Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam

Doświadczamy, odczuwajmy zmiany

Season 1 Episode 59

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 16:21
Niniejszy tekst to osobiste świadectwo kobiety o imieniu E., która opisuje swoje doświadczenia z manipulacją energetyczną oraz procesem odzyskiwania wewnętrznej równowagi. Autorka przestrzega przed nieuczciwymi praktykami osób zajmujących się paramedycyną, które wykorzystują strach jako narzędzie kontroli nad pacjentem. Relacja skupia się na wizycie u fizjoterapeuty, który bez zgody dokonał odczytu pola energetycznego, aby wywołać niepokój i wymusić płatne usługi u osób trzecich. Wpis promuje uważną obserwację własnych emocji oraz krytyczne podejście do autorytetów budujących hierarchię duchową. Całość służy jako edukacja w zakresie odpowiedzialności energetycznej i ochrony własnych granic przed zewnętrznymi wpływami. Ostatecznie źródło podkreśla, że autentyczna pomoc powinna przynosić oczyszczenie i spokój, a nie pogłębiać lęk.

Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam

SPEAKER_00

Witaj w przestrzeni Dorotyczyszczonik. Słowa z bloga Dorota Titam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.

SPEAKER_01

Wyobraźmy sobie taką całkowicie prozaiczną sytuację. Powiedzmy, że mamy przebitą oponę w samochodzie, no i jedziemy do mechanika, prawda?

SPEAKER_02

Zwykła rzecz.

SPEAKER_01

No jasne, standard. Solchód trafia na podnośnik, ten cały specjalista ogląda koło, po czym nagle odwraca się, ma taką przerażoną minę i mówi, że dobra, opony da się załatać, ale on tu widzi coś znacznie, znacznie gorszego. Że na silnik, uwaga, rzucono potężną klątwę.

SPEAKER_02

O rany, no to nieźle.

SPEAKER_01

No właśnie, i on dodaje, że sam nie jest w stanie tego naprawić, bo to wioź jest zbyt niebezpieczne, ale i tuchaczyk zna takiego drogiego guru motoryzacyjnego, który zdejmie ten urok, no oczywiście za odpowiednią opłatą.

SPEAKER_02

Znaczy, gdybyśmy usłyszeli coś takiego w warsztacie, to byśmy natychmiast wyczuli absurd, po prostu odwrócili się na pięci i odjechali.

SPEAKER_01

Dokładnie. Ale co się dzieje, gdy zmienimy scenerię? Kiedy zamiast warsztatu mamy gabinet, do którego człowiek przychodzi z fizycznym bólem, a mechanika zastąpimy, no nie wiem, specjalistą od zdrowia, któremu ufa.

SPEAKER_02

Wtedy ten absurd całkowicie przestaje być zabawny, staje się taką bardzo niebezpieczną psychologiczną pułapką, bo nasz wewnętrzny radar po prostu zostaje uśpiony.

SPEAKER_01

No właśnie. I dzisiaj rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Tematem naszej dzisiejszej analizy są ukryte mechanizmy manipulacji i to, jak wykorzystuje się strach do kontroli. Ta historia została opublikowana na blogu Dorota tu i tam we wpisie zatytułowanym Doświadczamy, odczuwajmy zmiany. Naszą misją jest dzisiaj dekonstrukcja tego, jak zwykła wizyta fizjoterapeutyczna zmieniła się w, nie bójmy się tego słowa, emocjonalny szantaż.

SPEAKER_02

Tak, bo to jest wręcz podręcznikowe studium przekraczania granic. I to niezależnie od tego, jakie kto ma podejście do medycyny niekonwencjonalnej. Tutaj mechanizmy są uniwersalne.

SPEAKER_01

Więc zacznijmy od początku. Z tekstu wynika, że E idzie do fizjoterapeuty, ma kontuzję stopy. Po prostu zwykły, fizyczny ból. I co ważne, ufa mu, bo rok wcześniej ten sam człowiek jej skutecznie pomógł. Ten detal wydaje mi się mega ważny dla całej tej późniejszej dynamiki.

SPEAKER_02

Jest absolutnie kluczowym. Psychologia nazywa to kapitałem zaufania. Kiedy idziemy do eksperta, który już kiedyś rozwiązał nasz problem, nasz mózg idzie na skróty.

SPEAKER_01

No tak, bo myślimy, że jesteśmy bezpieczni.

SPEAKER_02

Dokładnie. Tworzy się założenie, że to bezpieczne środowisko, nasz umysł już nie analizuje każdego ruchu tej osoby z jakąś taką podejrzliwością.

SPEAKER_01

Oddajemy część autonomii, co w sumie jest naturalny u lekarza czy terapeuty, prawda?

SPEAKER_02

Naturalna asymetria. Ale problem pojawia się w momencie, gdy ta asymetria zostaje wykorzystana do celów, na które w ogóle nie było zgody.

SPEAKER_01

I tu zaczyna się robić naprawdę ciekawie, bo zamiast zająć się tą kontuzjowaną stopą, terapeuta nagle bez żadnego pytania zaczyna robić coś, co w tekście N nazywa odczytem z jej pola. I dla kogoś, kto nie siedzi w esoteryce, to brzmi dziwnie, ale w skrócie chodzi o takie rzekome skanowanie energetyczne, analizowanie aury. N pisze tam, że poczuła się wtedy po prostu okradzona z tajemnic. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie.

SPEAKER_02

Bo brak zgody jest tu głównym punktem zapalnym. Kiedy ktoś wchodzi w Twoją przestrzeń bez pytania, odbiera ci podmiotowo. A co gorsza, wnioski z tego odczytu, o który ona nie prosiła, były dość drastyczne.

SPEAKER_01

Tak, usłyszała, że w jej polu jest wszystko, co złe. Wyobraź sobie ciężar czegoś takiego. I tu mam do ciebie pytanie, bo jest z tym fascynujący paradoks. Mamy dorosłą kobietę, która czuje dyskomfort, czuje to naruszanie granic, słyszy jakiś wyrok z kosmosu, a jednak i ona sama określa się w tekście jako świeżak w tej klocki i jej umysł zaczyna w to wchodzić, chłonie to, dlaczego nie uciekła z gabinetu.

SPEAKER_02

Fascynujące jest tutaj to, jak działa neurobiologia zaskoczenia. Jeśli połączymy zaskoczenie z autorytetem, to następuje potężny dysonans poznawczy. Kora przedczołowa, czyli ta część mózgu od logicznego myślenia, po prostu nie nadąża. Do głosu dochodzi ciało migdałowate.

SPEAKER_01

Czyli nasz wewnętrzny system alarmowy.

SPEAKER_02

Dokładnie. Aktywuje się silny stres, kiedy słyszymy z ust autorytetu, że dzieje się wokół nas coś mrocznego, przerażającego, wpadamy w tryb przetrwania. To fizycznie zawęża nasze pole widzenia, tworzy taki efekt tunelowy.

SPEAKER_01

Przestajemy widzieć drzwi wyjściowe.

SPEAKER_02

O właśnie. I zaczynamy paradoksalnie szukać ratunku u tej samej osoby, która ten strach w nas wywołała.

SPEAKER_01

A ta osoba no właśnie, zamiast pomóc, zachowuje się szokująco, bo E oczekiwała, co jest chyba logiczne, że jeśli terapeuta widzi problem energetyczny, no to go oczyści na miejscu. A on robi coś zupełnie innego. Stwierdza, że sprawa jest tak poważna, że on, cytując, nie jest w stanie tego ogarnąć, nie chce i odsyła ją do swojego nauczyciela, jakiegoś bioenergoterapeuty.

SPEAKER_00

No tak.

SPEAKER_01

I E świetnie to w tekście podsumowuje: stwórz problem, zasiej strach i daj rozwiązanie.

SPEAKER_02

To klasyczny mechanizm budowania bezradności i desperacji. Tworzysz problem o rzekomo gigantycznej skali, mówisz, że sam sobie nie poradzisz, a potem odmawiasz natychmiastoj pomocy.

SPEAKER_01

Pacjent zostaje sam z tą paniką.

SPEAKER_02

Dokładnie, poziom lęku wystrzeliwuje w kosmos i w takim stanie człowiek jest gotowy przystać na każdą, absolutnie każdą propozycję ratunku.

SPEAKER_01

Ale wiesz co, zagram tu przez chwilę adwokata diabła. Dobrze. Bo przecież w normalnej medycynie bardzo cenimy, gdy lekarz mówi, to wykracza poza moje kompetencje, odsyłam do neurologa. Uważamy to za super profesjonalne. Gdzie tu jest ta cienka granica między byciem odpowiedzialnym a tym sztucznym wykreowaniem kryzysu?

SPEAKER_02

To świetne pytanie. Różnica tkwi w intencji i w zarządzaniu emocjung. Jeśli lekarz cię odsyła, bazuje na namacalnych faktach, wynikach badań i robi to po to, żeby zoptymalizować leczenie i zminimalizować Twój stres, przedstawia jasną ścieżkę.

SPEAKER_01

Aha, czyli nie straszy, tylko działa.

SPEAKER_02

Właśnie. A z tekstu jasno wynika, że tutaj odpowiedzialne podejście do pracy z energią powinno polegać na przemianie i oczyszczeniu, a nie na zostawieniu człowieka w paraliżującym lęku wobec czegoś, co jest, no powiedzmy sobie szczerze, całkowicie nieweryfikowalne.

SPEAKER_01

No tak, problem wysany z palca, a strach jak najbardziej prawdziwy.

SPEAKER_02

To jest celowe budowanie desperacji.

SPEAKER_01

Skoro już widzimy, jak ten główny mechanizm działa, wejdźmy głębiej w sam tekst, bo E zrobiła tam coś bardzo fajnego, przygotowała taki swoisty katalog czerwonych flag. Pierwsza czerwona flaga z jej listy. Odczytywanie danych bez zgody. Ale ona podaje konkretne przykłady. Terapeuta, który widzi poziom IQ pacjenta, wiek i liczbę wcieleniego duszy albo zdrowie komórek.

SPEAKER_02

Pacjent zostaje pozbawiony jakichkolwiek narzędzi, by powiedzieć mylisz się, no bo jak udowodnisz, ile wcieleń miała Twoja dusza? Nie da się tego sprawdzić. Zgoda jest tu pominięta, a informacja narzucona w taki sposób, że musisz wierzyć na słowo. Odbiera to jednostce sprawczość.

SPEAKER_01

Jasne, a to się płynnie łączy z drugą flagą z listy, mianowicie budowaniem sztucznej hierarchii. Terapeuta na przykład sugeruje, że ma starszą duszę, przez co oczywiście ma większe umiejętności i wiedzę. Dla mnie to jest po prostu absurd, jakby wyobraź sobie grę w szafy, gdzie w połowie partii ktoś mówi, że jego pionki teraz mogą latać, bo on wymyślił nową zasadę i jest lepszy. Jak w takiej relacji zachować krytyczne myślenie.

SPEAKER_02

Bardzo trafna analogia. Taki argument o starszej duszy to jest potężna forma dominacji intelektualnej i duchowej. W psychologii to się nazywa gasligiem.

SPEAKER_01

W sensie wmawianiem komuś, że to z nim jest coś nie tak?

SPEAKER_02

Tak, bo to z góry zakłada, że pacjent jest na niższym szczeblu rozwoju. Więc jeśli będziesz miała wątpliwości albo zaczniesz logicznie kwestionować diagnozę, to usłyszysz tylko takie wiez, pełne pobłażania westchnienie.

SPEAKER_01

Och, jeszcze tego nie rozumiesz, bo jesteś młodą duszą.

SPEAKER_02

Dokładnie. To systematyczny demontaż pewności siebie pacjenta.

SPEAKER_01

Masakra. I przechodzimy do trzeciej flagi, to kreowanie fałszywego poczucia bezpieczeństwa wokół siebie. Przypomina to trochę taki fałszywy program antywirusowy. Instalujesz go, a on nagle krzyczy, że masz tysiąc wirusów, wszystko płonie i tylko on może uratować twój komputer.

SPEAKER_02

Zgadza się. To służy stworzeniu bardzo szkodliwej dynamiki wybawcy i ofiary. Manipulator prezentuje się jako ta jedyna bezpieczna przystań. Oaza spokoju w świecie zagrożeń, który sam zresztą wymyślił. To dramatycznie zwiększa uzależnienie emocjonalne pacjenta.

SPEAKER_01

No i w tym momencie pojawia się cel tego wszystkiego: kolejna flaga, czwarta na liście, uzależnianie od zewnętrznych zbawców i oczywiście od pieniędzy.

SPEAKER_02

Bo do tego to wszystko zawsze zmierza.

SPEAKER_01

No dokładnie. Słyszę, że sama sobie z klątwa nie poradzi, że potrzebne są negocjacje tam na górze, i zostaje odesłana do tego nauczyciela, który, uwaga, w ogóle nie miał żadnego wglądu w sprawę, nawet jej na oczy nie widział, ale już obiecuje, że wszystko ogarnie za konkretną kwotę X złotych.

SPEAKER_02

Cały ten skomplikowany teatr, to uderzenie w granicę, ten wyimaginowany mrok, to wszystko było tylko przygotowaniem gruntu. Celem od początku było doprowadzenie kogoś do stanu, w którym bez zęknięcia zapłaci każdą sumę za powrót do normalności.

SPEAKER_01

Ale najgorsza wydaje mi się piąta flaga: wzbudzanie poczucia winy. Wyobraź sobie, idziesz z bólem stopy, zostajesz nastraszony jakimiś energiami, a potem terapeuta zrzuca na ciebie to, że ty czerpiesz z niego energię. Ręce opadają: odwrócenie ról.

SPEAKER_02

To jest podręcznikowe działanie. W psychologii znamy to jako darwo, odwracanie ról ofiary i sprawcy. Najpierw wpędzę w przerażenie, a kiedy jesteś już całkowicie rozbita, oskarża cię, że to ty jesteś dla niego ciężarem, że go niszczysz.

SPEAKER_01

Żeby ofiara poczuła się winna.

SPEAKER_02

Tak. Poczucie winy paraliżuje równie skutecznie co lęk. Człowiek zdezorientowany poczuje, że musi jakoś zrekompensować temu specjaliście ten jego rzekomy wysiłek i cierpienie. Na przykład bezkrytycznie idąc do tego płatnego góru, którego on poleca.

SPEAKER_01

To się wszystko układa w jedną całość i zamyka to punkt szósty z relacji E, kiedy ona zapytała tego człowieka o motywację, dlaczego on w ogóle zajmuje się pracą z energią.

SPEAKER_02

Nie odpowiedział, że z chęci pomocy, prawda?

SPEAKER_01

O absolutnie nie, nie było żadnego wzniosłego powołania. Usłyszała, że zaczął to robić dla własnego rozwoju i brutalnie szczerze przyznał, że można na tym zarobić.

SPEAKER_02

No i te sześć punktów obnaża w pełni system. Bo to jest system, którego jednym zadaniem jest złamanie autonomii człowieka, pozbawienie go sprawczości po to, żeby od siebie uzależnić.

SPEAKER_01

Szczęście w nieszczęściu w przypadku autorki wpisu to nie skończyło się uwikłaniem, ale przebudzeniem.

SPEAKER_02

Udało jej się wyjść z tej pułapki.

SPEAKER_01

Tak, to jest ten punkt zwrotny relacji. Pisze, że wszystko się zmieniło, kiedy spojrzała na zdjęcie tego polecanego bioenergoterapeuty. Nastąpiła jakaś krótka wymiana zdań i nagle do niej dotarło, do jakiej przestrzeni ci ludzie są tak naprawdę podłączeni. Zrozumiała, że to jest przestrzeń bazująca wyłącznie na strachu.

SPEAKER_02

To było takie wybudzenu.

SPEAKER_01

Dokładnie. I tu dużą rolę odegrała sama Dorota, właścicielka bloga. Jej dziękuję, bo Dorota zaoferowała natychmiastową rozmowę. Taką uziemiającą, która pomogła ten sztuczny lęk zdjąć.

SPEAKER_02

Właśnie, uziemiającą.

SPEAKER_01

Tekst niesie piękne przesłanie, że strach często nie pochodzi od nas, jest takim narzuconym z zewnątrz narzędziem, i kiedy karmisz go uwagą, to tak naprawdę zasilasz manipulanta swoją energią. Zastanawiałam się nad tym i to mi przypomina takiego pasożyta.

SPEAKER_02

Pasożyta. Rozwin to.

SPEAKER_01

Wiesz takiego, które sam nie ma zasilania. Jeśli zaczniesz o nim myśleć, zwracać uwagę, panikować, stajesz się jego darmową baterią. Jak zatem w takiej chwili wielkiego przerażenia uciąć ten kabel i odciąć się mu zasilanie?

SPEAKER_02

Antydotum opisane w tekście jest bardzo proste, ale i bardzo potężne: dystans i umiejętność porównania. Zauważ, że E zdołała zestawić to, jak obrzydliwie czuła się w tym gabinecie nasyconym sztucznym lękiem z tym, co poczuła podczas szczerej rozmowy, która była oparta na równowadze. Gdy łapiemy taki dystans i zadajemy sobie na chłodno pytanie zaraz, zaraz co tu się właściwie dzieje, nasza kora przedczołowa znów chwyta za stery, znów zaczynamy myśleć racjonalnie. Tak, analiza zatrzymuje tę łańcuchową reakcję paniki, przestajesz być baterią dla strachu.

SPEAKER_01

Więc tak, podsumowując naszą dyskusję z tej podróży E wynika jedna kluczowa lekcja dla nas wszystkich, że jeśli w jakimkolwiek gabinecie nagle czujesz paraliżujący strach przed problemem, o którym minutę wcześniej nie miałeś pojęcia, to raczej nie jest żadne wyższe przeczucie, to jest po prostu ostrzeżenie przed manipulacją.

SPEAKER_02

Dokładnie tak. Świadomość, jak to działa, to jest absolutnie podstawowa umiejętność przetrwania, obrona własnej autonomii.

SPEAKER_01

I to uderza w sedno. Ale na koniec chciałabym rzucić jeszcze jedną dość prowokacyjną myślą do rozważenia, bo E w swoim wpisie wstawia bardzo ciekawą tezę. Twierdzi, że ludzie z natury ufni, niewinni, są znacznie bardziej narażeni na wpadnięcie w takie sidła, mają tę otwartość, którą manipulatorzy bezbłędnie wyłapują i wykorzystują przeciwko nim.

SPEAKER_02

Niestety zgodzę się z tym, empatia bywa wykorzystywana jako słabość.

SPEAKER_01

I to zmusza mnie do takiej szerszej refleksji nad naszym dzisiejszym światem, światem pełnym dezinformacji, ukrytych intencji i tego wiecznego wciskania nam czegoś. Czy w takich warunkach w ogóle możliwe jest jeszcze zachowanie takiej prawdziwej, autentycznej ufności i niewinności w stosunku do drugiego człowieka? Czy może jest tak, że ceną za to, żeby nas nie skrzywdzono, jest bezpowrotna utrata tej niewinności, bo po prostu musimy codziennie zakładać taki zimny pancerz ze sceptycyzmu?

SPEAKER_02

To jest ciężkie pytanie. Myślę, że świadomość tych mechanizmów, ich rozkładanie na czynniki pierwsze, tak jak to zrobiliśmy dzisiaj, sprawia, że ten pancerz nie musi być aż tak ciężki. Staje się bardziej, wiesz, precyzyjną tarczą, której używamy tylko gdy trzeba.

SPEAKER_01

Oby tak było. Miejmy ten radar zawsze włączony, kwestionujmy to co sztuczne i pamiętajmy, by ufać sobie. Dziękuję za dziś, widzimy się na kolejnej głębokiej analizie.

SPEAKER_00

Do usłyszenia. Dziękuję ci za wspólnie spędzony czas. Niech to co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia!