Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Historie codziennego życia, które wspierają w poznaniu siebie i zrozumieniu naszych reakcji. Artykuły są na stronie https://www.dorotatuitam.pl Zachęcam do przesłuchania.
Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam
Szczerość
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam
Witaj w przestrzeni Dorotyczyszczonik. Słowa z bloga Dorota tuitam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.
SPEAKER_01Ok, rozpakujmy to. Wszyscy wokół ciągle powtarzają, że chcą usłyszeć nagą, brutalną prawdę.
SPEAKER_02To chyba jedna z najczęstszych deklaracji we współczesnych relacjach.
SPEAKER_01No właśnie. Ale co jeśli powiedzenie komuś tej prawdy prosto w oczy nie tylko niszczy nasze więzi, ale sprawia, że w niewyjaśnionych okolicznościach zaczynamy fizycznie chorować.
SPEAKER_02Brzmi to niemal jak scenariusz filmów, a nie jak codzienna komunikacja.
SPEAKER_01Dokładnie. Dzisiejsza dogłębna analiza zawiera nas w niezwykle osobiste, no i szczerze mówiąc, bardzo niewygodne rejony psychologii i energetyki. Misją naszego dzisiejszego spotkania jest zbadanie ukrytych, bardzo zaskakujących kosztów bycia w 100% szczerym. To absolutnie nie jest kolejny typowy poradnik o asertywności. Bierzemy dzisiaj na warsztat tekst z bloga Dorota Tutaj zatytułowany Szczerość czy szczerość się opłaca.
SPEAKER_02Ten tekst bardzo płynnie łączy psychologi, powiedzmy, behawioralną, z mocną ezoteryką i pracą z ludzką energią.
SPEAKER_01I to zderzenie jest niesamowite. Główny dylemat zarysowuje się od samego początku. Prjaciłka autorki stwierdza bez ogródek, że bycie szczerym zwyczajnie się nie opłaca, ponieważ to zawsze boli i grozi potężnym rykoszetem.
SPEAKER_02Właśnie pojęcie rykoszetu jest tutaj kluczowe. Autorka stawia brutalną tezę, że większość z nas absolutnie nie jest gotowa na przyjęcie prawdy, nawet jeśli sami bardzo głośno się jej domagamy.
SPEAKER_01Zanim w ogóle wejdziemy w te energetyczne sprawy, zastanówmy się, dlaczego ludzie tak źle reagują na coś, o co sami z własnej woli proszą.
SPEAKER_02Zjawisko to autorka doskonale tłumaczy na przykładzie własnej osobistej transformacji. Pisze, że przez długi czas była w swoich relacjach klasyczną dyplomatką. Uważnie dobierała słowa, jedynie delikatnie wskazywała kierunek, żeby broń Boże nie urazić rozmówcy.
SPEAKER_01Ale z czasem z tego zrezygnowała. Postanowiła zrzucić dyplomatyczną maskę i zaczęła mówić bezpośrednio.
SPEAKER_02No i eksperyment przyniósł bardzo ciekawe rezultaty.
SPEAKER_01Oj, przyniósł! Kiedy ludzie proszą, wiesz, w stylu bądź ze mną wreszcie szczera, a potem faktycznie zderzają się z tą prawdą, następuje wielka cisza, obraza, zaprzeczenie, albo to zjawisko, które autorka nazywa taką wrzutką energetyczną.
SPEAKER_02Dokładnie, ten moment uderzenia w ścianę to jest esencja problemu.
SPEAKER_01Przypomina mi to trochę sytuację, wyobraźmy sobie wyjście do meksykańskiej restauracji. Ktoś zamawia najostrzejsze, po prostu piekielnie ostre danie w menu.
SPEAKER_02Żeby się popisać.
SPEAKER_01Tak, wszyscy chcą tego spróbować, dają radę, ale gdy przychodzi co do czego i gość bierze pierwszy kęs, no to podniebienie płonie i nagle pojawia się wielki żal i awantura w stronę kucharza, że zaserwował coś takiego.
SPEAKER_02Fantastyczna analogia. Bardzo trafna, bo ten kucharz podał dokładnie to, o co go poproszono. Co fascynujące w tym przypadku z psychologicznego punktu widzenia, ludzie domagający się opinii rzadko szukają obiektywnej perspektywy.
SPEAKER_01A czego szukają?
SPEAKER_02Walidacji. Głównie tak, szukają klepnięcia po plecach, szukają potwierdzenia własnej iluzji. Kiedy słyszą fakty, rozbijające tę iluzję, budzi się u nich ogromny ból psychiczny, co oznacza, że ewidentnie brakuje im dystansu do siebie.
SPEAKER_01Czekaj, zaraz wrócę do tego sformułowania wrzutka, bo z jednej strony mamy taką psychologiczną defensywę, gdzie ego krzyczy, że nie ty nie masz racji, ale źródło mówi też o wrzódce. Czy to jest po prostu obrona czy coś grubszego?
SPEAKER_02Zdecydowanie coś grubszego. Autorka analizuje ten brak równowagi u odbiorców i zauważa, że słuchacz, nie mogąc znieść tej prawdy, wytwarza negatywną, bardzo ciężką emocję. I on nie zostawia je w sobie.
SPEAKER_01Znaczy co, celuje nią we mnie?
SPEAKER_02Właśnie. Dosłownie przerzuca tę ciężką wibrację, złość, lęk na nadawc, który miał czelność powiedzieć mu prawdę. Słuchacz zachowuje się jak ktoś, kto rzuca oskarżeniami na lewo i prawo, oddając swój dyskomfort osobie szczerej.
SPEAKER_01O wow! Czyli uderza w nas rykoszetem po prostu dlatego, że odpowiedzieliśmy na zadane pytanie. I tu robi się naprawdę ciekawie, bo wchodzimy na nowy poziom. Autorka twierdzi, że ta wrzutka energetyczna ma natychmiastowe odzwierciedlenie w naszej fizjologii.
SPEAKER_02Zgadza się: ciało jako radar energetyczny.
SPEAKER_01Brzmi niesamowicie. Ciało natychmiast odpowiada na ukryte intencje i myśli naszego rozmówcy. Tekst podaje bardzo specyficzne, no powiem szczerze, dość zbijające stropu przykłady.
SPEAKER_02Ciekawy jestem, jak ty do nich podchodzisz jako gospodyni.
SPEAKER_01Z ogromnym entuzjazmem, ale i lekkim dystansem. Autorka podaje przykład spuchniętej kostki albo nagłego bólu nogi. Twierdzi, że pojawia się to w momencie, gdy rozmówca chce nas pociągnąć za sobą w dół, albo sprawić, żebyśmy znaleźli się w tej jego niechcianej, trudnej sytuacji? Wyobraźmy to sobie w praktyce. Siedzimy na kawie z przyjaciółką, mówimy jej bolesną prawdę, ale w środku kipi, a nam nagle puchnie noga. No, bo jako osoba, która jednak lubi twarde fakty, zastanawiam się, czy to w ogóle możliwe, żeby jedno zdanie wywołało u nas taki objaw: czy moje ciało psuje się od cudzych wibracji?
SPEAKER_02To naturalne, że to budzi sceptycyzm, ale spójrzmy na to z innej strony. Jeśli połączymy to z szerszym obrazem, na przykład z dziedziną psychosomatyki, to nabiera to sensu.
SPEAKER_01W jakim sensie? Ciało jako maszyna reagująca na stres?
SPEAKER_02Dokładnie. W ujęciu holistycznym i energetycznym ludzkie ciało jest traktowane jak najczulszy wręcz bezbłędny wykrywacz kłamstw i niewypowiedzianych intencji.
SPEAKER_01Mhm. Czyli rejestruje więcej niż głowa.
SPEAKER_02Zdecydowanie szybciej: Ciało odbiera napięcie i drugiego człowieka podświadomie, autorka używa języka pracy z energią, mówiąc o zawiązaniu nogi, ale to w istocie manifestacja potężnego stresu, wywołanego przebywaniem w toksycznym, atakującym nas polu.
SPEAKER_01Okej, to jeszcze potrafię w jakiś sposób przyjąć to nagromadzenie stresu, ale idźmy dalej, bo to nie koniec medycznych anomalii z tekstu.
SPEAKER_02Co jeszcze wyłapałaś?
SPEAKER_01Katar autorka opisuje sytuację, w której nagle mamy zatkane z jednej strony nos. Padł tam przykład, że dzieje się to na przykład po prośbie o ponowne zastanowienie się nad wspólnym spotkaniem.
SPEAKER_02Bardzo precyzyjna diagnoza.
SPEAKER_01No i tu znowu moja lewa półkula protestuje. Słucham kogoś i nagle mój układ odpornościowy odcina mi oddychanie, bo rozmówca chce mnie zmanipulować. Naprawdę mamy traktować katar jako alert o złych intencjach?
SPEAKER_02Jeśli zatrzymamy się na dosłowności, to oczywiście brzmi to jak magia, ale przesłanie autorki zachęca nas do czegoś niezwykle pożytecznego. Zachęca do radykalnej, krytycznej samoobserwacji.
SPEAKER_01Znaczy, żeby łączyć kropki między tym, z kim rozmawiamy, a jak się potem czujemy.
SPEAKER_02Otóż to, wiele systemów wschodnich łączy obszar zatok i gardła z procesem komunikacji, z przepływem myśli. Jeśli po trudnych, rzekomo szczerych rozmowach permanentnie odczuwamy spadek odporności, zmęczenie czy takie mikro urazy, to może warto przestać zrzucać to na przeciąg w kawiarni?
SPEAKER_01Ciało po prostu krzycze, że ta relacja nam szkodzi.
SPEAKER_02Tak, to zaproszenie, by podejść do własnych dolegliwości jak do sygnałów alarmowych z naszego wewnętrznego radaru.
SPEAKER_01Więc skoro reakcje innych potrafią być tak gwałtowne i destrukcyjne dla obu stron, to czym właściwie z perspektywy autorki jest ta cała szczerość, która to powoduje?
SPEAKER_02I tu mamy kolejne zaskoczenie: bo źródło kompletnie odziera szczerość z jakiejkolwiek wielkiej filozofii czy patosu.
SPEAKER_01Nie ma w tym wiesz, bycia rycerzem na białym koniu.
SPEAKER_02Żadnych rycerzy. Autorka twierdzi, że szczerość to po prostu prawda. Dużą literą, ale w rozumieniu najprostszego obrazu sytuacji.
SPEAKER_01Zwykła informacja zwrotna.
SPEAKER_02Tak, to jest po prostu to, co ktoś widzi, co słyszy i co czuje w danym momencie. Suchy zestaw danych wysłany do drugiej osoby.
SPEAKER_01Ale no właśnie, niestety, zamiast przeanalizować ten, jak to autorka świetnie określiła, fakt autentyczny, ludzie wpadają w emok.
SPEAKER_02Kracą głowę, zamiast zadać sobie pytanie, dlaczego w ogóle czują złość słysząc ten fakt.
SPEAKER_01Tekst mówi, że ludzie w takich sytuacjach stają się, cytuję, wirtuozami zaprzeczeń i wypierania.
SPEAKER_02To fantastyczne określenie, bardzo obrazowe.
SPEAKER_01Jest genialne, bo wirtuoz zaprzeczeń to ktoś, kto potrafi zagrać na poczekaniu całą symfonię wymówek z pełną sekcją dętą i smyczkami, byle tylko nie przyznać racji rzeczywistości.
SPEAKER_02Skomponuje każdy utwór, żeby zagłuszyć fakty, z którymi nie chce się skonfrontować. I co gorsza, autorka wskazuje na bardzo nowoczesną, zaktualizowaną wersję tego zjawiska. Ci mistrzowie wyparcia dzisiaj rzadko rzucają się z jawnymi wyzwaniami. Oni często chowają się za frazesami zaczerpniętymi wprost z gabinetów terapeutycznych.
SPEAKER_01Klasyka gatunku: zamiast się przyznać do błędu, słyszymy przecież ja to już mam dawno przerobione, albo no wiesz, to uderza w moje granice.
SPEAKER_02Dokładnie to. Autorka obnaża tę fasadę. Zauważa, że pomimo rzucania takimi świadomymi hasłami, te osoby są w rzeczywistości całkowicie oblepione niskimi wibracjami.
SPEAKER_01Czuć od nich ten gniew na kilometr, a oni udają zen.
SPEAKER_02Tak, pod płaszczykiem pracy nad sobą ukrywają wściekłość, że ktoś obnażył ich słabe punkty. To wirtuzeria ucieczki przed odpowiedzialnością.
SPEAKER_01Dobrze, no to skoro otacza nas tylu wirtuozów, pojawia się najważniejsza lekcja płynąca z tego bloga. Co my mamy z tym zrobić, zwłaszcza gdy to my jesteśmy po stronie odbierającej szczery, ale bolesny komunikat.
SPEAKER_02Z tego źród płynie bardzo mocne wezwanie do samoobserwacji, o której trochę już wspomnieliśmy. Recepta jest jasna: zamiast z automatu rzucać się w wir dyskusji, odpierać zarzuty i udowadniać swoje racje, musisz wykonać krok wstecz.
SPEAKER_01Sprawdzić, jak odczuwamy tę informację w ciele?
SPEAKER_02Dokładnie. Przenieś uwagę z rozmówcy na własne ciało i własne emocje. Autorka radziby zamiast wchodzić w polemikę, zapytać siebie, dlaczego w ogóle czuje móz obrony.
SPEAKER_01Dlaczego to mnie tak mocno uwiera?
SPEAKER_02Co konkretnie we mnie sprawia, że wchodzę w dyskusję. I najważniejsze, co powinienem sobie zmienić, przepracować? Żeby to konkretne stwierdzenie, ten rzekomy atak, przestał wywoływać we mnie tak potężną, bolesną reakcję.
SPEAKER_01O, to jest potężne narzędzie. Czyli zamiast atakować kucharza za to, że podał nam ostre danie, powinniśmy się zastanowić, dlaczego w ogóle o to danie poprosiliśmy. Dokładnie. No dobrze, ale biorąc to wszystko pod uwagę, te bolesne rykoszety wracające do nadawcy, niewyjaśnione spuchnięte kostki, katary i starcia z wybitnymi wirtuozami zaprzeczeń. Wracamy do początkowego pytania z tytułu wpisu.
SPEAKER_02Czy to się opłaca?
SPEAKER_01Właśnie. Czy to w ogóle jest tego warte? Płacić taką cenę za to, żeby nazywać rzeczy po imieniu?
SPEAKER_02I tu odpowiedź autorki może być dla wielu osób ogromnym zaskoczeniem. Po całej tej analizie dochodzi do bardzo ostrożnego, wycofanego wniosku.
SPEAKER_01Mówi wprost, że milczenie bardzo często jest po prostu złotem. Szczególnie gdy czujemy, że rozmówca nie ma w sobie absolutnie żadnej równowagi i nie jest gotowy na przyjęcie faktów.
SPEAKER_02Właśnie po to, żeby po pierwsze uniknąć zadawania mu niepotrzebnego bólu, ale po drugie, by chronić siebie przed potężną, negatywną energią zwrotną.
SPEAKER_01Czyli to jest po prostu strategia przetrwania, lepiej przeczekać, pozwolić, by dana osoba sama na własnej skórze doświadczyła konsekwencji swoich decyzji.
SPEAKER_02Samodzielnie zauważyła prawdę, a co jeśli ktoś nie zdąży tego zrobić w tym życiu. Tekst konkluduje to z ogromnym spokojem: cóż, widocznie tak ma być. Ostateczny wniosek brzmi: sam bardzo świadomie decyduj, co mówisz, a co najważniejsze, komu decydujesz się to powiedzieć.
SPEAKER_01Niezwykle ważne jest to świadome zarządzanie własną energią w kontaktach z ludźmi. Przestajemy ratować wszystkich wokół na siłę.
SPEAKER_02Zgadza się.
SPEAKER_01To naprawdę świetny impuls do tego, by wziąć na warsztat własne reakcje.
SPEAKER_02Rozwijając tę myśl, można rzucić wyzwanie naszym własnym przemyśleniom.
SPEAKER_01No właśnie, prowadzi.
SPEAKER_02Właśnie. Czy nie ryzykujemy zbudowania całkowicie sterylnego świata, opartego wyłącznie na uprzejmych, gładkich iluzjach, świata, w którym każda trudniejsza wymiana zdań jest ucinana, a przez to prawdziwa, głęboka i autentyczna więź między ludzka staje się po prostu niemożliwa.
SPEAKER_01Kiedy odpuścić i chronić swoje granice, a kiedy zaryzykować rykoszec, by jednak dotrzeć do drugiego człowieka. Zostawiamy was z tym dylematem. Dziękujemy za dzisiejsze wspólne, dogłęb zanurzenie w ten temat. Do usłyszenia.
SPEAKER_00Dziękuję ci za wspólnie spędzony czas. Niech to co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia!