GitArt
Podcast GitArt to rozmowy o muzyce i rozwoju - nie tylko o graniu.
Rozmawiamy o tym, co dzieje się między dźwiękami: o świadomości, wątpliwościach, przestojach i momentach przełomu. O teorii w praktyce, improwizacji, rytmie, groove’ie, słuchu i muzykalności - w języku, który ma sens dla ludzi grających.
Pokazujemy różne perspektywy: muzyków i osobowości z inną drogą i innymi doświadczeniami.
Jeśli śpiewasz albo grasz na instrumencie, zapraszamy Cię do rozmów, które dotyczą nas wszystkich.
Prowadzący: Michał (gitara), Wiktor (gitara), Paweł (gitara basowa), Jacek (perkusja)
Nowe odcinki: co dwa tygodnie
GitArt
#8 Czy improwizacja jest dla każdego?
Use Left/Right to seek, Home/End to jump to start or end. Hold shift to jump forward or backward.
Czy improwizacja naprawdę jest dla każdego… czy to tylko mit?
W tym odcinku nie dajemy jednej odpowiedzi.
Zamiast tego robimy coś ważniejszego — rozbieramy temat improwizacji na czynniki pierwsze.
Rozmawiamy o tym:
- dlaczego improwizacja wydaje się trudna (i czy naprawdę taka jest),
- czy trzeba znać teorię, żeby zacząć improwizować,
- czy „graj co czujesz” to dobra rada… czy kompletnie bezużyczna,
- gdzie kończy się schemat, a zaczyna improwizacja,
- i czy możliwe jest, że… już improwizujesz, tylko o tym nie wiesz.
To nie jest rozmowa o „graniu szybkich solówek”.
To rozmowa o podejmowaniu decyzji w muzyce, wyrażaniu siebie i odwadze grania po swojemu.
Bo może improwizacja nie zaczyna się tam, gdzie myślisz.
Rozmawiają: Michał (gitara), Paweł (gitara basowa) i Wiktor (gitara)
Trochę się kłóci to z moją tezą o tym, że ten słuch jest najważniejszy.
SPEAKER_02Bo tak pośliśmy z tą rozmową, że tutaj chyba nieraz będziemy się wszyscy reflektowali.
SPEAKER_01Chyba tak, na tym to polega, tak? ścieramy poglądy, uczymy się czegoś nowego. Ale też właśnie trochę wyszliśmy w takie. Schematyczne myślenie o improwizacji. We dwóch, tak? Trochę to przełamałeś. No właśnie, więc czym jest improwizacja? Czy to jest cokolwiek co nie jest zapisane i wyuczone wcześniej, czy słusznie może utożsamia się improwizację z solo życia?
SPEAKER_02Grając na instrumencie dochodzimy takiego momentu, w którym chcielibyśmy poczuć namiastkę swobody, zabawy, wyjścia trochę poza ramy, i takim jednym z najbardziej oczywistych wyborów wydaje się improwizacja. I teraz mam pytanie do was, panowie. Czy improwizacja jest trudna, czy łatwa? Tak ogólnie na razie.
SPEAKER_04To zadałeś pytanie teraz.
SPEAKER_00Specjalnie. Wiktor?
SPEAKER_04Myślę, że. Nie jest. Jak bym to rozdzielił troszkę tą improwizację. No bo jeżeli chcemy improwizować, to warto poznać jakieś podstawy teorii. I uważam. Harmoniczne również. I uważam, że. Sama improwizacja nie musi być skomplikowana.
SPEAKER_02Okej. Ale czy jest trudna czy łatwa? Nie czym jest, tylko czy jest trudna czy łatwa.
SPEAKER_04Z własnego doświadczenia mogę się powiedzieć, że na samym początku jest na pewno ona dość trudna, żeby zacząć swobodnie improwizować. To na pewno.
SPEAKER_01Wydaje mi się, że trudna, ale nie tylko ze względów technicznych, powiedziałbym. Myślę, że ze względów mentalnych jest bardzo trudna, czyli obawiania się trochę tego, ponieważ stoimy nadzywencie improwizacji. Nie mamy mówię o prawdziwej improwizacji, tak, musimy na bieżąco coś wymyślać, wystawiają się tak naprawdę na strzał na ocenę. Myślę, że bardzo trudne jest wejście w tę improwizację, chodzi mi o publiczną improwizację. Że jednak jest to trudny moment. Dlatego uważam, że improwizacja jest trudna, bo już pomijając aspekty właśnie techniczne, ciężko jest zacząć i przestawić się na nią, bo nie zaczynamy często nauki gry na instrumencie od improwizacji. Tylko bardziej poruszamy się po wydeptanych ścieżkach.
SPEAKER_02To jest ciekawe spostrzeżenie. To pójdę z pytaniami. Dlaczego nie zaczynamy nauki gry na instrumencie od improwizacji?
SPEAKER_04Bożeby zacząć improwizować, musimy mieć jakieś podstawy.
SPEAKER_01Trudno idzie tak, jak improwizacja, tak? Tak, bo my tutaj też improwizujemy. Improwizujemy, zrzuciłeś takie bomby trochę. No tak, tak, ale to prawda.
SPEAKER_04Improwizacja jest trochę jakby pewnym językiem muzycznym.
SPEAKER_01Musimy mieć wybory, żeby improwizować. Bo może mam takie zdanie na ten temat, że improwizacja trochę nie polega na tym, że my po prostu z kosmosu coś wymyślamy, tylko tak jak mówisz, właśnie, myślę, że o to samo nam chodzi, że masz jakiś warsztat i nie wymyślasz koła na nowo. Tylko po prostu poruszasz się w jakichś schematach, które ty sam masz, podejmujesz jakieś wybory. Wiesz, że masz na przykład 3, 4, 5 ścieżek i wybierasz odpowiednią, ale musisz wiedzieć, jakie są te ścieżki, a nie dopiero je wytycznie, tak?
SPEAKER_02Okej, czy ale to bardziej mówisz na przykład o schematach?
SPEAKER_01Tak, chodzi mi o to. Rzymu nie zaczynamy od improwizacji, tak, odpowiadam na to pytanie, bo wydaje mi się, tak moim zdaniem, improwizacja to jest trochę sztuka wyborów. Co będzie dobre w tym momencie, co ja chcę zagrać w tym momencie, ale żeby podjąć właściwy według mnie wybór, no to muszę ten wybór mieć.
SPEAKER_02A ja uważam, że cała trudność improwizacji polega przede wszystkim na tym, że improwizacja w bardzo dużej części zależy od naszej muzykalności. To jest na pewno duży wyznacznik tego. A muzykalność, jak już gadaliśmy nieraz, jest czymś, co bardzo trudno jest ocenić, sprawdzić, zweryfikować. To jest coś, co czujemy dobra.
SPEAKER_01Ale czy ta muzykalność wystarczy? Bo biorąc pod uwagę, ktoś jest naturzykiem, on czuje muzę, on nie zna nawet teorii, ale na przykład słyszy. Wszystko wie, co pasuje, jest osłuchany. Czy on może wejść i improwizować od razu?
SPEAKER_02Ja wierzę, że tak. Wierzę, że zdecydowanie tak, ponieważ improwizować można nawet na jednym dźwięku. Ponieważ improwizacja nie musi być zlepkiem dźwięków różnych, może być improwizacją rytmiczną. Oczywiście.
SPEAKER_04To fakt. Ja trochę chyba powinienem się zreflektować, bo na początku powiedziałem faktycznie o teorii, ale to fakt. Trochę się kłóci to z moją tezą o tym, że jednak ten słuch jest najważniejszy.
SPEAKER_02Bo tak poszliśmy z tą rozmową, że tutaj chyba nieraz będziemy się wszyscy reflektować.
SPEAKER_01Chyba tak, na tym to polega, tak? ścieramy poglądy, uczymy się czegoś nowego. To prawda, jest w tym coś. Ale też właśnie trochę wyszliśmy w takie schematyczne myślenie o improwizacji. We dwóch, tak, trochę to przełamałeś. łaśnie to trzeba znać skalę. Po tej skali grać. Świadomie wychodzić z niej, tak, podejmować różne wybory. Właśnie więc czym jest improwizacja? Czy to jest cokolwiek, co nie jest zapisane i wyuczone wcześniej, czy słusznie może utożsamia się improwizację z solo życia? Bo trochę my w to weszliśmy na początku. improwizacja to nam się skojarzyła właśnie z jakimiś fajerwerkami, tak, z czymś niesamowitym, a czy po prostu granie prostych rzeczy ale nabiegu.
SPEAKER_02To jest improwizacja? Chyba tak. Ja zdecydowanie tak uważam, ponieważ wystarczy, że ktoś na przykład umie akordy złapać chwyty. I w danym momencie sobie usiądzie, zacznie grać jeden po drugim. On improwizuje motyw. Improwizuje sobie zwrotkę, tworzy na bieżąco coś. I nie jest to w ogóle solo życia, bo w ogóle nie jest to solówką. Nie jest to graniem po schemacie, bo ta osoba nie musi wiedzieć, że akordy są zdanej tonacji czy z czegokolwiek. Po prostu bierze te pasują, gra i nawet zaczyna nucić do tego. Uważam, że to jest improwizacja. Tak, tak. Ale wynikająca z muzykalności. Z tego, że mamy to poczucie. Ten moment oceniania, że to pasuje ze sobą. Zagram to jedno po drugim. Wychodzi jak wychodzi, czuję to ię dalej płynę z tym.
SPEAKER_01Żeby coś zagrać, najpierw trzeba wiedzieć, co się chce zagrać.
SPEAKER_02Też mruknąłeś, to zacznij.
SPEAKER_01Wiem, o co wam chodzi, tak? No ale jakąś wizję warto mieć. Bo to o czym ty mówisz, tak? Czy to jest też improwizacją, kiedy na przykład znamy progresję, tak? I gramy ją, ale nie wymyślamy jej na biegu, tylko bierzemy już jakby gotowe akordy, bo znamy teorię. Czy to jest improwizacja?
SPEAKER_02Ciekawy punkt widzenia. I ja nie mam tak w biegu jednoznacznej odpowiedzi na to. Nie umiem tego ocenić.
SPEAKER_04Jetzt coś takiego, jak tak świadoma improwizacja. Bo to moim zdaniem jest ważne i ja też tak się uczyłem, żeby jednak. Mi się najbardziej improwizacja kojarzy z graniem solówek. No właśnie. Ale niekoniecznie musi być tak, tak jak podałeś mi przykład. Musi być tak, że to musi być granie Solo oczywiście. Ale wydaje mi się, że trzeba dążyć cały czas do tego, żeby wiedzieć, co chce się zagrać w danym momencie.
SPEAKER_01No, to tak, tak, tak. To trochę się łączy z tym, że słyszę jakiś motyw w głowie, tak? Słyszę głosy. I po prostu muszę to przełożyć na instrument. Właśnie to jest taka trochę. Może wąska granica, kiedy zaczynamy odtwarzać coś, co znamy, a kiedy wkładamy coś od siebie. Kiedy jest improwizacja, kiedy jest korzystanie z gotowych schematów przygotowanych i wyuczonych. Nie wiem, może macie jakiś pomysł, gdzie tą granicę wyznaczyć? Kiedy przestajesz myśleć, i po prostu już płyniesz na swoim instrumencie i nie zastanawiasz się, co zagrać następne. To po prostu sam wychodzi. Czy tylko wtedy jest improwizacja?
SPEAKER_02Ja uważam, że nie wiem, czy stawiałbym granicę taką wyraźną, albo czy jest potrzeba, bardziej bym chyba rozdzielił różne rodzaje improwizacji, ponieważ jest improwizacja po schemacie, i miesza się wtedy dźwięki. I to też jest improwizacja, chociaż ona nie wynika z tego, że mamy przygotowane które dźwięki po sobie idą, tylko mamy przygotowany schemat, po którym się ruszamy. Więc mamy to pole takie, które jest naszą wytyczną i my po nim sobie idziemy. To też jest improwizacja. Z drugiej strony może być improwizacja, w której się wyłączamy, na to pole przygotowane, wyłączamy się i po prostu lecimy sobie w różne kierunki, czy to na gryfie, czy na klawiaturze, czy gdziekolwiek, lecimy sobie, bo to nam pasuje do nam sieci. Z trzeciej strony jeszcze możemy sobie wyobrazić melodię. Jeżeli mamy umiejętności, zaznaczam, jeżeli mamy umiejętności, to odwzorowujemy melodię od razu na bieżąco. Więc są różne takie warstwy improwizacji, natomiast wszystkie coś łączy. I wydaje mi się, że łączy je po prostu muzykalność, wrażliwość trochę na dźwięk. My w tej muzykalności naszej oceniamy, co brzmi dla nas fajnie, a co jest kompletnie nie tym, co jest, co ma flow, a co jego nie ma. Więc takim według mnie czynnikiem decydującym o improwizacji, zdecydowanie jest muzykalność i ona może się objawać w przeróżnych rzeczach: w rytmice, w łączeniu ze sobą akordów, w graniu solówek. To wszystko bazuje na muzykalności. I może z tego względu od samego początku nie uczymy się improwizacji, bo to jest trudna sztuka, bo wymaga czegoś więcej niż tylko i wyłącznie operowanie samym instrumentem. Tak mi się wydaje.
SPEAKER_04Co do schematów, mi się wydaje, że też trochę nie ma się czego bać, tak naprawdę używać ich, bo tak naprawdę. Każdy ma jakieś swoje ulubione zagrywki, które lubi stosować. To nie jest, wiecie, coś takiego obciachowego. Kiedyś mój nauczyciel pokazał mi taki filmik, gdzie była jedna zagrywka jazowa i było, wiecie, zmontowane kilka. Pewnie też to widziałeś.
SPEAKER_01Nie konkretnie nie. Ale wiem o czym chcesz powiedzieć.
SPEAKER_04Tak, i była kompilacja nagrań, gdzie każdy grał dokładnie to samo, nie? W jakichś różnych tonacjach, jakichś na różnych utworach, więc może też czasami nie ma sensu wymyślać koło na nowo.
SPEAKER_01Nie warto odkrywać różne rzeczy wiadomo. No jasne, ale to o czym mówisz, że warto korzystać z tego, co jest sprawdzone i działa. Trochę trzeba, że tak powiem, wziąć to i stworzyć może z niektórych schematów, bo niektóre wolisz grać inne mniej. Trochę może warto stworzyć siebie za ich pomocą, tak? No bo podejrzewam, że tak jak mówiłeś, masz ulubione zagrywki, grasz je często, czujesz się z nimi komfortowo.
SPEAKER_04Jest tak.
SPEAKER_01Jest tak. To jest trochę częścią ciebie, jako improwizatora, jako muzyka.
SPEAKER_04Wiesz, trochę wyrobiłem jakby swój styl crania, i to pewnie z tego się wywodzi. No tak, tak. Pewne inspiracje po prostu tak zodziała. Są na przykład jakieś zagrywki busowe, które dużo gitarystów w tym gatunku, rokowoblusowym po prostu używa. I to nie jest nic złego. I nie mówi, że a ty ten gość skopiował tamtego, a ten od tamtego i tak dalej. Nikt nikt tak nie chciał.
SPEAKER_02Ja mam na przykład tak, że schematy traktuję jako takie miejsce, w którym ja nie bawię się dźwiękami, tylko bawię się właśnie rytmiką, dynamiką. To są bezpieczne takie.
SPEAKER_01Też pomyślałem, że możesz tam wrócić, od tego zacząć i potem sobie coś rozwijać.
SPEAKER_02Tak. To są takie bezpieczne strefy, w których ja mogę się skupić na czymś innym niż na doborze dźwięków. Ja mogę też tam dobierać dźwięki, ale po prostu chodzi o to, że jeżeli ja chcę z improwizacją przyspieszyć, to ja wykorzystuję coś, co mam opalcowane, i ja to robię wtedy. Ja celowo decyduję się na zabieg przyspieszenia, i właśnie w tym miejscu jest mi to najłatwiej zrobić. Więc ja potem wykorzystuję schematów, więc zgadzam się. Nie ma co się bać, wykorzystywać schematów. Ale zmierzam do tego, że o improwizacji mówi się w kontekście uwolnienia, że improwizuje się to, co się czuje, to, co się myśli, i każdy, kto. No właśnie, zgadzacie się z tym?
SPEAKER_04Ja właśnie ja często widziałem różne na forach wypowiedzi, że ktoś napisał jakiś post powiedzmy o tym, że chciałby się nauczyć improwizacji, i na przykład ktoś napisał w komentarzu: graj to, co czujesz. Ja wtedy trochę trochę dlatego się trochę z tym nie zgadzam. Z czym się nie zgadzasz? Właśnie z tym, żeby grać to, co czujesz. Bo żeby grać to, co się czuje i wiedzieć, co się czuje, trzeba poznać pewne czynniki na początku. I wiecie, ktoś pisał napisał, że o tym właśnie, żeby grać to, co się czuje. I ja wtedy łapałem się za głowę. No bo jak możesz wiedzieć świadomie, co czujesz, żeby grać, jak nie znasz żadnych podstaw.
SPEAKER_01Wiecie, o co chodzi? Znaczy, to jest trochę. Jak nie wiesz, z czym to się wiąże. My trochę inaczej podchodzimy do podobnych wniosków. To jest trochę to, myślę, że co mówiłem wcześniej, że słyszysz w głowie głosy i chcesz je zagrać. I ja na przykład chcę słyszę je. I jakby mi ktoś napisał, jak mam je zagrać, tak? I ktoś by mi napisał, gracie to czujesz, to nie rozwiązuje mojego problemu. Bo ja nie wiem, jak to przenieść na instrument. Dokładnie otaku. Tak. Więc nie wiem, czy może pewnym czynników improwizacji, na pewno jest ta zdolność wyrażania siebie i pokazanie, jak ty możesz to przenieść na instrument, pokazać innym, bo samo czucie nie wystarczy.
SPEAKER_04No dokładnie. Jeśli nie wiesz, jak wyglądają, z czegoś się składają dane dźwięki, niezależnie czy to jest skala czy akord, to nie będziesz wiedział, jak użyć tego.
SPEAKER_01Znaczy, może w końcu, jak masz tę melodię, to jakoś ją tam przestać.
SPEAKER_04Ale wiesz, to, co się dzieje w głowie, to też jest kwestia teorii.
SPEAKER_01Rozwija. Tak, tak, tak, tak, na pewno.
SPEAKER_02Mi się wydaje, że. Ja się nie do końca zgadzam z tym wszystkim, że to wynika z teorii. Uważam, że improwizacja jest na tyle takim totalnie subiektywnym czymś, co robimy, że wiadomo, że to wszystko da się opisać, to da się wsadzić w pewne ramy. Tylko że mam poczucie, że dążymy do tego, żeby powiedzieć, że warto poznać jakiś schemat na gryfie, żeby wiedzieć, gdzie się poruszać. A ja bym chciał postawić tu granicę.
SPEAKER_01Może nie. To pracy dobrze. Dla mnie warto poznać zasady. Warto poznać, jak coś działa, warto się tego nauczyć, żeby potem móc coś świadomie odrzucić. I trochę na tej zasadzie rozumiem to wszystko, tak? Że jakby nie można z góry zakładać, że nie będę grał z schematami, nie będę się tego uczył, nie będę się uczył skal, bo ja będę tylko czuł. Okej, może części się uda, ale to nie jest większość. Większość po prostu, nie dasz o ulicy gitary do ręki i nie powiesz improwizuj. Graj to, co czujesz, co czujesz. Su porada z internetu. To tak nie działa. Właśnie według mnie musimy najpierw poznać pewien świat, żeby wtedy wiedzieć, kiedy chcemy wyjść poza ten świat.
SPEAKER_02Dobra, rozumiem. To mam takie pytanie doprecyzowujące. Nadal nie wiem, czy dobrze powiedziałem. Precyzyjne. Chyba dobrze powiedzieć. Precyzyjne. Jakie lubicie improwizację? Jakich improwizacji lubicie słuchać?
SPEAKER_01Opiszcie to. Ja chyba najbardziej lubię, myślę, że to jest część wspólną rzeczę ludzi ogólnie, lubię melodię. To nie o dochodzi, że ktoś ma grać jakąś melodię w kółko, jest super fajnie, ale kiedy pojawia się jakiś temat, jakiś motyw, ja zawsze lubiłem, kiedy improwizator odlatywał i na przykład wplatał ten temat w pewnym momencie. Nieoczywiście i im bardziej to było nieoczywiste, tym bardziej mi się to podobało. To jest tak, jakby ktoś do mnie puszczał oczko, tak? On gra. W ogóle czasami się ciężko złapać, co tam już w ogóle się dzieje i nagle pokazuje ci, że wraca do portu, tak? I zaraz znowu z niego ucieka. I tak w kółko najbardziej to lubię. To mi się najbardziej podoba. Nieoczywiste wybory, które jednak zawsze mają ten dom. Okej.
SPEAKER_02Ładnie powiedziane. A ty Wiktor, masz jakiś rodzaj improwizacji, który byś mógł powiedzieć?
SPEAKER_04Ja lubię chyba najbardziej słuchać. Chyba Bluesmenów tych gitarowych jednak. I to, w jaki sposób oni budują jakieś emocje.
SPEAKER_01Jeden Będing może wyrazić więcej niż tysiąc nud. Dokładnie.
SPEAKER_04Ja to właśnie lubię. Tam w taki sposób też lubię improwizować. To jest po prostu moja ulubiona stylisty. Na tej zasadzie.
SPEAKER_02Tak, to.
SPEAKER_04Po prostu lubię takie rzeczy doświadczać.
SPEAKER_02Okej. I teraz podejmę Michał jeszcze powiedział. Jestem bardzo dzielny. Ja lubię bardzo melodyjne improwizacje. Lubię improwizację z motywem przewodnim. Trochę to, co tutaj mówisz, ale bardzo lubię słyszeć ekspresje. W improwizacjach. Lubię móc sobie wyobrazić historię. O której improwizator opowiada, żeby tego dokonać, to osoba, która improwizuje, musi gdzieś używać czegoś więcej niż schematu. W moim odczuciu. I ja po to zadałem to pytanie o to, jakie improwizację lubicie, żebyśmy mogli sobie odpowiedzieć na pytanie, co stanowi o sile improwizacji tak faktycznie.
SPEAKER_01Jeszcze tak widzi, chłopaki, może to jest pytanie wcześniej. Czy taki jest cel improwizacji? Bo patrzcie, mówiliśmy o solówkach, ale solówka, która jest nagrana na płyciach na każdym koncercie, jest odgrywana, to nie jest improwizacja. Nie, kompozycja. To jest jakaś kompozycja, tak? Więc czy ten cel improwizacji, to właśnie ona została stworzona po to, żeby się wyrazić. Bo mam takie wrażenie. Zdecydowanie tak. Że.
SPEAKER_04Mi się wręcz wydaje, że to w tym wchodzi dokładnie.
SPEAKER_01I tak trochę odnosząc się do tego, trochę wiem, do czego ty pijesz. No do czego? Czy za pomocą schematu możesz się wyrazić.
SPEAKER_04Nie. Ja bym też nie chciał, żeby mnie źle zrozumiano z tymi schematami. To nie jest tak, żeby wiecie, grać tylko schematy i tak dalej. Chodzi o to, że trzeba mieć jakieś podstawy. Bo to nie jest tak, że ty od razu masz grać to, to czujesz, bo tak się po prostu nie da. Musisz mieć jakieś podwaliny pod to, co masz co sam chcesz później przekazać. Dlatego nie na darmo na przykład w szkołach muzycznych, w swoim przykładem mówię, i akurat byłem na tym profilu jazzowym robi się tak zwane transkrypcje. Czyli to jest nauka tak zwanego tego języka muzycznego. Transkrypcje powodują to, nie każdy oczywiście się z tym zgadza, bo to są. Szczególnie zauważyłem to u jakichś starszych nauczycieli. Bo miałem też takich nauczycieli trochę powiedzmy, trochę wyższym.
SPEAKER_02Starszych. Tak. Nie musimy się bać takich słów.
SPEAKER_04Nie mogą znaleźć.
SPEAKER_02Mistrzowie też się starzeją.
SPEAKER_04I zauważyłem, że po prostu oni mieli trochę inne podejście, że oni na przykład nie widzą sensu w tym, żeby uczyć się czyjich solówek. Natomiast miałem też młodszych nauczycieli, zobacz, jak to działa. Którzy na przykład mieli totalnie inne do tego podejście i oni mi wręcz zawsze zachęcali do tego, żeby uczyć się tych solówek i próbować się tym inspirować. Jakby nie kopiować jeden do jeden, bo to nie jest konieczne. Oczywiście można jakoś zagrywkę skopiować. To nie jest nic złego, ale bardziej się inspirować. Kiedyś właśnie taki powiedział jeden z nauczycieli, że zadało mi pytanie, czym się różni dobry gitarzysta od słabego. I powiedział mi, że słaby gitarzysta kopiuje, a dobry naśladuje. I faktycznie coś w tym jest.
SPEAKER_01Mam taką refleksję, że trochę zaczyna wychodzić z tej rozmowy, że improwizacja jest bardzo indywidualnym tematem. Bardzo.
SPEAKER_04Trochę chyba tak jest. Bo widzę, że każdy z nas ma totalnie inne podejście do tego.
SPEAKER_01Tak. I zadajemy sobie pytania, rzucamy coś, a jednocześnie każdy bardzo indywidualnie to rozumie. I staramy się dopasować to, o czym mówimy, każdy do swojego stylu. I to jest dobra cecha improwizacji.
SPEAKER_02Mi też się wydaje, że to jest dobra cecha improwizacji, ponieważ nie ma instrukcji obsługi improwizacji. Nie ma i nigdy nie będzie takiej instrukcji z tego względu co powiedziałeś, co powiedział twój profesor na przykład. Że słaby improwizator kopiuje. Albo chociażby z tego względu, że improwizację gramy i gramy to, co czujemy, albo że opowiadamy coś w improwizacji. No nie ma takiej instrukcji, obsługi, która powie nam, że tak się improwizuje. Nie ma przepisu na sukces. Nie ma przepisu. Ale musi być coś, co ułatwia moment wejścia w improwizacji. I teraz tutaj drogi, my mamy różne całe. Wiktor, wspomniałeś o na przykład jakichś ramach. Nie mówię, że schematy czy coś, ale o czymś, cocie. No pojawiło się trochę tego, tak? Transkrypcja, teoria muzyki, i tak dalej, i tak dalej. Natomiast nadal wydaje mi się, że to jeszcze jest dosyć szerokie. To jeszcze jest za mało. Gdzie jest to coś? Tak, gdzie jest to coś. I wydaje mi się, że super jest powiedzieć, że improwizacja ma coś na celu. I zrozumienie, czym jest improwizacja, ułatwia wejście w improwizowanie. No i czym jest? No, czym jest?
SPEAKER_04Dla mnie jest wyrażaniem siebie po prostu.
SPEAKER_02Zdecydowanie, wyrażaniem siebie. Tu każdy będzie miał taką odpowiedź, tylko że zobaczcie my.
SPEAKER_04Każdy ma do tego inne podejście, każdy inaczej wyraża siebie. Dokładnie. I ma właśnie inne sposoby. Tak jak ja podam, wiecie, że trzeba mieć jakieś podstawy, a michał sugeruje co innego. Ale to nie znaczy, że ta droga jest gorsza niż ta moja na przykład.
SPEAKER_02Tak. Natomiast improwizacja, jeżeli wiemy, czym ona w ogóle jest, tak naprawdę, bo to nie chodzi o poruszanie się po dźwiękach, bo może być improwizacja rytmiczna. Nie chodzi o to, żeby zawsze grać tylko to, co się czuje, bo my w danym momencie możemy nic nie czuć. A też możemy jakoś improwizować. Tylko po prostu chodzi o to, że jeżeli czujemy w danym momencie pustkę, to też możemy tę pustkę zaimprowizować, po prostu nasza improwizacja wtedy będzie pusta. Ale o to chodzi, to jest siła improwizacji. To jest to, co każdy słuchacz odczuje. Jeżeli improwizuje się beznamiętnie, to nie znajdziemy namiętności w tej improwizacji. Nie usłyszymy jej. Jeżeli mamy, nie wiem, pasję w sobie w danej chwili i chcemy wyrazić radość czy cokolwiek i zaczniemy improwizować, to słuchacz usłyszy tę radość. Więc improwizacja jest chyba właśnie dokładnie tym. Wyrażeniem siebie w danym momencie. I dlatego jest trudna na samym początku. Tak mi się wydaje, to jest takie moje spostrzeżenie. A jak wejść w świat improwizacji, żeby kłaść nacisk dokładnie na to, czym ona jest? Jak to można zrobić?
SPEAKER_01A propos tych emocji, co właśnie mówiłeś, że jest pusta, jak jesteśmy puści w środku, tak? Czy jest pełna pasji, gdy my jesteśmy pełni pasji to też może takie trochę karkołomne zdanie, ale też pojawiło się w ogóle o Bluesmanach, tak, że wyrażają więcej grając mniej. Wydaje mi się, że improwizacja też jest trudna z jednego powodu. My musimy mieć co przekazać. Uważam też, że to jest kwestia nawet nie tylko improwizacji na instrumentach, ale też na przykład śpiewania danych piosenek, danych tekstów. I w improwizacji to się też pojawia. To jest wspólny mianownik, że jeśli my czegoś nie przeżyjemy, nie mamy jakiejś historii, nie mamy jakichś emocji, nie mamy tak, to nie mamy czego pokazać, to ta improwizacja nigdy nie będzie miała takiej siły. Nieważne już są dźwięki. To już chodzimy w trochę taki duchowy i emocjonalny wymiar, ale zacząłeś. Więc ciężko według mnie wymagać od 12-10 lat, różnie to może być, ale zazwyczaj, tak? Żeby on zagrał solówkę bluesową, czy improwizację bluesową, która tchnie smutek w moje serce i poczuje to wszystko, tak? Ciężko według mnie wymagać, żebym ja się wzruszył, poczuł miłość. Kiedy o miłości śpiewa, albo chcę tu miłość za pomocą improwizacji wyrazić ktoś, kto nigdy nie czuł tej miłości. Więc według mnie to jest taki aspekt improwizacji, który sprawia, że ona jest trudna, co może odróżnia tę improwizację i tę to solo, czy ono ma taki wpływ na słuchacza. Bo nie wystarczą schematy i nie wystarczy muzykalność. Jeśli już mówimy o emocjach, to musimy świadomie wiedzieć i włożyć jakiś ładunek w to, co gramy.
SPEAKER_02Czyli tu przechodzimy tak do tematu jakości improwizacji też. No bo wiadomo, że osoba, która na przykład nie przeżyła miłości, może zacząć klecić sobie dźwięki korzystając z jakiegoś schematu. I wtedy też byśmy to nazwali, że to jest improwizacja, bo robi to w taki sposób, jaki chce. Ale faktycznie jakościowa improwizacja wiąże się z tak wieloma aspektami, które wynikają z przeżyć naszych, z doświadczeń, że ja bym się pokusił o stwierdzenie, że improwizować chyba może każdy od pewnego momentu powiedzmy sobie, że jakiś zalążek czegoś musi posiadać. W sensie poznać schemat, wiedzieć, że improwizować można na jednym dźwięku poprzez rytm, czy poprzez sklecanie akordów, może to robić każda osoba, która potrafi zagrać dźwięk, połączyć kilka dźwięków po kolei ze sobą, czy zagrać kilka akordów po kolei. Natomiast jeżeli chodzi o taką improwizację, która ma nam dać tę swobodę, tę wolność wyrażania się, czyli ta improwizacja, o której mówimy głośno, o której chyba każdy myśli, kto chciałby zacząć improwizować, wymaga znacznie, ale to znacznie czegoś więcej. I pytanie, jak to można przenosić na instrument? Wszystko się przenosi na instrument.
SPEAKER_01Ta muzykalność, o której mówiłeś, tutaj też może precyzując, tu nie chciałem mówić, że coś jest zarezerwowany ze względu na wiek. To był przykład, tak? Bo bardziej chodzi o to, że na naszą muzykalność nie wpływa tylko muzyka. To już jest bardzo szeroko i tak filozoficznie, tak? Nie wiem, czy się w ogóle z tym zgadzacie, ale musimy wiedzieć, co chcemy powiedzieć. Jeśli chcemy powiedzieć fajne dźwięki, fajnie, ale właśnie dobrze jest opowiedzieć czasami coś więcej. I to trochę chodzi o to, że ta muzykalność, o której mówiłeś, to ja to trochę rozumiem w taki sposób, że nie tylko nauka gry na instrumencie da nam tę muzykalność. To, co my tam włożymy, nasze przeżycia, doświadczenia, emocje, to niekoniecznie muszą być jakieś niesamowite przeżycia. To muszą być chwile życia, nie? Tak, tak, nie. To chodzi, jak my to odczuwamy. Tęsknota za naszym psem. Okej. Jeśli potrafisz to pięknie ubrać w słowa, ubrać w muzykę, to ja nie będę czuł tęsknote za twoim psem, ale ja będę czuł może tą samą tęsknotę, tylko za czymś innym. Przypomnij to jakąś chwilę z mojego życia. I dla mnie to jest piękno improwizacji, bo to się dzieje tak w moment. To musi być ta chwila. Dlatego według mnie improwizacja jest trudna, bo występując na przykład na jakiejś scenie, grając, to cały klimat to buduje te emocje, i jeśli ty potrafisz wyczuć też ten klimat, wtedy jesteś wielkim improwizatorem.
SPEAKER_04Ja bym się wtrącił, że w ogóle móc przekazać takie emocje jakiekolwiek jakie czujemy, to też jest ważne jednak tło. Piję do tego, że. Zdrości, czy gramy, nie wiem, zespołem czy making trackiem pojęty. To jednak musimy mieć. Budowany trochę klimat pewien. Tak. Wiecie, no bo nie zbuduje słodnych emocji na jakimś. Jeśli zespół na przykład gra bluesa durowego.
SPEAKER_01Wiecie, o to chodzi. Tak, jasne, jasne. To są trzecia części składowe. Właśnie trochę wyszliśmy w jakość tej improwizacji, tak jak słusznie zauważyłeś. Tak? Czym się różni dobra od złej, jeśli można tak to nazwać.
SPEAKER_04Nie wiecie, jak jest radosny podkład, no to wiecie, zagraćcie smutnego, nie trochę nie pasuje. Nie będzie to trochę pasowało do siebie.
SPEAKER_02Tak, w ogóle też warto w takim razie zaznaczyć, że na ten wydźwięk tego, co gramy, wpływa nie tylko nasz instrument. Chyba, że gramy solowo, na przykład na pianinie. Kiedy mamy kontrolę nad wszystkim, co się dzieje, nad całą aranżacją. Ale bardzo często utożsamia się improwizację z stolówkami na przykład.
SPEAKER_04No i szczególnie właśnie. Nie się kojarzy, no bo ja po prostu z takiego środowiska chyba trochę się wywodzę.
SPEAKER_02Ze środowisko, jakowisko.
SPEAKER_00Nie wiem, co jest solówkowe osiedle. To moje środowisko.
SPEAKER_04Jeszcze dozwa to bardzo mi się kojarzyło właśnie z graniem.
SPEAKER_01Ale nie, bo pierwsze skojarzenie. Takie naturalne to jest z tym, tak? Właśnie z solową grą, z solówkami. Z tym się kojarzy improwizacja na niej na samym początku, tak? Ale czy to jest tylko to?
SPEAKER_04No właśnie chciałem powiedzieć, że to nie musi być tylko to, oczywiście, no bo można też komponować, improwizując trochę też.
SPEAKER_02Tak, tak w biegu. Jak najbardziej. Poza tym świetnymi przykładami są Gemsion, gdzie nie ma jednego muzyka, który tworzy tło, tylko jest band, złożony zazwyczaj z czterech często przypadkowych nawet osób, które jedna chodzi za gary, druga chodzi na bas, trzecia za gitarę, czwarta za drugą gitarę na przykład. I oni muszą coś zrobić. I teraz, który z nich improwizuje? Czy tylko ten co gra solówkę?
SPEAKER_04Najpierw trzeba jakiś motyw stworzyć. Więc to może być na przykład piano, zagrane, bas, gitara, cokolwiek. Bo akustista może po prostu dać grup jakikolwiek i basista do niego dołącza i podpina się reszta.
SPEAKER_01Możemy trochę stwierdzić, w tym akurat jesteśmy zgodni, że ta improwizacja to jest tak naprawdę wszystko, czego wcześniej nie przygotowaliśmy.
SPEAKER_04Nie da się jednoznacznie to odpowiedzieć.
SPEAKER_01Przygotowaliśmy, to ok, możemy mieć jakiś background, ale może nie zaplanowaliśmy, że to zagramy.
SPEAKER_02Tak. Tak, czyli to jest chwila. Obecna chwila. Obecna chwila. Natomiast my ciekawi, Paweł, bo ty jeste basistą i faktycznie improwizacja bardzo silnie kojarzy się z takimi instrumentami jak gitara, na przykład, która jest gdzieś na tym pierwszym planie, gra solówkę, i wtedy dużo osób zwraca uwagę na tę gitarę. A jak improwizuje basista?
SPEAKER_01No to może nie do mnie, tylko odpali, tam są tacy świetni, basiści, nie, śmieję się, ale jak improwizuje basista, to już chyba zostało trochę przełamane takie tabu, ale to myślę, że wielcy tego instrumentu to pokazali tak, że improwizacja nie jest zarezerwowana tylko dla trębacza, saksofonisty, gitarzysty, pianisty, tak? To, czy to solo, właśnie znowu to solo. Czy to jest solo, czy to jest coś innego, to nie jest ważne. Walking na basie są zasady, ale nikt sobie nie pisze w nuty walkingu. No, przynajmniej tak mi się wydaje, tak? Po prostu to, co mówiłeś, znasz schemat, ale słyszysz, chcesz coś pokazać kolegom z zespołu, że na przykład teraz jest zmiana. Masz dźwięki, które prowadzą do kolejnego akordu, który ma być ogrywany do skali, możesz to poprowadzić w różny sposób. Ogólnie to budujesz napięcie, rozwiązujesz to napięcie. Słuchasz innych i to, co mówisz, ten podkład. Właśnie ktoś grało, improwizuje to solo, ale w tym momencie basista czy ktokolwiek inny też musi improwizować, bo nie może na przykład schodzić z napięcia, kiedy ktoś tam po prostu buduje kulminacyjny moment, tak? Więc tak naprawdę wszyscy muszą brać udział w tej improwizacji. Wszyscy muszą się dostosować. Nie mówię, że tutaj nawet właśnie po dźwiękach, ale. Bardzo nawet budowie emocji, dynamiki. Tak, dynamika. Można zagęścić. Perkusista może zacząć grać więcej mniej. Więc ta improwizacja, czy na basie, czy na perkusji, czy na czymkolwiek innym, to nie jest tylko granie solów. To nie jest tylko granie solów.
SPEAKER_02No właśnie, i to jest w ogóle piękne, ponieważ czy to bas, czy perkusja, czy gitara w takim dmersie tworzą całość. I ta całość brzmi. I teraz imponujące jest to, jeżeli ci muzycy zaczynają słuchać siebie nawzajem, dzą sobie jakiś sygnał, dobra, to teraz schodzimy z głośności, budujemy napięcie, nie jest coś. Co się dzieje w danym momencie. Ktoś rzucił sygnał inni się dostosowali, ale każdy wie, jak to zrobić. Każdy gdzieś tam to czuje, jak to brzmi. Każdy się do tego dostosowuje. I to jest fajne, ponieważ ja osobiście nie znoszę utożsamiania, i to mówię wprost: nie znoszę utożsamiania, improwizacji z partiami solowymi. Nie znoszę. Ja wiem, że to się mocno kojarzy. Nie mam nic przeciwko, żeby ktoś z tym utożsamiał to. Natomiast. Ale nie podoba ci się to. Nie, mi się nie podoba monopol na to. Na takie zdanie bardziej. Podoba mi się to, ponieważ ja sam też. Jak sobie improwizuję, to bardzo często jest to improwizowanie melodii. Partia solowa, ja wtedy jestem na froncie sobie. Ale nie podoba mi się twierdzenie, że to jest tylko to, ponieważ zapomina się o czymś niesamowicie ważnym, jak właśnie budowa nastroju. A to wszystko zależy od naszej muzykalności, to jest bardzo silnie powiązane. I w ogóle uważam, że ta muzykalność to też nie jest tak, że jest zarezerwowana dla nielicznych, dużo osób ją w sobie ma, ale ją ciężko określają, się ciężko znajduje u siebie. Ale na przykład zobaczcie, jeżeli jest się dzieckiem i w domu mieszkamy, mamy rodzeństwo starsze czy rodziców, którzy puszczają dużo muzyki. I widzimy po nich, że oni tę muzykę nie wiem, tatu się tam pokazuje pacz, jak teraz gitara chodzi i tak dalej. I udaje, jak gra, albo tańczymy w dzieciństwie do muzyki, albo cokolwiek takiego. Przecież ta muzykalność się tam rodzi? Jest dużo takich momentów. Nie musi to być nawet domu. To może być kumpel, kumpelka, którzy pokazują nam fajne płyty. Przecież ile osób mówiło, że słuchało takiego i takiego zespołu gadało się wtedy nie wiadomo, jak w dzieciństwie o muzyce.
SPEAKER_01Ile osób ma potrzebę, żeby nauczyć się grać na instrumencie, a tego nie robi? Ja znam bardzo wiele takich osób. Myślę, że to może właśnie trochę wynikać z tego, że mają tą muzykalność, muszą dać jej upust. Tak. Improwizacja jest sposobem na to, bo rozmawiamy o improwizacji. Ale tak, więc może to jest po prostu, czy jest dla każdego w ogóle, tak. Tutaj zadajemy sobie to pytanie cały czas. Może powinno być dla każdego. Może tak powinniśmy to powiedzieć, tak? Że każdy powinien móc, jeśli czuje taką potrzebę, wyrazić siebie w taki sposób.
SPEAKER_02To jest fajny wniosek, mocny. Ja się też podpisuję po tym, że powinna być dla każdego. Ponieważ improwizacja to jest coś, co jest zależne tylko od ciebie. Nieważne, czy to jest Solo, czy ty jesteś częścią będu na przykład. Ale ty tworzysz coś i coś masz dać od siebie. Możesz wspólnie tworzyć klimat, możesz wspólnie budować cokolwiek. I to jest chyba najbardziej rajtująca rzecz, jaka tylko może być, że to w 100% zależy od ciebie. I to jest mega.
SPEAKER_04Tu się zgodzę. Tu się zgodzę akurat. Uważam, że jeśli ktoś potrafi zagrać jakikolwiek schemat akordów utwór, może sobie poradzić z tym, żeby zaimprowizować jakąkolwiek melodię czy jakąś harmonię. I nawet jeśli chce graówki, oni musi przecież nie wiadomo i ledzienów grać i znać niewiadomą i skalę. Sam mówiłeś, jakie są twoje ulubione samety. Tak, tak, oczywiście. No ale wiesz, jedni grają więcej, a ludzie miejską. Oczywiście. I wiesz, i nie ma nic z tym złego, że ktoś gra mniej. Oczywiście. Tak. Jak chcesz grać więcej dźwięków, nie gra sobie więcej dźwięków. Wiadomo, jak chce grać mniej, nie gra mniej.
SPEAKER_02Tak, w ogóle to ma olbrzymie znaczenie, bo ja się uczepię teraz swojego przykładu, który podałeś z tym, że ktoś umie grać tam kilka akordów. Zobaczcie, spotykacie się z ludźmi, każdy gra tam na innym instrumencie. I powiedzmy, że zespół gra sobie, nie wiem, metrum cztery czwarte. Jest to dosyć proste. I jest osoba, która gra na gitarze na przykład akustycznej, która ma robić tło. I teraz zna trzy akordy, i zespół wie, że oni będą grać do tych trzech akordów, ale zobaczcie, jak dużo od niej zależy w momencie, kiedy ta osoba z akustykiem zagra proste uderzenia na ćwierć, a jak się wszystko zmieni, jak zagra ósemki. Zobaczcie, jaki to będzie miało duży wpływ. I to jest decyzja, którą podejmuje ta osoba zazwyczaj, która gra na konkretnym instrumencie, w tym przypadku na gitarze akustycznej. To jest improwizacja. Życes zagrać ósemki, bo one w tym momencie napędzą ten utwór na przykład. I to jest super rzecz. Uważam, że to jest dostępne dla każdego. Natomiast bardzo często mówi się o improwizacji jako o tych takich absolutnych wyżynach, bo to jest też coś, w co my wpadliśmy na początku tej rozmowy. My zaczęliśmy iść w tym kierunku najlepszych rzeczy, jakie my lubimy. Najdoskonalszych z tego, co my czujemy, co to znaczy w ogóle improwizować w taki sposób na przykładzie naszych idoli. A ta improwizacja ona może być faktycznie prosta, ona może być ciekawa i ona ma wpływ.
SPEAKER_01Ona się kryje też w tym, o czym nie myślimy. Właśnie to przeznaczą definicję improwizacji. Trochę tutaj nie wiem, czy się nie wystawiamy na strzał. Bo trochę właśnie kształtujemy tą definicję, że nawet nie, czy ona jest dla każdego, ta improwizacja, nawet nie, czy ona powinna być dla każdego, ale powoli zaczyna wychodzić, że każdy jest improwizatorem, bo podejmuje jakieś decyzje, które tylko on może podjąć. Ona, tak, tylko on podejmuje, on decyduje w tym momencie i robi to w biegu. Nie uprzedza nikogo. Masz jakąś tripostę Bo ja mam. Ja tego nie mówię jako prawdę objawioną. Bardziej to jest konkluzja z tego, co tutaj powoli zaczynało się klarować z tej dyskusji, tak? Że rozszerzamy to właśnie. Zaczęliśmy od tych bardzo takich wąskich naszych okopów. A trochę zaczynamy z nich wychodzić. I jak szeroko można to pojmować?
SPEAKER_02Zdecydowanie, ale to jest fajny kierunek. Mi akurat on pasuje, bo ja też podczas tej rozmowy trochę odkrywam.
SPEAKER_01Ja też trochę zmieniam swoje zdanie, tak? I tak jak zaczynałem rozmawiać, tak powiem od siebie osobiście, mówię, że nie czuję się mocny w tym temacie, tak? Nagle dochodzę do wniosku, że nie czuję się mocny w tym temacie, czy nie czułem się mocny w tym temacie, bo może narzuciłem sobie taką definicję improwizacji, która trochę nie koresponduje ze mną, bo wziąłem ją z zewnątrz.
SPEAKER_04Trochę chyba podobnie podobne odczucia.
SPEAKER_02Właśnie. A fajne jest to, że właśnie rozmowa zeszła troszkę na takie tematy. Może niekoniecznie nawet jaka powinna być, tylko jaka może być. Tak, bardziej w tej strony. Powinna, tylko może. Jakie są możliwości patrzenia na improwizację i tak naprawdę ja bym bardzo chciał, żeby każdy, kto gra na instrumencie wiedział, że może decydować o tym, jak będzie brzmiał. Tylko jest jedna bariera, którą trzeba przełamać wstyd. Wstyd. Wstyd. Bo tu chodzi o to, że. Zobaczcie, prosty przykład. Też posłużę się tym, co Wiktor, mówiłeś o solówce bluej, nie. Zobaczcie, nawet gdybyśmy chcieli odtworzyć czyjąś solówkę Babekinga na przykład. To możemy ją zagrać jeden do jednego, skopiować. Jiżne, że możemy. A możemy ją naśladować. Użyć tych więcej. Nie chcę mówiłem. Tak, to jest dokładnie to. Ja chcę teraz, żeby to mocno wybrzmiało, bo to jest bardzo wartościowy tekst w ogóle.
SPEAKER_04Ja te chciałem to powiem trochę. Uważam, że nie ma nic złego w tym, żeby. Nie wiem, czy to mówiłem, czy nie, nie pamiętam dokładnie. Powtórz. Ale nie chodziło mi o to, że kopiować jeden do jeden. Bo to nie chodzi o to. Bardziej chodzi o inspirowanie się tym wszystkim. Oczywiście, i to nie jest tak, że uczymy się solówki, musimy ją zagrać 1 do 1. Oczywiście można to zrobić, to nie chodzi o to, że jest coś tym złego. Ale można jakby dać własną interpretację. To też jest bardzo fajne.
SPEAKER_00Zdecydowanie. To ja jako słuchacz wolę słuchać własnych interpretacji.
SPEAKER_04Bo wiem, że ty masz takie podejście Michał, że ty jak się uczysz jakiejś solówki, to nie grasz tego nigdy jeden do jeden.
SPEAKER_02Nie, nie gram ale tak ze własnej decyzji. Mi to się tak zdarza.
SPEAKER_01Dobra, Leniuch jesteś, nie chce ci się tam słuchać za bardzo. Tutaj coś oszukam, tutaj powiedzieć. Ale ja nigdy tego na noc nie powiem. Nie idźmy w tę stronę.
SPEAKER_02Nie, ale tak, uważam, że to jest fajny wniosek z tym kopiowaniem. Natomiast czy jest ktoś, kto sobie nigdy nie będzie mógł pozwolić na improwizację. Bo ja uważam, że fajnie, żeby każdy wiedział, że może. I że to nie chodzi o to, żeby robić partie nie do powtórzenia. Chodzi o tworzenie momentów. Ale czy jest ktoś, kto nie będzie mógł improwizować? Jak myślicie?
SPEAKER_01Może na początku zaznaczyliśmy, że trochę zrobiliśmy taką kategorię tych improwizacji. Może dobrze to powtórzyć, że to zależy, bo może być improwizacja właśnie, że ktoś tam zmienia podkład, może być improwizacja, że ktoś kładzie walking. No i też musi konkretną rolę spełnić, a może być po prostu improwizacja, że ktoś daje emocje i to jest jego rola. Myślę, że każdy może każdą rolę wypełnić. Tylko pewne ograniczenia i coś trzeba przepracować. Jeśli masz grać walking, to musisz wiedzieć mniej więcej, jaka jest Twoja rola. Wybiegać, robić to świadomie. Właśnie musisz poznać zasady, potem je ewentualnie złamać. Okej. Jeśli masz zagrać solo, które porwie tłum na ten nastrój, to musisz znać ten nastrój. Więc przygotowanie do improwizacji musi być tak naprawdę różne. Musimy sobie zdawać z tego sprawę. I myślę, że finalnie każdy może tego dokonać.
SPEAKER_02No tak, że też im więcej w życiu uczymy się naśladowania danych emocji czy czegokolwiek, no tym większe spektrum potem możliwości mamy w tej chwili, kiedy mamy improwizować. Ale mam tu mocną rzecz do powiedzenia, ponieważ tak jak stwierdziliśmy, że każdy być może powinien móc improwizować, tak uważam, że nie każdy będzie improwizował. Z tego względu, że są osoby, które chcą iść po prostu wyznaczonym szlakiem przez kogoś. Robią to ślepo, bez refleksji żadnej. Szukają zawsze, my będziemy tutaj powtarzać wielokrotnie, ale szukają gotowych rozwiązań i liczą na cud. Liczą, że coś się zadzieje. Ale to jest świadomy wybór, że po prostu nie chcą improwizować, czy. Nie, moim zdaniem po prostu takie osoby mają zamkniętą furtkę do takiej improwizacji, o której mówimy, ponieważ zawsze potrzebują instrukcji obsługi. Uczą się działać z instrukcją obsługi i nie są w stanie zaimprowizować. I wiecie, co jest najlepsze? Znam takie przykłady po szkołach muzycznych. Znam przykłady osób, które nie są w stanie zaimprowizować nawet jednej nuty dopóki nie mają nut przed sobą. I oni po prostu odgrywają to wszystko.
SPEAKER_04Trochę kazu z takich muzyków klasycznych niestety.
SPEAKER_02Akurat nie sprawia.
SPEAKER_01To, że może wiesz, ono odgrywa nuty, bo ma takie zadanie, to też nie znaczy, że nie potrafi improwizować. Tak po prostu to nie jest na to moment.
SPEAKER_04Tak. Okej, no dobra.
SPEAKER_02Natomiast.
SPEAKER_01On może umieć to robić, świetnie to robić, tylko po prostu na ma robotę do wykonania. Tak. To nie jest czas i miejsce na improwizację.
SPEAKER_02Natomiast mi chodzi też po prostu o takie osoby, które uczą się całe życie odtwarzania. Pod linijkę. Uczą się po prostu funkcjonowania jako muzyk pod linijkę. Tak ma być i to masz zrobić. I nie uczą się żadnej kreatywności. Nie, i nie wychodzą poza tę kreatywność. Ponieważ poświęcają się tylko temu. Ja nie oceniam, czy to jest dobre, czy złe. Tylko ja oceniam, że z tego chyba jest najciężej wyjść, bo poznajesz muzykę od strony totalnie innej, narzuconej trochę, w moim odczuciu narzuconej. Nie chcę wartościować, czy to jest słuszne, czy nie. Ale twierdzę, że jeżeli idziemy cały czas pod linijkę, ślepo wierzymy w to, co ktoś mówi. I w ogóle najgorsze, jeżeli ktoś rości sobie prawo do tego, żeby mówić, że tak ma być, że to daje wesołe brzmienie w sensie tak zagrane, nie? A ty sobie myślisz w głębi duszy nie, to nie tylko tak ja bym to zagrał, tak? Ale ktoś ci tego zabrania i ty się słuchasz tej osoby, nie? Zabójstwo dla improwizacji, moim zdaniem. Zabójstwo dla naszej własnej wrażliwości. Nie jest dużo, ja nie znam dużo takich osób, które są tak zablokowane, ale znam. I co najbardziej dla mnie szokujące? Część z nich to są osoby po szkołach muzycznych, po konserwatoriach muzycznych nawet w tym.
SPEAKER_04Dobra, a czy twoim zdaniem ten brak trochę wyjścia z tej pułapki wiąże się z tym, że te osoby na przykład też nie potrafią komponować?
SPEAKER_02Tak nie potrafią, na pewno. To ja to wiem poprzez rozmowy z tymi osobami, próby grania z tymi osobami. I tak przez to, co słyszę po prostu, nie? No po prostu potrzebują nut.
SPEAKER_01Musisz zbudować swój indywidualizm, żeby móc improwizować trochę do tego doleć.
SPEAKER_02Chyba tak. Ale w ogóle chęć i odwaga, żeby budować ten swój indywidualizm, jest niezbędna. Nie ma się co wstydzić. Tak, to nie jest tak, że musimy to robić, ponieważ nie wiem, jeżeli naszym celem jest granie w filharmonii, no to musisz się dostosować. Tam wszystko musi działać jak w zegarku szwajcarskim po prostu. Ponieważ całość, że całość odpowiada kompozytor, dyrygent i tak dalej, nie. Natomiast.
SPEAKER_00Chociaż, no wiesz, właśnie.
SPEAKER_01No to mówię, on też dyryguje. Nie jestem oczywiście specem od muzyki klasycznej, ale nawet jak coś jest pod linijkę, to nie zawsze zostanie odegrane w ten sam sposób. To, co jest w nutach, a to, jak zagrają, w muzyce, to też może być różne. Bo gdy słuchałem na przykład muzyki klasycznej i przypuśćmy, kompozycja była ta sama, to jeden wiolonczelista podobał mi się bardziej niż drugi wiolonczelista. Konkurs Szopenowski też nie polega na tym, że wszyscy grają tak samo.
SPEAKER_04Tak to bardziej chodzi o interpretację.
SPEAKER_02No ale konkurs Chopenowski chyba też polega trochę na interpretacji. Tak. A mi bardziej chodzi o taki sztywny przykład. Ja absolutnie nie chcę, żeby te moje słowa były odebrane jako zasada, bo znam też wiele osób po szkołach muzycznych, które po prostu tworzą własne rzeczy. I to jest super. Tylko, że tam się coś zadziało więcej. Ta osoba musiała chcieć więcej. Musiała się odważyć chcieć więcej. I wiedziała, że może więcej. Natomiast no niestety bez tego kierunku, że my chcemy więcej, że możemy więcej, bez tej świadomości, i trochę dążenia do tego, no to ja uważam, że będziemy zamknięci na improwizację.
SPEAKER_01To może tak kręcimy na siebie bat, ale już rozszerzyliśmy tę definicję improwizacji. Ale jednak co, stoicie na stanowisku, że interpretacja to nie improwizacja.
SPEAKER_04Ja tego nie powiedziałem.
SPEAKER_01Nie, no, bo tak.
SPEAKER_04Nie wiem, czy ja bym to mieszkał z improwizacją, mimo wszystko. To nie do końca tak.
SPEAKER_02Ja uważam, że improwizacja, przepraszam, interpretacja jest też improwizacją. Nie na instrumencie, znaczy przez instrument, ale w głowie dzieją ci się rzeczy takie, które są w danej chwili, więc interpretację bym podciął pod improwizację. Z tego też mogą fajne rzeczy wyjść.
SPEAKER_04A ja chyba nie dokąc.
SPEAKER_02No właśnie, właśnie.
SPEAKER_04Bo ty jednak wiesz, podaliśmy ten przykład konkursu szopanowskiego, tak? Wiesz, tam jest wszystko. Dlatego was zaczepiłem. Tam jest wszystko grane, mimo wszystko z nód. Tylko wiesz, ty możesz jakiś konkretny dźwięk z tych nód po prostu zająć trochę inaczej i zinterpretować.
SPEAKER_02Ale to ja mam bombę teraz.
SPEAKER_04A wiesz, a to nie. No dobra, poczekaj. A to nie jest tak, że to jest, że to jest coś nowego wprowadzone. Nie jest to jakiś nowy zabieg harmoniczny, czy jakiś inny dźwięk zmieniony.
SPEAKER_02Okej. A czym się różni oprócz skali? Gotowy schemat skali muzycznej, który możesz wykorzystać do łączenia sobie dźwięków od gotowego utworu, którym masz mniejszą możliwość. No nie masz możliwości dobierania dźwięków, ale masz możliwość wyrcenia czegoś innego. Czym to się różni tak naprawdę? To masz gotowe i to masz gotowe. Ponieważ ty mówisz, że jeżeli mamy utwór rozpisany, który mamy zagrać nuta w nute. To okej, ja mówię, my możemy i tak tam dać z siebie. I tym się odróżniają wszyscy, którzy są na konkursie szoplonowskim. A jak masz schemat skali, no to jasne, masz większe możliwości, no bo możesz sobie łączyć dowolnie dźwięki, ale. No właśnie. Czyli co, improwizacja to jest dowolne łączenie dźwięków tylko?
SPEAKER_04Nie mówię, że dowolna.
SPEAKER_02To jest pewne. Niedowolne w obrębie skali. A ty tak nie milcz, tylko szykuj jakąś swoją wypowiedź.
SPEAKER_01Nie, no to właśnie już trochę tak szykowałem, bo ty mówisz, już wjechaliśmy w klasykę w ogóle. Ale to tak jak solówki właśnie Bluesmenów. Ja myłeś tych chwilę sprawę. Bo to jest świetny przykład. Wiesz, to jest świetny przykład. I tam mówiliśmy o tym Bendingu, tak? Czy że on może wyrazić więcej niż tysiąc słów. No właśnie. Czy to chodzi o to, jak ja to zagram? Jakie będę miał brzmienie, jak ja to zinterpretuję, czy krócej, czy dłużej. Improwizacja czy interpretacja czy solówki? Ja myślę, że tutaj nie znajdziemy gotowych odpowiedzi.
SPEAKER_02No nie, nawet nie mamy takiego celu chyba. Ale daję do myślenia. Daję. W ogóle cała rozmowa chyba daje do myślenia.
SPEAKER_04No trochę takie, że na szczęście moim zdaniem, muzyka po prostu nie ma takich jednoznaczych odpowiedzi, i to jest właśnie chyba najlepszy w tym.
SPEAKER_01To jest chyba piękne.
SPEAKER_04Ale nie zdążyłem ci chyba odpowiedzieć na swoje pytanie. Z tym. Jeśli pamiętam, przykład z kali i chyba gotowego jakoś utwora. Utworu. Gotowy utwór, jeśli mamy rozpisany w nutach. No to najczęściej polega to na tym, że musimy zagrać dokładnie te dźwięki, które mamy zapisane. Oczywiście nie zawsze musimy zagrać w taki sposób, że na demencie musi być bardzo głośno albo bardzo cicho. Oj, widzisz już jego minę.
SPEAKER_02I właśnie mi dałeś teraz oręż. Kontynuuj. Chalonoś.
SPEAKER_04Nie podbieram się chyba. Podbierasz się. To są wszystko dobre. Nie no, ja nie mogę połączyć po prostu interpretację z improwizacą, bo dla mnie to jest totalnie inna tematy. Okej, to jest super.
SPEAKER_02To już jest super sprawa.
SPEAKER_00Ale ja się w ogóle nie wypowiadam na ten temat kłódcie się. Dobra, a to co ty myślisz?
SPEAKER_01Ja pomyślę. I wam dam znać w przyszłym tygodniu. Nie no, myślę, że to jest śliski temat. Szczerze mówiąc, wszedłem tutaj z inną właśnie innym rozumieniem improwizacji, a wychodzę z innym. I nie wiem, gdzie jest granica. Nie wiem. Nie ma granicy moim karnej. Myślę, że to wszyscy musimy się zastanowić nad tym i sami tą granicę postawić. A nawet nie wiem, czy jest konieczne szukanie tego. To jest taka rozmowa, żeby może. To temat rzeka. Temat rzek. Dać sobie do myślenia, zastanowić się na tym, może wykorzystać to w swoim warsztacie, może inaczej spojrzeć na siebie, na swoją grę. Chciał na wioski. I ja się wstydzę improwizować. A może ktoś tego posłucha nagle stwierdzi, kurczę, ja improwizuję.
SPEAKER_02Najpiękniejsze rzecz, jak go słyszałem, na przykład.
SPEAKER_04Dla mnie improwizacja to jest temat niekończący się tak naprawdę. Bo tu można. W każdy sposób wyrazi się kompletnie inaczej.
SPEAKER_02Tak. I ja też nie roszczę sobie prawa, żeby mówić, że mój sposób jest lepiej. No oczywiście.
SPEAKER_04Ja to samo mam.
SPEAKER_02I w ogóle tylko.
SPEAKER_04Każdy z nas ma inne postrzeganie po prostu.
SPEAKER_02Tak, tak. Chyba po prostu to też wynika z tego, że dla mnie w improwizacji ja doceniam. Ja słyszę możliwe, że inne rzeczy niż ty. Zupełnie. Być może. I stąd uważam, że one są ważniejsze. Albo ja je łączę ze sobą, żeby w ogóle ocenić, czy improwizacja jest dobrze. Dobra, Ty inaczej. Paweł nie wiem, bo nie chcę się wypowiedzieć.
SPEAKER_01Nie, wypowiadam się cały czas. A czy wiecie, po to jest dyskusja, żeby kształtować swój pogląd. Tak. Muj się kształtuje. Ja już mówiłem, przychodziłem z węższym rozumieniem. Tego terminu, tego, czym jest improwizacja, kto może to robić, kiedy jest dobra, kiedy jest zła. Muszę przyznać, że wasze argumenty, głównie twoje, trafiły do mnie. Przyjmuję je trochę jako własne, że może. Solo nie jest improwizacją tylko.
SPEAKER_02W sensie, nie tylko.
SPEAKER_01Nie tylko Solo. Ale też jestem wyadowania. Mo być szerzej rozumiane. Gdzie jest ta granica, nie wiem, szczerze mówiąc. Myślę, że ta granica przede wszystkim powinna być odbierana przez słuchacza. W momencie, kiedy on jest w stanie zauważyć, że to jest coś innego, tutaj czuje coś innego, ktoś coś przekazuje i brzmi to inaczej i na przykład to mi się bardziej podoba. I to jest robione spontanicznie. Według mnie to jest jednak taki czynnik wspólny, że to jest robione spontanicznie, że ta improwizacja nie jest przygotowana wcześniej, bo wtedy według mnie nie jest improwizacją i to sorry, koniec kropka, tak. Tak, zgadzać. Ale że ktoś w zależności od. Mamy to, że ktoś w zależności od okoliczności swojego samopoczucia, nastroju, chwili, miejsca, widowni, podejmuje decyzję, żeby coś zagrać tak, a nie inaczej, to chyba tak. Chyba można powiedzieć, że to jest improwizacja, kiedy odstępuje z jakiejś ścieżki i podejmuje inną decyzję. Wtedy może się zaczynać już ten etap. Więc proszę bardzo.
SPEAKER_02To podsumowując, czy waszym zdaniem improwizacja jest dla każdego?
SPEAKER_04Każdy może je spróbować. Zdecydowanie. To na pewno.
SPEAKER_01Zdecydowanie. Warto, żeby spróbować. I mało tego, zadaj sobie pytanie po tej naszej burzliwej rozmowie. Czy ty już przypadkiem nie jesteś improwizatorem?
SPEAKER_02Tak, i jak możesz ewentualnie to jeszcze rozwijać? Oczywiście. I może się okazać, że będziesz tworzyć piękne rzeczy, z których będziesz dumny, dumna. I to jest fantastyczna rzecz, której nikt ci nie powiedział, jak zrobić. Tylko dochodzi się do tego samemu. I to jest chyba cały urok właśnie dobycia muzykiem.