01

Bardzo ważny punkt.

SPEAKER_03

Czyli samo wypicie to jedno, ale prawdziwe zagrożenie pojawia się w interakcji. Zaraz, czyli to nie tylko kwestia tego, co pijemy, ale z kim. Jak to środowisko może na nas wpływać, skoro i tak jesteśmy, jak ustaliliśmy, odcięci odczucia.

SPEAKER_01

Tu widzisz, pojawia się niesamowicie ciekawe zjawisko kumulacji. Dorota analizuje je naprawdę wnikliwie. To, co jest tutaj fascynujące, to właśnie koncepcja kumulacji.

SPEAKER_03

Wyjaśnisz to bliżej.

SPEAKER_01

Wyobraź sobie, że ktoś siedzi przy stole z ludźmi, którzy mają w sobie, jak określa to Blok, wiele ciemności, noszą w sobie destrukcyjne wzorce i sami otwierają szerokie przejścia na takie negatywne wpływy. Zgodnie z tym materiałem, taki nasz nieświadomy, odcięty człowiek zostaje wręcz wciągnięty w tę dynamikę.

SPEAKER_03

Czyli to działa jaki taki energetyczny prąd morski.

SPEAKER_01

Bo nawet jeśli fizycznie wydaje nam się, że panujemy nad sytuacją, no wiesz, potrafimy normalnie rozmawiać, nikt nie bełkocze, kontrolujemy ruchy. Tak, ale nasza ta niechroniona przestrzeń i tak wchodzi w rezonans z otoczeniem. Zostajemy włączeni w to potężne, negatywne otwarcie tych innych osób wokół nas.

SPEAKER_03

Niesamowite.

SPEAKER_01

Według autorów właśnie w takich bardzo niepozornych momentach przekraczana jest ta granica. Uzależnienie nie zaczyna się, gdy drżą komuś ręce, zaczyna się od tego nieświadomego oddania własnej suwerenności na rzecz grupy.

SPEAKER_03

OK, brzmi to logicznie w ramach tego systemu, ale bądźmy przez chwilę takimi adwokatami diabła, bo słuchając o tych rysach, otwarciach, traceniu suwerenności, dla wielu osób to na pewno brzmi jak czyste, filozoficzne dywagacje.

SPEAKER_01

No tak, ezoteryka.

SPEAKER_03

Bardzo łatwo można wzruszyć ramionami. Uznać, że to zbiór luźnych metafor, ubranych w jakieś takie uduchowione słownictwo. Ale autorka bloga, ona chyba się spodwała takiego sceptycyzmu, bo przechodzi do bardzo drastycznej praktyki.

SPEAKER_01

O i tak, to jest najmocniejszy fragment tekstu.

SPEAKER_03

Opisuje studium przypadku, które ma nam to wszystko zobrazować. Zobaczmy więc, jak według autorki wygląda to takie zaplecze naszej zwykłej, wesołej imprezy.

SPEAKER_01

To jest historia dziewczyny imieniem Oliwka. Autorka z detalami opisuje zdarzenie, kiedy w środku nocy po prostu leżała w łóżku i usłyszała krzyk. Wołanie: Dorota, Dorota.

SPEAKER_03

Zaraz w sensie tak w głowie ją usłyszała?

SPEAKER_01

Tak, sprawdziła telefon. Wiesz, nic tam nie było. Żadnych wiadomości, ale jako osoba, która pracuje z takimi energiami, szybko pojęła, że to jest krzyk na poziomie pozafizycznym.

SPEAKER_03

Telepatycznym.

SPEAKER_01

Zgadza się. Następnego dnia okazało się, że Oliwka dokładnie w tamtym momencie piła alkohol z osobami, które autorka uznała za wręcz niebezpieczne, bliskie tej ciemnej stronie.

SPEAKER_03

I tutaj znowu muszę zachować taki trochę zdrowy rozsądek naszego słuchacza, bo ta wizja, którą rzekomo Dorota widziała, to jest po prostu materiał na mroczny horror. Z moich notatek wynika, że to były jakieś makabryczne obrazy, co ona tam dokładnie zobaczyła.

SPEAKER_01

No zobaczyła oliwkę uwięzioną w jakiejś ciemnej przestrzeni. I to tak fizycznie przykutą potężnymi łańcuchami do ściany.

SPEAKER_03

Prawdziwymi łańcuchami.

SPEAKER_01

Tak, tak to odebrała energetycznie. A po drugiej stronie tych łańcuchów znajdowały się takie istoty, które się po prostu bawiły jej kosztem. I tu jest najważniejszy element. Dorota twierdzi, że rozpoznała w tych bytach świadomość osoby, z którą Oliwka w świecie fizycznym siedziała przy tym stole i piła.

SPEAKER_03

Nieźle, to jest naprawdę przerażające.

SPEAKER_01

Tak, a te istoty, wiesz, popuszczały lekko te łańcuchy, żeby dać Oliwce taką fałszywą nadzieję, że ucieknie, a potem brutalnie ją szarpały do tyłu. Chodziło o upodlenie jej, zniszczenie godności. Według autorki dusza Oliwki była sparaliżowana, mogła tylko krzyczeć o pomoc.

SPEAKER_03

Muszę tutaj stanowczo zaingerować, bo tutaj robi się naprawdę ciekawie. Niezależnie czy to są dosłowne łańcuchy wastralu, czy psychologiczna metafora toksycznej relacji, no to mamy potężny dysonans.

SPEAKER_01

Co masz na myśli?

SPEAKER_03

Zwróćmy uwagę na jeden malutki szczegół w tekście. Oliwka wypiła tamte wieczoru podobno zaledwie kilka kieliszków. Rozumiesz. Przecież dla przeciętnego człowieka w naszej kulturze kilka kieliszków to jest relaks. A tutaj autorka opisuje przy tym całkowitą degradację duszy. Przepaść między tym, co jest społecznie akceptowalne, a tym opisem z bloga, jest gigantyczna. Ską w ogóle taka dysproporcja?

SPEAKER_01

Wiesz, ona wynika wprost z tego, o czym mówiliśmy na samym początku. W tej koncepcji w ogóle nie ma znaczenia, czy wypijesz pół litra wódki, czy lampkę wina.

SPEAKER_03

Liczy się sam akt odcięcia.

SPEAKER_01

Zgadza się. Znaczenie ma ta intencjonalna rezygnacja z ochrony w obecności niewłaściwych ludzi. Ten szokujący kontrast ma nami trochę potrząsnąć.

SPEAKER_03

Rozumiem.

SPEAKER_01

I wracając do tej historii, wiesz, autorka wniknęła w ten wizję, odnalazła oliwkę i zdołała te łańcuchy energetycznie przeciąć, odciąć ją od tego ataku.

SPEAKER_03

Aha, czyli Dorota wpada z metaforycznym mieczem, tnie kajdany, no i co? Koniec historii, Oliwka jest wolna i wszystko jest super.

SPEAKER_01

Absolutnie nie. I to jest chyba najważniejsza lekcja z całego tego zdarzenia. Pomoc z zewnątrz, to ucięcie łańcuchów to była tylko szansa. To wcale nie załatwiło sprawy.

SPEAKER_03

To czego jeszcze brakowało?

SPEAKER_01

Według tekstu zaraz po tym uwolnieniu zwięzów kluczowa była reakcja samej Oliwki. Dziewczyna musiała wewnętrznie w pełni świadomie wyrazić własną wolę.

SPEAKER_03

Wolę wyjścia z tego.

SPEAKER_01

Tak. Co ciekawe, to słowo wola jest w tekście pisane wielką literą. Musiała zadeklarować chęć powrotu do siebie.

SPEAKER_03

Czyli to nie jest tylko takie bierne czekanie na ratunek.

SPEAKER_01

Zdecydowanie nie. Uwolnienie wymagało od oliwki potężnej pracy, ponownego zebrania swojej energii.

SPEAKER_03

Wiesz, co ta historia, mimo że jest mroczna, to strukturalnie kończy się dobrze. Ktoś prosi o pomoc, dostaje ją, odzyskuje sprawczość, wyraża tę wielką wolę, wszystko pięknie, ale przecież to natychmiast otwiera nam zupełnie inny potężny problem, z jakim my zmagamy się często na co dzień.

SPEAKER_01

Masz na myśli ludzi uzależnionych?

SPEAKER_03

Tak, co w sytuacji, kiedy obok nas są ludzie uwikłani w wieloletni, ciężki nauk. Oni tkwią w tej metaforycznej ciemności, ale w świecie fizycznym całkowicie zaprzeczają problemowi wyparcie. No właśnie. Oni telepatycznie na pewno o żadną pomoc nie wołają. I tu autorzy wprowadzają nas w niezwykle głęboką debatę nad tak zwanym prawem wolności.

SPEAKER_01

Zgadza się, to jest chyba główny konflikt drugiej części wpisu. Aleksander i Dorota mają tutaj różne punkty widzenia na to, czy wolno pomagać komuś, kto tego odmawia?

SPEAKER_03

I co uważa Aleksander?

SPEAKER_01

Aleksandr ma bardzo takie rygorystyczne stanowisko. Wierzy, że fundamentalnym prawem duszy jest wolna wola. Wolno ci wybrać drogę światła i miłości, ale wolno ci też wybrać drogę całkowitego cierpienia i samozniszczenia.

SPEAKER_03

Szczerze, rozumiem logikę tego w takiej powiedzmy, teorii abstrakcyjnej, ale na chłopski rozum z perspektywy rodziny alkoholika chociażby to brzmi strasznie brutalnie. No brzmi. Przyto jest tak, jakby usprawiedliwiać własną bezczynność, prawda? Zostawmy go na ulice, niech zamarznie, bo jego dusza chce doświadczyć upadku, to jednak budzi taki mój wewnętrzny sprzeciw.

SPEAKER_01

Uderzenie w to dno ma być potężnym wstrząsem, takim, który przyniesie w końcu głębokie przebudzen. Dlatego Aleksander twierdzi, że ratowanie na siłę jest wchodzeniem z butami w proces rozwoju tej duszy?

SPEAKER_03

I wiesz co, całe szczęście tu Dorota jest bardzo mocną, bardzo konkretną kontrą, która ma ogromny sens w psychologii uzależnień.

SPEAKER_01

Tak, ona uderza w samo sedno.

SPEAKER_03

Bo Dorota wprost podważa ten fundament wolnej woli uzależnionego. Pyta, wiesz, jak w ogóle możemy mówić o wolnym wyborze u kogoś, kto cały system decyzyjny jest przejęty przez oprogramowanie lęku i nałogu. Ta wola przecież jest uwięziona, zaprogramowana na szukanie ucieczki w kieliszku, więc jak w takiej sytuacji mieć wolny wybór? Przecież oni tkwią w klatce i nawet nie widzą prędów.

SPEAKER_01

To jest świetny punkt. I on ściąga tę naszą filozoficzną debatę na Ziemię.

SPEAKER_03

Ostatecznie jednak oboje dochodzą do wspólnej konkluzji.

SPEAKER_01

Zgadzają się, że naprawie wolności można ingerować. Zewnętrzna interwencja może zadziałać, ale tylko jako pewien impuls. Zobacz, to jak z uwięzieniem w ciemnym, zarygglowanym pokoju. Pomoc nie polega na wyciągnięciu kogoś stamtąd na siłę, za kołnierz, to raczej rozchylenie ciężkich zasłon tylko na ułamek sekundy, uderzenie światła.

SPEAKER_03

Żeby dać mu mikro szansę na przejrzenie na oczy.

SPEAKER_01

Dokładnie. Dajesz mu moment przebłysku, w którym jego umysł widzi przez chwilę sytuację bez znieczulenia, i wtedy ta osoba może zdecydować, czy coś z tym robi. Ale ten ostateczny krok, ta ciężka praca, zawsze leży po stronie uzależnionego.

SPEAKER_03

Niesamowicie ciekawe. Dzisiejsza analiza to po prostu doskonały impuls, żeby z nieco większą odwagą spojrzeć na to, co próbujemy przed sobą ukryć. Dziękuję Wam bardzo za tę wspólną analityczną podróż i do usłyszenia przy następnym wyzwaniu.

SPEAKER_00

Dziękuję, do usłyszenia. Dziękuję Ci za wspólnie spędzony czas. Niech to co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia.