Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam

Czym jest rozwój? (Przestrzenie Istnienia)

Season 1 Episode 57

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 14:41
Tekst stanowi fragment książki autorstwa Doroty Czyszczonik, która analizuje wielowymiarową naturę ludzkiego rozwoju od narodzin aż po dorosłość. Autorka wskazuje, że proces ten rozpoczyna się od fizycznego poznawania świata za pomocą zmysłów, co z czasem ewoluuje w stronę zdobywania konkretnych umiejętności i wiedzy. Kluczowym przesłaniem utworu jest przekonanie, że codzienne doświadczenia oraz rozwijanie pasji służą głębszemu celowi, jakim jest odkrywanie własnej tożsamości. Rozwój nie ogranicza się jedynie do zewnętrznych sukcesów, lecz jest przede wszystkim duchową podróżą zbliżającą jednostkę do jej wewnętrznego przeznaczenia. Poprzez uważność i dbałość o własną przestrzeń, człowiek uczy się integrować potrzeby ciała z potrzebami duszy. Całość podkreśla, że każda życiowa lekcja stanowi istotny etap w procesie samopoznania i wewnętrznego doskonalenia.

Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam

SPEAKER_00

Witaj, zapraszam Cię do rozmów o książce Doroty Czyszczonik. Przestrzenie istnienia. Usiądź wygodnie i posłuchaj.

SPEAKER_02

Rozkładamy dzisiaj na czynniki pierwsze fragmenty książki Przestrzenie istnienia autorstwa Doroty Czyszczonik. Misja na to dzisiejsze zanurzenie w temat jest jasna. Zdzieramy z pojęcia rozwoju ten cały such i pragmatyczny slang i patrzymy na niego jako na bardzo organiczne doświadczenie.

SPEAKER_01

Które zaczyna się o wiele wcześniej niż nam się wydaje.

SPEAKER_02

Tak, doświadczenie, które łączy zupełnie trywialne czynności z egzystencjonalnym przeznaczeniem. Więc zostawiamy tabelę w Excelu, zaczynamy od absolutnego zera.

SPEAKER_01

Dosłownie od zera.

SPEAKER_02

Bo według autorki rozwój nie zaczyna się od pierwszego dnia w szkole. Zaczyna się w sekundzie, w której przychodzimy na świat, a nawet chwilę wcześniej.

SPEAKER_01

Ten początek jest kluczowy, bo on nam uświadamia, jak bardzo rozwój jest zakorzeniony w czystej fizyczności w sensoryce. Kiedy człowiek pojawia się na świecie, uderza w niego wręcz taka fala uderzeniowa. Jesteśmy tylko zmysłami.

SPEAKER_02

Czyli to jest po prostu surowe odbieranie danych.

SPEAKER_01

Dokładnie. Na początku to jest słyszenie głosu matki, jakiś takie powolne wyodrębnianie zarysów z chaosu dźwięków, potem mózg rejestruje temperaturę, pojawia się smak, dotyk. To wszystko brzmi bardzo biologicznie, ale to jest ten pierwszy, absolutnie najczystszy etap rozwoju. Mózg uczy się mapować nową rzeczywistość.

SPEAKER_02

Oceniać co jest zagrożeniem, a co jest ok.

SPEAKER_01

Właśnie.

SPEAKER_02

Wiesz, zawsze kiedy myślałem o tym etapie, przychodzi mi do głowy pewna analogia, taka mechanika z gier wideo. Konkretnie z gier RPG.

SPEAKER_01

O, to ciekawe, jak to widzisz?

SPEAKER_02

No, bo na samym początku ta nasza postać rodzi się z zupełnie podstawowymi statystykami. Nasz kwipunek jest pusty, a mobilność właściwie zerowa.

SPEAKER_01

Leżymy i płaczem, jak coś jest nie tak.

SPEAKER_02

Dokładnie. Alarmujemy otoczenie. Ale z każdym dniem ten system nerwowy zaczyna lewelować i pojawiają się pierwsze próby przejęcia kontroli. Najpierw raczkowanie.

SPEAKER_01

Potem te dramatyczne próby wspinania się po meblach.

SPEAKER_02

Ojtak, łapanie równowagi, te pierwsze strasznie niezdarne kroki i w końcu bieg. Ten rozwój mobilności się właściwie nie zatrzymuje, prawda. My tylko zmieniamy narzędzia: nogi, potem hulajnoga, rower, samochód. Zwiększamy po prostu zasięg.

SPEAKER_01

To, co jest tutaj fascynujące, to bezpośredni związek tej fizycznej mobilności z architekturą naszego mózgu. Bo przemieszczanie się to nie jest tylko praca mięśni. To znaczy, to jest ciągły proces uczenia się nawigacji w przestrzeni. Kiedy dziecko uczy się chodzić czy tam jeździć na rowerze, nieustannie zderza się z barierami. Uderza w kant w stołu, wjeżdża w krawęźnik i mózg natychmiast musi te informacje przetworzyć, żeby stworzyć algorytm unikania bolu.

SPEAKER_02

Okej, czyli taka wczesna kalkulacja.

SPEAKER_01

Zgadza się. Zaczynamy kalkulować, że ta druga jest wyboista, a tam ta gładsza. Ten zakręt, no wiesz, wymaga zwolnienia, a tam można przyspieszyć.

SPEAKER_02

I to unikanie przeszkód jest naszą pierwszą życiową inteligencją, tak?

SPEAKER_01

Właśnie o to chodzi. To mechaniczne omijanie przeszkód buduje fundament. Z każdym krawężnikiem nasz układ nerwowy przygotowuje nas pod znacznie bardziej skomplikowane życiowe decyzje.

SPEAKER_02

Czyli to manewrowanie w przestrzeni to trening przed manewrowaniem w dorosłym życiu, w pracy, w relacjach to ma mega sens. Ale idźmy dalej. Kiedy już umiemy bezkolizzyjnie przetrwać, wkraczamy na kolejny poziom. Przestajemy tylko walczyć o przetrwanie, a zaczynamy kształtować siebie.

SPEAKER_01

Pojawiają się predyspozycje.

SPEAKER_02

Bierzemy kursy językowe. Niektóre talenty wybuchają nagle, inne kiełkują powoli. I tu dochodzimy do mechanizmów napędowych w tym uczeniu się.

SPEAKER_01

Bo to one definiują, czy my się faktycznie rozwijamy, czy tylko wiesz, odgrywamy jakąś narzuconą rolę.

SPEAKER_02

Książka to wyraźnie rozdziela.

SPEAKER_01

Z jednej strony jest motywacja zewnętrzna. To te sytuacje, gdy wybieramy kierunek studiów, bo rynek tego wymaga.

SPEAKER_02

Albo rodzice zawsze widzieli w nas prawnika.

SPEAKER_01

Dokładnie. I ten rodzaj napędu często prowadzi do wypalenia, o którym wspomnieliśmy, bo brakuje mu spójności z naszym naturalnym rytmem.

SPEAKER_02

Zgoda. Uczymy się mówić nie rzeczom, które świetnie wyglądają w CI, ale jak to ujęto w tekście, zupełnie nie są nasze.

SPEAKER_01

Otóż to.

SPEAKER_02

I tu, w tym momencie, muszę się zatrzymać i trochę zaprotestować.

SPEAKER_01

O, słucham, co ci nie pasuje.

SPEAKER_02

Bo koncepcja mówi jasno, że to, co nasze, daje nam radość i przyjemność. I pojawia się ten przykład z pieczeniem ciasta. Odkrywamy pasję, eksperymentujemy z proporcjami cynamonu i jabłek, żeby stworzyć własny przepis na szarlotkę i dać ją znajomym. I czekaj, czekaj, mamy z jednej strony naukę skomplikowanego języka, powiedzmy, mandaryńskiego. Która obiektywnie rzeźbi mózg. Tak, otwiera drzwi do wielkiej kariery, daje nam status. A z drugiej mamy gościa w kuchni piekącego ciasto. Przecież to są obiektywnie, zupełnie różne ligi społecznie.

SPEAKER_01

No dla rynku tak.

SPEAKER_02

To czy naprawdę możemy to nazwać równorzędnym rozwojem?

SPEAKER_01

Według autorki, tak, i ja się z tym zgadzam, choć nasz rynkowo uwarunkowany mózg krzyczy, że to hereja.

SPEAKER_02

No właśnie krzyczy.

SPEAKER_01

Ale dlaczego to jest równorzędne? Bo w rozwoju opartym na tej wewnętrznej spójności w ogóle nie oceniamy końcowego produktu.

SPEAKER_02

Czyli nieważne, czy to certyfikat z chińskiego, czy blacha ciasta.

SPEAKER_01

Dokładnie, oceniamy sam proces neurologiczny i psychologiczny. Zastanówmy się nad tym: człowiek szukający idealnych proporcji wchodzi w głęboki stan flow.

SPEAKER_02

Odcina się od świata.

SPEAKER_01

Uczy się pełnego skupienia, kształtuje nawyk dążenia do doskonałości, ale co ważne, bez zewnętrznych nagród.

SPEAKER_02

Nie ma presji szefa, nie ma wizji podwyżki.

SPEAKER_01

Zgadza się. Trenuje odporność na frustrację, kiedy ciasto opadnie, a na końcu dokonuje aktu twórczego. Ten taki mikrotrening w kuchni po prostu kalibruje nasz umysł.

SPEAKER_02

Okej, czyli uczy, jak to jest być w pełni zaangażowanym.

SPEAKER_01

Tak, i jeśli opanujemy ten mechanizm w środowisku niskiego ryzyka, zyskujemy matrycę, którą możemy potem przyłożyć do każdego trudnego aspektu życia.

SPEAKER_02

Okej, przeanalizujmy to. Bo to słowo matryca, które właśnie rzuciłaś, idealnie się łączy z absolutnie najważniejszą metaforą w tym tekście - wewnętrzna kartka. Właśnie. Koncepcja naszej wewnętrznej kartki autorka twierdzi, że każdy z nas nosi w sobie taką zapisaną przestrzeń.

SPEAKER_01

Zawsze mamy ją przy sobie.

SPEAKER_02

I kiedy próbujemy czegoś nowego, niezależnie czy to jest mandaryński czy szarotka, my tak naprawdę nie dodajemy zawsze nowych rzeczy. Jeśli ta nasza kartka jest już jakoś tam zapisana, to czy my przez całe życie uczymy się czegokolwiek nowego? Czy po prostu chodzimy z łopatą i odkopujemy to, co zawsze tam się działo?

SPEAKER_01

Oczywiście, że uczymy się nowych rzeczy. Nikt nie rodzi się zbudowaną znajomością Pythona czy Excela, to są nabyte umiejętności.

SPEAKER_02

No tak, ciężko się urodzić ze znajomością kodu.

SPEAKER_01

Ale skłonność do logicznego myślenia, potrzeba harmonii w danych, pociąg do analizy czy estetyki to są właśnie te zapisy na kartce.

SPEAKER_02

Czyli hardware i oprogramowanie.

SPEAKER_01

Można tak powiedzieć. Uczymy się twardych umiejętności, ale to, w czym je wykorzystujemy, to jest proces odkrywania. I to całkowicie zmienia zasady gry.

SPEAKER_02

Zdejmuje presję, prawda?

SPEAKER_01

Ogromną presję. Zdejmuje z nas ten przymus bycia ciągle kimś nowym. Rozwój to już nie jest nałogowe chomikowanie certyfikatów. To staje się aktem odsłaniania siebie.

SPEAKER_02

Usuwamy blokady, żeby przeczytać kartkę.

SPEAKER_01

Pomyślmy tylko, ile energii tracimy na zmuszanie się do zapisania tej naszej kartki w języku, którego nasz umysł nie trawi.

SPEAKER_02

To jest jak próba zainstalowania najnowszego softu na sprzęcie, który po prostu był stworzony do innych zadań. System w końcu musi paść.

SPEAKER_01

I to jest główne źród kryzysu w tożsamości w dorosłym życiu.

SPEAKER_02

I tutaj robi się naprawdę ciekawie praca, hobby, unikanie przeszkód fizycznych, życiowe wybory. Ale w źródle następuje tu potężne tnięcie. Pada pytanie: czy te fizyczne umiejętności to jest cały rozwój? I okazuje się, że to był tylko wstęp.

SPEAKER_01

Wchodzimy w strefę istnienia.

SPEAKER_02

Dokładnie tak, przekraczamy bariery materii i zazwyczaj w naszej kulturze zachodu traktujemy to dychotomicznie. Ciało i dusza to wiecznie wrogowie. Ciało jest leniwe, chce spać, ciągnie w dół, a dusza chce uciec do góry, oderwać się, a tutaj autorka serwuje nam zupełnie odwrotny obraz.

SPEAKER_01

Fizyczność to nie jest balast dla duszy, to jest jej osobista siłownia. Czym jest w ogóle to całe istnienie? Nie musimy tu odlatywać w jakieś mgliste, miczne rejony.

SPEAKER_02

No właśnie, jak to sprowadzić na ziemię.

SPEAKER_01

Możemy spojrzeć na to po prostu jako nasz najgłębszy psychologiczny rdzeń. Ta niezbywalna esencja, absolutnie wolna od ego i oczekiwań społeczeństwa.

SPEAKER_02

I ona potrzebuje tej fizyczności.

SPEAKER_01

Ona absolutnie potrzebuje zderzenia z tą szorstką fizyczną rzeczywistością. Kiedy ponosisz spektakularną porażkę w pracy albo przebijasz oponę i stoisz wściekły w deszczu.

SPEAKER_02

O, to znam doskonale.

SPEAKER_01

To nie jest żaden błąd w systemie, to jest trening. Nasza wewnętrzna konstrukcja nabiera wtedy takiej elastyczności.

SPEAKER_02

Uczy się radzić z problemami.

SPEAKER_01

Ta szara, uciążliwa codzienność to po prostu poligon doświadczalny, na którym wykuwamy odporność. Sprawna na prawa roweru w błocie może być akurat tym, czego twój rdzeń w tej sekundzie potrzebuje.

SPEAKER_02

Tylko żeby z tej życiowej siłowni wynieść coś więcej niż pot, potrzebny jest jeszcze jeden element. Autorka wspomina o uważności.

SPEAKER_01

Tak zwany mindfulness.

SPEAKER_02

Ale nie taki wiersz instagramowy, nie siedzimy w kwiecie losu na szczycie góry, odcinając się od świata. To jest uważność w środku chaosu, zwracanie uwagi na te irytujące momenty.

SPEAKER_01

Bo to najbliższe otoczenie jest często najlepszym nauczycielem. Nasza wewnętrzna istota, ona dosłownie łaknie tego połączenia z ciałem i materią. Chce to poczuć, żeby to przetworzyć. Ta praktyczna uważność służy wyłapywaniu ukrytego sensu. I kiedy ciało i umysł zyskają już tę elastyczność w zderzeniach ze światem, coś się przebija. Przeznaczenie tak, ono domaga się w końcu wyjścia na zewnątrz.

SPEAKER_02

Fascynujące w tekście jest to, że nawet najdrobniejsze, z pozoru głupie wybory, wypływają właśnie z zapisków naszego istnienia.

SPEAKER_01

Na przykład ta nagła chęć rzucenia pracy i wyjechania w Bieszczady?

SPEAKER_02

Dokładnie.

SPEAKER_01

Umysł racjonalny by wpadł w panikę, że to chaos. Ale z tej perspektywy to moment, w którym wyćwiczony w bojach system nareszcie kieruje nas do naszego rdzenia.

SPEAKER_02

Więc co to wszystko właściwie oznacza na koniec dnia? Cała ta podróż spina się w jednym wniosku: rozwój to nauka dbania o siebie fizycznie i duchowo, a kwintesencją, jak pisze autorka, jest troska o przestrzeń, w której funkcjonujemy.

SPEAKER_01

Piękne ujęcie tematu.

SPEAKER_02

Ale doprecyzujmy, bo my tu nie mówimy o odkurzeniu salonu, czy wiesz, układaniu długopisów na biurku. Nie. Czym jest ta przestrzeń?

SPEAKER_01

Jeśli połączymy to z szerszym kontekstem, o którym tu gadamy od początku, zobaczymy, że przestrzeń to jest cała architektura naszego życia, od nawyków po wielkie cele.

SPEAKER_02

Struktura, którą budujemy.

SPEAKER_01

Dbać o przestrzeń to organizować relacje, pracę i czas w taki sposób, żeby one nie tłumiły naszej prawdziwej natury, mają robić dla niej miejsce.

SPEAKER_02

Czyli wracamy do filtrowania i omijania przeszkód z pierwszego etapu.

SPEAKER_01

Zgadza się, troska to aktywna selekcja. Wyrzucamy to, co sztuczne i wymuszone, a wpuszczamy to, co rezonuje z tą naszą wewnętrzną kartką.

SPEAKER_02

Tworzymy taki własny ekosystem.

SPEAKER_01

Ekosystem, w którym po prostu czujemy się bezpiecznie, żeby zaistnieć i w pełni rozkwitnąć.

SPEAKER_02

No powiem ci, z tej perspektywy zrobiliśmy tu dzisiaj niesamowitą drogę.

SPEAKER_01

Kawał drogi.

SPEAKER_02

Zaczęliśmy od niemowlaka, którego głównym problemem było, że świat trochę za głośno krzyczy i jest mu zimno. Obserwowaliśmy jak pełza, jak unika zderzeń z krawędziami mebli, trenując ten układ nerwowy na przyszłość.

SPEAKER_01

Na te prawdziwe życiowe zakręty.

SPEAKER_02

Potem ten dorosły użerał się z presją rynku pracy, odnajdując na końcu spełnienie w tak przyziemnej rzeczy, jak pieczenie ciasta. A wszystko po to, by te porażki były ciężarami na siłowni duszy.

SPEAKER_01

Po to, by przestać gonić za czymś, czego rzekomo nam cały czas brakuje, a wrócić do tego, co zawsze w nas było, odkąd pamiętamy, tak, zdejmuje to ten cywilizacyjny ciężar ciągłego pędu, odważyć się być po prostu tą pierwszą autentyczną wersją. Ukrytą gdzieś tam pod warstwami cudzych oczekiwań.

SPEAKER_02

I to by się wszystko idealnie składało w logiczną całość, ale nie zostawia naszych słuchaczy bez małej intelektualnej rysy na szkle. Na sam koniec. Oho! Skoro prawdziwy rozwój, to przypominanie sobie tego, co mamy zapisane niewidzialnym atramentem na kartce i skoro nasze wybory wypływają z ukrytego przeznaczenia?

SPEAKER_01

To gdzie w tym jest miejsce na wolną wolę?

SPEAKER_02

Właśnie przyzwyczajiliśmy się sądzić, że jesteśmy, wiesz, kowalami własnego losu.

SPEAKER_01

Od zera do milionera, selfie made man.

SPEAKER_02

Tak, ale co jeśli tak naprawdę z własnej woli niczego nie zbudowaliśmy? Co jeśli z każdym rokiem my się po prostu uczymy nieco wyraźniej czytać mapę, która była dla nas naszkiowana dawno, zanim w ogóle otworzyliśmy oczy.

SPEAKER_01

Bardzo mocne i trochę niepokojące stwierdzenie na koniec.

SPEAKER_02

Z tą właśnie perspektywą kończymy dzisiejsze zanurzenie w temat. Do usłyszenia następnym razem.

SPEAKER_00

Dziękuję za wspólną chwilę w przestrzeniach istnienia. Jeśli czujesz niedosyt, książka jest dostępna na stronie dorotatujam.pl Do następnego spotkania.