Uczta dla Duszy - Dorota Tu i Tam

Jak radzisz sobie ze złością innych?

Season 1 Episode 60

Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.

0:00 | 16:23
Tekst autorstwa Doroty koncentruje się na duchowych i energetycznych aspektach radzenia sobie ze złością, zarówno własną, jak i pochodzącą od innych osób. Autorka zachęca do głębokiego zrozumienia przyczyn trudnych emocji, postrzegając je nie jako zwykłe kaprysy, lecz jako efekt działania negatywnych sił wpływających na ludzką psychikę. Kluczowym elementem przekazu jest proces oczyszczania myśli oraz budowania wewnętrznej równowagi, co pozwala na świadome opanowanie reakcji zamiast bezwiednego ulegania agresji. Na przykładzie pracy z młodym chłopcem, Kamilem, tekst obrazuje, jak nauka panowania nad własną przestrzenią energetyczną może przynieść spokój i ułatwić codzienne funkcjonowanie. Ostatecznie źródło to promuje empatię, uważność oraz cierpliwość jako narzędzia niezbędne do zachowania harmonii w relacjach z otoczeniem.

Zapraszamy na blog: Dorota Tu i Tam

SPEAKER_00

Witaj w przestrzeni Dorotyczyszczonik. Słowa z bloga Dorota Titam odnajdują swój głos. Usiądź, poczuj i posłuchaj. Zapraszam na ucztę dla Twojej duszy.

SPEAKER_01

Słuchaj, a co jeśli ta nagła furia, z którą człowiek budzi się od samego rana, psując sobie i w sumie wszystkim wokół cały dzień. W ogóle do niego nie należy.

SPEAKER_02

To jest świetne pytanie na start.

SPEAKER_01

Bo wiesz, to zdarza się chyba każdemu z nas, prawda? Kładziemy się spać w doskonałym nastroju. W sypialni panuje całkowity spokój, dzień był obiektywnie bardzo udany, a rano.

SPEAKER_02

No właśnie, rano budzimy się i nagle wszystko drażni.

SPEAKER_01

Dokładnie. Rano człowiek otwiera oczy i z kompletnie niewytłumaczalnych powodów ma ochotę po prostu rzucać talerzami, kawa parzy się za wolno, partner oddycha za głośno, a w głowie kłębił się myśli, że absolutnie nic nie ma sensu.

SPEAKER_02

I co wtedy robimy? Zazwyczaj w takich chwilach gorączkowo szukamy jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia. Zrzucamy to na stres w pracy, na niewyspanie, bo próbujemy to jakoś logicznie poskładać.

SPEAKER_01

Żeby po prostu poczuć, że wciąż mamy kontrolę, tak?

SPEAKER_02

Zgadza się. Szukamy przyczyny w materii, w tym, co namacalne, bo tego po prostu uczy nas współczesny świat. To jest nasz taki standardowy, uwarunkowany kulturowy odruch. Skoro jest skutek, no to musi być wyraźna fizyczna przyczyna. Chcemy znaleźć winnego w naszym najbliższym otoczeniu.

SPEAKER_01

Zamiast szukać winy w otoczeniu, czy tam wertować klasyczne podręczniki psychologii, przyjrzymy się złości przez pryzmat uwaga, energii.

SPEAKER_02

To będzie naprawdę ciekawa podróż.

SPEAKER_01

Zdecydowanie. Naszym źródłem na dziś jest tekst zatytułowany Jak radzisz sobie ze złością innych. Ale zanim w ogóle zagłębimy się w szczegóły, musimy postawić sprawę jasno. Naszym celem tutaj nie jest przekonywanie kogokolwiek do wiary w ezoterykę.

SPEAKER_02

Jasne to bardzo ważne zastrzeżenie.

SPEAKER_01

Prawda, nie chcemy nikogo zmuszać do wiary w energetyczne byty czy poprzednie wcielenia. Traktujemy ten materiał po prostu jako niezwykle unikalny paradygmat. Chcemy sprawdzić, czy spojrzenie na emocje z tak niecodziennej perspektywy może nam dostarczyć praktycznych narzędzi, takich wiesz, doradzenia sobie z codziennym stresem.

SPEAKER_02

I to jest potrzebne na samym początku tej dyskusji. Bo nie mamy tu do czynienia z takim klasycznym poradnikiem terapeutycznym. Ten materiał zaprasza nas do spojrzenia na ludzkie emocje z perspektywy stricte wibracyjnej. Ona traktuje złość jako realną, mierzalną na poziomie subtelnym energię, z którą można świadomie pracować, energię, przed którą można, a nawet trzeba się chronić i którą można na bieżąco, jak to ujęła, oczyszczać. To stawia sprawę szukania wewnętrznej równowagi w zupełnie nowym świetle.

SPEAKER_01

Okej, no to rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Zanim przejdziemy do tego, jak się chronić, tekst Doroty zmusza nas do bardzo brutalnej konfrontacji z naszymi codziennymi nawykami, bo zwraca uwagę na to, jak tragicznie wręcz mylimy się w ocenie złości na co dzień.

SPEAKER_02

Niestety, robimy to nagminnie.

SPEAKER_01

Prawda, kiedy widzimy, że ktoś jest wściekły, nasza reakcja jest niemal automatyczna. Oceniamy sam uczynek idziemy na takie drastyczne skróty poznawcze. Autorka podaje tam taki bardzo prozaiczny przykład. Ktoś w naszym otoczeniu ma skrzywioną minę.

SPEAKER_02

Tak i co się wtedy zazwyczaj dzieje? W głowach obserwatorów pojawia się od razu myśl, czego on albo ona znowu chce, co znowu jest źle.

SPEAKER_01

Znam to z autopsji.

SPEAKER_02

Zamiast zatrzymać się na moment, reagujemy własną, wtórną niechęcią na cudzy dyskomfort. Po prostu budujemy mur. Zamiast zrozumienia jest odrzucenie.

SPEAKER_01

Zawsze kojarzy mi się to z taką absurdalną sytuacją, w której w budynku włącza się alarm pożarowy, a my wściekamy się na ten alarm za to, że jest zagłożny i przeszkadza nam w spotkaniu, zamiast wstać i w ogóle sprawdzić, gdzie u licha pojawił się dym.

SPEAKER_02

To jest świetna analogia, naprawdę. Ignorujemy źródło problemu, skupiając się wyłącznie na tym hałasie, który nam przeszkadza.

SPEAKER_01

No właśnie, ale ten tekst idzie o krok dalej. Twierdzi, że takie powierzchowne ocenianie, to wcale nie jest tylko błąd logiczny. To po prostu brak empatii, który realnie wyrządza krzywdę tej osobie zmagającej się z emocją. Dlaczego tak łatwo wpadamy w tę pułapkę? Dlaczego tak potwornie trudno jest nam po prostu zapytać kogoś, hej, co się stało?

SPEAKER_02

To, co jest tutaj fascynujące, to odpowiedź, która kryje się w ekonomii naszej własnej energii. My reagujemy powierzchownie, bo tak jest po prostu szybciej i bezpieczniej dla naszego ego. Prawdziwe zrozumienie drugiego człowieka wymaga wysiłku, wymaga wyjścia poza własną strefę komfortu, a przede wszystkim wymaga czasu. Tymczasem autorka tekstu wyraźnie zaznacza, że źródło cudzej złości potrafi być ukryte niezwykle głęboko, w takich miejscach, do których na pierwszy rzut oka nikt nie ma w ogóle dostępu.

SPEAKER_01

Czyli to nie jest tylko kwestia złego dnia w pracy.

SPEAKER_02

Często nie. I czasem wystarczyłoby dosłownie chwilowe zatrzymanie się. Jedna sekunda świadomego oddechu, żeby nie wejść w tę niszczącą spirę wzajemnej oceny. Kiedy odrzucamy czyjąś złość, irytacją, to według autorki dokładamy naszą negatywną wibrację do bagażu tej drugiej osoby. Uderzamy w kogoś, kto już i tak sobie kompletnie nie radzi.

SPEAKER_01

Wow, to jest mocne. I w tym momencie materiał zabiera nas na znacznie głębsze i dla wielu osób pewnie mocno zaskakujące wody. Skoro już wiemy, że pod powierzchnią złości kryje się więcej niż widać na pierwszy rzut oka, to autorka tłumaczy, gdzie dokładnie należy szukać tego źródła. I tutaj robi się naprawdę ciekawie. Tłumaczy, że ta zmienność nastrojów to nie są zwykłe ludzkie kaprysy. Pisze wprost o działaniach energetycznych, tzw. ciemności. Wspomina o negatywnych wpływach przychodzących do nas z zewnątrz od różnych osób z różnych miejsc. A żeby tego było mało, twierdzi, że nagły wybuch niewytłumaczalnej złości może być dotknięciem odczuć z zapomnianych wcieleń albo echem jakichś wypartych sytuacji, które nagle odzywają się w trakcie sporu zwyczajnej wymiany zdań.

SPEAKER_02

Wibracje, atakująca energia, ta ciemność czy poprzednie chcielen to są absolutne fundamenty tego tekstu. Mechanizm opisany przez autorkę opiera się na zjawisku rezonansu. Jeśli nosimy w sobie nieprzepracowaną traumę, nawet jeśli pochodzi ona, jak sugeruje tekst z jakiegoś zapomnianego wcielenia, to działa to właśnie jak kameran. Kiedy w naszym otoczeniu pojawia się określona wibracja, na przykład ktoś jest dla nas bardzo niemiły w kolejce do kasy, ten nasz wewnętrzny kamerton zaczyna gwałtownie drgać. I my nagle wpadamy w furię, która jest zupełnie nieadekwatna do tej konkretnej sytuacji w sklepie.

SPEAKER_01

Muszę tutaj jednak mocno zaprotestować. Wcielę się na chwilę w rolę takiego adwokata diabła.

SPEAKER_02

Śmiało, zamieniam się w słuch.

SPEAKER_01

Bo wiesz, z praktycznego punktu widzenia ta cała koncepcja ciemności, która rzekomo krąży wokół nas i aktywnie szuka naszych słabości, brzmi dla wielu nie tylko ezoterycznie, ale i dość niebezpiecznie. Czy to przypadkiem nie jest po prostu idealna wymówka do unikania odpowiedzialności za własne zachowanie?

SPEAKER_02

Rozumiem, do czego zmierzasz.

SPEAKER_01

No bo ktoś mógłby przecież po prostu powiedzieć przepraszam, że na ciebie nakrzyczałem, kochanie, ale to nie ja, to ciemność mnie zaatakowała. Albo to tylko bagaż swojego poprzedniego wcielenia. Przecież to brzmi jak taki ostateczny sposób na umycie rąk. Jak autorka godzi to zbaniem odpowiedzialności za to, jak traktujemy naszych bliskich.

SPEAKER_02

To jest doskonały punkt i bardzo naturalna wątpliwość. Jednak z perspektywy tego materiału to działa w dokładnie odwrotny sposób. To absolutnie nie jest wymówka. To jest przeniesienie odpowiedzialności na zupełnie inny, wyższy poziom.

SPEAKER_01

W jaki sposób?

SPEAKER_02

Według autorki ciemność faktycznie wie, co robi, szukając naszych słabości. Chce nas wytrącić z równowagi. Ale to my i tylko my jesteśmy odpowiedzialni za to, czy jej na to w ogóle pozwolimy.

SPEAKER_01

Czyli to my jesteśmy strażnikami tych granic.

SPEAKER_02

Zgadza się. My oddzielamy w ten sposób naszą własną tożsamość od tych emocji. Złość przestaje być wtedy nasza, a staje się po prostu zjawiskiem, które obserwujemy z boku. A skoro jest tylko zjawiskiem, no to mamy wybór. Możemy ją wpuścić do naszego systemu, albo możemy po prostu zamknąć przed nią drzwi i zachować spokój.

SPEAKER_01

Okej, to prowadzi nas do bardzo logicznego pytania o mechanicę tej całej obrony. W jaki sposób fizycznie czy tam mentalnie zamknąć te drzwi? Wróćmy na chwilę do tego naszego porannego scenariusza z początku rozmowy.

SPEAKER_02

Jasne, świetny przykład.

SPEAKER_01

Człowiek budzi się z gotowym gniewem, irrytuje go absolutnie wszystko dookoła, i ciągnie te taką strasznie gęstą emocję przez resztę dnia. Autorka proponuje tutaj rozwiązanie, które nazywa wyczyszczeniem się. Radzi wprost, wycisz emocje, zacznij panować nad myślami, naucz się oczyszczać swoje powłoki.

SPEAKER_02

Ten poranny gniew to perfekcyjna ilustracja zjawiska, no bo pomyśl o tym. Nasza świadomość spała przez ostatnie 8 godzin, a jednak budzimy się z gotowym wygenerowanym wewnętrznym konfliktem, paraliżujący strach albo poczucie bezsensu z samego rana.

SPEAKER_01

Od razu przychodzi mi tu na myśl takie porównanie ze świata IT. To trochę tak, jakby nasz mózg był serwerem, który w nocy, będąc w trybie uśpionym, podłączył się do jakiejś publicznej, niezabezpieczonej sieci i pobrał plik z potężnym wirusem.

SPEAKER_02

Bardzo trafne porównanie.

SPEAKER_01

Rano włączamy ekran i widzimy, że system po prostu waruje. Wentylatory chodzą na najwyższych obrotach, chociaż my, jako użytkownicy, świadomie nie kliknęliśmy przecież w żaden podejrzany link. Pytanie brzmi, jak w praktyce zlokalizować ten złośliwy plik i go usunąć.

SPEAKER_02

Oczyszczanie nie polega na tym, że wciskasz jeden magiczny przycisk i gotowe. Autorka bardzo mocno podkreśla powolność tego procesu. Chodzi o wyciszenie umysłu, które wymaga czasu, zmiana w sobie.

SPEAKER_01

Ale jak to zrobić, kiedy myśli już nas zaleją?

SPEAKER_02

Kiedy pojawia się ta intruzowa myśl, ten twój wirus, to nie wdajemy się z nią w dyskusję, nie analizujemy, dlaczego tak strasznie jesteśmy wściekli na partnera czy na cały świat? Po prostu zauważamy ten stan i podejmujemy wewnętrzną decyzję, by nie wypuszczać tej wibracji dalej na innych.

SPEAKER_01

Kurcze, zatrzymanie tego brzmi jak jakiś heroiczny wysiłek woli. Wiesz, łatwo nam o tym rozmawiać tutaj w spokojnym studiu, ale jak to wygląda na froncie codziennego życia, kiedy jest stres, dzieci, pośpiech.

SPEAKER_02

Teoria brzmi dobrze, ale praktyka to co innego, prawda?

SPEAKER_01

No właśnie. I tu materiał dostarcza nam moim zdaniem fenomenalnego dowodu w postaci historii pewnego chłopca, a dokładniej dziesięcioletniego Kamila.

SPEAKER_02

Tak, to jest niesamowita historia.

SPEAKER_01

To był niezwykle wrażliwy chłopiec, który zmagał się z bardzo silnym natręstwem myśli, które przejawiały się niego złością, a nawet agresją. Kiedy czytałam opis tych pierwszych spotkań, widać było dziecko całkowicie zamknięte. Autorka pisze, że Kamil nie patrzy w oczy, nerwowo bawi się bluzą, sprawia wrażenie, jakby w ogóle jej nie słuchał, ale jednocześnie sam pilnuje czasu trwania sesji.

SPEAKER_02

To, co dzieje się podczas tych spotkań, pięknie obrazuje tę koncepcję. Ta komunikacja w ogóle nie przypomina standardowej rozmowy z psychologiem. Autorka pisze tam, że oni wspólnie podróżują w jego przestrzeni.

SPEAKER_01

Przestrzeni, w sensie w jego wyobraźni.

SPEAKER_02

Tak, to rodzaj takiej bardzo głębokiej wizualizacji. Dorota mówi mu, co ona widzi z perspektywy energetycznej, a chłopiec uzupełnia ten obraz, opisując, co czuje i gdzie się znajduje w tym swoim mentalnym świecie.

SPEAKER_01

I z tekstu wynika, że on tam odnajduje jakieś konkretne przedmioty, autorka nazywa je artefaktami.

SPEAKER_02

Zgadza się. Te artefakty dają Kamilowi nowe możliwości. One stają się dla niego symbolicznymi narzędziami, które przywracają mu poczucie kontroli i sprawczości w tej walce z energią.

SPEAKER_01

I to przynosi u niego absolutnie szokujące efekty. W tekści jest taki moment, który u mnie osobiście przełamał resztki sceptycyzmu. Po kilku miesiącach pracy z Dorotą pada pytanie o to oczyszczanie, autorka pyta Kamila, czy on to nadal robi sam z siebie. I odpowiedź tego dzieciaka, pamiętasz?

SPEAKER_02

Pamiętam, to było urocze i potężne zarazem.

SPEAKER_01

Odpowiedział z takim lekkim, wierz dziecięcym oburzeniem, jakby go zapytano, czy myje zęby. Powiedział ctuję: gdybym tego nie robił, to bym nie funkcjonował. Autorka sama przyznaje, że uśmiechnęła się w duchu, bo założyła, jak większość dorosłych by zresztą założyła, że to mama go pilnuje i zmusza do ćwiczeń.

SPEAKER_02

A on sam uznał to za konieczność.

SPEAKER_01

Tak, on sam poczuł ulgę. Kamil nagle uczy się uwalniać tę energię z tak niewiarygodną wręcz dojrzałością bez robienia krzywdy innym. A jego własna mama zauważa, że on pewniej funkcjonuje w klasie, więc co to wszystko tak naprawdę oznacza? Że ta praca z emocjami może być aż tak intuicyjna?

SPEAKER_02

Dla niego to jak naturalna higiena psychiczna.

SPEAKER_01

Właśnie on nie komplikuje.

SPEAKER_02

Autorka bardzo się wzrusza widząc Kamila, ponieważ on nie analizuje tego intelektualnie, on po prostu czuje i wierzy, przestał wchodzić w energię agresji. On ją teraz tylko obserwuje po to, by móc ją z siebie zrzucić.

SPEAKER_01

Historia Kamila na pewno bardzo mocno inspiruje, to prawda, ale czy ta metoda jest zarezerwowana tylko dla jakichś wybitnie wrażliwych jednostek? Czy to jest rodzaj wrodzonego talentu? Czy może każdy może z tego skorzystać?

SPEAKER_02

Autorka odnosi się do tego dylematu w końcowym fragmencie tekstu.

SPEAKER_01

Tak, i odpowiada tam dość przewrotnie: i tak, i nie, ale każdy może zacząć. Zaznacza, że to jest praca w przestrzeni, wymagająca kontroli emocji i że to po prostu jest dłuższy proces. Zwróciłam jednak uwagę na jeden detal. Chwyciłam się ostatniego, potężnego zdania z tego tekstu. Proszę, wyjaśnij mi różnicę, na którą wskazuje Dorota. Dlaczego, jak pisze, kontrola to nie tłamszenie?

SPEAKER_02

To fundamentalne rozróżnienie w całej tej analizie. Mylenie tych dwóch pojęć prowadzi do emocjonalnej katastrofy. Tłamzenie to upychanie emocji w sobie, uciszanie ich na siłę, co ostatecznie zawsze rodzi jeszcze większą złość. Jeśli wyobrazimy sobie, że złość to taki wielki, ryczący głośnik z muzyką, to tłamszenie jest próbą przykrycia go stosem koców.

SPEAKER_01

Dźwięk nadal tam jest, głośnik drży i pewnie w końcu się spali od przegrzania, a czym w takim razie jest kontrola?

SPEAKER_02

Kontrola, według tekstu, to świadome zarządzanie tym, co do nas przychodzi. To jak założenie nowoczesnych słuchawek z aktywną redukcją szumów. Ty nie przyjmujesz wibracji złości do swojego wnętrza i uwalniasz ją. Dokładnie tak, jak robił to dziesięcioletni Kamil.

SPEAKER_01

Wyciągam wtyczkę ze swojego zasilania i od nas zależy, czym będziemy się przejmować w codzienności. To naprawdę fascynująca perspektywa.

SPEAKER_02

Zdecydowanie tak. Zmienia zupełnie zasadę gry, jak duża część naszego codziennego życia emocjonalnego, tych wszystkich nerwów i stresów odbywa się na całkowitym autopilocie, w którym tylko posłusznie odgrywamy cudzy scenariusz.

SPEAKER_01

O wow, to daje do myślenia!

SPEAKER_02

Warto pomyśleć nad tym przez resztę dnia.

SPEAKER_00

Dziękuję ci za wspólnie spędzony czas. Niech to, co usłyszałeś, pracuje w tobie łagodnie. Jeśli czujesz, że ta treść może kogoś wesprzeć, podaj ją dalej. Zapraszam Cię też do subskrypcji. Powodzenia w odkrywaniu własnej prawdy. Do usłyszenia!