Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam

Szczerość

Season 1 Episode 51

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 14:05
Niniejszy tekst analizuje wartość szczerości w relacjach międzyludzkich oraz trudności wynikające z wypowiadania bezpośredniej prawdy. Autorka opisuje negatywne reakcje otoczenia, takie jak wyparcie czy wrogość, które często dotykają osoby decydujące się na całkowitą otwartość. Ważnym elementem tekstu jest przedstawienie somatycznych objawów, poprzez które ciało reaguje na energetyczny opór lub niechęć rozmówców. Rozważania prowadzą do wniosku, że brak gotowości odbiorców na przyjęcie faktów sprawia, iż bycie szczerym bywa ryzykowne i bolesne. W konsekwencji autorka sugeruje, że czasem bardziej korzystne jest zachowanie milczenia, aby uniknąć konfliktów i chronić własne samopoczucie. Ostatecznie tekst zachęca do świadomego decydowania, komu i w jakich okolicznościach warto powierzać swoje autentyczne przemyślenia.

Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam

SPEAKER_00

Witaj w przestrzeni Dorotyczyszczonik. Słowa z bloga Dorota tuitam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.

SPEAKER_01

Ok, rozpakujmy to. Wszyscy wokół ciągle powtarzają, że chcą usłyszeć nagą, brutalną prawdę.

SPEAKER_02

To chyba jedna z najczęstszych deklaracji we współczesnych relacjach.

SPEAKER_01

No właśnie. Ale co jeśli powiedzenie komuś tej prawdy prosto w oczy nie tylko niszczy nasze więzi, ale sprawia, że w niewyjaśnionych okolicznościach zaczynamy fizycznie chorować.

SPEAKER_02

Brzmi to niemal jak scenariusz filmów, a nie jak codzienna komunikacja.

SPEAKER_01

Dokładnie. Dzisiejsza dogłębna analiza zawiera nas w niezwykle osobiste, no i szczerze mówiąc, bardzo niewygodne rejony psychologii i energetyki. Misją naszego dzisiejszego spotkania jest zbadanie ukrytych, bardzo zaskakujących kosztów bycia w 100% szczerym. To absolutnie nie jest kolejny typowy poradnik o asertywności. Bierzemy dzisiaj na warsztat tekst z bloga Dorota Tutaj zatytułowany Szczerość czy szczerość się opłaca.

SPEAKER_02

Ten tekst bardzo płynnie łączy psychologi, powiedzmy, behawioralną, z mocną ezoteryką i pracą z ludzką energią.

SPEAKER_01

I to zderzenie jest niesamowite. Główny dylemat zarysowuje się od samego początku. Prjaciłka autorki stwierdza bez ogródek, że bycie szczerym zwyczajnie się nie opłaca, ponieważ to zawsze boli i grozi potężnym rykoszetem.

SPEAKER_02

Właśnie pojęcie rykoszetu jest tutaj kluczowe. Autorka stawia brutalną tezę, że większość z nas absolutnie nie jest gotowa na przyjęcie prawdy, nawet jeśli sami bardzo głośno się jej domagamy.

SPEAKER_01

Zanim w ogóle wejdziemy w te energetyczne sprawy, zastanówmy się, dlaczego ludzie tak źle reagują na coś, o co sami z własnej woli proszą.

SPEAKER_02

Zjawisko to autorka doskonale tłumaczy na przykładzie własnej osobistej transformacji. Pisze, że przez długi czas była w swoich relacjach klasyczną dyplomatką. Uważnie dobierała słowa, jedynie delikatnie wskazywała kierunek, żeby broń Boże nie urazić rozmówcy.

SPEAKER_01

Ale z czasem z tego zrezygnowała. Postanowiła zrzucić dyplomatyczną maskę i zaczęła mówić bezpośrednio.

SPEAKER_02

No i eksperyment przyniósł bardzo ciekawe rezultaty.

SPEAKER_01

Oj, przyniósł! Kiedy ludzie proszą, wiesz, w stylu bądź ze mną wreszcie szczera, a potem faktycznie zderzają się z tą prawdą, następuje wielka cisza, obraza, zaprzeczenie, albo to zjawisko, które autorka nazywa taką wrzutką energetyczną.

SPEAKER_02

Dokładnie, ten moment uderzenia w ścianę to jest esencja problemu.

SPEAKER_01

Przypomina mi to trochę sytuację, wyobraźmy sobie wyjście do meksykańskiej restauracji. Ktoś zamawia najostrzejsze, po prostu piekielnie ostre danie w menu.

SPEAKER_02

Żeby się popisać.

SPEAKER_01

Tak, wszyscy chcą tego spróbować, dają radę, ale gdy przychodzi co do czego i gość bierze pierwszy kęs, no to podniebienie płonie i nagle pojawia się wielki żal i awantura w stronę kucharza, że zaserwował coś takiego.

SPEAKER_02

Fantastyczna analogia. Bardzo trafna, bo ten kucharz podał dokładnie to, o co go poproszono. Co fascynujące w tym przypadku z psychologicznego punktu widzenia, ludzie domagający się opinii rzadko szukają obiektywnej perspektywy.

SPEAKER_01

A czego szukają?

SPEAKER_02

Walidacji. Głównie tak, szukają klepnięcia po plecach, szukają potwierdzenia własnej iluzji. Kiedy słyszą fakty, rozbijające tę iluzję, budzi się u nich ogromny ból psychiczny, co oznacza, że ewidentnie brakuje im dystansu do siebie.

SPEAKER_01

Czekaj, zaraz wrócę do tego sformułowania wrzutka, bo z jednej strony mamy taką psychologiczną defensywę, gdzie ego krzyczy, że nie ty nie masz racji, ale źródło mówi też o wrzódce. Czy to jest po prostu obrona czy coś grubszego?

SPEAKER_02

Zdecydowanie coś grubszego. Autorka analizuje ten brak równowagi u odbiorców i zauważa, że słuchacz, nie mogąc znieść tej prawdy, wytwarza negatywną, bardzo ciężką emocję. I on nie zostawia je w sobie.

SPEAKER_01

Znaczy co, celuje nią we mnie?

SPEAKER_02

Właśnie. Dosłownie przerzuca tę ciężką wibrację, złość, lęk na nadawc, który miał czelność powiedzieć mu prawdę. Słuchacz zachowuje się jak ktoś, kto rzuca oskarżeniami na lewo i prawo, oddając swój dyskomfort osobie szczerej.

SPEAKER_01

O wow! Czyli uderza w nas rykoszetem po prostu dlatego, że odpowiedzieliśmy na zadane pytanie. I tu robi się naprawdę ciekawie, bo wchodzimy na nowy poziom. Autorka twierdzi, że ta wrzutka energetyczna ma natychmiastowe odzwierciedlenie w naszej fizjologii.

SPEAKER_02

Zgadza się: ciało jako radar energetyczny.

SPEAKER_01

Brzmi niesamowicie. Ciało natychmiast odpowiada na ukryte intencje i myśli naszego rozmówcy. Tekst podaje bardzo specyficzne, no powiem szczerze, dość zbijające stropu przykłady.

SPEAKER_02

Ciekawy jestem, jak ty do nich podchodzisz jako gospodyni.

SPEAKER_01

Z ogromnym entuzjazmem, ale i lekkim dystansem. Autorka podaje przykład spuchniętej kostki albo nagłego bólu nogi. Twierdzi, że pojawia się to w momencie, gdy rozmówca chce nas pociągnąć za sobą w dół, albo sprawić, żebyśmy znaleźli się w tej jego niechcianej, trudnej sytuacji? Wyobraźmy to sobie w praktyce. Siedzimy na kawie z przyjaciółką, mówimy jej bolesną prawdę, ale w środku kipi, a nam nagle puchnie noga. No, bo jako osoba, która jednak lubi twarde fakty, zastanawiam się, czy to w ogóle możliwe, żeby jedno zdanie wywołało u nas taki objaw: czy moje ciało psuje się od cudzych wibracji?

SPEAKER_02

To naturalne, że to budzi sceptycyzm, ale spójrzmy na to z innej strony. Jeśli połączymy to z szerszym obrazem, na przykład z dziedziną psychosomatyki, to nabiera to sensu.

SPEAKER_01

W jakim sensie? Ciało jako maszyna reagująca na stres?

SPEAKER_02

Dokładnie. W ujęciu holistycznym i energetycznym ludzkie ciało jest traktowane jak najczulszy wręcz bezbłędny wykrywacz kłamstw i niewypowiedzianych intencji.

SPEAKER_01

Mhm. Czyli rejestruje więcej niż głowa.

SPEAKER_02

Zdecydowanie szybciej: Ciało odbiera napięcie i drugiego człowieka podświadomie, autorka używa języka pracy z energią, mówiąc o zawiązaniu nogi, ale to w istocie manifestacja potężnego stresu, wywołanego przebywaniem w toksycznym, atakującym nas polu.

SPEAKER_01

Okej, to jeszcze potrafię w jakiś sposób przyjąć to nagromadzenie stresu, ale idźmy dalej, bo to nie koniec medycznych anomalii z tekstu.

SPEAKER_02

Co jeszcze wyłapałaś?

SPEAKER_01

Katar autorka opisuje sytuację, w której nagle mamy zatkane z jednej strony nos. Padł tam przykład, że dzieje się to na przykład po prośbie o ponowne zastanowienie się nad wspólnym spotkaniem.

SPEAKER_02

Bardzo precyzyjna diagnoza.

SPEAKER_01

No i tu znowu moja lewa półkula protestuje. Słucham kogoś i nagle mój układ odpornościowy odcina mi oddychanie, bo rozmówca chce mnie zmanipulować. Naprawdę mamy traktować katar jako alert o złych intencjach?

SPEAKER_02

Jeśli zatrzymamy się na dosłowności, to oczywiście brzmi to jak magia, ale przesłanie autorki zachęca nas do czegoś niezwykle pożytecznego. Zachęca do radykalnej, krytycznej samoobserwacji.

SPEAKER_01

Znaczy, żeby łączyć kropki między tym, z kim rozmawiamy, a jak się potem czujemy.

SPEAKER_02

Otóż to, wiele systemów wschodnich łączy obszar zatok i gardła z procesem komunikacji, z przepływem myśli. Jeśli po trudnych, rzekomo szczerych rozmowach permanentnie odczuwamy spadek odporności, zmęczenie czy takie mikro urazy, to może warto przestać zrzucać to na przeciąg w kawiarni?

SPEAKER_01

Ciało po prostu krzycze, że ta relacja nam szkodzi.

SPEAKER_02

Tak, to zaproszenie, by podejść do własnych dolegliwości jak do sygnałów alarmowych z naszego wewnętrznego radaru.

SPEAKER_01

Więc skoro reakcje innych potrafią być tak gwałtowne i destrukcyjne dla obu stron, to czym właściwie z perspektywy autorki jest ta cała szczerość, która to powoduje?

SPEAKER_02

I tu mamy kolejne zaskoczenie: bo źródło kompletnie odziera szczerość z jakiejkolwiek wielkiej filozofii czy patosu.

SPEAKER_01

Nie ma w tym wiesz, bycia rycerzem na białym koniu.

SPEAKER_02

Żadnych rycerzy. Autorka twierdzi, że szczerość to po prostu prawda. Dużą literą, ale w rozumieniu najprostszego obrazu sytuacji.

SPEAKER_01

Zwykła informacja zwrotna.

SPEAKER_02

Tak, to jest po prostu to, co ktoś widzi, co słyszy i co czuje w danym momencie. Suchy zestaw danych wysłany do drugiej osoby.

SPEAKER_01

Ale no właśnie, niestety, zamiast przeanalizować ten, jak to autorka świetnie określiła, fakt autentyczny, ludzie wpadają w emok.

SPEAKER_02

Kracą głowę, zamiast zadać sobie pytanie, dlaczego w ogóle czują złość słysząc ten fakt.

SPEAKER_01

Tekst mówi, że ludzie w takich sytuacjach stają się, cytuję, wirtuozami zaprzeczeń i wypierania.

SPEAKER_02

To fantastyczne określenie, bardzo obrazowe.

SPEAKER_01

Jest genialne, bo wirtuoz zaprzeczeń to ktoś, kto potrafi zagrać na poczekaniu całą symfonię wymówek z pełną sekcją dętą i smyczkami, byle tylko nie przyznać racji rzeczywistości.

SPEAKER_02

Skomponuje każdy utwór, żeby zagłuszyć fakty, z którymi nie chce się skonfrontować. I co gorsza, autorka wskazuje na bardzo nowoczesną, zaktualizowaną wersję tego zjawiska. Ci mistrzowie wyparcia dzisiaj rzadko rzucają się z jawnymi wyzwaniami. Oni często chowają się za frazesami zaczerpniętymi wprost z gabinetów terapeutycznych.

SPEAKER_01

Klasyka gatunku: zamiast się przyznać do błędu, słyszymy przecież ja to już mam dawno przerobione, albo no wiesz, to uderza w moje granice.

SPEAKER_02

Dokładnie to. Autorka obnaża tę fasadę. Zauważa, że pomimo rzucania takimi świadomymi hasłami, te osoby są w rzeczywistości całkowicie oblepione niskimi wibracjami.

SPEAKER_01

Czuć od nich ten gniew na kilometr, a oni udają zen.

SPEAKER_02

Tak, pod płaszczykiem pracy nad sobą ukrywają wściekłość, że ktoś obnażył ich słabe punkty. To wirtuzeria ucieczki przed odpowiedzialnością.

SPEAKER_01

Dobrze, no to skoro otacza nas tylu wirtuozów, pojawia się najważniejsza lekcja płynąca z tego bloga. Co my mamy z tym zrobić, zwłaszcza gdy to my jesteśmy po stronie odbierającej szczery, ale bolesny komunikat.

SPEAKER_02

Z tego źród płynie bardzo mocne wezwanie do samoobserwacji, o której trochę już wspomnieliśmy. Recepta jest jasna: zamiast z automatu rzucać się w wir dyskusji, odpierać zarzuty i udowadniać swoje racje, musisz wykonać krok wstecz.

SPEAKER_01

Sprawdzić, jak odczuwamy tę informację w ciele?

SPEAKER_02

Dokładnie. Przenieś uwagę z rozmówcy na własne ciało i własne emocje. Autorka radziby zamiast wchodzić w polemikę, zapytać siebie, dlaczego w ogóle czuje móz obrony.

SPEAKER_01

Dlaczego to mnie tak mocno uwiera?

SPEAKER_02

Co konkretnie we mnie sprawia, że wchodzę w dyskusję. I najważniejsze, co powinienem sobie zmienić, przepracować? Żeby to konkretne stwierdzenie, ten rzekomy atak, przestał wywoływać we mnie tak potężną, bolesną reakcję.

SPEAKER_01

O, to jest potężne narzędzie. Czyli zamiast atakować kucharza za to, że podał nam ostre danie, powinniśmy się zastanowić, dlaczego w ogóle o to danie poprosiliśmy. Dokładnie. No dobrze, ale biorąc to wszystko pod uwagę, te bolesne rykoszety wracające do nadawcy, niewyjaśnione spuchnięte kostki, katary i starcia z wybitnymi wirtuozami zaprzeczeń. Wracamy do początkowego pytania z tytułu wpisu.

SPEAKER_02

Czy to się opłaca?

SPEAKER_01

Właśnie. Czy to w ogóle jest tego warte? Płacić taką cenę za to, żeby nazywać rzeczy po imieniu?

SPEAKER_02

I tu odpowiedź autorki może być dla wielu osób ogromnym zaskoczeniem. Po całej tej analizie dochodzi do bardzo ostrożnego, wycofanego wniosku.

SPEAKER_01

Mówi wprost, że milczenie bardzo często jest po prostu złotem. Szczególnie gdy czujemy, że rozmówca nie ma w sobie absolutnie żadnej równowagi i nie jest gotowy na przyjęcie faktów.

SPEAKER_02

Właśnie po to, żeby po pierwsze uniknąć zadawania mu niepotrzebnego bólu, ale po drugie, by chronić siebie przed potężną, negatywną energią zwrotną.

SPEAKER_01

Czyli to jest po prostu strategia przetrwania, lepiej przeczekać, pozwolić, by dana osoba sama na własnej skórze doświadczyła konsekwencji swoich decyzji.

SPEAKER_02

Samodzielnie zauważyła prawdę, a co jeśli ktoś nie zdąży tego zrobić w tym życiu. Tekst konkluduje to z ogromnym spokojem: cóż, widocznie tak ma być. Ostateczny wniosek brzmi: sam bardzo świadomie decyduj, co mówisz, a co najważniejsze, komu decydujesz się to powiedzieć.

SPEAKER_01

Niezwykle ważne jest to świadome zarządzanie własną energią w kontaktach z ludźmi. Przestajemy ratować wszystkich wokół na siłę.

SPEAKER_02

Zgadza się.

SPEAKER_01

To naprawdę świetny impuls do tego, by wziąć na warsztat własne reakcje.

SPEAKER_02

Rozwijając tę myśl, można rzucić wyzwanie naszym własnym przemyśleniom.

SPEAKER_01

No właśnie, prowadzi.

SPEAKER_02

Właśnie. Czy nie ryzykujemy zbudowania całkowicie sterylnego świata, opartego wyłącznie na uprzejmych, gładkich iluzjach, świata, w którym każda trudniejsza wymiana zdań jest ucinana, a przez to prawdziwa, głęboka i autentyczna więź między ludzka staje się po prostu niemożliwa.

SPEAKER_01

Kiedy odpuścić i chronić swoje granice, a kiedy zaryzykować rykoszec, by jednak dotrzeć do drugiego człowieka. Zostawiamy was z tym dylematem. Dziękujemy za dzisiejsze wspólne, dogłęb zanurzenie w ten temat. Do usłyszenia.

SPEAKER_00

Dziękuję ci za wspólnie spędzony czas. Niech to co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia!