Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam

Czego oczekujesz od innych?

Season 1 Episode 50

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 14:05
Autorka tekstu rozważa koncepcję wolności od wzajemnych oczekiwań, uznając je za barierę dla autentycznej miłości i empatii. Według niej narzucanie innym własnych wizji prowadzi do frustracji oraz spadku energii, gdy rzeczywistość nie pokrywa się z założonym planem. Wpis kładzie szczególny nacisk na zachowanie równowagi wewnętrznej w obliczu presji społecznej, zwłaszcza podczas okresu świątecznego. Dorota zachęca do asertywnego odrzucania cudzych projekcji, co pozwala na życie w zgodzie z własnymi potrzebami. Ostatecznym celem tych refleksji jest osiągnięcie stanu duchowej czystości, w którym relacje z ludźmi opierają się na szczerej komunikacji zamiast egoistycznych wymagań. Całość stanowi apel o odnalezienie osobistej swobody i wyzwolenie się z emocjonalnych ciężarów narzucanych przez otoczenie.

Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam

SPEAKER_02

Witaj. W przestrzeni Dorotyczyszonik. Słowa z bloga Dorotuitam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.

SPEAKER_01

Czego oczekujesz od innych. I naszą misją na dzisiaj jest wiesz, rozebranie na czynniki pierwsze tych wszystkich psychologicznych, no i w sumie też energetycznych kosztów, jakie ponosimy przez to, że wiecznie mamy jakieś oczekiwania wobec otoczenia.

SPEAKER_00

Dokładnie, to jest temat, z którym każdy z nas się zderza, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego na co dzień sprawy.

SPEAKER_01

No jasne, i spróbujemy też znaleźć tę bardzo cienką granicę między prawdziwą miłością a takim powiedzmy dość sprytnie ukrytym egoizmem. Okej, rozpakujmy to, wyobraźmy sobie życie, w którym budzimy się rano i tak po prostu nie oczekujemy absolutnie niczego od innych ludzi. To brzmi jak jakaś przepiękna utopia, czy może wręcz przeciwnie, gotowa recepta na totalny chaos.

SPEAKER_00

Wiesz, powiem ci, że ten pierwszy opór przed takim pomysłem jest całkowicie zrozumiały. Kiedy zderzamy się z taką wizją świata bez oczekiwań, nasz umysł od razu krzyczy, nie ma opcji.

SPEAKER_01

Ale żeby w ogóle nadać temu taki sensowny kontekst, to sama autorka wpisu przyznaje, że kiedy zadała sobie w głowie to pytanie o oczekiwania, to najpierw poczuła tam dosłownie pustkę.

SPEAKER_00

Pustkę. W jakim sensie?

SPEAKER_01

W takimże z takiego głębszego poziomu siebie, ona tak naprawdę niczego od nikogo nie żąda. Ale wiesz, żeby w ogóle pójść dalej, musimy tu zrobić takie bardzo wyraźne cięcie. Bo często mylimy dwie rzeczy. Normalna komunikacja to absolutnie nie jest to samo, co nakładanie na kogoś oczekiwań.

SPEAKER_00

Czekaj, to musimy to na moment zatrzymać. Jak my w ogóle mamy to rozróżnić? Przecież nie możemy nagle przestać w ogóle prosić ludzi o cokolwiek.

SPEAKER_01

No oczywiście, że nie. No bo wtedy wyjdzie, że się nie komunikujemy wcale, więc jak odróżnić taką normalną prośbę od tego powiedzmy nakładania wyobrażeń.

SPEAKER_00

Zwyczajna komunikacja opiera się na tym, że dajesz komuś wolność. Pytasz o coś, wymieniasz się informacjami. Mówisz na przykład, hej, potrzebuję pomocy przy tym projekcie, bo się nie wyrabiam. I tu pojawia się kluczowa różnica: Dajesz tej osobie prawo, żeby odmówiła.

SPEAKER_01

Aha, czyli mówię, czego chce, ale akceptuje, że ktoś może mieć inny plan.

SPEAKER_00

Dokładnie tak. A nakładanie oczekiwań to jest zupełnie inna bajka. To jest sytuacja, w której projektujemy na drugą osobę nasz gotowy, wymyślony w głowie scenariusz. Wymagamy nie tylko tego, co ta osoba ma zrobić, ale wiesz, jak ma przy tym wyglądać, czy ma się uśmiechać, jakich słów ma użyć, to jest pisanie dla kogoś roli.

SPEAKER_01

Czyli to już nie jest relacja, tylko takie reżyserowanie życia pod siebie. I skoro wiemy, że to są dwie zupełnie różne rzeczy, to spójrzmy, dlaczego to nakładanie oczekiwań jest według autorki aż tak złe. Bo ona stawia tam bardzo mocną tezę, prawda? komuś życia, to wcale nie jest miłość.

SPEAKER_00

Oj tak, to jest ten moment, gdzie tekst staje się dość niewygodny, bo autorka idzie wręcz o krok dalej i przyrównuje to do po prostu do egoizmu. Wow, to mocne słowo. Mocny, ale trafne. Bo zobacz, jeśli zaspokajamy tylko swoje potrzeby i czekamy na te z góry założoną reakcję tej drugiej strony, to gdzie tu jest w ogóle empatia? Totalnie ignorujemy fakt, że ten drugi człowiek może mieć gorszy dzień, może być zmęczony.

SPEAKER_01

Robimy z niego taki trybik w maszynie do spełniania naszych wizji.

SPEAKER_00

Właśnie o to chodzi. I autorka nazywa ten pożądany stan czystością w miłości, czyli relacją bez tego sztucznego układania scenariuszy.

SPEAKER_01

I muszę tu trochę wejść w rolę takiego adwokata diabła. Bo wyobraźmy to sobie w praktyce, na przykład w pracy.

SPEAKER_00

Dobra, dajesz.

SPEAKER_01

Mamy menedżera projektu. I ten menedżer wchodzi rano na spotkanie, staje przed zespołem i mówi: słuchajcie, róbcie sobie, co chcecie, ja nie mam żadnych oczekiwań co do terminów, po prostu zobaczymy, co z tego wyjdzie. No przecież to był totalny upadek każdego projektu. Jak to podejście w ogóle ma rację bytu w społeczeństwie.

SPEAKER_00

To fascynujące, bo to jest klasyczny błąd, który popełniamy w myśleniu o relacjach. Ty podałaś przykład zawodowy. A w pracy mamy kontrakt. Ustalasz terminy, zakres obowiązków, jest wynagrodzenie, to jest ta zdrowa komunikacja i umowa, o której mówiliśmy na początku.

SPEAKER_01

Okej, czyli praca to układ.

SPEAKER_00

Dokładnie tak. Praca to układ. Ale na blogu rozmawiamy o relacjach międzyludzkich, o rodzinie, o partnerach. I tutaj te sztywne oczekiwania działają jak trucizna, na autentyczność. Nie możesz komuś narzucić z góry, jak ma zareagować emocjonalnie na to, co robisz.

SPEAKER_01

A tu zaczyna się to naprawdę ciekawe. No bo załóżmy, że mamy ten nasz piękny scenariusz w głowie. Ale życie to życie. Zderzamy się z rzeczywistością i coś idzie nie tak. Ta reakcja łańcuchowa rozczarowań w tekście to jest po prostu majster sztyk opisu.

SPEAKER_00

Tak, ten moment zderzenia jest fenomenalnie uchwycony. I wiesz, on jest w zasadzie nieunikniony, bo rzeczywistość rzadko dopasowuje się do naszych wizji.

SPEAKER_01

No dokładnie, mamy ten misterny plan, ktoś rano budzi się chory, albo jedziemy do sklepu i zamykają nam go przed samym nosem, albo nagle odwołują spotkanie, wszystko się sypie. I autorka używa tam takiego świetnego, życiowego słowa mówi, że po prostu robi się wielki klops.

SPEAKER_00

Klops, dokładnie. I to jest ten moment, gdzie następuje drastyczny spadek wibracji. Zaczyna się frustracja, nerwy.

SPEAKER_01

No i wjeżdżają te nasze słynne fochy.

SPEAKER_00

O tak, foch to podstawa. Ale tak z perspektywy psychologii, to, co tu się wydarza, jest wieszczystą biologią. Nasz mózg miał obiecany jakiś tam konkretny rezultat, a nagle traci poczucie kontroli. Więc organizm reaguje złością, bo ten jego misterny plan został zburzony.

SPEAKER_01

Ale wiesz co, z drugiej strony to jest tak strasznie absurdalne. No bo sklep zamknęli, powiedzmy, bo była awaria prądu, to jest fakt fizyczny. A my stoimy tam przed tą roletą i traktujemy to tak, jakby ten sklep zrobił to specjalnie, żeby nas obrazić. Jesteśmy obrażeni na cały świat?

SPEAKER_00

Gdzie w tym wszystkim w tej naszej złości o to, że plan nie wypalił, podziewa się w ogóle jakaś troska o drugiego człowieka.

SPEAKER_01

No tak, bo na przykład ktoś zachorował.

SPEAKER_00

Właśnie. Wyobraź sobie, że ktoś z twoich bliskich dzwoni, że nie przyjdzie, bo ma wysoką gorączkę. A u Ciebie pierwsza emocja to nie jest, o jej, czy dobrze się czujesz, tylko no super, zmarnowałam tyle jedzenia, zepsuty wieczór. Te oczekiwania są, wiesz, one są tylko taką zasłoną dymną dla naszej własnej niewygody.

SPEAKER_01

A człowiek po drugiej stronie w ogóle znika, bo skupiamy się na sobie. Żeby odejść od samej teorii i pokazać to na takim mega mocnym życiowym przykładzie, z materiału przyjrzyjmy się przygotowaniom świątecznym, bo to jest chyba poligon doświadczalny dla tych wszystkich oczekiwań.

SPEAKER_00

O, to zdecydowanie. Zresztą autorka, co jest ważne, zaznacza, że wcale nie uważa się za katoliczkę, więc te religijne przygotowania to nie jest jej bajka.

SPEAKER_01

Tak, ale mimo to, i tu opisuję te dwie niesamowite sytuacje, jest fizycznie wciągana w tę atmosferę napięcia. Wiesz, pierwsza z nich to dla mnie czysty kosmos. Wyobraź to sobie jasne, ma ciszę i spokój. I nagle w ułamku sekundy przez słuchawkę, wiesz, jak wirus ląduje w jej głowie ta przerażająca wizja. Kuchnia mąka wszędzie, mak, góry łazanek, garnki z barszczem, taki po prostu przedświąteczny szał. I nagle orientuje się, że przecież to nie są jej plany, tylko ktoś z bliskich jej to dosłownie wrzucił do głowy przez telefon, bo sam uważał, że tak ma być.

SPEAKER_00

To jest genialny przykład tego, jak subtelnie, a jednocześnie agresywnie działa nakładanie oczekiwań. Ale ta druga sytuacja w samochodzie jest jeszcze lepsza, bo tu wchodzi odpowiedź ciała.

SPEAKER_01

O tak, w samochodzie.

SPEAKER_00

Wyobraź sobie, ona jedzie autem. Zwykły, jakiś tam drobny objazd, nic specjalnego. I nagle czuje taki lodowaty ścisk w brzuchu. Jakby wiesz, potężny zastrzyk stresu, w głowie pojawia się ta panika, ile rzeczy jeszcze do zrobienia, że musi zdążyć.

SPEAKER_01

Bo to jest, wiesz, jak o tym pomyślałam, to przyszła mi do głowy analogia takiego mentalnego bluetofa.

SPEAKER_00

Mentalny bluetooth, rozwiń to.

SPEAKER_01

No, bo siedzisz w swoim aucie na spokojnie i nagle z samochodu obok, czyjś telefon na siłę absolutnie bez twojej zgody, paruje się z Twoim systemem i puszcza na full swoją playlistę. To jest to samo: cudzy stres, ten cały pośpiech, że trzeba zdążyć z przygotowaniami po prostu nagle zderza się z naszym umysłem i wmusza nam te myśli o łazankach i sprzątaniu.

SPEAKER_00

Ta rodzina uważa, że tak trzeba żyć, więc to u nich naturalne, że to projektują na zewnątrz. I my często myślimy, że to my jesteśmy tacy zestresowani, ten oddech nam przyspiesza, a tak naprawdę my tylko przejęliśmy czyjś niepokój z otoczenia.

SPEAKER_01

Okej, no to skoro mamy już włączony ten nasz radar, umiemy wyłapać tce myśli, to jakie autorka proponuje rozwiązanie? Bo ono jest, powiedzmy sobie szczerze, dość radykalne.

SPEAKER_00

Jest bardzo radykalne. I to jest ten etap, w którym autorka przechodzi wręcz do ofensywy, jeśli chodzi o obronę własnych granic. Kiedy wyłapuje te cudze oczekiwania, to po prostu podejmuje decyzję o takim bezwzględnym zwrocie.

SPEAKER_01

Czyli co robi?

SPEAKER_00

Mówi: nie ściągamy to i oddajemy z powrotem właścicielowi tych myśli. Wszystko to, co nie jest jej, a co zaburza ten spokój, wraca do nadawcy.

SPEAKER_01

To brzmi trochę jak wiesz co, jak taka reklamacja kurierska, odsyłam paczkę z etykietą nie zamawiałam tej presji, proszę zabrać to z powrotem, ale to jest to radykalne rozwiązanie, o którym wspomniałam. Ona pisze, że decyduje się na przebywanie w wolności od oczekiwań. I mówi, że jeśli coś jej sprawia radość, to to robi z uśmiechem. Ale jeśli w jakiejś sytuacji robi się jej nagle i to jest świetne słowo, ciasno, to ona po prostu wychodzi z takiej sytuacji. I co najważniejsze, pisze, że wychodzi całkowicie bez tłumaczenia się. I tu muszę zapytać. Więc co to wszystko oznacza w praktyce? Bo przecież wyjście z pokoju bez słowa wyjaśnienia, jak robi się duszno, no to brzmi jak prosty przepis na spalenie wszystkich mostów i całkowite zerwanie kontaktów z ludźmi.

SPEAKER_00

Jeśli połączymy to z szerszym kontekstem całego tekstu, to obraz robi się jednak trochę inny. Rozumiem ten strach, że to brzmi jak izolacja czy obrażanie się. Ale tutaj tak naprawdę chodzi o odzyskanie swojej suwerenności. Zobacz, co się dzieje, jak zaczynamy się w takich sytuacjach tłumaczyć.

SPEAKER_01

No zaczyna się cała debata, argumenty.

SPEAKER_00

Właśnie. Zaczynasz się tłumaczyć z tego, dlaczego nie chcesz uczestniczyć w jakimś chorym pędzie. I od razu dajesz tej drugiej stronie przyzwolenie, by zaczęła oceniać Twoje powody.

SPEAKER_01

Wciągają cię w tę swoją grę.

SPEAKER_00

Zdecydowanie, autentyczna relacja nie polega na tym, że zmuszamy się do wchodzenia w cudze scenariusze tylko po to, żeby kogoś zadowolić. Więc to wyjście bez tłumaczenia to nie jest ucieczka. To jest taki twardy reset, który mówi przepraszam, ale ja w tym teatrze nie gram.

SPEAKER_01

I to ma niesamowity sens. Dobrze, musimy to teraz zebrać jakoś wszystko w jedną spójną całość. Przeszliśmy od uświadomienia sobie, jak niszczycielską siłę mają te nasze codzienne oczekiwania wobec innych.

SPEAKER_00

Oddzieliliśmy też jasno tę autentyczną miłość od takiego dość wyrachowanego planowania komuś życia, żeby nam było wygodnie.

SPEAKER_01

Tak, i potem ten fantastyczny motyw z cudzymi myślami, z tym narzucaniem innym swojej wizji gotowania łazanek, czy tego ogromnego świątecznego pędu, gdzie to napięcie dosłownie wdziera się w nasz własny układ nerwowy, jak ten mój mentalny Bluetooth. No i to radykalne, na maksa stanowcze odsyłanie tych myśli do właścicieli.

SPEAKER_00

To prawda, bo świadomość tego mechanizmu to jest chyba dzisiaj jedna z najważniejszych umiejętności, żeby chronić swoją po prostu własną równowagę i żeby nie dać się wciągnąć w ten wir cudzego stresu.

SPEAKER_01

Dokładnie. I zostawimy słuchaczy z pewną prowokacyjną myślą na koniec, która zmusza do bardzo głębokiej refleksji po dzisiejszej analizie. Gdyby tak, gdyby każdy z nas z dnia na dzień usunął z własnego harmonogramu absolutnie wszystkie te decyzje i działania, które podejmujemy w życiu wyłącznie po to, żeby mniej lub bardziej świadomie spełnić jakieś niewypowiedziane oczekiwania innych ludzi.

SPEAKER_00

O tak, to jest mocne.

SPEAKER_01

No właśnie. To wiesz, warto się zastanowić, jak wiele z naszego obecnego życia w ogóle ostałoby się na tej liście. I co chyba w tym wszystkim najciekawsze, czy w ogóle potrafilibyśmy rozpoznać tę osobę, która nagle wyłoniłaby się z tej wielkiej pustki.

SPEAKER_02

Dziękuję ci za wspólnie spędzony czas. Niech to, co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia.