GitArt
Podcast GitArt to rozmowy o muzyce i rozwoju - nie tylko o graniu.
Rozmawiamy o tym, co dzieje się między dźwiękami: o świadomości, wątpliwościach, przestojach i momentach przełomu. O teorii w praktyce, improwizacji, rytmie, groove’ie, słuchu i muzykalności - w języku, który ma sens dla ludzi grających.
Pokazujemy różne perspektywy: muzyków i osobowości z inną drogą i innymi doświadczeniami.
Jeśli śpiewasz albo grasz na instrumencie, zapraszamy Cię do rozmów, które dotyczą nas wszystkich.
Prowadzący: Michał (gitara), Wiktor (gitara), Paweł (gitara basowa), Jacek (perkusja)
Nowe odcinki: co dwa tygodnie
GitArt
#4 Teoria muzyki - księga zaklęć czy język dla każdego?
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Największy problem z teorią muzyki nie jest w tym, że jest „za trudna”, tylko w tym, że wielu z nas ma w głowie dwie skrajności: albo teoria jako nauka dla wtajemniczonych, albo teoria jako zestaw sztywnych reguł, które zabijają frajdę z grania i kreatywność.
W tym odcinku będziemy rozmawiać, o tym jak traktować teorię muzyki i ją rozumieć, a także przedstawimy nasze muzyczne ścieżki, na których spotkaliśmy się z zagadnieniem teorii muzyki z zupełnie innych perspektyw.
Teoria daje Ci nazwy na rzeczy, które już słyszysz, tylko jeszcze o tym nie wiesz. To jest język do szybszego ogarniania utworów, do lepszego dogadania się z innymi, do podejmowania trafniejszych decyzji w trakcie grania i do tego, żeby mniej błądzić po omacku.
Jak to zwykle u nas bywa nie będzie tu listy „musisz umieć nazwać składniki akordu, żeby mieć prawo się nazywać muzykiem”. Nie będzie też magicznego planu, po którym wszystko nagle stanie się jasne, ale będzie nasza perspektywa i wskazówki, które być może okażą się cenne także dla Ciebie i zainspirują do kształtowania swojej własnej drogi.
Rozmawiają: Michał (gitara), Wiktor (gitara) i Paweł (gitara basowa)
I dlaczego ona wydaje się czymś bardzo trudnym? Może bardziej bym powiedział, że jest trochę demonizowana.
SPEAKER_02Dla osób, które wcześniej się nie spotkały z konkretnymi pojęciami, no ona jest po prostu trudna do zrozumienia. Bełko. Robicie z tego coś niedostępnego. Gdy jest poruszany temat teorii muzyki, pojawiają się głosy. Ten i ten nie znał teorii, jemu nie była potrzebna. Duża część tych ludzi na przykład nie znała kompletnie.
SPEAKER_00Tylko nikt nie bierze pod uwagę, że to też brzmi super, bo ta teoria jest. To nie jest jakaś książka, z której albo korzystamy, albo nie.
SPEAKER_02I o tym też się mówi jako argument za teorię. A jednak mimo wszystko ludzie czują opór.
SPEAKER_00Nie bo, bo ty mówisz, że jakimś etapie i to jest prawda. A ty mówisz o w ogóle progu wejść.
SPEAKER_02To jest prawda, ale też prawda dla osób, które jeszcze wiedzą o teorii, a nie dla gór. Uważacie, że nieznajomość teorii na początku może nie, ale w pewnym czasie to przyczypał, jest taka rzecz, która z czasem staje się celem dla wielu osób, które grają na instrumentach i jest to teoria muzyki. I teraz ja bym chciał, żebyśmy w ogóle zaczęli od tego, że my nie jesteśmy profesorami od teorii muzyki, żebyśmy to jasno ustalili, ale każdy z nas w pewnym momencie swojego życia no trochę jej lizną. I chciałbym, żebyśmy porozmawiali na ten temat pod kątem naszych doświadczeń o tym, jak my ją postrzegamy i dlaczego ona wydaje się czymś bardzo trudnym. Więc może zacznijmy od tego, panowie, czym dla was jest teoria muzyki.
SPEAKER_00Dobre pytanie na początek. No, jest to dosyć szerokie pytanie. Dla mnie teoria muzyki chyba jest przede wszystkim narzędziem. Myślę, że tak powinno się na to patrzeć. Do po prostu korzystania z muzyki, tworzenia jej zrozumienia, odbierania w inny sposób. Myślę, że tak. Przede wszystkim narzędziem, którego mogę użyć w swojej praktyce na instrumencie, czy właśnie w odbiorze tej muzyki.
SPEAKER_02A czy to jest takie narzędzie, jak na przykład technika? Czy to jest ten sam poziom? Zdecydowanie nie. Na czym polega różnica?
SPEAKER_01Dla mnie teoria jest czymś, co pomaga mi bardziej zrozumieć to, co gram. A technika łączy się z tym, w jaki sposób gramy trochę, nie? Bardziej na tej zasadzie.
SPEAKER_02No dobra, ale jeżeli chodzi o hierarchię ważności, to ja mam bardziej na myśli to, czy ona jest tego typu narzędziem tej samej rangi, co technika. Że na przykład wiemy, że technika pomaga zagrać to, co chcemy, i pytanie, czy teoria muzyki robi dokładnie to samo.
SPEAKER_00Znaczy tutaj nie wiem, bo znam trochę twoje zapatrywanie na to. Nie wiem, czy chcesz od nas coś wyciągnąć. Według mnie przeplatają się tutaj te rzeczy. Ciężko jest tak naprawdę ustanowić tę hierarchię, ustalić, co jest ważniejsze, co jest mniej ważne, no bo jedno bez drugiego tak naprawdę nie istnieje albo może istnieć, ale na pewno więcej wykorzystamy, jeśli do super techniki dołożymy nawet trochę teorii. I odwrotnie, jeśli do nawet ubogiej techniki włożymy tę teorię, będziemy potrafili z niej skorzystać, no to wtedy osiągniemy więcej, to się mnoży, a nie dzieli, tak? Jeśli pomnożymy jedno przez drugie, zawsze otrzymamy więcej. Ale właśnie, a dla ciebie jak to wygląda? Jaka jest hierarchia? Dla mnie zdecydowanie są na równi. Uważam, że technik.
SPEAKER_02O proszę, nie spodziewałem się tego. No tak, technika jest ważna, ponieważ pozwala zagrać to, co chcemy, natomiast teoria muzyki pozwala zrozumieć to, co gramy, i dzięki temu również możemy grać to, co chcemy. Więc ja nie uważam, że któryś jest ważniejszy, które jest mniej ważny, ale z wielu obserwacji, czy to u swoich uczniów, czy u osób, z którymi rozmawiałem, czy w ogóle czytając komentarze w internecie na różnych forach, odnoszę takie wrażenie, że ta teoria muzyki jest po prostu czymś totalnie czasem niepotrzebnym. I teraz na czym polega ten problem z teorią muzyki, bo takiego problemu z techniką nie ma.
SPEAKER_01Ja mam wrażenie, że trochę ludzie trochę patrzą na przykład na tych wszystkich muzyków na przykład z przeszłości. Tybo na przykład, gitarzystów typu Hendrik i inni, że duża część tych ludzi na przykład nie znała kompletnie dźwięków. Ale to wiecie, nie pozwalało im nie przeszkadzało im w tym, żeby nie grać dobrze na swoim instrumencie.
SPEAKER_00Ja w ogóle tutaj tak nie do końca się chyba zgodzę z tym, że teoria jest tak bagatelizowana w przestrzeni muzycznej, w przestrzeni publicznej muzycznej. Bo tak nie jest. Może bardziej bym powiedział, że jest trochę demonizowana, czyli jest przedstawiana jako jakiś zewnętrzny potwór, którego trzeba poskromić, i bardziej mi się wydaje, zależy kto gdzie zagląda, ale że jestem pokazane, że odblokowanie tej teorii pozwoli nam przeskoczyć na wyższy poziom, bo bez tego się nie da. Ja się z tym spotykałem, i nie wiem, co sądzicie na ten temat, czy faktycznie tak jest, waszym zdaniem.
SPEAKER_02To ja może tutaj doprecyzuję, bo ja myślę, że to wynika jedno z drugiego. Czyli głosy, że teoria muzyki nie jest potrzebna, biorą się z tego, że dużo osób chyba nie do końca czuje, czym ona jest. Po co ona jest i co ona daje, przez to, że ona jest demonizowana bardzo często. I tak mi się wydaje. Natomiast uważam, że faktycznie jest trochę problem z tą teorią muzyki z tego względu, że bardzo często, gdy jest poruszany temat teorii muzyki, pojawiają się głosy. Tak jak Wiktor powiedział, ten i ten nie znał teorii, jem nie była potrzebna.
SPEAKER_00Albo. Okej, ale czemu nie pojawiają się, ale ten i ten znał.
SPEAKER_02Ja wiem, tylko bardziej chodzi o to, że na przykład, jeżeli poruszany jest temat techniki, to nigdy nie ma czegoś takiego, praktycznie, że temu niepotrzebna była technika. Albo temu niepotrzebna była rytmika, ale w przypadku teorii muzyki są takie głosy. I teraz zmierzam do tego, że te głosy, one skąd się muszą brać.
SPEAKER_00Może to jak technika i teoria jest postrzegana i jak jest przeciwstawiana sobie, to wynika trochę z tego, że technikę widać na pierwszy rzut oka, ucha nawet dla laika mówi, właśnie, ale on super tutaj robi niesamowite na gitarze rzeczy, te ręce szybko się poruszają, one jest super. Tylko nikt nie bierze pod uwagę, że to też brzmi super, bo ta teoria jest. Ona nie jest niczym zewnętrznym. To nie jest jakaś książka, z której albo korzystamy, albo nie. My możemy nie wiedzieć, że z czegoś korzystamy. Czyli gramy super rzeczy, one brzmią w konkretny sposób. I to chodzi o to, że ktoś kiedyś to opisał. Znalazł jakieś schematy, i to, że my korzystamy z tych schematów, nawet nieświadomie, nie znaczy, że nie używamy teorii. Używamy, tylko jesteśmy tego nieświadomi. Więc myślę, że to jest ta różnica, że błędnie utożsamiamy technikę z graniem, a one nie są oddzielne. To jest połączone. Teorie z graniem. Znaczy, technikę, że po prostu ktoś super graje super techniczny i super gra i że to jest technika. Nie, to nie jest tylko technika. Chodzi o to, że jak ktoś gra super solo, to ono nie brzmi tylko dlatego super, że on ma dobrą technikę. Dlatego, że używa teorii, czy świadomie, czy nie. To jest inna kwestia, ale on gra konkretne rzeczy, które brzmią w konkretny sposób, które mają konkretną rytmikę dlatego, że ta teoria istnieje po prostu. I harmonię. I harmonię, no tak, tak. To to, że coś się łączy, że coś buduje napięcie, rozwiązuje to napięcie. Albo to robimy świadomie, albo nieświadomie. Albo umiemy to nazwać, albo nie umiemy tego nazwać. I to jest według mnie właśnie nauka teorii. Właśnie po to jest, żebyśmy świadomie czegoś mogli użyć i potrafili to nazwać.
SPEAKER_02Dobra, ale bardzo ciekawe jest to, że wszystko, co powiedziałeś, się zgadza. I o tym też się mówi jako argument za teorią, a jednak mimo wszystko ludzie nie chcą użyć słowa, że boją się w nią wejść, ale czują opór w jakiś sposób. I powiedziałeś fajną rzecz, że ludzie utożsamiają trochę teorię muzyki jako chyba bardziej książkę z pojęciami, ponieważ język teorii muzyki jest taki, że dla osób, które wcześniej się nie spotkały z konkretnymi pojęciami, no ona jest po prostu trudna do zrozumienia. To jest bełkot. Po prostu to jest bełkot. I teraz zastanawiam się, w jakim stopniu sprawia to, że ludzie czują, że ona nie jest im potrzebna. No, bo tam jakiś gitarzysta czy inny muzykan, on nie znał teorii muzyki, nie znał dźwięków i tak dalej. A ja uważam, że znał dźwięki, niekoniecznie ich nazwy, niekoniecznie ich rozłożenie na gryfie. To jest takie instrukcyjne bardzo, ale on nie musiał znać dźwięków z nazw, on mógł słyszeć współbrzmienia, on mógł słyszeć różnice między interwałami.
SPEAKER_01Moim zdaniem to jest klócz właśnie, bo generalnie uważam od dawna, że pewnie nie tylko ja, ale że to jednak ucho jest najważniejsze to, co słyszymy. Bo tak jak mówiliśmy, nie każdy znał, wiecie, z teorii dźwięki, jak każdy się nazywa i dokładnie z jakiej skali pochodził, to po prostu słyszał, że to dobrze brzmi, pasuje do siebie i to wykorzystywano. Kluczem jest zdecydowanie słuch. Natomiast uważam, że do większej świadomości grania jednak ta teoria jest bardzo przydatna. Fajnie jest na przykład sobie rozpinać jakie solo i zbadać sobie, jakie tam są tokanie dźwięki, to jakieś skali użył na przykład.
SPEAKER_00No potem możesz tego też użyć, tak? Skraca to czas. To, co mówisz, to jest prawda. Możzeć, potem słyszysz, że to się powtarza, ale musisz troszeczkę strzelać na ślepo. Jeśli masz tą teorię, to możesz użyć od razu, tak? Wiesz, jak coś zabrzmie i wiesz czemu. Więc to jest po prostu wygodne. A podchodzenie do tego, jak dojeżdża, no to myślę, że wynika właśnie z tego, że robi się z tego coś niedostępnego.
SPEAKER_01Mi się wydaje, że ludzie bardziej myślą, że to jest coś skomplikowanego na samym początku. A już tego używają. Tak. Ale tylko nie wiedzą. I właściwie to tak nie jest, że to jest skomplikowane. No bo trzeba poznać jakieś tam podstawy. Wiadomo, ale później jak się na te podstawy, jest o wiele łatwiej poznać całą resztę.
SPEAKER_02Dobra, zatrzymajmy się chwilę, bo już padło kilka razy, że ludzie już tego używają. Wyjaśnijmy, co to znaczy, że już używają teorii muzyki w miarę tak na początku, bo to jest chyba fajne, żeby uświadomić sobie, że ta teoria nie polega na tym, że ty musisz umieć coś nazwać, tylko musisz zrozumieć.
SPEAKER_01Przykładowo to, że ktoś się uczy na przykład jakiejś gamy, powiedzmy, Cedur. No to już skąd się wzięło, tak? To nie jest przypadkowe.
SPEAKER_00Okej, jakieś jeszcze przykłady? Wszystkie kawałki, które grasz, może nie wszystkie, ale dużo tak. One na przykład są budowane według jakiegoś schematu. Przypóźni, że jest jakaś progresja. Ty to już grasz. Ty grasz jakąś progresję, one często w muzyce popularnej to jest trzy na krzyż, tak? No, jakieś tam miksy. Ty nie musisz się tego nauczyć zewnętrznie. Po prostu wystarczy, że zrozumiesz, że to, to i to jest to samo. I ty już to umiesz. Po prostu musisz umieć odnieść to, co jest w książce, do tego, co już masz w głowie i masz w sobie. I tylko tyle. Musisz znaleźć słownik, tak naprawdę, do teorii, która już w tobie jest, bo ty to wszystko grasz. To brzmi dobrze, to brzmi jasno, to brzmi ciemniej, wesele i smutniej, z jakiegoś powodu.
SPEAKER_02Okej, chociaż ja w tym miejscu jestem zdania, że żeby wiedzieć, albo może inaczej, żeby przyjąć do siebie, że my używamy tej teorii, musimy być świadomi jej istnienia w małych rzeczach. I to, co powiedzieliście, ono jak najbardziej to jest prawda, ale to jest prawda dla osób, które już coś wiedzą o teorii muzyki, a nie dla laików, nie dla takich osób, które dopiero się zaczynają uczyć grać na instrumencie, które gdzieś tam słyszały, że ta teoria muzyki, że jest coś takiego, że można to poznawać, ale nadal on nie potrafią ulokować tego jako kontekst muzyczny, nie potrafią tego zrozumieć, że nie wiem, gama, przykład Wiktora. Dobra, grają gamę, ale po cholerem ta gama. Nie?
SPEAKER_00No to właśnie może dlatego trzeba powiedzieć, że teoria muzyki, to właśnie nauka tej teorii to właśnie jest to poznawanie kontekstu niż wkuwanie książki i gama, Cdur składa się z. Okej, składa się z, ale teorią jest poznanie, co ona daje i gdzie ona się pokazuje, i jak możesz z niej skorzystać. Bo to po to się tego uczysz. Nie po to, żeby wiedzieć, jakie są dźwięki, tylko skąd one się wzięły, jak możesz z nich skorzystać, jak one brzmią, co dają.
SPEAKER_01Jak ją zbudować też, z czego ona się składa konkretnie, bo to tak jak Paweł chyba mówił zresztą, że to są pewne schematy po prostu. Samo jak każda skala durowego dźwięku przykładowo, ma jakiś swój schemat, tak cała reszta ma dokładnie to samo. Tak, w pewnym momencie to się powtarza, to jest logiczne. Tak, tak.
SPEAKER_02Tak. W ogóle wydaje mi się też, że jeżeli. Wyobraźmy sobie osobę, która stwierdziła w pewnym momencie, że czuje braki tej teorii muzyki. To jest też takie częste, że ktoś chciałby zacząć się jej uczyć. To też jest ciekawe, bo zacząć uczyć brzmi tak, jakby miał wziąć książkę i zacząć czytać. I nie wiem, tak jak na studiach, na przykład się uczyliśmy z podręczników. I owszem, istnieją podręczniki, ale ja bym chciał, żebyśmy spróbowali też powiedzieć, o co chodzi z tymi podręcznikami. W moim odczuciu wszystkie nazwy w teorii muzyki, które występują w takich podręcznikach, one są tylko i wyłącznie po to, żeby móc to nazwać tylko i wyłącznie, żeby móc to nazwać językiem, którym mogą się porozumiewać muzycy. To jest język stworzony dla muzyków w 100%, co nie oznacza, że naszym obowiązkiem jest znać ten język, jeżeli gramy dla siebie, jeżeli wyczuwamy muzykę, jeżeli. Gramy, bo lubimy po prostu grać. To nie jest tak, że musimy uczyć się encyklopedii, tylko chodzi o to, że w takim podręczniku opisane są zasady, schematy, wszelkie wzory prawidłowo, co się skąd bierze, i tak dalej.
SPEAKER_00To znaczy, może taka kontrowersyjna opinia i trochę uproszczenie, no ale oczywiście, że nie musimy. Tak samo jak mówimy po polsku, możemy być niepiśmienni. Nie musimy umieć pisać. Nie musimy znać zasad prawidłowej składni, ale jesteśmy osłuchani. Nie musimy wiedzieć, że to jest podmiot, to jest orzeczenie, ale jednak budując te zdania i mówiąc, korzystamy z tego. Myślę, że to jest dobra analogia do teorii muzyki. I tak możemy pięknie mówić, świetnie się wypowiadać, ale nie umieć tego napisać.
SPEAKER_02Tak, możemy powiedzieć choinkę i nie obchodzi nas przez jakie Ha jest napisane, ale pięknie wypowiadamy to słowo. Ale to jest bardzo fajny przykład akurat. Bo ja też jestem zdania, że to nie powinno chyba tak wyglądać. Przynajmniej z mojej perspektywy, że my siadamy i uczymy się teorii muzyki z podręcznika, ponieważ wydaje mi się, że poznanie teorii muzyki najlepsze to jest przez praktykę.
SPEAKER_01Moim zdaniem zdecydowanie tak.
SPEAKER_02Jakby przez praktykę.
SPEAKER_01Najlepiej uważam, że zrobić tak, żeby po prostu rozpinać sobie wszystkie te utwory, które gramy i sprawdzać sobie na przykład, w jakiej tonacji jest dany utwór. Dobra, ale trzeba wiedzieć, co to jest tonacja. No oczywiście, też.
SPEAKER_00Wiadomo, ale to nie, bo ty mówisz już o jakimś etapie i to jest prawda. Tak, tak. Tak praktycznie do tego pójść, a ty mówisz o w ogóle progu wejścia. Tak, próg wejścia dla mnie. Zupełnie siadam, mam gitarę, znam kształty, nawet nie znam przypuśćm. Załóżmy, że nie wiem, że to jest C-dur, tylko wiem, że to się łapie tak. Tak. Jak zacząć? Dokładnie. Okej, dobra. Na to masz pomysł, bo powiem ci, że ja tak się zastanawiam, jakby to.
SPEAKER_02Ja mam pomysł, bo ja u swoich uczniów musiałem kiedyś w ogóle coś takiego zacząć robić. Ja bardzo wierzę w to, że teoria muzyki może być pokazana poprzez pewne bardzo praktyczne rzeczy. Przede wszystkim, jeżeli ktoś zna kształty akordów i gdzieś tam je sobie gra, i widzi, że w niektórych piosenkach, albo nawet jak nie widzi, to ja zwrócę na to uwagę, że w niektórych piosenkach występuje Cedur obok Giedura i czasem pojawi się Amol. To już warto wskazać, że to jest zależność, to wynika z czegoś takiego jak tonacja. I wtedy ja pokazuję, na czym polega tonacja. Pokazuję skalę muzyczną, z której stworzone są akordy na każdym stopniu. To pasuje dlatego, że wykorzystuje dźwięki z tej skali muzycznej.
SPEAKER_01No ja właśnie robię takie powiedzmy takie ćwiczenia na początkujący właśnie, że na przykład żeby nauczyciel zmieniać powiedzmy dwa akordy, to specjalnie dopasowuje takie, które ze sobą, które pasują. Nie piszka czapy czegoś nie, bo mówię, fajnie dobrze na przykład zmienić sobie am umieć zmienić Amol na CDU, bo te akordy często ze sobą współ występują.
SPEAKER_00Dobra, chłopaki, to bo mówiliśmy jak zacząć, tak? Że otwieramy książkę. No i daliście taką receptę. Pójdź do nauczyciela, bo on ci to pokaże. A jeśli ja nie mam, to co? Kupuję tą książkę z internetu, czy co? Szukam na YouTube.
SPEAKER_01No dzisiaj tych sposobów jest dużo więcej niż kiedyś.
SPEAKER_00No bo jak ktoś ci pokaże, zgadzam się. No i ktoś ci wytłumaczy, to jest z tego, bo pasuje do siebie, nie wiem, są identyczne dźwięki, grasz w jakiejś określonej tonacji. Fajnie. Ale jednak trzeba jakoś w to wejść.
SPEAKER_02Tak, trzeba w to wejść. I pytanie, czy nauczyciel jest jedynym źródłem? No tak. Wydaje mi się, że nie jest jedynym źródłem, ponieważ jest mnóstwo filmów, czy to na YouTube, czy w jakiś kursach, które mówią o teorii muzyki. Natomiast też jestem zdania, że nie wszystkie te filmy są łatwe do przyswojenia, bo bardzo często w filmach jest język akademicki.
SPEAKER_00Też zakładają często, że już coś wiesz. Tak to zauważyłem, że to, co mówiłeś, że już w pewnym etapie to fajnie, bo sobie możesz sam analizować, brać rzeczy i dostosowywać, rozkminać sobie coś. Ale fakt, często taki zupełny poziom zero jest według mnie ciężko znaleźć. Bo tak często jest założenie, że ty już znasz dźwięki, a człowiek ktoś nie zna dźwięków. Tak na przykład mamy CD, a potem jest kolejna oktawa, mamy CD. I dla kogoś, kto zupełnie nie zna teorii, on nie rozumie, że to jest ten sam dźwięk o ktawy wyżej. Szczerze mówiąc. Przyjmuję to, że fakt, nie?
SPEAKER_02Po prostu tak jest, ale jak ja to wykorzystam? Niekoniecznie.
SPEAKER_00Więc dalej nie odpowiedzieliśmy na pytanie. Skąd? Skąd czerpać tą wiedzę? Jak w to wejść? Może nie wiem, może pamiętacie, jak to było u was?
SPEAKER_01Ja przykładowo zacząłem się uczyć teorii w ognisku muzycznym. Tam chyba nie wiem, na trzecim roku może byłem wtedy w klasie pianina. No i pamiętam o takim pierwszym podstawowymi rzeczami to było takie interwały i budowa gam i akordów. Czyli pierwszą taką rzeczą kluczową były właśnie te interwały. To się wyżyło. I to jest faktycznie, zauważyłem, że to faktycznie jest tak, że jest to trochę kluczowe na samym początku. Cała ta budowa. I wtedy łatwiej jest wszystko to poznać, bo później się, tak jak mówiliśmy, pojawiają się te schematy. Więc wydaje mi się, że na początek dobrze zacząć od tego.
SPEAKER_00Bo poznajesz litery, a potem je składasz w zdania.
SPEAKER_01Poznać te dźwięki, interwały, z czym one są w ogóle? A później jest o wiele łatwiej to wszystko przyswajać sobie, cało wiedzę.
SPEAKER_00A ty mówiłeś w pierwszym podcaście, tak mi się wydaje, że właśnie byłeś samołkiem, mieliłeś przez 10 lat to samo. I jak to wyglądało? Pamiętasz jeszcze, czy ty byłeś świadomy tego, co grasz, czy oświecenie przyszło z nieba?
SPEAKER_02U mnie było tak, że ja sobie przez pierwsze lata grałem, nie zastanawiając się, co o czym jest? Potem zacząłem grać na gitarze elektrycznej nie zastanawiając się, co o czym jest, a potem w pewnym momencie, jak kumpel mój powiedział mi słuchaj. Ja też gram na gitarze, ale ty grasz tak, że ja bym chciał od ciebie się czegoś nauczyć. Powiedz mi, dlaczego to pasuje do tego? Zadał mi takie pytanie, na które nie potrafiłem odpowiedzieć zupełnie. Tylko że ja mam tak, że jak mi ktoś zada pytanie, to ja poszukam tej odpowiedzi. I ja mu tam, dobra, zacząłem czarować, słuchaj, to się bierzesz tego i chyba nie uwierzył, bo nie potrafiłem totalnie wytłumaczyć. Ja nie wiedziałem o czym mówię, ale jak mi powiedział, grasz fajnie, to ja chciałem wtedy. Wiecie, nie. Ale ja potem dla własnej ambicji wgryzło mnie to bardzo, więc ja sobie zacząłem siedzieć. I ja sobie zacząłem układać to wszystko w klocki, bo ja zacząłem w ogóle rozpisywać to wszystko na kartkach. Kształt, na grywie. Ale tak sam z siebie od ciebie. No to jest ciebie.
SPEAKER_00To jest ciekawe. No właśnie o to mi chodziło. Patrz, ty jednak byłeś na ognisku, więc ktoś ci to od razu podał. A ty totalnie z innej strony. Był były inną drogę totalnie.
SPEAKER_02Zupełnie inną drogę.
SPEAKER_03Czyli da się.
SPEAKER_02Da się, tylko że widzisz, ja mogę powiedzieć, że to jest trochę szczęście, bo ja jestem osobą, którą to zaczęło uwierać, gryźć, ale też byłem taki, że ja duma mi chyba nie pozwalała zapytać kogoś. Co się okazało? Nawet tacy? Zwłaszcza. Nie nażartuję, ale nie pytałem nikogo. Po prostu ja też lubię dłubać w takich rzeczach. Lubię się dowiadywać, wyciągać własne wnioski, ale w moim przypadku to było też tak, że ja zacząłem dostrzegać pewną zależność. Ja nie nazywałem wtedy tego teorią muzyki. Ale ja zobaczyłem, że źródłem wszystkiego jest dźwięk, który ma różną wysokość. To są różne dźwięki. I drugą rzeczą, która wpływa na to, co się z tym dźwiękiem dzieje oprócz rytmu. Wiadomo, jest drugi dźwięk, czyli współbrzmienie. I każde współbrzmienie jest inne. I ja potem zacząłem to sobie rozbudowywać do akordu. Czyli interwały. Tylko, że ja nie nazywałem tego.
SPEAKER_01Ja wiem, bo mogę się nie wiedzieć nawet, że to tak się nazywa.
SPEAKER_00Czyli początek jest taki sam, ale inaczej nazywany. Inaczej to odnaleźliście, tak?
SPEAKER_02Dokładnie. I mało tego, to jest słuszna uwaga, ja tego nie nazywałem językowo-muzycznie w żaden sposób. Ja miałem własne skojarzenia, przyznam szczerze, na podstawie kolorów. To bardzo ciekawe. Właśnie.
SPEAKER_00Bo to jest rzadkość, wydaje mi się. Że teraz, pierwsze co to wchodzisz, patrzysz, CD, jaka jest odległość, jak to się nazywa, mamy, tak?
SPEAKER_02Tak. Ja nie pamiętam dokładnie, który kolor był czym. I chyba też uczciwie mówiąc, ja nie miałem na wszystkie interwały kolorów oddzielnych, różnych, ale ja wiedziałem, że jedno coś brzmi radośnie i kojarzyłem to z żółtym a jedno coś brzmi smutno i kojarzyłem to z czarnym. Po prostu. I jak sobie grałem i sprawdzałem, jak one brzmią razem, jak brzmiał oddzielnie jeden po drugim, słuchałem, co się z tym dzieje po prostu.
SPEAKER_00To ciekawe, nie wiedziałem tylko o tobie.
SPEAKER_02Ja ten totalnie bym się nie spodziewał czegoś takiego. Tak było w moim przypadku.
SPEAKER_00Dobra, i kiedy nazwałeś to? I jak to się stało, że powiedziałeś a to ten żółty, to jest tercja wielka. Albo coś takiego.
SPEAKER_02Natykałem się w życiu na różne artykuły, na przykład z magazynu gitarzysta, gdzie tam są też te wątki teoretyczne i tam przejawiały się pojęcia, które się powtarzały. Więc ja się nimi z czasem zacząłem interesować. No i sobie myślę, dobra, to jest chyba to, o czym ja myślałem. Ja zacząłem to gdzieś tam łączyć, może nie wychodziło za pierwszym razem, za drugim, ale gdzieś tam potem zaczęło się pokrywać. Ciekawy miałem przypadek z Pentatoniką Molową, bo ja Pentatoniki nigdy nie poznałem jako kształtu. Ja po prostu grając, zobaczyłem, że te dźwięki mi pasują i stwierdziłem, bo przecież ja jestem bogiem gitary, jak ja sobie opanowałem schemat, o którym nikt nie mówi, to jest właśnie taki sposób myślenia.
SPEAKER_01Na przykład Hędzi, nie o to chodzi w tym trochę możliwe, że tak. Po prostu zobaczył, że nie mógł być. A przecież Henry grał właśnie po pentatonice.
SPEAKER_02Tak, ja w ogóle jak się dowiedziałem, że to się nazywa pentatonika malowa, to ja bym smutny. To się wyprzedził. Potem miałem myśli. Kurde, ja wyważyłem otwarte drzwi tak naprawdę. Ale droga była fajna, co? Super. Wiecie, jakie miałem uczucie, jak ja odkryłem pentatonikę i że to jest słupek. I to ja z tym słówkiem mogłem. Przecież to nie jest tak, że ja muszę zagrać jeden dźwięk naraz. Mogę położyć palec, walnąć. Jakie to było uczucie dla mnie i ja wierzyłem, że to jest mój patent. Ale to mnie napędziło. I w bardziej taką formę ustrukturyzowaną całej teorii muzyki poznawałem w momencie, kiedy zaczynałem uczyć innych, i ja musiałem troszeczkę przekazać innym nie za pomocą swoich abstrakcyjnych skojarzeń, ale za pomocą takiego logicznego ciągu, że coś się z czegoś bierze. I ja zacząłem w to wsiąkać, ja sobie odkrywałem więcej. I opracowałem takie metody, które nie są stricte metodami podręcznika, bo ja nie czytałem podręczników, dla mnie to też było trudne zawsze. Miałem próbę. Ale mam taki własny język, co się z czego bierze. Ja dostrzegłem kilka zależności i o tych zależnościach wolę mówić, więc w ogóle odpowiadając na takie pytanie, czym dla mnie jest teoria muzyki, czyli pytanie z początku. Dla mnie to są zależności, i to bardzo praktyczne zależności. To się łączy, że to są schematy, że to są jakieś wyzory. Bo to jest w matematyce, chociaż nie lubię tego porównania, ale wzór jest po to, żebyś ty podstawił coś pod niego i ci wychodzi rozwiązanie. I tak samo jest w muzyce.
SPEAKER_00Znaczy, w ogóle, panowie, bo jeszcze chcę was dopyć, to było w ogóle bardzo ciekawe, powiem ci. Jestem zaskoczony, super. Ale tak uzupełniając, powiedzieliście swoje początki, to co, możemy jakby zgodzić się, czy postawić taką tezę, że najtrudniejsze jest wejście, a potem tak jak ty mówisz, już tych zależności sobie szukasz i się uczysz, no bo wiesz, czego szukać. Czyli co, najtrudniej jest znaleźć ten pierwszy słownik, a potem już się uczyć pisać? Czy jakby to trudność wzrasta?
SPEAKER_02Jak to odbieracie? No zdecydowanie wejście jest bardzo trudne, ale to jest według mnie to takie samo wejście, jak w ogóle wejście w instrument, w grę. Przecież też niektórych instrumentach.
SPEAKER_00Na początku jest sprawdzają.
SPEAKER_02Początki są zawsze na granicach, bo w każdej dziedzinie tak naprawdę. One wymagają cierpliwości i wymagają, nie wiem, w przypadku instrumentów strunowych, na których my gramy, no to wymagają tego, żeby ten palec sobie tak ułożyć, żeby on nie dokuczał nam, żebyśmy nie czuli dyskomfortu, żeby ta ręka się nie napinała. Przecież to też wymaga próbowania troszkę. To w moim odczuciu to też jest rozumienie trochę bytu nacząć.
SPEAKER_00Ale tak z perspektywy czasu? No bo zahaczyliśmy mocno, jakby początkujących, tak? To jakbyście mieli dać jakąś radę, macie zupełnie inne podejścia, tak? Jak to najlepiej ugryźć? Czy faktycznie szukać gdzieś pomocy? Czy kupić książkę? Czy oglądać YouTube'a, czy kojarzyć z kolorami?
SPEAKER_01Jakby sposobów jest wiele tak naprawdę, więc nie ma jednego jednorazowego sposobu na to. Przykry był taki, że ja się uczyłem u nauczycieliem, więc to było trochę inaczej. Ja w sumie nawet to nie było tak nawet, że ja chciałem poznać tę teorię, bo nawet nie byłem świadomości, nie miałem takiej świadomości, że coś takiego jest. Ja grałem jakieś utwory powiedzmy na pianinę czy już na gitarze. To ja nie zastanawiałem się nad tym, skąd to się bierze. To później jakby zostałem naprowadzony, że okej, jest coś takiego jak teoria. Okej, to jest jakaś gama, to się bierze stąd, stąd. Jakby zostało mi to bardziej może nie narzucone, bo to jest wesłowo, ale.
SPEAKER_00Ale poleciłbyś takie podejście z perspektywy czasu?
SPEAKER_01Myślę, że tak.
SPEAKER_00U mnie był kluczowy jednak nauczyciel mimo wszystko. To już tak myślę, że to skraca drogę, a nie odbiera nic z faną tak naprawdę. Bo i tak prędzej czy później musisz sam to przyswoić. Musisz i tak to sam przyprocesować i zawsze odnieść to jakoś do siebie. Też mam takie obserwacje, że ja za pierwszym razem nie złapałem zupełnie. Wydawało mi się, że ogarniam, a dopiero w miarę upływu czasu zacząło się okazywać, że to to jest stąd. Jak ja mogłem tego nie wiedzieć. Nie wiem, czy też mieliście takie przełomowe odkrycia. Wiadomo, bo z pętatoniką rolową wiemy, wiemy, ale nie tylko, trochę tego było. I to chyba jest naturalne. Żełomowe odkrycia się pokazują i tak naprawdę chyba do większości, pomimo, iż ktoś tam coś pokaże, musimy dojść sami. Bo nikt za nas się nie nauczy.
SPEAKER_01Nauczyciel może jakąś drogę, pokazać coś, ale wiadomo, że jeśli sami sobie tego trochę nie przepracujemy, nic z tego nie będzie. Dokładnie. No to tak jak w szkole chodzisz do szkoły, ale niekoniecznie będzie miał te same oceny, co osoba, która się uczy, a ty nie siedzisz w książkach. Nauczyciel mówi to samo do każdego. Dokładnie.
SPEAKER_02Ja w ogóle bardzo lubię, jak już komuś też opowiadam o tej teorii muzyki, to lubię podawać taki przykład. W szkole uczyliśmy się geografii dopływu Wisły z lewej i z prawej strony. Kto z was pamięta, jakie wisła ma dopływów? Bo się nauczyłeś, żeby zapamiętać, zaliczyć i naranie, a jesteście w stanie zapomnieć, czym jest grawitacja? No tak. Dlaczego? Bo my jej doświadczamy. Bo my się uczyliśmy o niej poprzez doświadczanie tego wszystkiego. I teorie muzyki w moim odczuciu właśnie tak warto się uczyć, doświadczając tego, jak ona działa. Ja bardzo często lubię dawać tonacje, już po wytłumaczeniu, czym ona jest. I mówię, stwórz mi piosenkę. Zobacz, które akordy po sobie będą lepiej brzmiały. Nie musisz tłumaczyć, dlaczego one brzmią lepiej to i zdaje.
SPEAKER_00Nie mówisz na początku, że tutaj jest jeden, tutaj sześć, tutaj pięć, tak, tutaj pięć i jeden. Zawsze numeruje. Tak, ale już nie podajesz schematu na dzień dobry, że mówisz. Nie progresji nie mówię.
SPEAKER_02Nie mówię 2,5-1 za greje. Absolutnie. To masz znaleźć. Nie, chodzi mi o to, popatrz, spobaw się trochę.
SPEAKER_01Odrywanie jest.
SPEAKER_02Najfajniejszą rzeczą tak naprawdę. No nie zapomnisz tego. Zobacz, że stworzysz, wymyślisz jakąś progresję i ona ma dużą szansę być podobna do jakiejś piosenki. Tak. Wystarczy, że dodasz rytm. A jak zmienisz rytm do tej samej kolejności akordów, to wyjdzie ci inna piosenka. I to jest w moim odczuciu fajne, aczkolwiek uważam, że nie trzeba tego robić od samego początku. Na początku skupiamy się raczej na tych technicznych aspektach, żeby wydobyć dźwięk, potem coś złapać, dodać ten rytm w zależności od tego, jakim kierunkiem idziemy, ale samo nazywanie wszystkiego nie jest takie super konieczne, chyba, że ktoś bardzo chce, bo ma na przykład taki analityczny umysł. I lepiej mu się pracuje z takimi rzeczami, to wtedy tak. Ale też wydaje mi się, że nauczyciel jest tak optymalnym rozwiązaniem. Kursy są pomocne różnego rodzaju, ale kursy wymagają więcej od odbiorców kursów. Czyli wymagają tego, żeby właśnie mieć samo zaparcie, żeby sobie popróbować coś, poeksperymentować trochę. No i to jest trudniejsze. Bo my sami musimy sobie postawić wymaganie jakieś.
SPEAKER_00Zahaczyliśmy tak naprawdę o wątki, jak zacząć, jak się za to brać, ale na początku mówiliśmy też o oporze. I jak myślicie, skąd ten opór może się brać? Ten jakiś taki lęk przed teorią, postrzeganie jako czegoś zewnętrznego. Jako właśnie tego potwora. To się chyba pojawiło to słowo. Sąd to się bierze?
SPEAKER_02Lę i wybardzie bym dodał jeszcze, że to nie jest nam potrzebne. Albo że jest coś skomplikowanego.
SPEAKER_00Po prostu niektórzy mogą być podejrzeć. Nie z góry założenie, tak? Jeszcze nie wiesz nic o tym, ale.
SPEAKER_01Mi się to tak kojarzy trochę jak ludzie, niektórzy mają wyobraźni o Jezie. Jak słyszą hasło jazz, to od razu o matko, co to jest, nie?
SPEAKER_02Tak, trochę takich.
SPEAKER_01Tak jest.
SPEAKER_02Mi się wydaje, że opór bierze się z braku świadomości i braku takiego wyobrażenia o tym, jak można się tego uczyć. Czyli wydaje mi się, że dużo osób myśli, że musi przeczytać i nauczyć się, czym jest teoria muzyki, że musi poznać pojęcia, musi umieć wszystko nazywać. To jest to, o czym też trochę mówiliśmy. I wcale się nie dziwię, że ten opór jest, bo ja też nie wyobrażam sobie totalnie w moim odczu takim osobistym przypadku, żebym ja coś, co sprawia mi wrajdę, coś, co mnie odpręża, coś, co sprawia, że ja się czuję wolny, żebym ja miał to pogłębiać, ucząc się tego na pamięć, pamięciowy. Wydaje mi się, że opór bierze się z tego, że ludzie w dużym stopniu mogą utożsamiać naukę teorii muzyki z pamięciową, z nauką pojęć, z przyswojeniem faktów pewnych, i faktycznie można sobie wtedy pomyśleć, kurde, no po co ja mam się tego uczyć pocholerem i to? Skoro ja gram sobie na gitarze, ja mam muzykę i nie jest mi potrzebne, żebym ja wiedział, jak to nazwać. No jasne, tylko że właśnie ta teoria muzyki, to co mówimy, nie jest po to, żeby nazywać, tylko po to, żeby poznać różne możliwości. Dlaczego pasuje ci dźwięk C do G i że to jest ta sama zależność, co z inną parą dźwięków? I że to jest właśnie zabawa tonacją na przykład. I że jak będziemy komuś grać, podkład, aranżację czy cokolwiek, to możemy tę tonację dostosować do głosu tej osoby. To jest takie fajne narzędzie, przykład narzędzia, które możemy praktycznie wykorzystać. I wydaje mi się, że opór bierze się z tego, że nie mamy świadomości, że to tak działa.
SPEAKER_01Uważam właśnie, że najlepiej uczyć się teorii jednaką praktyką właśnie instrumentom, bo łatwiej jest to wszystko przyswoić mimo wszystko.
SPEAKER_00No dobra, a nie macie wrażenia, że jak jest się początkującym, to może trochę mówię ze swojego doświadczenia, że trochę też się unika tego tematu, żeby nie narazić się, nie wiem, na wstyd, że czegoś nie rozumiem, czegoś nie wiem. Bo wiecie, to właśnie jak z językiem ładnie mówię, no ale trochę przypał się podpisać X-nie, więc na przykład unikam podpisywania się.
SPEAKER_02Ja nie śmieję, bo ja miałem profesora na uczelnik, który miał podpis X w skropeczku. Ale każdy wiedział, kto to jest.
SPEAKER_01Ale ja miałem nauczycielkę, która miała podpis jako V po prostu.
SPEAKER_00Nie, no ale dobra, to uważacie, że nieznajomość teorii na początku może nie, ale po pewnym czasie to przypał. Nie, absolutnie. W ogóle nie te kategorie. Czyli może tak zachęcając. Nie trzeba się bać tego. I nie ma powiedzieć innym na przykład, że nie wie, mnie ogarnią. Wytłumacz mi to pokaż. Bo myślę, że jest tak trochę, że niektórzy mogą się po prostu tego wstydzić. No ale zareagowaliście jednocześnie na zasadzie nie, no co ty?
SPEAKER_01Nie ma się czego bać tak naprawdę. To więc tak naprawdę wiele można tak naprawdę tylko zeć. Zyskać. Tak, tak. Można wiesz, fajnie odkryć niektóre rzeczy korzystać z pomocy, tak. Dokładnie, to nie ma nic skomplikowanego tak naprawdę. To ma po prostu pewne swoje jakieś struktury.
SPEAKER_02Tak, to jest po prostu pewna możliwość, którą mamy, która może pomóc, która może pomóc też porozumieć się z kimś innym. Nawet nie koniecznie tym językiem akademickim, nie?
SPEAKER_01Ale przede wszystkim jest łatwiej innym i to naprawdę nie trzeba się zagłębiać w tematy akordów z innymi jeszcze interwalami większymi. Szczególnie na początku. Tak. Zależy to, co chcemy grać. No tak. Oczywiście, no bo jak ktoś chce grać tylko rok, a trzy akordy cztery, powiedzmy, no to. Powiedzmy, że tutaj jest faktycznie zastosowanie takie, że nie musisz nie wiadomo, ile tego znać. Tak, poczuć jak od zmniejszony w takim ręku. A jak ktoś chce grać na przykład Jazz, no to już wtedy to już trochę z tego więcej?
SPEAKER_02Tak, natomiast ciekawe, bo ty zahaczyłeś i tak powiedziałeś, a ja to wyłapałem, powiedziałeś, że z własnego doświadczenia to mówisz, miałeś takie poczucie, że wstyd tego nie znać. Tak.
SPEAKER_00W ogóle uważam, że to nie jest dobre uczucie, bo może też zachęcająco do wszystkich, którzy mają jakby taki problem, nie spotkałem się przy tym nigdy kiedy się uzewnętrzniłem, że na przykład czegoś nie wiem, czy żeby ktoś mi coś pokazał. Nigdy nie spotkałem się ze złym odbiorem. Tak naprawdę wstyd mieszka w naszej głowie, bo to, jak wy reagujecie, też pokazało, że nie ma się czego wstydzić. Więc może chcimy się rozwijać, a nie po prostu nie blokujmy sami siebie.
SPEAKER_01Wielu wielkich muzyków nie znało teori.
SPEAKER_00Więc nie jest to powód do wstydów. No właśnie, no i to inny argument, nie jest tak słynny, ale tak jest. Tak. Tak, to łatwo tak sobie to tłumaczyć, ale wiemy, jak jest. Nie wiem, stajesz, przychodzisz, przypuśćmy gdzieś zagrać. Są obcy ludzie, ktoś ci coś tłumaczy, a ty nie wiesz. No i głupio się zapytać ty, słuchaj. A tercja to co to jest? Jednak jest opór. Jednak jest opór. Wracamy do domu i wtedy co, zamiast się kogoś zapytać, słuchaj, ty, a o co tutaj chodzi? To wracamy do domu i szukamy w tej książce w tym internecie. I co widzisz wtedy?
SPEAKER_02Tercja to interwał oddalony od trzy lub cztery półtorki. Ale zapytałbyś ty tego chłopa, by ci powiedział w trzy sekundy, byś wszystko wiedział. Tak.
SPEAKER_00Dokładnie. Być może tak się trzeba teorię uczyć po prostu.
SPEAKER_02Tak, wpisywanie na przykład pojęcia w poszukiwaniu definicji da nam suchą definicję. Wyjaśnienie akademickie, więc.
SPEAKER_01Najlepiej to znać po prostu w praktyce, tak jak mówiłem.
SPEAKER_02Czy to jest dobry sposób, żeby poznawać teorię muzyki za pomocą definicji?
SPEAKER_01No nie, to nic nie da. Jeśli nie będziesz umiał tego wykorzystać na instrumencie swoim, no to po co ci ta definicja?
SPEAKER_00Definicja też uczysz się nieznanego przez nieznane, tak? Czy też definicję, które ci nic nie mówi.
SPEAKER_01Tak, powiedzmy to gościa, to jest nawania praktyka.
SPEAKER_02Tak, wpisujesz tercja, to ci wyskakuje. Mama czy wielka? Nie, to i dobra, zostawiam. Okej. A słuchajcie, bo mówimy o początkujących, ale są na przykład takie osoby, które grają na instrumentach, potrafią fajnie grać, moją wyczucie. Gdzieś tam kiedyś słyszeli, że istnieje coś takiego, jak interwały. I uwaga, ja teraz tak bardzo uogólnię, ale chodzi o to, że przyswoiły sobie, że coś takiego jest, jak interwały, gdzieś tam zapoznały się, że są takie nazwy, ale nie do końca wiedzą, jak ich używać. O co z tym chodzi? Nie znają sensu, znają definicje. Co takie osoby miałyby zrobić, żeby poczuć trochę, jak działa teoria muzyki. Bo tutaj jest pewna taka rzecz, która to utrudnia. Czyli takie poczucie, znam definicję w dopowiedzeniu, ale chodzi o to, że znam i ja chcę iść dalej, nie? A tu chodzi o to, żeby zrozumieć to, co to jest na tym samym początku i móc to zacząć wykorzystywać. No ale blokersem jest to, że przecież ja znam ten początek. Znam definicję. Jak do takich podejść? Spotkaliście się kiedyś z takimi osobami? No mi się trafił taki uczeń, jeśli pamiętasz.
SPEAKER_01Dobra, bez imion, ale dobra, ja chyba wiem o kogo chodzi. Tak. No i to była już zaawansowana grająca osoba. No ale właśnie właśnie minus był taki, że nie znała teorii. Więc tak naprawdę nie przyszedł do mnie, żeby się nauczyć jakichś technik nowych tylko tego, żeby zrozumieć, o co w tym chodzi. Więc i jak do niego podszedłeś? Bardziej musiałem się skupić na tym, żeby pokazać mu, jakie właśnie te postawy. Właśnie między innymi właśnie te interwały, skąd się bierze gama, i jak budować te wszystkie akordy, które on już gra. I skąd to się bierze? I bardziej sobie zacząć analizować dane utwory, i wszystkie te elementy opowiadać.
SPEAKER_02Czyli skąd one się biorą. Czyli to jest dobry moment na właśnie analizowanie utworów pod kątem tego, jak one zostały zbudowane, nie? Czyli to, co na samym początku już powiedziałeś. Tak, szukanie jakiejś zależności. Wracamy z tym argumentem w tym miejscu.
SPEAKER_01Wydaje mi się, że też takie osoby trochę jest łatwiej, mimo wszystko niż takich na początku krok.
SPEAKER_00No do tego nie ma tak dużo naraz też, tak. Po prostu może skupić się na tym, a nie żeby tam się ratować i jeszcze w międzyczasie.
SPEAKER_01No bo ta osoba ma dużo umiejętności, ona niby wie, skąd to się składa. Potrafi jakby to wszystko łączyć. Bo jak się potrafi też nawet komponować. Więc słysz, to też słowo ludzie, ale po prostu słyszy dobrze to wszystko. Trzeba mu tylko to nazwać. Dokładnie.
SPEAKER_02To jest fajne. Tutaj się wywiązało to takie powiązanie, wywiązało powiązanie. Teorii muzyki ze słuchem. Że to jest trochę nierozerwalne. Chyba tak. A co powiecie na takie uproszczenie, tylko zaznaczam uproszczenie. Że w pewnym stopniu nauka teorii muzyki polega na rozwijaniu słuchu.
SPEAKER_00Tak, tak, zgodzę się z tym. No to siłą rzeczy. Po prostu to jest zależność taka, to jest zależność taka. Którą musisz usłyszeć. No i musisz usłyszeć. No i inaczej wracamy do tego, o czym już rozmawialiśmy, że rysujesz sobie nutki na papierze, a potem jeśli musisz to zagrać, tak naprawdę nic ci to nie mówi. Więc tak, to według mnie jest nierozerwalne, po prostu musisz tego spróbować. Jeśli tego nie spróbujesz, to nie poznasz tego tak naprawdę do końca i nie będziesz potrafił z tego skorzystać. No bo coś z tego, że wiesz, że coś generuje napięcie albo rozwiązuje napięcie, musisz wiedzieć, w jakim stopniu, w jakim momencie i co.
SPEAKER_01Dlatego właśnie harmonia muzyki, na przykład szkoła muzycznych, teoria jest ważna. Jeśli chodzi też właśnie o kształcenie słucho. No bo przez wszystkie lata, jakie byłem w szkole muzycznej, czy też ognisku zresztą, to tam wszystko się opierało na tym, że zawsze były jakieś rozpoznawanie interwałów, akordów. I to nieważne na jakim etapie byłeś, to było zawsze. Od początku. Tak, od samego początku. Dobra, a miałeś wyjaśnione po co? No tak jak mówiłeś, to były wszystkie te współśmienia, nie?
SPEAKER_00Choliło o to. Ale powiem ci, wiktor, że jest coś w tym, że często to jest oddzielone. I masz teorię muzyki i masz kształcenie słuchu. Przychodzisz na kształcenie słuchu. Nie mówię, że wszędzie. Tak, ale ja się z tym spotkałem i ty pewnie też, że rysowałeś interwały na jednej lekcji, na papierze bez instrumentu, na innym przedmiocie słuchałeś tych interwałów, a jeszcze potem na gitarze grałeś. Nie było czegoś takiego, chyba, że prawdopodobnie nauczyciel gitary mógł tego użyć tak? Ale nie było teorii, na przykład, z instrumentem. Czy miałeś teorię z instrumentem?
SPEAKER_01Też miałem trochę teorii, bo jeśli mieliśmy zagadnienia, takie na przykład różne akordy, powiedzmy, bardziej trochę skomplikowane powiedzmy, które między innymi ludzie na przykład występują. No to były omawiane, z jakiej skali się to wiąże. Ale nie grałeś ich od razu na przykład.
SPEAKER_00Mówisz o skalach się tych akordów? Nie, mówię o nauce teorii, że ona była jednak, że jest jednak mimo wszystko często prowadzona w oderwaniu od grania. Czyli, że na jednym przedmiocie poznajesz suchą teorię, na innym przedmiocie suche kształcenie słuchu, a jeszcze na innym przedmiocie grasz na gitarę.
SPEAKER_01No mnie to się trochę łączyło właśnie te zajęcia z gitary, mimo wszystko, że tej teorii siłą rzeczy ona była, no bo po prostu też takie rzeczy łatwiej przyswoić sobie.
SPEAKER_00Bo ja mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia, że rysowałem bałwanki, czyli nutki napięcie linii. Rysowałem bałwanki i jakby nie było nauczane bezpośrednie przełożenie. Albo było założenie, że ja to mam umieć, albo że nauczę się, nie wiem, grając na basie, tak? A to nie do końca tak jest. Bo ja rysowałem bałwanki, ale nie zawsze ich używałem. Musiałem jakby sam już potem z tego skorzystać. A nie, że to się działo w tym samym momencie. Czyli rysuję bałwanę, i ktoś mówi: posłuchaj teraz tego bałwanka. On jest tak, tak on brzmi, bior instrument i gram, i ktoś mówi, u, a jak tego bałwanka potem rozwiążesz, to on ten napięcie zredukuje. I rysuję nie, to było tu rysowałem bałwanka jednego, tutaj drugiego. Wiedziałem, że to rozwiązuje napięcie, tak? Wracamy do toniki, fajnie. No ale potem wychodziłem z tej sali i nie zagrałem tego. I nie usłyszałem tego. Właśnie wtedy. Według mnie to dobrym pomysłem byłoby robienie tego od razu. Od razu.
SPEAKER_01Tak, to tak jak mówiłem właśnie też, że najlepiej naukę teorii łączyć z praktyką na instrumencie.
SPEAKER_02Tak, ale zobaczcie, jak to wszystko się bardzo fajnie zazębia, ponieważ mówiliśmy o tym, że praktyka jest super od razu z nauką teorii, z poznawaniem teorii muzyki, mówiliśmy, skąd jest opór. I teraz warto też podkreślić, jak dużo mimo wszystko zależy od nas samych, ponieważ miałeś zajęcia z teorii muzyki oddzielone od praktyki z instrumentem. Co musiało się stać, żebyś ty tę teorię zrozumiał? Ty chyba musiałeś wyjść sam z inicjatywą. Nie tak. Zobaczcie, to jest ważna decyzja. Nie, że chcemy, okej, pójdziemy, poczytamy, będziemy wiedzieć. Nie, teorii muzyki tak się chyba raczej nie da poznać. Znaczy, trzeba mieć tę ciekawość w sobie. Tak, trzeba mieć tę ciekawość. I to jest chyba w ogóle fundament, który sprawia, że my jesteśmy w stanie ją poznać. To jest ten nasz czynnik. Nikt nam nie wyłoży tego w taki sposób, żebyśmy w 100% to zrozumieli. My to musimy zrozumieć, tak jak grawitacja. To, że istnieje coś takiego jak grawitacja, przeczytamy w książce definicję OK. Natomiast chodząc po ziemi, musisz czasem się zastanowić, dlaczego nie lecisz w niebo, nie? I to o to chodzi. I to jest w ogóle taka rzecz, którą wydaje mi się, że właśnie w tym miejscu, w tym punkcie warto ludzi zachęcać. Dlaczego ty warto, żebyś chciał, chciała poznawać teorię muzyki? Dlaczego to od ciebie dużo zależy? Dlaczego książka sama w sobie, czy wykład czyjś, czy kurs gitarowy nie da Ci nigdy tak naprawdę pełni możliwości poznania teorii muzyki, że ty musisz mieć w sobie tę chęć sprawdzenia, jak ona działa. To jest w ogóle fajny wniosek, mocny, ale fajny. Wydaje mi się, że chyba jedyny słuszny. Nie znam nikogo, kto by opowiadał o teorii muzyki, nie posługując się przykładami, nie pokazując tego na instrumencie. Każdy, kto rozumie teorię muzyki, to ma ciężko się nie zgodzić. Tak, bardzo ciekawa rzecz. Natomiast jeżeli chodzi jeszcze o ten opór ludzi, to może wydaje mi się, że opór przed teorią muzyki bierze się z tego, że ludzie chcą gotowych rozwiązań. Polegają na nich, czyli wierzą w to, że istnieje coś takiego, co da im gotowe rozwiązanie.
SPEAKER_00Też miałem ostatnio ciekawą rozmowę. I doszedłem do takich wniosków, że często ogólnie w nauce na instrumencie, ale nie tylko, my leczymy objawy. Czyli potrzebujemy czegoś i nie chcemy przechodzić tej drogi od początku, bo ona jest mozolna, ona jest długa, ona jest trudna, tylko chcemy gotowych rozwiązań. To jest trochę to, o czym ty mówisz. I wtedy sięgamy po tą teorię, bo jakieś mamy przymós. Musimy zrobić. Tak jak w matematyce, musisz przyjść po kolei, musisz się nauczyć mnożyć, żeby wykonywać bardziej skomplikowane działania, tak? I może to ten opór trochę z tego się bierze, że wchodzimy od razu na głęboką wodę, bo jest to nam potrzebne. Przypuśćmy, zamiast nauczyć się podstawowych interwałów na samym początku, to my już chcemy poznać jakąś progresję. Bo jest to nam potrzebne, bo chcemy coś skomponować, tak?
SPEAKER_02To jest faktycznie częste.
SPEAKER_00I ja chcę sobie wziąć jakąś progresję, ale ja w ogóle nie wiem, z czego te akordy, których użyję, są zbudowane, skąd one się biorą. I może to wtedy będzie takie zderzenie, bo uczę się objawowo, a nie sięgam do głębi. Więc i ta ciekawość, jak już ustaliśmy, że jest konieczna do nauki tej teorii, nie ma prawa się pojawić, bo ty korzystasz z gotowych rozwiązań, bo ktoś ci mówi 251, 16,5. Mówi wam to coś? No nie, musisz poznać kontekst. Więc według mnie to też jest taki trochę bloker, że chyba jako ludzie chcemy szybko, skutecznie jesteśmy tego przyzwyczajeni.
SPEAKER_02Tak, to też czasy sprzyjają w ogóle temu, że mamy mnóstwo gotowych rozwiązań na wiele rzeczy w każdej dziedzinie życia. Tylko że ta muzykalność, nasza rozwój muzyczny, on ma towarzyszyć nam przez całe życie. To nie jest coś, co my mamy zdobyć, zaliczyć i mieć w sobie. Tylko to jest ten taki proces, który siedzi w nas i który towarzyszy nam, przez który my się wyrażamy, myślimy inaczej? To są super rzeczy. Ale chciałem tu zahaczyć jeszcze o jeden temat, bo zacząłeś mówić, że tu chcemy szybkich rozwiązań. Progresja 251, a warto poznać podstawy czy interwały. Czy teoria muzyki to jest coś, co ma swoją świętą kolejność? Albo czy powinien mieć powinno mieć swoją świętą kolejność, czyli najpierw przerabiamy coś tam, a potem coś tam. Czy to jest proces, który poznajemy od A do Z?
SPEAKER_00Może nie aż tak, ale ma kolejność. Ma kolejność, bo możemy się zakopać po prostu. Możemy uczyć się czegoś, czego nie rozumiemy. To nie jest tylko dla teorii zarezerwowane, tak? Tylko ogólnie myślę, że z każdą nauką tak może być. Najpierw powinniśmy zbudować solidny background, zrozumieć to wszystko, podstawy, fundament, i potem możemy brać się dalej. To jest to, czym Wiktor na samym początku tak naprawdę powiedział. I mieliliśmy to trochę tak, że jak w to wejść od zera? Ale jak w to wejść od zera? Właśnie, wejście od zera, potem to już możesz wybierać. Idę do 1, jeden A, jeden B, ale zero to musisz zawsze mieć. I potem musisz mieć narzędzie, dzięki któremu możesz odkrywać, możesz rozumieć, co ktoś inny ci mówi. To już twoja droga, tak? Czy chcesz sam. Ale ten poziom zero chyba jednak zdobyć trzeba. Co my w ten poziom zero wrzucimy, no to już możemy dyskutować, tak? Co jest konieczne, ale jest, jest, według mnie jest.
SPEAKER_02A według Ciebie Wiktor, jest potrzebny poziom zero? Albo czy w ogóle jest poziom 0,12 konkretnie.
SPEAKER_01Na początku wiadomo, że każdy musi tę podstawę przyswoić. No bo to jest tak naprawdę klucz do tego, co jest dalej.
SPEAKER_02Źródło.
SPEAKER_01Dokładnie.
SPEAKER_02Źródło tego, co się dzieje dalej.
SPEAKER_01I myślę, że nie da się tak naprawdę odkryć więcej, jeśli tego się nie zna. Nie ma szans. Tak, tak. Bo to tak jak nie wiem, z matematyką uczymy się dodawać, odejmować, mnożyć dzieci, i po to tego się uczymy. Później to na trudniejszych tematach. Wszystko potem na tym bazuje.
SPEAKER_00Dokładnie. My się już trochę znamy. Ja wiem, do czego ty możesz tutaj dążyć. Może tak. Powiem ze swojej strony. Teoria jest jak drzewo. Mamy pień. Najpierw musi wyrosnąć ten pień. Potem te konary rosną w różne strony. Okej, one są niezależne, ale zawsze są połączone z pniem, a nawet z korzeniami. Bez silnych korzeni, bez potężnego pnia, piękne konary nie wyrosną. Więc tak to rozumiem. A nie jest to krzew. Że małe witki rosną w różne strony. Więc tak to bardziej rozumiem. Jeśli tak obrazowo mogę powiedzieć o coś.
SPEAKER_02Bardzo mi się podoba to zobrazowanie, natomiast zastanawiałem się, do czego pijesz? Uważasz, że ja inaczej twierdzę?
SPEAKER_00Tak, tak. Uważam, że. No nie wiem, zaraz mi wytłumaczysz tak, że możesz bardziej chaotycznie do tego podchodzić. Nie mówię tutaj w sensie negatywnym, ale że po prostu uczyłeś się interwałów na kolorach, tak? No ale to powiedz, czy tak samo to postrzegasz, czy dla ciebie to trochę z tego, trochę z tego, trochę z tego i w końcu to się złączy? Tak rozumiesz tę teorię, że ona może brać różne rzeczy, nie powiem że losowo, tak, ale że nie jest ustrukturyzowana ta nauka.
SPEAKER_02Nie, wydaje mi się, że fundament musi być zawsze, to jest bardzo mi się podoba porównanie do drzewa, w 100% się zgadzam, że są takie rzeczy, z których po prostu cała reszta wynika. Jeżeli zrozumiesz pierwsze rzeczy, zrozumiesz wszystko dalej, bo po prostu jeżeli będziesz ciekawy, ciekawa tego, co się dalej dzieje, to zacznie być dla ciebie logiczne. Po prostu pójdziesz w jedną gałąź i będziesz chciał przeskoczyć na drugą gałąź, okaże się, że nie musisz się od podstaw przechodzić, bo ona wykorzystuje i tak już część rzeczy, które znasz, więc. One się łączą nawet liśćmi już w każdym momencie. Dokładnie. To nie jest tak, że zawsze mamy start od zera, po prostu jest fundament, jeżeli mamy go oponowanego, to wszystko jest logiczne wtedy. W ogóle uważam, że teoria muzyki jest bardzo logiczna. Bardzo. Jeżeli coś działa z jednym dźwiękiem, to znaczy z każdym innym też będzie działało. I to jest coś takiego.
SPEAKER_01To na początku też mam takiego ucznia właśnie, że ja opowiadam różne rzeczy właśnie z tej teorii, i on na początku mówi, kurczę, to jest wszystko tak wygląda skomplikowanie. Tak. Ale ja mówię, słuchaj, jak to poznasz, to zobaczysz, że to naprawdę ma sens. Bo na początku faktycznie się wydaje, że coś zapisy notowe jakieś, to jakieś zagadnienia teory, to wszystko nie ma trochę sensu. Ale faktycznie jest tak, że sam po sobie i pewnie wie też, tak jak mówię, że to po prostu jest logiczne.
SPEAKER_00Tak, to w pewnym momencie kliknie.
SPEAKER_01Tak, w pewnym momencie tak jak nie pamiętam, któryś z was to powiedział, ale też powiedział, że nagle chyba ty, że nagle miałeś odkrycie.
SPEAKER_02Tak, tak, tak.
SPEAKER_01No to tak działa trochę.
SPEAKER_02W ogóle ja bym chciał jeszcze bardziej wykorzystać ten przykład z drzewem. Proszę bardzo. Był genialny i to warto powiedzieć. Koszulkę ci zrobię. Dziękuję śmicznie. Przyk z drzewem jest genialny, bo jego można super wkomponować w to, jak podejść do nauki, teorii muzyki, gdy widzimy wspaniały obraz drzewa, i mielibyśmy ten obraz skopiować, przerysować, to wydaje nam się to. Cholera to jest nie do zrobienia. To malował artysta, a ja nie umiem rysować. Z drugiej strony, jeżeli my narysujemy sobie szkic tego drzewa, potem zaczniemy pogrubiać sobie ten pień i zajmiemy się samymi gałęziami. Potem dodamy ciemną warstwę liści, na którą będziemy nakładać kolejne. Okaże się, że nam może nie wyjdzie identyczne drzewo, ale wyjdzie nam drzewo, jakiego byśmy się nigdy nie spodziewali. A to tylko i wyłącznie dlatego, że nie zobaczyliśmy tego drzewa jako całokształt, że mamy go skopiować jeden do jednego, tylko że ono jest w pewien sposób narysowane. Prosto, krok po kroku. I tak samo jest z teorią muzyki.
SPEAKER_00Dochodzimy tak naprawdę, dochodzimy do tej konkluzji, że nie ma druk na skróty. Nie ma druk na skróty, nie ma się czego wstydzić i nie ma się czego bać.
SPEAKER_02Tak, zgadzam się w 100%. Nie tak samo. Wydaje mi się, że możemy spjąć to jakoś pewną klamrą, ale chciałbym, żeby to było ciekawe zdjęcie. Czyli takie, w którym my możemy to, co wszystko mówiliśmy, dać jako wartość dla każdej osoby, która będzie słuchała naszej rozmowę. I teraz uważajcie, bo to jest mały challenge dla każdego z nas.
SPEAKER_00Już myślałem, że ty zepniesz.
SPEAKER_02Nie, nie. Chcę, żeby to był mały challenge jeszcze dla każdego z nas. Powiedzcie mi, jakie trzy rzeczy wymienilibyście jako pień? Czyli jako rzeczy, które nie.
SPEAKER_00Chodzi już takie konkretne, praktyczne, tak?
SPEAKER_02Tak, ten próg wejścia. Zobaczcie, my mówiliśmy, że trudny jest próg wejścia. I jakie trzy rzeczy byście wymienili, które sprawia, że to będzie pień, z którego wszystko wynika dalej.
SPEAKER_00Czekaj, wyciągnę moje notatki. Nie, nie jest tak naprawdę.
SPEAKER_01Ja mogę zacząć takim razem. Więc zdecydowanie to będzie interwały, o których wspominaliśmy dużo. Na pewno budowa skal. Można zacząć sobie od durowej, oczywiście i molowej, bo to, jak wiadomo, bardzo się łączy ze sobą. I trzecia to jest budowa akordów, czyli skąd one się biorą. Moim zdaniem to są trzy takie podstawowe czynniki.
SPEAKER_00To ja chyba zacznę jeszcze w ogóle od korzeni, bo dla mnie to są nazwy dźwięków i na samym początku zapis notowy i podziały rytmiczne. To się trochę wiąże z zapisem notowym, ale chodzi o to, żebyśmy wiedzieli, jak zapisać rytm, wiedzieli, jak zapisać dźwięki i jak to połączyć, pokazać w postaci zapisu.
SPEAKER_01Dźwięków się trochę łączą z tym, jak budowa skalę. Wiadomo. Tak, nie, jasne, tak, tak. Ale z tym zapisem notowym, no wiesz, też nie każdy czyta nut.
SPEAKER_00Wiem, ale może tak, to ogólnie jest moje zdanie. Nie odbierajcie mi moje zdarzenie. Nie atakuje. Co to się dzieje? Będziemy, bo my jesteśmy we dwóch. Chodzi mi o to, że uważam, że to może pomóc. Bo to widać. Jeśli coś mówimy, to fajnie to móc zapisać, czym jest zapis nutowy. Jest alfabetem dla muzyki, jest alfabetem. Dla mnie warto poznać alfabet. Ja nie mówię, że każdy ma czytać awista, niesamowite rzeczy, ale że jak widzisz, że coś idzie w górę, no to wie mniej więcej, jak to będzie brzmiało. Ja nie mówię, żeby on dokładnie nawet znowu dźwięki, ale chodzi o to, żeby nie traktował tego jak ognia, żeby nie latał za tą kartką z kwitami z wodą święconą. To nie parzy. To nie parzy. Jak czytasz tabulaturę, to ty też przeczytasz. Spoko. Tak? Takie jest moje zdanie.
SPEAKER_02Dobra. Ja się w ogóle nie zgadzam z zapisem nutowym. Uważam, że zapis nutowy nie jest kompletnie potrzebny dla większości osób. Nie jest on dla mnie pniem w moim odczuciu. Ale to nie znaczy, że mój pień jest. źle by zabrzmiało, gdybym dokończył tę wężą. Żeby nie było to pień, to się nie składa tylko z trzech rzeczy, tak? Tak, tak. Ale według mnie jest to ważna składowa. Ja uważam, że najważniejsze jest to, żeby uświadomić sobie, że są współbrzmienia. Ja interwały nazywam współbrzmieniami. Czyli interwały. No wiesz, konkretnie, bo ja też bym tam chciał w ten pień wrzucić, na przykład słuch. Dobra, ja mówię o tym, że poznanie tych współbrzmień, czyli interwałów, ale poprzez słuchanie to uważam. Druga rzecz to są akordy. Że muzyka po prostu złożona jest z akordów, a trzecią rzeczą to tonacja. Tacja nie chodzi o to, że coś jest wyżej i niżej, tylko to, że w skład tonacji wchodzą konkretne akordy, że one się łączą.
SPEAKER_01No to jest mniej więcej to, co mówiłem o to. No bo to się wszystko łączyło.
SPEAKER_02Tak, tak, tak. Natomiast chodzi mi o to, że uważam, że to są takie trzy punkty poznane po kolei interwały, akordy, tonacja, że one dadzą już taką trampolinę dalej. Tak mi się wydaje.
SPEAKER_00To jest w moim odcinku. Znaczy powiem wam, że to się wszystko łączy. Po prostu tylko żeby mieć akordy i znać tonację, musisz znać nazwy dźwięków. Tak? Tak. No po prostu. Tak, to prawda. Ale pomijacie zupełnie rytmikę.
SPEAKER_02Gitarzyści, kurczę. W ogóle nie pomijamy. To prawda, wiecie co? Nie pomijamy. To jest super, żeby też podkreślić, że teoria muzyki nie dotyczy tylko dźwięków. Zdecydowanie. Teoria muzyki wszystko ci może opisać.
SPEAKER_00Was trochę.
SPEAKER_02Dobrze. Nie, rytmika jest fundamentem w 100% też. Natomiast mam takie poczucie, że jak ktoś już chce zacząć uczyć się tej teorii muzyki, no to gdzieś tam w podświadomości myśli o tych dźwiękach, że nie ma się. Nie stać.
SPEAKER_00Nie kłócę się z wami. No wy wymieniliście fundamentalne tak naprawdę rzeczy. Więc je. To też zapisł. Ciężko się z tym.
SPEAKER_02Nie dobrze, to jest bardzo wartościowe. Ja się śmieję. Nie odbierajcie mi tego. Niczego nie damy. To dajemy, bo dałeś, pokazuje, że są różne możliwości.
SPEAKER_00Tak, znaczy to już tak kończąc. Dla mnie to było ważne, bo ja się nie urodziłem z nutami w rękach, tak? Kiedy może jestem wzrokowcem, bardziej tak ogólnie w życiu, w momencie, kiedy mogę zobaczyć, jak to brzmi, i mogę przenieść muzykę na papier i się tego nauczyłem, dla mnie to była fenomenalna sprawa, że ja dostając kartkę papieru, też nie jestem tutaj jakimś bogiem grania wista, tak? Ale ja dostając kartkę papieru, czyli nie mając tej muzyki, nikt mi nie może zagrać jej, tak? Nawet zanucić. Ale ja już mniej więcej widzę, z czym mam do czynienia. I potem na przykład mam tylko swoją partię, słysząc inne, fajnie jest widzieć, z czego to się składa. I to dosłownie widzieć, nie tylko słyszeć. Wiadomo, to jest taka pomoc trochę.
SPEAKER_02100% rozumiem, ponieważ ty mówisz o zapisie notowym, a ja rysowałem sobie na kartce różne rzeczy. To też jest kwestia wizualności.
SPEAKER_00Ja tutaj nie mówię też absolutnie bardziej bardziej mi chodzi, żeby umieć to jakoś przedstawić. Tak. Zapisać sobie, jeśli sobie notujesz w jakiś sposób co grasz, to też jest okej.
SPEAKER_02Chodzi o pomoc w zwizualizowaniu sobie tego. No, może tak.
SPEAKER_01No ja też mam takie podejście do tego, że znajomość dźwięków, nazwych dźwięków, nie równa się z tym, że trzeba znać nuty. Bo znam taki przykłady, że osoby, która na przykład mieni to. I dla niej nazywanie dźwięków - to jest to samo, co zapis nutowy, a uważam, że totalnie tak nie jest.
SPEAKER_02Nie, no, ja wymieniłem to oddzielnie. Tak, tak. My się nie czepiamy też tutaj, żeby nie było. Że musi być jeden konkretny, po prostu mogą być różne drogi, ale pewien fundament warto złożyć. I ten fundament mogą składać różne rzeczy, ale mimo wszystko zgadzamy się, że nazwy dźwięków połączone z interwałami. Ja bym to połączył. To jest nierezerwalne po prostu. Tak, tak, tak. To jest pierwsza rzecz, która po prostu jest piękna.
SPEAKER_00No masz literki. Same literki nic nie znaczą. Musisz się zacząć łączyć wyrazy i zdania, tak? Czyli w interwały, w akordy, a potem.
SPEAKER_02Tak. Więc co? Warto poznawać teorię muzyki?
SPEAKER_01Zdecydowanie.
SPEAKER_02I nie bać się tego przede wszystkim. Tak. Czy to jest księga zaklęć, czy to jest język totalnie.
SPEAKER_00Nie, i jak widać, droga jest różna. We trzech mamy zupełnie inne zdanie na ten temat. Mało tego, inne rzeczy są dla nas najważniejsze. Inne wskazywaliśmy jako nasz pień, czasami zupełnie. Ale to jest nasz pień. I my wiemy, co nam najbardziej pomogło. Tak. Co pomoże Tobie, przekonaj się.
SPEAKER_02Tak. Zadaj pytanie, od czego warto? Komuś, kto uważa, że się znali, na pewno ci to trochę pomoże też?