UKRYTY JĘZYK CODZIENNOŚCI
Wszystko, co robimy w relacji - gest, spojrzenie, słowo, obecność, cisza zostawia ślad. Silniejszy i trwalszy, niż się nam się wydaje.
UKRYTY JĘZYK CODZIENNOŚCI to podcast o tym, co wydarza się między ludźmi - w relacjach z dziećmi, z partnerami, z osobami w pracy i z samym sobą. To podcast o tym, co buduje więź, a co ją osłabia.Pokazujemy, jak doświadczenia z dzieciństwa kształtują sposób, w jaki funkcjonujemy w dorosłych relacjach oraz jak to, co robimy dziś jako rodzice, partnerzy czy liderzy, powtarza lub zmienia te wzorce. Zrozumienie tego, skąd biorą się nasze reakcje, pomaga świadomie wybierać inne i realnie podnosić jakość swoich relacji.Nie proponujemy szybkich metod ani prostych recept, interesuje nas proces i to, co wydarza się w tej niezwykłej przestrzeni POMIĘDZY ludźmi.
Podcast prowadzą:
Joanna Bylinka - psycholożka, pracująca w nurcie relacyjnej psychologii rozwojowej oraz konsultantka rodzicielska. Szefowa Neufeld Institute Poland.
Dorota Bartosiak - twórczyni Instytutu Neuroróżnorodności, była dziennikarka i producentka telewizyjna, osoba neuroatypowa
kontakt do nas:
kontakt@ukrytyjezykcodziennosci.pl
UKRYTY JĘZYK CODZIENNOŚCI
"Wolałbym nie"
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
„Wolałbym nie", czyli gdy w relacji jest miejsce na prawdziwe „ja” (używamy tego określenia przyjmując założenia fenomenologii i mając świadomość, że właściwie brakuje naukowych dowodów na istnienie “ja”).
W tym odcinku rozmawiamy o tym, jak odróżnić zdrową odmowę od unikania czy wycofania. Co się dzieje, gdy dziecko nie ma w domu przestrzeni na „nie" i jak to wpływa na jego dorosłe życie. Pokazujemy, że szacunek dla dziecięcej odmowy buduje wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa dziecka i zdolność pozostawania w relacjach bez utraty siebie, bowiem właśnie w czasie dzieciństwa ma szansę zacząć budować się zdolność późniejszego mówienia „nie” - w związkach, pracy i bliskich relacjach. Ta rozmowa opowiada o odwadze bycia sobą w więzi i o tym, że różnica zdań nie niszczy relacji, lecz czyni ją prawdziwą.
Napisz do nas:
kontakt@ukrytyjezykcodziennosci.pl
Wprowadzenie do podcastu i zdania „Wolałbym nie”
SpeakerUKRYTY JĘZYK CODZIENNOŚCI to podcast dla wszystkich, którzy chcą budować bezpieczne i dające poczucie spełnienia więzi z dziećmi i najbliższymi oraz świadomie kształtować relacje w pracy.
Speaker 1Joanna Bylinka - psycholożka specjalizująca się w relacyjnej psychologii rozwojowej szefowa Neufeld Institute Poland i mama dwójki zachwycających dzieci. Dorota Bartosiak, szefowa Instytutu Neuroróżnorodności i osoba neuroatypowa. Zapraszamy w podróż z nami po ukrytych znaczeniach codziennych słów i gestów.
Dlaczego dorośli często nie potrafią powiedzieć „nie”
SpeakerBez pustych frazesów, za to z masą autentyczności, uśmiechu i bardzo konkretnej psychologicznej wiedzy. Do usłyszenia. Do usłyszenia. Dzień dobry i dobry wieczór. Dzisiejsze zdanie, z którym przychodzimy do Was. To bardzo krótkie zdanie - "wiesz, wolałabym nie", albo "wiesz, wolałabym nie". I co to znaczy? I co to znaczy... To jest zdanie, które jest zaczerpnięte z literatury. Pewnie kojarzycie " Moby Dick'a", bo takie bardzo znane opowiadanie i autorem "Moby Dick'a" jest Herman Melwille i on napisał również opowiadanie "Kopista Bartleby" i właśnie to jest jedno z kluczowych zdań w tym opowiadaniu, "wolałbym nie" . I teraz akurat w przypadku kopisty Bartlebiego możemy sobie na różne sposob interpretować jego zachowanie, dlaczego on stawa taki opór, dlaczego w momencie, kiedy się oczekuje od niego, że ma zrobić coś, co powinien zrobić, czyli na przykład przekopiować jakiś dokument, ponieważ na tym polega praca, a on odpowiada, wolałbym mnie, jest to zaskakujące, jest to wybijające z takiego codziennego rytmu. I akurat w jego wypadku wiąże się to faktycznie z wielkimi trudnościami w funkcjonowaniu z poziomu psychologii, psychoterapii, oczywiście może szereg diagnoz postawić, co tam się wydarzyło wcześniej, coś tam się działo w nim nie tak, no faktycznie opowiadanie dobrze się nie kończy. To nie spoileruję, nie spoileruję, nie powiem co jak, natomiast bardzo, bardzo Wam je polecam, na wielu wymiarach naprawdę jest takie refleksyjne, czy pobudza właśnie do refleksji. Natomiast same słowa, pamiętam, jak czytałam to opowiadanie, to pierwszy raz, kiedy one się pojawiły w tym opowiadaniu, on po prostu właśnie w sytuacji, w której wszyscy by oczekiwali, że powinien się zgodzić, a on powiedział, wolałbym nie. A jaka była reakcja osób wokół? Totalne zszokowanie. Wybicie właśnie z takiego rytmu i zdumienie, zdziwienie, i szok na tyle duże, że właściwie pozwolono mu, aby on po prostu w tym momencie nie kopiował, tak i nie robił tego. Już dalej nie będę spojerowała, faktycznie, ale mnie samo wtedy zatrzymało to z takim ojej, że właściwie, faktycznie bardzo często, że bardzo często z osobami, z którymi pracuję, psychoterapeutycznie obserwuje to, że tej takiej pełnej zgody na to, że ja mam tak, jak mam i teraz czegoś nie chcę, czegoś nie wybieram, że brakuje nam często tego. Bardzo dużo jest dopasowywania się, podążania za oczekiwaniami, za potrzebami, za tym, że ktoś ma jakieś wyobrażenie o nas i to wiecie, w pracy to jedno, w związkach to drugie, ale nawet w momencie, kiedy jesteśmy w relacji sami ze sobą, bo jestem matką i mam jakieś wyobrażenie tego, co ja powinnam. Ten głos mi tam mówi to wszystko, że powinnam być matką idealną od rana do wieczora, pełną energii. Ja pamiętam, przeszłam to przy moim pierwszym dziecku. Takie poczucie, że po prostu dobra matka to taka zawsze po prostu daje temu dziecku wszystko, czego ono potrzebuje, dla 100% i właśnie z taką energią, z taką miłością przepojona tym wszystkim, przepaja to dziecko. I to jest fantastyczne przez pewien czas. Natomiast wiadomo, że dziecko żyje dalej i dzięki Bogu, i po prostu nagle nie starcza ci tej energii, tych zasobów, i orientujesz się, wow, czyli chyba im musi być jakaś inna formuła być na to wszystko, prawda? Bo to nie da rady, bo ze świruje zaraz oszaleje i po prostu będę walczyć główną w ścianę. Ale nie będziemy tutaj mówić o stereotypach, gdzie jesteśmy?
Speaker 1Nie, nie, to w ogóle jesteśmy obok.
SpeakerWięc my sami sobie możemy nałożyć takie oczekiwania, nie mówimy sami tym wyobrażeniom o własnym nie tam, gdzie warto by było.
Speaker 1A czy jeżeli dziecko mówi rodzicowi, wolałby mnie, czy to jest zawsze opór, czy to może być coś innego?
SpeakerOczywiście, że nie zawsze opór, i to jest właśnie to, na co warto się bardzo tworzyć jako rodzic, na taką pełnię uznania dla rodzącej się tożsamości dziecka. Czyli że ono po prostu naturalnie może zacząć wybierać, czy coś mu pasuje, czy mu nie pasuje. I akurat może dlatego właśnie te słowa wolałbym, czy wolałaby mnie, tak mi się spodobały, to zobaczcie, że one odnoszą się jednak do odczucia, które w danej osobie jest. Że to wolałbym, to ja się muszę najpierw skomunikować, co preferuje, a co nie preferuje, i wybrać to, co w tym momencie wolę.
Speaker 1Ale czy dziecko jak jest małe, jest w stanie wybrać dobrze?
„Wolałbym nie” u dzieci: opór czy rodząca się tożsamość
SpeakerOczywiście, że jak mamy do czynienia, warto, żebyśmy sobie to rozróżnili, jeśli mamy zupełnego takiego maluszka. Wolałbym dzisiaj nieść do szkoły. Chociaż wiadomo, albo on przerywać oglądanie tych bajek. Albo wolałbym nie odrabiać tych lekcji. Tak, więc oczywiście, że jeśli mamy. No to powiedzmy, z lekcjami też starsze dziecko, to posegregujmy sobie te grupy. Pierwsze, mamy takiego zupełnego malucha, no to oczywiście on może po prostu nie wiedzieć, czy ona, nie wiedzieć właściwie, czego w tym momencie chce, bo jest tak zmieszane, zmęczone, rozespane, i ja tu pragnę podkreślić, że przecież my jako dorośli też nie wiemy, więc czasami czego chcemy, czego potrzebujemy w tym momencie. Więc to jest całkowicie normalne, dziecko może nie mieć pojęcia, i jeśli my z pozycji dorosłego, odpowiedzialnego, troskliwego opiekuna, to ostatnie bardzo ważne, bo troskliwy opiekun bierze pod uwagę pragnienia dziecka i jego głębokie potrzeby, a nie tylko narzuca to, co ja sobie wyobrażam, prawda? Więc troskliwego, który jest w stanie utożsamić się też z tym, co odczuwa w tym momencie dziecko, czego pragnie, czy jakie jest, co lubi. My reagujemy, wiesz, co skarbie, to teraz zrobimy to i to. I my decydujemy, ale nie z tej pozycji chcę decydować, kontrolować i nie brać pod uwagę żadnych wskazówek, które mi wysyłasz. Tylko właśnie czytam te wskazówki, dużo już wiemy o tobie, i wybieram to, co czuję, że będzie dla ciebie najlepsze. No i to jest pierwszy etap. Im dziecko jest starsze, tym więcej przestrzeni jest na te właśnie jego wybory. I zresztą fajnie zaczynać od tych wyborów prostych to albo to, bo wtedy ja już tam rozwijam sobie tę sprawczość, tę tożsamość, że tam wolę ten niebieską sukieneczkę, nie żółtą, ale jednak nie staje sparaliżowana wobec 15 sukieneczek.
Speaker 1No ale w ogóle nie chce iść do przedszkola, jak mama nie założy czerwonej.
„Nie” w relacjach dorosłych: granica czy odrzucenie
SpeakerTak, i to też może nie zagłębimy się, bo wiele powodów, dla których tak może być. Dobra, idziemy dalej grupami. Starsze dziecko ma już tę tożsamość lepiej rozwiniętą, ma już połączenie, jeśli się rozwija w dobrych warunkach. I w związku z tym oczywiście, że potrzebuje uszanowania tego, co się w nim pojawia. I najprostsza sprawa, my możemy uważać, że kino jest fantastycznym pomysłem na to popołudnie dla dziecka i zaproszenie go do tego kina, a ona nadpowiada, wolałbym nie. I teraz nasze wyzwanie tutaj to nie jest odrzucenie. Tak? To nie jest przeciwko nam. To nie oznacza, że więźni za słaba, że dziecko nie chce spędzać z nami czasu. Oczywiście może oznaczać, ale absolutnie nie musi. To może być dokładnie przejaw tego, że ja akurat zaplanowałam, czy zaplanowałem poczytać sobie albo pomalować, albo coś tam sobie chce popisać, cokolwiek innego, ale dziecko już jest na tym etapie, gdzie czuję, że coś się we mnie rodzi, coś się potrzebuje pojawić. Oczywiście, bierzemy poprawkę na to, że jeśli dziecko mówi, wolałbym nie, a zostaje w pokoju i gra w gry komputerowe na przykład, albo siedzi tylko na telefonie, no to jest raczej sygnał alarmowy. To jest raczej ta czerwona flaga, tak, że jest tak krótko mówiąc, opanowane przez gry wideo, czas ekranowy, że powoli traci relacje z nami i traci wszystkie te możliwości, szanse tego, co my możemy ofiarować w tej relacji. Bo na tym to przecież polega, prawda? Mamy coś dzieciom dawać, ofiarowywać, ale musi mieć na to przestrzeń i czas, jak ono jest ovładnione. Nie ma pomysł i pomysł. I pomysł oczywiście jest owładnięte, zaabsorbowane grami, tak? Inny temat oczywiście w bycie wciągniętym czy wręcz uzależnionym, no to my nie mamy takich możliwości. No i teraz idziemy dalej sobie rozwojowo, nawet jeśli już mamy dorosłe osoby, to jest szereg czynników, które mogą powodować, że takie słowa, wiesz, męża do żony, żony do męża, partnera, partnerki wolałby mnie, mogą być odebrane jako właśnie odrzucenie, niewybieranie, a nie jako przejaw takiego postawienia granicy. Postawienia granicy, zdrowego odsłonięcia się wręcz, bo ja teraz przecież pokazuję ci, czego chcę, co wybieram, odsłaniam się, i ryzykuję gdzieś zawsze w relacji w tym momencie ryzykuję to, że to zostanie źle odebrane, potraktowane z odrzuceniem. Natomiast w zaufaniu przed sobą się odzwaniam. I niestety w trudnych relacjach bardzo często bywa tak, że no za to jest ban. A jak ty odsłaniasz się z tym, co naprawdę, czego naprawdę pragniesz, czego chcesz, czego potrzebujesz, no to nie pasujesz na przykład do tego mojego układu, który ja sobie zaplanowałam, zaplanowałem, więc to jest źle.
Speaker 1A teraz pytanie mam takie, myślę, że dla rodzica może być trudne do rozpoznania. Czy dziecko mówiąc, wolałby mnie, właśnie stawia granice albo się czegoś boi.
Dwa literackie modele odmowy: „Kopista Bartleby” i „Kolor purpury”
SpeakerTak, i oczywiście, że te słowa, które słyszymy od dziecka, mogą być przejawem, jeśli my obserwujemy naszym sercem, takim czułym wzrokiem opiekuna, my obserwujemy, że jest napięciem dziecka, że właśnie nie ma takiego postawienia dwóch nóg naprzeciwko, mocno, że wolałbym nie, mam inne plany, tak, tylko mamy zatrwożenie. To oczywiście, że warto za tym iść za tym dokładnie, co nam sygnalizuje dziecko na różnych sposobach komunikacji, czyli nie tylko w słowach, ciało, ale też właśnie w ciele, w głosie, w gestach, w mimice. To są wszystko sygnały, które nam wysyła. W zachowaniu, czy ono na przykład się zamknęło i leży sobie na łóżku, patrzy sobie tylko w ścianę, tak, aczkolwiek wtedy też może gdzieś tam sobie rozważać coś. Ale warto sprawdzić, warto zagadać. I oczywiście to może być sposób właśnie na to unikanie. Zresztą w historii kopisty Bartleby'ego ten element unikania, izolowania się, odcinania był właśnie tym przykładem. To był właśnie tego przykład. I mamy w literaturze przykład pozytywny, taki wzmacniający, rozwojowy takiego stawiania granic, czyli w "Kolorze purpury" Alice Walker, Celia w pewnym momencie, która doznaje przemocy ze strony męża, ona w pewnym momencie mówi takie słowa, nie zrobię tego. I to jest właśnie tak wybitnie z miejsca, nie unikania, wycofywania się, które miało miejsce wcześniej w jej życiu, tylko osadzenia się w sobie, powoli budowania poczucia własnej wartości. Czyli z takiego punktu poczucia własnej mocy. Tak, tak, łączenia się powoli z tą mocą. To u niej był proces, także też bardzo polecam lekturę. Zwłaszcza właśnie, jeśli ktoś sam jest w takim momencie, w którym czuje, że te granice wiecznie przekraczam sama swoje, to już nie tylko, że inni przekraczają, inni przekraczają dlaczego? Bo ja nie uznaję swoich granic, bo ja nie odczuwam czasami swoich granic, odczuwam je za późno, sama siebie przekraczam, więc jak inni mają tego nie robić, tak? Także jeśli ktoś jest w takim procesie rozbudzania się tutaj, osadzania w sobie, łączenia się z tym, gdzie są te moje granice, kim ja naprawdę jestem, co ja lubię, czego nie lubię, na co się chce zgadzać, na co się nie chce zgadzać, to to jest na pewno lektura, która jedna z tych takich terapeutycznych.
Speaker 1A powiedz mi, z Twojego doświadczenia, jak rodzice traktują taką odpowiedź dziecka?
Jak rodzice reagują na odmowę dziecka: lęk i kontrola
SpeakerIlu rodziców, tyle reakcji, ale mamy pewne grupy, to też możemy sobie trochę pogrupować. I część rodziców reaguje lękowo, to znaczy, co tu się dzieje, czemu on odmawia właśnie, czemu nie chce z nami spędzać czasu. I jeśli mamy wysoki poziom lęku, to możemy właśnie niestety on nam może przesłonić dziecko. Czyli ten proces wyłaniania się tej tożsamości dziecka i tego, że ona naprawdę wybiera w tym momencie coś, co czuje, że dla niego jest lepsze. Tak, i wiecie, i to też nie jest tak, że to coś jest przypadkowe często. Jeśli dziecko jest generalnie w dobrostanie, fajnie się rozwija, to znaczy, że to, co jego mózg mu podpowiada jako aktywności, to jest najlepsze, co on ma robić. My z zewnątrz nigdy nie wymyślimy nic lepszego dla dziecka, dlatego że mózg ma zakodowane, nasze mózgi ma zakodowany tryb rozwoju. Więc jak tylko są okoliczności, jest okazja, to korzysta natychmiast na maksa. Więc dziecko generalnie będące w dobrostanie, jeśli zaczyna mieć jakąś fascynację, pasję, uczy się przez pięć miesięcy jakiegoś języka, później porzuca, nie szkodzi absolutnie. To było świetne teraz, że w tym momencie się tego języka uczył. Później rzuca się na garstwo. A potem jeździ konno. A później tak, jeszcze coś innego. I to absolutnie fantastycznie dawać dziecku po prostu takie możliwości, żeby sobie po prostu sprawdzało, sprawdzało, doświadczało, eksperymentowało. To jest właśnie ten tryb naturalnego rozwoju. Druga reakcja może być z pozycji potraktowania tych słów jako oporu, czyli co ty mi tu będziesz? Chcesz decydować, że dziecko chce w tym momencie rządzić. I teraz wiecie co? Oczywiście może tak być, że mamy sytuację w rodzinie, w które dziecko przyjęło kontrolę, przyjęło odpowiedzialność, liderstwo i ono naprawdę decyduje, co kto będzie robił w tej rodzinie. I to może być nawet bardzo małe dziecko, są dzieciarki, które mówią, mama tu powinna pójść, mama tam powinna pójść, połóż się wstań, zrób to takie, wiecie, super maluszki ledwo mówią, a już tak zarządzają, tak, bo gdzieś tam ta tendencja do wejścia w taką obronną, to się nazywa obronna rola Alfa, czyli nie czuję się wystarczająco bezpiecznie, więc zaczynam decydować. Tak może być. O tej roli Alfa oczywiście będzie mówić. Oczywiście. Natomiast natomiast absolutnie nie musi, tak? Czyli jeśli ja na przykład mam problem z tym takim tańcem, jako rodzic, z tym takim tańcem, kto kiedy przejmuje kontrolę nad sytuacją i mam sama jestem na przykład w syndromie alfa właśnie i w tej obsesji tego, żeby być w kontroli, no to takie wolałbym nie, no to ale jak to? Ale zadecydowałam, tak? Tak jest plan, to jest najlepszy plan, optymalny plan. No i oczywiście to jest reakcja ukrócająca znowu, nie dostrzegająca tej pięknej, a jednocześnie słuchajcie, subtelnej i wrażliwej energii wyłaniania się dziecka. Bo to nie jest, wiecie, przepotężna siła, że dziecko mam się w jednej chwili wyłania z tożsamością, po prostu, wiecie, jakiegoś super znanego malarza, pianisty, tak? Nie wiem, Einsteina po prostu tutaj tak z określonym twardym charakterem. Nie, to jest po prostu delikatny proces, taki malutki, kroczkami i tak jak mamy drzewka posadzone i często są takie płotki wokół drzewka się robi, bo one jest jeszcze za delikatne, ktoś może nie zauważyć, wejść nawet można skosić to drzewko. Więc jak jest tak delikatne, to jest ten płotek. I my też możemy taki płotek robić wokół tożsamości dziecka, że delikatnie szanujemy tutaj, jak się wzmocni, to żadnego płotka nie będzie potrzeba, bo nikt tego dębu nie ruszy po prostu.
Speaker 1Kosiarka nie wjedzie.
SpeakerKosiarka nie wjedzie, nikt dębu nie przesunie, prawda? Ale ile lat potrzeba, żeby tego dębu nikt nie przesunął naciskiem, choćby nie wiem, jakim, i żeby móc w pełni tej mocy powiedzieć, nie zrobię tego.
Speaker 1No dobrze, i teraz pokaż różnicę pomiędzy tym, jak rodzic szanuje to "nie" i nie szanuje "nie".
Co w praktyce znaczy szanować „nie” dziecka
Milczący nastolatek jako sygnał alarmowy
SpeakerJakie konsekwencje są tego? Tak. Oczywiście szanujemy wtedy, kiedy nawet wręcz nie tylko uznamy, ok skarbie, rozumiem tak, poświęćmy trochę czasu na porozmawianie, na zbadanie tego, czy to faktycznie jest tak, że wynika to z tego, że właśnie mam inne plany, czy dlatego, że jest jakieś zranienie, może coś dziecko nam chce powiedzieć przez tę odmowę, ja potrzebuję to usłyszeć, potrzebuję więcej zrozumienia dać na to, co się z tym dzieje. Także to jest ten krok, w którym szanujemy, uznajemy, i oczywiście, kiedy tam się zagłębiamy, w to, co w dziecku jest, to zawsze się zagłębiamy z tym założeniem, że ja przyjmuję wszystko, co nam się pojawi. A nie, że wiemy lepiej. A nie że wiem lepiej, albo nie, że OK, to teraz otwieramy tę puszkę, porozmawiają, porozmawiamy, ale jak powiesz za dużo czegoś, to ja już jednak odrzucę to. Jak już my dobrze mieć świadomość, że jak już zaczynamy sobie grzebać razem nad jakąś trudnością dziecka, no to z tą świadomością dobrze być w dobrostanie z czasem, który mam, wyłączamy telefon, bo może tam się pojawi coś trudnego. Przy czym trzeba będzie, trzymać się stołu, oddychać i słuchać dalej, bo teraz dziecko potrzebuje mówić, a dla mnie to jest trudne. Więc żeby pozostać przy nim, to trzeba być samemu w dobrostanie. Więc to jest uszanowanie. Nieuszanowanie to jest, a nie gadaj tam, a co ty tam wiesz, nie masz pojęcia jeszcze, co jest dobre dla Ciebie, albo właśnie mówię ci, że tak będzie lepiej, to już nie gadaj, nie wymyślaj, to są szereg rzeczy takich dewaluujących, tę decyzje dziecka, to, co ono preferuje, to co się w nim pojawia. I teraz, jeśli my oczywiście doświadczyliśmy takiej dewaluacji, no to bardzo często w tym takim powtarzalnym schemacie rodzicielskim my po prostu możemy tak reagować. Natomiast jako ludzie posiadający wolną wolę, możemy się z tym skonfrontować i wybrać inaczej. I co to robi temu dziecku? No oczywiście słuchajcie, jeśli nasze granice są szanowane, jeśli my sami jesteśmy uznawani, bo to zobaczcie, nie chodzi tylko o granice. Granice to już jest krok dalej. Wcześniej jest po prostu moje ja i uznanie dla mojego ja. I jeśli ja mam uznanie dla ja, mojego dziecka, to w efekcie szanuję granicę jego. I teraz, ponieważ dzieci rozwijają się bardzo mocno poprzez to, jak my je odzwierciedlamy, to jeśli ja odzwierciedlam ten szacunek, to uznanie dla tego ja małego, to to dziecko samo zaczyna budować uznanie dla siebie samego, dla swoich granic i szacunek dla siebie. Ponieważ to mu jest odzwierciedlone, że jeśli we mnie się pojawia jakaś preferencja, we mnie pojawiają się słowa, wiesz, wolałbym teraz nie, to jest uszanowane, uznane, a czyli ja mam prawo. I naturalnie ten szacunek do siebie samego właśnie uznanie się rozwija. Czyli jesteśmy w życiu wtedy bezpieczniejsi sami ze sobą. Och wiesz co, bardzo mi się podoba jak to ujęłaś, że jesteśmy bezpieczniejsi w ogóle, bo to właściwie wiecie, o to chodzi. Czasami mówimy takie hasła, że szczęśliwsze dziecko, w większym dobrostanie, ale to znowu to wszystko jest pokłosie, że ja mogę doświadczać jakiejś szczęśliwości w życiu, no to jest wynik znowu czegoś. I to bezpieczniejsi. Wtedy nie są, dlatego mi się też to podoba co powiedziałaś, bo wtedy nie są tak istotne warunki, w których się znajdziemy. Bo ja jestem i tak bezpieczna. Bo ja mam już zakorzeniony ten szacunek i to uznanie, więc jeśli ja się znajdę warunkach, w których ktoś mi nie daje tego szacunku i uznania, to ja się poczuję, że w ogóle o co chodzi tutaj, co tu jest grane, jak ci ludzie się zachowują, prawda? To nie jest moje, ja się tu nie odnajduję. Ja wtedy nie walczę z wiatrakami, tylko robię krok do tyłu i szukam okoliczności, które są dla mnie odpowiednie.
Speaker 1Dalej jesteśmy w rodzinie, dalej jesteśmy wśród, znaczy dziecko - rodzic i młodzieniec powiedzmy, albo dziewczyna nastoletnia, która nie konfrontuje się, tylko milczy. Więc to "wolałbym mnie" , jest po prostu milczącym. I teraz jak my mamy w ogóle z tym działać?
Gdy nastolatek szuka więzi poza relacją z opiekunami
SpeakerTak, i to zdecydowanie jest i to zdecydowanie jest taki przejaw niepokojący, to znaczy dziecko mocno milczące z dwóch powodów, bo dwa powody powiedzmy, są takimi głównymi źródłami. Jedno to może być takie, że dziecko jest naprawdę super, hiper wrażliwe, ma bardzo wrażliwy układ nerwowy. Nie chce się konfrontować. Tak, jedną formą właśnie przetrwania na razie dostępną jest po prostu izolowanie się, odcinanie. I teraz, jeśli my mamy taką sytuację, to to jest czerwona flaga, nie dlatego, że z tym dzieckiem jest coś nie tak, tylko dlatego, że ja muszę teraz włączyć tryb opieki nad dzieckiem, które ma wrażliwy układ nerwowy, a to jednak jest inny tryb niż nad dzieckiem, które aż takiej wysokiej wrażliwości nie ma. Często to przejawia się w konieczności zmiany, naprawdę funkcjonowania w ogóle całej rodziny, tak? Jak się funkcjonuje w domu, czy się słucha muzyki głośno, czy się nie słucha, czy się w ogóle słucha, jak długo się ewentualnie słucha, czy telewizor jest włączony, czy w ogóle jest obecny telewizor, jaki rodzaj oświetlenia, no szereg rzeczy... może być konieczność zmiany szeregu rzeczy w domu, żeby zaopiekować się dzieckiem z wysoką wrażliwością, z wrażliwym układem nerwowym, tak, aby ono mogło mieć szansę, żeby się wyłaniać, żeby wypuszczać z siebie, a nie tylko się zapadać w siebie i izolować. To jest jedna rzecz. A druga rzecz, jeśli mamy, o której to może świadczyć, to to, że z jakiegoś powodu dziecko nam po prostu umyka z relacji. To znaczy, że ono nie ma tego naturalnego w relacji, słuchajcie, pędu do odsłaniania się, do pokazywania, kim jestem, żebyś tym nie rozumiał, żebyś tym nie znał, żebyś ty wiedział, kim jestem, co lubię, czego nie lubię, żebyś ty miał ze mną wspólne wspomnienia i doświadczenia, czyli uwspólnianie tej rzeczywistości. To wszystko, co wymieniłam, to są naturalne elementy więzi. Więc jeśli ich nie ma, to znaczy, że wiecie, ktoś tu się wychodzi z relacji, a nie pogłębia relacji. No oczywiście żaden rodzic nie chce tego, żeby dziecko mu wychodziło z relacji, zwłaszcza, że dziecko nastoletnie bardzo często ono wychodzi do rówieśników. Otóż to. Ono wychodzi nie gdzieś tam, prawda, w kosmos, ono wychodzi konkretnie do konkretnych przestrzeni. Więc albo do przestrzeni rówieśniczych, albo teraz jeszcze mamy tak, nie tylko rówieśniczą, ale taką do przestrzeni ekranowo - medialnej, internetowej, jak to nazwać, socialowej, bo przecież to nie zawsze już jest to, co moi koleżanki i koledzy o mnie sądzą, ale po prostu co sądzą o mnie te przekazy, którymi jest karmiona czy karmiony od rana do wieczora. Więc dziecko zaczyna tam zaspokajać potrzeby więzi? Oczywiście to nie działa, jak wiemy, także one nigdy nie są zaspokojone, więc emocjonalnie jest dziecko w potrzasku zamiast w miejscu rozwoju.
Speaker 1Jak rodzic powinien stawiać granice w trosce o dobro dziecka, a jak akceptować jego odmowę? Czyli że jakaś dziewczyna, nie wiem, 17-letnia po prostu nie chce robić jakichś tam swoich obowiązków, które powinna robić.
SpeakerAha, i nam powie na przykład - "wolałabym nie". No i wiecie, i to też jest taki wiek tych kilkunastu lat, gdzie, bo tu głównie się słyszy, "wolałabym nie". My po prostu te historie, w których jest taki wielki bunt i opór, one są po prostu najgłośniejsze, więc nam się tak nagle wydaje, że to wszystko tak wygląda. Tak, i że każdy nastolatek tak wygląda. Absolutnie nie. Naprawdę spotykam się z bardzo różnymi historiami. I tutaj jak zawsze skrajności, każda skrajność jest taką dla nas czerwoną flagą, prawda? Każdy ekstremizm. Także jeśli mamy ekstremizm polegający na tym, że dziecko zawsze mi odpowiada, "wiesz, wolałabym nie", "wolałabym nie" i to jeszcze wiecie, w tym kontekście, jeśli ja zawsze odmawiam, a mówię, "wolałaby nie" , to wręcz brzmi tak kłująco trochę, tak? Ja się jeszcze tak. Tak, troszkę, prawda? Czujesz to ? No wiesz... " wolałabym nie". I tak ciągle będę mówiła i nic nie będę robiła. Także to jest jedna skrajność, gdzie dziecko ciągle odmawia, a druga skrajność to jest takie, które się ciągle godzi i o cokolwiek się nie poprosi.... Zaraz chciałam o to zapytać. Tak, to po prostu jest tak, ale oczywiście, oczywiście, już robię dziecko przerywa swoje pasje, aktywności swoją pracę domową, bo ma coś innego zrobić. Później przerwa coś innego, bo nagle ma pracę domową zrobić, jest zarządzane właściwie w 100% przez wolę i wyobrażenie rodzica. Czyli nie ma w domu miejsca na nie. Nie ma.
Speaker 1I to wtedy. I co wtedy? Bo mnie się wydaje, że to jest dopiero dramat dorosłego człowieka, jeżeli....
SpeakerOczywiście, że to jest pułapka totalna. To znaczy, że ta tożsamość się rozwija tylko poprzez nie, poprzez to, że wybieram tu tak, a tu nie, aha, więc to mi się podoba, a to mi się nie podoba. To mi dobrze robi, to mnie nie dobrze robi. Więc nie ma innej drogi. I jest taki tryb przetrwalnikowy trochę, jest taka reakcja u dzieci, i można je zaobserwować u nastolatków później dorosłych osób, w których to ja się chowa po prostu i ono jest naprawdę w trybie przetrwania, ale po prostu nie na etapie.
Speaker 1Nie mają czasami dzieci i młodzież możliwości powiedzenia "nie" w domu.
Gdy dziecko nie ma przestrzeni na swoje „nie”
SpeakerSą tak zdominowane. Ale to właśnie właśnie ten tryb przetrwania, że ja się chowam, i ja tutaj na zewnątrz wszystko godzę, robię, robię, ale tak naprawdę ja nie mam przestrzeni do rozwoju ja, więc ja zaczynam wręcz gubić się z tym, co są na przykład dzieci, które.... a jakie najbardziej lubisz filmy? A no nie wiem, a jakie ciasta najbardziej lubisz? A no nie wiem. Bo jak to żsamość się nie rozwija, moje ja, to ja naprawdę zaczynam tracić kontakt z tym, co jest dla mnie dobre, co dla mnie niedobre, co lubię, czego nie lubię. Więc w momencie, kiedy już wychodzę z tego domu, to najczęściej się wpakuję w niezłe tarapaty, tak i mocno poturbowana poczuję dopiero, aha czyli tego to ja na pewno nie lubię. To mi na pewno nie pasuje. I gdzieś tam ten proces rozwoju ma szansę się, i tak nie musi, ale ma szansę się wydarzyć, także miejsce na "nie" w domu absolutnie jest potrzebne i na wszelkie "tak", i na wszelkie "nie." Jest to częścią rozwoju dziecka, dorosłego, bo oczywiście my jako dorośli również możemy się mierzyć na przykład w pracy z tym, że jest nowy zakres obowiązków, i ja na przykład czuję wewnętrznie, że w ogóle mi to nie pasuje, ale będąc w nawyku zgadzania się i w nawyku ignorowania tego, co się we mnie pojawia, no to się zgadzam. I biorę na siebie, albo nawet za dużo powiedzmy, już mam po kokardkę i biorę jeszcze więcej, bo właśnie coś z tym uznaniem dla własnych granic jest kiepsko.
Speaker 1Albo wręcz odwrotnie, że to "wolałby nie", staje się sposobem na unikanie, a nie na obronę własnych granic, czy tam na stawianie własnych granic. I teraz jak ja sama w środku mam to rozpoznać?
SpeakerTak, no i na pewno słuchajcie, jeśli my mamy permanentne poczucie frustracji swoimi wyborami, to jest jasny sygnał, że coś tutaj tego uznania nie mam dla siebie. Bo słuchajcie, zdrowo funkcjonujący człowiek w dobrostanie, to on przeważnie w ciągu dnia jest zadowolony ze swoich wyborów. I nie mówię, że w 100% absolutnie, natomiast jest takie poczucie generalnie zadowolenia ze swojego zachowania, ze swojej codzienności. I teraz charakterystyczne jest to, że jeśli my tego uznania dla swoich granic nie mamy, to ta frustracja ciśnie. I ona po prostu, wiecie, tam wywala, że na przykład nagle właśnie na dziecko wywalamy. Tu daliśmy przekroczyć granice w relacji powiedzmy małżeńskiej, a na dziecko wywala się, bo mamy słabszego człowieka. No mamy słabszego, niestety ta reguła jest potwierdzona i działa, tak, że leci sobie w dół ta energia frustracji. Także to jest dla nas sygnał alarmowy na pewno jak mamy duże poczucie frustracji na co dzień, ona nami telepie na wszystkie strony albo żałujemy różnych naszych wyborów, bardzo często żałujemy wyborów, których dokonaliśmy, słów, które powiedzieliśmy, że się zgodziliśmy na to właśnie, a nie chcieliśmy, no to tu już mamy sygnał. Okej. Ktoś mógłby uznać, że praca nad granicami się kłania, no ja lubię właśnie określać, że nad uznaniem dla siebie samego.
Speaker 1A jeżeli to "nie", mówimy za często. Na przykład jesteśmy w relacji, i jeden mówi, jedna osoba mówi cały czas nie, a druga się cały czas zgadza.
Dlaczego tak trudno przyjąć cudze „nie”
SpeakerAha, no to mamy uwikłaną taką relację, prawda? Taką neurotyczną, w tym sensie, że jest pewien układ, w którym jedno cały czas rządzi, decyduje, drugie cały czas podąża, jest w tym zależnym miejscu. Z natury człowiek rozwojowo dobrze, aby znajdował się w różnych rolach w ciągu dnia. To znaczy, czasem jestem w alfa tutaj, bo opiekuję się dzieckiem, teraz jestem w zależności, bo ktoś mi serwuje posiłek, teraz jestem znowu w alfa, bo prowadzę auto, a teraz w zależności, bo idę na masaż. Także to jest taki taniec w różnych relacjach w tych dwóch trybach. Jeśli jesteśmy uwięzieni w jednym trybie, w którym tylko właśnie zarządzamy i na przykład, albo w drugim trybie, że zgadzam się na wszystko, to wiecie, prędzej czy później to też wywala i w różne sposoby, bo i może być w takim zewnętrznym, to znaczy na przykład w agresywnych zachowaniach, ale i może do wewnątrz, ta energia frustracji iść i wtedy mamy stany depresyjne z kolei. Czyli całkowite wytłumienie, tego ja i w efekcie ja właśnie już nawet nie do końca wiem, co ja chcę już.
Speaker 1A co się z nami dzieje, lub jak nad tym zapanować, jak my nie umiemy przyjąć czyichś granic i dziecka, czy partnera, czy partnerki, czy kogoś w pracy? Wiesz, co, to jest ciekawe pytanie, dlatego że... Co my mamy zrobić?
SpeakerJeśli my już sobie zadajemy pytanie, czy na pewno szanuję granice i uznaję, to znaczy, że już jest bardzo dobrze. Bo najtrudniej jest i są takie osoby niestety, które miały tak bardzo, bardzo trudne przejścia, że w życiu by sobie takie pytanie nie zadały, po prostu przechodzą walcem przez granice innych i inne ja w ogóle nie są w stanie, to mogą być nawet rodzice, którzy nie są w stanie w ogóle poczuć tam jakiegoś ja dziecka, po prostu, bo jest tylko ja, a dziecko jest tylko przedłużeniem mnie, że tego pytania w ogóle sobie nie zadają. I to jest oczywiście wielkie wyzwanie, bo taka osoba nie pójdzie na psychoterapię, bo nie widzi problemu. Bo nie widzi problemu, tak? Nie widzi w sobie problemu, a wszędzie indziej nie widzi ja żadnych innych, tak? Także jeśli my sobie zadajemy to pytanie, już to już jest dobrze, to już możemy się uśmiechnąć. No i bardzo często jest to związane z tym, że jeśli nie daję przyzwolenia na coś w sobie, no to nie daję też przyzwolenia na to coś w innej osobie.
Speaker 1To jest jedna rzecz, a druga rzecz to jest to poczucie odrzucenia. Więc znowu inna to jest inna, inna droga później rozwiązanie tego.
Jak przyjmować czyjeś „nie” bez poczucia odrzucenia
SpeakerTak, ale poczucie odrzucenia to też jest, że odbieram osobiście odmowę. Tak. Czyli że biorę osobiście coś, co może być tylko manifestacją tożsamości mojego dziecka. Więc to jest myślę, że dla wielu z nas, rodziców, osób dorosłych w ogóle w bliskich relacjach takie wyzwanie, oddzielanie tego, co ja słyszę od.... Czyli czy to jest o nas, czy to o nich... Dokładnie tak. O mnie, czy to po prostu jest o Tobie, a to o tobie to wcale nie oznacza, bo czasami to oznacza, że o tobie, ale coś tam się bardzo złego dzieje i dlatego tak robisz, a czasami ci się bardzo coś dobrego dzieje i dlatego tak robisz. W każdym razie ta odmowa mi, do mnie nie uderza we mnie, tylko jest komplementem dla mnie, że ty jesteś w stanie powiedzieć mi nie, bo tak się bezpiecznie czujesz w tej relacji.
Speaker 1A to ładnie. To ładnie powiedziałaś, jak zwykle na koniec pięknie powiedziane, i to się tak wydarza. Tak się wydarza przepięknie. Podsumujmy to, o czym i rodzic, i dorosły powinien pamiętać, jeśli chodzi o... nazwijmy to - stawianie granic.
SpeakerTak. Jeśli tożsamość - ja, naszego dziecka ma się rozwinąć, to konieczne jest stawianie granic, mówienie "nie", mienie o swoich preferencjach, o swoich wyborach. Absolutnie jest to niezbędne, konieczne, my tego pragniemy, to jest pożądane w rodzinie, więc na to się cieszymy, a nie próbujemy to obchodzić czy zwalczać. A drugą rzecz, którą chcę powiedzieć, to odnośnie relacji w związku. Że w bliskich relacjach, słuchajcie, jeśli ktoś tutaj mówi nie, to ponownie dobrze mieć tak z lotu ptaka trochę spojrzeć i zobaczyć, co za tym "nie" stoi. Czy za tym "nie" stoi właśnie piękna bliskość i otwieranie się przede mną, czy też za tym "nie" stoi wycofanie i już odwrócenie gdzieś głowy w drugim kierunku.
Speaker 1Jest to bardzo ciekawe, to stawianie granic i tego, czy my szanujemy te granice drugiego człowieka.
Podsumowanie
SpeakerO to trzecią rzecz mogę powiedzieć do tego, bo jak teraz powiedziałaś to stawianie granic, to trzecią rzecz, którą na koniec tak bym chciała powiedzieć, to że bardzo was zachęcam i siebie sam zachęcam do mówienia o odczuwaniu granic, a nie o stawianiu. Że stawianie. Tak, że stawianie, bo kiedy mówimy o stawianiu, to może być w tym element jakiś siłowy, a tu nie o to chodzi. Chodzi o to, że ja odczuwam, a naturalną konsekwencją jest to, że podążając sobie za tym odczuwaniem, wybieram taką drogę, która jest naprawdę dla mnie dobra.
Speaker 1Ja zachęcam nas wszystkich i siebie też do tego, żebyśmy próbowali zrozumieć, z czego wynika to, co mówi do nas drugi człowiek. Nie brali tylko swojego odczucia pod uwagę, do czego mamy tendencje, natomiast do tego, żeby spróbować jednak wejść w buty tego drugiego człowieka. I na tym byśmy kończyły ten odcinek. Bardzo dziękujemy. Jeżeli byście mieli jakieś tematy do opracowania czy pytania, piszcie, adres będzie podany. Dziękujemy bardzo, do usłyszenia.
SpeakerDziękujemy, do usłyszenia.